ADAMEK: 'GÓRALSKĄ SIŁĘ MAM WE KRWI'

Tomasz Adamek (45-2, 28 KO), który 16 czerwca w Prudential Center w Newark stoczy walkę z Eddie'em Chambersem (36-2, 18 KO), opowiada o miłości do gór, przygotowaniach do walk na dużych wysokościach i o tym, dlaczego nie został zawodowym narciarzem.

- Jak ważne są dla ciebie - jako górala, góry w codziennym życiu sportowca?
Tomasz Adamek:
Pochodzę z Beskidu Żywieckiego i widok tamtejszych pagórków jest przepiękny i nie da się go zapomnieć. Kiedy jednak chcę się nacieszyć spoglądaniem na większe szczyty, muszę pojechać do Zakopanego. Nie ukrywam, że góralskie korzenie są dla mnie bardzo ważne. Góral musi być twardy i waleczny, nie wolno mu się poddawać. Ma w sobie góralską siłę. I cieszę się, że mam w sobie ją we krwi.
 
- Tęsknisz za swoimi, polskimi górami?
TA: 
Myślę, że każdy tęskni za miejscem, w którym się urodził. Tam jest mój dom i moja rodzina, ale praca sprawiła, że wylądowałem za oceanem. Uprawiam boks, bo to moje przeznaczenie. Jestem w tym najlepszy i robię wszystko, żeby nieustannie się doskonalić.

-  Co sądzisz o treningach na dużych wysokościach?
TA:
Jest to świetna sprawa, gdyż powyżej trzech tysięcy metrów powietrze jest rzadsze, widoki piękne, a człowiek doskonali swoją kondycję. Gdy zjeżdża się na dół, od razu widać różnicę. W przeszłości zdarzało mi się trenować w Zakopanem. Nie ukrywam, że darzę polskie góry wielkim sentymentem. Powietrze jest czyste, a krajobrazy niepowtarzalne. Czar gór ujmuje zarówno latem, jak i zimą. A Jeśli chodzi o boks, to tak naprawdę jeździ się tam, gdzie są sparingpartnerzy, bo liczy się dobry rywal. To nie zależy więc tylko ode mnie. Ale gdyby tylko nadarzyła się okazja, na pewno bym skorzystał i trenował w górach.

- Póki co jeździsz rekreacyjnie na narty do Lake Placid...
TA: 
Tak, bo kocham jazdę na nartach. Zacząłem na nich jeździć, kiedy miałem sześć-siedem lat. To wrosło we mnie jako górala i jak tylko mogę, spędzam wakacje w górach, na przykład w Lake Placid. Trasy są tam świetne, a gdy jeździsz, pracują twoje nogi, co jest bardzo ważne w boksie. Zdarza mi się, że poruszam się po dwudziestokilometrowych trasach. Moja rekordowa narciarska  trasa, którą pokonałem, to było trzydzieści kilometrów.

- Skoro tak kochasz jazdę na nartach, to może trzeba było zostać narciarzem, jak Adam Małysz czy Justyna Kowalczyk?
TA: 
Uważam, że każdy ma jakiś talent dany od Boga. Chociaż  w młodości uprawiałem narciarstwo, grałem w piłkę nożną  i koszykówkę, to moim przeznaczeniem zawsze był boks. Mimo to wciąż zdarza mi się uprawiać inne dyscypliny. Poza piłką i narciarstwem, bardzo też lubię grać w tenisa.

-  Kibicowałeś Adamowi Małyszowi i  Justynie Kowalczyk?
TA: 
Tak, wszyscy jesteśmy Polakami i powinniśmy się  wspierać, kibicując sobie wzajemnie. Z Adamem się znamy i telefonujemy do siebie, kiedy tylko nadarza się ku temu okazja. Justyny Kowalczyk jeszcze nie miałem okazji poznać, ale mam nadzieję, że to się stanie.

- W Polsce ostatnio dużo dyskutuje się na temat prywatyzacji Polskich Kolei Linowych. Czy uważasz, że ta prywatyzacja powinna dojść do skutku?
TA: 
Niezręcznie mi się w tej kwestii wypowiadać, bo od kilku lat mieszkam poza Polską i nie znam szczegółów tej sprawy. Z drugiej strony zawsze powtarzam, że trzeba się dogadać, ponieważ wówczas skorzystamy na tym wszyscy. To biznes, a bez porozumienia nie będzie pieniędzy i korzyści.

 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 15:45:25 
Z drugiej strony zawsze powtarzam, że trzeba się dogadać, ponieważ wówczas skorzystamy na tym wszyscy. To biznes, a bez porozumienia nie będzie pieniędzy i korzyści.




i kto to mówi...
 Autor komentarza: AdamekFightPL
Data: 30-04-2012 15:53:58 
@DarekR

A co Ci chodzi?
 Autor komentarza: Deter
Data: 30-04-2012 15:55:15 
W końcu ciekawy wywiad, ciekawe pytania, coś nowego.

Małe sprostowanie - powietrze już na 600 metrach wywołuje zmiany w organizmie. Sam trening w górach - co ciekawe - nic nie daje. Ważne by tam spać. Stąd powiedzenie "trenuj nisko, śpij wysoko".
Czerwone krwinki żyją do 100 dni, więc efekt można długo utrzymywać.

Mnie bardzo ciekawi trening wysokogórski w przygotowaniu boksera. Czy jest mu potrzebna aż tak duża wytrzymałość tlenowa?
 Autor komentarza: KFT
Data: 30-04-2012 16:01:20 
Nie wiem dlaczego Adamek wciąż wygaduje, że jest góralem. Mieszkam niedaleko i Gilowice leżą w województwie śląskim i z prawdziwymi górami ani góralami nie mają nic wspólnego.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 16:08:04 
Lubie Adamka jako boksera. Uwazam jednak, ze wiekszosc tzw. "dziennikarzy" nie ma naprade zadnego pomyslu co ze soba robic i dlatego tez mamy tak wiele bezsensownych "wywiadow"...Nuda, wiec mala poiwtorka:

BOKSERSKIE NOTATKI ANDRE…
Marzec, 1996
Zupelnie przypadkowo znalazlem sie w Atlantic City na gali bokserskiej transmitowanej przez HBO, gdzie walka wieczoru byl pojedynek podopiecznego Emmanuela Stewarda, nadziei amerykanskiej nowej fali Dannella Nicholsona i polskiego “Bad Boy” Andrew Goloty. Tego drugiego znalem tylko z walki z Samsonem Po’uha, ktora stala sie slawna w kregach fanow boksu tylko i wylacznie z jedenego powodu , a mianowicie dosc niecodziennego uzycia zebow w czasie walki w wykonaniu “polskich szczek” czyli Mr. Goloty. Powiedzenie “I had to bite the motherfucker” przeszlo juz do historii boksu zawodowego …lol… Ale zacznijmy od poczatku. Znajomi moich Rodzicow, wiedzac iz bede w Atlantic City przez kilka dni, postanowili zaprosic mnie na urodziny ich corki Sharon, ktora byla zaledwie kilka lat mlodsza ode mnie i wlasnie rozpoczela studia ekonomiczne w jednym z nowojorskich uniwersytetow. Z przyjemnoscia skorzystralem z zaproszenia, gdyz w gruncie rzeczy nie mialem wowczas zadnych planow na weekend. Imprezka urodzinowa byla znakomita a moja uwage przykula piekna blondynka o imieniu Asia. Jak dowiedzialem sie pozniej z rozmowy, urodzila sie w Chicago, jej rodzice byli Polakami a ona sama studiowala wowczas prawo miedzynarodowe na Harvard. Byla to dla mnie niespodzianka, ze spotkalem kogos z Mass w Atlantic City a do tego tak seksownego i blyskotliwie inteligentnego. Pare drinkow pozniej zostalem wcisniety do starej Toyoty i wraz z Asia i jeszcze dwiema dziewczynami udalismy sie w kierunku pobliskiego Convention Center. Jak sie okazalo, mieli oni wykupione bilety na gale bokserska a jeden z ich znajomych zachorowal i nie byl w stanie sie pojawic ani na urodzinach ani na wieczornej gali. Tak wiec wszyscy, jezeli sie nie myle bylo nas wowczas wszystkich 12-14 osob, znalezlismy sie porzadnie podcieci na gali, na ktora z pewnoscia nie planowalem jechac… Nazywalo to sie bodajze “Night Of The Young Heavyweights” czy tez cos w tym stylu. Przyznam sie, ze ogladalem tylko ostatnie cztery walki wieczoru, z tym ze Michaela Granta i Coreya Sandersa pojedynek niezbyt uwaznie, gdyz bylem zajety zupelnie czyms innym. Naprawde jednak zainteresowaly mnie tylko ostatnie trzy. David Tua w spektakularny sposob znokautowal w pierwszej rundzie wspieranego przez grupe kibicow z Puerto Rico – Johna Ruiza i musze sie przyznac iz byl to zabojczy nokaut. Jednego i drugiego widzialem wowczas po raz pierwszy na zywo, aczkolwiek Ruiz byl mi znany ze wzgledu na fakt, ze trenowal w poblizu Bostonu i kilkakrotnie slyszalem jego nazwisko jako potencjalnego “latynoskiego mistrza ciezkiej”…Kolejny pojedynek, to spektakularnie zbudowany Shannon Briggs zostal zatrzymany w trzeciej rundzie walki z Darrollem Wilsonem. Jeden ze znajomych Sharon byl dosc dobrym kumplem goscia z obozu Briggsa, wiec po walce mielismy szanse zrobic sobie zdjecie z Shanonnem. Niestety Wilson byl niedostepny, ale jak historia definitywnie wskazuje, nikt dzisiaj Wilsona nie pamieta, wiec i zdjecia z nim znaczylyby z pewnoscia niewiele wiecej niz zdjecie z pierwszym lepszym przechodniem na ulicy…lol… Wreszcie walka wieczoru, przed ktora byla dosc dluga przerwa. Pare piw pozniej na ringu po raz pierwszy w zyciu zobaczylem Andrew Gotote. Asia, jego wielka fanka, juz przed walka byla tak podniecona, ze jak sie pozniej okazalo musialo sie miedzy nami skonczyc tym czym sie skonczylo, a jednoczesnie zaistnielismy jako para od tego wlasnie weekendu… Wracajac do walki wieczoru, Nicholson byl najwyrazniej faworytem HBO, gdyz cala uwaga stacji byla na nim skupiona ale Golota generowal uwage publiki, ktora spodziewala sie kolejnego “wypadku w czasie pracy”… Oczekiwania zostaly nagrodzone w jednej z pozniejszych rund, kiedy to Andrew zaplikowal Nicholsonowi zabojczy strzal z glowy, ktory omalze nie zakonczyl pojedynku. Polak te walke wygrywal bez wiekszych problemow a Steward wsciekal sie w narozniku Darnella i wyraznie wykrzykiwal cos do niego w czasie poszczegolnych rund. W osmej rundzie nastapil koniec Nicholsona, ktory byl juz kompletnie bezsilny i niezupelnie zdajacy sobie sprawe z tego co sie stalo. Golota wygladal wowczas na znakomicie przygotowanego fizycznie zawodnika, celebrowal spokojnie swoje zwyciestwo z grupa polskich i polsko-amerykasnkich fanow, w cichym szmerze bialo czerwonych flag. Pierwszy raz w zyciu widzialem wowczas na zywo entuzjazm tych, ktorych znacie z transmisji tv z pozniejszych walk Goloty… Niesamowita atmposfera stworzona przez bialo-czerwonych przypominala mi cos, co tylko moglem zaobserwowac wczesniej w czasie jedynego Super Bowl, na ktorym mialem szanse byc zanim ukonczylem trzydziestke…Bardzo chcielismy sie dopchac do Jima Lampleya by zrobic sobie jakies zdjecie z nim rowniez, ale byl taki chaos, ze zdecydowalismy sie jechac do klubu tanecznego by zakonczyc noc w dobrym stylu… Pamietam, ze pierwszymi myslami, ktore przewinely mi sie niedzielnego poranka przez umeczony alkoholem umysl, byly mysli zwiazane z Asia i… Golota… Troche smieszne, gdyz Asi juz niemalze nie pamietam, a Golota jest wciaz jedna z tych postaci bokserskich, ktore mnie fascynuja do dnia dzisiejszego… Byla to pierwsza gala bokserska, z ktorej sporzadzilem notatki dla wlasnego uzytku. Dzisiaj dziele sie nimi z wami po raz pierwszy… Nastepne to wspomnnienia z Madison Square Garden w New York i slynnej juz gali z udzialem Riddicka Bowe & Andrew Golota. Bedzie pachnialo przelana krwia…
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 16:10:05 
AdamekFightPL


o to, że ten człowiek pożarł się o kasę chyba z każdą osobą prócz rodżera i rozalskiego. więc niech nie wygaduje takich rzeczy
 Autor komentarza: DaroGie
Data: 30-04-2012 16:24:05 
Wczoraj walczyl nieco mniej znany Amerykanski prospekt, ciekawsze od przebiegu samej walki i zawodnikow bioracych w niej udzial niewatpliwie jest zdjecie w artykule: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2137260/Looks-like-hes-punch-drunk-Brutal-knockout-blow-turns-boxers-face-mush.html :)
 Autor komentarza: AdamekFightPL
Data: 30-04-2012 16:40:03 
@DarekR

Poważnie? jestem fanem Adamka, ale o tym, że pożarł się z każdym oprócz ''rodżera i rozalskiego'' na prawdę pierwsze słyszę. Jeżeli ktoś w jego teamie jest pazerny na kasę to jest to Kathy Duva lub Ziggy Rozalski (choć ten już nachapał się za czasów Andrew)
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 17:03:58 
AdamekFightPL

to zależy od kiedy jesteś jego fanem ;-) Adamek jest równie pazerny co oni - no może przesadziłem z tym, że z każdym się pożarł, ale swego czasu pożarł się z Gmitrukiem, z Gołotą - ponoć tam chodziło nie tylko o te głupie teksty o dziwkach. niby wszystko rozeszło się po kościach i potem "nic nie było, nic sie nie stało" ... ale ten kto wtedy to śledził na bieżąco to wie swoje. Wiem, że jeszcze coś było chyba, ale nie pamiętam już ocb a nie chce bezpodstawnie gadać głupot.
 Autor komentarza: lkbm
Data: 30-04-2012 17:05:04 
Powiedzcie, jaki jest sens ostatniego pytania? Tak samo mógłbym się Adamka zapytać, Tomku co sądzisz o deregulacji niektórych zawodów w Polsce? Takie z d... pytanie.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 17:11:18 
Obserwujac rozmowe, dochodze do wniosku iz myslicie o Adamku jak o jakims wyjatku w boksie zawodowym...lol... Nie znam jego sytyacji materialnej ani tego czy poklocil sie o pieniadze z Golota czy Gmitrukiem czy kimkolwiek innym. jest to zupelnie nieistotne. Dlaczego? Gdyby to nawet byla prawda, to tego typu "problemy" w biznesie zwanym boksem zawodowym, ma absolutnie kazdy piesciarz. Nie sadze, ze znacie nazwisko jednego zawodowca, ktory przez cala swa kariere nie mial sytuacji o ktore posadzcie Gorala. To tego typu biznes i moze juz czas by co niektorzy to zrozumieli...
 Autor komentarza: BYKZBRONXU2011
Data: 30-04-2012 17:20:41 
Dudki musza sie zgadzac,,To ostatnie pytanie do dupy
 Autor komentarza: hitman
Data: 30-04-2012 17:26:40 
cop
ale to już było...tzn twoja historia,swoją drogą ciekawa
 Autor komentarza: Fedor
Data: 30-04-2012 17:31:45 
"Tak, wszyscy jesteśmy Polakami i powinniśmy się wspierać, kibicując sobie wzajemnie." - Piękne zdanie, dla wszystkich jeb..nych hejterów, którzy chętnie widzieli by Polaka, dostającego bęcki od jakiegoś obcokrajowca.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 17:34:58 
"hitman Data: 30-04-2012 17:26:40
cop
ale to już było...tzn twoja historia,swoją drogą ciekawa..."

To dla tych, ktorym umknela ona wczesniej... Pozniej wrzuce kolejne wspomnienie...
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 17:36:45 
Swoja droga, skoro o pieniadzach: czy jest wsrod nas ktokolwiek kto jest idealista i "pierdoli" pieniadze??? Mysle, ze wszyscy chcemy miec ich jak najwiecej i najszybciej.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 17:45:01 
Zauwazylem, ze ktos wykreowal na Facebook znakomite konto legendarnego wirtualnego "copa"...lol... Niesamowite jak wiele uwagi poswiecaja ludzie sprawom zwiaznym z boksem zwodowym. Zdjecie super...lol...
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 18:28:38 
nie wiem, ale ja bym nie kąsał ręki która mi pomagała od początków zawodowej kariery - nie pożarł bym się o pieniądze z przyjacielem (Głoy ponoc był jego przyjacielem, poza tym pomógł mu jak przylecial do USA) - tylko właśnie dogadał bym się. pieniądze są ważne, ale są ważniejsze wartości.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 18:45:48 
"DarekR Data: 30-04-2012 18:28:38
nie wiem, ale ja bym nie kąsał ręki która mi pomagała od początków zawodowej kariery - nie pożarł bym się o pieniądze z przyjacielem (Głoy ponoc był jego przyjacielem, poza tym pomógł mu jak przylecial do USA) - tylko właśnie dogadał bym się. pieniądze są ważne, ale są ważniejsze wartości."

Widzialem tutaj podobne oskarzenia w stosunku do Adamka, ale prawde mowiac nie sa one istotne w kontekscie tego, za co lubie Gorala, czyli jego ringowych poczynan. Jezeli chodzi o strony poza ringem, spojrz na takie postacie boksu zawodowego jak Muhamed Ali, Lary Holmes, Mike Tyson, Evannder Holyfield, Oscar De La Hoya, Fernando Vargas i setki innych, a sam zobaczysz iz kariery ich byly uslane takimi samymi problemami jak Adamka, czy setki innych. To biznes i przyjaciol nie ma. Kazdy kazdego moze przerobic w dowolnym momencie ze wzgledu wlasnie na pieniadze. Tylko ich ilosc sie zmienia...
Moze to i przykre ale takie sa realia.
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 19:00:26 
możliwe cop. wcale nie mówię, że tak nie jest. tutaj mi chodziło tylko o to co powiedział Adamek. po prostu mógł by sobie darować takie kazania, skoro sam postępuje inaczej
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 19:12:38 
"DarekR Data: 30-04-2012 19:00:26
możliwe cop. wcale nie mówię, że tak nie jest. tutaj mi chodziło tylko o to co powiedział Adamek. po prostu mógł by sobie darować takie kazania, skoro sam postępuje inaczej "

Mysle, ze wiekszosc z nas ma normy moralne i etyczne, aczkolwiek czy zawsze postepujemy tak bysmy mogli bez watpienia stwierdzic - jestesmy perfekcyjni??? Ja nie i podejrzewam iz wiekszosc jest w podobnej sytuacji. Jak ajest roznica pomiedzy osobami publicznymi a reszta? O reszcie sie nie mowi...
Z pewnoscia ocenianie takich wartosci jest bardzo trudne i nie bronie tutaj Adamka czy kogokolwiek innego a raczej stwierdzam, iz swiat w ktorym zyjemy nie jest az taki bezproblemowy i beztroski, jakbysmy sobie zyczyli...
 Autor komentarza: Jaskinia
Data: 30-04-2012 19:23:46 
Tak. Mieliśmy ostatnio w mediach sporo o "kulcie" góralskim, z reszta ja mam to pod nosem. Z całym szacunkiem dla Tomka, ale ja bym z tego wcale nie był taki dumny
 Autor komentarza: DarekR
Data: 30-04-2012 20:23:59 
cop

oczywiście. trudno się nie zgodzić, ale no np. ja staram się za wszelką cenę nie być hipokrytą - jeżeli np uważam, że czarne jest dobre to nie bd mówił pośród ludzi, że czarne jest złe a białe dobre np ;) a potem zaszyje się w domku delektując się czarnym..
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 20:24:09 
Kolejny nudny dzien na forum, wiec czas na wspomnienia.

BOKSERSKIE NOTATKI ANDRE…

Madison Square Garden, New York, NY – lipiec 1996.
Cieply lipcowy wieczor na nowojorskim Manhatanie. Cala nasza grupa dotrla do hali z duzym opoznieniem, gdyz zaliczylismy po drodze dwie knajpki z napojami, ktore mialy nas wprowadzic w odpowiedni nastroj przed gala. Bardzo latwo zauwazalne tlumy w bialo-czerwonych koszulkach, czapkach, szalikach etc. Wszyscy podekscytowani walka Goloty z Riddickiem Bowe, ktory mial reputacje mistrza wagi ciezkiej nie posiadajac wowczas nawet pasa mistrzowskiego. Myslelem, ze bedzie interesujaco, ale nie dawalem Polakowi zbyt duzych szans i nawet pogloski o slabej formie fizycznej Riddicka, nie byly w stanie zmienic mojego nastawinia. Och, jak sie mylilem. Nie bylo intgeresujaco, bylo zajebiscie… Ale zacznijmy od poczatku. Siedzielismy w sektorze bezposrednio za ekipa z HBO: Lampleyem, Merchantem i wielkim Georgem Foremanem (prawdopodobnie 6-8 rzedow za nimi), wiec widocznosc mielismy calkiem niezla, zreszta bilety nie byly az takie drogie. Dookola nas w wiekszosci dosc niezaangazowana grupa milosnikow boksu, co sie okazalo bardzo waznym elementem w pozniejszych godzinach. Zadnych bialo czerwonych flag w bezposrednim poblizu nas, zadnych “brooklynskich gangsterow”…lol… Wczesniejsze walki nie wzbudzily we mnie az takiego zainteresowania, aczkolwiek owczesny mistrz IBF w “lightweight division” i juz wowczas kandydat na jednego z moich ulubionych piesciarzy – Arturo Gatti rozprawil sie szybko z jakims nieznanym niemalze gosciem o nazwisku Feliciano Correa. Ogladalem jeszcze jeden pojedynek, w ktorym legendarny Hector “Macho” Camacho sponiewieral w dwoch rundach slabiutkiego Craiga Houk. Dosc dlugie przerwy pomiedzy walkami wypelnialismy rozmowami z roznymi ludzmi dookola i polowaniem na jakies interesujace zdjecia. Glosne spiewy i nawolywania do wspolnego kibicowania wypelnialy hale. Ilosc alkoholu we krwii kibicow byla juz w tym momencie znaczna, wiec kiedy wreszcie Andrew Golota pojawil sie idac wolno do ringu wraz ze swoim wiekowym trenerem - Lou Duva, wrzask byl niesamowity. Nie wiem dokladnie jak wielu fanow Goloty bylo wowczas w MSG ale pamietam, ze dominowali widownie swoim zachowaniem. Mysle, ze w calej hali w momencie przed walka wieczoru, moglo byc okolo 11 lub 12 tysiecy ludzi. Riddick znalazl sie juz rowniez w ringu, dlugie prezentacje i wreszcie gong. Golota wygladal niemalze jak faworyt w pierwszej rundzie, wystrzeliwujac pieknymi prostymi i wyprzedzac nieustannie Bowe a nawet potrafil zachwiac nim w pewnym momencie jednym ze swoich poteznych prawych. Z tylnich rzedow dalo sie slyszec zdziwione glosy: “Who is this fucking guy?” Bowe probowal przejac inicjatywe w drugiej rudzie, spychajac Golote na liny i probujac stworzyc bardziej uliczny styl walki. Trzecia runda to ponownie przewaga Polaka a coraz glosniejsze zachowanie fanow w bialo-czerwonych barwach zaczelo byc zauwazalne przez grupe Brooklynczykow wspierajacych Riddicka.Bodajze w czwartej rundzie Golota zostal ostrzezony za ciosy ponij pasa ale juz wczesniej dalo sie zauwazyc iz Polak ma tendencje do zbyt nisko umiejscawianych uderzen. Riddick wygladal juz w tej rundzie na zmeczonego a przewaga Goloty stala sie juz bardzo wyrazna. Niestety kolejny cios ponizej pasa i Riddick w teatralny sposob pada na deski a sedzie karze Andrew odjeciem punktu. Po kilku minutach Bowe wstaje i piesciarze kontynuja runde do konca. Kkilka sektorow obok zaczely sie przekrzykiwania i pierwsze przepychanki pomiezy grupami kibicow. Nie zwracalismy jednak na to zbytniej uwagi, gdyz w ringu dzialy sie rzeczy niesamowite. W piatej rundzie Bowe ponownie znalazl sie w klopotach. Andrew systematycznie rozbijal zmeczonego Brooklynczyka I chyba w tym momencie juz wszyscy wiedzieli, ze Golota to nie zart. Golota zaliczyl kolejne odjecie punktu w rundzie szostej ale prawde mowiac nie zauwazylem by cios byl zbyt nisko zadany. Szosta runda wygladala podobnie jak piata. Przewaga Goloty. Runda siodma, to juz kompletny chaos. Sedzia ringowy odejmuje Golocie kolejny punkt za niskie uderzenie ale pozwala kontynuowac walke. Riddick bije Andrew parokrotnie w tyl glowy I sedzia zwraca tym razem uwage Amerykaninowi. Golota zasypuje ciosami cholernie juz zmeczonego i zbitego Bowe’a, ktory najwyrazniej nie wie co sie z nim dzieje. Koncowka rundy, kolejkny cios ponizej pasa, Riddick pada na mate ringu, sedzia przerywa walke i wcalym tym zamieszaniu nie zauwazylem, ze to koniec, dyskwalifikacja. Mnostwo ludzi nagle znalazlo sie w ringu. Zamieszanie, chaos wrzaski i nagle kilka rzedow powyzej naszego miejsca bijatyka. Nie wiem jak to nawet mozliwe, ze wszyscy znalezlismy sie w sytuacji, gdzie nie tylko w ringu, ale rowniez dookola niego krzesla zaczely byc rzucane, plastikowe butelki etc… Dopiero wowczas zauwazylem, ze tak naprawde, to nie ma zadnej ochrony. Powoli zaczeli pojawiac sie policjanci i “MSG Security” ale przerazeni calym ogromem zniszczen i zamieszania, byli najwyrazniej nieprzygotowani na taka sytuacje. W miedzyczasie widzielismy jak Lou Duva zostal przemycony na noszach poza ring i poza zasieg huliganskich wybrykow… Moze jakies 20 stop od mojej kolezanki Jessy, spadlo rzucone z innych rzedow krzeslo. Goraco i naprawde niebezpiecznie. Pierwszy raz zdarzylo mi sie obserwowac taka sytuacje z bezposredniej odleglosci i musze sie przyznac, ze nie bardzo wiedzielismy czy mamy przeczekac az policja zaprowadzi p[orzadek, czy probowac sie wypychac na zewnatrz. W pewnym momencie widzialem wielkiego Georga trzymajacego na odleglosc swoich ramion jakiegos mlodego i najwyrazniej podpitego goscia z szalikiem zaslaniajacym dolna czesc twarzy, ktory probowal przedostac sie na ring skracajac sobie droge przez stanowisko komentatorskie. Goloty w ringu nie bylo juz od dluzszego czasu a i Bowe zostal wlasnie wyprowadzony… Wszystko zaczelo powoli wracac do jakiegos prowizorycznego porzadku i zauwazylismy kilku udzi wyprowadzanych w kajdankach. Moja Asia pstryka zdjecia jak szalona a reszta naszej grupy powoli kieruje sie do wyjscia. Zaczynamy droge ewakuacji. Pelno plastikowych butelek dookola, porezlawanych przroznych napoji, polamanych krzesel i innych smieci… Wydostajemy sie na zewnatrz glownej hali, tuz przy wyjsciu kolejna bijatyka. Dwoch policjantow zaatakowanych butelkami przez duza bande African-Americans, grupa w bialo-czerwonych szalikach przekrzykuje sie z kilkoma innymi “gangstas” tuz w poblizu zejscia do metra… Wooooow, co za wieczor. Nikt nie ma ochoty wracac do hotelu ani do domu, wiec po 10 minutach od Madison Square Garden, znajdujemy Irish Pub z wolnymi stolikami i pakujemy sie wszyscy tam na kolejna rundke i wymiane obserwacji. Jak sie okazuje, nikt z nas wczesniej nie mial okazji byc nigdy na tego typu gali, gdzie zagrozeni utrata zdrowia byli nie tylko piesciarze ale i kibice…lol… Czesc naszych znajomych z New York i New Jersey zegna sie z nami, udajac sie w kierunku najblizszej stacji metra. Zadnej “Yellow Cab” nie widac w poblizu, wiec pewnie pakistanscy i hinduscy taksowkarze wystraszyli sie tym co sie dzialo dookola hali…lol… Asia i ja, jak rowniez pozostale dwie pary wracamy zmeczeni do hotelu. Jest juz niedziela a takiego lipcowego sobotniego wieczoru nikt z nas z pewnoscia nie zapomni do konca zycia… To w koncu byla najbardziej ekscytuajac gala bokserska przed moimi 25 urodzinami…


Nastepny odcinek, to odrobine nowsza historia z Pyramid Arena - Memphis. Jestem juz pewny, ze wiecie o jakiej walce mowie...
 Autor komentarza: milan1899
Data: 30-04-2012 21:13:45 
cop
łał jaka pamięć , nie moge doczekać się Twojego opisu jak przytulałeś Tysona po batach od LL :)
a na poważnie to z całego tego Twojego paplania te opowieści są całkiem udane

swoją drogą to adrenalinka musiała skoczyć nieźle na takiej zadymce , ja pamiętam jak mi serce waliło na ubeigłorocznym finale pucharu polski na zawiszy jak poznaniacy zaczeli rozpierdalac stadion i długo nie trzeba było czekać jak legionisci sie dołaczyli , niby człowiek cykor nie jest ale w takich chwilach serce napierdala niesamowicie :)
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 21:36:18 
"milan1899 Data: 30-04-2012 21:13:45
cop
łał jaka pamięć , nie moge doczekać się Twojego opisu jak przytulałeś Tysona po batach od LL :)
a na poważnie to z całego tego Twojego paplania te opowieści są całkiem udane..."


lol... to nie tylko pamiec ale przede wszystkim notatki robione z kazdej walki, ktora widzialem na zywo. Nie uzurpuje sobie jednak prawa do bycia jedyna osoba dzielaca sie wrazeniami bokserskimi na tym forum. Ty, wielki bokserki fan, mozesz rowniez wrzucic swoje spostrzezenia od czasu do czasu. Z przyjemnoscia poczytam o miejscach, piesciarzach i sytuacjach, ktore widziales. Kazdy bedzie mial wowczas okazje porownac te nasze "paplania"...
 Autor komentarza: reniek
Data: 30-04-2012 21:45:05 
adamek w wadze ciezkiej ale w tym okresie kiedy walczł golota moglby tylko sprzątac smieci i zmywac ring mopem taka jest prawda i huj.
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 21:47:07 
"reniek Data: 30-04-2012 21:45:05
adamek w wadze ciezkiej ale w tym okresie kiedy walczł golota moglby tylko sprzątac smieci i zmywac ring mopem taka jest prawda i huj."

Wypowiedz miesiaca kwietnia na forum bokser.org. Gratuluje intelektu i elokwencji a wiedze bokserska to juz nawet pomijam...lol...
 Autor komentarza: milan1899
Data: 30-04-2012 21:57:16 
Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 21:36:18
"milan1899 Data: 30-04-2012 21:13:45
cop
łał jaka pamięć , nie moge doczekać się Twojego opisu jak przytulałeś Tysona po batach od LL :)
a na poważnie to z całego tego Twojego paplania te opowieści są całkiem udane..."


lol... to nie tylko pamiec ale przede wszystkim notatki robione z kazdej walki, ktora widzialem na zywo. Nie uzurpuje sobie jednak prawa do bycia jedyna osoba dzielaca sie wrazeniami bokserskimi na tym forum. Ty, wielki bokserki fan, mozesz rowniez wrzucic swoje spostrzezenia od czasu do czasu. Z przyjemnoscia poczytam o miejscach, piesciarzach i sytuacjach, ktore widziales. Kazdy bedzie mial wowczas okazje porownac te nasze "paplania"...

ale ja na żywo widziałem tylko włodarczyk vs palacios naprawde chcesz zebym o tym napisał ? :) he he
teraz ide na szpilke 2 czerwca i kto wie moze na trybuanch zrobimy powtorke z Gołoty vs Bowe :)
a na serio to po co ta spinka , taki maly zart zrobiłem , na serio to całkiem znosnie sie to czyta w odroznieniu no od Twoich Adamkowych wypocin ,

jesli chodzi o odcinek drugi pt tyson vs LL masz moją zgode żeby je zamiescic , na kolejen docinki pamietaj zawsze zanim wrzucisz zapytaj ... he he
 Autor komentarza: cop
Data: 30-04-2012 22:05:27 
"milan1899 Data: 30-04-2012 21:57:16
...a na serio to po co ta spinka , taki maly zart zrobiłem..."

Nie wiem dokladnie co "spinka" w tym przypadku znaczy, ale domyslam sie iz jakiegos rodzaju stres... Jezeli tak, to z pewnoscia sie mylisz, gdyz ja nigdy niczym tutaj sie nie denerwuja ani niezdrowo podniecam...lol... Calkowicie powaznie napiusalem, ze z przyjemnoscia poczytam innych fanow wrazenia z roznych imprez.
Mowiac to, Wlodarczyk-Palacios mozesz naprawde pominac. Ja rowniez nie bede dzielil sie wrazeniami z takich walk jak np. John Ruiz-Fres Oquendo, ktora doprowadzila mnie do spiaczki...
 Autor komentarza: JamesBlad
Data: 30-04-2012 23:18:46 
milan1899
Do zobaczenia
 Autor komentarza: Noram
Data: 01-05-2012 00:35:39 
cop
Czy jest możliwość wymieniania z Tobą uwag poza komentarzami na forum bokser.org? Byłbym zobowiązany za kontakt.
Pozdrawiam
 Autor komentarza: cop
Data: 01-05-2012 03:28:33 
 Autor komentarza: JorgeMariano
Data: 01-05-2012 20:30:30 
Do: KFT. Gilowice, amigo - widocznie nie znasz geografii - leżą w Beskidzie Żywieckim. To wystarczy, żeby nazywać siebie góralem. To są góry, wprawdzie nie najwyższe, ale jednak. Wszystko jest względne. Wobec gór Zakopanego Beskid Żywiecki pewnie ma kompleksy, ale Gilowice niewątpliwie leżą w górach. Nie byłeś w Gilowicach? O Chryste.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.