DEONTAY WILDER: JESZCZE MAKSYMALNIE SZEŚĆ LAT

Deontay Wilder (41-0-1, 40 KO) niedawno obchodził 34. urodziny. I zapowiada, że najpóźniej do czterdziestki zawiesi rękawice na kołku.

"Brązowy Bombardier" zasiada na tronie WBC wagi ciężkiej od blisko pięciu lat. Za dziesięć dni czeka go już dziesiąta obrona tytułu, gdy po raz drugi spotka się z unikanym raczej przez innych Luisem Ortizem (31-1, 26 KO).

ORTIZ: 23 LISTOPADA ZOSTANĘ MISTRZEM I ODWOŁAM REWANŻ WILDERA Z FURYM >>>

- Daję sobie maksimum sześć lat, na pewno nie więcej. To wspaniałe uczucie, że zaczynałem przygodę z boksem z tymi samymi ludźmi, z którymi ją zakończę. Są wokół mnie osoby, które robią wszystko dla mojego dobra - mówi panujący champion. Na pierwszym treningu spotkał go Jay Deas i został pierwszym trenerem. Dziś nadal stoi w narożniku Wildera, ale już jako asystent Marka Brelanda. Deas jest zresztą nie tylko trenerem, lecz również menadżerem.

- Na początku chciałem po prostu się rozwijać i nie wiedziałem dokąd zajdę. Otoczyłem się jednak grupą ludzi, którzy planowali początek mojej kariery, a teraz planują, jak najlepiej będzie ją zakończyć. A do czterdziestki na pewno odejdę na sportową emeryturę - dodał Wilder.

ABELL, THOMAS I COFFIE SPARUJĄ Z WILDEREM >>>

Przypomnijmy, że Wilder ma już wstępnie zaklepaną kolejną potyczkę. Jego rywalem 22 lutego ma być Tyson Fury (29-0-1, 20 KO). W pierwszym pojedynku padł remis.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.