ALVARADO: ZAKOŃCZĘ KARIERĘ MARQUEZA

Mike Alvarado (34-2, 23 KO) w ostatnich trzech walkach zanotował dwie porażki, ale 17 maja na ringu w Inglewood stanie przed szansą powrotu na sam szczyt, bo tego dnia na jego drodze stanie wielki Juan Manuel Marquez (55-7-1, 40 KO). Amerykanin zapowiada buńczucznie, że zakończy wspaniałą i długą karierę meksykańskiej legendy.

- Jestem nakręcony tym, że spotkam się z taką legendą jak Marquez. Dzięki temu wzrasta ranga tego wydarzenia, a to sprawia, że i ja dużo ciężej trenuję. Jestem jeszcze mocniej zmotywowany i zdeterminowany by robić co do mnie należy. To dla mnie świetna okazja na odkupienie, a osiągnę to wszystko wysyłając Marqueza na sportową emeryturę - nie ukrywa były champion federacji WBO w wersji tymczasowej.

- W tej chwili mogę was zapewnić, że pracuję na treningach dużo ciężej niż przed pojedynkiem z Prowodnikowem. Trochę go wtedy zlekceważyłem i zamiast skoncentrować się na nim, myślałem już o tym co będzie potem. Wyciągnąłem jednak z tej porażki ogromne doświadczenie i wiem co muszę robić by być jeszcze lepszy - dodał Alvarado.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: Lukaszz
Data: 02-04-2014 19:37:56 
I tego Ci Mike z całego serca życzę! :)

Co do mistrzowskiego pasa jaki przez pewien czas dzierżył Alvarado to zdaje się, że to nie był żaden tymczasowy tytuł.
Owszem w walce rewanżowej z Riosem którą zwyciężył właśnie taki pasek był stawką walki, ale później został Mike'owi nadany pełnoprawny tytuł gdyż właśnie Marquez do którego wówczas należał pas mistrzowski zbyt długo był nieaktywny, nie broniąc tytułu w dywizji do 140 lbs. Zresztą ostatnio w wywiadach powtarzał 'Dinamita', że po co miał się bić z Prowodnikowem o tytuł, który już kiedyś posiadał?
 Autor komentarza: Grzywa
Data: 03-04-2014 03:55:48 
Mike to solidny piesciarz, solidny ale nic poza tym. Jesli taki Prescott daje mu lekcje boksu, sam bedac dobrym sredniakiem to co mozna powiedziec o Alvarado, ze moze przyjac i mocno oddaje? Sa w tym lepsi, Rios jest gorszy boksersko ale gdy dochodzi do bijatyki to bije Mike, to samo z Provodnikovem. Do tego Mike jest juz wyboksowany, po wielu wojnach i choc nie jest stary to slady wojen nosi. Ktokolwiek wygra i tak nie ma szans na wygrana z Provodnikovem, wojne z nim moze wygrac bokser szybki, silny, techniczny ktory nie bedzie wdawal sie w wymiany. Nie wiem w jakiej kondycji jest JMM, wiek robi swoje ale jesli bedzie w formie i bedzie walczyl technicznie to bedzie dla Amerykanina nie do przejscia.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.