Jeszcze kilka dni temu promotorzy mistrza świata federacji WBO w kategorii koguciej Fernando Montiela (40-2-2, 30 KO), dementowali plotki o możliwości walki z czempionem WBC Hozumim Hasegawą (28-2, 12 KO). Jednak czas pokazał co innego. Ku uciesze wielu fanów szermierki na pięści, dojdzie do wielkiej walki w kategorii koguciej. Montiel i Hasegawa spotkają się 30 kwietnia na ringu w Tokio.
Pojedynek już wywołał ogromne zainteresowanie wśród sympatyków pięściarstwa. Na szali będzie na pewno pas czempiona z Japonii, nie wiadomo czy walka będzie miała status unifikacyjny. Wszystko powinno się wyjaśnić w przeciągu najbliższych dni.
Nie Dominick Guinn jak pierwotnie podawano, a Javier Mora (22-5-1, 18 KO) będzie najbliższym rywalem Alexandra Povetkina (18-0, 13 KO). Mistrz olimpijski z Aten i aktualny pretendent federacji IBF wagi ciężkiej zmierzy się z Morą (na zdjęciu) już 13 marca podczas gali w Berlinie, a pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund.
Przypomnijmy tylko, że Mora w ostatnim występie pół roku temu uległ na punkty dwa do remisu Johnathonowi Banksowi, a Povetkin znokautował w trzeciej rundzie Leo Nolana.
Jak już Was informowaliśmy, 27 marca kolejny występ na ringach zawodowych zanotuje olimpijczyk z Sydney, Grzegorz Kiełsa (11-0, 5 KO). Polak z kanadyjskim paszportem zmierzy się z innym naturalizowanym Kanadyjczykiem, pochodzącym z Bośni Nevenem Pajkicem (11-0, 5 KO). Tak więc Polak kontra Bośniak, a wszystko okraszone tytułem mistrza Kanady wagi ciężkiej.
"Grzegorz to naprawdę wyjątkowy pięściarz. Jest obecnie w fantastycznej formie i przepowiadam mu świetlaną przyszłość" - mówi o Kiełsie trenujący go teraz Egerton Marcus, srebrny medalista olimpijski z Seulu. Jako iż stawką pojedynku będzie kanadyjski tytuł, walka zakontraktowana została na dziesięć rund.
Trwa wojna na linii Felix Sturm (33-2-1, 14 KO) - Universum Box Promotion. Po tym jak mistrz świata wagi średniej federacji WBA odszedł od swojego dotychczasowego pracodawcy, doszło teraz do kolejnego spięcia. Otóż Sturm odmówił walki z oficjalnym pretendentem WBA Giennadijem Golovkinem (18-0, 15 KO), jeżeli organizatorem pojedynku miałaby być grupa Klausa Petera Khola, która reprezentuje Kazacha. Champion zagroził, że w takim wypadku zawakuje tytuł i odda go bez walki.
Przypomnijmy tylko, że niemiecki pięściarz założył własną grupę i postanowił promować sam siebie. Podpisał nawet kontrakt ze stacją RTL i pod koniec drugiego kwartału zapowiedział pierwszy występ pod skrzydłami własnej firmy. Sprawa trafiła do sądu, ponieważ Universum roszczy sobie prawa do zawodnika do listopada 2012 roku.
Rosyjski ciężki Oleg Maskajew (36-7, 27 KO), przyznał, że na razie nie myśli o sportowej emeryturze, nawet pomimo klęski w ostatniej walce z przeciętnym Nagym Aguilerem (15-2, 10 KO).
- Niektórzy eksperci twierdzą, że powinienem przestać już boksować, mogą mówić co chcą, ale ja czuję się dobrze. Porażka z Aguilerem była dla mnie bardzo bolesna, prawdopodobnie był to najtrudniejszy moment w całej mojej karierze, niestety takie rzeczy zdarzają się w boksie, Nagy po prostu trafił mnie przypadkowym lucky punchem. W ten sam sposób przegrywali tacy bokserzy jak Tyson czy Lewis, a mimo to wracali - powiedział Oleg. Maskajew, zapowiedział, że najbliższy pojedynek stoczy w swoim rodzinnym mieście Saransk, walka odbędzie się w połowie Maja, narazie jednak nie wiadomo z kim zmierzy się Rosjanin.
Obóz Nikołaja Wałujewa (50-2, 34 KO) zaakceptował opiewającą na 2,5 miliona dolarów ofertę walki z mistrzem WBC wagi ciężkiej, Vitalijem Kliczko (39-2, 37 KO).
- Tak chcę boksować z Vitalijem. To interesująca walka, na którą bokserski świat czeka już kilka lat. Wczoraj nocą rozmawiałem telefonicznie z Donem Kingiem. Strona Kliczki zaoferowała nam 2,5 miliona dolarów. Akceptujemy propozycję.
Mimo akceptacji oferty Ukraińca nie jest jeszcze przesądzone, że do pojedynku Kliczko - Wałujew dojdzie albowiem Rosjanin chce również dochodów z praw telewizyjnych w USA i Rosji.
Cała walka Wladimir Kliczko - Lamon Brewster w rozwinięciu.
Słynny promotor Gary Shaw ujawnił, że 14 sierpnia dojdzie do niezwykle interesującej potyczki w wadze półciężkiej pomiędzy dwoma najlepszymi bokserami świata. Champion federacji WBC Jean Pascal (25-1, 16 KO) podejmie na własnym ringu w Montrealu jedynego pogromcę Tomasza Adamka, Chada Dawsona (29-0, 17 KO).
"To będzie świetna, ale i ciężka walka dla Chada, a Pascal może mu sprawić tyle kłopotów co Glen Johnson" - skomentował doniesienia Shaw, zajmujący się interesami Dawsona.
Czołowy półciężki ostatniej dekady, Glen Johnson (50-13-2, 34 KO), odniósł się do tematu odwołania swojej walki z aktualnym mistrzem świata federacji IBF Tavorisem Cloudem (20-0, 18 KO). Johnson podkreślił, że jest bardzo niezadowolony z takiej decyzji.
- Jestem rozczarowany, bo była to wielka szansa dla mnie, żeby przypomnieć się kibicom, Postawiło mnie to w kłopotliwej sytuacji, ponieważ przed pojedynkiem z Tavorisem nie mogę stoczyć żadnej walki, w przeciwnym razie stracę status oficjalnego pretendenta IBF - powiedział Glen. Pogromca Roya Jonesa Jr. dodał jeszcze, że nie wierzy w rzekomą kontuzję Clouda.
- Jestem już w takim wieku, że nie mogę tracić czasu na ciągłe oczekiwanie. Podejrzewam, iż coś innego jest przyczyną przełożenia naszej potyczki, jednak nie mam żadnych dowodów, więc co mogę zrobić? - zakończył Johnson. Przypominamy, że walka pierwotnie miała odbyć się 10 kwietnia.
Paul Malignaggi (27-3, 5 KO) 15 maja zaatakuje należący do Amira Khana (22-1, 16 KO) pas WBA kategorii junior półśredniej. "Magic Man" jest pewny zwycięstwa i już planuje rewanżowy pojedynek ze swoim pogromcą z 2008 roku Ricky Hattonem.
"Wiem, że Hatton mnie pobił, ale uczynił to tylko dlatego, ponieważ przez dwa lata współpracowałem z nieodpowiednim trenerem. Od czasu tamtej porażki i zmiany w moim narożniku w każdym kolejnym występie prezentowałem się coraz lepiej. Powtarzam, to nie jego siła była powodem porażki, a zły trener i stracone dwa lata. Po tym jak pokonam Khana, będę chcieć rewanżu z Hattonem" - odgraża się Malignaggi, który przez kilkanaście miesięcy zasiadał już na tronie IBF.
Robert Helenius (11-0, 7 KO) po dwóch miesiącach przerwy stoczy kolejny zawodowy pojedynek. Rywalem Fina będzie Gbenga Oloukun (17-3, 10 KO). Obu panów łączy postać byłego mistrza świata Lamona Brewstera. Dwie ostatnie porażi "Bezlitosny" poniósł z rąk tych pięściarzy.
Do pojedynku dwóch "ciężkich" dojdzie 26 marca na gali w Helsinkach. Walka odbędzie się na dystansie 8 rund.
Arthur Abraham (31-0, 25 KO) wrócił do Niemiec po przesunięciu terminu walki z Andre Dirrellem (18-1, 13 KO). Pierwotnie do starcia rozpoczynającego drugą rundę turnieju Showtime's Super Six miało dojść już w najbliższą sobotę, lecz podczas jednego ze sparingów Amerykanin nabawił się kontuzji pleców, co spowodowało trzytygodniowe opóźnienie.
27 marca oczy bokserskiego świata zwrócą się ku Detroit w stanie Michigan, gdzie na Joe Louis Arena dojdzie do pierwszej wielkiej walki od czasu pamiętnego starcia Mike'a Tysona z Andrzejem Gołotą.
- Nie jestem zmartwiony zmianą daty - powiedział 30-letni Abraham. - W zawodowym boksie takie rzeczy są na porządku dziennym. Nie dbam o to gdzie i kiedy dostanę Dirrella. Pokonam go wszędzie, nawet na jego podwórku. Zdecydowałem się na start w Super Six, bo ten turnieju pomoże mi zostać gwiazdą w Stanach i na całym świecie. Kolejne, po znokautowaniu Taylora, efektowne zwycięstwo przybliży mnie do osiągnięcia tego celu i podniesie moje znaczenie w bokserskim świecie.
Jhonny Gonzalez (42-7, 36 KO) i Antonio Davis (26-5, 13 KO) zawalczą w eliminatorze federacji WBC kategorii piórkowej. Pojedynek odbędzie się 20 marca w Meksyku.
Zwycięstwo w tym pojedynku przybliży jednego z pięściarzy do walki z mistrzem Elio Rojasem. Dla Davisa będzie to jednocześnie powrót na ring po rocznej przerwie, kiedy to został znokautowany przez Humberto Soto.
Mistrz świata federacji WBA w kategorii super koguciej Celestine Caballero (33-2, 23 KO), 10 kwietnia stanie w ringu przed szansą wywalczenia tymczasowego mistrzostwa WBA w kategorii piórkowej. Rywalem 33- letniego Panamczyka będzie pięściarz z Indonezji Daud Cino Yordan (25-0,19 KO). Walka zostanie pokazana na antenie telewizji HBO. Warto odnotować, że trenerem Caballero jest Jeff Mayweather, wujek słynnego Floyda Jr oraz brat Rogera i Folyda Sr.
- Pracuję z Caballero, już przeszło miesiąc. Jest w znakomitej kondycji. Wiemy wszystko o Indonezyjczyku, mamy taśmy z jego walkami. Celestine będzie gotowy na 10 kwietnia - powiedział Mayweather.
Mistrz świata organizacji WBA i IBF wagi super koguciej Celestino Caballero (33-2, 23 KO) szuka nowych wyzwań. Lider limitu 122. funtów 10 kwietnia awansuje do kategorii piórkowej by zmierzyć się z niepokonanym Daudem Cino Yordanem (25-0, 19 KO) z Indonezji.
Stawką pojedynku będzie tymczasowy pas federacji WBA. Najśmieszniejszy jest w tym wszystkim fakt, że zwycięzca tej potyczki będzie już trzecim mistrzem WBA w piórkowej. Na chwilę obecną "super championem" jest Chris John, a "zwykłym" mistrzem Yuriorkis Gamboa. W przeszłości WBA miała już trzech mistrzów w kategorii cruiser, tak więc jeszcze nie jest to rekord, ale skoro może być trzech championów, to prędzej czy później WBA może mieć ich i czterech - kwestia czasu. I bądź tu kibicu mądry...
Shane Mosley (46-5, 39 KO) zapowiada nokaut na najbliższym przeciwniku. 38-letni "Sugar" nie zamierza czekać na decyzję sędziów i chce zakończyć walkę w swoim stylu - przed czasem. Jego pojedynek z Floydem Mayweatherem Jr. (40-0, 25 KO) odbędzie się 1 maja w Las Vegas.
- Zamierzam go znokautować - powiedział Mosley. - Wprost nie mogę się doczekać wyjścia do ringu. To będzie walka dekady, czekałem ponad rok aż jeden z nich odważy się ze mną zmierzyć. Pacquiao i Mayweather nie dbali o to ile musiałem czekać. ale kibice dostaną w końcu to, czego chcą od tak dawna. Ja się nie bawię, dam z siebie 100 procent. Wszystko na co mnie stać. Mayweather o tym wie.
Mistrz WBA w kategorii półśredniej twierdzi, że Floyd Mayweather nie zdoła go wyprowadzić z równowagi.
- Jestem łagodnie nastawionym człowiekiem - przekonuje Shane. - Ludzie muszą zrozumieć, że jestem gentlemanem, ale tylko jeśli ta druga osoba również potrafi się zachować. Jeżeli Mayweather chce być zadziorny to mi to nie przeszkadza. To taki typ człowieka, który dąży do walki na długo zanim wchodzi do ringu. Teraz, gdy jestem starszy, rozumiem to. On nie zrobi ze mną tego, co udawało mu się z innymi, bo znam jego zagrywki.
John Ruiz (44-8-1,30 KO), który już 4 kwietnia stanie do batalii z Davidem Haye (23-1, 21 KO) o pas WBA w kategorii królewskiej, wypowiedział się na temat walki Anglika z Nikołajem Wałujewem. Ruiz stwierdził, że nudzą go już opowieści "Hayemakera" jak to pokonał wielkiego człowieka.
- Taktyka w walce z Wałujewem była bardzo sprytna tylko dlatego, że wygrał, bo gdyby przegrał, mówiono by, że taktyka była niewłaściwa. David się dużo ruszał w ringu, wiele uciekał, ciosy zadawał okazjonalnie. Decyzja sędziów była bardziej spowodowana ilością fanów na trybunach, niż jego walką. Za każdym razem kiedy trafiał publika szalała, a przecież robił to rzadko - oświadczył Ruiz. Popularny "Milczek" mówił też w samych superlatywach o brytyjskich kibicach.
- Nie boję się podróży do Anglii. Na tym terenie wygrałem wszystkie sześć pojedynków. Angielscy fani są świetnymi kibicami. Nie przykładają wagi do twojego pochodzenia, przychodzą aby zobaczyć dobry boks. Dlatego trzeba im dać dobre show - dodał Ruiz.
Julio Cesar Chavez Sr., legenda meksykańskiego boksu, ma w planach przejęcie kontroli nad treningami swych dwóch niepokonanych synów - Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO) i Omara Chaveza (20-0-1, 15 KO).
Były mistrz nie jest zadowolony z siedmiomiesięcznego zawieszenia 24-letniego Julia Jr., który używał niedozwolonego środka do odwadniania organizmu podczas przygotowań do listopadowej walki z Troy'em Rowlandem. Wśród bokserów jest to bardzo popularne zjawisko, gdyż wielu z nich miewa problemy ze zbijaniem wagi w naturalny sposób. Chavez Sr. uważa, że kara od Komisji Sportu w Nevadzie jest może nieco zbyt surowa, ale niewątpliwie potrzebna, by jego syn nauczył się podchodzić do treningu w bardziej profesjonalny sposób.
- Ja również wielokrotnie korzystałem z tego typu środków - przyznaje 48-letni dziś Chavez Sr. - Mnóstwo pięściarzy z nich korzysta. One nie pomagają osłabić przeciwnika, nie wzmacniają cię w żaden sposób. Pomagają tylko ciału się odwodnić, dlatego myślę, że to zawieszenie jest nieuczciwe.
- Mój syn stara się maksymalnie wykorzystać tę przerwę - kontynuuje Meksykanin. - Powinien teraz zrozumieć, że niektóre rzeczy trzeba robić bardziej rzetelnie. Wrócimy na ring w czerwcu. Moi synowie potrzebują zmiany i będę nad tym pracował. Dotychczas nie chcieli ze mną trenować, bo wiedzieli czego będę od nich wymagał i że nie toleruję błędów.