KOSTYRA: PRZEGRAŁEM ZAKŁAD Z SALETĄ, MIAŁEM MU CZYŚCIĆ BUTY

Ali kontra Liston? Gołota kontra Bowe? A może Tyson kontra Spinks? Andrzej Kostyra w książce "Walki stulecia. Bohaterowie wielkiego boksu" nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, który z pojedynków był najlepszych w historii. Słynny komentator w swoim charakterystycznym stylu opisuje za to najsłynniejsze, najbardziej spektakularne lub najdroższe walki w dziejach boksu. Pozycję obowiązkową dla wszystkich fanów pięściarstwa znajdziecie już w księgarniach w całej Polsce!

"Walki stulecia” dostępne są na www.idz.do/bokserorg-walkistulecia. Książki szukaj także na www.empik.com oraz w salonach Empik w całej Polsce.

Fragment książki:

21 maja 2005 roku w hali United Center w Chicago odbywało się wielkie święto amerykańskiej Polonii. Po raz pierwszy w dzie­jach o mistrzostwo świata miało walczyć dwóch Polaków: Tomasz Adamek i Andrzej Gołota. Na trybunach zasiadło 20 126 widzów, w tym większość Polonusów.

Najpierw w ringu pojawił się Adamek. Jego rywalem był dawny mistrz świata w kick-boxingu Australijczyk Paul Briggs, a stawką – pas czempiona WBC w półciężkiej. Briggs chwalił się, że skoro łamał nogi dilerom narkotyków, to złamie i Adam­ka. (…)

W ósmej rundzie po prawym Briggsa Adamek zatoczył się i poleciał na liny. Widać było, że przeżywa kryzys. „Ale ani razu nie byłem zamroczony, wszystko miałem pod kontrolą – zapewniał. – Chyba dostałem na tę walkę krzyżyk z nieba”. Niewierzący w to nie uwierzą, ale mogło tak być. Adamek wytrzymał do ostatniego gongu i wygrał (115:113, 117:113 i 114:114)! Kiedy dziennikarze pytali go, jakim cudem ze złamanym nosem wytrzymał 11 rund straszliwej wojny, odpowiedział: „Tacy są polscy górale”.

Chyba rozumiecie, że po takiej wspaniałej walce i sukcesie Polaka byłem podekscytowany. „Proszę państwa. Mamy polskiego mistrza świata w boksie w wadze półciężkiej. A możemy mieć drugiego, bo zaraz do ringu wejdzie Andrzej Gołota, aby walczyć o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej z Lamonem Brewsterem. Andrzej jest tak silny, że mógłby przenosić góry do Mahometa!”, entuzjazmowałem się, komentując ten pojedynek w telewizji wraz z Agnieszką Rylik.

No i wyszedł Gołota. Brewster rzucił się na niego jak dzik, trzy razy posłał na deski, sponiewierał jak wielką szmacianą lalkę i w 50. sekundzie było po walce. „Byłem myśliwcem F-16, a Gołota – ociężałym bombowcem B-52. I go zestrzeliłem. Musiałem to zrobić, bo oddzielał mnie od krainy mlekiem i miodem płynącej”, obrazowo przedstawił swój triumf Brewster.

Dla mnie ta walka mogła mieć fatalny skutek, mogłem się bowiem zbłaźnić. Przegrałem zakład z Przemkiem Saletą, bo obstawiłem zwycięstwo Gołoty. Przegrany miał wyczyścić buty zwycięzcy. „Jestem gotowy – powiedziałem Salecie po powrocie do Warszawy. – Podglądałem nawet pracę pucybutów na lotnisku O’Hare. Jest pasta kiwi, szmaty, mam też szczoteczkę do zębów, żeby ci wyczyścić szwy przy podeszwach…” Były mistrz Europy odparł wielkodusznie: „Rezygnuję z egzekucji zakładu. Nie będę dobijał leżącego”. Ja na to: „Ale, Przemek, to Gołota leżał nie ja…”. „Ale ty, tak jak miliony kibiców, znów dałeś mu się nabrać. To dostateczna kara, nie chcę, żebyś czyścił mi buty. Ja już swoją satysfakcję mam. Chciałem ci tylko wyjaśnić, że obstawiłem przegraną Gołoty nie dlatego, że go nie lubię, ale dlatego, że tak mi mówiło moje doświadczenie. Gołota jest wypalony, w zasadzie nie ma już lewej ręki. Przewidziałem, że sparaliżuje go stres. Balon pękł”, podsumował Przemek. Tak oto uniknąłem czyszczenia butów Przemysławowi Salecie.

Przyjdź na spotkanie z Andrzejem Kostyrą!

28.11 (wtorek), godz. 18.00, Empik Arkadia (Aleja Jana Pawła II 82) w Warszawie

Prowadzenie: Edward Durda

Gość specjalny: Andrzej Gmitruk

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: andrewsky
Data: 27-11-2017 18:00:10 
Pan Kostyra świetny bajarz,fatalny komentator sportowy
 Autor komentarza: docarol
Data: 27-11-2017 18:52:40 
Gość jest nie obiektywny, a w swoich komentarzach, rażąco ujawnia swoje poglądy polityczne. Niech wypier... na szczaw!!!
 Autor komentarza: damian376
Data: 27-11-2017 19:47:27 
Widzę że hejty się posypały. Szkoda, że nikt nie kwapił się sięgnąć po książkę bo warto. Pan Andrzej napisał wciągająca i ciekawą książkę, sporo można się dowiedzieć o starych mistrzach boksu. Serdecznie polecam, nie słuchać hejterów. A co do tego jakim jest komentatorem? To kwestia gustu mi się podoba, nie zanudza widzą, a to ważne.
 Autor komentarza: skurw
Data: 27-11-2017 19:50:30 
Akurat mi się dobrze słucha Pana Kostyry no ale rozumiem, że niektórzy mogą mieć odmienne zdanie :D
 Autor komentarza: docarol
Data: 27-11-2017 21:18:30 
damian376

Kostyra komentując gale bokserskie, zachowuje się jak dziennikarz pudelka. To od niego można się dowiedzieć z jego insynuacji kto z kim sypia, kto leczy się w psychiatryku, kto w co się ubiera albo nie ubiera, kto na kogo głosował w ostatnich wyborach, kto na kogo donosił i kto ile razy się dziennie onanizuje.
Reasumując. Kostyra jest jednym z najaktywniejszych sportowych hejterów.
Nie zesraj się w gacie z tego obciągania!
 Autor komentarza: damian376
Data: 27-11-2017 21:28:54 
@dacarol Ja nie mam aż takiego wrażenia zbytnio przesadzasz z taką opinią. Zresztą twoje wypowiedzi,a szczególnie twoje ostatnie zdanie mówi, że to Ty masz jakieś problemy ze sobą.
 Autor komentarza: docarol
Data: 27-11-2017 21:47:16 
damian376

Wyraziłem swoją opinię a ty mnie zaatakowałaś, więc na co liczyłaś? Na to że nastawię drugi policzek? Jeśli tak myślałaś, to jesteś naiwna albo masz problem seksualny!
Masz inną opinie to ją wyraź, a od innych się odpier... bo w innym przypadku spotkasz się z ripostą, mniej lub bardziej pogardliwą!
 Autor komentarza: damian376
Data: 27-11-2017 21:56:08 
@docarol Powiedz mi gdzie cię zaatakowałem w pierwszym komentarzu? Po drugie nie jestem kobietą. Po trzecie wszędzie wciskasz seksualaność, obciąganie itd to nie jest zdecydowanie na miejscu w dyskusji na portalu bokserskim.
 Autor komentarza: Callisto
Data: 27-11-2017 22:40:48 
Ten czlowiek nie ma zielonego pojecia o boksie. Jego komentowanie walk polega na recytowaniu przygotowanych wczesniej pseudo-ciekawostek o zawodnikach przeplatanych z dowcipami na poziomie Strasburgera typu 'wolny jak keczap'. Gdy tylko probuje odniesc sie do tego co w danym momencie dzieje sie na ringu wychodzi na totalnego ignoranta. W mojej prywatnej opini zenada i efektywny odstraszacz dla potencjalnych kibicow boksu.
 Autor komentarza: skud
Data: 28-11-2017 00:50:32 
Panowie,dla tego nasz ,kochany Polsat(ze wzgledu na boks)daje tez drugiego komentatora ,ex boksera lub trenera.Oni maja za zadanie ,mowic o stronie sportowej pojedynku i to jest ok!!Temat zamkniety ,a Pan ,Kostyra jest od robienia nastroju tak jak ,kiedys Pan Ciszwski w pilce noznej!ZROZUMIELI:)
 Autor komentarza: Cooperek
Data: 28-11-2017 07:00:24 
Ta krytyka na niego spadająca jest przesadzona. Kostyra jest zajebisty, pod każdym względem, nawet te jego pomyłki mają swój urok.
Chyba kupię tę książkę. Co prawda już coś czytam, a w kolejce czeka następna, ale co tam. Kupię, niech leży na półce na przyszłość, ot, tak żeby symbolicznie podziękować Kostyrze za jego robotę.
Zresztą, jak znam życie to przy takich pozycjach otworzysz pierwszą stronę, przeczytasz kawałek i koniec. Nie możesz się oderwać :)
 Autor komentarza: lukaszenko
Data: 28-11-2017 07:12:20 
Krytyka pod wzgledem Kostyry to skrajne buractwo..Facet jest świetnym komentatorem, umie opowiadac o boksie i ma poczucie humoru..To czy jest obiektywny czy nie..No cóz sedziowie sie myla to tym bardziej moze sie pomylic czasem pan Andrzej..Książke kupie na pewno bo to lektura obowiązkowa dla każdego kibica tego sportu..
 Autor komentarza: holy
Data: 28-11-2017 08:45:48 
A Holmes - Cooney - pisze w książce o tej walce?
 Autor komentarza: poszukiwacz
Data: 28-11-2017 08:53:19 
Dokładnie tak jak napisał skud. Kostyra jest pasjonatem boksu a nie jego znawcą/ekspertem (w tej roli jest drugi komentator). To gawędziarz a od gawędziarza nie wymaga się prawdy tylko barwnych opisów i tego należy spodziewać się po książce (tak zresztą jest ona przedstawiana). Najśmieszniejsze jest to, że zawsze pojawić się muszą jacyś malkontenci z chronicznym bólem dupy (chyba jedynym "organem" do myślenia w ich przypadku) którzy muszą kogoś jak najdosadniej skrytykować nie rozumiejąc istoty rzeczy. Istotą rzeczy w tym przypadku jest to jaką rolę Kostyra odgrywa już przecież od wielu lat. I przez te wszystkie lata tego nie zajarzyć?
 Autor komentarza: KalarCz
Data: 28-11-2017 09:28:37 
Ja tam Kostyre lubię, jak pierwszy raz usłyszałem go X lat temu, to miałem go za ekcentryka i dziwaka, z czasem się przekonałem, jest szefem sportu w tabloidzie więc wtrącenia "pudelkowe" są poprostu częścią jego warsztatu, śmiało można powiedzieć że Kostyra to legenda, naturalny talent dziennikarski, ciekawa osobowość, jest taki trochę Amerykański w dobrym tego słowa znaczeniu, gdyby urodził się i żył w Stanach myśle że byłby tam dużo bardziej doceniany niż w Polsce
 Autor komentarza: janek1
Data: 28-11-2017 11:12:05 
A co za wyrocznia ten Saleta??? Pamiętam podczas komentowania jednej z walk Wacha na Polsacie, geniusz Saleta oznajmił wszem i wobec , że Wach pokonałby Furego. Dodał też, że Fury nie ma żadnych szans z Kliczko. Faktycznie kulson mać, ekspert z tego Przemusia......
 Autor komentarza: Bongo
Data: 28-11-2017 12:40:15 
Starsze pokolenie komentatorów np: sp.Kulej, Kostyra ,Pindera, Gmitruk,
nowsze : Saleta, Miszkin, Proksa,Szpilka
 Autor komentarza: Bongo
Data: 28-11-2017 12:42:42 
Ewentualnie zamiast Szpilki Sosnowski
 Autor komentarza: OskarPL123
Data: 28-11-2017 19:08:45 
Nie mowie ze Kostyra nie ma racji w tym co mowi ale powinien bardziej dac sie wczuc w klimat poprostu on za duzo mowi niszczy emocje powinien raz na jakis czas sie odezwac tak jak Pindera
 Autor komentarza: starycap2
Data: 28-11-2017 23:34:19 
OskarPL123
I tu nie masz racji bo Pindera gdy już dorwie się do ględzenia to wszystkich lekceważy i nie chce dopuścić do głosu.On i tylko on .Wszędzie był i wszystko widział.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.