Popularny brytyjski dziennik The Sun ogłosił listę 10 najchętniej oglądanych brytyjskich bokserów w 2011 roku. Kibice boksu na Wyspach Brytyjskich przeżyli w ciągu kilku ostatnich miesięcy kilka rozczarowań, ale wciąż chętnie spoglądają na swoich idoli.
Na liście znaleźli się dwaj zawodnicy, którzy krzyżowali pięści z naszymi reprezentantami – ostatni rywal Piotra Wilczewskiego, czyli James DeGale oraz pogromca Rafała Jackiewicza Kell Brook.
Wyróżnienie zostali: Amir Khan, Carl Froch, Billy Joe Saunders, Tyson Fury, George Groves, James DeGale, Kevin Mitchell, Kell Brook, Ricky Burns i David Haye.
Niemieckie media donoszą, że super champion WBA w wadze średniej, Felix Sturm (36-2-2, 15 KO), zarezerwował datę 13 kwietnia na swój kolejny pojedynek. Mówi się, że blisko 33-letni "Leonidas" chce stanąć do walki unifikacyjnej z mistrzem IBF Danielem Gealem (26-1, 15 KO) lub posiadaczem pasa WBO - Dmitrijem Pirogiem (19-0, 15 KO).
Bardziej prawdopodobnym przeciwnikiem jest Rosjanin, bo pochodzący z Australii Geale ma już zaplanowaną obronę pasa na końcówę lutego. Kibiców dziwić może również fakt, że Sturm, pomimo wcześniejszych obietnic, porzucił plany zorganizowania walki rewanżowej z jednym ze swych ostatnich rywali.
Notowany w czołówce rankingów dwóch federacji (#8 IBF, #11 WBA) Kali Meehan (38-4, 31 KO) 29 lutego stoczy kolejną zawodową walkę. 41-letni Australijczyk na dystansie 12 rund zmierzy się ze znanym z występu w turnieju "Prizefighter International" Kertsonem Manswellem (22-3, 17 KO). Zwycięzca zabierze do domu regionalny pas IBF Pan Pacific.
Ponad siedem lat temu Meehan stanął do walki o mistrzostwo świata – po dwunastu rundach przegrał z Lamonem Brewsterem. Od tego czasu zapędy rosłego "ciężkiego" powstrzymali Hasim Rahman i Rusłan Czagajew.
Reprezentujący barwy Trynidadu i Tobago Manswell na swoim koncie nie ma znaczących sukcesów. Trzy razy podejmował większe wyzwanie, ale ze słabym skutkiem. W tym roku przegrał z Bermanem Stiverne, Mike’em Perezem i Cedricem Boswellem.
29 lutego w Tasmanii (Australia) zaprezentują się ponadto Daniel Geale (26-1, 15 KO) i Billy Dib (33-1, 20 KO)
Andre Ward (25-0, 13 KO) po zwycięstwie nad Carlem Frochem (28-2, 20 KO) w finale Super Six znalazł się na ustach wszystkich obserwatorów. Wiele uwagi poświęcono również wątpliwej uczciwości sędziów punktowych – dwóch z nich widziało zwycięstwo Amerykanina zaledwie dwoma punktami, 115-113, a w przekonaniu obiektywnych fachowców "SOG" zasługiwał na większą przewagę.
- Kiedy czytano wyniki z kart sędziowskich byłem zaskoczony. Szczerze mówiąc, myślałem że 115-113 wypunktował sędzia z Wielkiej Brytanii, ale okazało się inaczej! Punktujący z Kanady i Stanów Zjednoczonych tak widzieli tę walkę. Brytyjczyk dał 118-110. W czymś tkwi problem, komisja z Atlantic City powinna uzyskać jakieś wyjaśnienia, mój team też na to liczy i boks tego potrzebuje. Sędziowie powinni zostać przesłuchani i muszą odpowiedzieć na kilka pytań. Cieszę się, że pomimo zbliżonych punktacji to moja ręka powędrowała w górę – opowiada 27-letni mieszkaniec Kalifornii.
Eric Morel (46-2, 23 KO) nie kryje swojej wściekłości na mistrza świata WBO w wadze koguciej - Jorge Arce (59-6-2, 45 KO) oraz włodarzy federacji, którzy swym championom pozwalają na dowolny dobór przeciwników. "Little Hands of Stone" wyczytał w sieci o planach "Travieso". Meksykanin 18 lutego stanie do pierwszej obrony tytułu, a jego rywalem będzie Loreno Parra (31-3-1, 18 KO) - zawodnik, który nie wygrał walki od marca 2010 roku, dodatkowo nieobecny w czołówkach jakichkolwiek rankingów.
- Arce nie chce walczyć z Ericem. Mój syn szuka swojej szansy, ale nigdzie jej nie ma. Żaden z mistrzów wagi koguciej nie będzie z nim walczył. To niesprawiedliwe. Zawodnicy, którzy na to zasługują, powinni dostawać swoje szanse. WBO faworyzuje swoich pięściarzy i nie przestrzega reguł - oświadczył Cyril Morel, trener i ojciec Erica.
Szkoleniowiec dodaje, że być może na przełomie marca i kwietnia grupa Golden Boy Promotions zorganizuje Morelowi pojedynek z super championem WBA - Anselmo "Chemito" Moreno (32-1-1, 11 KO). Walka miałaby się odbyć w Nowym Jorku.
Kolejny obfitujący w pięściarskie wydarzenia rok nieubłaganie dobiega końca. Dlatego brytyjscy dziennikarze sportowi postanowili zapytać trzech popularnych na wyspach bokserów, które według nich było najważniejsze. Oto co odpowiedzieli.
Barry McGuigan (32-3, 28 KO), były mistrz Wielkiej Brytanii, Europy i świata w wadze piórkowej, członek International Boxing Hall of Fame.
- Według mnie najważniejszym wydarzeniem roku był finał turnieju Super Six. W końcu wiemy kto jest najlepszy w wadze super średniej. Współczesny boks potrzebuje więcej takich zawodów.
Jamie Moore (32-5, 23 KO), były mistrz Wielkiej Brytanii, Wspólnoty Brytyjskiej i Europy w wadze junior średniej. - Zwycięstwo Miguela Cotto nad Antonio Margarito było czymś niesamowitym. Jestem przekonany, że za pierwszym razem Meksykanin miał utwardzane bandaże. Dlatego oglądanie jak w rewanżu Cotto go demoluje było czymś wspaniałym.
Tony Bellew (16-1, 10 KO), były mistrz Wspólnoty Brytyjskiej w wadze półciężkiej. - Dla mnie największym sukcesem była moja postawa w walce z Nathanem Cleverlym, którą zaszokowałem wielu ludzi. Poza tym zakwalifikowanie się mojego przyjaciela Toma Stalkera na igrzyska olimpijskie.
Znany bokserski ekspert Dan Rafael uznał Andre Warda (25-0, 13 KO) za najlepszego boksera 2011 roku. Niepokonany Amerykanin zwyciężył w turnieju Super Six, w finale pokonując Carla Frocha. 27-latek w tym roku rozprawił się również z silnym Arthurem Abrahamem.
Rafael prowadzi swój plebiscyt od 2000 roku – wówczas wyróżnienie trafiło w ręce Felixa Trinidada. W ubiegłym roku odznaczony został Sergio Martinez.
Fachowiec ESPN dostrzegł ponadto tegoroczne dokonania Miguela Cotto, Jorge Arce, Bernarda Hopkinsa, Lamonta Peteresona, Nonito Donaire, Manny’ego Pacquiao, Briana Vilorii i Hernana Marqueza.

Witryna CompuBox opierając się na statystykach ciosów wybrała najgorszą sędziowską decyzję 2011 roku. Miano "wałka roku" przyznano werdyktowi z walki Derecka Chisory (15-2, 9 KO) z Robertem Heleniusem (17-0, 11 KO). Brytyjczyk wyprowadził dokładnie o 138 więcej celnych ciosów, a mimo to w oczach sędziów Giuseppe Quartarone i Manuela Palomo przegrał 113-115. Jedynym sprawiedliwym okazał się Leszek Jankowiak, który w stosunku 115-113 wytypował wygraną "Del Boya".
W zestawieniu znalazło się miejsce dla trzech innych werdyktów sędziowskich z walk Julio Cesara Chaveza Juniora z Sebastianem Zbikiem (zwycięstwa Chaveza, Zbik zadał o 135 celnych ciosów więcej), Felixa Sturma z Matthew Macklinem (zwycięstwo Sturma, Macklin zadał o 127 celnych ciosów więcej) i ponownie Sturma remisującego z Martinem Murrayem (Murray zadał o 76 celnych ciosów więcej).

Amerykański ''ciężki'' Kevin Johnson (25-1-1, 11 KO) jest obecnie wolnym agentem. Pierwszego grudnia ''Kingpin'' zakończył współpracę z nowojorską grupą Star Boxing. Zawsze pewny siebie, świetnie wyszkolony technicznie Johnson wierzy, że niedługo otrzyma kolejną szansę walki o tytuł mistrza świata.
- Nikt nie zdobędzie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej przede mną. Bycie wolnym agentem to wspaniałe uczucie, a mój nowy team jest doskonały. Nikt nie dokona tego, czego dokonam ja. W styczniu 2012 roku wszyscy zobaczą, do czego jest zdolny Kevin Johnson ze wsparciem właściwego teamu. Najpierw, na rozgrzewkę mogę się rozprawić z tym śmieciem Malikiem Scottem. Potem zajmę się Tonym Thompsonem, Powietkinem i kolejnym śmieciem, Heleniusem. Czas na zdobycie fortuny - powiedział Johnson.
Mistrz świata federacji WBC w wadze piórkowej, Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO), wyznał, że jego obóz prowadzi zaawansowane negocjacje z teamem obowiązkowego pretendenta - Elio Rojasa (23-1, 14 KO) w sprawie marcowego pojedynku.
- Jesteśmy gotowi, by w marcu zmierzyć się z Rojasem - oświadczył meksykański puncher. - Są plany przejścia do wagi super piórkowej w 2012 roku, jeżeli pojawi się oferta od jednego z championów, ale będziemy o tym myśleć po walce z Rojasem.
Już 28 stycznia w Springfield dojdzie do ciekawej gali, gdzie głównym wydarzeniem wieczoru będzie potyczka Cory'ego Spinksa (38-6, 11 KO) z Sechew Powellem (26-3, 15 KO). Zwycięzca stanie się automatycznie oficjalnym pretendentem do tronu federacji IBF kategorii junior średniej.
W innym pojedynku notowany przez WBO na trzecim miejscu BJ Flores (26-1-1, 16 KO) przystąpi do walki o wakujący tytuł Ameryki Północnej NABF dywizji junior ciężkiej. On jeszcze nie poznał nazwiska rywala, lecz w grę wchodzą takie nazwiska jak Andres Taylor (21-1), Aaron Williams (21-3), James Cermack (17-2), Jeremiah Graziano (15-0) czy Ed Perry (18-4).
- To będzie już dla mnie trzecia walka w przeciągu pół roku i to jest właśnie to co lubię. Dostaliśmy oferty spotkania się z czołowymi amerykańskimi pięściarzami, a po porażce z Danny Greenem właśnie tego chciałem - przyznał Flores.


Marco Huck (34-1, 25 KO), który 25 lutego zmierzy się z regularnym mistrzem świata WBA wagi ciężkiej, Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO), w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że jego waga oscyluje teraz w granicach 107 kilogramów. 'Kapitan' zapewnia, iż dodatkowe kilogramy w żaden sposób go nie osłabiają.

- Nie byłem sobą, niby coś chciałem zrobić, ale nic nie wychodziło. Błędy były straszne, dawałem się bezkarnie trafiać. Ciosy Kliczki zrobiły swoje, ale jak masz chłodną głowę, to inaczej reagujesz. A ja nie reagowałem. Dziś Roger nie ma już wątpliwości, uważa, że przyczyną wszelkiego zła były problemy aklimatyzacyjne. Szkoda, że nie posłuchaliśmy Ziggy'ego, który radził, by przygotowywać się w Polsce - podsumowuje Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) swoje nieudane starcie z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej,
- 18 grudnia w Nowym Jorku, gdzie wręczano mnie i Ziggy'emu nagrody przyznawane przez New York Boxing Hall of Fame, sławny trener Emanuel Steward potwierdził tę opinię. Powiedział: nie trafiliście z aklimatyzacją. Błędy, które popełniałeś, są tego dowodem - powiedział Adamek w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Januszowi Pinderze.
Robert Garcia jest jednym z głównych kandydatów do nagrody Najlepszego Trenera Roku 2011. Wśród jego podopiecznych znajdują się między innymi Nonito Donaire (27-1, 18 KO), Antonio Margarito (38-8, 27 KO) i Brandon Rios (29-0-1, 22 KO). Choć "Bam Bam" wygrał swoją ostatnią walkę, już podczas ceremonii ważenia stracił mistrzowski tytuł, a w ringu zaprezentował się znacznie gorzej, niż w kilku wcześniejszych występach.
- Spróbujemy jeszcze raz zejść do limitu 135 funtów, ale tym razem przy pomocy specjalisty od odżywiania. Musimy upewnić się, że Brandon je odpowiednio i nie robi żadnych błędów. Jeśli się nie uda, będzie kontynuował karierę w wadze junior półśredniej - wyznał Garcia.
Wiele wskazuje na to, że do obozu dołączy Victor Conte - cieszący się złą sławą założyciel laboratorium BALCO, który obecnie angażuje się w walkę z dopingiem w sporcie. Conte od pewnego czasu nadzoruje dietę Nonito Donaire i Garcia nie ma nic przeciwko pracy z człowiekiem, który w przeszłości dostarczał znanym sportowcom nielegalnych środków wspomagających.
- Brandon miał problemy z wagą przed ostatnią walką. Ostatniej nocy Victor Conte doradził mu, co i kiedy dokładnie powinien zjeść. Następnego dnia Brandon czuł się wyśmienicie, więc doceniamy tę radę. Cameron Dunkin, manager Riosa, wspominał już o tym, że możemy nawiązać współpracę z Conte. Weźmiemy to pod uwagę podczas planowania następnego obozu przygotowawczego - dodaje Garcia.


W Top Rank Gym w Las Vegas przygotowania do kolejnej walki rozpoczął właśnie Nonito Donaire (27-1, 18 KO). Niepokonany od ponad dekady Filipińczyk 4 lutego zadebiutuje w wadze super koguciej, a jego rywalem na gali w Alomodone w San Antonio (Teksas) będzie syn legendy boksu i były mistrz świata - Wilfredo Vazquez Jr (21-1-1, 18 KO). Zwycięzca tego pojedynku odejdzie z pasem federacji WBO.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) uważa Jeana Marca Mormecka (36-4, 22 KO) za godnego pretendenta do mistrzostwa świata. 3 marca Francuz zmierzy się z Władimirem (56-3, 49 KO), a stawką będą pasy WBO/WBA/IBO/IBF. Pomimo ciepłych słów starszego z braci, zdecydowana większość obserwatorów nie traktuje walki Kliczko vs Mormeck do końca poważnie.
- Franzcuz jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i z pewnością ma odpowiedni potencjał by walczyć o mistrzostwo świata. Z zainteresowaniem patrzę na niego. Zobaczymy jak się skończy starcie Mormecka z Władimirem. Gala zaplanowana jest na 3 marca. Reakcja Mormecka na zmianę terminu była bardzo wyrozumiała, on zrozumiał problemy zdrowotne mojego brata. Oczywiście panowie byli rozczarowani z powodu przełożenia terminu. Obaj wejdą do ringu w znakomitej formie, szykuje się dobry pojedynek – powiedział starszy z braci.