CHAVEZ: NIE JESTEM NARKOMANEM

W wywiadzie telewizyjnym przeprowadzonym w Culiacan Julio Cesar Chavez Jr (46-1-1, 32 KO) odniósł się do wszystkch kontrowersji z ostatnich tygodni. W nocy z 15 na 16 września 26-letni syn meksykańskiej legendy przegrał na punkty z Sergio Martinezem (50-2-2, 28 KO) i stracił tytuł mistrza świata federacji WBC, choć w dwunastej rundzie był o krok od zwycięstwa przed czasem.

Chavez potwierdził, że od lat ma problemy z bezsennością, a obecność śladów konopii siewnej w jego organizmie jest spowodowana długotrwałym zażywaniem leku, który zapisał mu jego lekarz.

- Nie jestem narkomanem, nigdy nie paliłem marihuany. Od lat borykam się z bezsennością, więc udałem się do lekarza, który zapisał mi leki zawierające konopie. Przestałem je brać przed walką z Maravillą Martinezem i nie sądziłem, że wynik testu będzie pozytywny - wyjawił Junior.

- Mam nadzieję, że Komisja Stanu Nevada weźmie to pod uwagę. Mam nadzieję, że dotrze do nich fakt, iż nigdy nie brałem niczego w złej wierze. Oby kara nie była zbyt surowa. Niech odbędzie się rewanż, przystąpię do niego z odnowionym wigorem i zgodzę się na wszelkie testy, jakich oni ode mnie zażądają - dodaje młody meksykański wojownik.

Chavez nie kryje, że zranił go wymóg federacji World Boxing Council, której włodarze chcą wysłać go na odwyk. - To dla uzależnionych, a ja niczego nie brałem. Nawet się ze mną nie widzieli. Dlaczego wyciągnęli pochopne wnioski?

Całą winę za przegraną walkę Chavez bierze za siebie. Julio potwierdza też wszystkie słowa Freddie'ego Roacha, który narzekał na to, że ich współpraca po raz pierwszy nie układała się dobrze.

- Żadnych wymówek z powodu porażki. Miałem problem z nosem. Był rozbity po podbródkowym. Od ósmej rundy dławiłem się krwią, ale walczyłem dalej. Wtedy dotarło do mnie, że przegrałem tę walkę, ale zachowałem nadzieję na zwycięstwo i prawie znokautowałem go w dwunastym starciu - opowiada Chavez. - Przygotowania nie były perfekcyjne. Jestem zadowolony ze współpracy z Freddie'em Roachem. Rozwinąłem się pod jego skrzydłami, ale przy tej walce mieliśmy problemy. Roach mówił jedno, a mój ojciec drugie. To spodowało dezorientację. Tym razem obecność mojego ojca nie wyszła nam na dobre. Chcę rewanżu z Martinezem. Jeśli do niego dojdzie, wiele zmieni się w moim obozie i treningach. Tak, to prawda. Czasami trenowałem o drugiej nad ranem, co nie jest normalne. Sprawy były utrudnione, bo mam problemy z bezsennością i nerwowością. Oczywiście, że chcę kontynuować współpracę z Freddie'em Roachem. Jest najlepszy na świecie.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: zbychter
Data: 05-10-2012 17:49:25 
tiaaa nie palił zielska, i moze jeszcze nie pił na imprezach na które chodził zamiast sie przygotowywac do walki. lepsza bajera ma tylko sztab rahmana który stwierdził ze praktycznie gdyby nie kontuzja kolana to by wygrał z povietkinem, a nawet wypunktował go lewym prostym w pierwszej rundzie. Kogo oni chcą oszukać? a po za tym to na wszystko mozna sobie pozwolic tylko z umiarem i nie podczas obozu przed walką zycia.
 Autor komentarza: Coperek
Data: 05-10-2012 18:49:37 
Bokiem wychodzą te debilne tłumaczenia. Lekarz mu narkotyki przepisał na bezsenność. Inny z kolei na stłuczoną kostkę dostaje sterydy. Jeszcze inny kupuje witaminy w postaci musującej gdzie "przypadkiem" znalazły się nielegalne anaboliki...
Opowieści dziwnej treści. Między bajki można to włożyć.
Tak apropos ćpunów, polecam obejrzeć serię National Geografic a w szczególności odcinek "Narkotyki:Dopalacze". Szokujące.
 Autor komentarza: eskadra
Data: 05-10-2012 19:28:10 
Chaves to celebryta-bokser z naciskiem na celebryta on na tym zarabia duża kase pewnie brukowce w Meksyku z takimi newsami sprzedaja sie w wielomilionowych nakladach
 Autor komentarza: oscardelaroger
Data: 06-10-2012 02:02:08 
stary juz wczesniej gadal ze wie lepiej od roacha...
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.