Pozostający na bokserskiej emeryturze Joe Calzaghe (46-0, 32 KO) wątpi w to, że dojdzie do pojedynku unifikacyjnego w wadze półciężkiej pomiędzy legendarnym Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO), a jego rodakiem Nathanem Cleverlym ( 23-0, 11 KO). Niepokonany "Włoski Smok" uważa, że byłoby to zbyt duże ryzyko dla mistrza z Filadelfii.
- Hopkins walczy tylko, gdy ma zapewnioną dużą wypłatę i znane nazwisko. Nathan nie jest popularny w Ameryce, ponadto stoi u progu swojej kariery, więc w tej walce Hopkins miałby więcej do stracenia niż zyskania. Cleverly walczy w tempie, które sprawiłoby mu mnóstwo problemów.
Oprócz Walijczyka wśród kandydatów do walki z "Katem" wymienia się jeszcze Luciena Bute, Chada Dawsona i Tavorisa Clouda. Póki co Cleverly w najbliższej walce zmierzy się z Tommym Karpencym ( 21-2-1, 14 KO), który dla Joe jest anonimowy.
- Nigdy o nim nie słyszałem. Walczyłem kilka razy z gośćmi, o których nigdy wcześniej nie słyszałem i wiem, że nie można ich lekceważyć. Nathan musi po prostu wyjść na ring i go znokautować.
5th Street Gym - sala treningowa w Miami, znana również jako Uniwersytet Boksu lub Kraina Oz. Powstała w 1950 roku, stworzyli ją bracia Dundee - Chris (''Czarnoksiężnik z Krainy Oz'') i Angelo (''Książę Oz''). Chris był jednym z najważniejszych menadżerów bokserskich w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie dwudziestego wieku. Angelo jest uważany za jednego z najlepszych trenerów w historii ''sweet science''. Tajniki pięściarstwa poznał w gymie Lou Stillmana. Pierwszym mistrzem świata wychowanym przez ''Księcia Oz'' był Carmen Basilio. Wkrótce przyszli kolejni: Willie Pastrano, Luis Rodriguez, Florentino Fernandez, Sugar Ramos i Ralph Dupas. Gym stał się magnesem dla kubańskich emigrantów. Bracia Dundee dbali o aktywność swoich zawodników, co tydzień organizując walki w Miami Beach Auditorium. W 1960 roku treningi w gymie rozpoczął Cassius Clay. Wraz z rozwojem kariery człowieka, który w 1964 roku stał się Muhammadem Alim, sala braci Dundee zdobyła legendarny status. W gymie pojawiały się czołowe postacie sportu i innych dziedzin życia: Joe Louis, Rocky Marciano, Jackie Gleason, Malcolm X, The Beatles, Sean Connery, Frank Sinatra, Sylvester Stallone i wielu innych sławnych ludzi, przyciągniętych magią Krainy Oz. Nie sposób także wymienić wszystkich wielkich bokserów, którzy trenowali w 5th Street i wszystkich oryginałów związanych z salą w przeróżny sposób. Niezliczoną ilość anegdot o gymie można znaleźć w książce Ferdiego Pacheco ''Tales from the 5th Street Gym''. Po serii problemów i zakończeniu kariery przez Alego bracia Dundee opuścili Uniwersytet Boksu. Pod koniec lat osiemdziesiątych lokalny latynoski promotor Tuto Zabala próbował ożywić salę, ale nie odniósł sukcesu. Dawna magia przeminęła. W 1994 roku oryginalny gym został zniszczony, na jego miejscu zbudowano nowy bydynek. Wrzesień 2010 roku przyniósł ponowne otwarcie 5th Street. Trzech biznesmenów (Matt Baiamonte, Tom Tsatas i Dino Spencer) - przy współpracy z Angelo Dundeem - zdecydowało się na próbę przywrócenia świetności boksowi w Miami. - Wszyscy kochaliśmy i kochamy to miejsce. Muhammad Ali miał łzy w oczach, gdy powrócił do 5th Street. Nigdy tak naprawdę go nie trenowałem - po prostu pokazałem mu salę i został w niej. Uwielbiał kubańskich bokserów, dźwięki, zapachy i kolory gymu. 5th Street było jego bokserskim rajem - powiedział ''Książę Oz''.
Jak donoszą brytyjskie media sportowe, były mistrz świata wagi piórkowej - Scott Harrison (25-2-2, 14 KO), odzyskał już licencję bokserską i przygotowuje się do powrotu. Przypomnijmy, że ten 34-letni pięściarz ze Szkocji po raz ostatni wystąpił w ringu w 2005 roku, kiedy to pokonał na punkty Australijczyka Nedala Husseina (43-5, 27 KO). W następnym roku został pozbawiony pasa federacji WBO, a niedługo później wyszło na jaw, że waleczny Szkot od dłuższego już czasu ma depresję i poważne problemy z alkoholem. Jakby tego było mało, "The Real McCoy" przebywając na wakacjach na Maladze pobił dotkliwie turystę, za co został skazany na 2,5 roku więzienia.
Na szczęście Scott mroczną przeszłość zostawił daleko z tyłu i jak sam twierdzi ,jest już teraz całkiem nowym człowiekiem.
- Jedyne czego pragnę, to nadrobić stracony czas i wrócić do tego co kocham, czyli do boksu – wyznaje pięściarz z Glasgow. – Kilka miesięcy temu brytyjski związek bokserski odrzucił mój wniosek, bo nie dostarczyłem im wszystkich niezbędnych dokumentów. Teraz jest już wszystko w porządku i znowu jestem zawodowcem. Odpokutowałem już za swoje grzechy i w końcu mogę wszystkim pokazać, że stać mnie jeszcze na sukcesy! – cieszy się były mistrz Wielkiej Brytanii, Wspólnoty Brytyjskiej i świata.
Pomocną dłoń do tego zawodnika po przejściach wyciągnął jego stary opiekun Frank Warren. Najsławniejszy brytyjski promotor podpisał już z nim nowy kontrakt i w najbliższych miesiącach zorganizuje mu pierwszą walkę.
Richard Schaefer z Golden Boy Promotions wyznał, że włodarze federacji WBA poinformowali go o planie zarządzenia rewanżowego starcia pomiędzy Amirem Khanem (26-2, 18 KO) a Lamontem Petersonem (30-1-1, 15 KO).
- Dziś zostaliśmy poinformowani, że World Boxing Association zarządzi rewanż. We wtorek powinno pojawić się pisemne potwierdzenie. Żaden z zawodników nie może stoczyć wcześniej innej walki - oświadczył Schaefer.
Oznacza to, że "Havoc" wypada z obiegu potencjalnych przeciwników Manny'ego Pacquiao, chyba że zdecyduje się zwakować tytuł federacji WBA, co wcale nie będzie wielkim szokiem...
Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Jorge Linares (31-2, 20 KO), już wkrótce stanie przed kolejną szansą zdobycia tytułu w dywizji lekkiej. Federacja WBC zarządziła, że nowy champion, Antonio DeMarco (26-2-1, 19 KO), po dobrowolnej obronie będzie musiał przystąpić do rewanżowej walki z Wenezuelczykiem, który w październiku gładko ogrywał go do czasu przerwania pojedynku w jedenastej odsłonie.
Niewykluczone, że Linares obierze jednak inną drogę i zaboksuje o wakujący pas WBA z posiadaczem tymczasowego trofeum - Kubańczykiem Richardem Abrilem (17-2-1, 8 KO). To starcie może odbyć się już w kwietniu.
Oscar De La Hoya ma nadzieję, że kolejne fiasko negocjacji w sprawie walki Floyda Mayweathera Juniora (42-0, 26 KO) z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO) otworzy oczy kibicom. Szef grupy Golden Boy Promotions uważa, że wina leży po stronie Boba Aruma.
- Teraz chyba rozumiecie, dlaczego mam do Boba pretensje o to, że staje na przeszkodzie, kiedy staramy się organizować wielkie walki - napisał na swoim Twitterze "Złoty Chłopiec". - Próbowaliśmy naprawdę wiele razy, ale jego nie stać nawet na odrobinę uprzejmości w postaci odpowiedzi...
W pojedynku wieczoru gali w Magdeburgu nie zabrakło emocji. Albański ''półciężki'' Robin Krasniqi (37-2 13 KO) stoczył zaciętą bitwę z ambitnym Francuzem Hakimem Zoulikhą (16-3, 8 KO). Walka zakończyła się zwycięstwem Krasniqiego, który zatrzymał Zoulikhę w dwunastej rundzie (TKO 12).
Niższy Francuz od początku próbował przedostać się do półdystansu, co często mu się udawało. Zoulikha dziko swingował i Albańczyk przez długi czas nie mógł znaleźć odpowiedzi na ataki przeciwnika. Gdy wydawało się, że szala zwycięstwa zaczyna się przechylać na stronę Francuza, dobrze przygotowany kondycyjnie Krasniqi odzyskał wigor i od ósmej rundy zaczął utrzymywać Zoulikhę w dystansie. W dwunastej rundzie Albańczyk trafił długą serią ciosów, na którą Francuz nie odpowiedział i sędzia przerwał pojedynek na pięć sekund przed ostatnim gongiem.
Mistrz świata federacji WBA w wadze półciężkiej, Beibut Szumenow (12-1, 8 KO), wyznał, że oferował championowi WBO - Nathanowi Cleverly'emu (23-0, 11 KO) pojedynek unifikacyjny w Las Vegas.
- Chcieliśmy zorganizować walkę w Las Vegas, stolicy boksu - oświadczył 28-letni Kazach, który ma już za sobą trzy udane obrony tytułu.
Obóz niepokonanego Walijczyka odrzucił tę propozycję. 25 lutego Cleverly zaboksuje z anonimowym Tommym Karpencym (21-2-1, 14 KO).
Mieszkający w Niemczech włoski pięściarz wagi ciężkiej, Francesco Pianeta (25-0-1, 14 KO) pokonał w Magdeburgu znanego journeymana Zacka Page'a (21-38-2, 7 KO). Pianeta zaczął agresywnie i już w pierwszej rundzie Page był w kłopotach, ale zdołał się pozbierać i przetrwał cały pojedynek. Włoch często uruchamiał prawą rękę, jednak Amerykanin był trudny do czystego trafienia, po raz kolejny nie dając się w Niemczech znokautować. Sędzia Frank Maass po ostatnim gongu punktował 80-71.
W kolejnym pojedynku wczorajszej gali Denis Simcic (27-1, 14 KO), boksujący w wadze półciężkiej Słoweniec pokonał jednogłośnie na punkty Czecha Tomasa Adamka (17-6-1, 7 KO). Simcic wykorzystał swoją przewagę szybkości i raził Czecha kombinacjami ciosów, którym jednak brakowało mocy. Adamek miał niezłe momenty, ale pokazał zdecydowanie za mało, by marzyć o zwycięstwie. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 98-92 i dwa razy 97-93 - wszyscy dla Słoweńca.
Atak nożem nieznanych sprawców z zaskoczenia i sto szwów na twarzy - to efekt wyjścia na miasto kilka dni temu niepokonanego boksera wagi ciężkiej, Davida Rodrigueza (36-0, 34 KO).
- Szczerze mówiąc za dużo nie kojarzę z tego co się stało. Pamiętam, że wyszedłem z klubu i udałem się na drugą stronę ulicy po pizzę. Później nie pamiętam prawie nic z wyjątkiem kilku migawek. Według mnie to było trzech czarnych facetów. Nie było żadnego ostrzeżenia, nic. Tak po prostu zostałem zaatakowany. Nagle poczułem mocne uderzenie w głowę, spojrzałem w dół, a krew zalewała mi szyję i koszulę. Rana ciągnie się od ucha aż do brody. Chcieli mi chyba przeciąć tętnicę, ale na szczęście pomylili się o pół cala. Straciłem przytomność na kilka sekund, jednak cały czas słyszałem krzyki. Potem ocknąłem się dopiero w karetce. Próbowali zatrzymać krwawienie, ponieważ krew tryskała niczym ze zraszacza. Bałem się, że to już koniec. Obudziłem się później już po operacji w szpitalu. Cieszę się, że w ogóle żyję i nie mam uszkodzonych nerwów. Lekarz był zdumiony. Jego zdaniem zabrakło 25. milimetrów abym miał sparaliżowaną część twarzy. Jeśli ten nóż zraniłby jeden z tych nerwów, moja twarz byłaby sparaliżowana. Pozostanie na jakiś czas blizna, ale chirurdzy kosmetyczni już nie takie nieprawdopodobne rzeczy robili - mówi szczęśliwy z ofiarowanej mu kolejnej "szansy życia" bokser, dodając jednak po chwili.
- Nie rozumiem jak coś takiego może się zdarzyć w normalny dzień, gdy dookoła znajduje się tylu ludzi. Życie ludzkie jest przecież bezcenne. Wierzę natomiast, iż nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie wiem dlaczego mnie to spotkało, lecz próbuję znaleźć jakieś pozytywy tej sytuacji. To mnie czegoś nauczyło. Niektórzy ludzie w takich wypadkach nie przeżywają. Ja się cieszę, że w ogóle żyję - przyznał amerykański olbrzym. Zapytany raz jeszcze o sprawców tego napadu, Rodriguez odparł.
- Chcę aby ci faceci zostali jak najszybciej złapani. Ludzie z taką mentalnością nie mają prawa funkcjonować w społeczeństwie. Zachowują się niczym zwierzęta i krzywdzą innych ludzi - zakończył David.
Robert Guerrero (29-1-1, 18 KO), jeden z dwóch głównych kandydatów do walki z Floydem Mayweaterem Juniorem (42-0, 26 KO), nie zgadza się z opinią Boba Aruma, który jest przekonany, że pojedynek "Pretty Boya" z "Duchem" okazałby się klapą finansową. Guerrero zapewnia, że jego historia doskonale sprzeda się w cyklu HBO 24/7 i kibice go pokochają.
- Naprawdę myślicie, że Arum wyrazi się pozytywnie o jakiejkolwiek inicjatywie Golden Boy Promotions? Arum doskonale zdaje sobie sprawę, że mój pojedynek z Floydem będzie wielkim sukcesem. To tak jak w polityce - podsumowuje Guerrero.
- Kiedy fani poznają moje osiągnięcia w ringu i poza nim, zaczną mi kibicować. Dowiedzą się, że jestem wielokrotnym mistrzem świata, niepokonanym w walkach o tytuł. Dojdą do wniosku, że jestem niebezpieczny dla Floyda. To będzie olbrzymi sukces. Moja historia rodzinna i przejścia doskonale się sprzedadzą. Bob Arum nic na to nie poradzi. To będzie jak pojedynek Dawida z Goliatem. Wszyscy znają Floyda i jego podejście oraz styl życia. Ja jestem jego przeciwieństwem, trudno o większy kontrast. Amerykanie kochają skazywanych na porażkę. Nachodzi mój czas, a Bob Arum nie chce pogodzić się z faktem, że w Golden Boy Promotions narodziła się kolejna wielka gwiazda - kończy "Duch".
Już 4 lutego Mateusz Masternak (24-0, 18 KO) zadebiutuje w barwach grupy Sauerland Event. Rywalem polskiego pięściarza na gali we Frankfurcie nad Menem będzie Michael Simms (22-15-2, 14 KO). 24-letni "Master" kończy obecnie cykl przygotowawczy we Wrocławiu i pod okiem Piotra Wilczewskiego trenuje w klubie Gym-Fight,. W następnym tygodniu ekipa uda się do Berlina, gdzie dołączy do niej trener Andrzej Gmitruk. Przedstawiamy materiał z czwartkowych zajęć naszego boksera.
Były mistrz Europy i Wielkiej Brytanii wagi junior półśredniej, Pat Barrett został napadnięty przez manchesterski gang z Moss Side. Napad miał miejsce w barze Sinclair's w Rochdale. Barretta uderzono w głowę stalowym prętem. Siostrzeniec byłego boksera, John Lee został pchnięty nożem i zmarł na miejscu.
Policja obawia się teraz kolejnych ataków. Prawdopodobnie Barrett, który jest członkiem gangu Cheetham Hill Mob, będzie szukał zemsty. Prowadzone jest dochodzenie, a mieszkańców Manchesteru czeka kolejna wojna gangów. Bandyci są plagą tego miasta i wciągają w swe szeregi wielu sportowców, głównie młodych bokserów. Barrett od początku kariery był oskarżany o powiązania z gangsterami.
Mistrz świata WBC wagi cruiser, Krzysztof ''Diablo'' Włodarczyk stoczył już czterdzieści dziewięć walk na zawodowych ringach. W oczekiwaniu na jubileuszowy pojedynek boksera z Warszawy po raz kolejny oglądam jego najważniejsze bitwy. Ostatecznie utwierdzam się w przekonaniu, że Włodarczyk jest pięściarzem znakomitego gatunku. Gęsty i treściwy boks ''Diablo'' znaczy dla mnie bardzo wiele, bowiem to dzięki Krzysztofowi mogłem na biało-czerwonej ziemi oglądać zwycięskie walki o mistrzowskie pasy najpoważniejszych federacji. Warszawski pojedynek z Cunninghamem (2006) i łódzkie starcie z Fragomenim (2010) stały na wysokim poziomie, choć Amerykanin i jego kibice głosili zupełnie niesłuszną teorię spisku. Rok 2011 był sinusoidą włodarczykowych nastrojów. Nieudana walka z Palaciosem przyćmiła zasługi ''Diablo'' dla polskiego pięściarstwa. Pod koniec roku przyszło piękne zwycięstwo w Australii, ale nawet ono nie przekonało zajadłych krytyków boksera. Kibice wciąż nie okazują Krzysztofowi należytego szacunku. Towarzysze - śpieszmy się kochać mistrza, mamy teraz tylko jego.
Już za niecały miesiąc 31-letni Marco Antonio Rubio (53-5-1, 46 KO) stanie przed kolejną szansą wywalczenia tytułu mistrzowskiego stając naprzeciw mistrza WBC wagi średniej Julio Cesara Chaveza (44-0-1, 31 KO). "El Veneno" twierdzi, że jego ogromne doświadczenie oraz świetne przygotowanie kondycyjne pomogą mu w odebraniu pasa synowi legendy.
- Zrobię co do mnie należy i dam kibicom świetną walkę, będę chciał zakończyć to przez nokaut. Tego dnia będę nowym mistrzem. Jestem dojrzałym pięściarzem, mam o wiele większe doświadczenie. W ostatnich latach sporo się nauczyłem i to mi pomoże. Został nam miesiąc i trenujemy bardzo ciężko, by osiągnąć sukces - powiedział Rubio.
W najbliższych dniach opublikujemy wyniki drugiej edycji naszego Plebiscytu wraz z listą nagrodzonych Czytelników. Wcześniej chcemy jednak podzielić się z Wami wynikami głosowania, które przeprowadziliśmy wewnątrz naszej redakcji, w gronie kilkunastoosobowego zespołu. Już niebawem przekonacie się, czy nasze wybory są zbliżone do wyników Waszego głosowania. Dziś przedstawiamy wyróżnionych przez naszą redakcję Polaków.
Zawodowy pięściarz roku (Polska)
W tej kategorii bezapelacyjnie wygrał Grzegorz Proksa, który zdobył zdecydowaną większość głosów redaktorów BOKSER.ORG. Niewielką resztą głosów podzielili się niemal po równo Mariusz Wach i Piotr Wilczewski. Choć „Super G” zdobył w tym roku pas zdecydowanie mniej prestiżowy niż tytuł, który dwukrotnie bronił również nominowany Krzysztof Włodarczyk, jednak styl w jakim we wszystkich tegorocznych pojedynkach prezentował się nowy mistrz Europy w wadze średniej, stawia go naszym zdaniem zdecydowanie wyżej niż „Diablo”.
Stan dwukrotnego mistrza olimpijskiego i jednego z najwybitniejszych pięściarzy w historii boksu amatorskiego Jerzego Kuleja stale się poprawia. Pare dni temu Kulej rozpoczął rehabilitację w specjalistycznej klinice neurologicznej, gdzie będzie odbywał zajęcia z logopedą i fizjoterapeutą. Co ciekawe - mistrz wykonał już pierwsze kroki.
Przypomnijmy, że Jerzy Kulej zasłabł podczas grudniowego benefisu Daniela Olbrychskiego w Teatrze Szóste Piętro, gdzie natychmiast był reanimowany i przewieziony do Kliniki Kardiologii Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Panu Jurkowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!
Bob Arum wyjawił dwie potencjalne daty powrotu najpopularniejszego obecnie aktywnego pięściarza. Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) swój kolejny pojedynek stoczy 9 lub 16 czerwca. Wkrótce zostanie ogłoszone nazwisko jego przeciwnika.
W grę wchodzą czterej zawodnicy: 38-letni Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO), z którym "Pacman" stoczył już trzy zacięte boje; znakomity Miguel Angel Cotto (37-2, 30 KO), którego Filipińczyk zastopował przed dwoma laty; niepokonany mistrz świata WBO w wadze junior półśredniej - Timothy Bradley (28-0, 12 KO) oraz pogromca Amira Khana - Lamont Peterson (30-1-1, 15 KO), który dzierży obecnie tytuły federacji WBA Super oraz IBF w limicie 140 funtów.
Szef Top Rank zdradził również, dlaczego Pacquiao nie zmierzy się 5 maja ze swoim największym rywalem - Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO). Arum twierdzi, że byłoby to duże ryzyko ze względu na rozcięcie, jakiego Filipińczyk doznał w ostatniej walce, a ponadto "Money" zarezerwował już mogącą pomieścić kilkanaście tysięcy widzów MGM Grand, podczas gdy wielki pojedynek z "Pacmanem" powinien odbyć się na ogromnym stadionie, by maksymalnie zwiększyć zyski.
Niegdyś gwiazda zawodowych ringów, teraz promotor brytyjskich pięściarzy Ricky Hatton liczy, że mistrz świata WBA wagi średniej Felix Sturm (36-2-2, 15 KO) da rewanż jego podopiecznemu Martinowi Murrayowi (23-0-1, 10 KO) podczas najbliższej obrony pasa, do której ma dojść 13 kwietnia. Obaj zawodnicy spotkali się w grudniu zeszłego roku, a pojedynek zakończył się remisem.
- Sturm musi coś udowodnić i jesteśmy gotowi na rewanż w kwietniu. Sturm ostatnie dwa pojedynki wygrał dzięki temu, że jest popularny, teraz ma szansę udowodnić tym co mają wątpliwości, że się mylą. Mam dla niego dużo szacunku, jednak moim zdaniem powinien dać rewanż Martinowi jak najszybciej - powiedział "Hitman".
Z różnych źródeł dochodzą informacje o powrocie byłego mistrza wagi średniej Kelly Pavlika (37-2, 32 KO) do treningu. CO więcej - "Duch" ma podjąć współpracę z jednym z najlepszych trenerów na świecie, Robertem Garcią.
Pavlik jest nieaktywny od maja zeszłego roku, kiedy pokonał jednogłośnie na punkty Alfonso Lopeza (22-2, 17 KO) po 10 rundach. Później zaczęły się jego problemy z trenerem, promotorem, a do tego doszły problemy prawne. Ojciec pięściarza, Mike Pavlik twierdzi, że powrót "Ducha" jest możliwy w kwietniu lub maju na jednej z imprez organizowanych przez Top Rank.
Wydaje się, że Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) i Floyd Mayweather Jr (42-0, 26 KO) nie zmierzą się wcześniej, niż jesienią 2012 roku, ale trener Freddie Roach już teraz nie może doczekać się ich potyczki.
- Wszyscy ludzie pytają o tę walkę. Ja też nie mogę się jej doczekać i mam nadzieję, że wkrótce się odbędzie. W najlepszym przypadku Manny ma przed sobą jeszcze cztery lub pięć pojedynków. Mayweather musi być jednym z jego ostatnich rywali - powiedział słynny szkoleniowiec.
Po ostatniej, bardzo wyrównanej walce z Juanem Manuelem Marquezem przestało być tajemnicą, że "Pacman" nadal ma problemy z inteligentnymi counter-puncherami. Mayweather uważany jest za najlepszego obecnie pięściarza bijącego z kontry. Roach zdaje sobię sprawę z tego, jak wielkim wyzwaniem będzie przygotowanie Manny'ego do pojedynku z Floydem i chętnie podejmie to wyzwanie.
- To prawda, że mamy problem z kontrującymi zawodnikami, a Floyd Mayweather jest znakomitym counter-puncherem. Właśnie dlatego musimy przygotować idealny plan taktyczny. Jeżeli jeden zawodnik zadaje średnio 85 ciosów na rundę, a drugi 15, ten pierwszy powinien wygrać. Mayweather bije bardzo celnie, a przy tym zachowawczo. Nie mamy wątpliwości, że będzie to dla nas piekielnie trudna walka. To wielkie wyzwanie, a ja lubię wyzwania. Lubię się do nich przygotowywać. Mayweather jest największym wyzwaniem dla mne i Manny'ego - kończy Roach.
Anthony Mundine (43-4, 25 KO) ostatni pojedynek stoczył w październiku zeszłego roku pokonując jednogłośnie na punkty Rogoberto Alvareza (27-4, 20 KO) po dwunastu rundach. Teraz być może "The Man" stanie przed ogromną szansą podpisania kontraktu na cztery pojedynki z jedną z wielkich grup zawodowych: Top Rank lub Golden Boy Promotions, jednak decyzję podejmie wspólnie ze swoim menadżerem Cameronem Dunkinem.
- Mogę walczyć z każdym, nie ważne gdzie, nawet jutro. Chcę wielkich pojedynków i wsparcia moich kibiców. Kontrakt na cztery walki, 3 w Stanach i jedna w Ameryce to jest to na co czekałem. Wiem, że 36 lat to jeszcze nie za późno, by sięgać po tytuły. Amerykanie pokochają mój styl. Oni kochają charyzmatycznych bokserów, showmanów. Tego chcą kibice, tego chcą telewizje - powiedział Mundine.