Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO) kontra Garrett Wilson (11-5-1, 5 KO) lub Giulian Ilie (18-4-2, 5 KO), a stawką pozycja numer dwa rankingu federacji IBF w wadze junior ciężkiej - tak mogą wyglądać najbliższe plany polskiego boksera.
Walka Kołodzieja najprawdopodobniej odbędzie się 17 marca w Krynicy Górskiej. – Na razie jesteśmy na etapie gromadzenie funduszy. Samych opłat na rzecz federacji IBF jest ponad dwadzieścia tysięcy dolarów. Do tego dochodzą znacznie wyższe gaże. Galę pokazałby Polsat – mówi promotor polskiego boksera z grupy 12 Round KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski i dodaje, że organizacja takiego pojedynku i, co ważniejsze zwycięstwo, otwiera przed Kołodziejem drogę do wielkich walk.
Wszystko dlatego, że w tej chwili pozycje numer jeden i dwa w rankingu są nieobsadzone. Pozycja druga teoretycznie dałaby gwarancję, że Kołodziej nie może być pominięty w planach aktualnego mistrza świata tej federacji, Kubańczyka Yoana Pablo Hernandeza (26-1, 13 KO), oczywiście nie biorąc pod uwagę starć unifikujących tytuły. Gdyby jednak ktoś chciał przeskoczyć Polaka w rankingu, musiałby z nim walczyć przy podziale gaży 75 do 25 procent dla naszego zawodnika.
Shane Mosley (46-7-1, 39 KO) był w ringu zarówno z Floydem Mayweatherem (42-0, 26 KO), jak i jego najbliższym przeciwnikiem - Miguelem Angelem Cotto (37-2, 30 KO). Z tym drugim stoczył w listopadzie 2007 roku pasjonującą i bardzo zaciętą walkę zakończoną minimalną porażką, a w maju 2010 omal nie znokautował "Money" Mayweathera w drugiej rundzie, jednak potem z niewyjaśnionych przyczyn stanął w miejscu i został wysoko wypunktowany przez swego niepokonanego rodaka.
Zdaniem "Sugar" Shane'a, pojedynek Mayweather-Cotto zapowiada się fantastycznie i choć 40-letni weteran w roli faworyta widzi Floyda, to jednak przestrzega go przed zlecekważeniem znakomitego Portorykańczyka.
- Cotto to kawał pięściarza. Potrafi walczyć i Floyd powinien potraktować go bardzo poważnie. To będzie wspaniała walka. Mayweather jest lepszy boksersko, ale Cotto też potrafi się bić. Jeśli zlekceważysz Miguela, coś może się wydarzyć i to on zwycięży. To będzie świetna walka, rywale zostali doskonale dobrani - twierdzi Mosley.
Niepokonany mistrz WBC wagi średniej, Julio Cesar Chavez Jr (45-0-1, 31 KO), przyznał, że miał spore problemy z osiągnięciem wymaganego limitu przed walką z Marco Antonio Rubio (53-6-1, 46 KO). Ostatecznie syn legendy zdołał zbić wagę, a do ringu wniósł nieco ponad 180 funtów i pewnie pokonał "El Veneno" po wyczerpującej wojnie.
Odpowiadający za przygotowanie fizyczne Chaveza Alex Ariza wyjawił w rozmowie z FightHype, na czym dokładnie polegały problemy i dlaczego w dniu walki Junior jest tak ogromny.
- Sam uwierzyłem za bardzo w te bajki, że Rubio jest taki wielki i silny, przez co postanowiliśmy fizycznie wycisnąć z Chaveza 100%. To był największy Julio, jakiego dało się zmieścić w 160 funtach. To specyficzny zawodnik, a ja nie znam jeszcze jego ciała tak dobrze, jak reszty swoich podopiecznych. Pomimo wszystkich problemów, jakie napotkaliśmy podczas obozu przygotowawczego, wyszło nam całkiem nieźle. Widzieliście 60-70% obecnych możliwości Chaveza - oświadczył Ariza.
- Problemy z ostatnim funtem wzięły się z czegoś zupełnie innego. Przed walką z Manfredo, Julio obudził się przed ważeniem i zanotowaliśmy 162 funty. Nie było problemu, Chavez zszedł na basen i trochę popływał, boksował pod wodą. Efekt - zdążyliśmy na czas i nie wpłynęło to na jego postawę podczas walki. Teraz po przebudzeniu Julio miał zaledwie 160.2, ale potem okazało się, że waga była niedokładna i w rzeczywistości ważył o funt więcej. Poza tym, zamknięto pobliski basen i musieliśmy szukać innej pływalni. Chavez nieco spanikował, ale po chwili doszliśmy do wniosku, że nie musimy się spieszyć i ze wszystkim zdążymy.
- Julio nie ma problemu ze zrobieniem 160 funtów. Zejście do wymaganego limitu nie jest dla niego łatwe, ale może to robić dalej. To nie przypadek, że w dniu walki waży 181, 182 albo nawet 183 funty. Celowo go tak nawadniam. Po walce z Rubio, Julio wrócił do wagi 172 funtów. Wiedzieliśmy, że walka z Rubio może być wyczerpująca i długa, więc musieliśmy się zabezpieczyć. Chavez stacił wiele litrów potu. Był dobrze nawodniony, żeby z czasem nie stracić siły i móc dalej napierać. Zapewniam, że przed następnym występem na wadze będzie miał 159,5 albo 159,75 funta, a w dniu walki nabijemy go do 183 funtów. To nie jest żaden błąd, tylko przemyślana decyzja. Taki był plan. Jego rywale, również Rubio, mówią często, że widać po nim brak formy. "Pewnie nie przykładał się do treningów", "Szybko się zmęczy" itd. I ten wymęczony, kiepsko przygotowany, pijący podczas obozu przygotowawczego Chavez zajechał takiego konia, jak Marco Antonio Rubio. Strach pomyśleć, co ten dzieciak zrobi, jak w końcu pojawi się w formie...
Przedstawiciele Marcosa Rene Maidany (31-2, 28 KO) złożyli u MOA (Missouri Office of Athletics) prośbę o przeprowadzenie dodatkowych testów antydopingowych przed i po walce "El Chino" z Devonem Alexandrem (22-1, 13 KO). Team Argentyńczyka uzyskał nieoficjalne informacje, jakoby "Aleksander Wielki" miał wspomagać się nielegalnymi substancjami i stąd jego ogromna pewność siebie przed starciem z niebezpiecznym Maidaną, mimo że Devon zaprezentował się słabo w trzech poprzednich występach.
Według Oscara De La Hoyi, mistrz świata WBC wagi półśredniej Floyd Mayweather Junior (42-0, 26 KO) po zaplanowanej na 5 maja walce z Miguelem Cotto (37-2, 30 KO) stoczy w tym roku jeszcze dwa pojedynki. De La Hoya twierdzi również, że ''Money'' wciąż dąży do walki z mistrzem WBO, Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO).
- Właśnie zakończyliśmy rozmowy w sprawie walki Mayweather-Cotto, która odbędzie się w dzień Cinco De Mayo. Wierzę w to, że Floyd będzie walczył w tym roku trzy razy, więc jestem szczęśliwy, gdyż mogę z nim pracować. Mamy nadzieję, że uda nam się wkrótce zorganizować walkę z Pacquiao. Potrzebujemy tylko zgody Manny'ego - Floyd chce tej walki - powiedział szef Golden Boy Promotions.
Paweł Głażewski (17-0, 4 KO) wie już, kto będzie jego przeciwnikiem w pojedynku wieczoru zaplanowanej na 24 marca w Oświęcimiu gali grupy Babilon Promotion. 29-letni białostoczanin na dystansie 12 rund zmierzy się z Vikapitą Meroro (21-3, 9 KO).
Po Ukrainie (2007) i Niemczech (2010), dla pięściarza z Namibii będzie to trzecia bokserska wyprawa poza Czarny Ląd. Zdecydowaną większość zawodowych pojedynków bokser stoczył w swoim rodzinnym kraju.
Poza Głażewskim w hali oświęcimskiego lodowiska wystąpią również Karolina Owczarz, Łukasz Wawrzyczek, Krzysztof Szot, Dawid Kwiatkowski i Andrzej Sołdra.
W nowojorskim klubie "Europa", mieszczącym się na Greenpoincie, koncert dla polskich fanów dał Eldo, jeden z najbardziej znanych polskich raperów. Przed występem artysty z publicznością przywitali się nasi bokserscy reprezentanci za Atlantykiem – Mariusz Wach (26-0, 14 KO) i Kamil Łaszczyk (7-0, 5 KO), a także Michał Chudecki, przebywający od niedawna w USA na zaproszenie Global Boxing Promotions.
Wczoraj w Monachium odbyła się ostatnia konferencja prasowa poświęcona pojedynkowi Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), w której ukraiński bokser po raz pierwszy od wrześniowej potyczki z Tomaszem Adamkiem bronić będzie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Po odpowiedziach na pytania dziennikarzy, główni bohaterowie sobotniej gali w 14-tysięcznej Olympiahalle spojrzeli sobie w oczy. Obaj wyglądali na bardzo rozluźnionych...
Zmarł były mistrz Wspólnoty Brytyjskiej wagi ciężkiej, Jamajczyk Joe Bygraves. Miał 80 lat. Urodzony w Kingston pięściarz rozpoczął zawodową karierę w Anglii w 1953 roku. W lutym 1957 roku znokautował w dziewiątej rundzie Henry'ego Coopera i zdobył wspomniany tytuł Commonwealth.
Kariera Bygravesa trwała 14 lat. Joe stoczył 72 pojedynki. Walczył m.in. z Ingemarem Johanssonem (dwukrotnie), Zorą Folleyem, Williem Pastrano i Georgem Chuvalo. Był niebezpiecznym pięściarzem, szczególnie dla głośnych, europejskich prospektów, znokautował m.in. Franco De Piccoliego i Gerharda Zecha. W ringu zawsze zostawiał serce. Cześć Jego Pamięci.
Zaskakująco dobra postawa w pojedynku z kreowanym na przyszłego mistrza świata Frankiem Gavinem (11-0, 8 KO) otworzyła Curtisowi Woodhouse'owi (16-3, 11 KO) drogę do dużych walk na rynku brytyjskim. 31-letni były piłkarz miał zmierzyć się z Dalem Milesem (12-1, 9 KO) w eliminatorze do tytułu mistrza Wielkiej Brytanii w wadze junior półśredniej, ale jego potencjalny przeciwnik odniósł kontuzję, a w międyczasie Woodhouse otrzymał lepszą propozycję od byłego pretendenta do tytułu WBA - Paula McCloskeya (23-1, 12 KO).
- Eddie Hearn z Matchroom Boxing złożył Curtisowi ofertę walki z notowanym na szóstym miejscu przez WBA Paulem McCloskeyem. Pojedynek miałby się odbyć w kwietniu w Belfaście. Jesteśmy gotowi na to wyzwanie - oznajmił Dave Coldwell, promotor Woodhouse'a. - To niesamowita szansa dla Curtisa. On chciał tylko sprawdzić się z czołowymi pięściarzami na Wyspach, a tymczasem okazuje się, że niedługo cały bokserski świat może o nim usłyszeć, jeśli uda mu się pokonać McCloskeya. Zwycięstwo może mu dać walkę o tytuł mistrza świata!
Na trzy dni przed piątkową galą grupy O'Chikara Gmitruk Team rozmawialiśmy z występującym w wadze półciężkiej Dariuszem Sękiem (14-0-1, 6 KO), który w hali Urania w Olsztynie zmierzy się z Szalwą Dżomardaszwilim (31-3-1, 23 KO). Zakontraktowany na 10 rund pojedynek będzie głównym wydarzeniem wieczoru. Za 25-letnim tarnowianinem udane przygotowania. W wywiadzie zawodnik opowiedział nam między innymi o 3-tygodniowych treningach w Berlinie, gdzie podobnie jak Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO, też wystąpi w piątek) sparował między innymi z mistrzem Europy Eduardem Gutknechtem (23-1, 9 KO).
Dyrektor wykonawczy grupy Golden Boy Promotions Richard Schaefer wyjaśnił, dlaczego rewanż pomiędzy Amirem Khanem (26-2, 18 KO) i Lamontem Peteresonem (30-1-1, 15 KO) odbędzie się w Las Vegas. Organizatorzy za wszelką cenę chcą postawić na uczciwość i rzetelność sędziowską, a o nią rzekomo najłatwiej właśnie w Mieście Grzechu.
Pierwszy pojedynek odbył się w grudniu w Waszyngtonie – nie zabrakło kontrowersji, minimalnie na punkty zwyciężył Peterson, ale większość obserwatorów uznała wyższość Brytyjczyka. Drugie starcie anonsowane jest na 19 maja.
- Uczciwość była dla nas bardzo ważnym czynnikiem, w Las Vegas działa chyba najlepsza Komisja Sportowa na świecie. Mam już za sobą rozmowy z działaczami z Vegas i jestem absolutnie przekonany, że dla obu zawodników będzie to neutralny grunt. Nie zobaczymy żadnych mężczyzn w kapeluszach, kręcących się przy kartach punktowych! – powiedział Schaefer.
Błyskawiczna była odpowiedź Kevina Cunninghama na prośbę o dodatkowe testy antydopingowe obozu Marcosa Rene Maidany (31-2, 28 KO). Trener Devona Alexandra (22-1, 13 KO) oświadczył, że jego zawodnik zgodzi się na wszystko, a "El Chino" będzie żałował za to, że ośmielił się rzucić takie podejrzenie.
- To oznacza, że się nas boją. Poddamy się wszelkim testom antydopingowym, nie ma problemu. To żądanie rozwścieczyło Devona. Teraz Maidana oberwie dużo bardziej. Ci sku***ele już teraz są nerwowi i przerażeni, ale nie ominą w żaden sposób tego lania. Po 25 lutym mogą sobie myśleć, że Devon się wspomaga, bo w ringu będzie wyglądał, jakby był na sterydach - powiedział Cunningham.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Fernando Montiel (46-4-2, 36 KO) chce w tym roku rozpocząć nowy etap swojej kariery. 3 marca w meksykańskim Los Mochis ''Cochulito'' zmierzy się z Angky Angkotą (25-6, 14 KO). Stawką będzie wakujący tytuł WBC International Silver wagi super koguciej. Po prawdopodobnym zwycięstwie Meksykanin planuje m.in. walkę z mistrzem świata IBF i WBC Silver wagi koguciej, Abnerem Maresem (23-0-1, 13 KO).
- Jestem dobrej myśli, ostatni rok był dla mnie ciężki, ale chcę udowodnić, że wciąż trzeba się ze mną liczyć. Złe chwile mam już za sobą i wielką satysfakcją byłby dla mnie powrót na szczyt. Chcę przystąpić do walki z Angkotą w jak najlepszej formie. Odbyłem już wiele sparingów, a teraz przycisnę pedał gazu jeszcze mocniej. Chcę również walki z Abnerem Maresem i innymi mistrzami, zwycięski powrót pozwoli mi na takie pojedynki - powiedział Montiel, który w zeszłym roku przegrał przez nokaut z Nonito Donairem i jednogłośnie na punkty z Victorem Terrazasem.
Nie wszyscy dali się porwać Linsanity. Uznawany za najlepszego boksera świata Floyd Mayweather Jr stwierdził, że większą uwagę niż do gry przywiązuje się do pochodzenia Jeremy’ego Lina, który w koszykarskiej lidze NBA robi ostatnio furorę.
- Jeremy Lin to dobry zawodnik, ale całe to zamieszanie powstało dlatego, że jest Azjatą. Czarnoskórzy koszykarze co wieczór rozgrywają takie mecze jak on i nie zostają tak docenieni – napisał „Money” na Twitterze.
Agent Lina słów pięściarza nie komentuje. Podobnie jak doradca Mayweathera Leonard Ellerbe. Głos za to ponownie zabrał sam zainteresowany.
- Mówię w imieniu połowy zawodników NBA. Mają zaprogramowaną polityczną poprawność i zostaną ukarani, jeżeli coś powiedzą. Inne kraje wspierają swoich sportowców i jest OK. Gdy ja zaczynam wspierać czarnoskórych Amerykanów, od razu jestem krytykowany – stwierdził bokser.
Lin w ostatnich pięciu meczach poprowadził Knicks do kompletu zwycięstw, notując w tym czasie średnio 26.8 punktu.
Zapraszamy do obejrzenia materiału zarejstrowanego naszą kamerą w "Akademii Walki" mieszczącej się na warszawskim Grochowie. Można w niej trenować nie tylko boks, ale i kilka innych dyscyplin związanych ze sportami walki. O klubie opowiada jego właściciel Sebastian Skrzecz.
Promujący Magomeda Abdusalamowa (13-0, 13 KO) Sampson Lewkowicz jest gotów wystawić swojego pięściarza na kogoś z dwójki niepokonanych Brytyjczyków – na celowniku znaleźli się David Price (12-0, 10 KO) i Tysona Fury (17-0, 13 KO).
Zanim rozmowy na temat przyszłości prospekta ze wschodniej Europy rozpoczną się na dobre, najpierw Mago będzie musiał uporać się z niepokonanym Jasonem Pettaway’em (11-0, 8 KO) 17 marca w Nowym Jorku.
- Po stoczeniu najbliższej walki, Mago będzie gotowy na Davida Price’a i Tysona Fury’ego. Podejrzewam, że do tych walk i tak nie dojdzie. Mago mógłby udowodnić, że Price jest takim samym tchórzem jak Fury – podsyca atmosferę Lewkowicz.
Łakomym kąskiem dla niepokonanego Rosjanina obdarzonego mocnym ciosem byłby Chris Arreola (34-2, 29 KO). Lewkowicz uważa, że taki pojedynek zainteresowałby włodarzy stacji HBO.
- Abdusalamow chętnie podejmie się konfrontacji z Arreolą. Chris potrzebuje kogoś takiego jak Mago, żeby powrócić na antenę HBO. Bez przeciwnika pokroju Rosjanina Arreola może zapomnieć o HBO, jesteśmy gotowi na takie wyzwanie - zakończył promotor.
Ceniony półciężki Gabriel Campillo (21-3-1, 8 KO) jest przekonany o swojej wyższości nad Tavorisem Cloudem (23-0, 19 KO). Boksujący z odwrotnej pozycji Hiszpan w sobotę stanie przed szansą wywalczenia tytułu mistrzowskiego w wersji IBF. Walka odbędzie się w American Bank Center w Teksasie.
- Na moją korzyść działają trzy atuty. Po pierwsze – jestem lepiej przygotowany kondycyjnie. W ringu będę szybszy i bardziej mobilny, ponadto walczę mądrzej od Tavorisa. Jestem przekonany o swojej wyższości. Pokażę swoje umiejętności 18 lutego – zapewnia pochodzący z Madrytu "Chico Guapo".
Jak dowiedziała się nieoficjalnie redakcja BOKSER.ORG, Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) w końcu poznał datę swojego powrotu na ring. Popularny "Góral" nie wie jeszcze kto będzie będzie jego rywalem, lecz i ta kwestia ma zostać rozstrzygnięta w przeciągu najbliższych godzin.
Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej oczywiście pozostanie w królewskiej kategorii, a okazją do powrotu będzie gala w "Aviator Sports Complex" w Nowym Jorku 24 marca, gdzie jako główne wydarzenie anonsuje się pojedynek Zaba Judah (41-7, 28 KO) z Vernonem Parisem (26-0, 15 KO), będący zarazem eliminatorem do walki o tytuł mistrza świata kategorii junior półśredniej federacji IBF.
Przypomnijmy, że najbardziej utytułowany polski pięściarz ostatni raz zaboksował 10 września ubiegłego roku podczas wielkiej gali we Wrocławiu, gdy niestety nie sprostał Witalijowi Kliczce, przegrywając przez TKO w dziesiątej rundzie. Wcześniej Adamek piastował jednak pas WBC wagi półciężkiej przez blisko dwa lata, a także zdobył tytuł IBF w junior ciężkiej, który następnie dwukrotnie obronił.
Wielką pewność siebie wykazuje Dereck Chisora (15-2, 9 KO) i członkowie jego zespołu przybyli z Wielkiej Brytanii do Monachium na sobotni pojedynek z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO). W zapowiedziach wieszczą odebranie Ukraińcowi tytułu mistrza świata federacji WBC i rychłe przełamanie wieloletniej dominacji rywala oraz jego brata Władimira w królewskiej kategorii wagowej.
Dereck Chisora: Na pojedynek z Kliczką do Niemiec przybyłem już po raz drugi i obiecuję, że nasza walka potrwa tylko do ósmej rundy. Osiem lat temu mój przeciwnik był wspaniałym zawodnikiem, ale od tamtego czasu dopadały go liczne kontuzje. Męczy mnie oczekiwanie na walkę. Wreszcie znajdę się w ringu z jednym z braci Kliczków. Zawsze miałem dwa marzenia – zdobyć tytuł WBC i wyjść do pojedynku zapowiedziany przez legendarnego Michaela Buffera. Fizycznie, psychicznie i emocjonalnie jestem gotowy na starcie z Witalijem. Wiem, że obawia się mojego uderzenia z prawej ręki. Zostanę pierwszym brytyjskim mistrzem świata po Lennoksie Lewisie.
Francis Warren, promotor Chisory, syn Franka Warrena: Dereckowi kibicuje cała Wielka Brytania. To bokser, który zupełnie różni się od wszystkich poprzednich przewników Kliczki. Nie boi się nikogo i niczego, a jego wyjście na ring zwiastuje koniec Witalija. Wszyscy widzieli, co w grudniu w Finlandii Dereck zrobił z Robertem Heleniusem. Wtedy po prostu go oszukano. Chisora nie jest już zainteresowany pasem mistrza Europy, co jednak nie znaczy, że nie docenia Witalija. On i jego brat już całe dziesięciolecie rządzą w wadze ciężkiej. Wszystko kiedyś się jednak kończy i już w ten weekend nastąpi kres ery Kliczków. Spodziewamy się wielkiego pojedynku, w którym zwrócimy Wielkiej Brytanii pas WBC w wadze ciężkiej.
Promotor mistrza świata WBA 'regular' wagi ciężkiej, Aleksandra Powietkina (23-0, 16 KO) i mistrza świata WBO wagi cruiser Marco Hucka (34-1, 25 KO), Kalle Sauerland uważa, że walka z Niemcem jest dla Rosjanina dużym ryzykiem, ale dodaje, że podejmowanie wyzwań jest w bokserskim biznesie potrzebne i nieuchronne. Walka Powietkin-Huck odbędzie się 25 lutego w Stuttgarcie.
- Powietkin ma wielki cel - walkę z Władimirem Kliczką. Porażka z Huckiem byłaby dla Aleksandra olbrzymim krokiem w tył, jednak bardzo ważne jest dla nas, by organizować dobre walki. W bokserskim biznesie ryzyko jest potrzebne i nieuchronne. Powietkin i Huck są wspaniałymi sportowcami, którzy chcą pokazać, że są najlepsi. Chcą tworzyć historię i myślę, że 25 lutego zobaczymy niesamowitą walkę - powiedział promotor.
W najbliższą sobotę w Danii dojdzie do starcia o tytuł tymczasowego mistrza świata WBA w wadze super średniej. Żaden z zawodników przystępujących do tej walki nie zalicza się nawet do szerokiej czołówki w limicie 168 funtów, ale w dzisiejszych czasach nie może to nikogo dziwić, bo sportem rządzi przecież polityka.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Specjaliści z firmy UNIBET nie potrafią wskazać zdecydowanego faworyta, choć nieco większe szanse na zwycięstwo dają występującego przed własną publicznością pretendentowi - Rudy'emu Markussenowi (37-2, 24 KO). Gdyby walka odbywała się na neutralnym terenie, prawdopodobnie posiadacz tego trofeum, czyli Brian Magee (35-4-1, 24 KO) otrzymałby taki kredyt zaufania.
Wygrana Markussena - 1.85
Remis - 30.00
Wygrana Magee - 1.95
W zeszłą środę po blisko rocznej przerwie na ring powrócił Grigorij Drozd (34-1, 24 KO). Rosyjski pięściarz kategorii junior ciężkiej pokonał Richarda Halla, który po ósmej rundzie zrezygnował z dalszej bitki. "Pretty Boy" miał nieco żalu do Jamajczyka, ponieważ chciał pokusić się o klasyczny nokaut.
- Szczerze mówiąc, byłem rozczarowany, że Hall się poddał. Czułem, że wkrótce skończyłbym walkę nokautem. Mój trener powiedział do mnie „Grisza, oni nas oszukali”. Z drugiej strony, jestem w pełni zadowolony z rezultatu. Przed walką słyszałem, że po takiej przerwie nie powinienem wychodzić do ringu z tak mocno bijącym facetem – komentuje Drozd.
Promotor Drozda szykuje dla swojego podopiecznego duże wyzwania, jeszcze w tym roku. Sam zainteresowany nie chce na razie zdradzać szczegółów.
- Mój menadżer, Władimir Hriunow, był ze mnie zadowolony. Nie chcę rozwodzić się na temat przyszłości, ale mamy wielkie plany. Wierzę w ich realizację – dodał mieszkający w Czechowie pięściarz.
Zapraszamy do obejrzenia materiału z treningu Michała Chudeckiego w Global Boxing Gym w North Bergen (New Jersey). Pięściarz z Poznania skorzystał z zaproszenia Mariusza Kołodzieja i od niedawna przebywa w USA, gdzie szlifuje formę przed eliminacjami do igrzysk olimpijskich w Londynie. Chudecki mówi otwarcie, że w przypadku braku kwalifikacji poważnie będzie brał pod uwagę szybkie przejście na zawodowstwo.
25 lutego na gali w St. Louis dojdzie do walki dwóch czołowych pięściarzy wagi super piórkowej. Mistrz świata federacji WBO, Adrien Broner (22-0, 18 KO), zmierzy się z innym zawodnikiem, który nie zaznał jeszcze goryczy porażki na zawodowych ringach - Eloyem Perezem (23-0-2, 7 KO).
- Będę gotowy - zapewnia 25-letni "Prince". - Sparowałem z szybkimi zawodnikami. Pomagali mi Mike Dallas Jr i Dannie Williams. Adrien Broner niczym mnie nie zaskoczy. Jest mistrzem, więc mam do niego szacunek, ale sądzę, że wcale mnie nie lekceważy, tylko jest przerażony wizją walki ze mną.
- Nie odpowiadałem na jego zaczepki, nie gadałem bzdur na jego temat. Wiele razy stawaliśmy twarzą w twarz. Nigdy się nie odzywałem i jedynie patrzyłem mu głęboko w oczy, ale on był wtedy nieobecny. Żadnego kontaktu wzrokowego. Myślę, że się mnie boi, ale nigdy tego nie przyzna. 25 lutego wychodzimy do ringu i nie będzie już strachu, ani słów.
Erik Morales (52-7, 36 KO) przygotowuje się obecnie do planowanej na 24 marca obrony tytułu mistrza świata WBC w wadze junior półśredniej. Rywalem legendarnego "El Terrible" na gali w Houston będzie niepokonany Danny "Swift" Garcia (22-0, 14 KO).
35-letni meksykański wojownik wyjawił także, że z uwagą śledzi walki wszystkich czołowych pięściarzy w limicie 140 funtów i nie może doczekać się wyników gali z 19 maja w Las Vegas, gdzie Soto zmierzy się z Matthysse, a w walce wieczoru Khan postara się wziąć rewanż na Petersonie.
- W Golden Boy Promotions mam wiele możliwości. Teraz mam przed sobą arcytrudne zadanie. Mój przeciwnik jest młody i twardy. Czeka mnie ciężka walka, ale jestem przekonany, że mogę z nim wygrać - oświadczył Morales.
Kolejnym przeciwnikiem mistrza świata WBA wagi koguciej Anselmo Moreno (32-1-1, 11 KO) będzie prawdopodobnie Meksykanin David De La Mora (24-1, 17 KO). Pięściarze powinni się spotkać 21 kwietnia w Mexico City.
Walką wieczoru podczas kwietniowej gali z udziałem Moreno może być starcie Mares-Morel, natomiast De La Mora jest niebezpiecznym, notowanym obecnie na dziesiątym miejscu w rankingu WBA pięściarzem. Przegrał tylko z Koki Kamedą - jednogłośnie na punkty po wyrównanej walce w Tokio w sierpniu zeszłego roku. Wygrane Moreno i Maresa 21 kwietnia mogą doprowadzić do walki między nimi w drugiej połowie tego roku.
Według informacji podawanych przez trenera Emanuela Stewarda, występujący w kategorii średniej Andy Lee (27-1, 19 KO) powróci na ring 10 marca w Detroit. Rywalem Irlandczyka będzie przeciętny Alexis Hloros (16-4-2, 12 KO).
Pierwotnie Lee miał zaboksować tydzień później na gali Martinez vs Macklin w Nowym Jorku. 27-letni podopieczny Stewarda jest przymierzany do walki z Julio Cesarem Chavezem Juniorem w czerwcu. Transmisją zainteresowana jest stacja HBO.
Meksykańskie źródła donoszą, że mistrz świata federacji WBC w wadze piórkowej, Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO), najprawdopodobniej 14 kwietnia na gali w Meksyku lub w Teksasie przystąpi do obowiązkowej obrony tytułu. Obowiązkowym pretendentem jest poprzedni posiadacz trofeum - Elio Rojas (23-1, 14 KO), który w ubiegłym roku powrócił między liny po kilkunastomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i problemami z promotorem.
Panujący od ponad ośmiu lat na tronie federacji WBA kategorii piórkowej Chris John (46-0-2, 22 KO) według dziennikarzy stacji ESPN do kolejnej obrony swojego tytułu przystąpi 28 kwietnia.
Pretendentem do jego pasa będzie doświadczony Japończyk Shoji Kimura (24-4-2, 9 KO), który dwa lata wcześniej już próbował zdobyć mistrzostwo świata, tylko w niższej dywizji.
Rick Reeno z BoxingScene przeprowadził wywiad z niepokonanym Timothym Bradleyem (28-0, 12 KO). Dziennikarz pyta najbliższego rywala Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) między innymi, czy obawia się siły ciosu Filipińczyka, który wcześniej rzucał na deski Hattona, Cotto i Mosleya.
- Nie wiem, czy Pacquiao ostatnio spuścił z tonu i jest na równi pochyłej. Wiem tylko, że miał spore problemy w ostatnich walkach. Jestem ciekaw, chcę się przekonać, ile jest prawdy w tych plotkach. To najlepszy czas na walkę z nim. Marquez to świetny zawodnik, ale ma 38 lat i nie jest już tak dobry, jak kiedyś. Ja jestem młody i zdeterminowany. Jestem młodym lwem. Mogę boksować, bić się albo kontrować. Jestem szybki, mam znakomitą obronę. To Pacquiao robi krok w przód, biorąc tę walkę - uważa Bradley.
- Trudno powiedzieć, czy w tym pojedynku będę musiał bardziej nastawiać się na kontry. Wszystko zależy od tego, co zaprezentuje Pacquiao. Ja zawsze mam kilka zapasowych strategii, będę gotowy na wszystko. Jeśli on trafi mnie czysto w szczękę, a ja przyjmę cios bez zmrużenia oka, będzie to oznaczać, że czeka nas długa noc... Mam bardzo odporną szczękę. Jestem sprawdzony. Byłem na deskach tylko raz. Nie liczę drugiego nokdaunu w walce z Holtem, a pierwszy był po ciosie, którego nie widziałem. Kendall Holt ma czym uderzyć. Wydaje mi się, że ma w rekordzie tylko 13 nokautów, ale ten facet bije potężnie. Nie wydaje mi się, żeby Manny miał mocniejszy cios. Nie wiem. Kendall jest naturalnie większy i w dodatku bardzo silny fizycznie. W naszej walce był u szczytu formy. Wszystko będzie jasne po pierwszej rundzie - dodaje "Desert Storm".
Dziś w Action Club na warszawskiej Pradze pięściarze O'Chikara Gmitruk Team pod okiem trenera Jarosława Soroko odbyli ostatni trening przed piątkową galą w Olsztynie. Na zajęciach stawili się Dariusz Sęk (14-0-1, 6 KO), Norbert Dąbrowski (6-0, 1 KO), Maciej Sulęcki (8-0, 2 KO), Michał Żeromiński (w piątek zadebiutuje jako zawodowiec, będzie występował w wadze junior półśredniej) oraz Michał Wilczek, który w Olsztynie stoczy swoją pierwszą walkę amatorską w wadze ciężkiej. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z treningu.
Portal boxrec informuje, że Terrance Marbra (6-1, 5 KO) wycofał się z walki z Arturem Szpilką (9-0, 7 KO). Przypomnijmy, że "Szpila" powróci na ring 24 marca na gali "Heavyweight Regeneartion" w Atlantic City. W tej chwili Polak pozostaje bez rywala.
Dla 22-letniego pięściarza grupy 12Round Knockout Promotions będzie to pierwszy występ od czasu listopadowego zwycięstwa nad Davidem Saulsberym.
Na pewno na amerykańskim ringu zobaczymy Mariusza Wacha (z Tye Fieldsem), Davida Price’a, Przemka Majewskiego i Kamila Łaszczyka.