ITAUMA: WARDLEY NIE WCHODZI W GRĘ, ALE Z DUBOIS CHĘTNIE ZAWALCZĘ
Moses Itauma (13-0, 11 KO) z dużym zainteresowaniem obejrzy potyczkę Daniela Dubois (22-3, 21 KO) z broniącym pasa WBO wagi ciężkiej Fabio Wardleyem (20-0-1, 19 KO). Cała trójka jest promowana przez Franka Warrena i być może ich drogi zaraz się przetną.
- Gdyby Fabio wygrał i obronił tytuł... Byłoby trochę dziwnie, bo trenujemy w tym samym gymie, z tym samym trenerem, byłoby to więc trochę dziwne i niezręcznie. Jeśli natomiast zwycięży Dubois, chętnie się z nim zmierzę i wszystko stanie się bardzo prawdopodobne. Według mnie to walka z rodzaju 50 na 50, ale nie wyjdzie poza czwartą rundę. Ktoś kogoś znokautuje. Nie biorę pod uwagę walki z Fabio i nie traktuję go jako potencjalnego rywala. Przecież jeden z nas musiałby opuścić gym - mówi Itauma, który już 28 marca spotka się z Jermaine'em Franklinem (24-2, 15 KO).
Co ciekawe, choć obaj trenują na tej samej sali pod okiem tego samego trenera - Bena Davisona - nigdy dotąd nawet nie sparowali.
- Ben lubi pracę zespołową i nie konfrontuje nas między sobą, byśmy nie rywalizowali, a tworzyli zespół - dodał Itauma.
Starcie Wardley vs Dubois już 9 maja w Manchesterze.
Gasijew czy Dubois idealne wybory dla młodego, szczególnie Gasijew który nie miałby nawet za bardzo możliwości poczuć się na tyle komfortowo by swoje pojedyncze bomby odpalić.
Dubois nacierający byczek, to nie typowy osiłek, ale na tle młodego wypadłby jak osiłek.
. że Itauma słaby, ale od 3 lat PRowe gadki, a póki co walczył z totalnie rozbitym Whytem