MARTIN MURRAY OGRAŁ NIEPOKONANEGO DOTĄD LAWALA

Martin Murray (34-4-1, 16 KO) pierwotnie miał dziś skrzyżować rękawice z Arthurem Abrahamem, potem nastąpiła zmiana na Dmitrija Czudinowa, ale ostatecznie naprzeciw niego na ringu w Monte Carlo stanął niepokonany dotąd Nuhu Lawal (23-1, 13 KO).

Murray od początku górował fizycznie nad być może szybszym rywalem. Skoncentrował się na obijaniu jego tułowia, czym otworzył sobie drogę do mocnego prawego krzyżowego w drugiej rundzie. Nigeryjczyk boksujący w Niemczech był zamroczony, ale przetrwał kryzys. Kolejne tarapaty przyszły w czwartym starciu, gdy Anglik huknął lewym hakiem w okolice wątroby. Kolejne minuty przebiegały nadal pod dyktando Martina, lecz Lawal coraz częściej zaczynał się odgryzać. W ósmej odsłonie nieźle pogonił faworyta i wydawało się, że może dojść do niespodzianki. Murray jednak wziął się w garść i w dziewiątej rundzie najpierw uderzył prawym podbródkowym, by na samym finiszu wystrzelić kombinacją lewy-prawy sierp. Obie bomby doszły do szczęki przeciwnika i gdyby Anglik miał kilka sekund więcej, zapewne posłałby go na deski.

Lawal jeszcze w dziesiątym starciu odczuwał tamte bomby, jednak w jedenastym poszedł na wymiany w półdystansie i wcale w nich nie ustępował. W ostatnich trzech minutach Murray podkręcił jeszcze tempo, choć jego zapały ostudził nieco Russell Mora, chyba zbyt pochopnie karząc odjęciem punktu. Po ostatnim gongu sędziowie typowali wygraną Brytyjczyka jednogłośnie - 116:111, 117:110 i 117:110. Tym samym zdobył on kontynentalny pas organizacji WBA kategorii super średniej.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: JIN
Data: 12-11-2016 21:31:59 
Słabo się to oglądało. Z jednej strony niewygodny dzikus, ciosy zza pleców, sygnalizowane, niepracujący na nogach i wpadający w Murraya, a z drugiej Murray, który 2 razy większy nie mógł go utrzymać na dystans i strzelał w co drugiej akcji podbródkowym.
Szkoda,że się tak wysypywali rywale bo chciałbym jeszcze zobaczyć Murraya w czymś ciekawszym.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.