GMITRUK, ANDRZEJ. WSPOMNIENIE 'GENIALNEGO ŻÓŁWIA' POLSKIEGO BOKSU

Dziś nad ranem dotarła do nas druzgocąca informacja o śmierci najwybitniejszego od czasów Feliksa Stamma polskiego trenera bokserskiego Andrzeja Gmitruka. My, w hołdzie legendarnemu szkoleniowcowi, postanowiliśmy przybliżyć Wam jego sylwetkę.

- To gdzie on jest?! Powiedz mu, że jeśli nie będzie go tutaj za pięć minut, to po niego pojadę i skopię mu tyłek. Lepiej, żeby się pospieszył - żartował Andrzej Gmitruk, gdy staliśmy obok siebie po raz ostatni. Było to 12 maja, podczas gali Głowacki vs Silgado w Wałczu. Hala miała problemy z klimatyzacją, w środku było gorąco jak w piekle, a człowiek odpowiedzialny za zarządzanie obiektem ciągle był w drodze. Właśnie tak zapamiętam "Genialnego żółwia" polskiego boksu. Jako człowieka zdystansowanego, błyskotliwego, mającego poczucie humoru. No i oczywiście wybitnego fachowca, jednego z najlepszych w historii polskiego sportu.

Andrzej Gmitruk przyszedł na świat 14 lipca 1951 roku w Warszawie. Kochał sport, od najmłodszych lat był związany z kilkoma dyscyplinami, jednak jego największą miłością był boks. Wprawdzie talentu pięściarskiego mu brakowało, za to doskonale sprawdził się w roli trenera. W 1976 roku, w wieku zaledwie 25 lat, Gmitruk rozpoczął pracę szkoleniową z kadrą juniorów PZB. Dwa lata później związał się z warszawską "Legią", z którą aż pięciokrotnie świętował tytuł drużynowego mistrza Polski. W 1983 roku dokonał nie lada wyczynu, wprowadzając aż 10 swoich podopiecznych do finałów indywidualnych mistrzostw Polski (4 z nich zdobyło złote krążki) oraz zdobył drużynowe mistrzostwo naszego kraju, nie przegrywając żadnego meczu, za co miesięcznik BOKS uznał go trenerem roku. W tym samym roku - mając zaledwie 32 lata - został najmłodszym w historii szkoleniowcem reprezentacji Polski. Uwieńczeniem jego pracy z kadrą były pamiętne Igrzyska Olimpijskie w Seulu (1988 r.), z których jego podopieczni (Jan Dydak, Henryk Petrich, Andrzej Gołota i Janusz Zarenkiewicz) przywieźli 4 brązowe medale.  

- Sekundowanie Andrzejowi Gołocie, niezależnie czy wygrywał czy przegrywał, było dla mnie ogromną nominacją. Wielkim wyróżnieniem. Tak samo Tomaszowi Adamkowi. Jak stałem w narożniku obu tych wspaniałych pięściarzy, zawsze miałem w głowie świadomość, że to zawodnicy w pełni oddani dążeniu do celu, oddani wartościom. Praca z nimi była przyjemnością - wspominał niedawno w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl ceniony szkoleniowiec.

W latach 1989-1998 Gmitruk przyczynił się do rozwoju boksu amatorskiego w Norwegii (był m.in. "architektem" ciekawej kariery amatorskiej Ole Klemetsena i Andersa Styve), będąc trenerem tamtejszej kadry oraz konsultantem Norweskiego Komitetu Olimpijskiego ds. Sportów Letnich. W 1998 r. podjął się kolejnego wyzwania, rozpoczynając współpracę ze znanym promotorem Panosem Eliadesem, owocem czego było m.in. podpisanie kontraktu z młodym medalistą mistrzostw Europy, Tomaszem Adamkiem oraz ze zdobywcą srebrnego medalu mistrzostw świata w Budapeszcie, Sergiejem Dzinzirukiem. Ukrainiec niedługo później przeniósł się do niemieckiej stajni Universum, zaś z "Góralem" Gmitruk przez wiele kolejnych lat osiągał wielkie zawodowe sukcesy. Pamiętne mistrzowskie boje z Paulem Briggsem, Stevem Cunninghamem, czy Jonhathonem Banksem - najlepsze lata kariery Adamka przypadają na czas współpracy właśnie z Andrzejem Gmitrukiem.

Poza "Góralem" nasz "Genialny żółw" uczył też w tamtym okresie boksu mistrza Europy Mateusza Masternaka czy Maćka Sulęckiego. W 2013 roku powrócił również po wielu latach do narożnika Andrzeja Gołoty, który w swojej ostatniej zawodowej walce przegrał z Przemysławem Saletą. Potem dynamiczną karierę trenerską Gmitruka zaczęły ograniczać problemy osobiste - jego syn w Norwegii w do końca niewyjaśnionych okolicznościach poniósł śmierć, zaś żona Agnieszka ciężko zachorowała. Trudno było mu tym bardziej, że na utrzymaniu miał kilkuletnią córkę.

- Żona zachorowała, trafiła do szpitala na siedem miesięcy. Przeszła sześć operacji. Ostatnia operacja, która odbyła się na koniec wakacji, była taka, że gdyby zespół lekarski się spóźnił o kilka godzin, to byłbym już wdowcem. To miało olbrzymi wpływ na moją koncentrację, sposób pracy. Wstawałem rano, jechałem do szpitala, ze szpitala trening, wieczorem przebierałem swoje małe dziecko, bo byłem sam. I tak przez siedem miesięcy - mówił magazynowi "Puncher" w 2017 roku.

Na skutek tych wydarzeń Gmitruk zrobił sobie od boksu przymusową przerwę, poświęcając się w pełni rodzinie. To on prał, gotował, sprzątał, odprowadzał córkę do przedszkola. Z czasem stan jego żony zaczął się na szczęście poprawiać, a to otworzyło jednemu z najwybitniejszych polskich szkoleniowców furtkę do powrotu do pracy. W zeszłym roku wziął pod swoje skrzydła Artura Szpilkę i Izu Ugonoha, jeszcze dziesięć dni temu stał w narożniku "Szpili" w zwycięskim starciu z Mariuszem Wachem.

- To bardzo bolesna strata. Nazywałem go swoim "genialnym żółwiem" i takiego go zapamiętam. Dla mnie nigdy nie umrze - powiedział w rozmowie z TVP Sport załamany Szpilka.

To prawda. Dla nas, ludzi ze środowiska, Andrzej Gmitruk nie umrze nigdy. Pozostaną z nami sukcesy, które za jego sprawą były udziałem polskiego boksu - mistrzowskie walki Tomasza Adamka, sukces olimpijski Andrzeja Gołoty, emocje związane z występami Mateusza Masternaka, Macieja Sulęckiego czy Piotra Wilczewskiego. Dziękujemy za wszystko, Trenerze.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

Redaktor newsów o boksie polskim i zagranicznym.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: KapralWiaderny
Data: 20-11-2018 20:48:09 
Dziękujemy !!!
 Autor komentarza: NATHAN
Data: 20-11-2018 21:32:09 
Dziękujemy !
 Autor komentarza: spienionyjohny
Data: 20-11-2018 22:26:50 
Dziękujemy Trenerze! wielka strata...
 Autor komentarza: maciejka
Data: 20-11-2018 23:01:46 
Cześć Twej Pamięci Panie trenerze. Będziemy Pana Pamiętać.
 Autor komentarza: UshiroTobi
Data: 21-11-2018 00:27:56 
Dzięki Trenerze...
 Autor komentarza: teanshin
Data: 21-11-2018 07:44:34 
Dożo miał jeszcze do zrobienia, ale też zasłużył na odpoczynek. Był i będzie legendą Polskiego pięściarstwa a legendy nie umierają.
 Autor komentarza: sekundant
Data: 21-11-2018 08:34:23 
Mam nadzieję, że chociaż część wiedzy trenera Gmitruka została przekazana dalej. W przeciwnym razie pięściarstwo w Polsce nie podniesie się za życia naszych pokoleń.
 Autor komentarza: miguelangelcotto
Data: 21-11-2018 11:18:24 
Droga redakcjo
Myślę że życie pana Gmitruka to świetny materiał na biografię, których już trochę na tej stronie widnieje.

Kondolencje dla rodziny. Wielka strata dla kibiców.

Smutne jest jak sobie pomyślę, dla tego człowieka nie ma zastępstwa.
Na zawsze sobie zapamiętam go z walki, Adamek Banks. On w tamtej walce stanowił przewagę, która dała zwycięstwo.
Adamek Gmitruk to był genialny duet.
 Autor komentarza: Miro
Data: 21-11-2018 12:06:56 
Stała się tragedia strasznie ubolewam ale czasu się nie cofnie. Okropnie współczuję też pięściarzom którzy wiązali nadzieje ze śp panem Andrzejem i mieli wspólne marzenia. Ale trzeba nie poddawać się i patrzeć w przyszłość a jeśli tak to zastanawiam się kto ewentualnie mógłby trenować Szpilkę Sulęckiego Masternaka i Izu. Dla Izu to pewnie Darek Michalczewski znajdzie najszybciej jakiegoś po znajomości trenera z Niemiec ale co z pozostałymi ? I np trener śp Andrzej Gmitruk miał jakąś wizję jak prowadzić Szpilkę nawet co do jego wagi. Co dalej ? Nowy trener Artura znowu inaczej będzie się zapatrywał na jego prowadzenie docelową strategię ? Pan Andrzej Wasilewski będzie miał nie lada problem. Przecież wszystkich nie ogarnie Fiodor Łapin. A może ten ostatni trener Adamka by się nadawał ? Tylko gdzie USA a gdzie Polska ? Tysiące km. Ale teraz lęki musza
ą mieć pięściarze trenowani przez śp Gmitruka
Co dalej ? Wszystko było ogarnięte poukładane a teraz zostało wywrócone do góry nogami.
 Autor komentarza: babyfat
Data: 21-11-2018 12:24:14 
[*]
 Autor komentarza: Cooperek
Data: 21-11-2018 12:56:22 
Kończy się pewna era polskiego boksu. Jedno można powiedzieć jasno, Andrzej Gmitruk pozostanie w galerii sław polskiego sportu, będzie się o nim wspominać już stale.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.