DE LA HOYA PODSZCZYPUJE HEARNA: PODZIAŁ 60-40 DLA ORTIZA
Eddie Hearn od dawna stara się załatwić Jaronowi Ennisowi (35-0, 31 KO) kasowy pojedynek, a na czele listy życzeń pozostaje Vergil Ortiz Jr (24-0, 22 KO). Brytyjskiemu promotorowi odpowiedział opiekun kariery Ortiza Oscar De La Hoya.
"Złoty Chłopiec" od dawna pozostaje w konflikcie z szefem grupy Matchroom Boxing, to też jego reakcja zapewne nie spodoba się Hearnowi. Zobaczcie zresztą sami.
- Eddie, skoro już jesteś w takiej desperacji, by doprowadzić do tego pojedynku, zrobimy tak - podział 60-40 na korzyść Vergila, pięć procent dla zwycięzcy, będę na tyle hojny. Numery te nie podlegają negocjacjom. Ty jesteś tym proszącym, zatem zrobimy w ten sposób. Jako promotor, głupotą jest skupianie się na jednym rywalu dla swojego pięściarza. Tracisz siłę negocjacyjną, co prowadzi do tego, że twój zawodnik traci pieniądze. Vergil ma z kolei kilka opcji. Jedna to Errol Spence na stadionie w Dallas. Druga to wielkie starcie z Sebastianem Fundorą o pas WBC w Las Vegas. Ennis jest częścią planu, ale nie musi być następny - zadeklarował były mistrz sześciu kategorii wagowych.
O Ennisie słysze od kilku lat, on od kilku lat jest już w swoim prime a nie bije się z nikim mocnym. Kompletnie nijaka kariera. Ortiz jeszcze do usprawiedliwienia bo jest młodszy i miał poważne problemy zdrowotne, ale Ennis to porażka.
Crawford to samo - 38 lat a tylko dwie mocne walki. W porównaniu do Usyka to wyglada blado.
Davis kończy kariere a kompletnie żadnej mocnej walki nie miał.