Wczoraj odbyła się premiera drugiego odcinka Cotto vs Margarito - HBO 24/7. Kamery śledzą niemal każdy ruch przygotowujących się do wielkiego rewanżu zawodników. Czy w nocy z 3 na 4 grudnia Miguel Cotto (36-2, 29 KO) odpłaci Antonio Margarito (38-7, 27 KO) za brutalną porażkę sprzed trzech lat?
Poniżej prezentujemy wywiad z niezwykle popularnym i kontrowersyjnym pięściarzem wagi ciężkiej, pochodzącym z Manchesteru Tysonem Furym (17-0, 12 KO). Ostatnią potyczkę 23-latka z urodzonym w Sarajewie Nevenem Pajkicem (16-1, 5 KO), obejrzało w telewizji ponad trzy miliony jego rodaków. Sam Tyson zapowiada, że obrał kurs na mistrzostwo świata wszechwag i to co do tej pory serwował swoim fanom to tylko rozgrzewka. Zaczerpnijcie więc głęboko powietrza i przeczytajcie co interesującego do powiedzenia miał samozwańczy następca Lennoxa Lewisa…
- Neven Pajkic trafił cię mocno wiele razy, czy to nie zniechęci cię do atakowania swoich rywali?
Tyson Fury: W żadnym wypadku. Byłem z tego powodu szczęśliwy, nawet bardzo szczęśliwy. Kiedy wróciłem do domu i obejrzałem swój pojedynek, to zobaczyłem ekscytującą bitwę w wadze ciężkiej. Coś czego dzisiaj próżno szukać na ringach. Obydwaj daliśmy z siebie wszystko i bez owijania w bawełnę wymienialiśmy ciosy. Stworzyliśmy razem piekło, które sądząc po liczbie telewidzów - ludzie uwielbiają.
- Ostatnio pojawiła się plotka, że będziesz uczestniczył w programie 'Big Brother', czy to prawda?
TF: Jeżeli mnie tam chcą, to będą musieli przygotować solidny czek! Gdyby mi się to finansowo opłacało, to czemu nie? Przez taki program stałbym się jeszcze bardziej rozpoznawalny, coraz więcej ludzi by o mnie usłyszało, a to tylko pomogłoby mi w późniejszej karierze. Jestem młody, mam charakter, gdyby jeszcze zamknęli tam ze mną jakieś piękne modelki, to mogłoby być ciekawie (śmiech)!
W zeszłą sobotę we Wrocławiu odbyła się kolejna na "Bokserska Sobota". Impreza odbyła się w Klubie Gwardia Wrocław przy ul. Krupniczej 15.
W turnieju wzięły udział pięściarki i pięściarze z okolicznych klubów, m.in. Polonia Świdnica, Kaczor Boks Team Wałbrzych, ZKB Zgorzelec, DKB Dzierżoniów, Sparta Ziębice, Energetyka Lubin, Legnica Klub Bokserski, Champion Chojnów, UKS Blachownia i inne.
Siedemnaście miesięcy po pierwszej walce Selcuk Aydin (23-0, 17 KO) i Ionut Dan Ion (29-2, 16 KO) spotkali się w ringu po raz drugi, by roztrzygnąć, który z nich jest lepszy i zasługuje na pojedynek o tytuł mistrza świata federacji WBC.
Walczący z odwrotnej pozycji Rumun zaczął walkę znakomicie i pewnie wygrywał pierwszą odsłonę, lecz historia z poprzedniej potyczki się powtórzyła i po mocnym ciosie Aydina 30-letni mańkut wylądował na deskach.
'Jo Jo Dan' postanowił zmienić nieco taktykę i zaczął zasypywać rywala ciosami z dystansu, nie ryzykując niepotrzebnych wymian. Nic nie zmieniało się aż do piątej odsłony, w której Aydin zdecydował się zaatakować bardziej odważnie, dzięki czemu zyskał przewagę. Choć nic tego nie zapowiadało, Selcuk padł na deski po serii ciosów Rumuna, jednak nie był liczony przez sędziego. Pojedynek wyrównał się w następnych starciach, lecz w dziewiątej rundzie przewagę uzyskał turecki 'Mini-Tyson'. Ion okupił podjęcie wymiany drugim już rozcięciem przy oku, ale w dziesiątej odsłonie to on był lepszy.
O wyniku walki zadecydowało jedenaste starcie. 'Jo Jo Dan' zaczął je znakomicie i przypieczętował swoją przewagę zamroczeniem przeciwnika. Gdy wydawało się, że Aydin będzie w końcu liczony, stało się coś nieoczekiwanego. Selcuk wystrzelił potężnym prawym sierpem, który rzucił Iona na deski. Rumun był co prawda lepszy aż do gongu, ale runda, którą mógł wygrać dwoma punktami, została zapisana na konto jego rywala.
W ostatniej odsłonie sędzia ringowy Massimo Barrovecchio w końcu ukarał Aydina za powtarzające się faule odjęciem pojedynczego punktu. Do samego końca Dan dawał z siebie wszystko i wydawało się, że zrobił wystarczająco wiele, by wygrać całą walkę, jednak sędziowie punktowi jednogłośnie wskazali tureckiego faworyta (113-112, 113-112, 115-111). O zwycięstwie Selcuka zadecydowały więc dwa nokdauny oraz pobłażliwe oko włoskiego arbitra...
W Cincinnati (Ohio) mieliśmy dziś noc błyskawicznych nokautów. Oprócz Adriena Bronera, który w walce wieczoru efektownie zdobył swój pierwszy prawdziwy tytuł, swoje rekordy podreperowali również Gary Russell Junior (19-0, 11 KO) oraz Deontay Wilder (20-0, 20 KO). Obydwaj roztrzygnęli swoje pojedynki już w pierwszej rundzie.
Walczący z odwrotnej pozycji 23-letni Russell to prawdopodobnie przyszły mistrz świata wagi piórkowej. Dziś nie miał najmniejszych problemów z Heriberto Ruizem (47-12-2, 29 KO), a jego znakomita postawa w ostatnich występach wskazuje na gotowość do walk o najwyższą stawkę.
Żadnych problemów nie miał też Wilder - jedyny amerykański medalista olimpijski z Pekinu. 'The Bronze Bomber' spektakularnie znokautował Davida Longa (11-2-2, 7 KO) i miejmy nadzieję, że jego opiekunowie zdecydują się w końcu wystawić go do walki z lepszym przeciwnikiem.
Po pokonaniu Kermita Cintrona (33-5-1, 28 KO) Saul Alvarez (39-01, 29 KO) wyraził pragnienie walki z Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO). Amerykanin ma wejść do ringu piątego maja w Las Vegas, ale jego przeciwnik nie jest jeszcze znany.
- W przyszłym roku chcemy walk z najlepszymi. W maju chcemy zmierzyć się z Mayweatherem. Niezależnie od pieniędzy, one nie grają roli. Chcemy najlepszych, a on jest najlepszy na świecie bez podziału na kategorie - powiedział ''Canelo''. Wrześniowa walka młodego mistrza z Alfonso Gomezem w Kalifornii stanowiła część wieczoru na HBO, którego głównym pojedynkiem było starcie Mayweather-Ortiz w Las Vegas.
27 października zmarł Amilcar Brusa, jeden z najwybitniejszych trenerów w historii boksu. Wychował 14 mistrzów świata, wśród nich Carlosa Monzona. Dziś w Santa Fe odbędzie się spotkanie poświęcone Brusie, wyświetlony zostanie m.in. film ''El hombre de los guantes''. Udział wezmą tuzi argentyńskiej sceny bokserskiej, byli i obecni bokserzy Brusy oraz tysiące wciąż opłakujących legendę kibiców. Większość wyżej wymienionych ludzi wzięła również udział w pogrzebie wielkiego trenera.
Podczas gali boksu w Białymstoku Dariusz Sęk (14-0-1, 6 KO) nie miał większych problemów z pokonaniem Mantasa Tarvydasa (18-12, 12 KO). Pięściarz walczący w kategorii półciężkiej od początku kontrolował przebieg wydarzeń na ringu i wygrał przez techniczny nokaut w 4. rundzie. Zapraszamy do obejrzenia naszej fotorelacji z walki.
Wilfried Sauerland, szef grupy Sauerland Event, wyznał, że twają negocjacje w sprawie rewanżu pomiędzy Marco Huckiem (34-1, 25 KO) a Olą Afolabim (18-2-3, 8 KO). W grudniu 2009 roku pięściarze spotkali się po raz pierwszy i po dwunastu zaciętych rundach sędziowie przyznali zwycięstwo Niemcowi, choć część obserwatorów widziała wygraną Brytyjczyka, który był nawet blisko znokautowania mistrza.
Od tego czasu 'Kryptonite' marzy o rewanżu i zapewnia, że przystąpi do niego odpowiednio przygotowany, co pozwoli mu zastopować Hucka i odebrać mu tytuł championa federacji WBO. Drugi pojedynek Afolabi-Huck może odbyć się w lutym lub marcu 2012 roku. Co ciekawe, Sauerland zaprzeczył pogłoskom o negocjacjach w sprawie walki unifikacyjnej z obozem mistrza WBA - Guillermo Jonesa.
W dniach 25-27 listopada w Szczecinie odbywał się IV Międzynarodowy Turniej Młodzików organizowany przez B.K.S. Skorpion Szczecin. W zawodach wystartowało 61 zawodników reprezentujących 19 ekip, w tym 4 ekipy zagraniczne. Przedstawiamy wyniki zawodów, całość w rozwinięciu wiadomości.
26.11.2011, godz.11.00:
Walka nr.1
Kat.38,5 kg.
Szczukowski Piotr (Boxing Team Chojnice) vs Litwinowicz Mateusz (Korona Wałcz) 21:3
Walka nr.2
Harkawy Kacper (Powiat Legnicki) vs Sachbazjan Artur (Czechy) 4:18
Walka nr.3
Morkunas Mantas (Litwa) vs Stepanov Zakhar (Ukraina) 12:10
Czy nienajlepsza prasa Saula Alvareza (39-0-1, 29 KO) mogła wywrzeć tak duży wpływ na jego popularność? Silnie promowany przez Golden Boy Promotions 'Canelo' miał być kolejną meksykańską gwiazdą wielkiego formatu, jednak wydaje się, że ostatnia afera z pobiciem znacznie mniejszego Archiego Solisa źle wpłynęła na wizrunek rudowłosego wojownika, co przełożyło się na sprzedaż biletów, ale nie tylko...
Stadion Plaza De Toros w Meksyku może pomieścić 45 tysięcy kibiców, jednak na dzisiejszą walkę z Kermitem Cintronem sprzedano zaledwie 7 tysięcy biletów. Po zakończeniu głównej walki wieczoru, w której 'Canelo' po raz trzeci obronił pas mistrza świata WBC w wadze junior średniej, kibice zaczęli skandować nazwisko jego największego rywala - Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO).
Fani krzyczeli "Chavez, Chavez, Chavez", ale usłyszeć można było również "Julio Cesar, Julio Cesar!". Wyczekiwany w Meksyku pojedynek mógłby się odbyć na początku 2012 roku, jednak promotor Alvareza postawił niedawno nowy, nieosiągalny warunek - limit 156 funtów. Jest to o tyle dziwne, że sam 'Canelo' jest bardzo dużym junior średnim i podczas swoich walk wnosi do ringu nawet 170 funtów, czyli więcej niż król wagi średniej - Sergio Gabriel Martinez (48-2-2, 27 KO).
Wczoraj na gali w Rotherham pewne zwycięstwa odnieśli wracający po porażkach Curtis Woodhouse (16-3, 11 KO) i Ryan Rhodes (46-5, 31 KO). W walce wieczoru ten pierwszy pokonał przed czasem Gary'ego McArthura (16-3, 2 KO). Szkot odniósł kontuzję i poddał się w narożniku.
Rhodes, który w czercu próbował zdetronizować mistrza WBC wagi junior średniej powrócił w wyższej kategorii i na dystansie ośmiu rund wypunktował Siergieja Komitskiego (23-9-2, 9 KO). W siódmym starciu Białorusin był liczony, a ostateczny wynik to 79-74.
Kolejny imponujący nokaut w pierwszej rundzie dodaje do swego rekordu 36-letni Nobuhiro Ishida (24-6-2, 9 KO). Tym razem japoński weteran rzucił na deski Edsona Espinozę.
Zdecydowanie trudniejsze zadanie miał przed sobą Salvador Sanchez II (27-4-3, 15 KO), który po zaciętych dwunastu rundach pokonał Alexandra Monterrosę (17-8-3, 10 KO) niejednogłośnie na punkty.
Sal atakował i nadawał tempo od samego początku, ale trudno było mu dobrać się do skóry zaprawionego w bojach i dobrze kontrującego Kolumbijczyka. Meksykanin zyskał w końcu przewagę w piątym starciu i gdy wydawało się, że wszystko idzie po jego myśli, w ósmej rundzie znalazł się na deskach po straszliwym prawym sierpowym. Krewny legendy pozbierał się i znów ruszył do ataku, co zaowocowało w jedenastym starciu, kiedy to jego przeciwnik wylądował na macie ringu i był liczony.
Zaledwie dwa miesiące po tym jak Erik Morales (52-7, 36 KO) przeszedł do historii boksu jako pierwszy Meksykanin z tytułami mistrza świata w czterech kategoriach wagowych, dołączył do niego Jorge Arce (59-6-2, 45 KO), który po raz drugi pokonując Angky Angkottę (25-6, 14 KO) zdobył wakujący pas WBO w dywizji koguciej.
Walka była wypełniona akcją, obfitowała w wymiany i momentami zamieniała się w brutalną wojnę. Obydwaj zawodnicy mieli swoje momenty, jednak w przekroju całości nieco lepszy był 'Travieso'. Dziwić może jedynie punktacja, która zdecydowanie wskazuje na meksykańskiego wojownika (118-110, 118-110 i 117-111), bo w rzeczywistości pojedynek był dużo bardziej wyrównany.
Znokautowanie Adailtona De Jesusa (29-7, 23 KO) trudno nazwać krokiem do przodu w karierze Humberto Soto (57-7-2, 34 KO). Po pokonaniu przeciętnego Brazylijczyka Meksykanin zapewniał dziennikarzy o swoich chęciach stoczenia dużej walki w pierwszym kwartale przyszłego roku. Przeciwnikiem Soto miałby być Amir Khan (26-1, 18 KO) lub Marcos Maidana (31-2, 28 KO).
Nie wydaje się jednak, by zorganizowanie walki z Khanem miało wielkie szanse powodzenia. Brytyjczyk zamierza przenieść się do kategorii półśredniej i jeżeli stoczy w przyszłym roku walkę w limicie do 140 funtów, to byłby to raczej pojedynek z Timothym Bradleyem. Maidana natomiast chce pojedynku z Soto, ale Meksykanin odrzucił ofertę walki z Argentyńczykiem w sierpniu, więc wiele zależy tutaj od samego ''La Zorrity''.
Zmarły w piątek Ron Lyle wziął udział w wielu niezapomnianych ringowych wojnach, ale kibicom szczególnie zapadła w pamięć walka z Georgem Foremanem, która została przez magazyn ''The Ring'' wybrana najlepszą walką 1976 roku. Jest ona uważana za jeden z najbardziej brutalnych i emocjonujących pojedynków w historii wagi ciężkiej. Powracający po porażce z Muhammadem Alim Foreman został przez Lyle'a zmuszony do najwyższego wysiłku. Cztery nokdauny, dziesiątki potężnych ciosów i nieludzka odwaga - Cześć Twojej Pamięci Ron.
Celestino Caballero (35-4, 23 KO) dopiero co zdobył tytuł mistrza świata WBA w wadze piórkowej, a już staje do jego pierwszej obrony. 31 grudnia w Jokohamie 'Pelenchin' zmierzy się z miejscowym bohaterem - Satoshim Hosono (21-1, 15 KO).
35-letni panamski zawodnik nie kryje, że w przypadku pokonia Japończyka będzie chciał skrzyżować rękawice z jedną z gwiazd kategorii do 126 funtów. Yuriorkis Gamboa (21-0, 16 KO) szykuje się do walki z Brandonem Riosem (28-0-1, 21 KO), a Juanma Lopez do rewanżu z Orlando Salido, więc najrozsądniejszym wyborem dla Caballero wydaje się być Chris John (45-0-2, 22 KO).
- Najpierw muszę pokonać Hosono. Jeżeli mi się uda, chcę walczyć z Chrisem Johnem - oświadczył John. - Gamboa ma szklaną szczękę, zostanie znokautowany. On nie ma żadnych szans na pokonanie Riosa. Kubańczyk szuka tylko dużej wypłaty.
Zgodnie z oczekiwaniami Adrien Broner (22-0, 18 KO) zaprezentował się znakomicie walcząc przed własną publicznością w Cincinnati (Ohio) i wspaniałym lewym sierpowym znokautował Vicente Martina Rodrigueza (34-3-1, 19 KO) w połowie trzeciej rundy.
Argentyńczyk nie przyjechał przegrać i próbował uzyskać przewagę atakując zrywami, jednak 22-letni 'The Problem' przyjął odpowiednią taktykę i co jakiś czas chłodził zapędy 'El Mono' celnymi kontrami. Początkiem końca był prawy podbródkowy, który zrobił na Rodriguezie bardzo duże wrażenie i skłonił Bronera do pójścia za ciosem. Wspomniany lewy sierpowy, który został wyprowadzony kilkadziesiąt sekund później, definitywnie zakończył walkę, a lokalnemu faworytowi zapewnił również zdobycie wakującego tytułu WBO w wadze super piórkowej.
Pozostawmy piękne kobiety mężczyznom bez wyobraźni, oni nigdy nie zrozumieją, jak doniosłym wydarzeniem była walka Henryka Średnickiego z Yoko Gushikenem. Największe sukcesy niepokornego polskiego boksera rozpoczęły się w 1977 roku, od złotego medalu mistrzostw Europy w Halle. W finale wagi papierowej pokonał Bułgara Georgi Georgiewa. Rok później przyszedł triumf w mistrzostwach świata i jak na razie jest to jedyny złoty medal Polaka w tej imprezie. W drodze do finału Średnicki pokonał kolejno: Czechosłowaka Vaclava Hornaka, Węgra Sandora Orbana i Aleksandra Michajłowa z ZSRR, wielkiego faworyta. - To była potwornie trudna walka. W pierwszej rundzie strasznie mnie obił. W kolejnych było już dużo lepiej. To ja byłem górą - wspomina z zawadiackim uśmiechem. W finale rywalem był Kubańczyk Hector Ramirez. Za zwycięstwo Średnicki otrzymał 1,6 tysiąca jugosłowiańskich dinarów i 8 tysięcy złotych. Na owe czasy sumę niebotyczną. W Polsce był noszony na rękach i wychwalany przez kibiców. W kolejnym roku znów okazał się najlepszy w mistrzostwach Starego Kontynentu. Obdarzony potężnym uderzeniem Średnicki już wtedy był namawiany przez Duńczyków do przejścia na zawodostwo. Władze się zgodziły, ale tylko pod warunkiem, że Henryk wywalczy w Moskwie medal olimpijski. Dwa lata po nieudanym występie (Średnicki przegrał w ćwierćfinale z zawodnikiem gospodarzy Miroszniczenką) bokser zdecydował się na desperacki krok. Nawiązał kontakt z poznanym podczas zagranicznych podróży kapitanem lotnictwa Czesławem Kudłkiem i 12 lutego 1982 roku, gdy w Polsce obowiązywał stan wojenny znalazł się wraz z żoną na pokładzie samolotu PLL Lot Warszawa-Wrocław. Pięściarz był jedynym pasażerem, który wiedział o konspiracji załogi. Czesław Kudłek porwał samolot i wylądował nim na lotnisku Tempelhof w Berlinie Zachodnim. Półtora roku później, po stoczeniu zaledwie siedmiu zawodowych walk, Henryk Średnicki zmierzył się na ringu w Okinawie z Yoko Gushikenem, powracającym po ponad dwuletniej przerwie byłym mistrzem świata WBA wagi junior muszej. - Chcę się od razu przekonać, czy stać mnie jeszcze na walkę o najwyższe cele. Mój rówieśnik Średnicki jest jednym z najlepszych zawodników wagi muszej na świecie - powiedział przed pojedynkiem Japończyk.
Mimo zobowiązań wobec stacji HBO, Roy Jones Jr. (54-8, 40 KO) zapewnia, że znalazł czas na odpowiednie przygotowanie do powrotu na ring. 10 grudnia na gali w Atlancie były mistrz czterech kategorii wagowych zmierzy się z Maxem Alexandrem (14-5-2, 2 KO).
- Jestem gotowy. Mam na tę walkę zupełnie nowy plan. Zamierzam zszokować świat moimi umiejętnościami i sprawnością - zapowiada blisko 43-letni Jones, a członek jego teamu dodaje: - To kwestia przyzwyczajenia się do nowej wagi. Roy miał na to dużo czasu i zobaczycie jego nową, ulepszoną wersję.
Legendarny Amerykanin trenował w Pittsburgu (Pennsylvania). Podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej jeden z wiernych kibiców zapytał Roya, w której rundzie zamierza rozprawić się z Alexandrem. Pewny siebie Jones odpowiedział, że wszystko zależy od tego, kiedy jego przeciwnik popełni pierwszy błąd.
- Załatwię go wtedy, gdy popełni błąd. To może być pierwsza, druga, trzecia albo dziesiąta runda. Znokautuję go, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Jestem gotowy!
Saul Alvarez (39-0-1, 29 KO) nie zawiódł swoich kibiców i zaliczył kolejny test, pokonując groźnego Kermita Cintrona (33-5-1, 28 KO) przez techniczny nokaut w piątej rundzie. Tym samym 'Canelo' po raz trzeci obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior średniej.
Pierwsze starcie było jedynym, które można zapisać na konto pretendenta. Cintron zadawał więcej lewych prostych i choć nie porażał skutecznością, robił wystarczająco wiele, by osiągnąć niewielką przewagę. Potem w ringu rządził już Meksykanin, który swoimi celniejszymi ciosami rozbijał Portorykańczyka i rozgrzewał publiczność.
W czwartym starciu 'Canelo' trafiał już naprawdę często, co w końcu odebrało jego rywalowi chęć do dalszej walki. Cintron wylądowal na deskach po prawym sierpowym i wydawało się, że nie ma ochoty kontynuować, ale sędzia nie przerwał pojedynku. Alvarez wykorzystał dzielące go od gongu kilkanaście sekund i ulokował na szczęce Portorykańczyka kolejne mocne ciosy. 'El Asesino' oparł się o liny i najwyraźniej czekał, aż sędzia go wybawi lub rzeczywiście był znokautowany na stojąco.
W przerwie między rundami Ronnie Shields musiał powiedzieć mu kilka gorzkich słów, bo Cintron wyszedł do następnego starcia nie na ścięcie, tylko do walki. Kermit wciąż miał niepewne nogi, ale zdecydował się na podjęcie ryzyka i pokazał w końcu serce wojownika. 'Canelo' miał inicjatywę i kilka razy zachwiał rywalem, ale Portorykańczyk przypomniał sobie z czego słynie i zaczął bić ostre sierpy i podbródkowe. Co najmniej kilka razy Alvarez znalazł się w sporych kłopotach, jednak Cintron nie potrafił przycelować z zimną krwią i zadawał ciosy tylko wtedy, gdy czuł się najbardziej zagrożony. Zdawało się, że kolejna dobra akcja 'El Asesino' może zapewnić mu wygranie tej odsłony, ale sędzia ringowy pospieszył się z przerwaniem i zakończył walkę, gdy Alvarez trafiał dwoma słabszymi uderzeniami...
Ubiegłej nocy na ring udanie powrócił dwukrotny mistrz świata wagi lekkiej - Jose Luis Castillo (63-11-1, 54 KO). 'El Temible' pokonał Sammy'ego Venturę (26-22, 20 KO) przez techniczny nokaut w drugiej rundzie.
Dla blisko 38-letniego Castillo, który obecnie próbuje swych sił w kategorii półśredniej, był to pierwszy występ od czasu porażki na punkty w starciu z Jorge Paezem Juniorem (29-4-1, 18 KO).
Podczas gali boksu w Białymstoku Dariusz Sęk (14-0-1, 6 KO) nie miał większych problemów z pokonaniem Mantasa Tarvydasa (18-12, 12 KO). Pięściarz walczący w kategorii półciężkiej od początku kontrolował przebieg wydarzeń na ringu i wygrał przez techniczny nokaut w 4. rundzie. Zapraszamy do wysłuchania naszej rozmowy z tarnowianinem, którą przeprowadziliśmy tuż po zakończeniu pojedynku,
Syryjczyk Manuel Charr (20-0, 11 KO) dołączył do długiej listy ''ciężkich'' wyzywających na pojedynek braci Kliczko. Mieszkający w Kolonii ''Diamond Boy'' swoim ostatnim występem (18 listopada Charr pokonał przed czasem Brazylijczyka Nascimento po słabej walce) nie przekonał chyba nikogo, że może stanowić dla ukraińskich mistrzów jakiekolwiek zagrożenie, ale urodzony w Bejrucie zawodnik nie traci rezonu.
- Co ci Kliczkowie wyprawiają? Walczą z byłymi ''cruiserami'' - to po prostu wstyd. Władimir śmie walczyć z Mormeckiem... Dzięki Bogu, ja chcę walczyć z najlepszym - z Witalijem. Kiedy go pokonam, zajmę się Władimirem i odbiorę mu tytuły. Robi mi się niedobrze kiedy widzę, jakich przeciwników dobierają sobie bracia. Witalij - jestem gotowy na bitwę - powiedział Charr.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Dariuszem Snarskim, jednym z głównych organizatorów wczorajszej gali boksu w Białymstoku. Walką wieczoru było starcie jego podopiecznego Aleksego Kuziemskiego (22-4, 6 KO) z Doudu Ngumbu (28-3, 11 KO) o wakujący tytuł federacji WBF w wadze półciężkiej. Polski pięściarz uległ Francuzowi na punkty jednogłośną decyzją sędziów. Wcześniej zwycięstwa odnieśli dwaj inni zawodnicy Snarskiego - występujący w wadze średniej Robert Świerzbiński (7-0, 1 KO) oraz zawodnik wagi piórkowej Krzysztof Rogowski (2-0, 1 KO).
W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Białymstoku Aleksy Kuziemski (22-4, 6 KO) musiał uznać wyższość Doudu Ngumbu (28-3, 11 KO). W pojedynku o wakujący pas federacji WBF w wadze półciężkiej polski bokser przegrał na punkty. W rozmowie z Bokser.org po zakończeniu pojedynku "Ali" zgodził się z decyzjsłuą sędziów, którzy przyznali wygraną Francuzowi. Na swoich kartach punktowi zapisali rezultaty 118:111 i dwukronie 116:113. Zapraszamy do wysłuchania naszego wywiadu z byłym pretendentem do tytułu federacji WBO, który przeprowadziliśmy tuż po zakończeniu pojedynku.
Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Humberto Soto (57-7-2, 34 KO), wygrał czwartą w tym roku walkę. Tym razem 'La Zorrita' znokautował Adailtona De Jesusa (29-7, 23 KO), który słynie jedynie z tego, że przed rokiem legendarny Marco Antonio Barrera wybrał go sobie na przeciwnika, gdy próbował się rozgrzać przed walką o większą stawkę.
31-letni Soto nie miał większych problemów z przeciętnym Brazylijczykiem i zaprezentował się naprawdę dobrze, ale trudno zrozumieć jego motywację do toczenia walk z takimi rywalami. Meksykanin zapewnia, że chce boksować o tytuł mistrza świata w dywizji junior półśredniej, ale od lat nie walczył z żadnym naprawdę mocnym przeciwnikiem, a po przejściu do limitu 140 funtów, zamiast spróbować się z kimś z czołówki, 'La Zorrita' woli po staremu obijać kelnerów...
Zapraszamy do śledzenia "na żywo" poczynań pięściarzy podczas IV Międzynarodowego Turnieju Młodzików w Szczecinie. Dzisiaj ostatni dzień zawodów i walki finałowe, które według planu mają potrwać od godziny 10:00 do 14:00.
Ubiegłej nocy kolejne efektowne zwycięstwo odniósł Deontay Wilder (20-0, 20 KO). Tym razem 'Bronze Bomber' spektakularnie znokautował Davida Longa (11-2-2, 7 KO). Miejmy nadzieję, że opiekunowie amerykańskiego prospekta postanowią w końcu go przetestować i zakontraktują mu mocniejszego przeciwnika.
- Zamienisz ring bokserski na plan filmowy?
Przemysław Majewski: Nie, na razie nie planuje poświęcić się filmowej karierze, boks to największa miłość mego życia. Na pomysł wzięcia udziału w tym serialu wpadł mój promotor, szef Global Boxing Promotion Mariusz Kołodziej. "Cloroformo" to film o boksie i udział w nim będzie dla mnie świetną reklamą. Bardzo się cieszę, że mam tak dobrego promotora, który doskonale rozumie boks i jego politykę. Dużo ludzi marzy by zostać aktorem, ale nie każdy ma taką szansę. Dlatego postaram się jak najlepiej ją wykorzystać. Moje motto na tą filmową wycieczkę do Mexico brzmi "relaks i dobra zabawa". Przez to mam na myśli, że jeżeli odpowiednio do tego podejdę wszystko się świetnie ułoży. Będzie to moja pierwsza poważna rola drugoplanowa. Zagram czarny charakter, rosyjskiego boksera. Stoczę trzy walki, plus sceny treningowe i mam nadzieję, że łóżkowe też (śmiech). Więcej szczegółów nie mogę zdradzić.
- Ile będziesz miał dni zdjęciowych?
PM: Mamy dwa dni przygotowawcze i zdjęciowe, plus tydzień na nagranie pojedynków bokserskich. Nie ma pojęcia ile zajmą sceny miłosne, ale mam nadzieje, że długo (śmiech). Film będzie nagrany w języku hiszpańskim, więc na pewno będzie go można obejrzeć, na którymś kanałów latynoskich.
Kronk Gym - sala treningowa w Detroit, której właścicielem jest Emanuel Steward, legendarny amerykański trener. Została otwarta ok. 1920 roku, jej nazwa jest hołdem dla Johna Kronka, lidera Polonii w Detroit i zasłużonego działacza społecznego. Emanuel Steward rozpoczął pracę w znajdującym się w dusznej piwnicy gymie w 1971 roku i stopniowo zwiększał jego prestiż. Pierwszym mistrzem świata reprezentującym Kronk został w 1980 roku Hilmer Kenty. Wkrótce po tym sukcesie przyszły kolejne tytuły, zdobywane przez Thomasa Hearnsa (boksera najczęściej kojarzonego z gymem), Miltona McCrory'ego, Jimmy'ego Paula i Duane'a Thomasa. Lata te opisuje w swojej książce ''No Place To Hide'' były brytyjski bokser Errol Christie, który trenował w K.G. - Sparingi w Kronk były ostrzejsze niż prawdziwe walki - powiedział Milton McCrory, oddając atmosferę nieustannej rywalizacj, z której słynął gym. W systemie Stewarda amatorzy często sparowali z zawodowcami, już za młodu przyzwyczajając się do wymogów profesjonalnego boksu. Wśród ponad trzydziestu mistrzów świata, którzy przygotowywali się w gymie przynajmniej do jednej walki, są Wilfred Benitez, Hector Camacho, Julio Cesar Chavez, Gerald McClellan, Naseem Hamed, James Toney, Evander Holyfield, Lennox Lewis i Jermain Taylor. W latach dziewięćdziesiątych Steward otworzył filię sali w Tucson. Oryginalny Kronk Gym został zamknięty w 2006 roku, oficjalnie z powodu zbyt dużych kosztów naprawy przestarzałej infrastruktury budynku, która była często dewastowana przez wandali. Nowa sala znajduje się obecnie na Warren Avenue. W kwietniu 2011 roku Emanuel Steward rozpoczął kampanię na rzecz ponownego otwarcia oryginalnego gymu.

Zwycięstwa nad Kermitem Cintronem we wczorajszym pojedynku w obronie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze junior średniej Saulowi Alvarezowi (39-0-1, 29 KO) osobiście pogratulował Przemysław Majewski (17-1, 11 KO). Pięściarz grupy Global Boxing oglądał walkę "Canelo" na własne oczy w Meksyku. Jak widać, występujący w wadze średniej "The Machine" nie traci dobrego ducha po swojej ostatniej potyczce z Jose Miguelem Torresem. Była to pierwsza przegrana naszego zawodnika na zawodowym ringu.
Przedstawiamy galerię zdjęć z walki wieczoru wczorajszej gali w Białymstoku. O wakujący tytuł federacji WBF w wadze półciężkiej walczyli Aleksy Kuziemski (22-4, 6 KO) i Doudu Ngumbu (28-3, 11 KO). Wyraźnie lepszy był 29-latek z Francji i po 12 rundach sędziowie wypunktowali na swoich kartach wyniki 118:111 oraz dwukrotnie 116:113.
W wieku 70 lat zmarł kolejny pięściarz, który występował w czasach złotej ery wagi ciężkiej. Ron Lyle odszedł jeszcze bardziej niespodziewanie, niż kilka tygodni temu Joe Frazier - utrzymujący dobrą formę i cieszący się nienagannym zdrowiem mieszkaniec Colorado nagle poczuł silne bóle w okolicach brzucha i w wyniku komplikacji zmarł po krótkiej walce z uciążliwymi doległościami.
Kibice najlepiej pamiętają mocno bijącego Lyle'a z dwóch pojedynków. Pierwszym z nich był nieudany atak na tron wagi ciężkiej, kiedy Ron przegrał przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie z samym Muhammadem Alim, natomiast drugi to wypełniona nokdaunami brutalna wojna z Georgem Foremanem, która ostatecznie zakończyła się porażką Lyle'a przez KO w piątym starciu.