MICHAŁ SOCZYŃSKI ODZYSKAŁ PRZYTOMNOŚĆ, ROZPOZNAJE NAJBLIŻSZYCH
Redakcja, Informacja własna
2025-11-24
Redakcja BOKSER.ORG stara się być na bieżąco i mamy dla Was dobre informacje w sprawie Michała Soczyńskiego (11-1, 8 KO).
Wprowadzony przez lekarzy w stan śpiączki farmakologicznej pięściarz wagi junior ciężkiej odzyskał przytomność. Rozpoznaje rodzinę oraz przyjaciół, wszystko pamięta i wszelkie prognozy lekarzy są na ten moment pomyślne.
Ponadto stabilny i dobry jest stan ojca Michała, który zasłabł tuż po walce i otrzymał pomoc od medyków.
Przypomnijmy, że wszystko to było następstwem przykrego nokautu, jaki w sobotni wieczór "Soczkowi" zafundował w siódmej rundzie Ramazan Muslimow (9-0, 6 KO). Więcej o samej walce pisaliśmy TUTAJ >>>
Korzyści widzę dwie. Zawodnik i jego ojciec żyją a w Polsce może na jakiś czas oduczą się afrykańskich standardów w walkach.
Brrrr. oby teraz było już tylko lepiej. Trener skopał temat faktycznie, szkoda bo ma takie cv, że mogło coś być z tej współpracy, jeden i drugi Martinez to byli świetni zawodnicy, zupełnie różni ale obaj niesamowite walczaki więc pod predyspozycje Michała jakby dobrze pasował. Co do kryminalnej przeszłości, to nic chwalebnego ale też nie można skreślać człowieka.
https://sport.interia.pl/boks/news-czolowy-polski-bokser-walczy-o-zdrowie-jest-zdecydowana-reak,nId,22459557
Masz rację!
Oczywiście najlepiej byłoby żeby chłopak zakończył karierę bo takim incydencie. Zresztą, nawet jak dziś będzie ok to nie wiadomo jak będzie funkcjonował w wieku 40 lat. Czasem dopiero po latach bokserzy zaczynają bełkotać.
Był też kiedyś incydent z takim chłopakiem co podobnie skończył. Walka, następnie szpital, obrażenia mózgu itp, ale wrócił do zdrowia. Rok później postanowił mocniej posparować i była powtórka.
"Po pierwsze, komentujący dziennikarz nie przesądził, że sędzia powinien skończyć walkę, tylko że mógłby to zrobić. Ale wszyscy byli szczęśliwi, że nie skończył."
"Oczywiście, gdyby Robert przerwał tę walkę, to zgodnie z przepisami nikt by się nie przyczepił. Inna rzecz, że pewnie nie wyszedłby z tej sali, a wtedy jestem przekonany, że wszyscy ci sami mądrale, którzy dziś wieszają na nim psy, wieszaliby je na nim jeszcze bardziej, że za wcześnie przerwał."
To jest naprawdę bardzo prosta zależność. Krytykując 'za wczesne przerwania' tworzymy presję na sędziów. Są dwie sprzeczne wartości, zadowolenie kibiców i zdrowie/życie zawodników i takie osoby jak Kołkowski nawet bez skrępowania mówią, że wybierają to pierwsze.
Mózg to nie paznokcie. Nie odrośnie. I nie regeneruje się. Jedyne, co może się zdarzyć, to jakaś kompensacja utraconych funkcji przez inną część mózgu, o ile ta część będzie do tego zdolna. Obrzęk znikąd się nie wziął. Coś musiało zostać uszkodzone. Może jakieś mikrowylewy. Tzn. takie, których nie widać na aparaturze.
Jak powszechnie wiadomo, krew jest dla mózgu toksyczna, nałożona bezpośrednio na tkankę działa jak silny kwas. Uszkodzenia wystąpiły więc na pewno, kwestia tylko, czego i w jakim zakresie. Jakie funkcje zostały ograniczone. Ale to będzie wiadomo najwcześniej po kilku miesiącach, kiedy zawodnik zacznie normalnie żyć. Wtedy się mogą okazać różności. Że kogoś / czegoś nie pamięta. Że czegoś tam nie może zrobić. Albo ma problemy z zapamiętywaniem. Albo się zrobił wyjątkowo wredny. A zdarza się, że przeciwnie, ludzie łagodnieją.
Może mieć niedosłuch. Gorzej widzieć. Albo gorzej widzieć na jedno oko. Mieć problemy z węchem, smakiem. Albo dotykiem w jakimś miejscu. Nie wiem, łopatki nie czuć. Bo mu poleciało połączenie nerwowe z tym miejscem. Ale tego wszystkiego nikt mu raczej nie powie, bo lekarze patrzą pod kątem najprostszych spraw. Chodzi, mówi, widzi, słyszy, czuje, gada, czyta, normalnie sika i się wypróżnia, staje mu, potrafi się podpisać - znaczy zdrowy. Zaczynają się zastanawiać dopiero jak przyjdzie i powie, że owszem, biega, chodzi itd., ale w drzwi czasem nie trafia, bo ma przesunięcia. I tak dalej.
Zresztą, wszelkie tragedie jakie się zdarzały to były po wielu ciężkich rundach a nie po nokautach w pierwszej rundzie.
A tak na serio dużo zdrowia życzę Soczyńskiemu
"Mózg to nie paznokcie. Nie odrośnie."
hehe. W szkole się tego nauczyłeś?
"Poobijany mózg się regeneruje?"
Różnie bywa. Zależy to od wielu czynników...
Soczyński dostawał chłopców do bicia. Pierwszy raz bił się w życiu na serio i się to skończyło jak skończyło
Może widział w tv Gołota Bowe 1, Gołota Bowe 2 lub Abdusalamov vs...
Owszem, w szkole. Najpierw podstawowej, potem wyższej. Na przedmiocie neurologia. Piszę tutaj z dobrej woli, bo niektórzy mylą regenerację z kompensacją. A to forum o boksie, ludzie go tu nie tylko oglądają, ale i uprawiają. Jak sobie ktoś wbije do głowy bajkę o regeneracji mózgu, to się jego rodzina potem może zdziwić.
Grunt, żeby odzyskał na tyle zdrowia, by móc normalnie funkcjonować.
Jeśli ma mądrych ludzi w swoim otoczeniu i ma dla kogo żyć to nie wróci już do tej pracy. Na jego szczęście w wieku 27 lat można jeszcze zacząć w życiu wszystko od nowa, czego należy mu życzyć.
Zacząć wszystko od nowa? Tu jest problem, jeśli ktoś poświęcił się dla boksu i to jest jego główny skill jako opanował w życiu to jaką alternatywe może znaleźć? Gdyby taki Joshua po igrzyskach w Londynie nie przeszedł na zawodowstwo mógłby pewnie co najwyżej stanąć gdzieś na bramce pod klubem. Usyk, który oprócz opanowania różnych sztuk walki (co najmniej boks i judo) pewnie niewiele innego potrafi. Gdyby musiał zakończyć karierę przed walką z Głowackim mógłby i nawet zginąć na przestrzeni ostatnich lat gdzieś na froncie a tak wygrał wszystko co było do wygrania i jeszcze żyje i trenuje sobie spokojnie gdzieś w Hiszpanii. Chociaż może w przypadku tych 2 przesadzam bo to złoci medaliści i może dawałoby im to jakieś podstawy do pracy z młodzieżą, trenowania kadry czy inne okołobokserskie zajęcie.
Ale taki Kownacki, jeśli przejadł już te stosunkowo niewielkie pieniądze jakie zarobił w ringu to pewnie spowrotem pracuje na budowie. Michał Cieślak na codzień ma firmę wiercącą studnie głębinowe, biznes odziedziczony po wcześnie zmarłym ojcu. Bryant Jennings walczący przecież o mistrzostwo świata z Kliczką na codzień pracował przynajmniej kilka lat temu w banku. Robert Helenius jest bodajże aktywnym zawodowo weterynarzem a walczył z Topem. Dla większości tych ludzi boks to wybór między wszystko albo nic.
Oczywiście jeśli Soczyński z tego co piszecie otrzymał tu straszne lanie a nie była to walka na najwyższym poziomie, to ciężko byłoby wróżyć sukcesy choćby na poziomie Jenningsa a jeśli miałby skończyć tak jak Abdusalamow czy jeszcze gorzej to w zasadzie nie ma nad czym się zastanawiać. Koniec kariery i wybieram życie.
Jakiś wpływ neurologiczny na Zimnocha wywarł chyba ten nokaut z rąk Abella, chociaż jak widziałem wywiad z Krzyśkiem z 2013 roku to nie jest to takie pewne.
Jake Paul o odwiezieniu Soczyńskiego do szpitala najpewniej nie słyszał ale Panowie jak wygląda jego sytuacja w kontekście walki z Joshuą?
A dla Soczyńskiego oczywiście zdrowia bo to jest najważniejsze.