OBAJ KONSEKWENTNI: CHISORA - OSTATNIA WALKA, WILDER: FURY OSZUKIWAŁ
- Po 45. walce żona zaczęła mnie namawiać, żebym przeszedł na sportową emeryturę. Powiedziałem jej wtedy, że dobiję do 50. walki i się zgodziła. To naprawdę będzie mój ostatni start - potwierdził raz jeszcze Derek Chisora (36-13, 23 KO).
Były mistrz Europy wagi ciężkiej i dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata 4 kwietnia w Londynie spotka się z Deontayem Wilderem (44-4-1, 43 KO). I nawet jeśli pobije dawnego championa WBC, i tak odwiesi rękawice na kołku.
- A co by się stało, gdybyś dostał potem ofertę stoczenia rewanżu z Usykiem o mistrzostwo świata? - dopytywał dziennikarz. - Cóż, Usyka nie kocham tak jak kocham żonę - szybko uciął temat Chisora.
- Naprzeciw siebie stanie dwóch wojowników i dla obu będzie to pięćdziesiąta walka w karierze. Nie wiem, czy wcześniej wydarzyła się podobna sytuacja. W przeszłości było kilka podejść do naszej potyczki, ale teraz dojdzie do niej w chyba najlepszym możliwym momencie - stwierdził z kolei "Brązowy Bombardier", który wciąż utrzymuje, że został oszukany w dwóch walkach z Tysonem Furym.
- Fury oszukiwał w dwóch z trzech naszych walk i mam na to dowody. Przedstawię je kiedyś w filmie dokumentalnym o mojej karierze. Może mnie pozwać jeśli twierdzi, że kłamię. A w pierwszej walce powinien zostać wyliczony do dziesięciu. Potem sędzia tłumaczył się, że zrobił to, co uznał za najlepsze dla boksu. Problem w tym, że on nie był od tego, tylko od policzenia regulaminowo do dziesięciu - dodał Wilder.
- Obaj skończymy karierę w tym samym dniu. Ja, ponieważ tak postanowiłem, a on, ponieważ go znokautuję - wtrącił Chisora.
Ciekawe czy o tym też wspomni w swojej książce...
To będzie kawał solidnej, nienaukowej fantastyki. Nie zdziwiłbym się, jakby pojawiło się też zatrute jabłko, zła królowa i zgubiony bucik, przez który Wilder miał gorszą pracę nóg. W rękawicach Fury'ego znajdą się diamentowe podkowy a Breland okaże się przewrotnym baronem Semedi :P