W poniedziałek odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed pojedynkiem Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO) o należący do Ukraińca tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Wypowiedzi głównych bohaterów dzisiejszego wieczoru w Olympiahalle były stanowcze, jednak niewiele wskazywało na to, że podczas piątkowego ważenia będziemy świadkami tak poważnego zamieszania...
Na wczorajszej ceremonii ważenia w Monachium pojawił się dobry znajomy braci Kliczków Adam Booth, szkoleniowiec i menedżer byłego mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych Davida Haye'a (25-2, 23 KO). Jego obecność była dla nas dobrą sposobnością do zadania pytań o sportową przyszłość jego podopiecznego i ewentualny pojedynek z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO), o którym wciąż mówi się bardzo dużo. Wróciliśmy też do lipcowego starcia "Hayemakera" z Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO), pytając i dostając odpowiedź o przyczyny przegranej. Nie mogliśmy też nie poprosić o komentarz dotyczący incydentu z udziałem Derecka Chisory (15-2, 9 KO). Zdaniem Bootha, "Del Boy" popełnił spory błąd...
Jak poinformował Andrzej Wasilewski - promotor Rafała Jackiewicza (40-10-1, 20 KO), polski bokser wie już z kim stoczy kolejną walkę. "Wojownik" dopiero co pokonał Farida El Houariego podczas gali w Raciborzu, ale ten rywal nie sprawił mu więcej kłopotów i już wkrótce będzie gotowy do ponownego wyjśia na ring.
Najbliższym przeciwnikiem byłego mistrza Europy kategorii półśredniej będzie Luciano Abis (32-2-1, 15 KO), a wszystko odbędzie się na jego terenie, czyli we Włoszech.
Co ciekawe jedną z tych dwóch porażek Abis poniósł właśnie z rąk Rafała. Dokładnie trzy lata temu Jackiewicz pokonał go jednogłośnie na punkty po dwunastu rundach, dzięki czemu po raz drugi obronił wówczas tytuł mistrza Europy. Czy tym razem będzie podobnie? Przekonamy się już niedługo, choć na gorącym włoskim terenie Jackiewicz powinien wygrać przed czasem by być pewnym swego...
Zarząd federacji World Boxing Association przychylił się do prośby Marcosa Rene Maidany (31-2, 28 KO), który chce zachować swój tytuł mistrza świata w wadze junior półśredniej, choć 25 lutego zmierzy się z Devonem Alexandrem (22-1, 13 KO) w walce non-title w limicie kategorii półśredniej.
Team Argentyńczyka podjął właściwe kroki, by odpowiednio zabezpieczyć swojego pięściarza w razie porażki. Wygląda na to, że w przypadku zwycięstwa Maidana będzie kontynuował karierę w limicie 147 funtów, jeżeli jednak przegra - powróci do niższej dywizji, gdzie dalej będzie bronił swego tytułu.
Minionej nocy w Stanach Zjednoczonych odbyły się dwie gale z udziałem ciekawych prospektów.
W Santa Ynez w Kalifornii kolejne zwycięstwo odniósł występujący w kategorii półśredniej Thomas Dulorme (14-0, 11 KO). 22-letni Portorykańczyk potrzebował dwóch minut na zdemolowanie Arisa Ambriza (16-3-1, 8 KO) w walce o wakujący pas NABF. Na tej samej gali cenne nazwisko dopisał do rekordu Jonathan Gonzalez (15-0, 13 KO), który na dystansie dziesięciu rund wypunktował twardego i nieustępliwego Billy'ego Lyella (24-11, 5 KO). Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na młodego "Mantequillę" (97-93, 97-93, 98-92).
W Arlington passę dwóch porażek przerwał junior półśredni Mike Dallas Jr (18-2-1, 7 KO), który po całkowicie jednostronnej walce pokonał Miguela Gonzaleza (20-3, 15 KO). Sędziowie przyznali "Cichemu Zabójcy" wszystkie dziesięć rund (100-90, 100-90 i 100-89). Kibicom zaprezentował się także Shawn Estrada (14-0, 12 KO). Ważący dziś blisko 200 funtów "Manos de Oro" zwykle występuje w kategorii super średniej, ale nie zdołał osiągnąć umownego limitu i okazał się 10 kilogramów cięższy od swojego przeciwnika - Terrance'a Woodsa (9-4, 6 KO), którego pokonał jednogłośnie na punkty po ośmiu rundach (80-72, 78-74 i 80-72).
Zdaniem byłego mistrza WBA wagi ciężkiej Davida Haye (25-2, 23 KO) Dereck Chisora (15-2, 9 KO) ma szansę na zwycięstwo w dzisiejszej walce o tytuł WBC. Jego zdaniem Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) ma już duże problemy zdrowotne i w każdej chwili może mu się przydarzyć kontuzja, która może zaważyć na wyniku pojedynku. Co ciekawe "Hayemaker" wciąż jest brany pod uwagę jako kolejny przeciwnik dla starszego z braci.
- Ci goście to potwory. Ich zasięg i wzrost są ogromne, a do tego gdy wieszają się na tobie tracisz dużo sił. To będzie ciężki test dla Chisory, jednak Witalij ma już 40 lat. Ma poważne problemy z kolanami. Jeśli przydarzy mu się kontuzja, Chisora to wykorzysta - powiedział Haye.
Don Charles, szkoleniowiec Derecka Chisory (15-2, 9 KO) uważa, że jego podopieczny odbierza dziś tytuł mistrza świata WBC w wadze ciężkiej Witalijowi Kliczce (43-2, 40 KO). Brytyjski trener jest jednocześnie bardzo krytycznie nastawiony do wrześniowego występu Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) przeciwko Ukraińcowi. Zdaniem Charlesa, polski bokser zaprezentował się bardzo słabo.
- Chęć i żądza zwycięstwa zawsze jest kluczowym czynnikiem. Na pewno wielką rolę odgrywa również wiek. Witalij osiągnął wiele. To wspaniały mistrz, ale nikt nie będzie wiecznie na świeczniku. Wszystko kiedyś się kończy. Sądzę, że nadszedł czas na Kliczkę i Chisora będzie jego następcą – zapowiada brytyjski trener.
- Dla Adamka Kliczko okazał się zbyt silny. Polak wyszedł na ring bez żadnego planu, a nawet jeśli i jakiś miał, to absolutnie on nie działał. Adamek zwyczajnie nie wiedział, co ma robić. Straszliwie się patrzy, gdy ludzie występujący na takim poziomie, w jakiejkolwiek dziedzinie sportu, wyglądają na bezradnych. Zawsze trzeba mieć jasny plan i strategię, rozumieć co ma się robić od "a" do "z". Takie historie jak walka Adamka z Kliczką nie powinny się zdarzać – twierdzi Charles.
Rafał Jackiewicz (40-10-1, 20 KO) nie miał większych problemów z Faridem El Houarim (25-13-1, 14 KO), bo i nie miał ich prawa mieć, jako iż rywal poza ambicją nie prezentował niczego ciekawego.
Były już mistrz Europy kategorii półśredniej w pierwszej rundzie, gdy jego rywal stał statycznie, punktował go jak chciał lewym prostym, a w końcówce wstrząsnął prawym krzyżowym. Belg w przerwie założył sobie, że najlepszą obroną jest atak i od początku drugiego starcia ostro natarł na naszego "Wojownika", lecz ten zbierał wszystkie ciosy na gardę i dwukrotnie ładnie skontrował lewym sierpowym. W trzeciej rundzie sytuacja nie uległa zmianie, choć teraz Jackiewicz dwukrotnie skarcił przeciwnika prawym podbródkowym, by na końcu posłać go na deski prawym po dole. El Houari wstał na osiem i dotrwał do gongu.
Po przerwie Rafał powalił go najpierw krótkim podbródkiem bitym z prawej ręki, potem podwójnym lewym prostym, a wszystko zakończył prawym na dół. Po trzecim liczeniu w przeciągu kilkudziesięciu sekund, a czwartym w ogóle, narożnik Belga rzucił ręcznik na znak poddania.
W głównym pojedynku wczorajszej gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Olsztynie Dariusz Sęk (15-0-1, 6 KO) wygrał z Szalwą Dżomardaszwilim (31-4-1, 23 KO). Po dziesięciu rundach sędziowie przyznali mu wysokie zwycięstwo punktowe. Z 25-letnim tarnowianinem rozmawialiśmy tuż po zakończeniu walki.
"Kompleksem sparing partnera" nazwał redaktor Andrzej Kostyra nieudolność ringową Johnathona Banksa (28-1-1, 18 KO), który bardzo męczył się z otyłym Nicolaiem Firthą (20-10-1, 8 KO). Dawny rywal Tomasza Adamka jak zwykle boksował z opuszczonymi rękoma, jednak jego zawodny refleks nie pozwalał na zbyt częste trafianie powolnego przeciwnika. Najlepiej Banks radził sobie punktując ciosami prostymi, jednak przez większość czasu nastawiał się na pojedyncze sierpy i podbródkowe, które rzadko sięgały celu.
Dopiero w ósmej rundzie Banks trafił naprawdę mocnym prawym sierpowym, ale Firtha ratował się klinczami i doszedł do siebie. 29-letni były pretendent do tytułu mistrza świata niższej kategorii całkowicie przespał dziesiątą odsłonę. Z niewyjaśnionych przyczyn, bo walka toczyła się w żółwim tempie, a rywal nie stanowił przecież żadnego zagrożenia, Banks opadł z sił i przeszedł do głębokiej defensywy. W jedenastej rundzie w ringu padło więcej słów, niż ciosów, co dobitnie świadczy o poziomie tego pojedynku. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie jednogłośnie wskazali na Banksa (120-108, 119-109 i 119-109), który tym samym obronił tytuł NABF.
Już za kilka godzin na gali w Monachium elektryzujące starcie w królewskiej kategorii. Wielki mistrz federacji WBC, Witalij Kliczko (43-2, 40 KO), przystąpi do ósmej obrony tytułu. Rywalem ukraińskiego championa będzie jeden z najbardziej nieprzewidywalnych zawodników w całej szerokiej czołówce - Dereck Chisora (15-2, 9 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Niemal wszystkie atuty ma po swojej stronie 40-letni Kliczko. Jeżeli ktoś obawiał się o jego motywację, może być spokojny, bo wczoraj Witalij został okrutnie poniżony przez pretendenta, który z zaskoczenia potraktował go "liściem" i zostawił na twarzy championa czerwony ślad. Wściekły Kliczko szybko się opanował, ale zdążył jeszcze wykrzyczeć Chisorze niepotrzebujące tłumaczenia "You are really f****d now!". Jeśli ktokolwiek wierzył w "Del Boya", po tym skandalu prawdopodobnie zmienił zdanie. Z Witalijem się nie zadziera.
Wygrana Kliczko - 1.05
Remis - 40.00
Wygrana Chisory - 9.00
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 2.15, NIE - 1.62
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.95, NIE - 1.75
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.68, NIE - 2.05
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.47, NIE - 2.50
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.35, NIE - 2.90
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.22, NIE - 3.80
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.18, NIE - 4.25
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.10, NIE - 5.75
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.04, NIE - 9.00
Już dziś wieczorem odbędzie się kolejna gala, na której zaprezentują się zawodnicy grupy 12 Round Knockout Promotions. W walce wieczoru w Raciborzu zobaczymy Andrzeja Wawrzyka (24-0, 13 KO), który zmierzy się Duńczykiem Clausem Bertino (13-2, 8 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Murowanym faworytem jest w tym przypadku 24-letni Polak, który będzie bronił tytułów WBC Baltic i WBA International. Jego przeciwnik w ostatnim czasie toczył jedną walkę na rok i raczej nie należy się spodziewać, by wychodził do ringu w wysokiej formie.
Wygrana Wawrzyka - 1.03
Remis - 30.00
Wygrana Bertino - 11.00
W nocy z soboty na niedzielę dojdzie do ciekawej potyczki z udziałem dwóch amerykańskich pięściarzy wagi ciężkiej. Faworyzowany Chris Arreola (34-2, 29 KO) zmierzy się z Ericem Moliną (18-1, 14 KO).
- To wielka walka. Ciężko trenowałem i sprawię ogromną niespodziankę - zapewnia 29-letni Molina. - Pokonanie Arreoli wprawi ludzi w szok i właśnie to zamierzam zrobić.
Po ośmiu miesiącach przerwy udanie na ring powrócił Łukasz Maciec (15-1-1, 3 KO). Boksujący w wadze półśredniej zawodnik pokonał przed momentem przez TKO Almina Kovacevica (10-11-1, 4 KO).
Zawodnik "Paco Team" w pierwszych minutach niepotrzebnie polował na nokautujący cios, ale od trzeciego starcia rozluźnił się, zaczął bić w różnych płaszczyznach, różnicował siłę uderzenia i na wyniki nie trzeba było długo czekać. Na głowę rywala spadało coraz więcej ciosów i po gongu kończącym czwartą rundę sędzia w porozumieniu z lekarzem zawodów przerwał potyczkę, ogłaszając zwycięstwo Maćca przed czasem.
9 czerwca w MGM Grand w Las Vegas kolejną walkę stoczy Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO), a jego przeciwnikiem będzie niepokonany Timothy Bradley (28-0, 12 KO). Wszystko wskazuje na to, że na tej gali zawalczy również jeden z najbardziej utytułowanych bokserów z Meksyku ostatnich lat, Jorge Arce (59-6-2, 45 KO).
- Parę razy "ukradłem" główne show z gal, na których walczył Manny. Pierwszy raz, gdy znokautowałem Hussein Husseina, a ostatnio, gdy pokonałem Wilfredo Vazqueza. Nie wiem czy moja walka jest już oficjalnie zatwierdzona, ale wszystko wskazuje na to, że tam zawalczę - powiedział Arce.
Już dziś na gali w Corpus Christi Paul Williams (40-2, 27 KO) stanie naprzeciw Nabuhiro Ishidy (24-6-2, 9 KO). "Punisher" przyznaje, że nie wie zbyt wiele o swoim przeciwniku, jednak przyłożył się do przygotowań i jest w dobrej dyspozycji.
- Nie można za wiele wywnioskować z walki z Kirklandem, bo nie trwała za długo. Ciężko też dostać taśmy z jego walkami, dlatego bierzemy walkę poważnie, bo nie wiemy o nim praktycznie nic. Muszę wyjść do ringu i zrobić swoje. On będzie próbował sprawdzić niespodziankę, jednak to ja go szybko zaskoczę i dam mu do zrozumienia, że to nie spacer w parku - powiedział Williams.
Piotr Wilczewski (30-2, 10 KO) nie ukrywał po zakończonej godzinę temu walce z Geardem Ajetovicem, że nie jest zadowolony ze swojego występu. Jak zdradził jednak pięściarz spod Dzierżoniowa, myślami był już przy następnym pojedynku, bo dla byłego mistrza Europy kategorii super średniej pojawiła się ostatnia bardzo ciekawa propozycja.
Otóż grupa Sauerland Event wstępnie negocjuje z "Wilkiem" zakontraktowanie potyczki z wielkim mistrzem wagi średniej i uczestnikiem turnieju "Super Six", Niemcem Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO). Więcej szczegółów już wkrótce...
Z typowym dla siebie spokojem podszedł Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) do incydentu z ceremonii ważenia przed sobotnim pojedynkiem z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), podczas której rywal wymierzył mu cios w policzek. Przedstawiamy nagranie z komentarzem "Dr Żelaznej Pięści" tuż po zainstniałym zdarzeniu.
Zmarły 1 lutego Angelo Dundee, legendarny trener kilkunastu mistrzów świata, m.in. Muhammada Alego, miał w swojej biografii także ciekawy epizod związany z polskim pięściarzem (nie jedyny zresztą, gdyż był trenerem Salety), mieszkającym w USA i reprezentującym barwy Global Boxing Przemkiem Majewskim (17-1, 11 KO). Kilka lat temu, gdy „The Machine” nie był jeszcze w teamie Mariusza Kołodzieja, sławny trener odwiedził gym, w którym trenował pochodzący z Radomia zawodnik.
- Tego dnia kiedy Angelo Dundee przyszedł do nas na siłownię , byłem już gdzieś w połowie swojego treningu . Kończyłem już rundy na worku, w przerwie pomiędzy rundami widziałem że do gymu weszły trzy osoby. Jedną z nich znałem dosyć dobrze, był to właściciel marki odzieżowej "Bull Fighter". Kiedy skończyłem uderzać worki, wszedłem na ring z trenerem na tarczę na sześć minut. Oni wszyscy stali obok ringu i przyglądali się jak trenujemy. Kiedy skończyliśmy tarcze i schodziłem z ringu, podszedł do mnie John, ten właściciel marki „Bull Fighter” i przedstawił mnie trenerowi Dundee – wspomina „The Machine”.
Polski pięściarz miał wyjątkową okazję odbyć krótki trening ze współtwórcą sukcesów takich mistrzów jak wspomniany Ali, George Foreman, Carmen Basilio czy Sugar Ray Leonard. Dundee najpierw przyglądał się jeszcze jak Majewski robi rundę uników pod linkami, po czym postanowił udzielić młodemu zawodnikowi kilku cennych rad. W rozmowie z BOKSER.ORG „The Machine” opowiedział o wskazówkach otrzymanych podczas treningu od legendarnego szkoleniowca.
Już dziś na gali w Corpus Cristi Tavoris Cloud (23-0, 19 KO) stanie do kolejnej obrony swojego tytułu IBF wagi półciężkiej, a w ringu spotka się z byłym mistrzem, Gabrielem Campillo (21-3-1, 8 KO). "Thunder" jest bardzo zmotywowany przed dzisiejszym pojedynkiem i chce pokazać kibicom, że tytuł mistrza świata się mu należy.
- Chcę udowodnić wszystkim, że jestem prawdziwym mistrzem. Możesz trenować tak długo i tak ciężko jak tylko chcesz, ale to ci nie pomoże. Campolo chce mojego tytułu, ale ja jestem gotowy. On już ma koszmary, to będzie dla niego Armageddon! Chcę już wyjść do ringu i go skończyć - powiedział Cloud.
Promotor
Mariusz Kołodziej postanowił w ostatniej chwili odwołać wczorajszy występ Kamila Łaszczyka (7-0, 5 KO) na małej gali w Nutley (NJ), gdy pojawiła się szansa, by 24 marca w Atlantic City 21-letni Polak zaboksował o tytuł młodzieżowego mistrza WBO Inter-Continental.
- Obawiałem się o jakąś kontuzje, która mogłaby wyeliminować Kamila z tak ważnej dla jego kariery walki. Zwykłe rozcięcie to absencja od sparingów na co najmniej 90 dni. W ostatnim momencie złożono mi ofertę ciekawej walki o pas, więc nie warto było ryzykować - powiedział nam Kołodziej.
Kolejna gala, na której, obok swoich kolegów z Global Boxing, na pewno zaprezentuje się Kamil Łaszczyk to duże przedsięwzięcie, którego Mariusz Kołodziej podejmie się 30 czerwca. Gala ta da możliwość zaprezentowania się innym pięściarzom z Polski i odbędzie się na arenie Izod Center, w okolicy polonijnych skupisk w East Rutherford, NJ. Izod Center jest obiektem sportowym dla 20 tysięcy kibiców.
14 kwietnia na gali w Las Vegas dojdzie do elektryzującego starcia pomiędzy niepokonanymi Yuriorkisem Gamboą (21-0, 16 KO) oraz Brandonem Riosem (29-0-1, 22 KO). Stawką będzie wakujący tytuł WBA wagi lekkiej. Niepokonany prospekt wagi lekkiej, Mercito Gesta (24-0-1, 12 KO) twierdzi, że to Kubańczyk jest faworytem mimo braku doświadczenia w tej wadze.
- Jeśli mam być szczery, Gamboa jest bardziej niebezpieczny od Riosa. Myślę, że to może być dobra walka, jednak Rios będzie miał bardzo ciężko. Kubańczyk jest mniejszy, jednak to właśnie w nim widzę faworyta, ma niesamowitą szybkość, która jest bardzo ważna - powiedział Gesta.
Już tylko godziny dzielą nas od ciekawie zapowiadającego się starcia Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO). Wpływowy rosyjski promotor i manager, Władimir Hriunow, podzielił się swoją opinią na temat tej potyczki. Jego zdaniem "Del Boy" nie ma szans na zwycięstwo i starszy z braci powinien łatwo się z nim uporać.
- Nie mam wątpliwości, że Witalij łatwo zdominuje Chisorę. Nie spodziewajcie się niespodzianki w tej walce. Chisora wyglądał tak dobrze w pojedynku z Heleniusem z powodu kontuzji Fina. To będzie typowa walka Kliczki. Witalij może skończyć ją między piątą a siódmą rundą. Trudno zachować mi bezstronność, bo od lat jestem fanem Witalija i bardzo chcę, żeby zwyciężył - oświadczył Hriunow.
W zakończonym przed momentem pojedynku Damian Jonak (32-0-1, 21 KO) zastopował w ostatniej, ósmej rundzie Sebastian Skrzypczyńskiego (7-7-2, 3 KO).
Faworyzowany Damian już na samym początku złapał swojego rywala potężnym lewym sierpowym, po którym Sebastian wylądował na deskach. Po liczeniu do dziewięciu przez sędziego Leszka Jankowiaka był jeszcze zraniony krótkim prawym overhandem bitym z góry, ale dotrwał do gongu. Po przegranej również rundzie drugiej, w trzeciej Skrzypczyński o dziwo toczył wyrównany bój i gdy wydawało się, że może nawiązać wyrównaną walkę, Jonak skosił go z nóg piorunującym prawym sierpowym.
Damian miał wyraźną przewagę w czwartej odsłonie, ale już w piątej szalenie ambitny Skrzypczyński w samej końcówce bardzo dobrze się odgryzał. Ostatnią minutę szóstej nawet wygrał, jednak na przestrzeni całego starcia Jonak również był minimalnie lepszy. Po przerwie Jonak uspokoił wszystko lewym prostym, jakim ustawiał sobie przeciwnika i zarazem wybijał z rytmu. W ostatniej odsłonie podkręcił jeszcze tempo w odpowiednim momencie, zasypał swoimi sierpami Skrzypczyńskiego przy linach i do akcji wkroczył sędzia, chyba słusznie poddając Sebastiana.
Już dziś w nocy w Teksasie dojdzie do starcia dwóch amerykańskich bokserów wagi ciężkiej latynoskiego pochodzenia. Dawny pretendent do tytułu mistrza świata WBC, pokonany przez Tomka Adamka Chris Arreola (34-2, 29 KO), zmierzy się z Ericem Moliną (18-1, 14 KO). "Koszmar" wniósł na wagę 245 funtów (111,1 kg), a jego rywal był sporo lżejszy i zanotował 228 funtów (103,4 kg). Pojedynek został zakontraktowany na 12 rund.

Już tylko godziny dzielą nas od potyczki Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO). "Smaczku" tej walce dodała wczorajsza sytuacja z ceremonii ważenia, kiedy pretendent uderzył panującego na tronie WBC wagi ciężkiej Ukraińca. To jest temat dla Was - kibiców. W nim możecie się wymieniać swoimi opiniami na temat pojedynku oraz wczorajszej sytuacji. Serdecznie zapraszamy!
Przedstawiamy wypowiedzi Dona Charlesa, szkoleniowca Derecka Chisory (15-2, 9 KO) oraz jego promotora Francisa Warrena, zarejestrowane po ceremonii ważenia przed dzisiejszym pojedynkiem z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Starcie odbędzie się w 14-tysięcznej Olympiahalle w Monachium.
W jednym z hoteli w Monachium, gdzie zakwaterowany jest zespół Witalija Kliczki (43-2, 40 KO), spotkaliśmy się z Robertem "Stitchem"�Duranem, jednym z najlepiej rozpoznawalnych cutmanów w boksie oraz mieszanych sztukach walki. Po wywiadzie, który będziecie mieli okazję niebawem obejrzeć na Bokser.Org, nasz rozmówca postanowił pokazać przed kamerą symbol członkowstwa w zespole Witalija i Władimira - pierścień, który bracia przekazują swoim najbliższym współpracownikom i opowiedzieć o symbolice poszczególnych elementów. Dziś wieczorem "Szew" stanie w narożniku "Dr Żelaznej Pięści" i będzie opiekował się jego twarzą na wypadek ewentualnych urazów powstałych podczas walki z Dereckiem "Chisorą (15-2, 9 KO).
To już oficjalna informacja. Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, kontrakt na walkę Piotra Wilczewskiego (30-2, 10 KO) z Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO) został podpisany i obaj pięściarze skrzyżują rękawice podczas gali w Kilonii, do której dojdzie 31 marca.
Wczoraj wieczorem pięściarz spod Dzierżoniowa, do niedawna jeszcze mistrz Europy kategorii super średniej, pokonał po trudnej walce Gearda Ajetovica. Tym samym otworzył sobie furtkę do potyczki z Niemcem. Jego najbliższy rywal z kolei w połowie stycznia pokonał przed czasem w piątej rundzie Pablo Fariasa, dzięki czemu zdobył wakujący, interkontynentalny pas federacji WBO. I właśnie ten tytuł będzie stawką pojedynku "Wilka" z "Królem Arthurem". Ale nie tylko...
Obaj pięściarze dostali bowiem zapewnienie, iż zwycięzca tej konfrontacji w kolejnym występie zmierzy się Mikkelem Kesslerem (44-2, 33 KO) bądź zasiadającym na tronie organizacji WBO Robertem Stieglitzem (41-2, 23 KO). Duńczyk stanie do walki z mistrzem świata 14 kwietnia w Kopenhadze.
Powróćmy zatem do najbliższego rywala Wilczewskiego, Arthura Abrahama. Pod koniec 2005 roku wywalczył tytuł mistrza świata federacji IBF w wadze średniej i okazał się wielkim czempionem w tym limicie. Obronił bowiem swój pas aż dziesięć razy, nokautując sześciu z pretendentów. W międzyczasie powędrował na chwilę do kategorii super średniej, zastopował w rewanżu Edisona Mirandę i w końcu pod koniec 2009 roku oddał pas mistrzowski by pójść dywizję w górę i wziąć udział w turnieju "Super Six", organizowanym przez stację Showtime. Tu już nie wiodło mu się tak dobrze i choć zaczął świetnie - od znokautowania sławnego Jermaina Taylora, to potem było już gorzej i przegrał trzy z czterech kolejnych walk. Ostatnio jednak powrócił w dobrym stylu, zdemolował Fariasa i zapowiada powrót na szczyt, co z kolei spróbuje na pewno zniweczyć Wilczewski.
Co ciekawe podczas tej samej gali wystąpi inna gwiazda polskiego boksu zawodowego, występujący w wadze junior ciężkiej Mateusz Masternak (25-0, 19 KO). On jak na razie jeszcze nie zna jednak nazwiska swojego rywala.
10 marca na hali sportowej im. Olimpijczyków Polskich w Łomży odbędzie się kolejna gala grupy Boxing Production. Podczas tej imprezy w 6-rundowej walce pokaże się walczący w wadze średniej Robert Świerzbiński (7-0, 1 KO) z Białegostoku. W ostatnim pojedynku Świerzbiński pokonał Wołodymira Borowskiego (20-46-2, 10 KO).
Jak poinformował naszą redakcję jego promotor Dariusz Snarski, Robert po swojej walce w Łomży wyjedzie na sparingi do Niemiec wspomagać byłego mistrza wagi średniej Arthura Abrahama (33-3, 27 KO) w przygotowaniach do jego pojedynku z naszym Piotrem Wilczewskim (30-2, 10 KO), do którego dojdzie 31 marca. Dla 30-letniego zawodnika z pewnością będzie to bardzo cenne doświadczenie, które zaprocentuje w kolejnych pojedynkach.
O ile jeszcze parę godzin temu David Haye (25-2, 23 KO) widział szanse swojego rodaka na zwycięstwo w walce o tytuł WBC wagi ciężkiej, tak teraz stwierdził, że po 20 sekundach Dereck Chisora (15-2, 9 KO) może zostać znokautowany. "Hayemaker" w swoim stylu zaczął znów zaczepiać Witalija Kliczko (43-2, 40 KO), twierdząc, że ten się go boi. Typowe pyskówki Davida czy początek kampanii promocyjnej przed pojedynkiem ze starszym z braci?
- Kliczko może go znokautować w 20 sekund. Chisora przegrał w walce o tytuł brytyjski, europejski... Dlaczego dostaje szansę zdobycia tytułu mistrza świata? Zgodziłem się na warunki już w grudniu, również te dotyczące rewanżu. Swoją drogą to kolejny niewolniczy kontrakt. Czekałem na kontrakt, aż nagle przyszła informacja, że RTL zapłaci mniej pieniędzy. Obiecał, że mnie znokatuje, ale niestety nie jest w stanie tego zrobić. Jestem za szybki. Myślę, że Witalij boi się utraty wiarygodności jako sportowiec i polityk. Dlatego wychodzi do ringu z kimś takim jak Chisora. Pobawi się z nim przez siedem, może osiem rund, by RTL mógł na tym zarobić - powiedział Haye.