UDANY POWRÓT COMMEYA

Czternaście miesięcy temu Richard Commey (30-3, 27 KO) stracił pas IBF wagi lekkiej na rzecz Teofimo Lopeza (TKO 2). Bombardier z Ghany wrócił przed momentem na zwycięską ścieżkę.

Naprzeciw niego stanął Jackson Marinez (19-2, 7 KO), dla którego był to również powrót po porażce. Pięściarz z Dominikany po równej pierwszej rundzie świetnie rozegrał drugą. Wciągał byłego mistrza na kontrę, bił w tempo i zaczął zyskiwać przewagę. Ale wszystko się skomplikowało, gdy rywal dwukrotnie trafił bardzo mocnym prawym krzyżowym w końcówce trzeciego starcia.

Commey złapał wiatr w żagle i zaczął spychać przeciwnika do odwrotu. Wygrał nieznacznie rundę czwartą i piątą, ale przede wszystkim przełamał oponenta mentalnie. W szóstym starciu było już po wszystkim. Commey trafił akcję lewy-prawy na szczękę i po raz pierwszy posłał Marineza na deski. Ten powstał na osiem, ale za moment zainkasował długi prawy krzyżowy i ciężko padł na matę ringu. Tym razem sędzia nawet nie zaczynał liczyć...

Po wszystkim Commey wpadł w objęcia... Teofimo Lopeza, z którym zakumplował się po ich walce. Może kiedyś zobaczymy rewanż?

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: garylinker
Data: 14-02-2021 15:43:21 
Commey ma czym uderzyć, mógłby postraszyć Lome.
 Autor komentarza: puncher48
Data: 14-02-2021 19:48:45 
Jest dość dziurawy, a ten jego atak to więcej chaosu niż zaplanowanego działania,ale cios ma niczego sobie.Łomaczenko na punkty, a przebieg walki podobny do tej z Cambellem.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.