
Trudno w to uwierzyć, ale Przemysław Majewski (17-1, 11 KO), jeden z naszych najlepszych zawodników występujących na amerykańskich ringach, kilka dni temu zawitał do swojego rodzinnego Radomia po raz pierwszy od dziesięciu lat. W swoim mieście "The Machine" spędzi dwa tygodnie. W czwartek odwiedziliśmy go z kamerą podczas zajęć na sali treningowej klubu Broń Radom.
32-letni pięściarz grupy Global Boxing występujący w kategorii średniej opowiedział nam o swojej przegranej walce z Jose Miguelem Torresem, zmianach, jakie dostrzegł po długiej nieobecności w Radomiu, wrażeniach z planu zdjęciowego serialu Cloroformo i planach na najbliższe miesiące. Wypowiedzi Przemka oddzieliliśmy fragementami jego czwartkowych zajęć. Miłego oglądania!
18 lutego w Durango Jorge Arce (59-6-2, 45 KO) przystąpi do pierwszej obrony tytułu mistrza świata WBO w wadze koguciej. Rywalem "Travieso" będzie wenezuelski weteran Lorenzo Parra (31-3-1, 18 KO).
Zawodnicy po raz pierwszy spotkali się w ringu we wrześniu 2010 roku. Ich dziesięciorundowy pojedynek zakończył się wtedy remisem. Parra od tego czasu walczył tylko raz - przegrał przed czasem z Anselmo Moreno. Zupełnie inaczej potoczyła się kariera Arce, który wygrał kolejne cztery potyczki i zdobył dwa mistrzowskie tytuły.
Po dwóch wojnach z Pawłem Wolakiem (29-2-1, 19 KO) popularność w naszym kraju zyskał Delvin Rodriguez (26-5-3, 14 KO). 3 grudnia reprezentant Dominikany pokonał naszego
"Wściekłego Byka" i zakończył tym samym karierę Polaka. Znany dziennikarz Scopp Malinowski przygotował tzw. "Biofile" Rodrigueza, czyli jego sylwetę.
Ostatnia przeczytana książka: To była hiszpańska literatura – El Paso Texas Trafficking.
Pierwsza praca: Kasjer w McDonalds.
Pierwsze bokserskie wspomnienie: W wieku 9 lat przyszedłem pierwszy raz na salę treningową. Chodziłem dookoła gymu i spoglądałem na worki, gruszki i cały ten sprzęt. Myślałem, że to plac zabaw dla dzieci.
Bokserskie inspiracje: Przyleciałem do USA z Dominikany. Nie znałem języka, nie miałem znajomych. Zajęcia bokserskie odbywały się w ramach zajęć poza lekcyjnych. Poznawałem tam nowych kolegów. Zainspirowali mnie słynni wojownicy – Oscar De La Hoya i Julio Cesar Chavez. Kiedy rozpoczynałem boksowanie oni byli dla mnie najlepszymi pięściarzami.
Najwspanialszy bokserski moment: Pierwsza walka z Wolakiem. Byłem skazywany na pożarcie przez bukmacherów. Ludzie myśleli, że Paweł mnie staranuje. Zaskoczyłem bokserski światek. Zaskoczyłem przeciwnika i cały jego team. Drugi moment to zwycięstwo w rewanżu w Madison Square Garden.
Najtrudniejszy przeciwnik: Muszę powiedzieć – Paweł Wolak. Ten facet się nie zatrzymuje, cały czas idzie do przodu. Nie możesz pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji.
Obecny samochód: BMW 535 Si. Czarny.
Nathan Cleverly (23-0, 11 KO), mistrz świata WBO w kategorii półciężkiej, marzy o pojedynku z Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO). 24-latek twierdzi, że taka konfrontacja mogłaby się odbyć w jego rodzinnym kraju – Walii. Póki co, legendarny "Kat" nie komentuje słów młodszego o 22 lata (!) Cleverly’ego.
- W lecie chciałbym stoczyć wielką walkę z przeciwnikiem o uznanym nazwisku z absolutnej czołówki. Hopkinsa wszyscy znają. Jego umiejętności bokserskie są znakomite. Z kimś takim chciałbym walczyć w Walii, byłoby to wspaniałe przeżycie. Pokonanie najlepszego zawodnika dałoby mi rozgłos w mediach i szacunek u kibiców. Jestem młody, ale myślę już o wielkich wyzwaniach – powiedział czempion WBO.

Rok 2011 dobiega końca. Wobec tego liczne portale branżowe podsumowują ringowe wydarzenia ostatnich 12 miesięcy. Prezentujemy wyróżnienia brytyjskiego boxrec news, który pod lupę wziął krajowe podwórko oraz międzynarodową pięściarską scenę.
Najlepszym brytyjskim bokserem został uznany Ricky Burns (33-2, 9 KO). W tym roku 28-latek zanotował trzy zwycięskie walki, a wrażenie robi zwłaszcza wygrana nad etatowym pogromcą Wyspiarzy – Michaelem Katsidisem (28-5, 23 KO).
Wyróżnienie dla najlepszego boksera młodego pokolenia (warunek – nie może skończyć 24 lat) otrzymał George Groves (14-0, 11 KO). Mistrz Wspólnoty Brytyjskiej w kategorii super średniej zaskoczył rodaków w maju, kiedy pokonał na punkty faworyzowanego Jamesa DeGale’a (11-1, 8 KO).
Najciekawszym pojedynkiem w rywalizacji Brytyjczyk vs Brytyjczyk okrzyknięto starcie Kevina Mitchella (32-1, 24 KO) z Johnem Murrayem (31-2, 18 KO). Wracający po problemach osobistych Mitchell zwyciężył przez techniczny nokaut w 8. rundzie.
Przegrana świetnie zapowiadającego się Amira Khana (26-2, 18 KO) z Lamontem Petersonem (30-1-1, 15 KO) znalazła miejsce w kategorii niespodzianki roku.
Czas na nagrody dla zawodników "reszty świata". Niepokonany zwycięzca turnieju Super Six Andre Ward (25-0, 13 KO) został uznany najlepszym bokserem 2011 roku.
Grudniowa wygrana Miguela Angela Cotto (37-2, 30 KO) nad Antonio Margarito (38-8, 27 KO) nie przeszła bez echa. Rywalizacja Portorykańczyka z Meksykaninem wybrany walką roku.
W lipcu Paul Williams (40-2, 27 KO) otrzymał bolesną lekcję boksu od Erislandy Lary (15-1-1, 10 KO), lecz po ostatnim gongu dwaj sędziowie, ku zaskoczeniu lwiej części obserwatorów, wytypowali zwycięstwo "Punishera". Amerykanin najwyraźniej wyrzucił już z pamięci obraz tamtej walki, bo w ostatnich wypowiedziach stara się przekonać kibiców, że odniósł wówczas zasłużoną wygraną. Kubańczyk nie kazał nam długo czekać na odpowiedź.
- Kto mu kazał się znowu odzywać? Powinien się zamknąć. Obijałem go przez dwanaście rund. Roy Jones przez cały czas powtarzał, że Williams powinien zakończyć karierę. Możemy zrobić to jeszcze raz, jeśli on naprawdę tego chce. Co ty na to Paulo Abdul? Przestań śpiewać i zacznij w końcu walczyć! Mam dość tego kolesia. Straciłem do niego masę szacunku. Gdy patrzę na tę walkę, widzę jego słabości i trenera powtarzającego, że do zwycięstwa potrzebny mu będzie nokaut. Jeżeli chcesz mówić o tamtym pojedynku, rozpowiadaj, że Lara skopał ci tyłek i wszyscy to widzieli.
7 stycznia na gali w magdeburskim Maritim Hotel kolejny zawodowy pojedynek stoczy Francesco Pianeta (24-0-1, 14 KO). Rosły mańkut z Włoch zmierzy się ze znanym amerykańskim testerem Zackiem Page’em (21-37-2, 7 KO). Walka zakontraktowana jest na osiem rund.
27-letni Pianeta w ubiegłym roku zmagał się z nowotworem złośliwym jądra. Na szczęście, pięściarz wygrał z chorobą i mógł wrócić do wyczynowego uprawiania sportu. Jego rywal jest jednym z najbardziej znanych jouryneymanów dzisiejszej wagi ciężkiej. Na swoim koncie ma pojedynki z liczną rzeszą prospektów. Amerykanin zaledwie trzy razy przegrywał przed czasem.
Na tych, którzy nie wierzą w przeznaczenie, historia dwukrotnego króla wagi muszej federacji WBC Pongsakleka Wonjongkama (83-3-2, 44 KO) powinna zrobić wrażenie. Gdyby jeden z najwybitniejszych tajskich pięściarzy nie znalazł się wiele lat temu w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, prawdopodobnie nigdy nie odkryłby w sobie wielkiej pasji i talentu. Powołania do walki.
Dokładnie 22 lata temu młody Pongsaklek w ogóle nie interesował się ani sportem, ani boksem. Właściwie to nawet nie lubił tej dyscypliny.
- Uważałem to za zbyt brutalne – wyjaśnia Taj. – Nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie dla przyjemności biją się nawzajem po głowach.
Już wkrótce jego poglądy miały ulec radykalnej zmianie. Dzisiejszy mistrz świata wychował się w bardzo ubogiej rodzinie w małej wiosce w prowincji Nakhon Ratchasima na północy kraju, kolebce wielu mistrzów niezwykle popularnego w tym kraju Muay Thai. Jako 12-letni chłopak, przepychając się któregoś dnia wśród zgromadzonego wokół ringu tłumu w poszukiwaniu leżących na ziemi resztek jedzenia, usłyszał coś, co na zawsze zmieniło jego życie.
- Jeden z juniorskich zawodników się rozchorował i jego promotor potrzebował szybko znaleźć w jego miejsce zastępcę. Nawoływał więc głośno wszystkich chłopców, aby stoczyli trzy rundy za 100 bahtów (równowartość 10 złotych przyp.red.) - wspomina Pongsaklek.
Zaplanowana na 25 lutego walka pomiędzy Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO), a Marco Huckiem (34-1, 25 KO), wzbudza coraz większe zainteresowanie u naszych zachodnich sąsiadów. Po buńczucznych zapowiedziach Hucka, głos w tej sprawie zabrał sam Rosjanin. 'Sasza' póki co, nie daje ponieść się emocjom i nie ma zamiaru wchodzić w słowne utarczki z naturalizowanym Niemcem.
Były mistrz świata Paul Williams (40-2, 27 KO) w dalszym ciągu nie może pogodzić się z negatywnymi opiniami na temat werdyktu w jego walce z Erislandy Larą (15-1-1, 10 KO). W lipcu w Atlantic City sędziowie wskazali niejednogłośną (dwa do remisu) wygraną Amerykanina, a w oczach obiektywnych obserwatorów był to jeden z największych "przekrętów" tego roku. Jak "Punisher" argumentuje swoją wygraną?
- Oczywiście pokonałem Larę. Obejrzyjcie walkę ponownie. Wyprowadziłem więcej ciosów i zadawałem je celniej. Dlaczego nagle przestaliście zwracać uwagę na uderzenia bite na korpus? Ja cały czas walczyłem, on uciekał. Nie robiłem zbędnego szumu, za to biłem dokładniej. Lubię gdy ludzie mówią na mój temat złe rzeczy. Wtedy czuję większą motywację. Mogę drugi raz wyjść do ringu z Larą – uważa 30-letni Williams.
Denis Lebiediew (23-1, 17 KO) co prawda jest w posiadaniu tymczasowego pasa federacji WBA, ale ostrzy sobie zęby na pełnoprawny tytuł WBO. Okazja może nadarzyć się już wkrótce, bowiem włodarze tej organizacji mogą zrzucić z tronu Marco Hucka, gdy ten wyjdzie na ring przeciwko mistrzowi wagi ciężkiej, Aleksandrowi Powietkinowi.
Menadżer Rosjanina - Władimir Hriunow poinformował, że w takim przypadku Lebiediew spotkałby się z oficjalnym pretendentem federacji WBO, Ola Afolabim (18-2-3, 8 KO).
Była mistrzyni świata w dwóch kategoriach wagowych Natalia Ragozina (22-0, 13 KO) uważa, że na tytuł najlepszego pięściarza Rosji w 2011 roku zasłużył Dmitrij Pirog (19-0, 15 KO). Mistrz świata federacji WBO w wadze średniej w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy stoczył dwie zwycięskie walki - z Javierem Francisco Macielem oraz Giennadijem Martirosjanem.
- W tym roku najbardziej zaskoczył mnie Dmitrij Pirog, prezentował się z jak najlepszej strony. Walczy w sprytny sposób, co bardzo mi imponuje. Moim zdaniem techniczny boks jest o wiele ciekawszy niż siłowy. Niezbyt efektownie wygląda, kiedy bokser stoi sztywno na nogach i bije na siłę. Inna sprawa, kiedy pięściarz stara się przechytrzyć rywala, zaskoczyć go. Sądzę, że Dima to przyszły absolutny mistrz świata w wadze średniej - uważa słynna rosyjska pięściarka.
Wybór Ragoziny oznacza, że w mijającym roku boks Piroga bardziej podobał się jej od występów między innymi Aleksandra Powietkina czy Denisa Lebiediewa. Pierwszy to regularny mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej, drugi - tymczasowy w kategorii cruiser.
Pozostający na sportowej emeryturze Joe Calzaghe (46-0, 32 KO) wyznał, że w latach swej świetności byłby zbyt szybki i za silny dla zwycięzcy turnieju Super Six - Andre Warda (25-0, 13 KO).
- Wierzyłem we Frocha, ale Ward był zdecydowanie lepszy. Zrobił na mnie wrażenie swoimi akcjami w półdystansie, to bardzo sprytny zawodnik. Myślę, że styl Warda by mi pasował. Byłbym dla niego zbyt szybki i za silny, więc tak - pokonałbym go - oświadczył 39-letni Walijczyk.



Manny Pacquiao i Floyd Mayweather Junior potwierdzili, że są obecnie największymi postaciami współczesnego boksu. W Polsce najwięcej mówiło się o walce Adamek - Kliczko, ale prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundował fanom Włodarczyk.
Pacquiao w tym roku pokazał się w ringu dwukrotnie. Wygrał z Shane'em Mosleyem, a później pokonał niejednogłośnie na punkty Juana Manuela Marqueza. O tej ostatniej walce mówiło się zresztą bardzo długo, bo choć Filipińczyk wygrał z Meksykaninem po raz drugi (raz zremisował), to znowu werdykt wzbudził na całym świecie wielkie kontrowersje.

Pięć lat temu w Berlinie sparowaliśmy ze sobą. Kto wygrywał? Lepiej zapytać Aleksandra, on lepiej pamięta - w taki sposób Marco Huck (34-1, 25 KO) odpowiada na pytanie dotycząca wspólnych treningów z Aleksandrem Powietkinem (23-0, 16 KO), regularnym mistrzem świata federacji WBA w wadze ciężkiej. Niemiec i Rosjanin sprawdzą swoje umiejętności 25 lutego w Stuttgarcie. Stawką pojedynku będzie oczywiście pas Powietkina.
27-letni Huck jest mistrzem świata organizacji WBO w wadze cruiser. W tej chwili nie wiadomo, czy decydując się na starcie z Powietkinem podopieczny Uliego Wegnera będzie zmuszony zwakować ten tytuł. Huck podkreśla, że wygrana w lutowym pojedynku otworzy przed nim drzwi do walki z Witalijem lub Władimirem Kliczką. Zawodnik grupy Sauerland Event wyżej ocenia umiejętności tego pierwszego i to z nim chciałby wyjść do ringu.
- Kliczkowie wybierają rywali w sposób "dyplomatyczny", szukają dla siebie wygodnych ścieżek. Przykładem starcie z Jeanem Markiem Mormeckiem, który co prawda był mistrzem świata w wadze cruiser, ale już bardzo dawno temu. Już dawno chciałem zmierzyć się z jednym z nich. W przypadku zwycięstwa nad Powietkinem i zdobycia tytułu WBA, szansa tej walki otworzyłaby się przede mną bardzo szybko. Chcę walczyć z Witalijem. Władimir też jest silny, ale jego brat o wiele mocniejszy. Poza Bogiem nikogo się nie boję. On daje mi siłę - mówi Huck.