Już po raz dziewiąty Edgar Sosa (36-5, 20 KO) obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior-muszej.
Obchodzący niedługo 30. urodziny Meksykanin niesiony dopingiem dwunastu tysięcy wiernych fanów od pierwszej minuty narzucił Carlosowi Melo (19-9, 2 KO) swój styl walki i idealnym lewym sierpem rzucił go na deski w piątej rundzie. Zamroczony challenger jeszcze zdołał podnieść się na osiem, ale po klku kolejnych ciosach sędzia przerwał rywalizację w obawie o zdrowie Melo.
Do ogromnej niespodzianki doszło dziś w nocy w Argentynie, gdzie miejscowy bohater Hugo Garay (32-4, 17 KO) przegrał stosunkiem głosów dwa do remisu z nieklasyfikowanym nawet w wadze półciężkiej Gabrielem Campillo (18-2, 6 KO). Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 114-114, 114-115 i 113-114 na korzyść Hiszpana, którego świat bokserski poznał we wrześniu ubiegłego roku, kiedy został "przekręcony" na niemieckim ringu w konfrontacji z Karo Muratem o tytuł europejski w niższej kategorii, super-średniej.
Łukasz Maszczyk (48 kg) przegrał z Thomasem Stubbsem (ENG) 3:15 w finałowym starciu VII Mistrzostw Unii Europejskiej rozgrywanych w duńskiej miejscowości Odense. Tym samym Polak wywalczył srebrny medal i tytuł wicemistrzowski.
W sumie dorobek medalowy unijnego championatu Polaków to jeden srebrny- Maszczyk i jeden brązowy medal- Michał Chudecki.

Paweł Kołodziej zwycięża z Romanem Kracikiem na gali w Rudzie Śląskiej, zdobywając wakujący pas IBC wagi junior ciężkiej.
Cedric Boswell (30-1, 24 KO) spotkał się wczoraj z niedawnym rywalem Tomka Bonina - Serdarem Uysalem (9-7-2, 4 KO) i zastopował go w końcówce szóstej rundy. Dla Boswella (foto) była to dziewiąta wygrana z rzędu po jedynej wpadce w karierze, gdy musiał uznać wyższość Jameela McCline'a.
Pozostałe rundy pojedynku w rozwinięciu.
Rusłan Czagajew (25-1-1, 17 KO) doznał wczoraj późnym wieczorem pierwszej porażki w zawodowej karierze przegrywając na gali w Gelsenkirchen z mistrzem IBF, WBO i IBO kategorii ciężkiej Wladimirem Kliczko (53-3, 47 KO). Niepocieszony Uzbek powiedział po walce:
- Dziękuje za wsparcie i wspaniała publiczność.To nie był mój dzień. Wladimir jest prawdziwym mistrzem świata. Dziś jest jego dzień. Wladimir jest naprawdę szybkim i dobrym bokserem.Nie mogłem się odnaleźć w walce.
Po brutalnym nokaucie z rąk Monte Barretta na ring powrócił Tye Fields (42-2, 38 KO). Mierzący ponad dwa metry wzrostu i ważący w okolicach 120 kilogramów olbrzym nie dał najmniejszych szans swojemu rywalowi, posyłając Nicolai Firtha (16-6-1, 7 KO) na deski pod koniec piątej rundy. Egzekucja nastąpiła w szóstym starciu, gdy długi lewy prosty Fieldsa znokautował Firtha - udany come back.
Szef grupy Universum Box - Promotion promującej Rusłana Czagajewa (25-1-1, 17 KO), Klaus - Peter Kohl godnie przyjął wczorajszą porażkę Uzbeka z Wladimirem Kliczko (53-3-, 47 KO), nie szukając żadnych usprawiedliwień dla swojego zawodnika.
- Dziś to był najlepszy Wladimir, którego kiedykolwiek widziałem. Szybki, wybuchowy po prostu w super formie. Dlatego też nie szukamy w naszych szeregach żadnych usprawiedliwień. Kliczko był dziś po prostu lepszym bokserem. Dla Rusłana mimo porażki życie toczy się dalej. On ma dopiero 30 lat, zatem jest w najlepszym wieku dla boksera wagi ciężkiej. - powiedział na konferencji prasowej po gali w Gelsenkirchen Kohl, który od 1996 do 2004 roku promował Kliczkę.
Wladimir Kliczko (53-3, 47 KO) pokonał przed kilkoma godzinami podczas gali w Gelsenkirchen Rusłana Czagajewa (25-1-1, 17 KO), broniąc tym samym pasów IBF, WBO i IBO. Oto co powiedział po walce szczęśliwy Ukrainiec.
- Nigdy nie ośmieliłem się marzyć, że bedę mógł tu boksować przed 60 tysiącami fanów. Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować, że pozwolono mi tutaj walczyć. Jestem dumny, że pokonałem dziś wieczorem urzędującego mistrza świata. Powrócę jeszcze do Schalke. Muszę także powiedzieć, że nie można bagatelizować mojego przeciwnika. Czagajew jest najlepszym bokserem w wadze ciężkiej po braciach Kliczko. Walczył dziś dobrze, ale ja byłem lepszy. Szkoda, że nie mógł kontynuować pojedynku. Ale zdrowie sportowca jest najważniejsze.
W historii każdego boksera jest walka, która stanowi przełom w jego karierze. Kto wie, czy taką walką nie stoczył właśnie Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO), który pokonał przed chwilą na punkty groźnego Romana Kracika (29-2-1, 17 KO). Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Polakiem w stosunku 118-111 i dwukrotnie 118-110, dzięki czemu zdobył on wakujący pas federacji IBC kategorii junior-ciężkiej.