Zwycięzca turnieju "Super Six" i mistrz świata WBC, WBA Andre Ward (25-0, 13 KO) wypowiedział swoją opinię na temat potencjalnej walki pomiędzy czempionem IBF Lucianem Bute (30-0, 24 KO) i Carlem Frochem (28-2, 20 KO). Przypomnijmy, że w finale "SS" Ward pokonał właśnie Frocha, zaś Bute nie brał w ogóle udziału w zmaganiach zorganizowanych przez telewizję Showtime.
"S.O.G" w roli faworyta stawiałby Brytyjczyka – opinia dość zaskakująca, ale czy w pełni obiektywna?
- Jeśli miałbym teraz decydować, postawiłbym na Carla Frocha. Brytyjczyk ma argumenty, które mogłyby złamać Bute - fizycznie i psychicznie. Niektórzy mogą się ze mną nie zgadzać i twierdzić, że Bute jest lepszym bokserem. Spójrzcie na pracę nóg Luciana, wygląda nienaturalnie. Przypomina nieco robota. Obaj są niezwykle głodni, ale większy głód towarzyszy Frochowi, który będzie chciał zatrzeć złe wrażenie po ostatniej porażce - tłumaczył Ward.
Tymczasowy mistrz świata federacji WBA w wadze junior średniej, Anthony Mundine (43-4 25 KO), już w marcu stoczy pierwszą walkę w Stanach Zjednoczonych. Australijczyk podpisał kontrakt z Cameronem Dunkinem i jest gotowy na wielkie walki w 2012 roku.
- Zawarliśmy już słowną umowę. Moja następna walka odbędzie się w marcu - oświadczył 36-letni "The Man". Zapewne w najbliższej walce Mundine zmierzy się ze słabszym przeciwnikiem, ale w dalszej perspektywie ma starcia z Cotto, Chavezem i Margarito.
Młody kandydat na gwiazdę zawodowych ringów, Kamil Łaszczyk (6-0, 5 KO), po zaledwie 12 miesiącach amerykańskiej kariery, zaprezentuje się w planowanej na 6 rund walce wieczoru gali, która w najbliższą sobotę odbędzie się w mieście Tunica.
Rywalem boksującego w limicie wagi super piórkowej 21-latka z Global Boxing Promotions, będzie 24-letni Teksańczyk Samuel Sanchez (5-3-1, 1 KO). Bedzie to pierwszy tegoroczny występ wrocławianina.

Z Feliksem Savonem boksował trzykrotnie, przegrywając tylko raz, ostatni pojedynek w 1999 roku podczas Mistrzostw Świata w Houston, co dokumentuje zamieszczone zdjęcie. Mowa oczywiście o Rusłanie Czagajewie, który kolejny zawodowy pojedynek stoczy 28 stycznia podczas gali boksu zawodowego w Hamburgu.
Amatorska Kariera Uzbeka była krótka, jakkolwiek niezwykle "treściwa" w sukcesy. Czagajew mając zaledwie 17 lat zdobył w Taszkiencie złoty medal Mistrzostw Azji wagi ciężkiej, a rok później (1996) wystąpił podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, przegrywając pierwszą walkę z Luanem Krasniqi. Pod koniec tegoż roku wywalczył w Hawanie brązowy medal Mistrzostw Świata juniorów, przegrywając (11-14) po wyrównanym boju z faworytem gospodarzy Yurkisem Sterlinem. Od tamtej pory tylko dwukrotnie schodził z amatorskiego ringu jako pokonany - w 1999 r.uległ (1-9) wspomnianemu Savonowi i w 2000 r. podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney przegrał (13-18) z Gruzinem Władimirem Czanturią.
Dodajmy, że w swoim amatorskim dorobku Rusłan Czagajew ma tylko jeden złoty medal Mistrzostw Świata (Belfast 2001). Złoto zdobyte przez Uzbeka w 1997 r. zostało mu odebrane przez AIBA po tym jak odkryto, że Rusłan ukrył fakt stoczenia w międzyczasie dwóch walk zawodowych (przywrócono go ostatecznie w prawach amatora).
Jeden z najlepszych na świecie pięściarzy bez podziału na kategorie, Filipińczyk Nonito Donaire (27-1, 18 KO) 4 lutego w San Antonio zmierzy się w walce o wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi super koguciej z Wilfredo Vazquezem Juniorem (21-1-1, 18 KO). Będzie to pierwsza walka Donaire'a w kategorii do 122 funtów.
- W wadze koguciej byłem wysoki i wciąż jestem kościsty. W tej chwili próbujemy zbudować więcej mięśni. Myślę, że pozostanę na pewien czas w kategorii do 122 funtów. Mam kłopoty z budową mięśni, ale pracuję nad tym. By poczuć się jak w domu w super koguciej i piórkowej, potrzebuję właśnie takiej pracy. Chcę ''wyczyścić'' kategorię do 122 funtów, potem przeniosę się wyżej. Oczywiście w tej chwili liczy się tylko walka z Vazquezem Juniorem - mówi Donaire.
Uznawany za najlepszego pięściarza wagi piórkowej Yuriorkis Gamboa (21-0, 16 KO) jest przekonany, że nie potrzebuje walki na przetarcie przed pojedynkiem z Brandonem Riosem (29-0-1, 22 KO). Ahmet Oener, współpromotor Kubańczyka, czeka na ofertę od Top Rank.
- Chcemy od razu walczyć z Riosem. Top Rank szuka dla niego przeciwnika. Skoro obydwaj zawodnicy chcą tej walki, zorganizujmy to. Nie chcę mówić za dużo, ale wierzę w Gamboę. Pojedynek z Riosem to wielki krok do przodu. Wykonamy go, a potem zobaczymy, co dalej - powiedział Oener.
- Prawdopodobnie to byłaby bardzo dobra walka. Publiczność będzie wniebowzięta. Nigdy nie mówiłem, że na pewno go pokonam. Dam z siebie wszystko i postaram się wygrać. Robię to przez całe swoje życie. Cały czas przybieram i tracę na wadze. Mogę pójść w górę lub w dół, to bez znaczenia - oświadczył "Cyklon z Guantanamo".
Guillermo Rigondeaux (9-0, 7 KO) ma nadzieję, że latem dostanie w swoje ręce czołowego pięściarza P4P - Nonito Donaire (27-1, 18 KO). - Jeśli on nie chce powtórki z Narvaeza, możemy walczyć na ringu, który ma 15 stóp - proponuje Kubańczyk.
- To nie jest prawdziwy mężczyzna, to zdrajca. Przestań ukrywać się za managerem i żoną, Donaire. Będę gotowy walczyć latem. Jeśli Top Rank da mi szansę, ułożę do snu tego zdrajcę - dodaje 31-letni Rigondeaux.
Jak podają źródła niemieckie, Aleksander Dimitrenko (32-1, 21 KO) prawdopodobnie wycofa się z pojedynku z Kubratem Pulewem (15-0, 7 KO). Przypomnijmy, że federacja EBU wyznaczyła Niemca i Bułgara do walki o wakujący tytuł mistrza Europy wagi ciężkiej. Przetarg na ten pojedynek ma mieć miejsce 30 stycznia.
Jeżeli Dimitrenko się wycofa, jego miejsce może zająć inny ''ciężki'' ze stajni Universum - Denis Bojcow (29-0, 24 KO). 28 stycznia Rosjanin zmierzy się w Hamburgu z Darnellem Wilsonem (24-13-3, 20 KO). Czy walka z Amerykaninem będzie dla Bojcowa rozgrzewką przed starciem z Pulewem? Przekonamy się już niebawem.
Champion WBA w wadze muszej, Hernan "Tyson" Marquez (32-2, 25 KO), wznowił już treningi i przygotowuje się do kolejnej obrony tytułu. Młody Meksykanin wystąpi w marcu, ale dokładna data jego powrotu nie jest jeszcze znana. Na celowniku Marqueza znajduje się mistrz federacji WBO - Brian Viloria (30-3, 17 KO).
- W przyszłym tygodniu sfinalizujemy kontrakt z pretendentem. Jestem skupiony na treningach i zadowolony z ich przebiegu. Chcę unifikować tytuły i zyskać miano najlepszego pięściarza tej kategorii. Chcę walczyć z Vilorią, Pongsaklekiem i Segurą. Teraz muszę myśleć o marcowej obronie, ale w czerwcu lub lipcu chce się zmierzyć z Vilorią - powiedział "Tyson".
Gary Shaw poinformował BoxingScene, że 28 kwietnia w Atlantic City odbędzie się rewanżowa walka pomiędzy Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO) a Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO). Transmisję z tego pojedynku przeprowadzi stacja HBO.
Pierwsze starcie "Złego" Chada z "Katem" zakończyło się w atmosferze skandalu. Hopkins odniósł kontuzję, w wyniku której nie mógł kontynuować walki i początkowo ogłoszono jego przegraną przez TKO w drugiej rundzie. Ostatecznie rezultat zmieniono na "no contest", a obydwaj zawodnicy do teraz nie szczędzą sobie gorzkich słów.
Podczas zgrupowania olimpijskiej kadry Rosj w Kisłowodzku podjęto decyzję o wyborze Dawida Ajrapetjana nowym kapitanem "Sbornej". Jednocześnie szef Rosyjskiej Federacji Bokserskiej, były znakomity pieściarz wagi ciężkiej, Jewgienij Sudakow podziękował dotychczasowemu kapitanowi, Jegorowi Mechoncewowi.
Występujący w wadze papierowej (49 kg) Ajrapetjan jest aktualnie najstarszym kadrowiczem (w październiku skończył 28 lat). W swoim dorobku ma m.in. tytuł mistrza Europy (2006), a także srebrny (2009) i brązowy (2011) medal mistrzostw świata. Podczas ostatniego światowego czempionatu w Baku wywalczył olimpijską kwalifikację.
O rok młodszy Mechoncew (91 kg) to z kolei dwukrotny mistrz Europy (2008, 2010), mistrz świata (2009) i aktualny brązowy medalista mistrzostw świata (2011). On również w stolicy Azerbejdżanu zdobył olimpijski paszport do Londynu.
Organizatorzy Turnieju Grand Prix Pucharu Polski w Karlinie przyjęli już ponad 170 zgłoszeń zawodników z klubów z całej Polski. Najliczniejsza - jak na razie - jest ekipa PKB Poznań, która w Karlinie wystartuje w komplecie. Oczywiście poza Michałem Chudeckim, który aktualnie szlifuje swoją formę za Oceanem w Global Boxing Gym w North Bergen.
- Cieszymy się niezmiernie, że tak duża liczba zawodników, a także trenerów i działaczy pięściarskich odwiedzi naszą Gminę. Dołożymy wszelkich starań, by impreza przeprowadzona była na najwyższym poziomie. Na dziś stoimy przed dylematem, czy w naszej niedużej sali ustawić dwa ringi. Może to ograniczyć dostęp publiczności do uczestnictwa w tym sportowym, pięściarskim święcie, ale z drugiej strony - jak wiem - bywały turnieje, w których walki kończyły się nad ranem, a tego chcemy uniknąć - powiedział Burmistrz Karlina, Waldemar Miśko.
Transmisja na BOKSER.ORG rozpocznie się od czwartku, jakkolwiek jest duże prawdopodobieństwo, że pierwsze walki w trzech kategoriach wagowych odbędą się w środę o godzinie 21:00, podobnie jak miało to miejsce w Pile.
- Istnieje takie prawdopodobieństwo, natomiast złoży się na to kilka czynników, z których najważniejszy to czynnik sędziowski. Jeśli sędziowie wyrażą zgodę na sędziowanie w środę i zrobią to w imię popularyzacji pięściarstwa to walki się odbędą. Jesteśmy w stałym kontakcie z Panem Zbyszkiem Górskim i liczę, że uda nam się wspólnie wypracować porozumienie w tej sprawie - dodaje Marek Matela koordynujący przygotowania do imprezy.
Za nieco ponad tydzień w Karlinie rozpocznie się rywalizacja o wyjazd na turniej kwalifikacyjny do Stambułu. Mimo iż zapewne Trener Kadry Olimpijskiej ma w głowie nazwiska zawodników, których tam zamierza zabrać, to być może w karlińskim turnieju GP pojawi się ktoś nowy. Nas najbardziej interesuje powrót do kraju Karola Ozimkowskiego, który zapowiedział walkę o olimpijski paszport, ale także występ największego pechowca ostatnich lat, Krzysztofa Sadłonia. Bardzo ciekawie zapowiada się również rywalizacja w wadze ciężkiej, gdzie pod nieobecność Michała Olasia barw Warszawskiego Fenixa bronić będzie Hubert Iwanow - najnowszy nabytek trenera Huberta Migaczewa.
Czy walki odbędą się w środę, czy też nie, nie zmieni to faktu, że reaktywowane po powrocie do Zarządu Polskiego Związku Bokserskiego Zdzisława Nowaka, Turnieje Grand Prix stają się coraz popularniejsze i dają możliwość konfrontacji wszystkim zawodnikom po 18. roku życia. Kwalifikacje do Mistrzostw Polski przez Turnieje Grand Prix wydają się być sensowne, choć głosy w środowisku są podzielone. Być może w uzasadnionych przypadkach Zarząd PZB będzie przyznawał tzw. "Dzikie Karty", co pozwoli na start tym, którzy podczas Turniejów Grand Prix nie mogli się sprawdzić.
Były amatorski mistrz świata, Amerykanin Demetrius Andrade (15-0, 10 KO), kolejny pojedynek stoczy 10 lutego podczas gali boksu zawodowego w Connecticut. Jego rywalem będzie rodak, Derek Ennis (23-3-1, 13 KO) a stawka wspomnianej rywalizacji wakujący pas NABO wagi jr. średniej.
Andrade nie ukrywa, że w przyszłości zamierza stanąć do walki o tytuł zawodowego mistrza świata, jakkolwiek nie zamierza się do tego specjalnie spieszyć.
- Zwycięstwo pomoże mi zrealizować mój główny cel, jakim jest walka o tytuł mistrza świata, ale z nie zamierzam się specjalnie z tym spieszyć, tylko podążam zgodnie z wyznaczonym planem, pokonując odpowiednio dobranych przeciwników. Kiedy mój rekord będzie wynosił 20-0, będę psychicznie i fizycznie gotowy do walki z zawodnikami klasy Saula Alvareza. Z każdym pojedynkiem jestem coraz mocniejszy - powiedział Andrade.
Wczoraj spotkaliśmy się ze Zbigniewem Raubo, wielokrotnym mistrzem Polski w boksie i wieloletnim szkoleniowcem warszawskiej "Gwardii". Temat naszej rozmowy mógł być tylko jeden - zamkięcie stołecznego klubu przez Główny Ispektorat Budowlany, oficjalnie z powodu złego stanu budynku przy ulicy Racławickiej. Zapraszamy do wysłuchania obszernego wywiadu.
Były mistrz świata wagi ciężkiej, Rusłan Czagajew (27-2-1, 17 KO), w najbliższą sobotę powróci między liny po porażce z rąk Aleksandra Powietkina. "Biały Tyson" na dystansie ośmiu rund zaboksuje z Kertsonem Manswellem (22-3, 17 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Pewniakiem w tej walce jest 33-letni Uzbek. Zwycięstwo Czagajewa jest niemal absolutnie pewne i eksperci z firmy UNIBET najwyraźniej nie potrafią sobie wyobrazić zawodnika z Tryidadu i Tobago wygrywającego ten pojedynek.
Wygrana Czagajewa - 1.01
Remis - 40.00
Wygrana Manswella - 17.00
Polski pięściarz z Filadelfii Joey Dawejko i jego nowy pracodawca nie marnują czasu. Zaledwie dwa tygodnie po zwycięskiej walce z Corey`em Winfieldem (4-9, 2 KO), szef Boxing 360, Dr. Mario Yagobi, znalazł Dawejce kolejnego przeciwnika. Będzie nim 28-letni Meksykanin z Las Vegas, Alvaro Morales (6-10-6), z którym Polak zmierzy się 28 stycznia w Resorts Casino Hotel w Atlantic City. O kulisy i przygotowania do nadchodzącej walki zapytaliśmy promotora Dawejki.
- Joey z Winfieldem poradził sobie znakomicie. Czy był Pan zadowolony ze stylu w jakim odniósł zwycięstwo?
Mario Yagobi.: Podpisałem z nim kontrakt zaledwie kilka dni przed walką, ale kiedy zapytałem go czy chce walczyć powiedział, że jest gotowy. W ciągu samej walki widać było, że miał kilka miesięcy przerwy, ale nie przestraszył się większego i cięższego (niemal 140 kg i 191 cm) przeciwnika. Mimo iż był dużo niższy i lżejszy (178 cm i 104 kg) kontrolował wydarzenia w ringu i wygrał zasłużenie.
- Czy Winfield sprawił mu jakiś kłopot? Czy Joey miał szansę na nokaut?
MY: Mimo iż Joey walczy przeciwko zawodnikom "ciężkiego" kalibru porusza się po ringu jak pięściarz wagi średniej. Dlatego też Winfield nie mógł go trafić. Przez większą część tego 4-rundowego pojedynku Winfield unikał walki i szukał klinczu, dlatego Joey nie miał szans na nokaut. Sędzia mocno się napracował rozdzielając obu zawodników, ale wszyscy sędziowie wydali zgodny werdykt 40-36 dla Dawejki.
- Mówi się, że Joey pokaże się Polakom w Chicago 17 lutego w Cicero Stadium podczas gali Friday Night Fights. Z kim się zmierzy?
MY: Jest kilka opcji, ale nie mamy jeszcze nikogo na papierze. Zresztą najpierw Joey musi wygrać swoją drugą styczniową walkę. W najbliższą sobotę w Resorts Casino Hotel w Atlantic City zmierzy się on z Meksykaninem z Las Vegaz Alvaro Moralesem, który mierzy 183cm i waży 134kg. To doświadczony bokser (6-10-6) i ma ciekawe CV. Walczył jak równy z równym z m.in. Sethem Mitchellem, Jonte Willisem, Ashante Jordanem or Andy Ruizem Jr. Ma na swoim koncie także porażkę z Polsko-Kanadyjskim fighterem Grzegorzem Kiełsą.
Znakomity radziecki pięściarz Piotr Zajew, wicemistrz olimpijski z Moskwy (1980) w wadze ciężkiej, wspominał po latach ringowe spotkanie z "Największym" Muhammadem Alim. Jego zdaniem Amerykanin był bezapelacyjnie najlepiej wyszkolonym technicznie zawodnikiem w historii wagi ciężkiej.
Wspomniany Zajew w 1978 roku w Moskwie wziął udział w jednym z trzech pokazowych pojedynków z Alim, zorganizowanym podczas oficjalnej wizyty Amerykanina w Związku Radzieckim. Zaraz po walkach, Ali przyjął specjalne zaproszenie od ówczesnego I Sekretarza KPZR, Leonida Breżniewa.
- Wyszedłem na ring jako pierwszy, a po mnie jeszcze Jewgienij Gorstkow i Igor Wysocki. To był dla nas wielki zaszczyt stanąć w ringu z takim mistrzem jak Ali. Pamiętam, że był doskonały technicznie, szybki, zwinny, lekki. Myślę, że w wadze ciężkiej nie było później zawodnika walczącego na takim poziomie jak on - wspomina Zajew.
Według oficjalnych komunikatów agencyjnych, każda ze wspomnianych trzech walk trwała dwie rundy po trzy minuty.
- Wyszliśmy na ring ubrani w podkoszulki, lecz Ali, jako profesjonalista, pojawił się tam z nagim torsem - dodaje Zajew. - Nikt z nas nie wiedział za bardzo jak ma z nim boksować, więc staraliśmy się pokazać w ringu wszystko, co potrafiliśmy. Nikt z nas nie był liczony, nikt nie wylądował na deskach, a po zakończeniu walk odbyła się mała konferencja, na której Ali powiedział: "Podobali mi się ci trzej radzieccy bokserzy. Z pierwszym przegrałem, z drugim zremisowałem, a trzeciego pokonałem".
Grupy Arena Box-Promotions wygrała przetarg na organizację pojedynku o pas interkontynentalny IBF wagi średniej pomiędzy Dominikiem Britschem (26-0, 9 KO) i Benjaminem Simonem (22-1, 21 KO).
- Wcześniej grupa Sauerland Event [promotor Britscha - przyp. red.] przedstawiła nam bardzo lukratywną propozycję, z zastrzeżeniem, że pojedynek w żadnym wypadku nie może się odbyć poza granicami Niemiec - mówi szef Areny, Ahmet Oener. - Teraz prawdopodobnie nie będą mieli innego wyjścia. Planujemy, że do wspomnianej walki dojdzie 9 marca w Turcji.
Przypominamy, że kontrowersyjny niemiecki promotor tureckiego pochodzenia, pod koniec ubiegłego roku oznajmił, że nie zamierza dłużej pracować na terenie Niemiec i swoje bokserskie gale organizować będzie odtąd w Turcji i USA.
Bokser wagi ciężkiej. Niepokonany. Amerykanin – te trzy kryteria spełnia Joe Hanks (18-0, 12 KO). 28-letni prospekt z Newark, który od ponad czterech lat zajmuje się zawodowym pięściarstwem. "The Future" nie ma bogatej kariery amatorskiej, ale był zapraszany na obozy treningowe m.in. do Władimira Kliczki i Chrisa Byrda.
- Myślę, że jestem jednym z najciekawszych prospektów w wadze ciężkiej. Pochodzę z New Jersey, na ringach amatorskich stoczyłem 25 walk. Podczas obozów przygotowawczych trenowałem z Władimirem Kliczko i Chrisem Byrdem. Nie byłem wtedy jeszcze zawodowcem. Pobrałem od nich bardzo cenne nauki. Widziałem, jak przygotowują się zawodowcy. Poznałem ich metody treningowe, sposób żywienia.
- Jestem wielkim facetem, który potrafi się płynnie poruszać. Boksuję z kontry, mam niezwykle szybkie ręce. Potrafię bić kombinacjami złożonymi z pięciu ciosów. Zdolności ruchowo-atletyczne zdobyłem dzięki grze w koszykówkę. W dzieciństwie uprawiałem różne sporty. Nie jestem typowym "ciężkim", który zadaje jeden lub dwa ciosy
4 lutego przed Hanksem kolejna zawodowa próba. Jego umiejętności sprawdzi wysoki Rafael Pedro (21-9-1, 15 KO), który gabarytami przypomina ukraińskich braci.
- Nie wiem wiele na temat najbliższego przeciwnika. Pedro to duży facet. Mierzy ponad dwa metry, podobnie jak Władimir i Witalij. To będzie dla mnie cenna lekcja - powiedział Hanks.
Po ponad rocznej przerwie na zawodowe ringi powróci Fres Oquendo (32-7, 21 KO). Dwukrotny pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej wystąpi 3 marca na gali w stanie Iowa. Przeciwnik nie jest jeszcze znany, wiemy jednak, że walka zakontraktowana będzie na osiem rund.
"Szybki Fres" w dwóch ostatnich potyczkach przegrywał nieznacznie na punkty z Jeanem Marcem Mormeckiem i Oliverem McCallem. W 2003 roku Portorykańczyk mieszkający w Chicago stanął przed szansą wywalczenia tytułu czempiona IBF. Okazji nie wykorzystał, przegrywając jednogłośnie na punkty z Chrisem Byrdem. Pół roku później federacja WBA otworzyła przed Oquendo szansę, ale John Ruiz okazał się zaporą nie do przejścia (TKO w 11. rundzie).
Marco Antonio Rubio (53-5-1, 46 KO) jest bardzo pewny siebie przed kolejnym pojedynkiem o tytuł mistrza świata WBC w wadze średniej. 4 lutego na gali w San Antonio "El Veneno" zmierzy się z Julio Cesarem Chavezem Jr (44-0-1, 31 KO).
- Odebrać Chavezowi tytuł można tylko w jeden sposób - nokautując go. Ja to zrobię. Wszystko jest po jego stronie, ale nastawiam się na nokaut. Właśnie kończymy przygotowania, mam już 90% formy - zapewnia meksykański weteran.
- Od szóstej albo siódmej rundy zacznę podkręcać tempo. Będę polegał na szybkości i wywierał presję. Używałem tej strategii na innych przeciwnikach i wygrałem dzięki temu wiele walk, między innymi z Davidem Lemieux. Wierzcie mi, wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie zostawię żadnych wątpliwości, a tytuł mistrza świata będzie mój - przekonuje Rubio.
W poniedziałek w Hamburgu odbyła się konferencja prasowa przed zaplanowaną na najbliższą sobotę galą grupy Universum Box-Promotion. Wystąpią między innymi Denis Bojcow (29-0, 24 KO), Rusłan Czagajew (27-2-1, 17 KO), Juergen Braehmer (36-2, 29 KO), Rachim Czakijew (11-0, 9 KO), Ina Menzer (27-1, 10 KO), Witalij Tajbert (21-2, 6 KO), Firat Arslan (31-5-1, 20 KO) i Marcel Meyerdiercks (20-0, 5 KO).
W pojedynku wieczoru wracający na ring po dłuższej przerwie Braehmer zmierzy się z Jose Marią Guerrero (29-2-1, 11 KO). W Hamburgu będziemy mieli również polski akcent - w zakontraktowanej na 12 rund potyczce Daniel Urbański (21-7-3, 5 KO) powalczy z Rafaelem Bejaranem (13-1, 6 KO) o pas WBO European w wadze średniej.
Według brytyjskich mediów Tyson Fury (17-0, 12 KO) może zrzec się tytułów mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej wagi ciężkiej, w celu uniknięcia pojedynku z obowiązkowym pretendentem, Davidem Price`em (12-0, 10 KO). Mimo to ten ostatni nie traci nadziei, że Fury stanie z nim w ringu.
- Oczywiście, że walka ze mną nie jest dla niego atrakcyjna finansowo. Fury wie, że w razie pierwszej porażki straci szanse stoczenia potencjalnie atrakcyjnych walk. Ale jeśli Fury faktycznie zrezygnuje, okaże się zwykłym tchórzem - powiedział Price.
Przypominamy, że David Price prawa pretendenta do brytyjskiego pasa wywalczył w minioną sobotę, błyskawicznie rozprawiając się z Johnem McDermottem.
Sympatycy boksu z Olsztyna nie zaczęli jeszcze na dobre tęsknić za oglądaniem swojej ulubionej dyscypliny na żywo, a niebawem czeka ich kolejna niespodzianka. 17 lutego (piątek) w hali Urania po raz kolejny będą mogli oglądać walki pięściarzy O'Chikara Gmitruk Team. W pojedynku wieczoru wystąpi Dariusz Sęk (14-0-1, 6 KO), a spore zainteresowanie powinien wzbudzić również pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO), do niedawna mistrza Europy w wadze super średniej.
Oprócz wspomnianych zawodników olsztyńskim kibicom na pewno zaprezentują się również Maciej Sulęcki (8-0, 2 KO), Norbert Dąbrowski (6-0, 1 KO) i Przemysław Opalach (8-0, 7 KO) - wszyscy na dystansie 6 rund. Pojedynek Sęka będzie zakontraktowany na 10, a Wilczewskiego na 8 rund.
Poprzednia gala w olsztyńskiej Uranii odbyła się w marcu ubiegłego roku. W pojedynku wieczoru Mateusz Masternak pokonał wówczas przed czasem Alego Ismaiłowa. Lutowa gala będzie ostatnią realizowaną wspólnie przez O'Chikara Gmitruk Team i telewizję Canal+. Niedawno poinformowano o zakończeniu wieloletniej współpracy.
W październiku ubiegłego roku emocjonowaliśmy się rywalizacją młodego polskiego "ciężkiego" Artura Szpilki (9-0, 7 KO) z doświadczonym Jamajczykiem, Owenem Beckiem (29-9, 20 KO), który jeszcze 5 i pół roku wcześniej był pretendentem do tytułu mistrza świata WBA wagi ciężkiej. Przypominamy, że po zaledwie 9 minutach walki półprzytomny Beck, krwawiący z mocno rozciętego łuku brwiowego postanowił poddać walkę.
Pojedynek z Polakiem prawdopodobnie zapoczątkował nowy etap w karierze pięściarza z Jamajki, w którym testować będzie on młodych zawodników wagi ciężkiej. Potwierdza to wiadomość, że 8 lutego w Moskwie Owen Beck skrzyżuje rękawice z debiutującym na zawodowym ringu, 29-letnim Sergiejem Rożnowem, który 7 lat temu w ćwierćfinale Mistrzostw Europy w Puli pokonał Mariusza Wacha.
Jako ciekawostkę dodajmy, że Rożnow - rodowity Rosjanin - występował wówczas w barwach Bułgarii, a zdobycie brązowego medalu dało mu automatycznie olimpijską kwalifikację. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach w pierwszej walce trafił na Aleksandra Powietkina, przegrywając przez RSC w 4. starciu.
Magazyn "The Ring" opublikował własną listę 12 najlepszych pojedynków, do których nie doszło. W 12 ciekawych zestawieniach nie zabrakło naszego najlepszego pięściarza, Tomasza Adamka (44-2, 28 KO). Lee Groves uznał, że jednym z takich starć byłaby walka "Górala" z Davidem Haye'em (25-2, 23 KO) w lutym 2009r., gdy obaj jeszcze toczyli, lub mogli toczyć swoje boje w dywizji junior ciężkiej.
- Obaj pięściarze nie pozostali na długo w dywizji cruiser, ale był tak czas, w którym mogli się spotkać. W marcu 2008 roku Haye pokonał Enzo Maccarinelliego, dodając pas WBO do posiadanych już tytułów federacji WBA i WBC. Natomiast Adamek w grudniu tegoż roku, pokonując Steve'a Cunninghama zdobył pas IBF, którego brakowało w kolekcji Brytyjczyka. W 2009r. Haye wystąpił już w kategorii ciężkiej, natomiast Adamek wciąż bronił tytułu w dywizji cruiser. Haye miał szansę opuścić kategorię junior ciężką jako niekwestionowany mistrz, unifikując wszystkie najważniejsze tytuły - opisuje ten czas amerykański dziennikarz.
- Jeśli chodzi o wrodzony talent, obaj pięściarze należą do najwyższej półki dywizji cruiser. Obaj byli znakomitymi technikami i dysponowali mocnym jak na tę dywizję ciosem. Dodatkowo reprezentują inne style, co by sprawiło ten pojedynek jeszcze ciekawszym. Starcie Haye-Adamek mogło wyłonić super gwiazdę tej dywizji i zwrócić na nią większa uwagę kibiców boksu na świecie - argumentował swój wybór dziennikarz Biblii boksu.
- Adamek był bardzo atletyczny, utalentowany i mocno bijący. Haye nie ustępował mu pod tym względem, był nawet lepszy. Odwaga Adamka zmusiłaby "Hayemakera" do największego wysiłku, jednak w końcowym rezultacie, to Brytyjczyk zakończyłby go z uniesioną ręką - przewiduje Lee Groves.