CARL 'THE TRUTH' WILLIAMS NIE ŻYJE

Po długiej walce z rakiem przełyku w niedzielę zmarł były dwukrotny pretendent do tronu wszechwag w najlepszych czasach królewskiej kategorii - Carl “The Truth” Williams (30-10, 21 KO). Miał zaledwie 53 lata.

To kolejna tragedia w tej rodzinie, bowiem jakiś czas temu na białaczkę zmarła wcześniej jego 12-letnia córeczka Nijah.

- To straszna rzecz, na którą nikt i nic nie jest w stanie cię przygotować. Bardzo ją kochałem, a ona mnie. Była moją księżniczką i bohaterką - mówił wówczas wstrząśnięty bokser, który wcześniej przez złych doradców stracił aż 950 tysięcy dolarów zarobionych ciężką pracą na ringu. Później pracował jako ochroniarz w "Ground Zero" w Nowym Jorku. - Musiałem się pogodzić z losem i zostawić wszystko za sobą. Zacząć po prostu nowe życie - mówił w jednym z wywiadów.

A początek był naprawdę udany. Carl wygrał pierwsze szesnaście pojedynków, w tym wypunktował cenionego Jamesa Tillisa oraz już w pierwszej rundzie zastopował Davida Jaco. To zapewniło mu potyczkę z wielkim mistrzem tamtych lat - Larry Holmesem. Do ich starcia doszło 20 maja 1985 roku, a stawką był tytuł federacji IBF. Po piętnastu zaciętych rundach sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za championem, punktując 142:143 i dwukrotnie 139:146, lecz zdaniem wielu obserwatorów to właśnie 25-letniemu pretendentowi należała się wygrana.

- Gdybym wtedy zwyciężył, moje całe życie by się odmieniło. Ominęłoby mnie wiele przykrości i bólu jakich potem doświadczyłem. To wszystko złamało mnie trochę psychicznie - wspominał po latach.

Williams się mimo wszystko nie załamał i już trzy miesiące później potwierdził wysoką formę, odprawiając przed czasem niepokonanego jeszcze wtedy i kreowanego na przyszłą gwiazdę Jesse Fergusona.

- To zdecydowanie moment mojej kariery, z jakiego jestem najbardziej dumny. Dwukrotnie leżałem na deskach, ale powstałem i wygrałem. Ludzie trochę nie doceniają tego sukcesu, bo on jako niepokonany jeszcze zawodnik był naprawdę groźny, a jego lewy sierp był wyjątkowo mocny - wspominał ten pojedynek z uśmiechem. W kolejnym występie jednak nadział się na króla nokautu - Mike'a Weavera, przegrywając z nim już w drugiej odsłonie. W tamtych czasach nie było mowy o czymś takim jak "odbudowanie rekordu", dlatego już cztery miesiące po tej wpadce skrzyżował rękawice z jeszcze mocniej bijącym Bertem Cooperem. I wygrał przez TKO po zakończeniu ósmej rundy, zdobywając pas USBA. W drugiej jego obronie wypunktował 117:110, 116:111 i 116:112 niedawnego mistrza świata, Trevora Berbicka, stając się tym samym oficjalnym challengerem do tronu IBF. Zastopował jeszcze niezwyciężonego wcześniej Mike'a Rouse'a i przystąpił do rywalizacji z nowym królem - Mike'em Tysonem (wtedy 36-0!). Wszystko zakończył jednak piorunujący lewy sierp "Żelaznego" po półtorej minuty.

- Zawsze będę powtarzać, iż mogłem wtedy kontynuować walkę i przerwano ją zbyt pochopnie. Nawet sam Mike to przyznał potem na konferencji prasowej - komentował tamtą porażkę.

To złamało karierę Williamsa, choć kibice doskonale powinni jeszcze pamiętać jego wspaniałą, choć przegraną ostatecznie wojnę z nową i wschodzącą gwiazdą, Tommy Morrisonem. Wszystko działo się na antenie HBO, a skazany na pożarcie Carl pomimo dwukrotnego nokdaunu na początku, w piątej rundzie napędził późniejszemu mistrzowi świata sporo strachu, posyłając go również dwukrotnie na deski. Ostatecznie przegrał w ósmej odsłonie. 30 października przegrał z nieznanym Anthony Greenem przed czasem i postanowił raz na zawsze zawiesić rękawice na kołku.

- Wtedy już w ogóle nie wkładałem w to serce i nie trenowałem zbyt mocno. Takiego faceta powinienem pokonać zaraz po przebudzeniu, tuż po zejściu z łóżka. Zdałem sobie więc sprawę, że mój czas już przeminął - skwitował w jednym z ostatnich wywiadów.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: MarshallMathers
Data: 08-04-2013 18:40:07 
R.I.P
 Autor komentarza: kochamboks296
Data: 08-04-2013 18:41:39 
Ten lewy był piekielnie mocny, zawodnik miał mętny wzrok, jakby go puścili mogłoby być gorzej.

Szkoda faceta.

Nowotwór to straszny syf...
 Autor komentarza: adam12
Data: 08-04-2013 18:49:35 
Ten piepszony rak ciągle jest nie uleczalny, ale zastanawiam się czy aby na pewno, czy to nie monopol firm farmaceutycznych stoi za tym że leku na niego nadal nie ma
 Autor komentarza: TajemniczyCios
Data: 08-04-2013 18:54:07 
Daj nam Boże kiedyś takiego ciężkiego, z Mikem dobrze prowadził walkę dopóki nie nadział się na tego sierpa.Jak on po tym wstał on sam tylko wie.Można było puścić walkę jednak zbyt długo by nie wytrzymał i co gorsze mogło skończyć się ciężkim Ko(chociaż wcześniej z Fergusonem też leżał dwa razy i jakoś szybko się otrząsnął, co by było z Tysonem tego się już nigdy nie dowiemy).RIP
 Autor komentarza: kochamboks296
Data: 08-04-2013 19:02:28 
adam12
Ja sam nie wiem ale zastanawia mnie ile w tym prawdy.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zabija-wszystkich-zlych-kolesi-wirus-niszczacy-raka-czeka-w-lodowce,274946.html
 Autor komentarza: MrJakub
Data: 08-04-2013 19:36:22 
Cóż myślę że sędzia mógł spokojnie pozwolić kontynuować walkę z Tysonem, ale czy to jakkolwiek zmieniłoby wynik? raczej nie ... a tak przynajmniej Carl zaoszczędził na zdrowiu.
 Autor komentarza: omus79
Data: 08-04-2013 20:52:58 
straszny dół - RIP Carl
 Autor komentarza: plomba
Data: 08-04-2013 21:11:56 
Carl Williams USA ur.1959, bilans walk 30-10-0 (1 NC), na zawodowych ringach walczył w latach 1982-1997, pokonał m.in. James Tillis, Jesse Ferguson, Bert Cooper, Trevor Berbick, Ossie Ocasio, przegrał z Larry Holmes, Mike Weaver, Mike Tyson, Tim Witherspoon, Jerry Jones, Tommy Morrison, Frank Bruno, Alexander Zolkin, Melvin Foster, Anthony Green.
 Autor komentarza: Error
Data: 08-04-2013 21:46:03 
Moim zdaniem każdy ma "raka" w sobie.. i każdy może go uaktywnić poprzez różne czynniki..
 Autor komentarza: Teken
Data: 09-04-2013 00:31:12 
Szacunek dla Williamsa. A tak sobie wyobrażam co by było gdyby Władek dostał taki lewy od Tysona :)
 Autor komentarza: Kronk
Data: 09-04-2013 00:56:15 
R.I.P
 Autor komentarza: KOSTROMA
Data: 09-04-2013 01:29:41 
Teken"Szacunek dla Williamsa. A tak sobie wyobrażam co by było gdyby Władek dostał taki lewy od Tysona :)"-Też R.I.P...
 Autor komentarza: Matitbg91
Data: 09-04-2013 01:48:21 
teken, ja również
 Autor komentarza: BIackDog
Data: 09-04-2013 03:50:00 
no i chuj ja tez umre i ciekawe czy napiszecie rip
 Autor komentarza: BIackDog
Data: 09-04-2013 03:50:38 
Autor komentarza: Error
Data: 08-04-2013 21:46:03
Moim zdaniem każdy ma "raka" w sobie.. i każdy może go uaktywnić poprzez różne czynniki..

nie pierdol... i tak masz raka
 Autor komentarza: BIackDog
Data: 09-04-2013 03:51:23 
do redakcji "takich jak black dog powinno sie banowac z miejsca, to skandal"
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.