Drugie miejsce w rankingu najlepszych pięściarzy kategorii junior ciężkiej federacji IBF i perspektywa starcia o tytuł mistrza świata z Yoanem Pablo Hernandezem (26-1, 13 KO) czeka na Pawła Kołodzieja (29-0, 17 KO) po spodziewanym zwycięstwie nad Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO). Z byłym rywalem Dawida Kosteckiego kryniczanin zmierzy się w swoim rodzinnym mieście 17 marca.
Wczoraj w Krynicy Zdrój odbyła się konferencja prasowa poświęcona marcowej gali grupy 12 Rounds KnockOut Promotions. 31-letni Kołodziej wystąpi w niej oczywiście w pojedynku wieczoru.
- Stanę na wysokości zadania. Do walki przygotuję się optymalnie i w stu procentach odrobię domowe zadanie. Wszystko po to, aby następnie zostać mistrzem świata. Taki jest mój cel, to moje przeznaczenie, które się spełni – powiedział miejscowym dziennikarzom Kołodziej.
Obowiązkowym pretendentem do tytułu IBF w wadze cruiser jest obecnie Troy Ross (25-2, 16 KO), który z Hernandezem miał zmierzyć się już 5 maja, jednak wobec kontuzji ręki Kubańczyka ten pojedynek odbędzie się później.
Dziś w Stuttgarcie odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed sobotnią galą grupy Sauerland Event. W pojedynku wieczoru regularny mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej Aleksander Powietkin (23-0, 16 KO) bronić będzie tytułu przed Marco Huckiem (34-1, 25 KO).
Główni bohaterowie gali nie wzięli na szczęście przykładu ze swoich brytyjskich kolegów, o których wybrykach z Monachium wciąż głośno w światowych mediach. W obliczu ostatnich wydarzeń, oskarżenie Powietkina przez Hucka o symulowanie kontuzji przed walką z Władimirem Kliczką wydaje się drobnostką.
- Powietkin dwukrotnie miał szansę zmierzenia się z Kliczką, ale się wystraszył. Ja z kolei braci się nie boję – oznajmił jak zwykle dumny "Kapitan Huck".
- Nie wiem kto ci powiedział, że się przestraszyłem. Nigdy nie bałem się boksować. Wszystko zależy zawsze od menedżerów, promotorów i trenerów. Walczę z tym, z kim będę przez nich zobowiązany. Nie ważne kim ten rywal będzie. Przed pierwszym planowanym pojedynkiem z Kliczką złamałem nogę. Sądzę, że żaden bokser wychodząc na ring niczego się nie boi. Dlatego wydaje mi się, że mylisz się, Marco i to bardzo – odpowiedział nieco dosadniej niż zwykle Powietkin.
Mistrz świata WBC wagi ciężkiej Witalij Kliczko (44-2, 40 KO) wyraził swoją opinię na temat zbliżającej się wielkimi krokami walki pomiędzy posiadaczem regularnego pasa WBA Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO), a debiutującym w królewskiej dywizji Marco Huckiem (34-1, 25 KO). Starszy z ukraińskich braci nie daje większych szans 'Kapitanowi' i porównuje naturalizowanego Niemca do... Davida Haye'a.
Październikowa przegrana z Jamesem DeGale'em i utrata tytułu mistrza Europy nie spowodowała przestoju w karierze Piotra Wilczewskiego (30-2, 10 KO). Wprost przeciwnie, dzięki dobremu występowi w Liverpoolu i wcześniejszemu w Helsinkach, polski pięściarz otrzymał propozycję walki z Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO), a jego kandydaturę bardzo szybko zaakceptowała niemiecka telewizja publiczna ARD, transmitująca gale grupy Sauerland Event.
Do pojedynku dojdzie 31 marca w Kilonii. Mimo słabej passy Abrahama w kategorii super średniej (3 wygrane, 3 porażki), za wyraźnego faworyta uchodzi Ormianin z niemieckim paszportem. Wilczewski zdaje sobie z tego sprawę, ale obiecuje, że zrobi wszystko, aby do pojedynku należycie się przygotować i powalczyć o zwycięstwo.
- Teoretycznie wszystko będzie skierowane przeciwko mnie. Walczymy w Niemczech, gdzie do wygranej będę potrzebował wyraźnej dominacji lub nokautu, a przecież Abraham nigdy nie przegrał przed czasem. Jego boks opiera się na sile fizycznej, mnie wygodniej boksuje się z technikami. Jeszcze nie wiem jaką obiorę strategię, ale z trenerem znajdziemy na niego sposób. Jadę po wygraną, innego nastawienia być nie może – mówi "Wilk".
W ostatni piątek podopieczny podopieczny Andrzeja Gmitruka wystąpił na gali w Olsztynie, gdzie na dystansie ośmiu rund wygrał niejednogłośnie na punkty z Geardem Ajetoviciem (19-7-1, 9 KO). Rywal z Serbii stawił mu twardy opór, a Polak z walki w swoim wykonaniu nie jest zadowolony.
Już tylko nieco ponad miesiąc pozostał do piątego pojedynku Mariusza Wacha (26-0, 14 KO) w barwach grupy Global Boxing Promotions. 24 marca podczas gali organizowanej przez Mariusza Kołodzieja w Atlantic City polski "Wiking" zmierzy się na dystansie dwunastu rund z 37-letnim Tye Fieldsem (49-4, 44 KO). Przedstawiamy kolejną odsłonę treningu siłowego naszego pięściarza pod okiem Marcina Machuli. Oprócz 32-letniego Wacha w Atlantic City mają wystąpić również Przemysław Majewski, Kamil Łaszczyk, Artur Szpilka oraz David Price, brązowy medalista igrzysk olimpijskich w 2008 roku.
Marzył o tym, by spróbować swoich sił w zawodowym pięściarstwie. Do wznowienia treningów po prawie sześcioletniej przerwie zmobilizował go... wypadek samochodowy. 26-letni Marcin Cybulski (2-1, 2 KO) z Elbląga właśnie stoczył swoją trzecią walkę na zawodowym ringu.
Mieszkający w Elblągu Marcin Cybulski swoją trzecią walkę zawodową stoczył podczas gali w Poznaniu.
- Już w pierwszej minucie walki posłał na deski lewym hakiem na korpus debiutującego Tomasza Radlofa kończąc walkę nokautem i dopisując kolejne zwycięstwo do swojego rekordu - informuje Krystian Cieśnik, promotor grupy CK Promotion, z którą związany jest Cybulski. Sam pięściarz skromnie ocenia swój wyczyn. - Rywal nie był wysokich lotów.
Dzisiaj 26-letni pięściarz z Elbląga rozpoczynał treningi w 2003 r. w nieistniejącym już dzisiaj Uczniowskim Klubie Bokserskim Start Elbląg. Przygodę z rękawicami bokserskim zaczynał dość późno, bo mając 17 lat. - Boksowałem przez trzy lata, w tym czasie stoczyłem ok. 30 walk. Później nastąpiła długa, bo sześcioletnia przerwa - mówi Marcin Cybulski.)
Już tylko dni dzielą nas od ciekawie zapowiadajacego się starcia w kategorii ciężkiej pomiędzy posiadaczem pasa WBA World w wadze ciężkiej Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO) a pretendentem Marko Huckiem (34-1, 25 KO). Głos w sprawie pojedynku zabrał były już mistrz wspomnianej federacji, Nikołaj Wałujew. Twierdzi on, iż brak dotychczasowego trenera na obozie przygotowawczym "Saszy" będzie miał negatywne skutki podczas walki.
Mowa oczywiście o Teddym Atlasie, który zrezygnował z przyjazdu do Rosji z powodu obowiązującego go kontraktu z telewizją ESPN. Podobno włodarze stacji nie zgodzili się na kilkutygodniowy rozbrat szkoleniowca z ich stacją. Wałujew mówi wprost, że Atlas zrobił to tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
- Rosyjski trener nigdy by nie opuścił swojego zawodnika w takim momencie. Pieniądze są ważne, oczywiście, ale nie można ich stawiać ponad to. Dla Atlasa ważniejsza była telewizja niż wspołpraca z zawodnikiem - uważa Wałujew.
Efekty treningów obudwu pięściarzy poznamy w ringu już w tą sobotę. Miejscem starcia będzie mogąca pomieścić niemal 8 tysięcy widzów Porsche Arena w Stuttgarcie.
Brandon Rios (29-0-1, 22 KO) był gościem audycji The Boxing Lab i w swoim stylu ostro zaatakował kolejnego pięściarza, który wspomniał o tym, że chętnie wyszedłby z nim do ringu. Mowa o Adrienie Bronerze (22-0, 18 KO) - niepokonanym mistrzu WBO wagi super piórkowej.
Już w najbliższą sobotę z Bronerem zmierzy się kolega Riosa - Eloy Perez (23-0-2, 7 KO), który pomaga "Bam Bamowi" w przygotowaniach do walki z Yuriorkisem Gamboą (21-0, 16 KO). Rios jest przekonany, ze Perez może sprawić niespodziankę.
- Mam nadzieję, że Eloy zniszczy tego matko***cę. Broner to zarozumiały skur**syn. Wyzwał mnie na pojedynek i gada bzdury na mój temat. On walczy w super piórkowej, a ja mam przed sobą ostatni pojedynek w lekkiej. Mam nadzieję, że Eloy zleje tego skur***la. Broner chciałby być jak Mayweather, ale to nie ta liga - powiedział Rios.
Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) obejrzał kilka ostatnich walk swego najbliższego przeciwnika i przyznał, że obawia się ataków głową, z których słynie Tim Bradley (28-0, 12 KO). Niemal wszyscy ostatni rywale "Pustynnej Burzy" skarżyli się na faule głową. Problem ten poruszył już trenera Filipińczyka - Freddie Roach.
- Timothy Bradley jest niepokonany, ale najbardziej martwią mnie jego uderzenia głową. Muszę się na nie przygotować. Dokładnie to przestudiujemy i opracujemy taktykę, która pozwoli mi unikać ciosów głową - powiedział "Pacman".
Już w piątek na ring powróci John McDermott (26-8, 17 KO). 31-latek w Londynie zmierzy się ze znanym testerem Pawłem Dołgowsem (9-17-2, 6 KO) z Łotwy.
Pod koniec stycznia McDermott w błyskawicznym tempie przegrał z Davidem Price’em, po drodze trzykrotnie lądując na deskach. "Wielki Zły John" nie przyłożył się wówczas do treningów i wniósł na wagę blisko 123 kg. Mierzący 191 cm pięściarz w przeszłości przegrywał dwukrotnie z Tysonem Furym i Dannym Williasem.
Tym razem zdanie w sprawie wybryków z udziałem Derecka Chisory (15-3, 9 KO) i Davida Haye (25-2, 23 KO) zabrał zawodowy bokser Paul Butlin (12-16, 3 KO). 35-latek dwukrotnie mierzył się z "Del Boyem" i na własnej skórze (dosłownie) przekonał się o wyskokach pretendenta, gdy został ugryziony przez Chisorę w ucho. Pokrzywdzony Brytyjczyk uważa, że jego rodak powinien zostać ukarany kilkuletnią dyskwalifikacją za ostatnie "popisy".
- Komisja powinna zrobić coś z tym facetem. Jeśli zabraknie reakcji to coraz częściej będziemy oglądać takie obrazki. Inni bokserzy pomyślą, że nie było w tym nic złego. Chisora powinien zostać zawieszony przynajmniej na kilka lat. Gdy on mnie ugryzł, otrzymał 4 miesiące przymusowego odpoczynku. Jego zachowanie stale się pogarsza. Nie wyciągnął żadnych wniosków z tamtej lekcji – powiedział były rywal m.in. Andrzeja Wawrzyka i Alberta Sosnowskiego.
- Dereck nigdy mnie nie przeprosił. Za to błyskawicznie udał się do gazet i opowiadał, że dokonał tego, ponieważ był znudzony. Jestem gorzko rozczarowany scenami z ostatnich kilku dni. Wiem, że sam nie jestem aniołkiem, ale przez 21 lat czynnego uprawiania sportu nigdy nie sprowokowałem takich wydarzeń. Nawet nie byłem ich świadkiem – podsumował Butlin.
Ciekawą teorię na temat ostatnich incydentów z udziałem Derecka Chisory (15-3, 9 KO) w rozmowie z radiem RMF FM przedstawił Przemysław Saleta, były zawodowy mistrz Europy w wadze ciężkiej. Jego zdaniem zachowanie 28-letniego „Del Boya” może być rezultatem przyjmowania środków dopingujących.
- Zastanawiałem się nad tym. Z dwóch powodów. Pierwszy - zachowania przed walką i po walce, kiedy właściwie adrenalina powinna już z niego zejść. Drugi - żaden z mocnych ciosów Witalija Kliczki nie zrobił na nim wrażenia, a wiadomo, że Witalij jest najmocniej bijącym zawodnikiem wagi ciężkiej - wyjaśnił Saleta, który w latach 90. miał okazję często sparować z „Dr Żelazną Pięścią”, zarówno jako pięściarz, jak i kickbokser.
Zdaniem Salety, w przypadku wykrycia w organizmie brytyjskiego boksera niedozwolonych środków, powinien on zostać dożywotnio zdyskwalifikowany.
Pomimo sromotnej porażki z rąk Denisa Lebiediewa James Toney (73-7-3, 44 KO) ponownie wejdzie do ringu. 7 kwietnia na gali w Southaven "Lights Out" zmierzy się z Bobbym Gunnem (21-4-1, 18 KO), który znany jest w Polsce z pojedynku z Tomaszem Adamkiem oraz… walk na gołe pięści. Stawką będzie niewiele znaczący pas IBA w kategorii ciężkiej. Oczywiście legendarny Amerykanin po raz kolejny mydli fanom oczy.
- Wróciłem na salę treningową, będę bronił prawdziwego tytułu mistrza świata [federacji IBA przyp. red.] przeciwko Bobby’emu Gunnowi. Ja posiadam prawdziwy pas, nie to gówno, które mogliście zobaczyć w sobotę – powiedział w swoim stylu 43-letni Toney.
Ostatnim standardem wprowadzonym przez Toney’a jest regularne obrażanie Antonio Tarvera. Trafiła się okazja, więc czempion kategorii junior ciężkiej ponownie otrzymał pstryczek w nos.
- Tarver, jeśli jestem już cieniem samego siebie to chodź i mnie wykończ! Tarver to cip*! – dodał Toney.
Wczoraj w Stuttgarcie odbył się pokazowy trening przed sobotnią galą grupy Sauerland Event. W niemal 8-tysięcznej Porsche Arena na ring wyjdą Aleksander Powietkin (23-0, 16 KO) i Marco Huck (34-1, 25 KO), którzy powalczą o należący do Rosjanina tyuł mistrzowski WBA World w wadze ciężkiej. Wczoraj 27-letni Niemiec tarczował ze swoim trenerem Ullim Wegnerem. O pięć lat starszy Rosjanin rękawic nie zakładał, prezentując tylko walkę z cieniem. Powietkin i Huck nie spojrzeli sobie też ani razu w oczy. Sytuacja zmieni się dziś, kiedy to odbędzie się ostatnia konferencja prasowa przed galą.
10 marca w Łomży odbędzie się kolejna gala boksu zawodowego grupy Boxing Production. Niedawno w Białymstoku odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca to wydarzenie, po której zakończeniu główny organizator gali Dariusz Snarski opowiedział nam o imprezie bardziej szczegółowo. Na dystansie 6 rund w Łomży wystąpią były pretendent do tytułu mistrza świata w wadze półciężkiej Aleksy Kuziemski (22-4, 6 KO; promotor opowada między innymi o przyczynach jego ostatiej porażki z Doudu Ngumbu) i Robert Świerzbiński (waga średnia, 7-0, 1 KO). Na 4 rundy będzie zakontraktowana potyczka Krzysztofa Rogowskiego (waga piórkowa 2-0, 1 KO).
Bernd Boente, menedżer braci Kliczków w rozmowie z jedną z niemieckich agencji prasowych oznajmił, że Dereck Chisora (15-3, 9 KO) nie może robić sobie wielkich nadziei na pojedynek rewanżowy z Witalijem Kliczką (44-2, 40 KO), mistrzem świata federacji WBC w wadze ciężkej.
- Rewanż w tej chwili jest całkowicie niemożliwy. Nie dojdzie do niego. Nie będziemy się tym zajmować. Witalij jest jeszcze pod wpływem emocji, ale o pojedynku nie może być mowy: drugiej szansy Chisorze dawać nie będziemy - stawia sprawę jasno Boente.
Zdaniem współwłaściciela Klitschko Management Group, rewanż nie będzie możliwy również ze względów formalnych.
- W następnym miesiącu w Londynie odbędą się przesłuchania i bardzo prawdopodobnie, że Chisora zostanie zdyskwalifikowany na 9-12 miesięcy. Dodatkowo wypadnie z czołowej „15” rankingu WBC i na powrót do zestawienia będzie musiał sobie zasłużyć wygranymi walkami – tłumaczy menedżer.
Zapomnijcie o kibicach. Zapomnijcie o mediach bokserskich. Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) czuje presję nawet w rodzinnym domu. Jego 11-letni syn - Emmanuel Junior, chce, by ojciec zawiesił rękawice na kołku, ale dopiero po pokonaniu Floyda Mayweathera (42-0, 26 KO).
"Pacman" i jego trener nie mają nic przeciwko takiej walce i chcieli, by odbyła się ona w maju, jednak inne plany miał promotor Bob Arum oraz sam "Money" Mayweather, który zażądał lwiej części zysków.
- Syn mówi mi: "Tato, zakończ karierę, ale najpierw wyjdź do ringu z Mayweatherem i zlej go". Cóż, chcę tej walki, ale mierzę się z zawodnikami, którzy naprawdę mają ochotę wyjść ze mną do ringu. Timothy Bradley jest mocnym przeciwnikiem. To dobry bokser, jest więc dla mnie kolejnym wyzwaniem - powiedział Pacquiao.
- Powiedziałem Floydowi, że walka musi się odbyć. Chciałem zrobić to przy równym podziale zysków, ale on miał inny plan - cały zysk dla niego, a dla mnie gwarancja 40 milionów, niezależnie od kwoty, jaką zarobi Mayweather. Nie zaakceptowałem tej oferty. To trochę poniżające dla zawodnika o mojej pozycji. Próbował postawić się nade mną. To on unika tej walki - dodaje najpopularniejszy pięściarz świata.
Wczoraj w Krynicy Zdrój odbyła się konferencja prasowa poświęcona gali grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, która odbędzie się w tej miejscowości 17 marca. W pojedynku wieczoru wystąpi oczywiście pochodzący stamtąd Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO). 31-letni pięściarz występujący w kategorii junior ciężkiej zmierzy się z Garrettem Wilsonem (11-5-1, 5 KO) lub Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO), byłym rywalem Dawida Kosteckiego. Według ostatnich informacji, zwycięstwo może otworzyć Kołodziejowi drogę do walki o pas mistrza świata iBF z Yoanem Pablo Hernandezem (26-1, 13 KO).
Przegląd Sportowy: Czy oglądał pan walkę Witalija Kliczki z Dereckiem Chisorą?
Tomasz Adamek: Oglądałem.
- To proszę nam wyjaśnić, dlaczego nie walczył pan z Kliczką tak jak Chisora?
Tomasz Adamek: To może ja zapytam: dlaczego Kliczko nie walczył z Brytyjczykiem tak jak ze mną? Wyprowadził ze dwieście lewych prostych, a ze mną dwa razy więcej. Mówi też o kontuzji ręki. Jedno się nie zmienia – ja przegrałem z nim walkę, byłem gorszy, nie szukam usprawiedliwień, ale też nie ma co porównywać mnie z Chisorą, bo każdy bokser jest inny. Przy tym ostatnim pojedynku było więcej zamieszania poza walką. Rozumiem, że boks to także biznes, ale po co te publiczne szarpaniny? Mnie się to nie podoba, bo nie idzie w parze ze sportem. Uliczna walka podczas konferencji prasowej, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
- Chisora narozrabiał, to fakt. A sportowo się panu podobał?
TA: Wiedziałem wcześniej jak walczy. Idzie do przodu, atakuje, choć nie zadaje tak wielu ciosów. Pokazał w sumie to, co przewidywałem.
Niepokonany Timothy Bradley (28-0, 12 KO) zarzeka się, że Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) będzie musiał go zabić, żeby zwyciężyć. Ich arcyciekawy pojedynek odbędzie się 9 czerwca w MGM Grand w Las Vegas. "Desert Storm" wypowiada się o Filipińczyku z ogromnym szacunkiem i nazywa go nawet najbardziej utytułowanym pięściarzem w historii.
Pomimo tego, ostatnie walki "Pacmana" nie zrobiły wrażenia na Bradleyu. Amerykanin zdaje sobie sprawę, że Manny najlepsze lata ma już za sobą i właśnie w tym upatruje swej szansy - zamierza dać z siebie wszystko i zaufać w wyższość młodości nad doświadczeniem.
- Starsi zawodnicy nie ryzykują jak młodzi. W przeciwieństwie do Manny'ego nie mam za sobą tak wielu wyczerpujących walk. Wyjdę tam i dam z siebie wszystko, będę ryzykował. On będzie musiał mnie znokautować. Musi mnie zabić, żebym przestał nacierać - powiedział Bradley.
- Pacquiao jest prawdopodobnie najlepszym pięściarzem w historii. To prawdziwy wzór do naśladowania, wspaniały facet. Jego panowanie trwało długo, ale czuję się nową twarzą boksu i mogę go zastąpić - kończy mistrz WBO wagi junior półśredniej.
Wreszcie załatwione - mówił mi wczoraj po południu Tomek Adamek. Wtedy już wreszcie stało się oficjalnie pewne, że 24 marca zmierzy się z Nagy Aguilerą. Bo wcześniej wokół Adamka pojawiały się same sprzeczne informacje, czy to na temat kolejnego rywala, czy w kwestiach promotorskich. Teraz wreszcie wszystko można jakoś tam wstępnie podsumować.
Wybór rywala – mnie się wydaje, że jest jak najbardziej odpowiedni. Aguilera to żaden „bum", jak wczoraj wyczytałem w kilku miejscach! To solidny przeciwnik, szczególnie na ten moment, czyli powrót po dotkliwej porażce i półrocznym odpoczynku.
Miejsce powrotu? Cóż, Nowy Jork brzmi fajnie, ale hala do której wejdzie „mniej niż tysiąc osób" już niekoniecznie. Nie wiem dlaczego Main Events po tym, jak udało im się zatrzymać Adamka (przynajmniej na razie), nie próbuje zarobić sensownych pieniędzy. Tym bardziej, że w tej chwili może tylko na nim zarabiać.
Tomek chce wrócić do sportowego życia i potrzebuje takiej walki, to jasne. A Kathy Duva chce zarabiać, ale jej metod nie potrafię już zrozumieć. Efekt jest taki, że 24 marca w Atlantic City Mariusz Wach i Artur Szpilka pokażą się przed ponad dwa razy większą publicznością. Tak samo będzie w Oświęcimiu, gdzie wystąpi Paweł Głażewski i Karolina Owczarz. A w Nowym Jorku się nie dało, choć na walkę Adamka przyszłoby w tamtej okolicy pięć razy więcej kibiców.
9 czerwca w Las Vegas Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) po raz kolejny zmierzy się z zawodnikiem, który naturalnie jest od niego znacznie większy. Choć Timothy Bradley (28-0, 12 KO) dotychczas występował w niższej dywizji, na co dzień waży o 15-20 funtów więcej od Filipińczyka.
- Zbijanie do junior półśredniej nieco mnie osłabiało, w półśredniej jestem silniejszy. Czuję się bardziej komfortowo - zapewnia "Desert Storm". - Obecnie ważę około 165 funtów.
Na konferencji prasowej oraz podczas kręcenia reklamówki promującej walkę pięściarze stanęli obok siebie i widać było wyraźnie, że Bradley jest od "Pacmana" większy. - Jestem większy, jestem znacznie większy. Widać to gołym okiem. Wiem, że Manny mi się przyglądał. Mierzył mnie wzrokiem i szukał wad, ale ich nie znalazł - kończy Amerykanin.
Podczas piątkowej gali w Olsztynie Maciej Sulęcki (9-0, 2 KO) pewnie wypunktował Jetmira Kuqi (6-2, 4 KO). Nasz zawodnk występujący w wadze średniej wygrał jednogłośnie na punky. Zdaniem wszystkich trzej sędziów podopieczny Andrzeja Gmitruka nie oddał przeciwnikowi żadnej z sześciu rund. Z pięściarzem rozmawialiśmy kilka chwil po końcowym gongu.
Kell Brook (26-0, 18 KO), powszechnie uznawany za najbardziej uzdolnionego boksera kategorii półśredniej na Wyspach Brytyjskich, 17 marca w rodzinnym Sheffield podejmie Matthew Hattona (42-5-2, 16 KO). "Special K" docenia ambicję starszego rywala, który był w posiadaniu pasa mistrza Europy oraz dostąpił zaszczytu walki o mistrzostwo świata.
- Hatton ma wielkie serce do walki. Sądzę, że ze względu na nazwisko on stara się coś udowodniać. Tym razem jednak za mocno się zagalopował. Zamierzam dać dobre show. Matthew nie jest w stanie mi dorównać w ringu – powiedział pogromca Rafała Jackiewicza.
Brook stara się jak najwyżej zawieszać poprzeczkę, dlatego też mentalnie przygotowuje się na walkę z lepszym i bardziej znanym Hattonem (Rickym), który jest nieaktywny od blisko trzech lat.
- Nigdy nie oglądam nagrań z udziałem moich przeciwników. Przed tym pojedynkiem rzucę okiem na walki Ricky’ego Hattona, który jest o wiele lepszy od brata. Przygotuję się tak, jakbym miał mierzyć się z Rickym – zakończył Brook.
Mistrz świata WBO w kategorii junior ciężkiej Marco Huck (34-1, 25 KO) zapowiada zwycięstwo przez nokaut nad Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO). Niemiec w sobotę zadebiutuje w wadze ciężkiej i od razu stanie przed szansą wywalczenia tytułu WBA. Wczoraj mistrz i pretendent zaprezentowali się na treningu medialnym, przy okazji dodając kilka słów od siebie.
- Zamierzam dać moim kibicom świetną walkę, który zakończy się nokautem na moją korzyść. Powietkin jest wspaniałym mistrzem, ale ja spełnię swój cel, pokonam go i zostanę mistrzem świata – powiedział "Kapitan" Huck.
- Mam za sobą bardzo dobre przygotowania u boku Aleksandra Zimina, wszystko przebiega zgodnie z planem. Jestem gotowy na sobotę. Obronię pas, po to tu jestem. Wygram - z dużą wiarą w sukces opowiada Powietkin.
18 marca kibiców wagi ciężkiej czeka interesująca konfrontacja. Mocno bijący Alex Lepai (25-3-3, 20 KO) zmierzy się ze słynącym z dobrej defensywy Kevinem Johnsonem (25-1-1, 11 KO). Pięściarz rodem z Samoa marzy o mistrzostwie świata, ale "Kingpin" szybko studzi jego zamiary.
- Masilino Maso poleciał do Stanów Zjednoczonych i zdobył tytuł WBA w kategorii średniej. Jestem pewny, że zostanę drugim Samoańczykiem, który będzie mistrzem. Mogę jechać do Niemiec i zmierzyć się z Witalijem lub Władimirem na ich terenie – twierdzi Lepai.
- Cholera! Zamierzam zranić tego chłopaka. To nic osobistego, zamierzam wylać całą moją frustrację na ciebie, Alex. Zaufaj mi, nie dostaniesz szansy walki od braci Kliczko czy Haye’a. Wszystko skończy się 18 marca. Patrz na kalendarz, ponieważ tego dnia pójdziesz spać – błyskawicznie odpowiedział mu Johnson.
Jest już pewne, że 24 marca, podczas gali grupy Main Events w Nowym Jorku, Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) na dystansie 10 rund zmierzy się z Nagy'm Aguilerą (17-6, 12 KO). Dziś przeciwnik boksera z Gilowic podpisał kontrakt.
Poza 25-letnim Dominikańczykiem jako rywala dla 35-letniego "Górala" brano też pod uwagę Donnela Holmesa (33-2-2, 29 KO). Występ w Aviator Sport Complex na Brooklynie będzie dla Polaka pierwszym od wrześniowej przegranej z Witalijem Kliczką.
Walką wieczoru będzie eliminator do walki o pas IBF w wadze junior półśredniej pomiędzy Zabem Judah (41-7, 28 KO) i Vernonem Parisem (26-0, 15 KO). Wystąpią też "ciężcy" – Siergiej Liachowicz (25-4, 16 KO) powalczy z Bryantem Jenningsem (12-0, 5 KO).
Jak już informowaliśmy, 31 marca podczas gali w Kilonii nasz Piotr Wilczewski (30-2, 10 KO) zmierzy się z byłym mistrzem świata wagi średniej Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO). Tymczasem trener naturalizowanego Niemca, Ulli Wegner wypowiada się z wielkim szacunkiem o 'Wilku' i jak przewiduje, pojedynek ten będzie dla jego podopiecznego o wiele trudniejszy, aniżeli styczniowe starcie z Pablo Fariasem.
Na konferencji prasowej podsumowującej pojedynek z Witalijem Kliczką (44-2, 40 KO), Dereck Chisora (15-3, 9 KO) wyraził nadzieję na rewanż z mistrzem WBC lub potyczkę z jego bratem Władimirem (56-3, 49 KO). 28-letni Brytyjczyk nie chciał też wierzyć w kontuzję lewego ramienia Ukraińca, słowa rywala uznając za próbę usprawiedliwienia słabszej niż zazwyczaj postawy.