ZAPOMNIANE BITWY - MARVIN HAGLER vs JOHN MUGABI

Trzydzieści jeden lat temu - 10 marca 1986 roku, legendarny król wagi średniej Marvin Hagler (62-3-2, 52 KO) zapisał na swoim koncie ostatni triumf w karierze. Tego dnia na ringu w Caesars Palace w Las Vegas wspaniały "Marvelous" starł się z siejącą popłoch i zniszczenie straszliwą "Bestią" z Ugandy, niebezpiecznym Johnem Mugabim (42-7-1, 39 KO).

Faworytem tej doskonale się zapowiadającej pięściarskiej wojny na szczycie był Hagler, na którego bukmacherzy stawiali w stosunku 3:1, jednak nie brakowało takich, którzy w posiadającym potężne uderzenie Mugabim upatrywali nowego dominatora dywizji średniej. Za mającym wówczas 26 lat i noszącym wymowny ringowy przydomek "Bestia" czarnoskórym bombardierem przemawiał fakt, że był niepokonany i z łatwością zdemolował w ringu dwudziestu pięciu rywali. Wygrane Mugabiego nad takimi firmami jak James Green, Frank Fletcher czy Earl Hargrove zaowocowały pojedynkiem z Haglerem, a na zwycięzcę czekały prestiżowe pasy WBA, WBC i IBF. Uwielbiającego bezpardonowe ataki Johna dosadnie scharakteryzował popularny promotor Don King, który widząc Mugabiego w czasie jednego ze sparingów miał o nim powiedzieć - To najstraszliwszy sukinsyn, jakiego w życiu widziałem!.

Widowisko zapowiadało się świetnie. Oczywiście Hagler nic sobie nie robił z pogłosek o wysokiej formie i atomowym uderzeniu swojego najbliższego przeciwnika. Niepokonany od dziesięciu lat mistrz z Newark ufał swoim umiejętnościom, stalowym pięściom i doświadczeniu zdobytemu w bitwach z najlepszymi w biznesie. Prawdopodobnie spodziewał się, że dwunasta obrona mistrzowskich tytułów będzie dla niego spacerkiem po parku, a agresywny, ale ograniczony Ugandyjczyk zostanie zdeklasowany. Dlatego w wywiadach i na konferencjach powtarzał często jedno zdanie "Feast on the Beast", oznaczające mniej więcej "Pożrę Bestię". Już niedługo miało się okazać, że zamiast ją pożreć, Marvin o mały włos by się nią zadławił.

10 marca 1986 roku wokół umieszczonego pod gołym niebem ringu w Caesars Palace zasiadło 15,553 żądnych wrażeń kibiców, a gorącej atmosfery bokserskiego święta nie ostudził nawet niewielki przelotny deszcz. Główne wydarzenie wieczoru trochę się opóźniło za sprawą promotora Mugabiego - Mickeya Duffa, który zarzucał Haglerowi niedozwolony ochraniacz na krocze. Dopiero interwencja inspektora Komisji Sportowej Stanu Nevada uspokoiła Anglika i wkrótce obaj główni bohaterowie znaleźli się w ringu.

Od pierwszej rundy okazało się, że pretendent z Ugandy nie przyjechał do Las Vegas tylko po to, aby zgarnąć sowity czek. Już mniej więcej w połowie pierwszego starcia "Bestia" skarciła mistrza precyzyjnym lewym na głowę i potężnym prawym na korpus, dodatkowo Mugabi prezentował niezłą szybkość i wyszkolenie pokazując, że nie jest tylko zwykłym osiłkiem, ale także świetnym bokserem. W kolejnych odsłonach challenger bez respektu atakował mistrza, a sfrustrowany obrońca tytułów odpowiadał pięknym za nadobne. W efekcie tysiące fanów otrzymało emocjonujący bój.

W nieprawdopodobnie zaciętej szóstej rundzie dużą przewagę miał "Marvelous", ale pod koniec także kilka bomb "Bestii" wylądowało soczyście na twarzy mistrza, który schodził do narożnika z krwawiącym nosem. Wietrząca sensację publiczność coraz głośniej dopingowała Mugabiego, krzycząc ze wszystkich sił "Beast! Beast!", czym z pewnością mobilizowała zawodnika z Afryki do kolejnych ataków.

W dziewiątym starciu wyraźnie wściekły Marvin podkręcił tempo, zasypując ambitnego bombardiera błyskawicznymi i celnymi ciosami z lewej i prawej ręki. Zranioną "Bestię" z opresji wyratował jednak sędzia, który przerwał na chwilę zmagania z powodu oderwanej taśmy na jego rękawicy.

Jedenasta runda okazała się być ostatnią. Mający praktycznie zamknięte prawe oko Hagler w jednej z akcji trafił w końcu Mugabiego potężnym prawym, po którym dołożył jeszcze błyskawicznie śmiercionośne lewy sierpowe, kolejny prawy i dzielny Ugandyjczyk runął na deski. Ta straszliwa kombinacja sprawiła, że arbiter - pan Mills Lane, po krótkim liczeniu szybko ogłosił nokaut.

Efektowne, ale okupione krwawym wysiłkiem zwycięstwo Marvina sprawiło, że dwunasta obrona mistrzowskich pasów stała się faktem. Warto dodać, że z tych dwunastu śmiałków, którzy odważyli się stanąć oko w oko z Haglerem, tylko twardy jak stal Roberto Duran dotrwał do ostatniego gongu. W nagrodę za swoje poświęcenie Mugabi otrzymał 750 tysięcy dolarów, a król WBA, WBC i IBF 2,5 miliona. Heroiczny bój kosztował obu zawodników niemało zdrowia i zarówno jeden jak i drugi zaraz po walce musieli udać się do szpitala.

Dla Haglera, jednego z najlepszych pięściarzy w historii, brutalna wiktoria nad ugandyjską "Bestią" była ostatnią w karierze. Wspaniały "Marvelous" pojawił się między linami jeszcze tylko raz. W kwietniu 1987 roku po zaciętej walce musiał uznać wyższość utalentowanego Sugara Raya Leonarda. Niedługo później zakończył karierę.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: marcinm
Data: 12-03-2017 22:06:50 
tego dnia obydwaj byli znakomicie przygotowani. Twarde lby, szybkos, technika - najwyzszy lvl. Ogolnie ludzie (nie interesujacy sie) nie kojarza nazwiska Hagler, ale to wybitny zawodnik. Mugabi w tej walce tez pokazal jakim byl kozakiem.
 Autor komentarza: holy
Data: 13-03-2017 09:14:56 
Uwaga na przyszłość - podawajcie rekordy bokserów, jakie były przed walką, a nie po zakończeniu kariery.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.