Zapraszamy do wysłuchania drugiej części rozmowy z Mateuszem Masternakiem (24-0, 18 KO), nowym nabytkiem Sauerland Event, jednej z największych grup promotorskich w Europie i na świecie. W nowych barwach wrocławianin zadebiutuje 3 grudnia w Helsinkach, gdzie na dystansie ośmiu rund skrzyżuje rękawice z Michaelem Simmsem (22-15-2, 14 KO). Szkoleniowcem występującego w kategorii junior ciężkiej zawodnika pozostanie Andrzej Gmitruk. O kulisach rozmów z Niemcami, najbliższych pojedynkach i perspektywach rozwoju w grupie Wilfrieda Sauerlanda i jego syna Kalle rozmawialiśmy z "Masterem" w Action Club na warszawskiej Pradze.
Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO) uważa się za najtrudniejszego przeciwnika w karierze Amira Khana (26-1, 18 KO). Ich pojedynek o należące do Brytyjczyka tytuły WBA Super oraz IBF w wadze junior półśredniej odbędzie się 10 grudnia w Waszyngtonie.
- Myślę, że nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jestem najlepszym ze wszystkich jego rywali. Khan często walczył ze starszymi lub znacznie mniejszymi przeciwnikami. W pojedynku ze mną nie będzie miał takiej przewagi - twierdzi 'Havoc'.
- Czuję się dobrze w ringu, to moja praca. 10 grudnia wyjdę stoczyć walkę, robię to od siedemnastu lat. Khan jest nieco podobny do Bradleya. Obydwaj chcą cię punktować, wygrywać rundy. Z wyższymi zawodnikami zawsze walczy mi się lepiej. Khan jest dla mnie takim samym wyzwaniem, jak Victor Ortiz, czy właśnie Timothy Bradley - dodaje 27-letni Amerykanin.
Firma CompuBox opublikowała statystyki z wczorajszej walki o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze średniej. Julio Cesar Chavez Jr. (44-0-1, 31 KO) i Peter Manfredo Jr. (37-7, 20 KO) stworzyli ciekawe widowisko, które zakończyło się wygraną syna meksykańskiej legendy przez techniczny nokaut w piątej rundzie.
W czterech pierwszych odsłonach aktywniejszy był pretendent, jednak to mistrz kontrolował sytuację i trafiał częściej, a jego ciosy robiły większe wrażenie. Przede wszystkim potwierdza się to, co widać było gołym okiem - Chavez zdecydowanie poprawił obronę i tylko co czwarte uderzenie Manfredo dochodziło celu, podczas gdy Junior trafiał ze skutecznością 44% (52% w przypadku mocnych ciosów).
Wszystkie ciosy:
Chavez - 98 z 221 (44%)
Manfredo - 67/284 (24%)
Ciosy proste przednią ręką:
Chavez - 37/104 (36%)
Manfredo - 34/148 (24%)
Ciosy mocne:
Chavez - 61/117 (52%)
Manfredo - 33/136 (24%)
Współpraca z duetem Roach-Ariza przynosi widoczne efekty, co widać było minionej nocy, kiedy Julio Cesar Chavez Jr. (44-0-1, 31 KO) łatwo uporał się z bardzo solidnym Peterem Manferedo Jr. (37-7, 20 KO) i pokonał go przez techniczny nokaut w piątej rundzie.
- Przez cały czas pracowaliśmy nad poprawą obrony. Boksowałem spokojnie i czekałem na swoją okazję - powiedział po walce zwycięski Junior.
Jak widać, 25-letni Chavez przez cały czas się rozwija, a od ostatniej walki rzeczywiście bardzo poprawił defensywę, o czym świadczyć mogą statystyki Manfredo (tylko 24% celnych ciosów). Syn legendy ma teraz w planach stoczenie wielkiego pojedynku z Sergio Gabrielem Martinezem (48-2-2, 27 KO) lub Saulem Alvarezem (38-0-1, 28 KO), choć niewykluczone, że rywalem Juniora będzie Marco Antonio Rubio (52-5-1, 45 KO).
- Chcę walczyć z najlepszymi. Sergio Martinez jest wielkim mistrzem. Mogę bić się z nim albo Canelo Alvarezem. Wyjdę do ringu z każdym, kogo mi zakontraktują - zapowiada Chavez.
W piątkowy wieczór w Cuxhaven odbyła się gala boksu organizowana przez należącą do Erola Ceylana grupę EC Boxpromotion. Jednym z najbardziej znanych zawodników niemieckiego promotra o tureckich korzeniach jest występujący w kategorii junior ciężkiej Aleksander Aleksiejew (22-2, 20 KO), który nie miał większych problemów z pokonaniem Daniela Bruwera (22-3-1, 19 KO). 30-letni Rosjanin trenowany przez byłego mistrza Europy Oktaya Urkala wygrał przez techniczny nokaut w 8. rundzie i zgarnął tytuł WBC International. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z piątkowej gali.
Bob Arum potwierdził, że w lutym przyszłego roku odbędzie się walka Nonito Donaire'a (27-1, 18 KO) z Wilfredo Vazquezem Juniorem (21-1-1, 18 KO). Stawką będzie zwakowany przez Jorge Arce (58-6-2, 45 KO) tytuł mistrza świata WBO wagi super koguciej.
Arum planował wcześniej dla Donaire'a dwie walki w pierwszej połowie 2012 roku. W pierwszej z nich przeciwnikiem Filipińczyka miał być Arce, który woli jednak zejście do limitu 118 funtów i walkę o wakujący pas WBO. W tej sytuacji zdecydowano się na Portorykańczyka Vazqueza Juniora, któremu Arce odebrał tytuł 7 maja tego roku, zwyciężając przez TKO w dwunastej rundzie.
Z Nowej Zelandii nadciągają wieści, że na początku 2012 roku może dojść do trzeciej walki Davida Tuy (52-4-2, 43 KO) z Monte Barrettem (35-9-2, 20 KO). Pierwsze starcie zakończyło się remisem, natomiast w drugim lepszy był Amerykanin.
W lipcu 2010 skazywany na porażkę 'Two Gunz' zaprezentował się nieoczekiwanie dobrze na gali w Atlantic City i toczył z 'Tuamanem' wyrównaną walkę, a w 12. rundzie jako pierwszy oficjalnie posłał go na deski. Pewny zwycięstwa Barrett nie wykorzystał jednak szansy i nie wykończył zranionego rywala, co zemściło się na nim chwilę później, gdy sędziowie wytypowali remis.
Rewanż odbył się trzynaście miesięcy później w Manukau i tym razem Amerykanin dominował od samego początku, wygrywając rundę za rundę. Porozbijany Tua przebudził się dopiero w samej końcówce i w dwunastym starciu to on zafundował Barrettowi bardzo ciężki nokdaun. 'Two Gunz' jakimś cudem zdołał się pozbierać i dotrwał do zbawiennego gongu, a sędziowie jednogłośnie przyznali mu zwycięstwo.
W ostatnim dniu rozgrywanego w Oxnard (Kalifornia), międzynarodowego meetingu International Dual Series, nasze zawodniczki pokonały rywalki ze Stanów Zjednoczonych i Meksyku 5-1.
Trzecie zwycięstwa w zawodach odniosły Karolina Michalczuk (51 kg), która wypunktowała (33-20) Cynthię Moreno oraz Sandra Drabik (51 kg), która pokonała (18-13) Meksykankę Sulem Urbinę, pozostając jedyną niepokonaną Polką podczas zawodów w Oxnard. Drugie zwycięstwa odniosły Karolina Graczyk (60 kg) i Lidia Fidura (75 kg). Pierwsza z nich zwyciężyła (7-6) Tiarę Brown, a druga okazała się lepsza (26-21) od Tiffanie Ward. Aż do czwartego dnia zawodów na wygraną czekała Sandra Kruk (60 kg), która na pożegnanie z Kalifornią pokonała (24-17) Lisę Porter. Nie powiodło się jedynie Katarzynie Furmaniak (75 kg), od której lepszą była (23-15) ciemnoskóra Franchon Crews.
Ogółem podczas meetingu w Oxnard Polki stoczyły 23 walki, z których wygrały 12, a w kilku innych zostały pokrzywdzone werdyktami sędziowskimi. Na gospodarskie sędziowanie narzekali także inni, choćby Rosjanie, którzy z trudem przełknęli dwie porażki swojej nadziei na Londyn, Nadieżdy Tołopowej.
Plasujący się aktualnie na ósmym miejscu w rankingu wagi ciężkiej federacji WBO Amerykanin Amir ‘Hard Core’ Mansour (15-0, 10 KO), zmierzy się w swojej następnej walce z Kolumbijczykiem Epifanio Mendozą (32-12-1, 28 KO). Pojedynek odbędzie się 2 grudnia w kasynie Dover Downs w amerykańskim mieście Dover.
- Szanuję Mendozę, uważam jednak, że jestem w stanie wygrać z każdym pięściarzem wagi ciężkiej. Szczególnie tutaj, w Dover, gdzie jestem tak wspaniale dopingowany. Prędzej zostanę zniesiony na noszach, niż zawiodę moich kibiców – powiedział na temat walki 39-letni Mansour.
Jego przeciwnik, o cztery lata młodszy Mendoza, dopiero niedawno przeniósł się do wagi ciężkiej. Zrobiło się o nim głośno, kiedy we wrześniu bierzącego roku pokonał przed czasem olimpijczyka z Chin, Carlosa Negrona.
David Haye uważa, że jego rodak David Price (11-0, 9 KO) ma największe szanse na zakończenie dominacji braci Kliczko w wadze ciężkiej. 21 stycznia Price zmierzy się w Liverpoolu z Johnem McDermottem (26-7, 17 KO) w eliminatorze do tytułu mistrza Wielkiej Brytanii, który posiada obecnie Tyson Fury (17-0, 12 KO).
- W 2013 roku Price będzie mistrzem Europy. Jeżeli pokona McDermotta, udowodni, że jest najlepszym zawodnikiem z grupy potencjalnych pogromców braci - powiedział Haye, który oficjalnie zapowiada pozostanie na bokserskiej emeryturze, ale coraz częściej mówi się o jego marcowej walce z Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO).
Na gali w Houston, której pojedynkiem wieczoru była walka Chavez Junior-Manfredo Junior, zwycięstwo odniósł pięściarz, który niemal rok temu musiał uznać wyższość Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO), Meksykanin Jose Pinzon (20-2-1, 12 KO). ''Barretas'' pokonał jednogłośnie na punkty Larry'ego Smitha (10-8, 7 KO).
Smith okazał się twardym i nieźle wyszkolonym technicznie przeciwnikiem. Pierwsze dwie rundy były wyrównane, dopiero trzecia przyniosła przełom. Smith wstrząsnął Pinzonem, ale Meksykanin natychmiast odpowiedział mocnymi uderzeniami i ''Slow Motion'' był liczony po prawym w okolice skroni. Od tego momentu Pinzon osiągnął przewagę, punktując ciosami prostymi i atakując korpus Amerykanina. Po ostatnim gongu sędziowie byli jednomyślni, punktując trzy razy 79-72.
Tydzień temu podczas gali Wojak Boxing Night w Gdyni dziennikarze Polsatu pytali Damiana Jonaka (31-0-1, 20 KO) i Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO), czy nie chcieliby wyjść przeciwko sobie na ring. Dwaj najlepsi polscy pięściarze kategorii junior średniej zgodnie odpowiedzieli, że taki pojedynek nie miałby w tej chwili racji bytu. Podczas naszej rozmowy ze "Wściekłym Bykiem" wróciliśmy do tego wątku. Przypomnijmy, że 30-letni bokser urodzony w Dębicy kolejny pojedynek stoczy już 3 grudnia, kiedy to w Madison Square Garden w Nowym Jorku zmierzy się w rewanżu z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). W pierwszym starciu tych pięściarzy padł remis. Już wkrótce na Bokser.Org obszerny wywiad z Wolakiem na temat potyczki z Dominikańczykiem.
Już za niespełna 2 tygodnie (3 grudnia) w Berlinie dojdzie do ciekawej walki w wadze średniej. Na przeciwko siebie staną Ronny Mittag (13-1, 7 KO) oraz Arman Cullhaj (11-2-2, 6 KO) a stawką pojedynku będzie młodzieżowe mistrzostwo świata federacji WBO.
23-letni Mittag z Furstenwalde koło Berlina uważany jest ze jeden z większych talentów w swojej grupie. W Polsce dwukrotnie boksował gościnnie, w maju pokonał wtedy jeszcze niepokonanego Ramana Dzekhkanau (10-4, 10 KO) a w czerwcu w Ostrowcu Świętokrzyskim zwyciężył z Dzianisa Makara (2-4-1, 2 KO). Do walki o pas WBO w Frankfurcie Niemcowi w sparingach pomaga Patryk Litkiewicz (2-0, 1 KO).
Na gali w Berlinie zaboksują również zawodnicy CK Promotion, wyżej wymieniony Patryk Litkiewicz skrzyżuje rękawice z Jerry Dietze (1-8, 1 KO), zaś Marcin Cybulski (0-1, 0 KO) spotka się w ringu z Willy’m Plato (3-1, 1 KO).
Zapraszamy do obejrzenia szybkiego wywiadu z Tommym Brooksem i Arozem Gistem, szkoleniowcami Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO). Amerykańscy trenerzy przygotowują Polaka do rewanżowego pojedynku z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO), który odbędzie się za niespełna dwa tygodnie w nowojorskiej Madison Square Garden. Przed pierwszym starciem wyraźnym faworytem był Wolak, a walka dość niespodziewanie skończyła się remisem. Jak zapewniają trenerzy oraz sam pięściarz, tym razem "Wściekły Byk" ma walczyć mądrzej i lepiej się bronić, a w konsekwencji rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść. Główną walką wieczoru w MSG będzie potyczka, również rewanżowa, Miguela Cotto (36-2, 29 KO) z Antonio Margarito (38-7, 27 KO) o należący do tego pierwszego pas mistrza świata federacji WBA w wadze junior średniej.
''Fat City'' Leonarda Gardnera - krótka powieść umiejscowiona w latach 50-tych XX wieku w kalifornijskim mieście Stockton, opowiadająca o losach dwóch bokserów. Autor ''Fat City'', Leonard Gardner (ur. 1933 w Stockton) jest amerykańskim pisarzem i scenarzystą, którego opowiadania i inne krótkie formy były publikowane na łamach m.in. The Paris Review, Esquire i The Southwest Review. Gardner jest również miłośnikiem boksu i według Johna Hustona ''poznał historie niemal wszystkich kalifornijskich gymów''. Główny bohater ''Fat City'', Billy Tully dzieli swój czas między pracę na farmie i picie na umór w obskurnych barach. Tully marzy o wskrzeszeniu swojej kariery bokserskiej i odzyskaniu żony, która porzuciła go po przegranej walce w Panamie. Udaje się na trening do miejscowego klubu, gdzie sparuje z 20-letnim Erniem Mungerem. Tully widzi w Mungerze odbicie samego siebie sprzed lat i doradza młodemu pięściarzowi nawiązanie współpracy z Rubinem Luną, byłym trenerem Tully'ego. Tak rozpoczyna się realistyczna powieść, którą Joyce Carol Oates określiła mianem ''kwintesencji amerykańskiej literatury''. Bohaterowie stworzeni przez Gardnera byli porównywani m.in. do najciekawszych bohaterów książek Charlesa Bukowskiego. Pierwsze wydanie ''Fat City'' ukazało się w 1969 roku. W 1972 roku John Huston nakręcił film na podstawie powieści. Autorem scenariusza był Gardner, a główne role zagrali Stacy Keach, Jeff Bridges i Susan Tyrrell. Film poniósł klęskę kasową, ale został bardzo wysoko oceniony przez krytyków. W lutym 2011 roku, wraz z gwiazdą boksu lat 70-tych i początku 80-tych - Alvaro ''Yaqui'' Lopezem, Gardner otworzył w Stockton Fat City Boxing Club.
Dokładnie 23 lipca 2004 roku na ringach zawodowych zadebiutował mistrz świata federacji WBA w wadze lekkiej Brandon Rios (28-0-1, 21 KO). Pochodzący z Teksasu 25-latek w ciągu trzech rund zastopował wtedy anonimowego Raula Montesa. Jednakże dla tego noszącego ringowy przydomek 'Bam Bam' zawodnika, bokserska przygoda rozpoczęła się znacznie wcześniej, bo w wieku zaledwie dwóch lat.
Początki.
Miało to miejsce w Kansas, gdzie Brandon przeprowadził się ze soją rodziną z miasta Lubbock. Tam właśnie od wczesnych lat jego ojciec Manuel uczył go pięściarskich tajników. Syn bardzo szybko robił postępy i z tatą stojącym zawsze w jego narożniku w krótkim czasie świętował pierwsze sukcesy. W sumie jako amator stoczył 265 pojedynków z których wygrał aż 230. Jego największym zwycięstwem było wywalczenie w 2004 roku tytułu amatorskiego mistrza Ameryki w kategorii piórkowej. W tym samym roku dołączył do kadry olimpijskiej, niestety przegrał rywalizację z Mickeyem Beyem i to zadecydowało o przejściu na zawodowstwo. To właśnie podczas jednego z turniejów przed olimpijskich Brandon poznał swojego aktualnego trenera, cenionego Roberta Garcie.
- To było na zawodach w Mississippi - wspomina Rios. - Robert podszedł do mnie i zapytał, czy nie byłbym zainteresowany podpisaniem kontraktu sponsorskiego. Wcześniej miałem już kilka innych ofert od różnych ludzi, ale on przekonał mnie, że ma dla mnie najlepszego menadżera i większe pieniądze od tamtych. Tak oto rozpocząłem współpracę z Cameronem Dunkinem i grupą Top Rank, a on został moim trenerem.
W Ostrołęce od piątku trwają zawody Pucharu Polski juniorów. Przedstawiamy rezultaty kolejncyh pojedynków, które odbyły się poczas wieczornych sesji w piątek i sobotę, komplet w rozwinięciu wiadomości. Dziś ostatni dzień turnieju.
Wyniki z piątku, sesja wieczorna:
Kat.56 kg:
Wasilewski Andrzej (Kontra Elbląg) - Bociański Daniel (Golden Team Nowy Sącz) 3:0
Majerczyk Mateusz (Cios Adamek Gilowice) - Resól Tomasz (Skorpion Szczecin) 3:0
Pietruczuk Marek (Victoria Ostrołęka) - Wiśniewski Norbert (UKS Rocky Krasnystaw) 3:0
Kat. 64 kg:
Gitlin Jakub (Zatoka Braniewo) - Falecki Damian (KSZO Ostrowiec Św.) 1:2
Abramczyk Cezary (Start Włocławek) - Kamiński Piotr (Róża Karlino) 3:0
Rzadkosz Mateusz (OZB Małopolski) - Biegański Przemysław (Boxing Sokółka) 3:0
Krótko po trzeciej walce pomiędzy Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO) a Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO) kolega Filipińczyka z sali treningowej, Amir Khan (26-1, 18 KO), wyznał, że jego zdaniem 'Pacman' nie zasłużył na zwycięstwo. Brytyjczyk dodał również, że będzie doradzał Manny'emu zawieszenie rękawic na kołku.
Okazuje się, że słynący z kontrowersyjnych wypowiedzi Khan posunął się znacznie dalej - mistrz WBA Super oraz IBF w wadze junior półśredniej uważa, że zabroniono mu sparować z Pacquiao, bo za bardzo obijał Filipińczyka...
- W naszych ostatnich sesjach sparingowych to nie on był górą - usprawiedliwa swą tezę Khan, który w przyszłym roku zamierza na stałe przenieść się do kategorii półśredniej i zaatakować tron P4P.
Po efektownym zwycięstwie Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO) nad Peterem Manfredo, natychmiast pojawiły się pytania o arcyciekawie zapowiadającą się walkę syna legendy z niepokonanym mistrzem WBC wagi junior średniej - Saulem Alvarezem (38-0-1, 28 KO). Szef grupy Top Rank, Bob Arum, oczywiście nie przegapił tak dogodnej okazji na dogryzienie swemu największemu konkurentowi - Oscarowi De La Hoyi (39-6, 30 KO), który jest założycielem i szefem konkurencyjnej Golden Boy Promotions.
- Słuchajcie, nie chcę atakować Oscara, ale on ostatnio spędza więcej czasu pisząc na Twitterze, niż zajmując się swoją pracą - powiedział Arum. - Walka z Alvarezem to jedna z najciekawszych możliwości. Julio trochę odpocznie, a po Nowym Roku będziemy rozmawiać o kolejnym pojedynku.
Po chwili jeden z najbardziej wpływowych ludzi w boksie zawodowym dodał, że znacznie bardziej interesuje go doprowadzenie do walki syna meksykańskiej legendy z samym 'Złotym Chłopcem'... Bez najmniejszych wątpliwości taki pojedynek wzbudziłby wielkie emocje wśród fanów. W 1996 roku De La Hoya zadał blisko 34-letniemu Chavezowi Seniorowi drugą porażkę na zawodowych ringach, stopując go w czartym starciu. Dwa lata później doszło do rewanżu, w którym znów lepszy był Oscar - tym razem 'J.C.' poddał się po ósmej rundzie.
- Wolę doprowadzić do walki Juniora z De La Hoyą. To byłoby wielkie wydarzenie. Oscar dwa razy pobił kończącego się Chaveza Seniora. Tym razem byłoby odwrotnie i jestem przekonany, że Julio jest zainteresowany stoczeniem takiej walki - dodaje Arum.
Po przegranym pojedynku z Julio Cesarem Chavezem Juniorem (44-0-1, 31 KO), Peter Manfredo Junior (37-7, 20 KO) zdecydował się zawiesić rękawice na kołku. Manfredo uważa, że nie jest już w stanie osiągnąć światowej klasy.
- Nie chcę już więcej walczyć. To koniec. Jeżeli nie mogę walczyć na światowym poziomie, nie mam zamiaru kontynuować kariery. Mam piękną żonę i piękne dzieci i chcę z nimi spędzać czas - powiedział Manfredo Jr.
''Duma Providence'' Manfredo jest lubiany przez innych bokserów i ma duże grono wiernych kibiców. W 2005 roku był finalistą programu ''Contender'', a w 2010 roku zdobył wakujący tytuł mistrza świata IBO wagi średniej, pokonując przez TKO w dziesiątej rundzie Angela Hernandeza (30-10, 17 KO). Manfredo stoczył poza tym kilka walk z przeciwnikami najwyższej klasy, w tym z Joe Calzaghem.
Wczorajszego wieczoru Michael Grant (48-4, 36 KO) odniósł zwycięstwo w niemal przegranej walce, gdy na kilkadziesiąt sekund przed końcem pojedynku znokautował Francois Bothę (48-6-3, 29 KO), który prowadził wyraźnie na punkty. Jak widać historia lubi się powtarzać, gdyż dokładnie 12 lat temu, 20 listopada 1999 roku na ringu w Atlantic City w podobnie szczęśliwy sposób Grant zwyciężył pojedynek z Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO). Była to jedna z tych słynnych walk Polaka, w których przegrywał z samym sobą, a nie z rywalem. W pierwszej rundzie miał Granta dwukrotnie na deskach, jednak nie dał rady skończyć Amerykanina przed czasem. Grant w przerwie doszedł do siebie i stawił Gołocie czoło w kolejnych starciach. Jednak Polak do 10 rundy prowadził zdecydowanie na punkty (86-81, 87-80, 85-83). W tej rundzie padł jednak na deski po ciosach Granta. Wstał błyskawicznie, nie był zamroczony, a do końca starcia pozostawało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Nieoczekiwanie Gołota zrezygnował z dalszej walki! W ten sposób Grant wygrał szczęśliwie przez techniczny nokatu zdobywając pas NABF i zostając challengerem do tytułu WBC (kilka miesięcy później został zniszczony przez Lennoxa Lewisa), a Gołota tłumaczył swoje nieoczekiwane poddanie tym, że sądził iż przegrywa walkę. Był z pewnością jedynym spośród tysięcy ludzi oglądających ten pojedynek, który widział przewagę Granta. Nie był to jednak koniec niespodzianek jakie sprawił swoim kibicom i całemu bokserskiemu światu polski pięściarz. Niemal rok później doszło do jego pamiętnego starcia z Tysonem...
Wczoraj odbyła się premiera pierwszego odcinka HBO 24/7 poświęconego zbliżającej sie rewanżowej walce Miguela Angela Cotto (36-2, 29 KO) z Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Kamery HBO śledzą niemal każdy krok zawodników przygotowujących się do grudniowego pojedynku w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
W piątek reprezentujący barwy klubu Dolce & Gabbana Thunder Mediolan, mistrz Polski wagi ciężkiej, Michał Olaś, odniósł pierwsze, historyczne zwycięstwo w zawodowej lidze World Series of Boxing, pokonując jednogłośnie na punkty po 5. rundach Irlandczyka, Seana Turnera.
Poprosiliśmy Michała, by podzielił się swoimi wrażeniami z debiutu w WSB oraz przybliżył nam otoczkę, jaka towarzyszy rozgrywkom znakomicie rozwijającej się zawodowej ligi bokserskiej.
"Do hali sportowej, gdzie odbył się mecz pomiędzy Dolce & Gabbana Milano Thunder z LA Matadors, dotarliśmy ok. godz. 19.00. Oprócz zawodników walczących na gali, towarzyszyli nam także pozostali członkowie zespołu, przez co atmosfera w szatni była naprawdę świetna. Każdy sobie nawzajem pomagał, mobilizował, żartował i przez to "napięcie" przed galą było zupełnie rozładowane. Przed oficjalną prezentacją drużyn zrobiono odprawę, na której prezes klubu Milano Thunder, dodatkowo nas zmobilizował i wyzwolił chęć zwycięstwa i walki. Hala nie była ogromna, lecz wypełniona była po brzegi.
Działania marketingowe D&G stoją na naprawdę wysokim poziomie, a zainteresowanie w Mediolanie jest ogromne. Gdy spacerujemy w klubowych dresach, nie raz zdarzało się, że ktoś nas zaczepiał, zachęcał do rozmowy lub prosił o wspólne zdjęcie. Jest w tym coś miłego, ale takie sytuacje wyzwalają u zawodników poczucie, w pewnym sensie odpowiedzialności za całą drużynę i potrzebę, by za nic w świecie nie zawieść kibiców, którzy przychodzą - bo chcą - nas oglądać. Jest to dodatkowa mobilizacja do pracy.
W walce wieczoru na gali w Houston Julio Cesar Chavez Jr. (44-0-1, 31 KO) wygrał przez techniczny nokaut w piątej rundzie z Peterem Manfredo Jr. (37-7, 20 KO) i tym samym po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze średniej. Syn legendy ciężko przepracował dziesięć tygodni z Freddiem Roachem i Alexem Arizą, a wyniki tego mogliśmy oglądać w zakończonym przed chwilą pojedynku. Młody Meksykanin zgodnie z zapowiedziami trenerów był w rewelacyjnej formie i łatwo poradził sobie z bardzo solidnym pretendentem.
Żaden z zawodników nie podjął ryzyka w pierwszej, rozpoznawczej rundzie. Chavez w swoim stylu rozpoczął jednostajne krążenie wokół rywala w lewą stronę i szukał miejsca na lewy hak w tułów. W drugim starciu zarysowała się już przewaga syna legendy, który nadawał tempo i kilka razy pięknie kontrował prawym prostym po odchyleniu. W samej końcówce Junior trafił bardzo mocno i Manfredo wydawał się być naruszony, ale uratował go gong.
W trzeciej odsłonie ataki przeprowadza 'Duma Providence', ale mistrz dość nieoczekiwanie świetnie radzi sobie jako klasyczny counter puncher. W przerwie między rundami o dyspozyzji Chaveza wiele mówi zdzwiwiona mina obecnego na gali Sergio Gabriela Martineza. Po kolejnym nagłym przyspieszeniu Juniora na początku czwartego starcia Manfredo jest wyraźnie zraniony, ale idzie na wojnę. Chavez wita go z otwartymi ramionami i pojedynek nabiera rozpędu. Amerykanin nieźle radzi sobie w wymianach, ale jego ciosy nie robią na razie żadnego wrażenia na Chavezie, a głowa Manfredo skacze jak piłka po kontrach mistrza. W piątym starciu pretendent znów mocno zamroczony. Tym razem Chavez zwęszył krew i nie odpuścił. Syn legendy rzucił się na zranionego Manfredo i zasypał go gradem ciosów przy linach. Sędzia ringowy wyratował w końcu 'Dumę Providence' przed ciężkim nokautem.
Gorąco jak w piekle. Las Vegas położone jest w suchym basenie - dolinie znajdującej się na środku pustyni, otoczonej przez suche góry. W mieście przez cały rok świeci słońce. Jedenasty czerwca 1982 roku był szczególnie palący i duszny. Żar bezlitośnie lał się z nieba. Tak wspomina ten dzień Allen Barra z ''Village Voice'': ''Cały kraj zastygł w napięciu. To był jeden z najgorętszych dni, jakich doświadczyłem. Las Vegas przypominało łaźnię parową, niczym Nowy Jork z Do The Right Thing Spike'a Lee. Wszyscy wiemy, co stało się w tym filmie''.
Atmosfera łaźni parowej nie była głównym powodem opisywanego przez Barrę napięcia, olbrzymia wysokość temperatury i wilgotności powietrza stanowiła dodatek do wzbudzającej niszczycielskie emocje walki bokserskiej.
Z Karlina dotarły do nas bardzo smutne wiadomości o nagłej śmierci jednej z największych nadziei polskiego boksu amatorskiego, 15-letniego wychowanka tamtejszego klubu Róża, PAWŁA POLSKIEGO, który w tym roku w węgierskim mieście Keszthely zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy kadetów.
W imieniu redakcji BOKSER.ORG i Czytelników składamy wyrazy współczucia Rodzinie Zmarłego (w tym bratu Mateuszowi Polskiemu, znanemu pięściarzowi młodego pokolenia) oraz Przyjaciołom.
Henry Ramirez, szkoleniowiec Chrisa Arreoli (34-2, 29 KO) ogłosił, że po serii łatwiejszych potyczek jego podopieczny jest gotowy na największe wyzwania.
- Nasz plan był taki, aby w 2011 roku Chris stoczył możliwie jak najwięcej pojedynków i ten plan osiągnęliśmy. Chcieliśmy również, aby pozbył się zbędnych kilogramów i to także się udało. W tej chwili Chris jest gotowy na wielkie walki. Nie wiem, czy jego przeciwnikiem będzie Władimir Kliczko (o walce z Ukraińcem mówiło się w ostatnich miesiącach, ale mistrz świata na rywala wybrał Jeana-Marka Mormecka - przyp. red.), ale tak czy inaczej w 2012 roku zmierzy się z bardzo poważnymi zawodnikami - zapewnia Ramirez.
W 2011 roku 30-letni Arreola stoczył pięć pojedynków. Wszystkie z nich wygrał, w tym cztery przed czasem. Ostatnio bokser z Kalifornii zgłaszał swoją gotowość do stoczenia rewanżowej potyczki z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO). "Góral" pokonał go w kwietniu ubiegłego roku na punkty.
Trwa gala boksu zawodowego w Houston. Kibice czekają na główną walkę wieczoru, w której syn meksykańskiej legendy boksu, Julio Cesar Chavez Junior, zmierzy się z 'Dumą Providence' - Peterem Manfredo w pojedynku o tytuł mistrza świata WBC w wadze średniej.
Udany powrót po dwudziestomieisęcznej przerwie zanotował dawny champion kategorii do 147 funtów - Joshua Clottey (36-4, 21 KO). 'Grand Master' załatawił wszystko jednym lewym sierpowym, który w drugiej minucie drugiego starcia ściął z nóg Calvina Greena (21-7-1, 13 KO). Journeyman zdołał powstać, ale był mocno zamroczony i walka została przerwana.
Kolejne zwycięstwo do swojego rekordu dopisał również Wale 'Lucky Boy' Omotoso (20-0, 17 KO), który po bardzo ciekawej walce wypunktował Lanardo Tynera (25-5-2, 15 KO) na dystansie ośmiu rund. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79-73, 79-73 i 78-74.
Ubiegłej nocy Julio Cesar Chavez Jr. (44-0-1, 31 KO) udowodnił, że pod opieką Freddiego Roacha i Alexa Arizy przeistacza się w znakomitego pięściarza. Syn meksykańskiej legendy zastopował w piątej rundzie Petera Manfredo Jr. (37-7, 20 KO) i tym samym obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze średniej.
Pojedynek mistrza świata kategori super średniej federacji WBO Niemca Roberta Stieglitza (40-2, 23 KO) z Mikkelem Kesslerem (44-2, 33 KO) odbędzie się 14 kwietnia 2012 roku. Gala, której organizację planowano wcześniej na 5 listopada bieżącego roku, musiała zostać przesunięta w czasie z powodu kontuzji (złamanie palca dłoni) jakiej podczas sparingu doznał Duńczyk. Miejscem potyczki pozostanie stadion Parken w Kopenhadze.
- Jestem niezwykle szczęśliwy z potwierdzenia nowego terminu pojedynku. Jeżeli chodzi o moją kontuzję, wszystko zmierza w dobrym kierunku. Cały czas jestem w formie. Po wyleczeniu kontuzji zacznę trening bokserski. W końcu obiecałem, że wynagrodzę moim fanom zaistniałą sytuację. 14 kwietnia będą świadkami wspaniałego widowiska – przekonuje 32-letni Kessler, były mistrz świata organizacji WBA i WBC.
Wydawało się, że Fernando Montiel (46-4-2, 36 KO) pewnie kroczy po mistrzowski tytuł w czwartej kategorii wagowej, jednak okazuje się, że po nokaucie z rąk Nonito Donaire 'KOchulito' nie jest już tym samym pięściarzem. Przed chwilą Montiel przegrał przed własną publicznością z Victorem Terrazasem (32-2-1, 18 KO) - zawodnikiem bardzo solidnym, którego u szczytu formy powinien jednak spokojnie pokonać.
Od samego początku lokalny faworyt nie mógł znaleźć sposobu na znacznie wyższego przeciwnika. W piątym starciu Montiel znalazł się na skraju porażki przed czasem, kiedy najpierw wylądował na deskach, a potem do samego gongu przyjmował mocne ciosy od 'Vikingo'. Z czasem sytuacja jedynie się pogarszała. Były mistrz świata trzech kategorii wagowych był coraz bardziej rozbijany, a sam nie potrafił zagrozić Terrazasowi.
Montiel zdobył się na ostatni zryw w dwunastej rundzie, jednak nie mogło to wystarczyć na odrobienie strat z całej walki. Wyczerpany Terrazas przetrwał trudne chwile i usłyszał ostatni gong, a to oznaczać mogło tylko jego zwycięstwo, które na kartach punktowych nie wygląda już tak okazale, ale należy wziąć pod uwagę, że pojedynek odbył się na gali w Los Mochis - rodzinnym mieście 'KOchulito'. Sędziowie punktowali: 115-112, 115-113 i 114-113 - wszyscy zgodnie dla Victora Terrazasa.
Wczoraj zakończyły się rozgrywki pierwszej edycji Elitarnej Ligi Bokserskiej, w której rywalizowały drużyny PKB Poznań, Hetman Białystok, BKS Bukowina Wałcz oraz Feniks Warszawa. Najlepsi okazali się poznaniacy, którzy podczas wczorajszego meczu ostatniej kolejki w Wałczu (w spotkaniu Bukowiny z Hetmanem padł remis i drugą pozycję zajęli białostoczanie) odebrali pamiątkowe trofea.