WARDLEY MISTRZOWSKĄ OPCJĄ DLA WRACAJĄCEGO FURY'EGO
Docelowo rywalem miał być Joshua, nie wiadomo jednak, czy ten pozbiera się po wypadku, w którym zginęła dwójka jego przyjaciół i członków jego zespołu. Dlatego wracający Tyson Fury (34-2-1, 24 KO) może wycelować swoje pięści w kogoś innego.
Pierwotny plan zakładał, że Fury i Joshua stoczą w 2026 roku odrębne walki, by w drugiej połowie spotkać się między sobą. Ostatnie wydarzenia sprawiły jednak, że AJ myśli dziś o wszystkim tylko nie o boksie. I nie wiadomo jak długo potrwa jeszcze taki stan rzeczy.
"Król Cyganów" nie ukrywa, że dopiero zaczyna wracać do formy i ten pierwszy rywal będzie z nieco niższej półki. Ale kolejnym mógłby być na przykład Fabio Wardley (20-0-1, 19 KO), nowy mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBO. Trzy pozostałe pasy - WBC, WBA i IBF - należą oczywiście do Aleksandra Usyka (24-0, 15 KO). Ale Ukrainiec już dwukrotnie pokonał Tysona na punkty.
- Dziś pobiegałem i czuję się coraz lepiej, znacznie lepiej niż w pierwszym tygodniu powrotu do treningów. Jedziemy dalej. Ciekawą opcją mógłby być Wardley, ale to walka, która odbyłaby się dopiero pod koniec roku - przyznał Fury.
Fury gubi powoli kilogramy na obozie w Tajlandii, gdzie sparował między innymi z Kevinem Lereną, panującym championem WBC kategorii bridger.
Jeśli przed walką z Wardleyem weźmie kogoś innego, choćby i Machmudowa, będzie można powiedzieć więcej. Osobiście jednak nie sądzę, żeby Fury od razu pchał się na Wardleya. Wygadywać może sobie różne rzeczy, ale zazwyczaj ma wszystko świetnie wykalkulowane. Może poza Usykiem, o którym myślał, że ogarnie, a wyszły porażki. Sądzę więc, że najpierw weźmie jakiegoś kotleta. Kogoś w stylu Machmudowa, Joyce'a albo nawet Hrgovicia. Innymi słowy, jakiegoś ograniczonego tłuczka.
I dopiero potem zabierze się albo za Joshuę (kasa) albo Wardleya - dla zdobycia paska i jeszcze większej kasy w kolejnym pojedynku. Wtedy już sobie kogoś wybierze, w zależności od tego, jak będzie się czuł. Chyba że go nadal Usyk strasznie "boli", wtedy dokończą trylogię. W międzyczasie Usyk ośmieszy Wildera, będzie czym promować ich starcie.
Dla mnie Fury faworytem bo mimo że Wardley biję mocno to Fury ma na tyle umiejętności żeby go wypykać na punkty ale oczywiście Fabio może być groźny dla każdego.