ZACZĘŁO SIĘ DOBRZE, ALE KABAYEL ZASTOPOWAŁ KNYBĘ
- Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz - przy tej pieśni Damian Knyba (17-1, 11 KO) wyszedł do ringu. Przez moment było bardzo dobrze, lecz Agit Kabayel (27-0, 19 KO) to absolutna ekstraklasa królewskiej kategorii.
Damian bardzo dobrze wszedł w ten pojedynek. Pierwszą rundę rozpoczął, ale i skończył, celnym prawym podbródkowym, rozcinając faworytowi gospodarzy prawą powiekę. Druga odsłona już bardziej wyrównana, może nawet z lekką przewagą mistrza, który zaczynał przedzierać się do półdystansu.
Trzecia runda źle się zaczęła i niestety była ostatnią. Już na początku Kabayel trafił mocno prawym sierpowym, a gdy Damian podniósł ręce, został ukarany dwoma potężnymi hakami na korpus. I te ciosy ewidentnie zrobiły wrażenie na Polaku. Champion podkręcił tempo, kilka razy trafił i na pół minuty przed końcem trzeciej rundy sędzia zatrzymał pojedynek, pomimo iż Knyba wciąż stał na nogach.
Tym samym Kabayel obronił pas WBC wagi ciężkiej w wersji tymczasowej.
SZOK KURWA. Gość nawet jeszcze nie padł, był w kłopotach ALE SIĘ KURWA NIE PRZERYWA OT TAK, STOJĄCEGO GOŚCIA BO CIOS PRZYJĄŁ I SIĘ LEKKO ZATOCZYŁ JA PIERDOLĘ CO ZA CHAŁA...SZOK JAKIŚ
Gość był lekko przymroczony ale spokojnie do walki dalej a Ci przerywają XD JA PIERDOLĘ.
NIEMIECKIE SĘDZIOWANIE.
Nie no to są jakieś jaja. Przecież spokojnie by przewalczył dalsze rundy i byłaby szansa.
To jakieś kompletne jaja. Nigdy więcej u tych zjebanych niemieckich kurew nie powinni walczyć Boże jedyny....
Fajny moment był 10 sekund przed przerwaniem jak sędzia już się chciał wpierdolić i zakończyć?!? i Knyba dał podbródek - mało brakowało to by tego sędziego wyrwało z butów - co za żenada z tych szkopów.
Którą usiłował nieporadnie bronić jakimś pokracznym shoulder rollem. W kolejnej rundzie i tak by padł, tylko tracąc masę zdrowia. Tej walki wygrać nie mógł. Zero obrony, zero ciosu, do tego ring wielkości dwóch budek telefonicznych . Na większym ringu może pouciekałby dłużej. Ale tutaj? Kabayel by go zeżarł.
GOŚĆ NAWET NIE PADŁ ANI RAZU, POCZUŁ LEKKO CIOS, ALE SPOKOJNIE BY WALCZYŁ, A CI PRZERYWAJĄ XD
I TERAZ BĘDĄ ARGUMENTY TYPU: GDYBY TO, GDYBY TAMTO, TO KABAYEL BY TO, TAMTO.
KURWA! TO NIE JEST GDYBOLOGIA! WALKĘ SIĘ PUSZCZA I CZEKA NA ROZSTRZYGNIĘCIE W WALCE ANIE KURWA W GDYBOLOGII!!!!!
WSTYD KURWA!
"i tak by tamto"
"zrobiłby to, zrobiłby tamto"
CO TO KURWA JEST?
JASNOWIDZENIE NA ŻYWO??????????????
OD TEGO JEST KURWA JEBANA WALKA ABY W WALCE KURWA ROZSTRZYGNĄĆ KTO WYGRA A NIE KURWA GDYBOLOGIE ŻE BY TO, ŻE TAMTO.
JA PIERDOLĘ! CO ZA WAŁEK JEBANY SZOK!
Wyglądało to aż za pięknie. 2 pierwsze rundy dla niego w tym 1 to była deklasacja. A później facet spuchł, zwolnił i zaczął chować się za nieszczelną gardą przyjmując coraz więcej ciosów.
Przerwanie? Niby za wczesne ale ostatnio mieliśmy przykład tego do czego może doprowadzić przeciąganie walki na siłę. Knyba by przetrwał te 20 sekund ale w 4 rundzie napór byłby jeszcze większy a on byłby już dętką. Jedyne co by zyskał to utrata więcej zdrowia i tyle. Do 5 by już nie wyszedł.
Czy jest wstyd? Mam mieszane uczucia. Po pierwszych rundach była duma ale jednak to jest 3 runda na 12 i koniec więc w świat idzie wynik a nie to jak przez 6 minut to wyglądało. A wynik tragiczny.
Raczej na tej walce Knyba nic nie zyska bo mogą się trochę go obawiać a w sumie nazwisko ma żadne.
Różni zawodnicy wychodzili z gorszych opresji. Może Damian by padł jak kłoda, ale tam nie było podstaw do przerwania. Generalnie zgadzam się z tym co napisałeś.
Dawno takiego wałku nie widziałem.
BOKS TO NIE JEST JASNOWIDZENIE!
Równie dobrze Damian mógł złapać Kurda w klincz, doczekać do końca rundy i w kolejnej się zregenerować. Nie można gdybać i przerywać walki z powodu gdybologii!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OD TEGO JEST WŁAŚNIE RING ABY TO ON ZWERYFIKOWAŁ!!!
A NIE ŻE MI SIĘ COŚ ZDAJE, ŻE STANIE SIĘ TO CZY TAMTO!!!
Ręce opadają. Ale już w poprzedniej walce prawie oszukali Chorwata. Czysty nokdaun a sędzia przeciągał liczenie, kurwa jeszcze trochę i by pomógł wstać Albańczykowi...
No kurwa takiego jebanego wałku to ja dawno nie widziałem, LOL!!!!
Myślę że Knyba jeszcze się pokaże z dobrej strony z niezłymi pieściarzami ale czy będzie w stanie wygrać z kimś z czołówki czas pokaże.
Sedno.
Gdyby to był Fury, to by pewnie przetrwał, bo on to potrafi. Co pokazał w walkach z Wilderem a potem z Usykiem. Ale to były Niemcy, o których wiadomo, że ich zawodnika trzeba upokorzyć, żeby tam z nim wygrać. To raz. A dwa - Knyba to nie Fury a Wilczewski to nie Gmitruk. Światłe rady w stylu "musisz się regenerować i być bardziej precyzyjny" to się daje początkującym na walkach wstępnych w Dziadowej Kłodzie a nie w walce tego kalibru.
A przede wszystkim prowadzi przygotowania tak, żeby takich mądrości nie trzeba było w ogóle wygłaszać. I rzuca zawodnika do walki z takim rywalem, kiedy jest na to gotów. A nie po obiciu Dawejki, któremu zaraz wszczepią implanty stawów kolanowych.
Nie było zasadne, bo jak Parker obijał Wildera to jakoś nikt nie przerwał. Dziadostwo tu i tam. Biznes wygrał, sport umarł.
Walka oczywiście przerwana za szybko..
... co paradoksalnie może Knybie wyjśc na plus bo teraz jest na pozycji "w pierwszej rundzie tłukł Kabayela, druga wyrównana, trzecia kurd siadł, ale haniebne zbyt szybkie przerwanie pozbawiło nas wyjaśnienia na co go stać". A umówmy się, na 99% pewnie 2 rundy max i by siadł bo Kabayel mocno na niego siadł a Damian nie miał niestety nawet argumentu siły żeby go ubić chociaż prostym. To, że Knyba niestety nie ma ciosu to już było wiadomo wcześniej
GDYBY TO BYŁ FURY
GDYBY TO
GDYBY TAMTO!
KABAYEL ZROBIŁBY TO!
ZROBIŁBY TAMTO!
CO TY KURWA CZŁOWIEKU JESTEŚ JASNOWIDZEM?
Postawiłem cały swój dom skoro tak gdybasz ?
Kurwa od tego jest ring, to są ludzie a nie roboty, emocje się zmieniają, sytuacja w ringu może się czasem zmienić po nagłym ciosie, po WSZYSTKIM, tu się kurwa WSZYSTKO MOŻE STAĆ. Nie przerywa się gościa co nawet ani razu nie padł, po jakimś lekkim zamroczeniu.
NO KURWA WSTYD XD
Aj szkoda strzępić język...
Tu jest dokładnie moment wałku
Tam było więcej szumu i wiatru niż realnych ciężkich ciosów. Coś tam Knyba się cofał, coś tam gdzieś w końcówki głowy poleciało, potem przy przytrzymaniu Turek go klepnął a sędzia PRZERWANIE! XD
Knyba rozkłada energicznie ręce, nie wygląda na zranionego xD
PRZERWANIE KURWA!
KONIEC WALKI!
No to kurwa wstyd.
Spokojnie Knyba mógł Turasa zrobić przy mądrym poprowadzeniu tej walki w dalszych rundach.
Nie no to kurwa jaja są xD
I TAK NA PEWNO ZROBIŁBY, UDERZYŁBY, TRAFIŁBY...
KURWA GDYBOLOGIA XD
BĘDZIEMY OD TERAZ GDYBAĆ ŻE ZROBIŁBY TO, ZROBIŁBY TAMTO XD
NO KURWA POJEBAŁO NA GŁOWĘ XD
Dobra rafał dokończ 0,7 i do spania bo popuścisz z tej ekscytacji
Albo mógł dostać KD jak ze Smakicim.
Bardzo dużo zebrał, dał się porozcinać i generalnie nie wypadł dobrze.
IMO Knyba kondycję miał tylko był bardzo spięty, brak doświadczenia. To bardzo zabiera siły. Bo po schabach zebrał bardzo mało.
Przerwanie może nawet nie tyle za wczesne, co w wybitnie dziwnym momencie. Akurat jak sędzia przerwał, to się nic specjalnego nie działo. Wyszło bardzo słabo wizerunkowo.
Gdyby Damian był w stanie walczyć tak dłużej to do 6 rundy pokonałby Agita przed czasem bo już po 3 rundach byl nieźle obity i nic co próbował robić nie działało.
Ale jak Damian spuchł to zaczął walczyć jak głupi. Jak wspomniał Stieczkin- jakiś beznadziejny shoulder roll po którym przyjmował najgorsze uderzenia, przestał stosować skutecznie klincz, bił też mniej no i nie pracował już dobrze na nogach.
Ogólnie wyglądał jak fajerwerki. Super efekt ale króciutki jak nogi jamnika.
Bardziej zastanawia mnie Agit. To ile przyjął i jak był bezradny dopóki Knyba działał... No facet jest jak najbardziej do pokonania. To żaden mur nie ruszenia. Bardziej widzę go jak Duboisa.
"Albo mógł dostać KD jak ze Smakicim."
Raczej Damian nie miał żadnych argumentów, by na poważnie postraszyć Agita.
Ekscytujesz się jak nastolatka. Byłeś kiedyś w ringu? Walczyłeś w ogóle z kimś? Nie? Tak myślałem. A widziałeś, co się dzieje z ludźmi z uszkodzonym płatem czołowym? Też wątpię. Ja walczyłem i na ringu i na ulicy się zdarzało. Wiem, jak ciało reaguje na ciosy. widziałem też ludzi po koszmarnych kontuzjach na ringu.
I teraz tak - obiektywnie sędzia mógł to puścić. Czemu nie? Knyba by zebrał na baniak jeszcze parę czyściochów i padł. Albo padł w kolejnej rundzie, bo mu po pierwszych trzech i ciosach Kabayela padła kondycja. To się zdarza, szczególnie jak się wychodzi do walki z rywalem kilka klas wyżej. I tyle. Gdyby tej różnicy klas nie było, pierwszy pisałbym o niesprawiedliwym przerwaniu.
Ale tak? Cała ta walka była zupełnie od czapy i pisałem o tym od razu, kiedy ją ogłoszono. Jaka walka, takie przerwanie.
Ad przerwania. Nawet GDYBY rzucil Damiana na dechy, byloby liczenie do 8, a Knyba nie wyglada na szklanke, wstalby i szukalby haka z dolu. A tu gosc stal na nogsch, dostal liscia i kurdyjski wasal wskoczyl i przerwal walke. Jesli tego wyniku nie amuluja, bede w szoku. No contest i zadnego rewanzu, trzeba isc do przodu
no właśnie, brak doświadczenia...
"Bardziej zastanawia mnie Agit. To ile przyjął i jak był bezradny dopóki Knyba działał... No facet jest jak najbardziej do pokonania. To żaden mur nie ruszenia. Bardziej widzę go jak Duboisa."
trudno powiedzieć, bo w 1. rundzie chyba Knyba go zaskoczył, wiele rzeczy mu działało - ale dobry bokser potrafi się dostosować i Kabayel to zrobił. Natomiast zebrał naprawdę sporo i jeśli takie strzały wsadzi mu ktoś typu Dubois to marnie to widzę.
Ale to było trochę na kredyt. Jak walczysz na 200% możliwości to spalasz się znacznie szybciej (Wilczewski zwrócił na to uwagę w przerwie).
Dochodzi też pytanie o odporność na ból i szczękę bo Damian dość szybko zaczął pływać no i do końca ratował się już dość polprzytomnie a tam nic jakiegoś straszliwego nie wleciało
Kabayel musiał się jakoś przebić do półdystansu przez ten długi dyszel Knyby. I tak jak pisze BlackDog - gdyby Damian miał silny cios kontrujący albo stopujący, to Kurd miałby okropne problemy. Tylko że wtedy on by tej walki nie wziął.
Ale wiedział, że Knyba to może nie waciak, ale facet, którego ciosy można na krótką metę przyjmować. Do czasu, kiedy się go nie dorwie w półdystansie i nie wykończy, co prawie zrobił. W pierwszej rundzie poszedł pod te proste całkiem świadomie. Owszem, przyjął, ale zdołał wstępnie wyczerpać rywala. A potem zaczął go kończyć.
Gdyby Knyba zrobił tak, jak pisałem pod jednym z artykułów - zmienił narożnik i postawił na pracę nóg i maksymalne wzmocnienie kontrujących prostych, to za dwa, trzy lata mógłby do takiego Kabayela spokojnie wyjść. Z Wilczewskim i Miszkińiem może co najwyżej wyjść na piwo.
Odporność na ciosy Damian ma chyba całkiem przyzwoitą, chwiał się, ale nie padł. Kabayel nie ma miażdżącego ciosu, jednak też nie głaszcze. Było widać, że zależy Mu na szybkim zakończeniu i bił ile fabryka dała. Damian to ustał. Chociaż kiedy po wszystkim siadł w narożniku to wyglądał na oszołomionego.
Może mu wyślij kasę na takie przygotowania jak ty sobie tam marzysz i za te dwa trzy lata wyłóż kasę na zorganizowanie walki jak już będzie wg Ciebie gotowy? bo ja mówiłem.. jprd aż szkoda że skomentowałem
Masz sporo racji ale mimo.ze nie gdybami to tam juz nie bylo argumentow ze strony Knyby jak Agit na nim.usiadl..
Damian jest ustawiony mocno bokiem, w tej walce chyba jeszcze bardziej niż dotychczas pewnie żeby chronić wątrobę i zmaksymalizować atut zasięgu. Jesli nie jesteś naturalnym puncherem to ciężko z takiej pozycji wygenerować maksimum mocy.
Stieczkin fajnie że coś tam boksowałeś, ja też. Nawet też opieram się na zasięgu tylko że nie mam dwóch metrów wzrostu. Więc to nie jest takie proste z fotela doradzać co tam trzeba zrobić, to skomplikowany sport. Damian jest na prawdę dobrze skoordynowany jak na takiego dryblasa, robi wiele rzeczy zaskakująco dobrze, choćby te jego podbródki przy takiej długości łap są spoko. Moim zdaniem prawe proste już poprawił, był celniejszy i dobrze wchodził, nawet w tej trzeciej rundzie.
Czy wy na prawdę myślicie że on nie robi treningu siłowego? Ma budowę jaką ma. Jakby miał mięsa nabrać to by musiał wejść na bombę i pewnie potem by ważył bliżej 130 tracąc swoje atuty jak mobilność gibkość i niezła koordynacja.
I do wszystkich mądrali wycierających sobie gębę Wilczewskim, na podstawie tych urywków wypowiedzi z neta. Co byście mądrale zrobili na jego miejscu? Jakie rady poszły by w narożniku? Słucham, proszę o konkret.
Bo jakoś wszyscy bokserzy wypowiadają się o nim pozytywnie. Gość jest mistrzem Europy, wie o boksie więcej niż wy wszyscy razem do kupy wzięci. Ale wiecie lepiej no to dawajcie wasze złote myśli