18 lu
tego swoją kolejną walkę stoczy drugi w historii meksykański champion czterech dywizji - Jorge Arce (59-6-2, 45 KO). "Travieso" zmierzy się ze swym dawnym rywalem Lorenzo Parrą (31-3-1, 18 KO). Jeśli Arce opuści ring zwycięski, w następnym występie jego rywalem będzie uznawany za najlepszego pięściarza kategorii super koguciej Nonito Donaire (28-1, 18 KO).
- Wszyscy czekają na walkę z Donaire. Nonito własnie pokonał Papito Vazqueza, czyli zawodnika, którego ja wcześniej znokautowałem. Wydaje mi się, że mam styl, który sprawi mu wiele problemów i mogę z nim wygrać. On twierdzi, że jest najlepszy w tej kategorii, a ja mówię tylko, że go pokonam. Pokażę wszystkim, że on wcale nie jest taki straszny. Donaire nie jest następcą Manny'ego Pacquiao - twierdzi Arce.
Zapraszamy do oglądania relacji "na żywo" z hali Szczecińskiego Domu Sportu, gdzie dziś odbywa się druga edycja III Międzynarodowego Turnieju o Puchar Skorpiona. W zawodach biorą udział zespoły z naszego kraju, a także z Niemiec i Danii.
Grzegorz Soszyński (20-1-1, 10 KO) ciężko trenuje w USA, sparując między innymi z Robertem Jacobsem oraz Donem George'em, który wszedł "świeży" do Polaka po jego trzech rundach ze wcześniejszym rywalem.
Grzesiek walczy o pas IBF North America wagi półciężkiej już 31 marca w The Club mogącym pomieścić 3000 miejsc z doświadczonym i twardym Rayco Saundersem (22-14-2, 9 KO). Jak zapewni obóz Soszyńskiego, w następnej walce "Bardzo chcielibyśmy walczyć z Andrzejem Fonfarą".
Pod skrzydłami jednego z największych biznesmenow polskiego pochodzenia w USA Waltera Podmanskiego i jego corki Donny, tworzy się nowa grupa boksu zawodowego Eagle Promotions. Ma ona w planach organizację 6. międzynarodowych gal boksu w roku. Grzesiek będzie się posługiwać od tej chwili przydomkiem Grzegorz "The Eagle" Soszyński. Życzymy powodzenia, a Wy sprawdźcie w jakiej jest obecnie formie...
Menedżer Andrzeja Fonfary (20-2, 11 KO) nadesłał na adres redakcji oświadczenie dotyczące potencjalnej walki z Grzegorzem Soszyńskim (20-1-1, 10 KO).
W związku z pojawiającymi się w internecie publikacjami dotyczącymi walki Andrzeja Fonfary z Grzegorzem "The Eagle" Soszyńskim chciałbym poinformować z całą stanowczością, że do tego pojedynku nie dojdzie. Andrzej Fonfara jest obecnie na innym, wyższym poziomie kariery niż "The Eagle". W najbliższym czasie dla Teamu Fonfara najważniejsza jest walka Andrzeja o tytuł mistrza świata wagi wagi półciężkiej, a walka z Grzegorzem byłaby dla niego krokiem w tył. Dodatkowo, z informacji, które posiadam tej walki nie chce sam Grzegorz Soszyński, tylko jeden z członków jego obozu
Andrzej Fonfara przez lata ciężkiej pracy i poświęcenia wyrobił sobie nazwisko na terenie Chicago i nie tylko, mając obecnie dużą rzeszę fanów, którzy regularnie przychodzą na każdą jego walkę. Obóz Grzegorza chciałby doprowadzić do tego starcia, mając na celu jedynie sprzedaż - dzięki popularności Andrzeja Fonfary - dużej ilości biletów w klubie "The Club" a nie promocję i rozwój sportowy Grzegorza Soszyńskiego .
Więcej na temat starcia Andrzeja Fonfary z Grzegorzem Soszyńskim nie będę się wypowiadał. Samemu Grzegorzowi Soszyńskiemu życze natomiast powodzenia i szybkiego rozwoju sportowej kariery.
Z poważaniem
Marek Fonfara, Menager

Mikkel Kessler (44-2, 33 KO) ma już kłopoty ze wzrokiem za sobą i spokojnie może myśleć o kolejnych walkach na szczycie kategorii super średniej. Świetny Duńczyk miał na pewno zdrowe oczy kiedy wybierał swoją partnerkę życiową, co sami zresztą możecie ocenić...
Już wkrótce na łamach BOKSER.ORG wywiad z trzykrotnym mistrzem świata.
Władimir Hriunow zdaje się nie żałować zbyt mocno decyzji Teddy'ego Atlasa o pozostaniu w USA i rezygnacji z przygotowań Aleksandra Powietkina (23-0, 16 KO) do potyczki z Marco Huckiem (34-1, 25 KO).
Miejsce Amerykanina zajął Aleksander Zimin, wcześniej znany między innymi z trenowania Nikołaja Wałujewa. Menedżer Powietkina bardzo chwali współpracę swojego pięściarza z nowym szkoleniowcem.
- Zimina zaliczać do można do grona wybitnych rosyjskich trenerów. Rozumiemy się z nim doskonale, przygotowaliśmy plan na każdy dzień przygotowań. Na treningach króluje twarda dyscyplina. Aleksander Wasiliewicz, podobnie jak Suworow wyznaje zasadę: "Ciężko w nauce, łatwo w walce". Wychował wielu mistrzów. Aleksander jest w dobrym nastroju, wszystko przebiega według planu – melduje Hriunow.
Przygotowania podobno idą tak dobrze, że z trudem wytrzymują je sparingpartnerzy Rosjanina z USA. - Urazu doznał kolejny amerykański sparingpartner. Ma złamany nos. Sądzę, że podobnie będzie z Huckiem - mówi menedżer.
Potyczka Powietkin-Huck odbędzie się 25 lutego w Stuttgarcie. 32-letni "Sasza" bronić będzie tytułu WBA World w wadze ciężkiej.
Wczoraj na gali w londyńskim York Hall Kevin Mitchell (33-1, 24 KO) wypunktował Felixa Lorę (14-9-5, 8 KO). Po walce ''Dagenham Destroyer'' obiecał swoim kibicom zdobycie mistrzostwa świata. Mitchell po raz kolejny wyzwał na pojedynek Ricky'ego Burnsa (33-2, 9 KO), posiadacza pasa WBO wagi lekkiej. Szkot prawdopodobnie zgodzi się na walkę z Mitchellem, tym samym hitowa bitwa o Wielką Brytanię jest bardzo możliwa.
- W lecie będę mistrzem świata, obiecuję to wam. Stoczę kolejną walkę w marcu, a potem zmierzę się z Burnsem. Ricky jest uroczym gościem, ale będę musiał go znokautować - powiedział Mitchell, który z pewnością ma potencjał, by zdobyć pas którejś z najważniejszych federacji. Musi jednak przede wszystkim utrzymać odpowiednią dyscyplinę i koncentrację.
Nie ulega wątpliwości, że majowa gala Mayweather-Cotto będzie dużym sukcesem. Team Portorykańczyka liczy na 1,5 miliona sprzedanych transmisji PPV, co wydaje się być niemal pewne.
- Ta walka sprzeda się bardzo dobrze. Jesteśmy pewni, że możemy przekroczyć 1,5 miliona transmisji PPV, czyli więcej, niż Pacquiao i Mayweather sprzedawali w ostatnim czasie - powiedział doradca "Junito", Gabriel Penagaricano.
Popularność Cotto jest już porównywalna z tą, jaką cieszył się przed laty Felix "Tito" Trinidad. Podynek Miguela z Mannym Pacquiao został w 2009 roku wykupiony przez 1.25 miliona domostw. Penagaricano jest przekonany, że walka Mayweather-Cotto zostanie zapamiętana jako jedna z najważniejszych w historii starć z udziałem portorykańskiego boksera.
- Zainteresowanie tym pojedynkiem jest ogromne, kiedyś takie same emocje wzbudzało starcie Wilfredo Gomeza z Salvadorem Sanchezem i Felixa Trinidada z Oscarem De La Hoyą. To coś niesamowitego - zachwyca się członek teamu Cotto.
Przedstawiamy fragmenty wywiadu udzielonego nowojorskiej redakcji "Super Expressu" przez Mariusza Kołodzieja, szefa grupy promotorskiej Global Boxing oraz człowieka biznesu, właściciela marki "Hudon Bread" oraz kilku innych. Opiekun takich pięściarzy jak Mariusz Wach, Przemysław Majewski, Adam Kownacki czy Kamil Łaszczyk opowiada między innymi o motywach swoich przenosin do USA, długiej drodze do sukcesu i powodach, w związku z którymi zaangażował się w działalność promotorską.
- Dlaczego przyjechałeś do USA?
Mariusz Kołodziej: Tak jak wszyscy młodzi, zafascynowani Zachodem, chciałem przyjechać do Ameryki i na własne oczy zobaczyć jak ten „lepszy świat” naprawdę wygląda.
- Jak wyglądały twoje początki życia i pracy w USA. Jaką radę dałbyś młodym Polakom próbującym swoich sił na amerykańskiej ziemi?
MK: Zaczynałem od podstawowych prac, takich jak naprawa samochodów i praca na budowie. Na swojej drodze miałem szczęście spotkać odpowiednich ludzi, którzy w pewien sposób pomogli mi się ukierunkować. Rady dla młodych Polaków? Chyba przede wszystkim wiara w siebie, ciężka praca, umiejętność podejmowania ryzyka i wkładanie serca w to, co się robi.
Na 8 kwietnia w Moskwie zaplanowany jest kolejny pojedynek Denisa Lebiediewa (23-1, 17 KO), tymczasowego mistrza świata w wadze junior ciężkiej. Od dłuższego czasu mówi się, że jego rywalem może być pełnoprawny mistrz WBA Guillermo Jones (38-3-2, 30 KO). Teraz z ust Rosjanina padło drugie nazwisko - Steve Cunningham (24-4, 12 KO).
- Niedługo wybieram się do Stuttgartu, aby wspierać Aleksandra Powietkina w walce z Marco Huckiem. Później zacznę przygotowania do swojego pojedynku. Pierwsze treningi są już za mną, zacząłem już powoli nabierać rytmu. W tej chwili prowadzone są negocjacje ze Steve'em Cunninghamem i Guillermo Jonesem. Bedę bił się z jednym z nich – mówi 32-letni Lebiediew.
35-letni Cunningham (na zdjęciu) w październiku ubiegłego roku starcił tytuł mistrzowski federacji IBF, przegrywając w Neubrandenburgu z Yoanem Pablo Hernandezem. W ostatnią sobotę we Frankfurcie nad Menem doszło do rewanżu, w którym ponownie lepszy, tym razem wyraźnie, okazał się bokser z Kuby.
Już niedługo rządzący wagą ciężką bracia Kliczko wejdą po raz kolejny do ringu, by bronić swoich tytułów. 40-letni Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) zawalczy już za tydzień na gali w Monachium z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), a jego młodszy brat, Władymir Kliczko (56-3, 49 KO) dwa tygodnie później w Dusseldorfie wyjdzie do ringu z Francuzem, Jeanem-Marc Mormeckiem (36-4, 22 KO). Bracia aktualnie szlifują formę na obozie w Austrii, a w rozwinięciu prezentujemy Wam zdjęcia z ich treningu.
Wczorajszej nocy na gali w Gimnasio Municipal w Trelew kolejne zwycięstwo odniósł bardzo niebezpieczny Lucas Matthysse (30-2, 28 KO). Po pięciorundowym laniu Angel Martinez (13-2-1, 9 KO) nie był wstanie kontynuować pojedynku i nie wyszedł do kolejnej rundy.
Teraz Argentyńczyka czeka kolejny ważny test. 19 maja Lucas stanie w ringu z bardzo doświadczonym Humberto Soto (57-7-2, 34 KO). Gala będzie transmitowana przez telewizję HBO, a wydarzeniem wieczoru tej gali będzie rewanżowe starcie Amira Khana i Lamonta Petersona.
Zdaniem byłego króla wagi ciężkiej Lennoxa Lewisa (41-2-1, 32 KO), rządzącym obecnie w tej kategorii braciom Witalijowi (43-2, 40 KO) i Władimirowi Kliczkom (56-3, 49 KO) nie został do pokonania żaden godny przeciwnik.
- Sytuacja, w której dwaj bracia mogą się spierać o pierwszeństwo nie tylko w rodzinie, ale i na świecie, świadczy o prawdziwym upadku wagi ciężkiej. Ludzie ciągle pytają mnie czy wrócę na ring, bo jestem jedynym bokserem, walkę z którym Kliczkowie mogliby sprzedać. Mam jednak 46 lat, w ringu nie byłem od ośmiu, dlatego odpowiedź może być tylko jedna: nie, nie wracam – mówi Lewis.
- Gdzie są ci giganci? Nie ma ich. Czekam aż pojawi się prawdziwy wulkan, ale doczekać się nie mogę. To smutne, że najbardziej oczekiwanym na świecie jest starcie w niskiej kategorii – Manny'ego Pacquiao z Floydem Mayweatherem – zauważa Brytyjczyk.
Jego rodak David Haye (25-2, 23 KO) był do niedawna uważany za nadzieję na przełamanie hegemonii Kliczków, jednak w lipcowej walce w Hamburgu młodszy z braci, 35-letni Władimir wyraźnie pokonał go na punkty. Od dłuższego czasu mówi się o potyczce "Hayemakera" ze starszym, 40-letnim Witalijem. Lewis zapewnia, że swojemu młodszemu koledze pomocy by nie odmówił.
Były mistrz trzech kategorii wagowych Fernando Montiel (46-4-2, 36 KO) 3 marca w meksykańskim Los Mochis zmierzy się z Angky Angkotą (25-6, 14 KO). Stawką będzie wakujący tytuł WBC International Silver wagi super koguciej.
Przypomnijmy, że obaj pięściarze powracają po zeszłorocznych, bolesnych porażkach. 19 listopada Montiel przegrał jednogłośnie na punkty z Victorem Terrazasem, natomiast 26 listopada Angkota uległ - również jednogłośnie na punkty - Jorge Arce. Stawką walki z ''Travieso'' był wakujący tytuł WBO wagi koguciej. Marcowy pojedynek w Los Mochis powinien zadecydować o dalszym przebiegu karier Montiela i Angkoty. Szczególnie wiele do stracenia ma ''Cochulito''.
Rywalem Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO) w pierwszej walce w obronie tytułu mistrza EBU wagi średniej będzie Walijczyk Kerry Hope (16-3, 1 KO). Przypomnijmy, że z pojedynku z Polakiem zrezygnował obowiązkowy pretendent, Sebastian Zbik.
30-letni, leworęczny Hope zawsze był uważany za ciekawy talent, ale jego kariera nie rozwinęła się m.in. przez brak mocnego ciosu. W rozwinięciu prezentujemy ostatnią walkę Walijczyka, który 22 października zeszłego roku pokonał w eliminatorze do tytułu mistrza Wielkiej Brytanii wagi średniej Tony'ego Hilla (8-2, 4 KO). Walka z Proksą odbędzie się 17 marca w Sheffield. Transmisję przeprowadzą stacje Sky Sports i nSport.
W hali Szczecińskiego Domu Sportu przy ulicy Wąskiej 16 Bokserski Klub Sportowy Skorpion Szczecin rozpoczął drugą edycję III Międzynarodowego Pucharu Skorpiona. O godzinie 9 rozpoczęło się oficjalne ważenie zawodników. Transmisja live z turnieju rozpocznie się o godz. 12.30.
Mistrz WBC wagi junior średniej Saul Alvarez (39-0-1, 29 KO) 5 maja w MGM Grand stanie przed największą walką w swojej karierze spotykając się z byłym trzykrotnym mistrzem Shanem Mosleyem (46-7-1, 39 KO). "Canelo" cieszy się, że w końcu doczekał się naprawdę medialnej walki i już nie może doczekać się wyjścia do ringu.
- Kiedy negocjacje z Mayweatherem zakończyły się fiaskiem, kolejną opcją była walka z Mosleyem. Negocjacje z jego teamem były ciężkie, ale udało się wszystko dograć, jestem szczęśliwy. Czekałem na zawodnika pokroju Mosleya. Przegrał z Mayweatherem, jednak nadal mam dla niego wiele szacunku, nadal jest niebezpieczny. Ja jednak jestem młody, głodny sukcesu i to moja siła - powiedział Alvarez.
Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Ricardo Mayorga (29-8-1, 23 KO), wyjawił, że w przyszłym tygodniu uda się do Miami, gdzie podpisze z Donem Kingiem kontrakt na kolejną walkę. Nieobliczalny Nikaraguańczyk, który w ostatnim występie przegrał przez techniczny nokaut w dwunastej rundzie z Miguelem Cotto, mierzy w niepokonanego championa WBC wagi średniej - Julio Cesara Chaveza Juniora (45-0-1, 31 KO). 38-letni "El Matador" chciałby stoczyć walkę z synem legendy w umownym limicie 165 funtów, co oznacza, że obecnie może mieć naprawdę dużą nadwagę.
9 czerwca na ringu w MGM Grand w Las Vegas kolejną walkę stoczy Filipińczyk Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) w której spotka się z niepokonanym Timothy Bradleyem (28-0, 12 KO). Stawką pojedynku będzie tytuł WBO wagi półśredniej. "Desert Storm" cieszy się z szansy danej mu przez los i nie zamierza jej zmarnować.
- Chciałem walki z Pacquiao, to jasne, jednak miałem świadomość, że boks to biznes i może do tego pojedynku nie dojść. Myślę, że jego team dokonał właściwego wyboru. Mieli problemy z doprowadzeniem do walki z Cotto, Marquezem, ja pokonałem Petersona, więc jego kandydatura też odpadła. Ciężko określić w jakiej jestem dyspozycji, bo w ostatnich dwóch latach wychodziłem do ringu tylko trzy razy. Chcę jednak już wyjść do ringu i zawalczyć. Powiedziałem mojemu menadżerowi, że chcę walczyć, nie ważne z kim. Padło na Pacquiao i dla mnie liczy się, że mam datę kolejnej walki, dam z siebie wszystko - powiedział Bradley.
Każdy z bokserskich kibiców powinien zapisać sobie w kalendarzu datę 5 maja, szykuje się nam prawdziwa uczta. Mayweather-Cotto, Alvarez-Mosley, a być może do tego atrakcyjnego zestawienia dołączy pojedynek Petera Quillina (26-0, 20 KO) ze słynnym Ronaldem Wrightem (51-5-1, 25 KO). "Winky" jest nieaktywny od prawie dwóch lat, jednak w powrocie chce spotkać się z mocnym przeciwnikiem.
- Winky mógł zawalczyć łatwą walkę na antenie ESPN lub telewizji Telefutura, jednak to zawodnik starej szkoły i chce pokazać tym młodym mistrzom jak walczą prawdziwi wojownicy. On chce pokazać kibicom co jest wart, nie chce wracać w jednostronnej walce jak Jermain Taylor w grudniu. On chce młodego, głodnego sukcesu oponenta, który wyjdzie do ringu, żeby wygrać - powiedziała witrynie boxingscene.com osoba związana z teamem Wrighta.
Gorący prospekt wagi junior średniej, Demetrius Andrade (16-0, 11 KO) znokautował w drugiej rundzie Angela Hernandeza (30-11, 17 KO) na gali w Uncasville. Hernandez, który w ostatniej chwili został ogłoszony przeciwnikiem Amerykanina, nie miał w ringu zupełnie nic do powiedzenia i wielu widzów zastanawiało się, dlaczego został dopuszczony do tego pojedynku.
Przypomnijmy, że ''Boo Boo'' zdobył złoty medal amatorskich mistrzostw świata w Chicago w 2007 roku. Udział w turnieju olimpijskim w Pekinie rok później zakończył jednak w ćwierćfinale i zaraz po Olimpiadzie, w październiku 2008 roku przeszedł na zawodostwo. 23-letni Andrade w najbliższych dwóch latach ma zamiar zaatakować mistrzostwo świata którejś z najważniejszych federacji.
Przedstawiamy kolejne nagranie z otwartego treningu pięściarzy grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, który odbył się w ubiegłym tygodniu w sali na warszawskich Bielanach. Zgromadzeni sympatycy boksu mieli okazję zobaczyć w akcji między innymi występującego w wadze ciężkiej Andrzeja Wawrzyka (24-0, 13 KO), który sparował z mierzącym 206 cm wzrostu, blisko 150-kilogramowym Jewgienijem Orłowem (13-11-1, 8 KO).
Powracający po utracie tytułu mistrza świata federacji IBF kategorii półśredniej Jan Zaveck (31-2, 18 KO) poznał oficjalnie dokładną datę swojej walki oraz nazwisko przeciwnika, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć w Mariborze.
Słoweniec wyjdzie na ring 24 marca, czyli niemal pół roku po porażce z Andre Berto. Naprzeciw niego stanie twardy Bethuel Ushona (25-1-1, 8 KO), notowany przez WBO na siódmej pozycji w ich rankingu. Stawką pojedynku będzie za to wakujący, interkontynentalny pas WBO, więc zakontraktowano go na dwanaście rund.
- Jestem gotowy na tę walkę. To będzie dla mnie trudny test przed powrotem na szczyt. Ushona posiada tytuł WBO African, jest wysoko w rankingach no i jest młodszy ode mnie oraz na pewno głodny sukcesów. Zamierzam jednak udowodnić kibicom, iż stać mnie na realizację mojego celu, czyli powrotu na tron mistrza świata - powiedział dwukrotny rywal naszego Rafała Jackiewicza.
Po ponad półrocznej przerwie na ring powrócił Kevin Mitchell (33-1, 24 KO). ''Dagenham Destroyer'' pokonał na punkty świetnie znanego polskim kibicom Felixa Lorę (14-9-5, 8 KO) na gali w londyńskim York Hall. Brytyjczyk nie był chyba do tego pojedynku tak dobrze przygotowany, jak do walk z Prescottem czy Murrayem, choć w pełni kontrolował wydarzenia w ringu.
Po rozpoznawczej pierwszej rundzie, w drugim starciu Lora wylądował na deskach trafiony kontrującym lewym sierpowym Mitchella. Bokser z Dominikany nie był jednak zamroczony i bez większych problemów dotrwał do gongu kończącego rundę. W kolejnych odsłonach Mitchell świetnie poruszał się w ringu i jak zwykle finezyjnie operował lewą ręką. Mimo to Lora wciąż nacierał, walka była stosunkowo wyrównana. Pogromca Krzysztofów (Szota i Cieślaka) po raz kolejny pokazał swoją ambicję i siłę fizyczną. Chwilami spychał Mitchella na liny, gdzie dziko swingował, choć nie zdołał ulokować żadnego soczystego ciosu. Brytyjczyk spokojnie wygrywał większość rund, a w ostatnim, dziesiątym starciu podkręcił tempo i po mocnym, bezpośrednim prawym Lora zatoczył się i był blisko porażki przed czasem. Po ostatnim gongu sędzia Richie Davis punktował 98-92.
Menadżer Timothy'ego Bradleya (28-0, 12 KO), Cameron Dunkin odetchnął z ulgą, gdy ''Desert Storm'' podpisał kontrakt na walkę z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO), która odbędzie się 9 czerwca w Las Vegas. Dunkin i Bradley mieli już dość oskarżeń o tchórzostwo, które pojawiły się po tym, jak odrzucili ofertę walki z Amirem Khanem w maju zeszłego roku.
- Jestem bardzo podekscytowany, ponieważ ostatnio wiele przeszliśmy. Timothy był nazywany tchórzem, co jest kompletną bzdurą. To było dla niego ciężkie, dzwonił do mnie i opowiadał o oskarżeniach. Musiałem go uspokajać - powiedział Dunkin. Za walkę z ''Pacmanem'' Bradley otrzyma co najmniej 5 milionów dolarów. Za walkę z Khanem mógł - według Dunkina - otrzymać mniej niż obiecywane przez Brytyjczyka 1,4 miliona.
W poznańskim gymie Piecobiogaz Boxing Team odbyła się kolejna kameralna impreza bokserska, piąta w cyklu współorganizowanym przez prezesa Piecobiogazu Ryszarda Wiśniewskiego oraz prezesa i trenera klubu Junior Boks Poznań Arkadiusza Polcyna. W kilku walkach amatorskich kibice boksu mieli okazję zobaczyć w ringu amatorskich młodych zawodników z klubów Lechma PKB Poznań i Junior Boks Poznań, w tym czołowego polskiego "superciężkiego" Tomasza Duszaka. Odbyły się także dwie walki zawodowe.
W pierwszej z nich dobrze znany poznańskiej publiczności, studiujący w mieście nad Wartą Bartłomiej Wańczyk (10-0, 4 KO) zmierzył się na dystansie 6 rund z Białorusinem Antonem Bekiszem (1-1), który w ostatniej chwili zastąpił swojego rodaka Andrieja Sudasa, pierwotnie anonsowanego jako rywal Polaka. Pięściarz zza Buga będący podopiecznym Dariusza Snarskiego, mający spore doświadczenie z najważniejszych światowych imprez amatorskich, nie zamierzał tanio sprzedać skóry w Poznaniu i narzucił Wańczykowi swój nieco chaotyczny i ofensywny styl walki. "Wania" trafiał jednak licznymi kontrami i górował nad rywalem bokserskimi umiejętnościami, co w ostatecznym rozrachunku przełożyło się na jego minimalne zwycięstwo punktowe stosunkiem 58-57.
W drugiej zawodowej walce w poznańskim klubie wystąpił Marcin Cybulski (2-1, 2 KO) promowany przez młodego promotora z Tczewa Krystiana Cieśnika, założyciela grupy CK Promotion. Cybulski błyskawicznie rozprawił się z niezbyt doświadczonym rywalem, debiutującym na zawodowym ringu Tomaszem Radlofem (0-1). Przed upływem pierwszej minuty pojedynku trafił Radlofa lewym hakiem na korpus, kończąc walkę nokautem. Warto podkreślić, że mimo kameralnego charakteru impreza w poznańskim klubie zgromadziła parę osób znanych w środowisku boksu zawodowego w Polsce. Walki w ringu prowadził mający już międzynarodową renomę sędzia Leszek Jankowiak, a rolę superwisora pełnił Krzysztof Kraśnicki, szef Wydziału Boksu Zawodowego PZB. Białoruskiego pięściarza przywiózł do Poznania wspomniany już Dariusz Snarski, a jednym z gości specjalnych był Zdzisław Nowak, vice-prezes PZB. Niebawem na BOKSER.ORG przedstawimy nagrania video z tej imprezy.
Pierwszy w historii brytyjskiego boksu amatorski mistrz świata i wciąż niepokonany zawodowiec, Frankie Gavin (11-0, 8 KO) twierdzi, że po powrocie do rodzinnego Birmingham serię problemów osobistych ma już za sobą i ma zamiar powrócić na ring z nową siłą. 25 lutego ''Funtime'' zmierzy się w Cardiff z Garym McMillanem (13-3-1, 3 KO) podczas gali, której pojedynkiem wieczoru będzie walka Cleverly-Karpency.
- Życie w Manchesterze było dla mnie coraz cięższe, ale kiedy przeniosłem się do Londynu czułem się jeszcze gorzej. Zaczynałem wpadać w depresję. Nie miałem w sobie energii, ale teraz ponownie jestem pełen wigoru. Wcześniej przynosiłem swoje problemy do gymu, traciłem pewność siebie i boks przestał sprawiać mi przyjemność - powiedział Gavin. ''Funtime'' znów połączył siły z trenerem Tomem Chaneyem, który doprowadził go do złotego medalu w Chicago w 2007 roku.
- Czuję się wspaniale, w ciągu sześciu tygodni pracy z Tomem zrobiłem bardzo duże postępy. W ciągu ostatnich trzech lat obaj wiele się nauczyliśmy. Szokiem był dla mnie poziom wiedzy, jaki osiągnął Tom. Dobrze, że jesteśmy znowu razem w gymie - dodał bokser z Birmingham.
Shane Mosley (46-7-1, 39 KO) zapewnia, że jest gotowy na kolejną walkę o mistrzostwo świata i wkrótce rozpocznie przygotowania do majowego pojedynku z Saulem Alvarezem (39-0-1, 29 KO) na gali Mayweather-Cotto w Las Vegas.
- Wspaniale! To muzyka dla moich uszu. Mogę zaczynać obóz przygotowawczy. Doskonałe nowiny, nie mogę się doczekać! - oświadczył podekscytowany 40-letni Amerykanin. - To będzie świetna walka, będę do niej fantastycznie przygotowany. Jestem zdrowy, a to najważniejsze. Jestem gotowy!
- Canelo jest młody. Dostrzegam w tym pewną ironię, bo mój syn jest w jego wieku. Uwielbiam styl Canelo, jesteśmy dla siebie stworzeni. To będzie znakomity pojedynek. Jestem zadowolony i gotowy do rozpoczęcia treningów - kończy "Sugar" Shane.
Dwa dni po tym jak swoje rankingi opublikowały organizacje WBC i IBF, teraz swoje zestawienie zaprezentowała organizacja WBA. Jak zwykle na liście pretendentów znalazło się miejsce dla kilku Polaków.
W wadze ciężkiej co prawda zabrakło go dla Tomka Adamka, ale Andrzej Wawrzyk (24-0, 13 KO) awansował na bardzo wysokie, dwunaste miejsce.
W kategorii cruiser na najniższym stopniu podium zameldował się Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), zaś dziewiąty jest Mateusz Masternak (25-0, 19 KO), który tydzień temu efektownie rozpoczął swoją współpracę z grupą Sauerland Event.
Najwyżej z wszystkich naszych rodaków stoją akcje drugiego w dywizji półciężkiej Dawida Kosteckiego (38-1, 25 KO). Popularnego "Cygana" wyprzedza jedynie Uzbek Gajret Ahmedow, ale on póki co tak naprawdę nie spotkał się z nikim wymagającym. W rankingu WBA zadebiutował za to zamykający pierwszą piętnastkę Paweł Głażewski (17-0, 4 KO).
Czwarty w wadze średniej jest panujący na tronie mistrza Europy Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO), zaś na siódmym miejscu w kategorii junior średniej sklasyfikowano Damiana Jonaka (31-0-1, 20 KO). On też jest ostatnim naszym przedstawicielem w rankingu WBA.