Joey Dawejko (6-0, 2 KO), który na początku stycznia podpisał kontrakt z grupą Boxing 360, zaliczył udany debiut dla swojego nowego pracodawcy. 13 stycznia w National Guard Armory w Filadelfii pokonał on na punkty pochodzącego z Winston-Salem w Północnej Karolinie Corey'a Winfielda (4-9, 2KO).
Tyson Fury (17-0, 12 KO) ma obowiązek zawalczyć z Davidem Price’em (12-0, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Wspólnoty Brytyjskiej. Brązowy medalista olimpijski z Pekinu jest przekonany, że Fury podejmie ryzyko. Obozy obu ciekawie zapowiadających się "ciężkich" powinny zorganizować tę potyczkę w przeciągu maksymalnie czterech miesięcy.
Price wywalczył miano pretendenta w minioną sobotę, błyskawicznie rozprawiając się z wypalonym Johnem McDermottem.
- Ludzie mówią, że Fury będzie mnie unikał. Wiem, że Tyson przyjmie wyzwanie, ponieważ jest walecznym facetem. W przeciwnym razie wyjdzie na tchórza. On znajduje się między młotem a kowadłem. Twierdzi przecież, że nie jest jeszcze gotowy wejść na światowy poziom, a chce walczyć ze mną? Pożyjemy, zobaczymy… - powiedział w rozmowie z Daily Mirror Price.
Przygotowujący się do debiutu w wadze ciężkiej Marco Huck (34-1, 25 KO) rozpoczął już sesje sparingowe przed walką z Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO). Podopieczny Ulliego Wegnera 25 lutego w Stuttgarcie postara się zdobyć regularny tytuł WBA, który od sierpnia ubiegłego roku jest w posiadaniu Rosjanina.
Przypomnijmy, że w sparingach "Kapitanowi" ma pomagać legendarny, acz blisko 50-letni Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO).
- Treningi przebiegają bardzo dobrze. Mam za sobą pierwsze sparingi. W przyszłym tygodniu rozpoczniemy wytężoną pracę – powiedział 27-letni mistrz WBO w kategorii junior ciężkiej.
Miguel Angel Cotto (37-2, 30 KO) jeszcze nigdy nie znajdował się w tak dobrej pozycji. O walkę z portorykańskim mistrzem trzech kategorii wagowych zabiegają dwaj najlepsi zawodnicy bez podziału na kategorie wagowe - Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) i Floyd Mayweather (42-0, 26 KO).
O opcjach "Junito" sporo mówi się w jego ojczyźnie. Znani szkoleniowcy, Jose Sanchez i Orlando Pinero, doradzają Cotto wybór rewanżu z "Pacmanem".
- Gdybym był jego managerem, doradzałbym mu drugi pojedynek z Pacquiao - oświadczył Pinero, który na co dzień trenuje Juanmę Lopeza. Wtóruje mu Sanchez zajmujący się Ivanem Caleronem: - Myślę, że dobrze przygotowany Cotto może pokonać Pacquiao.
Od pewnego czasu w mediach zajmujących się boksem zawodowem pojawiały się informacje dotyczące powrotu Ronalda Wrighta (51-5-1, 25 KO). W rozmowie z FightHype 40-letni "Winky" potwierdził, że nie kończy kariery i zapewnił, że zejdzie z wagą do 154 funtów, gdzie zamierza walczyć z najlepszymi.
- Kibice powinni wiedzieć, że wkrótce wracam i dam kilka świetnych walk, bo mam je jeszcze w sobie - zapewnia Wright. - Większość kariery spędziłem w wadze junior średniej i wiem, że wciąż mogę wygrywać z najlepszymi w tej kategorii.
Kto znajduje się na celowniku czołowego niegdyś pięściarza P4P? "Winky" planuje walki z największymi nazwiskami - interesują go Miguel Angel Cotto (37-2, 30 KO), Saul "Canelo" Alvarez (39-0-1, 29 KO) oraz Julio Cesar Chavez Jr (44-0-1, 31 KO).
- Cotto, Chavez, Saul... Interesuje mnie każdy, kogo uważa się za najlepszego. Wiem, że u szczytu formy poradzę sobie z każdym z nich. Chcę być aktywny. Jeżeli będę mocny, oczyszczę dywizję junior średnią. Sprawię, że zawodnicy wagi półśredniej będą się dwa razy zastanawiać, nim podejmą decyzję o przejściu w górę. Zapisałem się już w historii. Nie muszę nikomu niczego udowadniać, ale mam w sobie jeszcze kilka dobrych walk. Nie mierzę w Pacquiao i Floyda. Chcę raz jeszcze zdominować wagę junior średnią. Jeśli któryś z tamtych dwóch będzie chciał tytułu w limicie 154 funtów, jedyna droga prowadzić będzie przeze mnie - kończy wielokrotny mistrz świata.
32-letni BJ Flores (26-1-1, 16 KO), który jedyną porażkę poniósł z rąk Danny'ego Greena w listopadzie 2010 roku, szuka szansy na walkę o mistrzostwo świata wagi cruiser.
28 stycznia ''El Peligroso'' zmierzy się w Springfield z Hugo Pinedą (39-5-1, 28 KO), kolumbijskim weteranem pamiętanym z walk o mistrzostwo świata z Kostyą Tszyu i Felixem Trinidadem. Flores zamierza być w tym roku aktywny - w przeszłości miał z tym problemy. Wśród przeciwników, z którymi chciałby się zmierzyć, wymienia m.in. mistrza świata WBC, Krzysztofa ''Diablo'' Włodarczyka (46-2-1, 33 KO).
- Do walki z Dannym Greenem przystąpiłem po szesnastu miesiącach przerwy. Chcę mieć pewność, że do kolejnej dużej walki będę przygotowany w stu procentach. Chcę pozostać aktywny, długa przerwa jest problemem dla każdego pięściarza. Szczerze mówiąc, Marco Huck jest gościem, z którym najchętniej bym się zmierzył, ale czeka go walka z Powietkinem. Mam nadzieję, że wygra ten pojedynek, a ja dostanę szansę walki o wakujący tytuł WBO - powiedział ''El Peligroso''.
- Bardzo chcę również walki z Krzysztofem Włodarczykiem. Myślę, że pasowałby mi jego styl. Włodarczyk odniósł niedawno wielkie zwycięstwo z Greenem, choć przegrywał czterema punktami, zanim znokautował Danny'ego. Walka z Polakiem byłaby fantastyczna - dodał Flores.
Na rynku internetowych czasopism bokserskich pojawił się nowy tutuł Ring Bulletin. Redakcja postanowiła porozmawiać z autorem i pomysłodawcą czasopisma Krzysztofem Kraśnickim.
- W styczniu ukazał się pierwszy numer redagowanego przez Pana czasopisma w elektronicznej wersji- Ring Bulletin. Jaki to ma sens w sytuacji, gdy w internecie funkcjonuje mnóstwo, bardziej lub mniej fachowych, portali bokserskich?
Krzysztof Kraśnicki: Taki sam, jak wydawanie choćby tygodnika Angora. Zamiast czytać kilkunastu gazet, sięgasz po jedną, w której znajdujesz wybór najciekawszych wydarzeń i artykułów- z tych kilkunastu. Albo inaczej; treści na stronach internetowych zmieniają się tak szybko, że aby być na bieżąco, musisz codziennie zaglądać do internetu, inaczej omijają cię tematy interesujące, czasem dla miłośnika boksu ważne. Ideą Ring Bulletin jest dostarczanie im wybranych, bo przecież wśród olbrzymiej ilości tekstów znajdują się bardziej i mniej istotne, ale takich, które nie tylko należy poznać, ale wręcz zapamiętać. Zapamiętać również, zasługujących na to autorów tekstów czy doskonałych fotografii. Niektóre artykuły czytam z zapartym tchem, cieszą szczególnie te, które wnoszą coś nowego, nie tylko przekazują informacje, ale i w interesujący sposób, mądrze komentują wydarzenia i zjawiska.
Pragnę przy okazji podkreślić, iż celem RB nie jest konkurowanie z internetowymi portalami, a jedynie ich uzupełnienie. Tym bardziej, że korzystam z materiałów w nich publikowanych.
Prezydent World Boxing Counil Jose Sulaiman nie rozumie krytyki, która nieustannie spada na Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO). 81-letni Sulaiman zapewnia, że syn meksykańskiej legendy boksu w żadnym stopniu nie unika Sergio Martineza (48-2-2, 27 KO) i jeśli zajdzie taka potrzeba, to skrzyżuje pięści z "Maravillą".
- Julio Chavez nie obawia się Sergio Martineza. Znam Chaveza i wiem, że on ma takie samo serce do walki, jak jego ojciec. On jest wspaniałym bokserem, posiadającym siłę w swoich pięściach. Dzięki temu zaskarbił sobie serce meksykańskich kibiców. Przestańcie go krytykować.
4 lutego w San Antonio Chavez będzie bronił tytułu WBC z Marco Antonio Rubio (53-5-1, 46 KO). Na wielkie grzmoty liczy również Sulaiman.
- Starcie Chaveza z Rubio będzie znakomite. Z całym szacunkiem do meksykańskich fanów, informuję Was, że Julio nigdy nie unikał Martineza. Mówił zaś, że może walczyć z każdym, jest mistrzem WBC i zamierza udowadniać swoją klasę – powiedział na łamach fightnews sędziwy prezydent jednej z największych federacji w boksie zawodowym.
2 marca w Chonburi czołowy pięściarz kategorii muszej Pongsaklek Wonjongkam (83-3-2, 44 KO) będzie bronił pasa mistrzowskiego w wersji WBC. Aktywny Taj zmierzy się z Sonnym Boy Jaro (32-10-5, 22 KO).
Kolejnym przeciwnikiem 34-letniego mańkuta będzie obowiązkowy pretendent Toshiyuki Igarashi (15-1-1, 10 KO). Japończyk pod koniec 2011 roku pokonał Wilberta Uicaba w ostatecznym eliminatorze wyznaczonym przez World Boxing Council.
Już za miesiąc będziemy świadkami walki o pas WBA World w kategorii ciężkiej, którego na ringu w Stuttgarcie bronił będzie po raz drugi Aleksander Powietkin (23-0, 16 KO). W roli pretendenta wystąpi aktualny nadal czempion WBO w wadze junior ciężkiej Marco Huck (34-1, 25 KO). Niemiec, który postanowił najwidoczniej pójść w ślady Tomasza Adamka, zapowiada zwycięstwo i zdominowanie królewskiej dywizji, choć wspomina również o rewanżówym starciu z Denisem Lebiediewem. Czy "Kapitan" Huck ma szansę zdobyć pas w drugiej kategorii wagowej? Z pewnością będzie jednym z najgroźniejszych rywali w dotychczasowej karierze "Saszy". W oczekiwaniu na tę interesującą walką przedstawiamy promocyjne video przygotowane przez jednego z naszych stałych Czytelników.
Trener i menadżer byłego mistrza świata WBA wagi ciężkiej Davida Haye'a, kontrowersyjny Adam Booth twierdzi, że negocjacje z obozem mistrza świata WBC Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) nie przebiegają tak, jak przedstawia je w mediach Ukrainiec. Booth podejrzewa, że Witalij używa Haye'a jako narzędzia do zdobycia rozgłosu.
- Witalij powiedział, że chce walki i od tego czasu prowadzę z jego obozem rozmowy, jednak propaganda Witalija przedstawia je w złym świetle. Walka jest teraz w rękach Kliczków. Według mnie wszystko zostało już uzgodnione, potrzebny jest tylko kontrakt, ale Witalij ostatnio swtwierdził, że negocjacje utknęły w martwym punkcie. Nie rozumiem dlaczego on mówi takie rzeczy. Może po prostu używa nazwiska Davida, by zdobyć rozgłos - oświadczył Booth.
Jorge Arce (59-6-2, 45 KO) sfinalizował ostatecznie kontrakt na najbliższą walkę. 18 lutego na gali w Durango "Travieso" zaboksuje na dystansie dziesięciu rund z 41-letnim Brazylijczykiem Giovannim Andrade (62-13, 50 KO).
Meksykański mistrz czterech kategorii wagowych chciał początkowo bronić tytułu federacji WBO, jednak nie udało mu się zakontraktować żadnego przeciwnika z pierwszej piętnastki rankingu i postanowił wystąpić w walce non-title.
Nie sprawdziły się zapowiedzi o podwyższeniu poziomu przeciwników Chrisa Arreoli (34-2, 29 KO).
"Koszmar" 18 lutego najprawdopodobniej skrzyżuje pięści z Ericem Moliną (18-1, 14 KO), który do tej pory nie pokonał na zawodowych ringach nikogo znaczącego. Ten pojedynek będzie częścią gali transmitowanej przez telewizję Showtime, w walce wieczoru Paul Williams (40-2, 27 KO) zmierzy się z Nobuhiro Isihidą (24-6-2, 9 KO).
Molina jest promowany przez słynnego Dona Kinga. Zawodowy debiut zaliczył w 2007 roku, przegrywając przez nokaut w 1. rundzie. Mierzy 196 cm przy wadze około 100 kg.
Opiniotwórczy amerykański portal maxboxing.com bardzo pochlebnie wyraża się o trzech polskich pięściarzach w raporcie przewidującym tegoroczne wydarzenia w światowym boksie. Według amerykańskich dziennikarzy rok 2012 będzie należał m.in. do Mateusza Masternaka (24-0, 18 KO) i Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO), natomiast Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) utrzyma pas mistrza świata WBC wagi cruiser.
''Master'' - Potężnie zbudowany Polak o harmonijnych proporcjach - szerokich ramionach i muskularnej klatce piersiowej, ma dopiero 24 lata, ale już teraz ma aurę przyszłego mistrza. Obok Steve'a Cunninghama jest być może najlepiej zbudowanym cruiserem, prezentuje wspaniałą rzeźbę i ma ofensywny styl. Pokonał już wielu dobrych przeciwników, w tym kilku prospektów. Niedawno podpisał kontrakt z grupą Sauerlanda i trenuje go Andrzej Gmitruk, który doprowadził Tomasza Adamka do tytułów. Masternaka można porównać do ''Górala'', jest płynnym w ataku, zimnym killerem. Posiada odpowiednią siłę i szybkość.
''Super G'' - ten chłopak zwrócił uwagę zdemolowaniem byłego mistrza świata Sebastiana Sylvestra. Proksa niemal obrócił głowę Niemca o 360 stopni swoimi sierpowymi. Styl Polaka łączy w sobie najlepsze cechy Martineza i Piroga. Jedynym problemem Proksy może okazać się niski wzrost, ale wygląda na to, że świetna praca nóg współgra z jego warunkami fizycznymi. Niektórych doskonałych ciosów Proksy nie ma w żadnym podręczniku, w dodatku Polak jest wielkim pracusiem.
''Diablo'' - utalentowany, bardzo dobry technicznie puncher, niepokonany od czterech lat. Włodarczyk pozostaje mało atrakcyjny dla telewizji i powinien stoczyć dwie walki w Polsce. Pierwszą będzie prawdopodobnie starcie z Francisco Palaciosem. Tym razem Polak pokona Palaciosa wysoko na punkty, w pierwszej walce go zlekceważył.
Portorykańczyk Wilfredo Vazquez Junior (21-1, 18 KO) przygotowuje się do walki z gwiazdą P4P Nonito Donairem (27-1, 18 KO). Syn legendy zmierzy się z Filipińczykiem 4 lutego w San Antonio. Podczas tej samej gali zobaczymy walkę Chavez Junior-Rubio. Stawką pojedynku Vazquez Junior-Donaire jest wakujący pas WBO, jeszcze niedawno należący do ''Papito''. Mimo porażki z Jorge Arce, Portorykańczyk to wciąż bardzo utalentowany pięściarz o wielkim sercu do walki. Nie powinno skazywać się go na pożarcie.

Były mistrz świata WBC wagi półśredniej, Victor Ortiz (29-2-2, 22 KO) przygotowuje się w gymie Knuckleheadz do drugiej walki z Andre Berto (28-1, 22 KO), która odbędzie się 11 lutego w Las Vegas. ''Vicious'' znów znajduje się pod dużą presją, tym razem po bolesnej porażce z Floydem Mayweatherem we wrześniu zeszłego roku i utracie tytułu.
- Ciężko pracuję, robię dokładnie to, czego oczekują ode mnie trenerzy. Czy jestem gotowy? Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nie martwię się tym, czy pokonam Berto. Znów nie jestem faworytem. Znów ludzie mnie skreślają. Nie obchodzi mnie to. Zawsze musiałem z tym żyć. Jestem gotowy - powiedział Ortiz.
- Berto oskarżył mnie o rzeczy, do których nawet się nie zbliżam (stosowanie nielegalnych substancji wspomagających - przyp.red.). To pokazało jego prawdziwą twarz. On próbuje przekonać samego siebie, że miał podczas naszej pierwszej walki zły dzień. Nie jest to jednak prawdą, znawcy boksu o tym wiedzą. Floyd? Nie jestem tu po to, by o nim mówić. Walka z Mayweatherem to przeszłość - dodał ''Vicious''.
Po swojej walce w klubie Piecobiogaz Boxing Team w Poznaniu, Sylwester Walczak (3-0) udzielił nam krótkiego wywiadu, w którym podsumował pojedynek z Rafałem Piotrowskim (0-12) oraz sportowe plany na kolejny rok.
17 grudnia 2011 roku w sali treningowej klubu Piecobiogaz Boxing Team w Poznaniu odbyła się kameralna zawodowa gala bokserska, podczas której zaprezentowało się kilku miejscowych pięściarzy. W naszym serwisie prezentowaliśmy już walkę wieczoru, a dziś przedstawiamy pojedynek promowanego przez Silesia Boxing, pochodzącego z podpoznańskiego Swarzędza Sylwestra Walczaka (3-0) z Rafałem Piotrowskim (0-12).
W nocy z soboty na niedzielę na gali w Springfield (Missouri) swój kolejny pojedynek stoczy pięciokrotny mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych - Cory Spinks (38-6, 11 KO). 33-letni "Next Generation" zmierzy się z młodszym o rok Sechew Powellem (26-3, 15 KO). Zwycięzca tej walki zostanie oficjalnym pretendentem do tronu federacji IBF w wadze junior średniej.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
UNIBET nieco większe szanse na wygraną daje bardziej utytułowanemu Spinksowi, lecz Cory wydaje się być już nieco wypalony. Obydwaj zawodnicy walczyli z Deandre Latimorem i Corneliusem Bundrage. Na tle "Byka" lepiej wypada Spinks, który blisko trzy lata temu pokonał go niejednogłośnie na punkty (Powell przegrał z Latimorem przez KO w siódmej rundzie, a rewanżu zwyciężył przez MD po dwunastu odsłonach), natomiast z "K9" lepiej wypada Powell - Cory został znokautowany przez Bundrage w piątej odsłonie, a "Iron Horse" za pierwszym razem wygrał już po 20 sekundach walki, by w rewanżu przegrać wyraźnie na punkty...
Wygrana Spinksa - 1.70
Remis - 25.00
Wygrana Powella - 2.10
Ukrainiec Wiaczesław Użelkow (25-1, 16 KO) 4 lutego zmierzy się z mistrzem EBU wagi półciężkiej, Eduardem Gutknechtem (22-1, 9 KO). Użelkow twierdzi, że dużo zmienił w swoim boksie i na ringu we Frankfurcie zobaczymy zupełnie nowego pięściarza. Przypomnijmy, że na tej samej, bardzo dużej gali grupy Sauerlanda wystąpi również m.in. Mateusz Masternak.
- Wszystko przebiega zgodnie z planem. Ciężko trenuję w moim rodzinnym mieści, w pełni poświęcam się obozowi przygotowawczemu. Oglądałem walki Gutknechta. Jest bardzo niebezpieczny. Sparuję z kilkoma bokserami, staram się całkowicie skoncentrować na nadchodzącej walce. Czwartego lutego zobaczycie nowego Wiaczesława Użelkowa. Wszystko będzie inne, nawet muzyka podczas mojego wejścia na ring. Nie podam jednak żadnych szczegółów. Poczekajcie na walkę - powiedział Ukrainiec.
W rozmowie z BoxingScene ceniony trener i ekspert ESPN, Teddy Atlas, potępił Floyda Mayweathera (42-0, 26 KO), z którego winy padły negocjacje w sprawie największej walki w historii boksu zawodowego. Niepokonany "Money", uważany przez wielu za najlepszego pięściarza bez podziału na kategorie wagowe, nie zgodził się na równy podział zysków w pojedynku z najpopularniejszym zawodnikiem - Filipińczykiem Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO).
Atlas dał się wcześniej poznać jako zwolennik Mayweathera, jednak ostatnie wydarzenia z udziałem amerykańskiego króla P4P sprawiły, że szkoleniowiec zmienił nieco zdanie na temat osoby Floyda. - Mayweather miał u mnie kredyt zaufania. W wielu kwestiach byłem po jego stronie, bo wydawało mi się, że jest ona bliższa moim przekonaniom. Po tych wszystkich bzurach i podchodach z obydwu stron, on nie może życzyć sobie ponad 50% zysków. To niemożliwe - twierdzi Atlas.
- Jeśli chcesz, żeby ludzie wierzyli, że to nie ty blokujesz walkę, nie możesz stawiać takich żądań. Nie, kiedy twoim przeciwnikiem ma być prawdopodobnie najpopularniejszy bokser na świecie, największe nazwisko. Chyba nikt nie powie, że Pacquiao nie zasługuje na 50% zysków z tej walki. Ten facet jest przecież maszyną napędową tego sportu. Mayweather nie ma żadnych argumentów, które dawałyby mu przewagę nad Mannym i prawo do lwiej części łupu. Jeśli mam być szczery, Mayweather powinien się cieszyć ze swoich 50%, bo i tak będzie to największa wypłata w historii boksu.
Mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) kontynuuje przygotowania do zaplanowanej na 18 lutego w Monachium potyczki z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO). W austriackiej wiosce Going Am Wilden Kaiser pięściarz twardo przestrzega planu zajęć nakreślonego przez jego szkoleniowca, a niedawno rozpoczął etap sparingów.
- Mamy już za sobą połowę przygotowań. Na tym etapie jestem całkowicie zadowolony z fizycznej dyspozycji Witalija - mówi wieloletni trener ukraińskiego boksera Fritz Sdunek. Po raz ostatni w Monachium 40-letni dziś Kliczko walczył 27 stycznia 2001 roku, kiedy to w pierwszej rundzie znokautował Orlina Norrisa i zdobył pas interkontynentalnego mistrza federacji WBA.
Olsztynianka Joanna Jędrzejczyk jest absolutną gwiazdą kobiecego MuayThai. Amatorska i zawodowa Mistrzyni Świata i Europy w boksie tajskim, która przez prawie 2 lata trenowała w Holandii pod okiem legendy K-1 Ernesto Hoosta, kilkanaście miesięcy temu udanie rozpoczęła karierę w boksie amatorskim, zdobywając w lutym 2011 r. srebrny medal Mistrzostw Polski. BOKSER.ORG doceniając poziom sportowy zawodniczki klubu bokserskiego PIRS Olsztyn (na co dzień związanej z teamem Arrachion MMA Olsztyn) sklasyfikował ją na 2. miejscu wśród najlepszych polskich pięściarek wagi piórkowej (57 kg). W tym roku, mimo napiętego kalendarza startów, Asia zastanawia się nad kontynuacją swojej przygody z boksem, licząc, że startem na kwietniowych Mistrzostwach Polski w Grudziądzu, poprawi ubiegłoroczny wynik.
Jarosław Drozd: Po raz pierwszy na łamach serwisu BOKSER.ORG gościmy gwiazdę MuayThai, jakkolwiek nie ukrywam, że chciałbym dzisiaj dowiedzieć się także nieco o Twoich bokserskich startach. Asiu, jak to jest możliwe, że mając w rekordzie zaledwie kilka walk bokserskich pewnie wywalczyłaś srebrny medal Mistrzostw Polski, przegrywając dopiero w finale i to niejednogłośnie na punkty z utytułowaną kadrowiczką Sandrą Kruk? Wiem, że podczas walki finałowej zmagałaś się z silnym przeziębieniem. Czy będąc w pełni zdrowia stać Cię było na zdobycie złotego medalu?
Joanna Jędrzejczyk: Podczas turniejów organizm zawodnika jest wystawiany na bardzo duże obciążenia i mój zbuntował się podczas zeszłorocznych Mistrzostw Polski na noc przed finałową walką. Nie mam tutaj nic do tłumaczenia - Sandra była po prostu lepsza w tym pojedynku, jednak znając swoje możliwości i swój organizm czułam, że było coś nie tak. W nocy przed walką miałam problemy ze snem związane z warunkami panującymi w bursie szkolnej (zimnicą oraz licznymi imprezami na około) i organizm miał prawo się zbuntować. Do walki nie mogłam się w ogóle rozgrzać, nie byłam należycie skupiona oraz ciągle czułam przechodzące ciarki po całym ciele. Jak wspomniałam powyżej nie ma tu tłumaczenia, bo w sporcie są lepsze i gorsze dni i ten drugi przytrafił mi się akurat w dni finałów. Nie wykluczam, że walka potoczyć mogłaby się znacznie lepiej i przeważyłoby to szale zwycięstwa na moją stronę.
- Po raz pierwszy pojawiłaś się w bokserskim ringu podczas turnieju o Puchar Polski w Grudziądzu w listopadzie 2010 roku. Jak długo przygotowywałaś się do pięściarskiego debiutu?
JJ: Trenowałam do zawodów bardzo solidnie. Starałam się jak najszybciej wyeliminować pewne nawyki stójki stosowanej w sportach "kopanych", które są nieskuteczne w boksie klasycznym.
- Skąd w ogóle wziął się pomysł na bokserskie starty? Twoim udziałem jest piękna kariera w MuayThai, masz za sobą ponad 60 walk amatorskich i zawodowych, liczne medale, puchary, wyróżnienia...
JJ: Moja kariera MuayThai stanęła pod wielkim znakiem zapytania po nagłej śmierci mojego holenderskiego menedżera i sponsora. Miałam jakiś czas przestoju i pomyślałam, że spróbuję wystartować w amatorskim boksie, o którym myślałam już parę lat wcześniej, lecz ciągłe wyjazdy i treningi poza granicami Polski uniemożliwiały mi takie starty. Byłam pozytywnie zaskoczona poziomem zawodniczek, pracą trenerów jak i całą otoczką zawodów. Czułam się swojsko, pomimo iż gościłam tam pierwszy raz i wszystko z drugiej strony wydawało się obce. Ale ja szybko nawiązuję kontakty z nowymi grupami.
Federacja WBO jako pierwsza ogłosiła uaktualniony ranking w nowym roku za miesiąc styczeń, a w nim jak zwykle znalazło się miejsce dla kilku Polaków.
W dywizji junior ciężkiej siódmy na liście jest Mateusz Masternak (24-0, 18 KO), który już w następną sobotę zadebiutuje w barwach nowej grupy, niemieckiej Sauerland Event, gdy wyjdzie na ring we Frankfurcie nad Menem by stawić czoła byłemu mistrzowi świata z ringów amatorskich, Michaelowi Simmsowi (22-15-2, 14 KO). Tuż za plecami "Mastera" jest Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO).
Ósmy w wadze półciężkiej jest walczący i zazmieszkały w Chicago Andrzej Fonfara (20-2, 11 KO). Wciąż młody, 24-letni pięściarz, kolejny pojedynek stoczy 17 marca z nieznanym jeszcze rywalem.
Ostatnim naszym rodakiem jest mistrz Europy wagi średniej, Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO). "Super G" nadal czeka na nazwisko pretendenta, z którym mógłby stanąć oko w oko w pierwszej obronie swojego tytułu, a póki co federacja WBO umieściła go na czwartej pozycji swojej listy rankingowej, z tym tylko, że trzeci Marco Antonio Rubio niedługo wypadnie z tego zestawienia gdy zaatakuje pas WBC.
Promotor Davida Price'a (12-0, 10 KO), Frank Maloney, który współpracował w przeszłości m.in. z Lennoxem Lewisem, twierdzi, że Price może osiągnąć szczyty zawodowego boksu. Maloney rozmawia w tej chwili z dwoma amerykańskimi promotorami, próbując zorganizować walkę swojego boksera w Stanach Zjednoczonych. Możliwy jest pojedynek 17 marca, podczas gali, której walką wieczoru będzie starcie Martinez-Macklin. Maloney zdradza również szczegóły rozmowy z prezydentem federacji WBC, Jose Sulaimanem.
- David staje się pieściarzem kompletnym. Może zostać Lennoxem Lewisem swojej generacji. Będziemy prowadzić Davida tak, jak prowadziliśmy Lennoxa. Price robi dokładnie to, co Lewis - słucha swojego dietetyka i trenerów. W sobotę dzwonił do mnie Jose Sulaiman, żeby usłyszeć, jak poszła walka. Powiedział mi, że chce, by David został mistrzem świata. David spotkał najważniejszych ludzi w boksie i zrobił świetne wrażenie. Boks to nie tylko walka, musisz zadbać o każdy aspekt. Lennox Lewis zarobił w trakcie swojej kariery około stu milionów dolarów i wierzę, że Price może zarobić więcej. Ręczę za to moją reputacją - powiedział Maloney.
Hasim Rahman (50-7-2, 41 KO) powinien zakasać rękawy i wziąć się za treningi, ponieważ według decyzji federacji WBA Amerykanin dostanie szansę walki o zwykły tytuł mistrzowski w wadze ciężkiej. "Rock" zawalczy ze zwycięzcą ciekawie zapowiadającego się boju pomiędzy Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO) i Marco Huckiem (34-1, 25 KO).
Grupa Sauerlanda i reprezentujący Rahmana Gary Cohen będą zmuszeni zorganizować ten pojedynek w ciągu maksymalnie 120 dni od starcia Powietkin vs Huck (25 luty).
Decyzja World Boxing Association wydaje się niedorzeczna. Rahman ma 39 lat, w ciągu ostatnich dwóch lat nie pokonał nikogo wartościowego. Sensacyjny pogromca Lennoxa Lewisa ma coraz większe problemy z przystosowaniem się do reżimu treningowego – podczas czerwcowej konfrontacji z Galenem Brownem ważył blisko 130 kg (zdecydowanie najwięcej w karierze).
Freddie Roach nie był ani trochę zdziwiony, gdy usłyszał, że Floyd Mayweather (42-0, 26 KO) postanowił nowy warunek, na które spełnienie obóz Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) nie chce się zgodzić.
- To typowe dla Mayweathera - stwierdza trener "Pacmana". - On wcale nie chce tej walki. Uciekał przed nami przez dwa lata. Nic nowego.
Roach nie wierzy, by walka mogła odbyć się 5 maja, czy też końcówce roku. Jego zdaniem "Money" panicznie boi się utraty zera z rekordu, a ryzyko w starciu z Pacquiao byłoby dla niego za duże.
- To największa możliwa walka. Dla nas to wielkie wyzwanie, bardzo go chcemy. Jeśli Floyd nie zgodzi się na 50-50, Manny może walczyć z kimś innym. To nie problem. Mamy Petersona, Cotto, Bradleya, Marqueza. Arum dogada się w końcu z jednym z nich. Dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Dajcie mi nazwisko, a ja przygotuję Manny'ego.
- Pojedynek z Floydem się nie odbędzie, nic z tego. On nie chce ryzykować. Zależy mu na zatrzymaniu tego zera, bo dzięki temu może opowiadać, że jest lepszy od Raya Robinsona i innych wspaniałych bokserów, którym zdarzało się przegrywać. Porażka czyni cię lepszym pięściarzem. Floyd nie jest lepszy od tych legend i pewnie nigdy nie będzie - kończy Roach.