Tyson Fury (34-2-1, 24 KO) nie ma wątpliwości, że dostanie trzecią walkę z Aleksandrem Usykiem (24-0, 15 KO) i będzie miał okazję, aby zrewanżować się Ukraińcowi za dwie jedyne porażki w karierze.
Póki co "Król Cyganów" zamelduje się pomiędzy linami 11 kwietnia w Londynie, a naprzeciw niego stanie groźny Arslanbek Machmudow (21-2, 19 KO).
- Czemu wracam? Aby znów uczynić boks wielkim. Odkąd zakończyłem karierę po raz piąty, wszystko stało się w boksie bardzo nudne. Prawda jest bowiem taka, że boks ze mną jest po prostu dużo ciekawszy. Już trochę potrenowałem, a za osiem tygodni będę w znakomitej formie. Nie mogę się już doczekać tego powrotu. Skończę to nokautem z prawej ręki, gdzieś w okolicach szóstej rundy - powiedział były dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej, który zamierza raz jeszcze zapolować na Usyka.
- W głębi serca wiem, że wygrałem z nim obie walki. Jestem też przekonany, że za trzecim razem to ja dostanę decyzję od sędziów. I nie mam wątpliwości, że pod koniec roku sam Usyk będzie mnie błagał o trzecią potyczkę, bo to ja gwarantuję mu duże pieniądze. Każdy mój rywal staje się po prostu bogatym człowiekiem - dodał Fury.