WASYL PRZED GROMDA 24: ZAWSZE ZOSTAWIAM SERCE W RINGU
- Popełniłem kilka złych decyzji, moje wybory nie były najlepsze. Dziś nie zlekceważę żadnego rywala, przeszłość to historia. Jestem szybki, zwinny i w wysokiej formie, znów chcę wygrywać - mówi Marcin WASYL Wasilewski przed piątkową galą GROMDA 24. Limitowana pula biletów na eBilet.
- Wie pan albo domyśla się z kim pobije się na najbliższej GROMDZIE?
Nazwiska nie znam, ale o narodowości słyszałem... Czekam na to wyzwanie. Wkrótce federacja ogłosi szczegóły mojej walki.
- Wielu chciałoby być na pańskim miejscu i wejść do małego ringu 4x4 metra.
Cieszę się, że dostałem kolejny pojedynek od prezesa Mariusza Grabowskiego. A wiemy, że trudno dostać się do GROMDY, bo to nie jest łatwy sport. Oczywiście chętnych jest wielu, a tylko niewielka grupa ma szansę reprezentować Polskę. Jestem dumny, że walczę dla naszego kraju.
- Ostatnio przegrał pan z Koffi Kingiem, a wiadomo, że szefowie GROMDY woleliby obsadzać walki polskimi zwycięzcami.
W moim przypadku zawsze jest gwarancja, że zostawią i kawał serca, i kawał zdrowia w ringu. Dostaję sygnały, że kibice też to doceniają, mimo że wyniki nie są korzystne od pewnego czasu.
- Rewanż ze wspomnianym Kofi Kingiem teraz, w niedalekiej przyszłości czy raczej nigdy?
Nie skupiam się w tym momencie na żadnej walce poza tą zaplanowaną na 27 lutego. A co do rewanżów pewnie, że chciałbym znowu spotkać się z Jakubem Jokerem Szmajdą i Koffi Kingiem, natomiast najmniej siedzi mi w głowie druga bitka z Łukaszem Goatem Parobcem. Najchętniej najpierw zmierzyłbym się z Jokerem. Do pierwszej walki doszło niedługo po moim wypadku, zdecydowanie za wcześnie. Z kolei nie czuję się przegranym w pojedynku z Łukaszem. Sędzia wyliczył mnie w momencie, w którym nie powinien. Byłem poza ringiem.
- Co wyszło panu z analizy ostatniej walki na GROMDZIE?
Wychodzi na to, że zlekceważyłem Koffi Kinga. Tak mi się wydaje. Miałem wyobrażenie, że to nie będzie trudny rywal do pokonania, że ma jedynie dość silny cios i gabaryty. Byłem w błędzie skupiając się w przygotowaniach na negatywnej jego ocenie. Przeszłość to historia. Tymczasem pokazał, że potrafi boksować. I nie doceniłem siły jego uderzenia. Jednym ciosem złamał mi osiem kości twarzy. Wiem, co mówię, facet ma moc w łapie. Jakbym zderzył się z pociągiem!
- Plan taktyczny kompletnie nie wypalił?
Byłem gotowy na starą wersję Koffi Kinga, a naprzeciwko mnie stanął zupełnie inny, lepszy gość. A kiedy już poczułem jako mocno bije, to mój game plan poszedł w odstawkę i nie umiałem na szybko wymyślić czegoś nowego. Nic nie działało i finał był taki jaki był, czyli koniec w drugiej rundzie.
- Co z ręką, która mocno ucierpiała w walce w połowie tamtego roku?
Początkowo był dramat. Doszło do komplikacji, bowiem to już trzecie jej złamanie, a mam na myśli łączenia blach, śrub itd. Gojenie miało potrwać 6-7 tygodnie, a wyszło znacznie, znacznie dłużej. Zdążyłem się przygotować dopiero na grudniowe Mistrzostwa Polski w boksie olimpijskim, gdzie zająłem 5. miejsce. W pierwszej walce wygrałem z Rafałem Jurczakiem, a o medal zdaniem sędziów przegrałem z Pawłem Wardynem. Nie pogodziłem się z tym werdyktem, walka jest na youtube kanału BOKSER.ORG, niech kibice obejrzą i sami ocenią.
- Jak udało się przełamać opór przed zadawaniem mocnych ciosów?
No cóż, długo siedziało w głowie co się stanie, jeśli znów złamię rękę. Ale na szczęście łapa wytrzymała MP w Gdańsku i w głowie puściło. Wcześniej były obawy, nie ma co tego ukrywać.
- W rankingu GROMDY 15 miejsce, więc daleko od walki o pas.
Daleko, daleko, ale nie zejdę z obranej przez siebie drogi. Kilka złych decyzji sprawiło, że jestem w połowie drugiej dziesiątki, a nie dużo wyżej. Mówiłem, że za szybko wróciłem po wypadku, potem chciałem z kolei szybko się odkuć, ale walka z Goatem nie poszło po mojej myśli. A o Koffi Kingu opowiadałem, zaskoczył mnie ogromną przemianą. Więc jestem 15., lecz nie zrezygnuję z walki o dojście na szczyt. Mam nadzieję, że teraz zwyciężę i w następnej walce dostaną kogoś z końcówki TOP 10.
- Czyli teraz celem jest przerwanie serii porażek?
Przede wszystkim do każde walki podchodzę jak do tej najważniejszej w karierze. Nie mogę pozwolić sobie na kolejną porażkę, gdyż wtedy marzenia sportowe pójdą w odstawkę.
- Jak wyglądały przygotowania?
Bardzo dobrze, mogę powiedzieć, że jestem w wysokiej formie. Bardzo pomógł mi Maciej Siemianowski z WCA, jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne. Jestem mu bardzo wdzięczny. Ponadto niedawno wróciłem z obozu w Tajlandii. Tam toczyłem bardzo mocne sparingi z rosyjskimi zawodnikami z boksu na gołe pięści. Schudłem prawie 10 kilogramów, jest szybki i zwinny. Chcę znowu wygrywać.
GROMDA 24: VENDETTA już 27 lutego.
POLSKA SIŁA vs BLACK POWER 2!
Limitowana pula biletów na eBilet