OCZY NA OLIMP #17: SUZUKI BOXING NIGHT A GALE ZAWODOWE

Za nami kolejna gala boksu olimpijskiego pod szyldem Suzuki Boxing Night i chociaż tematów w boksie olimpijskim w wymiarze światowym nie brakuje (głównie przez wzgląd na sytuację z kwalifikacjami olimpijskimi) to jednak pozwolę sobie na małą ocenę tego co za nami.

Po raz kolejny twierdzę, że gale organizowane przez PZB i Suzuki sporo zyskują przez mniej lub bardziej przypadkowo trafiony termin. Dla przykładu Tomasz Babiloński dzień wcześniej musiał stawić czoła Gromdzie. A  jak ktoś oglądał ważenie przed tamtą galą to czuł napięcie jak dwaj zawodnicy mieli prywatny konflikt i obiecywali sobie ból w małym ringu w walce na gołe pięści. To trzeba przyznać, że jeśli przeciwstawić temu kilka walk z gali Babilona, wówczas taki kibic, który ogląda tylko dla emocji, raczej skłania się ku mniej sportowemu formatowi w PPV. U mnie osobiście zawsze wygra boks, ale powiedzmy sobie uczciwie: widz oglądając jakieś wydarzenie sportów walki chce wiedzieć, że dany zawodnik gdzieś zmierza i o coś walczy, albo że jest szczery konflikt, który trzeba rozwiązać. Gala SBN bezpośrednio po skokach narciarskich jeszcze z reklamą w telewizji publicznej to podobnie jak finały mistrzostw Polski i brak bezpośredniej dużej konkurencji pięściarskiej w tym samym czasie to szczęśliwy traf.

Jednak, żeby nie było zbyt miło. Wyżej wspomniałem o tym, że kibic musi wiedzieć po co dana walka jest toczona. Wszyscy pamiętamy gale Knockout Promotion sprzed lat ze słynną podświetlaną bramką i zieloną zasłonką. Dziś po latach wszyscy narzekamy, ale kierunek był jasny: budowanie rekordu, co wymiernie przekładało się na mistrzowskie szanse. W boksie olimpijskim oczywiście model jest inny, bo tutaj oficjalne rekordy większego znaczenia nie mają. Znam zawodników, którzy przechodząc na zawodowstwo szczycą się rekordem amatorskim 100-20, ale tak naprawdę wszystkie godne uwagi walki to właśnie tych 20 porażek. Tak więc oglądanie walk boksu olimpijskiego w wymiarze takich starć mniej ma do czynienia z rywalizacją, z której wynik gdzie byś zmierzał, ale ma być pokazaniem fajnego poziomu sportowego prawdziwym koneserom, których co cieszy wciąż nie brakuje.

Teraz wrócę do kilku pojedynków z sobotniego wieczora. Dużo było uzasadnionych dyskusji po finale mistrzostw Polski Brach-Iwanow, dlatego ciekaw byłem jak tym razem będzie wyglądał ten pojedynek i czy znowu w poczuciu zagrożenia Jarek Iwanow będzie szukał faulu. Miałem wrażenie, że z obu stron walka znów mogła być bardzo brudna i było widać chęć zwycięstwa za wszelką cenę. W tym miejscu doceniłbym sędziego ringowego Filipa Stefańskiego, moim zdaniem jednego z najlepszych sędziów ringowych boksu olimpijskiego w Polsce, który w trudnej walce nie dopuścił do żadnych nieczystych zagrań.

Na marginesie jak to porównać do pracy dwóch sędziów zawodowych na gali dzień wcześniej? Tego się nie da porównać.

Najciekawsza w mojej ocenie walka sobotniej gali to starcie Wąchała-Jarliński. Jestem umiarkowanym ale jednak entuzjastą talentu Michała Jarlińskiego, ale równie mocno (jeśli nie mocniej) cieszy mnie powrót do boksu w dobrej formie Filipa Wąchały. Od kilku lat twierdzę, że z tego chłopaka można wydobyć bardzo dużo. I choć jeszcze przed dwoma laty w rywalizacji Tobera-Wąchała bliżej mi było do ofensywnego boksu Mikołaja Tobery to jednak styl pod możliwości międzynarodowe raczej jest bliżej Wąchały.

Kolejnym pojedynkiem o którym chciałbym wspomnieć to walka Niedźwiecki - Lisek. Paradoksalnie odejście Soczyńskiego na zawodowstwo zrobiło Niedźwieckiemu krzywdę. Ich starcia miały jakiś kierunek. Widać było, że obaj bardzo chcą. Na imprezy międzynarodowe jeździli naprzemiennie (bez powodzenia), ale rywalizacja była ostra i ciekawa. Potem pojawił się projekt Masternak w boksie olimpijskim i Niedźwiecki zniknął, a Soczyński jako jedyny poważny gracz próbował stawić czoła, ostatecznie jednak jego losy potoczyły się tak, że poszedł na zawodowstwo.

Masternak wrócił na zawodowstwo. Niedźwiecki wrócił do boksu, ale kierunek nie bardzo znany, bo miejsce w kwalifikacjach olimpijskich przyblokował wspomniany Masternak i mam wrażenie, że porażka z Witoldem Liskiem była wynikiem głównie tego, że brakuje gorzowianinowi walki o coś, albo po prostu z starcia odwiecznym rywalem. Jako ciekawostka przypomniała mi się historia z mistrzostw Polski w Opolu, gdzie Witold Lisek po wygranym ćwierćfinale wychodząc z hali podszedł do Mateusza Masternaka, który wtedy wygrał z Andrzejem Kołtonem i mu pogratulował. Mateusz przyjął gratulacje, a potem zapytał mnie: kto to był? Lisek wtedy w 1/4 pokonał solidnego Kamila Ślendaka, a w półfinale uległ Soczyńskiemu, który zawalczył z Masternakiem w finale.

O Durkaczu pisał nie będę, bo w momencie kontuzji Mateusza Polskiego w kraju jest on konkurencją sam dla siebie i to zawsze jest zawodnik, na którego przyjemnie się patrzy, choć oczywiście zdarzały mu się gorsze walki także na SBN.

Podsumowując: pozwolę sobie na małą notkę gal PZB i Suzuki w porównaniu z galami zawodowymi. Duży plus za termin i czas antenowy, który ma albo mało, albo prawie żadnej sportowej konkurencji. Docenić trzeba poziom, bo osobiście wolę oglądać walkę dwóch doświadczonych zawodników na dystansie trzech rund niż dwóch niedoświadczonych na dystansie ośmiu. Przyczepić pewnie można się do tego, że jest to boks dla boksu. Oczywiście czym innym są mistrzostwa Polski i czym innym będą mistrzostwa świata juniorów. I ze spraw mniej oczywistych to na duży plus gal boksu olimpijskiego są sędziowie ringowi, którzy w bardziej dynamicznej walce lepiej radzą sobie niż niejeden sędzia boksu zawodowego, który potrafi pół minuty patrzeć na zawodnika i nie widzieć tego, co każdy widz zauważa w dwie sekundy.

Gale Suzuki Boxing Night dają się lubić, przydałoby się tylko trochę zwiększyć grupę rywalizujących, a być może takich niespodzianek jak Witold Lisek będzie więcej. Miło by było także częściej oglądać wielkie nazwiska, tak jak we wcześniejszej edycji Gleba Bakshiego. Za kilka lat wstając w nocy na galę z Las Vegas będziemy mogli przypomnieć sobie jak kiedyś oglądaliśmy go w Kielcach.

ŁUKASZ FAMULSKI 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.