Mistrz Polski wagi ciężkiej, Michał Olaś, ma za sobą już drugi pojedynek w lidze zawodowej World Series of Boxing i co najważniejsze jest to kolejne zwycięstwo. Po wypunktowaniu w listopadzie ambitnego, ważącego 126 kilogramów (a więc cięższego od Polaka o 30 kg) Irlandczyka Seana Turnera, przyszła kolej na doświadczonego Mołdawianina Mihaila Munteana. Wczoraj późnym wieczorem Michał wygrał jednogłośnie na punkty, mając rywala na deskach w 5. starciu i będąc o krok od zwycięstwa przed czasem. Podobnie jak w listopadzie, poprosiliśmy naszego pięściarza, by podzielił się swoimi wrażeniami z występu. Mamy nadzieję, że podobnie jak wówczas przypadnie Wam do gustu relacja naszego "jedynaka" z WSB.
- Druga walka w barwach drużyny Dolce&Gabbana Milano Thunder jest już za mną. Przygotowywałem się do niej od przeszło miesiąca i miałem w niej potwierdzić dobrą dyspozycje i po raz kolejny przypieczętować zwycięstwo drużyny.
Mecz zaczął się dla nas bardzo udanie. W kategorii 54kg Ukrainiec Witalij Wołkow zwyciężył na punkty, po przerwaniu walki z powodu rozcięcia, do którego doszło po zderzeniu z głową rywala. Następnie w wadze 61kg Węgier Miklos Varga w 5 rundzie wygrał przez TKO, chociaż na kartach sędziów całą walkę przegrywał dosyć wysoko. Kolejne dwa pojedynki rozegrano na pełnym dystansie. W kategorii 73 kg Irlandczyk William McLaughlin oraz w 85kg Francuz Ludovic Groguhe - moi koledzy z drużyny - wysoko pokonali swoich przeciwników.
Po serii optymistycznych zwycięstw, morale drużyny stale rosło, co było dla mnie dodatkową motywacją, żeby wypaść w swoim pojedynku jak najlepiej. Tego wieczora miałem się zmierzyć z doświadczonym weteranem ringów amatorskich i rutyniarza z ligi WSB, 31-letnim Mołdawianinem Mihailem Munteanem (rekord w WSB: 3-3). Rywal toczył swoje pierwsze poważne pojedynki, kiedy ja jeszcze nie zacząłem przychodzić na salę i boks totalnie mnie nie interesował.
Ulli Wegner, szkoleniowiec byłego mistrza świata w wadze średniej Arthura Abrahama (33-3, 27 KO) uważa, że jego podopieczny we wczorajszym pojedynku z Pablo Fariasem (19-2, 11 KO) zaprezentował się na tyle dobrze, aby znów uważać go za kandydata do zdobycia pasa mistrza świata.
- Wiedzieliśmy, że Farias nie będzie łatwym rywalem, jednak pięściarz ciągle musi się rozwijać. Arthur zrealizował postawione przed nim zadanie - zwyciężył i nie rozczarował swoich kibiców. Abraham ma ogromny potencjał. To człowiek stale dążący do celu, co zawsze udowadnia na treningach. Ma wszystko, aby znów zdobyć tytuł mistrza świata.
Podczas wczorajszej gali grupy Sauerland Event w Offenburgu Abraham pokonał swojego rywala przez techniczny nokaut w 5. rundzie. Wiele wskazuje na to, że 31-letni Niemiec ormiańskiego pochodzenia pozostanie w wadze super średniej i nie wróci do kategorii, w której święcił największe triumfy.
Przedstawiamy kolejny materiał z grudniowego treningu pięściarzy Tiger Boxing Club, który odbył się w krakowskim klubie Infinity Fitness. Zajęcia prowadzi trener Tadeusz Głowa.
Wciąż aktualny mistrz wagi lekkiej, Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO), czeka na ostateczną decyzję Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO). Jeżeli potwierdzą się słowa o wyborze rewanżowej walki z Miguelem Angelem Cotto (37-2, 30 KO), "Dinamita" chętnie powróci między liny na gali w Mexico City.
- Chętnie wystąpię w Meksyku, ale najbardziej zależy mi na gwarancji czwartego pojedynku z Pacquiao. Mój promotor czeka na jego ostateczną decyzję. Przedstawiliśmy już swoje warunki - oświadczył 38-letni Marquez. Jeśli Filipińczyk nie zdecyduje się na kolejne starcie z Juanem Manuelem, Meksykanin może zmierzyć się z Davidem Diazem lub Lamontem Petersonem.
Wszystko wskazuje na to, że 18 lutego na gali w Durango mistrz świata WBO w wadze koguciej, Jorge Arce (59-6-2, 45 KO), zmierzy się z brazylijskim weteranem - Giovannim Andrade (62-13, 50 KO).
41-letni "Bombadeio" zastąpi Lorenzo Parrę, którego kandydaturę odrzuciła federacja WBO. Andrade również nie jest notowany w czołowej piętnastce rankingu, więc niewykluczone, ze jego pojedynek z "Travieso" nie będzie miał rangi mistrzowskiej.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Fernando Montiel (46-4-2, 36 KO), w marcu powróci między liny po dość nieoczekiwanej porażce z rąk Victora Terrazasa (32-2-1, 18 KO). Ubiegły roku nie był dla "Cochulito" szczególnie udany. Najpierw Meksykanin został znokautowany przez Nonito Donaire i stracił swoje trofea, a następnie po dwóch łatwych zwycięstwach poniósł kolejną porażkę - tym razem na punkty po dwunastu rundach. Pomimo tego 32-letni Montiel nie myśli o zakończeniu kariery i postara się wywalczyć tytuł w dywizji super koguciej. Jego najbliższa walka odbędzie się w Los Mochis.
W sobotę w Centrum im. Alego w Louisville, w stanie Kentucky odbyły się uroczystości jubileuszowe legendarnego mistrza świata wszechwag Muhammada Alego, który w najbliższy wtorek będzie obchodził ubileusz swoich 70. urodzin. Na specjalnym przyjęciu zgromadziło się 350 gości, wśród których był dawny trener Alego, Angelo Dundee oraz kolejny wielki mistrz wagi ciężkiej Lennox Lewis. Lewis wsparł Centrum im. Alego hojną donacją 250 tys. dolarów. Cięźko chory "The Greatest" przyjechał na tę wyjątkową uroczystość do swojego rodzinnego miasta specjalnie z Arizony, gdzie obecnie mieszka. I choć stan zdrowia nie pozwolił mu na bardziej aktywny udział w obchodach i zabranie głosu podczas oficjalnych przemówień, pojawił się wśród gości i wysłuchał odśpiewanych dla niego życzeń urodzinowych.
Adrien Broner (22-0, 18 KO) ufa sile swojego ciosu i jest przekonany, że łatwo poradzi sobie z najbliższym przeciwnikiem. 25 lutego na gali St. Louis "The Problem" zmierzy się z niepokonanym Eloyem Perezem (23-0-2, 7 KO).
- W wadze super piórkowej Perez ma watę w rękawicy... Kiepska sprawa, zważywszy na to, że ja biję jak zawodnik kategorii średniej. Nie bawię się swoją karierą, traktuję ją bardzo poważnie. Innymi sportami można się bawić, ale nie boksem. On nie traktuje tego poważnie, więc 25 lutego będzie miał przed sobą wielki "Problem" - powiedział 22-letni Broner.
Były mistrz świata wagi junior półśredniej Kendall Holt (27-5, 15 KO) 16 marca na gali w Cabazon stanie do pojedynku z Timem Colemanem (19-2-1, 5 KO) zakontraktowanym na 10 rund. Pojedynek odbędzie się w umownym limicie 145 funtów. "Rated R" chce sprawdzić jak jego organizm zareaguje na zbijanie wagi i w razie problemów pozostanie w wadze półśredniej na stałe.
- Chcę pozostać pomiędzy junior półśrednią, a półśrednią, ponieważ będę mógł wybierać w jakiej wadze mogę stoczyć pojedynek, jeśli dostanę dobrą propozycje. Po walce z Garcią przytyłem do 160 funtów, jeszcze nigdy nie byłem taki ciężki. Nie wiem czy przyczyną tego było to, że mój organizm podpowiada mi, żebym przeniósł się wagę wyżej, czy było to spowodowane depresją po ostatniej porażce. Zobaczę jak moje ciało zachowa się robiąc limit 145 funtów, wtedy rozważę czy jestem jeszcze w stanie robić limit wagi junior półśredniej.
To kolejny pojedynek z mocnym gościem. To właśnie takich starć szukam, dzięki nim mam motywację do treningu, daje mi powód, by ciągnąć to dalej. On ma coś do udowodnienia, bo chce być tam, gdzie ja już byłem, jednak ja również chcę tam wrócić - powiedział Holt.
Wczoraj cały bokserski świat obiegła informacja o kontuzji żeber Eddie Chambersa (36-2, 18 KO), który w przyszły weekend miał stoczyć ciekawie zapowiadający się pojedynek z Siergiejem Liachowiczem (25-4, 16 KO). Dziś "Szybki Eddie" sam skomentował rezygnację z walki i przeprosił swoich kibiców.
- Bardzo cierpiałem przez tą kontuzję przez ponad tydzień, jednak liczyłem, że do momentu walki wszystko się ułoży i będę gotowy. Pracowałem bardzo ciężko, bo potrzebowałem tej walki. Czuję się bardzo źle z tym, że zawiodłem kibiców. Nie jestem typem zawodnika, który rezygnuje tuż przed walką z byle powodu. Liachowicz to trudny przeciwnik i to mogła być bardzo dobra walka, jednak nie mogę wyjść do ringu z poważną kontuzją - powiedział Chambers.
Mistrz EBU wagi średniej, Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) przebywa aktualnie na zgrupowaniu w Zakopanem, gdzie trenuje wraz z teamem 12 Round Knockout Promotions. Jak widać atmosfera wśród zawodników trenujących w górach jest świetna. Dziś drużyna na zdjęciu pokonała 4:0 ekipę Fiodora Łapina wspomaganą między innymi przez Alberta Sosnowskiego oraz Andrzeja Wawrzyka. Jak widać główny trener grupy Andrzeja Wasilewskiego nie mógł pogodzić się z wynikiem meczu...

Niepokonany mistrz federacji WBA w wadze średniej, Giennadij Gołowkin (22-0, 19 KO), bez trudu dostrzega wady w stylu boksowania Sergio Gabriela Martineza (48-2-2, 27 KO) uznawanego przez większość ekspertów za absolutny numer jeden w limicie 160 funtów.
Na walkę z Argentyńczykiem liczy między innymi champion WBO - Dmitrij Pirog (19-0, 15 KO), który zdaniem Gołowkina miałby spore szanse na pokonanie "Maravilli".
- Stoczenie pojedynku z Martinezem byłoby prawidziwą przyjemnością. Jest mańkutem, a ja lubię przeciwników walczących z odwrotnej pozycji. Widzę u niego wady, on nie jest doskonały. Myślę też, że duże szanse na pokonanie go ma Dmitrij Pirog - wyznał 29-letni Kazach.
Zbliża się kolejna ringowa wojna ''Chicanos'' (Amerykanów meksykańskiego pochodzenia). Obozy Brandona Riosa (29-0-1, 22 KO) i Johna Moliny (23-1, 19 KO) osiągnęły już podobno porozumienie, choć kontrakty nie zostały jeszcze podpisane. Walka Rios-Molina prawdopodobnie odbędzie się 3 marca w kalifornijskim Carson. Ma ją pokazać HBO.
Umowny limit wagowy miałby wynosić 137 funtów. Przypomnijmy, że Rios nie zdołał osiągnąć limitu wagi lekkiej 3 grudnia, przed walką z Johnem Murrayem. ''Bam Bam'' został wtedy pozbawiony tytułu WBA, ale starcie z Brytyjczykiem wygrał. Jeżeli Rios pokona Molinę, będzie - jak sam twierdzi - dążył do walki z Yuriorkisem Gamboą.
Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) daje jasno do zrozumienia, że rewanżowy pojedynek z Miguelem Cotto (37-2, 30 KO) nie odbędzie się w umownym limicie powyżej 147 funtów. Ich pierwsza walka została zakontraktowana na 145 funtów i "Pacman" zwyciężył wówczas przez techniczny nokaut w dwunastym starciu.
Cotto jest jednym z czterech potencjalnych przeciwników Filipińczyka. Po porażce z rąk Pacquiao w listopadzie 2009 roku, "Junito" przeniósł się do kategorii junior średniej i zdobył tytuł mistrza świata federacji WBA, ale zapewnia, że wciąż może bez problemu osiągnąć limit dywizji półśredniej.
Karolina Owczarz (3-0, 1 KO), młoda polska pięściarka z Łodzi, ma za sobą wyjątkowy rok w swojej karierze. Od początku obserwujemy uważnie jej kolejne sportowe kroki, więc w z rozpoczęciem nowego roku postanowiliśmy zapytać jedyną obecnie Polkę uprawiającą boks zawodowo o plany na nadchodzące miesiące.
- Karolina, ubiegły rok był bez wątpienia wyjątkowy w Twoim życiu. Zwieńczyłaś karierę amatorską złotym medalem mistrzostw Polski, poleciałaś na drugi koniec świata by wziąć udział w bokserskim programie reality-show telewizji meksykańskiej, wreszcie zadebiutowałaś jeszcze jako nastolatka na zawodowym ringu i podpisałaś kontrakt z Babilon Promotion. Jak odbierasz to wszystko co się wokół Ciebie wydarzyło?
Karolina Owczarz: To rzeczywiście był bardzo intensywny rok dla mnie, ale wszystko działo się tak szybko, że nie miałam czasu na bieżąco zastanawiać się nad znaczeniem tych zmian jakie zachodzą w moim życiu. Przecież miesiąc po zdobyciu mistrzostwa Polski toczyłam już zawodowe walki w meksykańskim programie „Reto de campeonas”. Teraz, z perspektywy czasu dociera do mnie jak wiele się zmieniło i mam świadomość, że moje życie nie będzie już takie samo. Myślę jednak, że rok 2012 będzie dla mnie równie a może nawet bardziej przełomowy niż poprzedni. Czeka mnie przecież matura i rekrutacja na studia, stopniowo będę musiała mierzyć się również w ringu z bardziej wymagającymi rywalkami. Zatem koncentruję się bardziej na przyszłości i czekających mnie wyzwaniach.
Były mistrz WBO wagi cruiser, Enzo Maccarinelli (33-5, 26 KO) rozpoczyna podbój wagi półciężkiej. Po pokonaniu Giorgija Marosi (13-1, 8 KO) kolejny pojedynek stoczy 25 lutego na gali w Cardiff, w której głównym wydarzeniem będzie pojedynek mistrza WBO wagi półciężkiej Nathana Cleverly (23-0, 11 KO) z Tommy'm Karpency (21-2-1, 14 KO).
Co ciekawe, popularny na Wyspach "Macca" został wyznaczony do eliminatora tytułu mistrza Wielkiej Brytanii wagi półciężkiej należącego aktualnie do Tony Bellewa (16-1, 10 KO). Jego przeciwnikiem ma być 26-letni mańkut, Bob Ajisafe (9-2, 3 KO), a przetarg na ten pojedynek odbędzie się na początku lutego.
Jeden z największych promotorów boksu zawodowego na świecie Bob Arum ogłosił wczoraj po spotkaniu z Manny'm Pacquiao (54-3-2, 38 KO), że jego podopieczny dokonał już wyboru "zawodnika rezerwowego" na wypadek problemów z osiągnięciem porozumienia z Floydem Joyem Mayweatherem (42-0, 26 KO). Arum jednak nie chciał ujawnić, kogo wybrał Manny, a wyręczyła go w tym... żona Filipińczyka.
- On wskazał na Cotto - krótko skomentowała Jinkee Pacquiao. Co ciekawe, Miguel Cotto (37-2, 30 KO) spotkał się z "Pacmanem" w listopadzie 2009 roku, kiedy to przegrał przed czasem w 12 rundzie. Po tym pojedynku zdobył tytuł WBA wagi junior średniej i obronił go dwukrotnie.
Choć żona Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) wyjawiła, że filipiński gwiazdor podjął już decyzję odnośnie następnej walki i w połowie roku ponownie zmierzy się z Miguelem Cotto (37-2, 30 KO), nie potwierdza tego osobisty doradca "Pacmana" - Michael Koncz.
- Nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji. Nie musimy się spieszyć - oznajmił Koncz. - Jinkee miała na myśli, że podoba jej się opcja rewanżu z Cotto, ale nie powiedziała, że Manny znów się z nim zmierzy. To duża różnica.
Przypominamy, że pierwsze starcie Pacquiao-Cotto miało miejsce w listopadzie 2009 roku. Filipińczyk dwukrotnie posyłał wówczas na deski dzielnego "Junito", a Kenny Bayless w dwunastej rundzie poddał porozbijanego Portorykańczyka.
Wczorajszego wieczoru na gali w Offenburgu mistrz WBO wagi super średnie Robert Stieglitz (41-2, 23 KO) pokonał wysoko na punkty Roberta Webera (15-1-1, 3 KO) broniąc tytułu po raz piąty. Teraz kolejnym przystankiem w jego karierze ma być pojedynek z Mikkelem Kesslerem (44-2, 33 KO) w Kopenhadze 14 kwietnia, jednak jeśli z jakichś powodów nie dojdzie do pojedynku Stieglitz chętnie zmierzy się z Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO), który również odniósł zwycięstwo na wczorajszej gali.
- Jeśli on będzie domagał się tej walki to ją dostanie. Mogę to wam zagwarantować - krótko skomentował Stieglitz.
Najgroźniejszy puncher dywizji junior półśredniej w najbliższy piątek stoczy kolejną walkę. Witryna boxrec podaje, że tym razem Lucas Martin Matthysse (29-2, 27 KO) w zaplanowanym na dwanaście rund pojedynku zmierzy się z Silverio Ortizem (23-13, 11 KO). Rywal Argentyńczyka ma przeciętny rekord, ale w ostatnim czasie odnosił same zwycięstwa. Dobry znajomy Lucasa, Marcos Rene Maidana (31-2, 28 KO), przed trzema laty rozprawił się z Ortizem już w drugiej rundzie.
Jhonny Gonzalez z BoxingScene podaje inne nazwiska. Według jego informacji Matthysse zaboksuje z pochodzącym z Filipin Jimrexem Jacą (34-6-3, 19 KO) lub meksykańskim weteranem - Chamaco Ortizem (80-32-7, 52 KO). Miejmy nadzieję, że po tej rozgrzewkowej walce argentyński pięściarz powróci do gry o najwyższą stawkę i następny pojedynek stoczy w Stanach Zjednoczonych, gdzie już dwukrotnie zasłużone zwycięstwa odbierali mu sędziowie (najpierw w starciu z Zabem Judahem, a następnie Devonem Alexandrem).
20 stycznia w Palms Casino Resort w Las Vegas dojdzie do arcyciekawej walki dwóch niepokonanych pięściarzy wagi super koguciej. Mistrz federacji WBA, Rico Ramos (20-0, 11 KO), zmierzy się z posiadaczem tymczasowego tytułu - Guillermo Rigondeaux (8-0, 6 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wyraźnym faworytem tego pojedynku jest 31-letni Kubańczyk - dawny dwukrotny mistrz olimpijski. Ambitnego Ramosa nie należy jednak lekceważyć - "Suavecito" pokazał wielkie serce do walki, gdy zdobył swój tytuł spektakularnie nokautując Japończyka Shimodę, choć do tego czasu przegrywał rundę za rundą.
Wygrana Ramosa - 2.85
Remis - 29.00
Wygrana Rigondeaux - 1.40
Wczoraj w warszawskim Action Club spotkaliśmy się z Andrzejem Gmitrukiem, który opowiedział nam o pierwszych dniach treningów i sparingów Mateusza Masternaka (24-0, 18 KO) w Berlinie. Polski pięściarz kategorii junior ciężkiej przygotowuje się do debiutu w grupie Sauerland Event, który nastąpi 4 lutego we Frankfurcie nad Menem. Rywalem "Mastera" będzie Michael Simms (22-15-2, 14 KO). W stolicy Niemiec przebywa też dwóch innych podopiecznych Gmitruka - były mistrz Europy Piotr Wilczewski i Dariusz Sęk.
W najbliższą sobotę w Liverpoolu odbędzie się eliminator do tytułu mistrza Wielkiej Brytanii wagi ciężkiej, będącego obecnie w posiadaniu Tysona Fury'ego (17-0, 12 KO). Gorący prospekt David Price (11-0, 9 KO) zmierzy się z Johnem McDermottem (26-7, 17 KO). ''Big Bad John'' dwukrotnie (2009 i 2010) walczył z Furym, za pierwszym razem przegrywając na punkty po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziego. Dla Price'a sobotnia walka będzie poważnym testem - McDermott wciąż jest jednym z najlepszych ''ciężkich'' na Wyspach.
47. urodziny obchodzi dziś żywa i wciąż walcząca legenda szermierki na pięści - Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO). Urodzony w Filadelfii pięściarz jest ikoną amerykańskiego boksu i prawdopodobnie najwybitniejszym obecnie strategiem w tym sporcie.
BIOGRAFIA HOPKINSA>>>
W ubiegłym roku "Kat" zapisał kolejną piękną stronę w historii boksu zawodowego, zostając najstarszym mistrzem świata po zdetronizowaniu Kanadyjczyka Jeana Pascala i zdobyciu tytułu federacji WBC w wadze półciężkiej. Wcześniej Hopkins był przez lata królem dywizji średniej (w 2004 roku zgromadził wszystkie najważniejsze trofea, co uczyniło go niekwestionowanym mistrzem).
B-Hop ma na rozkładzie największe gwiazdy tej dyscypliny - wśród pokonanych przez niego pięściarzy znajdują się m.in. Roy Jones, Felix Trinidad, Oscar De La Hoya, Antonio Tarver, Glen Johnson, Winky Wright, William Joppy i Kelly Pavlik. "Katowi" życzymy dalszych sukcesów i wyczucia przy podjęciu trudnej decyzji o zawieszeniu rękawic na kołku.
Mistrz świata WBC wagi ciężkiej, czterdziestoletni Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) twierdzi, że sekretem jego wciąż wspaniałego refleksu jest codzienna gra w ping-ponga. W tym roku Ukrainiec chce zakończyć karierę, ale nie z powodu spadku możliwości fizycznych.
- Mój refleks nie słabnie. Przed moją walką z Tomaszem Adamkiem eksperci twierdzili, że Polak jest szybszy ode mnie, ale to mój refleks okazał się lepszy. Codziennie gram w tenisa stołowego i bardzo to lubię. Czasami gram z Władimirem. On również jest bardzo dobrym graczem - mówi Witalij, który przygotowuje się obecnie do walki z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), która odbędzie się 18 lutego w Monachium.
- 90 procent mojego czasu pochłania polityka, dlatego obóz przygotowawczy jest dla mnie jak wakacje. Kiedy żona widzi mnie podczas treningów przed walką, mówi: ''Wyglądasz tak świeżo!'' - dodaje Ukrainiec. Negocjacje z Davidem Hayem nie są natomiast dla starszego z braci tak przyjemne...
- W tej chwili jesteśmy bardzo daleko od osiągnięcia porozumienia z Hayem. On wciąż myśli, że jest mistrzem świata i dyktuje warunki. Bardzo chcę tej walki, ale negocjacje z Brytyjczykiem nie są łatwe. Problemem nie są tylko pieniądze, ale także prawa telewizyjne i wiele innych rzeczy - tłumaczy doktor Kliczko.
Aktualny mistrz WBC wagi junior półśredniej, legendarny Erik Morales (52-7, 36 KO) szykuje się do pierwszej obrony tytułu przeciwko niepokonanemu Danny Garcii (22-0, 14 KO) do której dojdzie 24 marca. "El Terrible" twierdzi, że nadal jest w stanie pokonać jednego z najlepszych zawodników na globie, Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO), a jego ostatnie przegrane z Filipińczykiem w 2006 roku były spowodowane nieodpowiednim prowadzeniem się poza ringiem.
- Myślę, że moi ostatni oponenci spodziewali się, że zawalczą z tym gościem, który przegrał z Pacquiao, jednak gdy wychodzili ze mną do ringu zorientowali się, że przyszło im się spotkać z Moralesem ze starych, dobrych czasów. Dokonałem wielu złych wyborów zanim odszedłem. Zaakceptowałem pojedynek z Manny'm w limicie, którego faktycznie nie mogłem zrobić. Poza ringiem nie prowadziłem się tak jak powinienem, nie byłem w formie. Dzisiejszy Morales nadal jest w stanie pokonać Pacquiao, nie mam wątpliwości. W naszych ostatnich walkach nie byłem nawet cieniem dzisiejszego Moralesa - powiedział Meksykanin.