BURNS: NIE ZLEKCEWAŻĘ WALSHA

15 grudnia na gali w Londynie mistrz WBO wagi lekkiej, Ricky Burns (35-2, 10 KO) stanie do trzeciej obrony swojego tytułu. Jego oponentem będzie niepokonany rodak, Liam Walsh (13-0, 10 KO). W ostatniej walce "Rickster" zdominował Kevina Mitchella (33-2, 24 KO) kończąc go w czwartej rundzie.

28-letni Szkot nie zamierza lekceważył mało znanego pretendenta i wie, że efektowna wygrana może otworzyć mu drzwi do wielkich starć unifikacyjnych.

- Liam to dobry pięściarz, jednak stoi mi na drodze do wielkich walk unifikacyjnych, które są aktualnie dla mnie największą motywacją. Skupiam się tylko na Liamie, przygotowuję się na ciężkie 12 rund. Czy on ma coś do stracenia? Nie. I tacy zawodnicy są najgroźniejsi. Liam dostał ofertę i podjął rękawicę, cenię takich zawodników. Byłem w takiej samej sytuacji, gdy miałem tylko 13 walk i stanąłem w ringu z doświadczonym Alexem Arthurem.

Mistrz nie wyobraża sobie innego zajęcia w życiu niż boks i każdego dnia wstaje z uśmiechem na twarzy myśląc o kolejnym dniu ciężkich treningów.

- Nie jestem gwiazdą. Jestem mistrzem, muszę trzymać formę i walczyć, to wszystko. Gdy ludzie słyszą taką odpowiedź, nie wierzą mi. Boks to całe moje życie. Gdy wychodzę do ringu, nie czuję presji. Przegrywałem już w swojej karierze. Wolę ciężko trenować, sparować, niż wstawać rano do pracy. Kocham boksować i nie wyobrażam sobie życia bez tego - zakończył Burns.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.