Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Humberto Soto (57-7-2, 34 KO), szykuje się do powrotu między liny. Manager "La Zorrity", Antonio Lozada, wyznał, że jego podopieczny najprawdopodobniej zaboksuje z mocnym przeciwnikiem na jednej z gal organizowanych przez grupę Golden Boy Promotions lub 21 marca wystąpi w Cancun. Soto nie kryje, że marzy mu się pojedynek z championem federacji WBC w wadze junior półśredniej - Erikiem Moralesem (52-7, 36 KO).
Lista potencjalnych przeciwników dla mistrza świata IBF/WBA Super w wadze junior półśredniej jest naprawdę imponująca. Lamont Peterson (30-1-1, 15 KO) może w następnej walce zmierzyć się z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO), a jeśli nawet Filipińczyk odrzuci jego kandydaturę, "Havoc" i tak będzie miał na horyzoncie rewanżowe starcie z Amirem Khanem (26-2, 18 KO), pojedynek z meksykańską legendą - Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO) lub walkę unifikacyjną z Timothym Bradleyem (28-0, 12 KO).
- Kiedy tylko będziemy wiedzieć, czy Pacquiao walczy z Mayweatherem albo kimkolwiek innym, sprawa Petersona będzie dla mnie priorytetem. Złożymy Barry'emu Hunterowi [trener i manager Lamonta - przyp. red.] ofertę walki z Marquezem lub Bradleyem. Chcemy pracować z Barrym i zorganizować przy jego pomocy wielki pojedynek - oznajmił Bob Arum.
- Co sobie postanowiłeś na nowy rok?
Artur Szpilka: Obiecałem sobie, że w stu procentach poświęcę się boksowi. Żadnych głupot, tylko ciężka praca. Zero alkoholu, zero wygłupów. Teraz się poświęcę, a za sześć lat będę siedział i się śmiał, z tych, którzy zmarnowali najlepsze lata. Mam swoje priorytety i ich się trzymam.
- Jak w takim razie wygląda twój dzień?
AS: Wstaję o siódmej, na śniadanie jem płatki owsiane. Potem dwie godziny ćwiczę, a po treningu gram z trenerem Fiodorem Łapinem w szachy. Potem wracam do domu i jem obiad - rybę z warzywami, czasem kurczaka. O 17 następny trening. Wracam o 19 i nie mam już na nic siły. Tak wygląda cały mój tydzień.
- Uważasz, że niegrzeczni chłopcy są lepszymi bokserami?
AS: Z takich chłopaków można zrobić mistrzów. Wystarczy popatrzeć na Tysona. Gdybym był trenerem, to kandydatów do boksowania szukałbym w poprawczakach i domach dziecka, wśród dzieciaków z charakterem, które poszły w życiu w złym kierunku.
- Najważniejsze cechy dla boksera?
AS: Wytrwałość i wola walki. Trzeba pamiętać, że jedną pokusą można sobie wszystko zepsuć.
40-letni Audley Harrison (27-5, 20 KO) zapewnia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i zamierza podjąć kolejną próbę zawojowania najcięższej dywizji. Były mistrz olimpijski powróci między liny 14 kwietnia. W zakontraktowanym na 10 rund pojedynku "A Force" zmierzy się z Alim Adamsem (13-3-1, 5 KO).
- Nigdy nie byłem bardziej zawiedziony, niż po ostatniej walce. Od samego początku wiedziałem, że nie mogę pożegnać się z boksem po takim występie. Przez 15 miesięcy czekałem bezczynnie, jestem więc wdzięczny za szansę powrotu. Ze zdrową prawą ręką będę zbyt mocny dla Adamsa. Pokażę, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa - oświadczył Harrison.
Federacja World Boxing Association ogłosiła przetarg na walkę pomiędzy mistrzem świata wagi półśredniej - Wiaczesławem Senczenką (32-0, 21 KO), a obowiązkowym pretendentem - Paulem Malignaggi (30-4, 6 KO). Konkurs ofert odbędzie się 26 stycznia w Panamie.
34-letni Ukraniec dzierży swój tytuł od blisko trzech lat. Do tej pory bronił go w starciach z pięściarzami gorszymi o klasę od "Magika". Malignaggi był juz w przeszłości mistrzem świata w niższej kategorii. Po utracie pasa federacji IBF, bezskutecznie atakował tron IBO i WBA.
Dwukrotny mistrz olimipijski w boksie, jeden z najwybitnieszych pięściarzy w historii amatorskiego pięściarstwa, Jerzy Kulej wraca do zdrowia po przebytym zawale serca i udarze mózgu. Mistrz zasłabł 10 grudnia zeszłego roku podczas benefisu Daniela Olbrychskiego w Teatrze Szóste Piętro.
- Śmierć omal mnie nie znokautowała, ale wstałem na 7. Nie dałem się wyliczyć - żartuje Jerzy Kulej w rozmowie z Andrzejem Kostyrą.
- Kiedyś lecieliśmy na turniej przedolimpijski do Meksyku - opowiada. - Wysiadł jeden z silników, traciliśmy wysokość, już było widać fale morskie. Stewardesy zbierają paszporty, jedni płaczą, inni się modlą. Ja też przestraszony się wiercę. Tylko Felo Stamm (legendarny trener, który doprowadził Kuleja do dwóch złotych medali olimpijskich - przyp. red.) spokojny, popija kolejny koniaczek i strofuje mnie: "Jurek, co ty tak się martwisz? Przecież to nie twój samolot!" - wspomina Kulej.
Cały czas są przy nim na zmianę najbliżsi: syn Waldemar i życiowa partnerka Alusia. Postępy w jego rehabilitacji są fantastyczne, co na pewno ma związek z ich troskliwą opieką i twardym charakterem Jurka, który nigdy się nie poddawał, zawsze dawał z siebie podczas treningu i podczas walki sto procent i więcej.
- Tata wygrywa swój trzeci pojedynek o olimpijskie złoto, to, którego nie zdobył w Monachium, bo tam nie pojechał. Przed nami długa, trwająca wiele miesięcy wspinaczka na Mount Everest, z ciężkim plecakiem. Ale jest nadzieja na sukces, pełny powrót do zdrowia - mówi Waldemar Kulej.
Obchodzący dziś 70. urodziny Muhammad Ali, uznawany za największego mistrza w historii wagi ciężkiej, z dniem swoich urodzin może także wiązać czysto bokserskie wspomnienie, bowiem ponad pół wieku temu, dokładnie w dzień swoich 19. urodzin stoczył trzecią walkę na zawodowym ringu. 17 stycznia 1961 roku na ringu w Miami Beach na Florydzie, wtedy jeszcze jako Cassius Clay zmierzył się z Tonym Espertim, w pojedynku zakontraktowanym na 8 rund.
Walka została jednak zatrzymana już w trzecim starciu. Choć pozornie rywal Claya wydawał się nie naruszony, to jednak sędzia Mike Kaplan spojrzał mu głęboko w oczy i uznał, że wyglądają one, jakby zaraz miały eksplodować, w związku z czym przerwał pojedynek, ogłaszając zwycięstwo mistrza olimpijskiego z Rzymu przez TKO. Co ciekawe, niewielki, skromny plakat reklamujący tę walkę jest najstarszym zachowanym plakatem z okresu zawodowej kariery późniejszego Muhammada Alego, w obiegu kolekcjonerskim funkcjonują już tylko nieliczne egzemplarze, które na rynku antykwarycznym osiągają ceny prawie 2000 dolarów.
11 lutego w MGM Grand na ring powróci Victor Ortiz (29-3-2, 22 KO). "Vicious" po raz drugi spotka się w ringu z mocno promowanym przez HBO Andre Berto (28-1, 22 KO). W kwietniu ubiegłego roku pokonał Berto na punkty i otworzył przed sobą furtkę do kasowej walki z Floydem Mayweatherem. "Piękniś" zastopował 24-latka, który zamierza odbudować nadszarpniętą pozycję.
Były mistrz świata WBC poinformował, że pomimo porażki skład jego narożnika nie ulegnie zmianie.
- Obozy przygotowawcze nigdy nie są łatwe, tym razem nie jest inaczej. Będę gotowy ponownie udowodnić swoją przynależność do ścisłej czołówki kategorii półśredniej. W pierwszej walce byłem tylko raz na deskach, sędzia zaliczył nieprawidłowy nokdaun. Teraz jestem prawdziwym półśrednim. Mój team się nie zmieni, kocham tych ludzi. Nie chcę niczego obiecywać, po prostu spodziewajcie się kolejnej wygranej! – powiedział pewny siebie Ortiz.
Zapraszamy na rozmowę z Damianem Kiwiorem - młodym pięściarzem z Tarnowa, który odniósł już kilka sukcesów na naszym "podwórku". Damian opowiada o swojej karierze, potencjalnym przejściu na zawodostwo oraz planach na przyszłość.
- Pewnie część Naszych czytelników nie kojarzy Twojej osoby, więc na sam początek przedstaw się oraz wymień swoje sukcesy.
Damian Kiwior: Mam 18 lat, uczę się w technikum meblarskim. Na swoim koncie mam ponad 60 stoczonych walk na amatorskich ringach. Najważniejszym sukcesem było dla mnie zdobycie nagrody najlepszego zawodnika na krakowskim turnieju o ,,Złotą Rękawice Wisły", kiedy to pokonałem mistrza Niemiec. Dużą radość sprawiło mi zdobycie pierwszego miejsca w Myszkowie na międzynarodowym turnieju o Czarne Diamenty, gdzie pokonałem dwóch reprezentantów Ukrainy. Również mogę się pochwalić drugim miejscem na Grand Prix. Startowałem wtedy jako junior, a pojedynki były na wysokim poziomie. Dwa razy zdobyłem Mistrzostwo Małopolski.
- W jakim wieku rozpocząłeś bokserskie treningi? Dlaczego akurat taka dyscyplina?
DK: Treningi bokserskie rozpocząłem w czerwcu w 2009r. Mój świętej pamięci dziadek był pięściarzem i głównie z tego powodu tata namawiał mnie, abym poszedł na sekcje. Mój młodszy brat również nie dawno rozpoczął treningi, szkoleniowcy mówią, że zapowiada się bardzo dobrze.
- Jakie są Twoje najmocniejsze strony?
DK: Moje najmocniejsze strony to zdecydowanie ciosy na dolne partie. Większość walk jakie wygrałem przed czasem były spowodowane ciosami na wątrobę. I przede wszystkim również wytrzymałość w ringu - nie boję się podjąć ryzykownej wymiany.
Po długiej przerwie, pięściarz grupy Global Boxing Promotions Adam Kownacki (4-0, 4 KO) wraca na dobre do grupy i do boksu. Polak nie walczył od lipca 2010r., po tym jak złamał kość lewej ręki. W międzyczasie bokser przeszedł dwie operacje dłoni, która przez wiele miesięcy nie goiła się.
"Baby Face" ma do nadrobienia sporo zaległości, w trakcie półtorarocznego rozbratu z boksem przybrał dużo na wadze. Data jego powrotu na zawodowy ring nie jest jeszcze znana, ale bokser już trenuje w Global Boxing Gym.
Opóźnia się planowany pierwotnie na najbliższy piątek powrót Lucasa Martina Matthysse (29-2, 27 KO). Niezwykle niebezpieczny argentyński puncher, który jedyne porażki ponosił po bardzo kontrowersyjnych werdyktach w Stanach Zjednoczonych, wyjdzie między liny 10 lutego. Jego rywalem na gali w Puerto Madryn będzie Silverio "Chamaco" Ortiz (23-13, 11 KO). Pojedynek został zakontraktowany na dwanaście rund, a w jego stawce znajdą się wakujące pasy WBC Latino i WBA Inter-Continental.
Wczoraj w Oświęcimiu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca galę boksu zawodowego w Oświęcimiu, która odbędzie się 24 marca. Imprezę organizuje promotor Tomasz Babiloński, a zaprezentują się na niej jego podopieczni - obecni podczas dzisiejszego spotkania z mediami Karolina Owczarz (3-0, 1 KO), Łukasz Wawrzyczek (12-1-1, 2 KO) oraz debiutant Dawid Kwiatkowski, a także Krzysztof Szot (15-1-1, 5 KO) oraz Paweł Głażewski (17-0, 4 KO), który na dystansie 12 rund wystąpi w pojedynku wieczoru. Jak dotąd znane jest tylko nazwisko rywalki Owczarz. Będzie nią Adriana Tertilte (3-6, 1 KO) z Niemiec.
Kojarzony przez polskich kibiców z dwóch walk z Dariuszem Michalczewskim Richard Hall (30-8, 28 KO) pomimo 40. lat na karku nie zamierza zawieszać rękawic na kołku. Dysponujący potężnym uderzeniem Jamajczyk 28 lutego w Rosji zmierzy się z Griogrijem Drozdem (33-1, 23 KO). Pojedynek odbędzie się w Moskwie, zakontraktowany będzie na 10 rund.
Przypomnijmy, że kilka dni temu Rosjanin podpisał kontrakt z wpływowym promotorem na wschodnim rynku Władimirem Hriunowem i natychmiast zagościł w pierwszej "15" zestawienie WBA. Celem "Pretty Boya" na najbliższe miesiące ma być rewanż z Firatem Arslanem (31-5-1, 20 KO), z którym przegrał w 2006 roku przez techniczny nokaut w 5. rundzie.
Hall w ubiegłym roku stoczył tylko jedną walkę. W Stanach Zjednoczonych szybko rozprawił się z rodakiem O’Neillem Bellem.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO), który w Kijowie przygotowuje się do walki w obronie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej z Derekiem Chisorą (15-2, 9 KO), nagrał życzenia dla obchodzącego dziś jubileusz 70. urodzin legendarnego czempiona wszechwag, Muhammada Alego. Aktualny mistrz federacji WBC podkreślił, że Ali jest dla niego idolem podobnie jak dla milionów ludzi na całym świecie i wielką dumą napawa go fakt, że jest w posiadaniu pasa, który kiedyś zdobył również jego wielki poprzednik.
"Gdy zobaczyłem go pierwszy raz, jego spodnie nie sięgały mu do kostek, a jego sportowa marynarka też była za krótka. Ale ubranie było nieistotne, ponieważ bił od niego żar. Już wtedy zdawał sobie sprawę z tego, że jest kimś wyjątkowym." Tak wspominał dzisiejszego Jubilata jeden z członków reprezentacji USA na Igrzyska Olimpijskie 1960 roku w Rzymie. A tym Jubilatem, który z Rzymu przywiózł złoty medal, jest oczywiście "The Greatest" Muhammad Ali. Człowiek, który stał się ikoną kultury masowej, jedną z najbardziej znanych postaci współczesnej historii, uznawany za najlepszego pięściarza w dziejach boksu. O Alim napisano dziesiątki książek, setki artykułów, tysiące słów. Stwierdzenia, które padły powyżej ocierają się o banał, gdyż status żyjącej legendy jest w przypadku dzisiejszego Jubilata bardziej oczywisty niż w odniesieniu do jakiegokolwiek innego człowieka. Można odnieść wrażenie, że nie sposób powiedzieć o nim czegoś nowego, jego wyjątkowa biografia wydaje się znana na wylot. Jeżeli jednak przyjrzymy się uważniej historii Muhammada Alego, to przekonamy się, że w dużym stopniu zbudowana jest ona zarówno z gloryfikujących go mitów jak i krzywdzących stereotypów. A gdzie w tym wszystkim jest prawdziwy człowiek, jak każdy z nas pełen sprzeczności? Gdzie w wielkiej legendzie Muhammada Alego jest miejsce na Cassiusa Marcellusa Claya Juniora, czarnoskórego Amerykanina, który przyszedł na świat dokładnie 70 lat temu, 17 stycznia 1942 roku w Louisville, w stanie Kentucky?
Na to pytanie spróbujemy w najbliższych miesiącach poszukać odpowiedzi. Rok 2012 będzie na BOKSER.ORG rokiem Cassiusa Claya znanego jako Muhammed Ali. W cyklu artykułów postaramy się przybliżyć naszym Czytelnikom sylwetkę tego wielkiego mistrza szermierki na pięści, którego aktywność publiczna wykraczała daleko poza liny ringu. Przypomnimy najważniejsze wydarzenia z jego życia, a te mniej znane wydobędziemy z mgły zapomnienia, raz jeszcze obejrzymy wspólnie jego najważniejsze walki, a o komentarz do nich poprosimy znane postaci ze środowiska bokserskiego. Będzie to naszym zdaniem właściwe uhonorowanie człowieka, który dla popularyzacji naszej ukochanej dyscypliny sportu zrobił więcej niż ktokolwiek inny. Nie chcemy żyjącej legendy zamykać w krótkim artykule rocznicowym, będącym zwięzłym podsumowaniem kariery, której nie da zamknąć się w sztampowych ramach bokserskiej biografii, ograniczonych do wyliczenia sukcesów na amatorskim i zawodowym ringu, liczby mistrzowskich walk i udanych obron tytułu. "The Greatest" zasługuje na coś więcej. I w miarę naszych skromnych możliwości, postaramy się to uczynić, jako hołd dla wyjątkowego człowieka i wspaniałego sportowca, który za swoje poświęcenie dla boksu zapłacił wysoką cenę. To będzie nasz prezent urodzinowy dla dzisiejszego Jubilata. Na początek proponujemy krótki film przygotowany we współpracy z nami specjalnie na dzisiejszą jubileuszową okazję przez jednego z naszych stałych Czytelników. A niebawem na BOKSER.ORG znajdziecie kolejne interesujące materiały. Rok Muhammada Alego uważamy za otwarty. Wszystkiego najlepszego Mistrzu!
Gabriel Penagaricano, doradca Miguela Angela Cotto (37-2, 30 KO), rozmawiał z BoxingScene na temat pogłosek o rewanżowym starciu z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO). W pierwszej walce, która odbyła się w 2009 roku, Filipińczyk zwyciężył przez techniczny nokaut w dwunastej rundzie.
- Nie rozmawialiśmy jeszcze z Top Rank o walce z Pacquiao. W końcówce tygodnia spotkamy się z Bobem Arumem. On ma zamiar złożyć nam propozycje dotyczące następnego występu Miguela, ale nie wiemy jeszcze, czy dostaniemy ofertę walki z Pacquiao, czy może z Chavezem - oświadczył Penagaricano.
Wydaje się, że "Pacman" nie będzie chciał toczyć kolejnych walk w limicie powyżej 147 funtów. Doradca Cotto twierdzi, że jego klient nie zgodzi się na zejście do kategorii półśredniej, ale może przekonać go atrakcyjna finansowo oferta.
Przygotowujący się do debiutu w wadze ciężkiej Marco Huck (34-1, 25 KO) potwierdził, że w przygotowaniach pomagać mu będzie 49-letni Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO). Legendarny Amerykanin przyleci do Europy na sparingi z Niemcem, który 25 lutego skrzyżuje pięści z Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO). Stawką walki będzie należący do "Saszy" pas WBA.
Kalle Sauerland chciałby również skorzystać z usług Davida Haye (25-2, 23 KO), ale trudno sobie wyobrazić pyskatego Brytyjczyka w roli sparingpartnera Hucka.
- Sparingi są organizowane przez Kalle Sauerlanda. Wiemy już, że pomagać mi będzie Evander Holyfield. Rozmowy z Davidem Haye’em wciąż trwają. Możliwość sparowania z Holyfieldem - żywą legendą boksu, jest dla mnie wielkim wyróżnieniem – poinformował "Kapitan" Huck.
Pięściarz Unii Oświęcim Dawid Kwiatkowski przygotowuje się do swojego debiutu zawodowego w barwach grupy Babilon Promotions, który nastąpi 24 marca na gali w Oświęcimiu.. Jego pierwszym rywalem będzie pochodzący z Turcji Satilmis Benli (3-2, 1 KO).
- Bardzo się cieszę, że pierwszą walkę stoczę w swoim rodzinnym Oświęcimiu. Co będzie dalej, czas pokaże - powiedział pięściarz na konferencji prasowej promującej galę.
Nie tylko "The Greatest" obchodzi dziś urodziny. Dokładnie 38 lat temu na świat przyszedł Marco Antonio Barrera (67-7, 44 KO) - legendarny meksykański wojownik, wielokrotny mistrz świata i bez wątpienia jeden z najlepszych pięściarzy ostatnich dwudziestu lat.
Po swój pierwszy tytuł Barrera sięgnął już w 1995 roku. "Morderca o Twarzy Dziecka" został wówczas mistrzem świata federacji WBO w wadze super koguciej. Stracił ten pas dopiero w dziewiątej obronie, a jego pogromcą okazał się Junior Jones. Barrera próbował odegrać się na amerykańskim weteranie, ale w rewanżu znów był gorszy. Swoje trofeum odzyskał w październiku 1998 roku, blisko dwa lata po jego utracie. Po kolejnych dwóch obronach przyszła pora na pojedynek unifikacyjny z szalenie popularnym i efektownym Erikiem Moralesem. Barrera i straszliwy "El Terrible" stoczyli porywający dwunastorundowy bój i choć zdaniem większości na zwycięstwo zasłużył ten pierwszy, dwaj sędziowie wygraną przyznali młodszemu Moralesowi.
W następnej walce Marco Antonio znów został mistrzem WBO, lecz po dwóch udanych obronach zdecydował się na przenosiny do kategorii piórkowej, w której czekał na niego sam Prince Naseem Hamed. Skazywany na porażkę "Morderca o Twarzy Dziecka" udzielił Brytyjczykowi wspaniałej lekcji boksu, przez dwanaście rund szachując go lewym prostym, karcąc wspaniałymi kontrami i kontrolując przebieg walki. W ostatniej odsłonie Barrera upokorzył Hameda słynnym "Who's your daddy?" i przypieczętował zwycięstwo, pomimo utraty punktu za oczywisty faul. Rok później doszło do rewanżowego starcia z Moralesem. Tym razem pojedynek wyglądał zgoła inaczej, bo "El Terrible" w początkowej fazie walki wolał boksować i nie wdawać się w mordercze wymiany. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie opowiedzieli się za Barrerą, który tym samym zdobył tytuł mistrza świata WBC w wadze piórkowej, jednak wydawało się, że to Morales był tego dnia lepszy.
Potwierdzają się przypuszczenia sprzed kilku tygodni - wiele wskazuje na to, że Bob Arum zamierza zorganizować pojedynek swoich dwóch najbardziej popularnych meksykańskich pięściarzy. Wciąż niepokonany mistrz świata WBC w wadze średniej, Julio Cesar Chavez Jr (44-0-1, 31 KO), może w połowie roku zmierzyć się z Antonio Margarito (38-8, 27 KO).
4 lutego Chavez przystąpi do drugiej obrony swojego tytułu. Jeżeli wyjdzie obronną ręką z pojedynku z potężnie bijącym Marco Antonio Rubio (53-4-1, 46 KO), szef grupy Top Rank zaproponuje mu kilka nazwisk. Dotychczas sporo mówiło się o tym, że w czerwcu może odbyć się walka syna legendy ze wspaniałym Miguelem Cotto (37-2, 30 KO), jeśli jednak Portorykańczyk dostanie rewanż od Pacquiao, Chavezowi przyjdzie wybierać między Margarito, a Australijczykiem Anthonym Mundine (43-4, 25 KO).
- Jeśli nie uda się z Cotto, spróbujemy z Margarito. To jedna z możliwości. Jest jeszcze Anthony Mundine, który ma w ręku atut w postaci australijskiej telewizji - wyjaśnia Arum.
Końcówka ubiegłego roku zapewniła Dereckowi Chisorze (15-2, 9 KO) duży rozgłos na scenie wagi ciężkiej. Brytyjczyk wybrał się na podwórko Roberta Heleniusa i był lepszy od olbrzymiego Fina, ale sędziowie wskazali zwycięstwo gospodarza. Klasę i umiejętności "Del Boya" docenił Witalij Kliczko (43-2, 40 KO), dając mu szansę walki o pas mistrzowski WBC. Pojedynek odbędzie się już 18 lutego w Monachium. Tymczasem poznajmy "Biofile", czyli sylwetkę pretendenta.
Status: Pretendent do mistrzostwa świata WBC, były mistrz Wspólnoty Brytyjskiej.
Urodzony: 29 grudnia 1983 roku w Zimbabwe.
Zainteresowania: Samochody.
Pierwsze bokserskie wspomnienia: Moja pierwsza amatorska walka.
Bokserscy idole: Floyd Mayweather Junior, Tyson, Ali I Riddick Bowe.
Obecny samochód: Smart.
Ostatnia przeczytana książka: Romeo i Julia.
Ulubiony film: Rambo.
Ulubiony smak lodów: Waniliowy.
Marzenie z dzieciństwa: Mieć radość z życia – i to się właśnie spełnia.
Uczucia przed walką: Zaskoczyć wszystkich.
Wstydliwe wspomnienie z ringu: Pocałowanie Carla Bakera podczas ważenia.
Więcej w rozwinięciu