WIDEO: SHAKUR STEVENSON ZDEKLASOWAŁ LOPEZA
Redakcja, DAZN
2026-02-01
Wspaniały Shakur Stevenson (25-0, 11 KO) zdeklasował Teofimo Lopeza (22-2, 13 KO) i odebrał mu pas WBO wagi junior półśredniej. Wszyscy sędziowie punktowali 119:109. Tym samym Shakur został mistrzem w już czwartym limicie.
Totalna deklasacja, nie przypominam sobie żeby mistrz został tak ośmieszony.
Lubię Lopeza ale w tej walce był bezradny
Ciężko nazwać tą walkę interesującą
Ciągle te same głupie akcje - prawy - lewy - prawy na korpus (albo jego próba) - wpadnięcie w przeciwnika - w międzyczasie nadzianie się na parę kontr i lewy prosty rywala. Odskoczyć już się nie dało, bo Stevenson co i rusz przydeptywał mu nogę wykroczną, wytrącając z rytmu i zaburzając równowagę.
Konkluzja - Stevenson jak to on, znakomita, szczelna obrona, świetny refleks i świetna praca nóg. Bardzo skuteczna maszyna do wygrywania walk w usypiającym stylu. Lopez - jednowymiarowy, nadęty balon. Wybił się na walce z zardzewiałym, malutkim Łomaczenką z niedoleczoną kontuzją, którą po prostu wygrał. O jedną albo dwie rundy. Dalej była woda sodowa, toczenie jednej walki w roku i wygadywanie głupot. Teraz zmierzył się z wybitnym pięściarzem, nie ustępującym mu rozmiarami. I ten pięściarz go sprał. Może teraz zejdzie na ziemię i przestanie tak pierdaczyć...
Odnośnie tego kto jest "większy". Totalna bzdura. To, że jeden walczy w lekkiej a drugi w super lekkiej nie oznacza nic, poza tym, że jeden tnie do walki więcej niż drugi. Obaj na co dzień chodzą w okolicach super średniej.
Tak czy owak idzie młode: Carrington, Mason, K.Davies.
Gervonta nie trafi do puchy. Ale moim zdaniem i tak już się skończył, z powodu bajzlu we łbie. Zdarza się, szczególnie bokserom z "głębokiego getta". To podobny przypadek do Bronera, chociaż aż tak głupi to Davis na razie jeszcze nie jest.
Jeżeli weźmie się w garść i przestanie postępować jak debil, to walka ze Stevensonem faktycznie byłaby fascynująca. Ale do tego to Davis musi zacząć z sensem trenować, przestać ćpać, choćby była to tylko marycha i bawić się w "gangsta", imitując styl życia, jaki widział na filmach i w GTA. Z czegoś takiego trudno się wychodzi, bo musiałby całkowicie zmienić otoczenie.
Lopez robi bład że wciąż jest pod skrzydłami swojego tatki, no ale cóż więzy rodzinne to silna więź więc po części też go rozumiem.
Bo takie bufony jak ognia boją się wyjść ze swojej strefy komfortu. A team Lopeza to kółko... kółko adoracji Teofimo. Podobnie miał Wilder. Żeby tam cokolwiek zmienić, trzeba by kompletnie odstawić tatusia (co się nie uda) i dobrać Lopezowi jakiegoś innego trenera. Ten od Canelo by się nadał, Reynoso, on umie prowadzić takich tłuczków.
I na samym początku powinno się Teofimo pokazać walkę ze Stevensonem i powiedzieć mu wprost: "Patrz jaki zbierasz wpierdol i jak idiotycznie walczysz. Wcale nie jesteś aż taką gwiazdą, jak myślisz, że jesteś". Potem trzeba by go nauczyć kilku nowych sztuczek a przed walkami ustawiać plany na każdą okazję. Tu już rola narożnika, żeby na gorąco wychwytywać luki rywala i to, co Lopez robi źle.
W tej walce tego nie było. Pewnie sobie całkiem słusznie przyjęli, że Lopez pozbawi Stevensona ruchliwości ciosami na korpus a potem skończy w końcowych rundach. Ale nie pozbawił. Shakur te strzały łykał, tylko minimalnie się krzywiąc i dalej robił swoje, bez śladów zmęczenia. To był moment na wdrożenie "planu B". Nie wiem, nie działa bicie na korpus a przeciwnik góruje szybkością i techniką, to spróbujmy zapasów w stylu Warda/Okolie. Nie działa? Trafmy go "przypadkowo" z dyni w łuk brwiowy, wyłączmy jedno oko. Przydeptuje? (Stevenson ciągle to robił) Protestujmy, róbmy dym. Tak wiem, wszystkie te rady to maksymalne chamstwo. Ale boks taki jest, skoro sędziowie pozwalają... Na przydeptywanki Shakura pozwalał, może i zapasy by przeszły.
Konkluzja: Ale nic z tego się nie stanie. Lopez dalej będzie rzadko walczącą, napuszoną czołówką. Może nawet wyszarpie jakiś pasek, jeśli Stevensonowi nie będzie się chciało unifikować. Ale będzie taką kometą. Raz na rok się pokaże i zniknie. Aż skapcanieje i wszyscy o nim zapomną.
Całkiem podobnie miał tez kiedyś Eubank Jr. ze swoim sławnym ojcem ale chyba nie aż do tego stopnia co u Lopeza tam było.