CARL FROCH O WALKACH FURY-MACHMUDOW I WARDLEY-DUBOIS
Carl Froch zawsze ma dużo do powiedzenia, skomentował więc również dwie zbliżające się walki na szczycie wagi ciężkiej, które na przestrzeni kilku tygodni odbędą się w Anglii.
Tyson Fury (34-2-1, 24 KO) już 11 kwietnia spotka się z Arslanbekiem Machmudowem (21-2, 19 KO).
- Jeśli Tyson choć trochę zlekceważył tego rywala, może okazać się to dla niego bardzo zła walka. Z tego co jednak słyszę, choć nie jest w tej najwyższej formie, to nie jest też w złej. Na sali prezentuje się podobno całkiem dobrze. Oby tylko starczyło mu paliwa na pełne dwanaście rund, wtedy wygra. Bo Machmudow jest zawsze w dobrej formie fizycznej i oprócz siły, którą dysponuje, będzie też przygotowany na pełen dystans. Na pewno ustępuje boksersko Fury'emu, nie wiemy jednak tak naprawdę, ile jeszcze zostało z Tysona? Stawiam na Fury'ego, lecz zdarzyć może się wszystko - przekonuje "Kobra".
Cztery tygodnie później - 9 maja w Manchesterze, Fabio Wardley (20-0-1, 19 KO) podejdzie do pierwszej obrony pasa WBO. W rolę pretendenta wcieli się dawny champion, Daniel Dubois (22-3, 21 KO).
- Moim faworytem jest Dubois, który według mnie jest o jeden poziom wyżej, ale w przeszłości Wardley już kilka razy mnie zaskoczył. Wciąż pozostaje niepokonany, potrafi bardzo mocno uderzyć i znów może mnie zadziwić, uważam jednak, że Dubois umie po prostu więcej i wygra przez nokaut. Pamiętajmy co zrobił z Joshuą, a i dwie przegrane walki z Usykiem na pewno sporo go nauczyły. Siła Daniela i jego doświadczenie zrobią różnicę - dodał Froch, w przeszłości trzykrotny mistrz świata kategorii super średniej.