XHOXHAJ ZNÓW OBRONIŁ TYTUŁ MISTRZA EUROPY WAGI CIĘŻKIEJ
Powoli trzeba zaakceptować i przyjąć do wiadomości, że Labinot Xhoxhaj (22-0-1, 17 KO) nie jest przypadkowym, tylko pełnoprawnym i naprawdę mocnym mistrzem Europy wagi ciężkiej.
Kosowianin miał być tylko przystawką dla Aleksandra Zachożyja, a zdobył na nim pas EBU. Potem obronił go w starciu z innym faworytem - Mouradem Alievem. W sobotni wieczór - w drugiej obronie, rozprawił się z obowiązkowym pretendentem, Pezhmanem Seifkhanim (17-2, 12 KO).
Xhoxhaj nie straszy wyglądem - 183 centymetry, brzuszek, na pierwszy rzut oka nieco ociężały na nogach, ale ma to coś. A gdy trzeba, z "miśka" przeradza się w szybkiego zawodnika, który fajnie wydłuża kombinacje i bije tych większych. Po trzech wygranych rundach, w czwartej ściął przeciwnika prawym krzyżowym przy linach. Challenger powstał na osiem, ale kilkanaście sekund później, po akcji pięciu ciosów, zapoznał się z deskami po raz drugi i został tym razem wyliczony. Wszystko rozpoczął - i skończył - prawy sierpowy.