Choć mało kto czeka na ten rewanż, federacja WBC zarządziła, że Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) i Chad Dawson (30-1, 17 KO) muszą zmierzyć się po raz drugi. Ich pierwsze starcie zawiodło wszystkich. Organizatorzy nie wyprzedali Staples Center, wynik PPV był beznadziejny (mniej niż 50 tysięcy sprzedanych transmisji), a sama walka zakończyła się skandalem w drugiej rundzie. Obydwaj zawodnicy nie szczędzili sobie później gorzkich słów i obydwaj przy różnych okazjach oświadczali, że rewanż się nie odbędzie.
Ryan Burton z BoxingScene skontaktował się z byłym mistrzem świata WBC w wadze półciężkiej - Jeanem Pascalem (26-2-1, 16 KO) i poprosił Kanadyjczyka, który w przeszłości pokonał Dawsona, a potem stoczył dwie potyczki z "Katem", by ten podzielił się opinią na temat ponownego starcia dwóch znakomitych amerykańskich pięściarzy.
- WBC podjęło dobrą decyzję, bo pierwsza walka została uznana za nieodbytą. Niech w rewanżu zwycięży lepszy. Trudno wyciągać wnioski z tych niespełna dwóch rund, jakie przeboksowali Hopkins i Dawson. Było za wcześnie, by mówić, że wygrałby Dawson, bo Hopkins rozkręca się po piątej rundzie. Czy Bernard udawał? Tylko Bóg zna odpowiedź. Musimy mu wierzyć, ma 46 lat. Nie jest już młody - powiedział Pascal.
- To będzie techniczna walka, chcę się zmierzyć z jej zwycięzcą. Zależy mi na odzyskaniu tytułu. Hopkins raz mnie pokonał po wyrównanej batalii. Nasz pierwszy pojedynek zakończył się remisem, choć wydawało mi się, że zasłużyłem na wygraną. Nie rozumiem tego, ale nie jestem Hopkinsem i nie będę z tego robił wielkiej afery. Jestem dorosły, wracam do gymu i trenuję jeszcze bardziej wytrwale - kończy Kanadyjczyk.
- Każdy ma jakieś wymówki, Nacho po prostu wie, że skarcę jego najlepszego zawodnika jak dzieciaka. W kategorii do 140 funtów jestem najlepszy na świecie - powiedział Timothy Bradley (28-0, 12 KO). Amerykanin zareagował natychmiast po wczorajszym wywiadzie z trenerem Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO), w którym Beristain stwierdził, że ''Desert Storm'' jest niebezpiecznym zawodnikiem, gdyż ''walczy nieczysto''.
Bradley jest coraz bliżej wielkiej walki z którymś z rezydentów rankingów P4P, która może być przełomem w jego karierze. Jeszcze na początku zeszłego roku wielu ekspertów nie dawało Amerykaninowi dużych szans w starciu z elitą, ale obecnie coraz częściej mówi się o tym, że wszechstronny ''Desert Storm'' może awansować do pierwszej trójki najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie.
Mistrz świata WBO wagi super piórkowej, Adrien Broner (22-0, 18 KO) chce być w tym roku bardzo zajęty. 22-letni ''The Problem'' stoczy walkę 25 lutego w St. Louis. Jego przeciwnikiem będzie Eloy Perez (23-0-2, 7 KO). Walka odbędzie się podczas gali, której pojedynkiem wieczoru jest starcie Alexander-Maidana. Po konfrontacji z Perezem Broner ma stoczyć jeszcze co najmniej trzy pojedynki.
- Chcemy stoczyć w 2012 roku cztery walki. Dwie w Cincinnati, dwie na terenie rywala. HBO jest pod wrażeniem naszej pracy. To dobrze, że Adrien pozostanie aktywny. On kocha boks. Nieustannie pracuje w gymie - powiedział Andrew Williams, współpromotor Bronera.
Były mistrz świata federacji WBO w wadze super koguciej, Wilfredo Vazquez Junior (21-1-1, 18 KO), przygotowuje się do zaplanowanej na 4 lutego walki z Nonito Donaire (27-1, 18 KO). Syn portorykańskiej legendy zdaje sobie sprawę, że jest to dla niego najważniejszy w karierze pojedynek i zamierza wyjść do ringu w życiowej formie.
Na trzy tygodnie przed walką Vazquez przeniesie się do Toluki, gdzie odbędzie ostatnie treningi. Zdecydowanym faworytem potyczki jest "Filipiński Błysk", ale świetnie wyszkolonego technicznie i mocno bijącego "Papito" nie należy skreślać. Na tej samej gali Julio Cesar Chavez Junior (44-0-1, 31 KO) zaboksuje z Marco Antonio Rubio (53-5-1, 46 KO).
Statystyki z walki powrotnej Jermaina Taylora (29-4-1, 18 KO) prezentują się fantastycznie. Na tle solidnego Jessiego Nicklowa (22-3-3, 8 KO) "Bad Intensions" wypadł znakomicie. 33-letni dawny król wagi średniej doprowadził do celu aż 73% mocnych ciosów oraz średnio wyprowadzał blisko 50 lewych prostych na rundę.
Wszystkie ciosy:
Taylor - 212 z 437 (49%)
Nicklow - 30 ze 187 (16%)
Ciosy proste przednią ręką:
Taylor - 132 z 327 (40%)
Nicklow - 5 z 68 (7%)
Ciosy mocne:
Taylor - 80 z 110 (73%)
Nicklow - 25 ze 119 (21%)
Miniony rok przyniósł kibicom boksu mnóstwo emocji. Wspaniałe batalie i spektakularne nokauty przeplatały się niestety z fatalnymi decyzjami sędziowskimi, których świadkami jesteśmy niestety coraz częściej. Gorilla Productions i BOKSER.ORG zapraszają do obejrzenia filmiku, który w nieco ponad trzyminutowej pigułce przypomina o najważniejszych wydarzeniach ostatnich dwunastu miesięcy.
Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO) wyznał, że nie zawiesi rękawic na kołku, dopóki nie dostanie szansy od jednego z ukraińskich mistrzów wagi ciężkiej. Zdaniem amerykańskiej legendy obydwaj bracia są wspaniałymi pięściarzami, ale można ich pokonać. Jak? Holyfield uważa, że kluczem jest przejście do półdystansu.
- Obydwaj są dobrzy. Nie ma dla mnie znaczenia, który z nich wyjdzie ze mną do ringu. Każdy z nich jest trudnym przeciwnikiem, ale ja walczę tylko z takimi. Potrafię się dopasować. Rywale braci Kliczko są od nich młodsi, ale brakuje im wiedzy i doświadczenia, nie mają za sobą długich amatorskich karier. Żeby pokonać najlepszych, trzeba dać z siebie wszystko. Z Kliczkami trzeba walczyć w półdystansie. Musisz wykorzystać swoje atuty i nie dać sobie narzucić ich stylu. Tak się wygrywa walki - wyjaśnia "The Real Deal".
Holyfield zdradza również tajemnicę swojej długowieczności i porównuje się do najstarszego mistrza świata - Bernarda Hopkinsa (52-5-2, 32 KO).
- Spójrzcie na Hopkinsa, ma 46 lat i nadal to robi. Technologia jest dziś lepsza. Jeżeli potrafisz ją umiejętnie wykorzystać, pomaga ci. Większość zawodników nie prowadzi sportowego trybu życia. Gdy miałem 30 lat, mówili mi, że jestem stary. Teraz nikomu nie mówi się, że jest stary w wieku 30 lat. Trenuję każdego dnia, bo wiem, że to moja przewaga.
24 marca w Houston, podczas gali, której pojedynkiem wieczoru będzie walka Morales-Garcia, być może zmierzą się także dwaj weterani. Jose Miguel Cotto (32-3-1, 24 KO) - brat Miguela - prawdopodobnie stanie do walki z Jose Luisem Castillo (63-11-1, 54 KO). Starcie to było wczoraj zapowiadane na 11 lutego, ale może zostać przełożone.
Cotto w swoim ostatnim występie, dziewiątego kwietnia 2011 roku przegrał jednogłośnie na punkty z Paulem Malignaggim (30-4, 6 KO). Castillo 26 listopada pokonał przez TKO w drugiej rundzie Sammy'ego Venturę (26-22, 20 KO). Czy weteranów stać będzie w Houston na prawdziwą, meksykańsko-portorykańską wojnę? Przekonamy się o tym już niebawem.
Przywitajmy Nowy Rok ostatnim pięknym nokautem A.D. 2011. Na gali w Osace 22-letni mistrz świata WBC wagi słomkowej, Kazuto Ioka (9-0, 6 KO) już w pierwszej rundzie w niezwykle efektowny i bardzo dobry technicznie sposób rozprawił się z Tajem Yodgoenem Torem Chalermchaiem (8-1, 4 KO), który nie był w stanie opuścić ringu o własnych siłach. Japończyk jest jednym z najbardziej ekscytujących zawodników na świecie - ależ ten chłopak ma styl.
W nocy z piątku na sobotę między liny powrócił w końcu Andre Dirrell (20-1, 14 KO). "The Matrix" efektownie znokautował Darryla Cunninghama (24-3, 10 KO) już w drugiej rundzie, a siła jego ciosu zrobiła wrażenie na komentującym tę walkę dla telewizji Showtime wielokrotnym mistrzu świata - Antonio Tarverze (29-6, 20 KO).
- Nie wiedziałem, że Dirrell dysponuje pojedynczym nokautującym uderzeniem. Wydaje się, że długo pracował nad siłą ciosu. Wygląda na zdecydowanie mocniejszego - zachwycał się "Magic Man".
Przed występem w Super Six 28-letni dziś Dirrell uchodził za niezwykle szybkiego zawodnika o dobrej technice, jednak mało kto po stronie jego atutów zapisywał siłę. W pierwszej turniejowej walce Amerykanin zmierzył się z Carlem Frochem i kilka razy wstrząsnął niezwykle odpornym na ciosy Brytyjczykiem. W następnym pojedynku Dirrell jako pierwszy i jedyny dotychczas zdołał posłać na deski Arthura Abrahama. Wszystko wskazuje więc na to, że Andre jest najszybszym zawodnikiem w czołówce, a skoro ma czym uderzyć, może sprawić problemy nawet Lucianowi Bute i Andre Wardowi. 2012 rok przyniesie nam odpowiedź na pytanie o jego rzeczywistej wartości.
Jeden z naciekawszych prospektów na świecie, boksujący w wadze półciężkiej Ismail Sillakh (17-0, 14 KO) jest coraz bliżej walki z byłym mistrzem świata WBC Jeanem Pascalem (26-2-1, 16 KO) o miano obowiązkowego pretendenta do tytułu. Ukrainiec ze spokojem czeka na rozwój wydarzeń i jest pewien zwycięstwa.
- Jean Pascal jest dobrym zawodnikiem i potrafi mocno uderzyć, ale nie jest supergwiazdą i popełnia wiele błędów. Jest dziki i chaotyczny. Nie ma nic wspólnego z Floydem Mayweatherem - Pascala można z łatwością czysto trafić. On chce cię znokautować, ale nie uda mu się to ze mną. Mam dobrą technikę. Muszę się w ringu dobrze poruszać i zasypywać go ciosami. Wtedy to ja go znokautuję - powiedział Sillakh.
- Zwycięstwo nad Pascalem pomoże mi w uzyskaniu większej popularności. Pascal jest tylko kolejnym krokiem na mojej drodze do tytułu. Jeśli zaś chodzi o bokserów, których styl mi się podoba, to bardzo szanuję wspomnianego Floyda Mayweathera i także mam zamiar podbić Amerykę. Po Pascalu przyjdzie czas na walkę o pas - dodał ''Black Russian''.
Przyszedł czas na profanację. ''The Foul Pole'' i ''Największy'' - dwóch wielkich mistrzów wagi ciężkiej, którzy stali się ikonami sztuki. Jak mógłby wyglądać pojedynek Andrzeja z Muhammadem? Rozgrywanie na papierze tzw. fantasy matchups (walk, które nigdy nie doszły lub nie mogły dojść do skutku) jest zajęciem tyleż karkołomnym, co fascynującym. Szczególnie skomplikowane są starcia pięściarzy z różnych er. Opisując takie walki, w większości przypadków musimy wziąć pod uwagę postęp, jaki dokonał się w przygotowaniu fizycznym i ewolucję techniki bokserskiej. Gdyby jednak Ali urodził się pod koniec lat sześćdziesiątych, jego boks prawdopodobnie nie różniłby się znacząco od tego, jaki znamy z najważniejszych walk Muhammada. Styl ''Największego'' był bowiem genialną anomalią, nie miał poprzedników ani następców. Ali złamał święte bokserskie przykazania dotyczące ataku i obrony, polegając na fenomenalnych atrybutach fizycznych, którymi obdarzył go Allah. Broniąc się przed ciosami prostymi stosował odchylenia w tył, nie blokował, nie uderzał na korpus i nigdy nie nauczył się zadawać prawidłowych sierpowych - z technicznego punktu widzenia popełniał masę błędów, ale żaden ''ciężki'' w historii nie był tak wspaniałym baletmistrzem, jak Muhammad.