MAJK PRZED GROMDA 24: MOJA WALKA TO PEWNIACZEK

- Wcześniej nie byłem raczej stawiany w roli faworyta, a najczęściej wygrywałem. Dzisiaj moja walka to pewniaczek, bądźcie o to spokojni! - mówi Mikołaj MAJK Prabucki przed piątkową galą GROMDA 24.

- Po walkach indywidualnych, w tym turniejowej, czas na pokaz siły i sportowego błysku w ekipie POLSKIEJ SIŁY.
Czekałem na takie wyzwanie, więc jeśli mam boksować z kimś z BLACK POWERS to bardzo mi pasuje. Wcześniej jakieś były przymiarki do zagranicznego rywala, a teraz wreszcie to nastąpi. Ale specjalnie nie muszę się motywować, bowiem do każdego pojedynku wychodzę na 100 procent naładowany i mega profesjonalnie przygotowany.

- Historia Twoich walk w GROMDZIE nie jest długa, ale konkretna!
Zacząłem od zwycięstwa z rywalem z Elbląga - CZAJNIKIEM. Niestety, złamanie prawej ręki pokrzyżowało plany i nie mogłem wyjść do półfinału. Bardzo żałowałem, a poza tym wiedziałem, że czeka mnie przerwa. Nie zamierzałem jednak pasować, bo skoro lewą ręką miałem zdrową, to ją wzmacniałem. W tamtym roku biłem się na trzech galach GROMDY, co prawda zacząłem od porażki - mimo niezłych pierwszych minut i posłania przeciwnika na deski - z KIWIM, ale potem pokonałem i NIEDŹWIEDZIA, i ŁYSEGO. Chcę pójść za ciosem i za chwilę znów zobaczycie mnie w ringu.

- Progres z walki na walkę jest odczuwalny?
Większość osób jest krytycznych wobec siebie i ze mną jest podobnie. Na gorąco po walkach wydawało mi się, że walczyłem dobrze, lecz bez specjalnej poprawy itd. Ale kiedy siadłem i na spokojnie zacząłem analizować, to wychodziło, że jest progres i to znaczący. Przede wszystkim lepsze praca nóg i myślenie w ringu. Potrafię szybko wyciągnąć wnioski i na szybko dokonać zmian w bitce.

- Jak ważna rolę odgrywa tzw. głowa?
Niesamowicie ważną. Moja głowa już się nie "pali". Bez przechwalania powiem, że zimna głowa plus bardzo dobra forma i brak kontuzji składa się na jedno słowo "pewniaczek".

- Wywodzisz się ze sportów walki?
Mam 33 lata, a w świecie sportów walki jestem od 20. roku życia. Późno zacząłem, ale może i lepiej, bo w żadnym stopniu nie czuję się wypalony. Najpierw było K-1 u trenera Jarosława Miotka, potem boks u Adriana Nowosada, a teraz ćwiczę pięściarstwo pod okiem Jacka Tomków i Tomasza Jabłońskiego, byłego Wicemistrza Europy i Olimpijczyka z Rio de Janeiro. Poza tym doceniłem i mocno postawiłem na pracę z trenerem przygotowania motorycznego Kacprem Karaśkiewiczem. Szkoda, że takiej świadomości nie miałem wcześniej, gdyż inaczej ułożyłaby się walka z KIWIM. Byłbym w stanie po kryzysie jeszcze się zerwać i dopiąć swego.

- Rewanż z Damianem Kiwiorem wchodzi w grę?
Pewnie nie miałby nic przeciwko, ale chyba trzeba poczekać na to, co się wydarzy w kategorii NITRO. Na miejscach 1-2 są LUTA i ZIOMUŚ, zobaczymy kto wygra, a ja plasuję się na 3 lokacie, więc chętnie zmierzyłbym się z wygranym. Ale to tylko głośne rozważania, nic pewnego. Na KIWIEGO chyba też czeka jeszcze jedna, bardzo interesująca opcja.

- Co jeszcze wyróżnia MAJKA na galach GROMDY?
Wskazałbym na szybkość. Ciągle słyszę od różnych osób, że jestem niesamowicie szybki i są pod wrażeniem. Pewnie się powtórzę, ale ja ciągle oczekuję więcej i więcej od siebie, dlatego taki super zachwycony nie jestem. Choć czuję, że szybkość i eksplozywność są na fajnym poziomie.

- VENDETTA, czyli zemsta...
Za młodego wyszumiałem się, dziś jestem przykładną głową rodziny, ojcem mojego 10-letniego synka, który też już złapał bokserskiego bakcyla. W ringu zmieniam się w sportową bestię, poza nim nie szukam głupot.

GROMDA 24: VENDETTA już 27 lutego.
POLSKA SIŁA vs BLACK POWER 2!
Limitowana pula biletów na eBilet

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.