KTO W NAROŻNIKU? WILDER POTWIERDZA

Redakcja, TalkSport

2026-02-11

Deontay Wilder (44-4-1, 43 KO) potwierdził, że w walce z Derekiem Chisorą (36-13, 23 KO) w jego narożniku stać będzie Don House.

Pojedynek odbędzie się 4 kwietnia w Londynie. Dla Brytyjczyka ma to być pożegnanie z ringiem, choć jak zapowiada, sprawi Wilderowi takie lanie, że i ten odwiesi rękawice na kołku. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ >>>

"Brązowy Bombardier" zatrudnił House'a na stanowisko głównego trenera po rozstaniu z Malikiem Scottem w zeszłym roku. Początkowo jeszcze jako cutmana, ale przed walką z Tyrrellem Herndonem (TKO 7) awansował go na głównego szkoleniowca. I nic nie zmieni w przygotowaniach do starcia z Chisorą.

- Potrzebowałem zmiany kierunku. Don był moim trenerem do poprzedniej walki i przygotuje mnie również do pojedynku z Chisorą. On był już wcześniej w mojej drużynie, więc była to dla mnie naturalna i łagodna zmiana. Zawsze go ceniłem jako szkoleniowca, ale trener i zawodnik muszą jeszcze do siebie pasować. A ta współpraca układa się bardzo dobrze - powiedział Wilder.

Były mistrz świata wagi ciężkiej przez wiele lat współpracował z Markiem Brelandem. Po przegranym rewanżu z Tysonem Furym oskarżył go jednak o podtruwanie i spiskowanie, zwolnił go i zatrudnił przyjaciela Malika Scotta. Po czterech walkach, w których zanotował jedno zwycięstwo i trzy porażki, zdecydował się na kolejną zmianę. Ale o Scoccie wciąż wypowiada się z dużą dozą sympatii i nazywa go swoim przyjacielem. - Ja wtedy byłem rozbity mentalnie i wątpię, aby jakikolwiek inny trener sprawił, że wtedy wygrałbym tamte potyczki. Ja mu pomogłem rozwinąć się jako trener, a Malik pomógł mi pozbierać się mentalnie - dodał Wilder.