W walce wieczoru na gali w Osace faworyt publiczności, Daiki Kameda (22-3, 14 KO), nie sprostał przyjezdnemu Tepparithowi Kokietgymowi (19-2, 12 KO) i mimo dzielnej postawy przegrał na punkty po dwunastu rundach. Zwycięski Taj zawiesił na biodrach pas mistrza świata WBA w wadze super muszej.
Środkowy z braci pokazał serce do walki i do samego końca próbował odmienić losy pojedynku, lecz z każdą kolejną odsłoną był coraz bardziej rozbijany i zakrwawiony. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na Kokietgyma, punktując 116-112, 119-110 i 115-113.
Od czasu walki z Dannym Greenem polski mistrz Krzysztof Włodarczyk narzekał na ból lewej ręki. Wczoraj poszedł z wizytą do doktora Śmigielskiego.
- Po prześwietleniu okazało się, że jest złamana w nadgarstku. Green miał twardą szczękę, ale nie myślałem, że aż tak - śmieje się "Diablo". - A może to po prostu ja biję mocniej, niż wszyscy myśleli.
Ze złamaną ręką Włodarczyk poleci w przyszłym tygodniu na kongres federacji WBC w Las Vegas. Do domu wróci na święta. - Najchętniej nigdzie bym nie jechał, ale jako mistrz świata mam pewne obowiązki - tłumaczy bokser, który zapewnia, że w mieście hazardu nie wyda wszystkich pieniędzy zarobionych na walce z Greenem. - W ogóle nie ciągnie mnie do kasyn, to nie mój klimat - mówi.
W minioną sobotę w nowojorskiej Madison Square Garden, mistrz świata WBA wagi junior średniej, Miguel Cotto (37-2, 30 KO) pokonał w 10. starciu przez TKO Antonio Margarito (38-8, 27 KO), udanie rewanżując mu się za porażkę jakiej doznał w lipcu 2008 r. Jest jednak jeszcze porażka, którą mistrz z Portoryko chciałby wymazać ze swojej pamięci - przegrana z Manny`m Pacquiao (54-3-2, 38 KO), której doznał w listopadzie 2009 r.
Od tamtego czasu wiele zmieniło się w najbliższym otoczeniu Cotto. Mistrz świata ma nowy zespół, na czele którego stoi kubański trener Pedro Diaz. Portorykańczyk zmienił nieco styl walki i systematycznie odbudował swoją karierę na mistrzowskim poziomie. 31-letni pięściarz jest przekonany, że w ewentualnym rewanżu pokonałby Pacquiao. Gdy rywalizowali ze sobą przed dwoma laty Cotto dwukrotnie padał na deski po ciosach 'Pacmana" i przegrał ostatecznie w 12. rundzie przez TKO.
Freddie Roach uchylił rąbka tajemnicy na temat obozu przygotowawczego Amira Khana (26-1, 18 KO), który w najbliższą sobotę żegna się z wagą junior półśrednią walką z bardzo solidnym Lamontem Petersonem (29-1-1, 15 KO).
- Mieliśmy naprawdę dobrych sparing partnerów. Ściągnąłem chłopaków z wagi półśredniej i junior średniej, dużych i silnych. Lamont jest fizycznie bardzo mocno. To dobry bokser, ale bazuje na naturalnej sile, więc musieliśmy na to przygotować Amira. Chcemy wygrać każdą rundę. Nokaut byłby wspaniałym bonusem - oświadczył Roach.
Znane są szczegóły operacji, którym poddał się absolutny mistrz świata wagi ciężkiej, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) i które sprawiły, że jego walka z Jean-Markiem Mormeckiem (36-4, 22 KO) została odwołana.
Szef Urologii Szpitala Uniwersyteckiego w Duesseldorfie, prof. Peter Albers, przeprowadził dwie operacje endoskopowe, trwające po 45 minut, po których Kliczko opuścił klinikę i udał się do pokoju hotelowego. Aby uniknąć komplikacji, planowana 10 grudnia walka Ukraińca z Francuzem została anulowana.
- U mężczyzn, tworzenie się kamieni nerkowych nie jest niczym niezwykłym - mówi ekspert ze Szpitala Uniwersyteckiego w Kolonii, prof. Thomas Bentsig. - Sportowcy należą zresztą tu do grupy największego ryzyka, co jest spowodowane faktem obfitego pocenia w trakcie intensywnych treningów.
Władimir Kliczko od pewnego czasu skarżył się na bóle nerkowe. Poddał się nawet wstępnym badaniom u jednego ze specjalistów w Kolonii. W miniony piątek, podczas pobytu w austriackim Going, Władimir miał atak kolki nerkowej. Poczuł ostry ból i został przewieziony helikopterem do kliniki w Innsbrucku, gdzie został zdiagnozowany. Po konsultacjach z udziałem austriackich i niemieckich lekarzy, zdecydowano się na przeprowadzenie operacji w klinice w Dusseldorfie, którą przeprowadził prof. Peter Albers.
- Obecnie Władimir czuje się dobrze - powiedział Albers. - Nie odczuwa już bólu, ale potrzebuje czasu, by odzyskać siły. W obecnym stanie nie zalecam mu wyjścia do ringu. Operacje przebiegły pomyślnie, ale mimo to wczoraj, Władimir nie mógł pojawić się w telewizji, gdyż w dalszym ciągu przyjmuje antybiotyki i środki przeciwbólowe. Farmakoterapia potrwa do środy. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak wraca do pełni sił. Nie przewidujemy żadnych komplikacji.
Dodajmy, że w poniedziałek, menedżer ukraińskich braci, Bernd Boente, zapowiedział, że Mormeck i Kliczko wyjda do ringu 3 marca 2012 r.
W sobotę na ring powróci kanadyjski bombardier David Lemieux (25-1, 24 KO). 22-latek na dystansie 12 rund podejmie Joachima Alcine (32-2-1, 19 KO). Po raz czwarty z rzędu młody talent wystąpi w Bell Centre w Montrealu. Stawką będzie pas WBC International w kategorii średniej.
W kwietniu Lemieux niespodziewanie przegrał przed czasem z Marco Antonio Rubio (52-5-1, 45 KO). Młokos zapowiada, że drugi raz nie zaliczy takiej wpadki, ponieważ stał się lepszym zawodnikiem.
- Zapomniałem już o porażce z Rubio, ten etap jest za mną. Poprawiłem błędy i drugi raz nie dam się zaskoczyć. Inaczej się odżywiam, wiele aspektów zmieniło się na plus. Dla mnie jest to początek czegoś nowego. Wyciągnąłem wnioski z przeszłości i stałem się lepszym pięściarzem. Ciągnęło mnie do ringu, ale nie chciałem pochopnie wracać. Wolałem odczekać i przygotować odpowiednią formę – zapewnia odbudowany Lemieux.
Dawid Michelus (56 kg) zdobył pierwsze miejsce w mini-turnieju, który w dniach 2-3 grudnia odbył się w białoruskim Mińsku. Oprócz Polaków i reprezentantów gospodarzy wystąpili także Francuzi.
W walkach finałowych wystąpiło 5 Polaków, z których wygrał tylko Michelus, który był lepszy od doświadczonego Francuza Nordine Ait-Ihya. Blisko zwycięstwa byli Dawid Jagodziński (49 kg), którego nieznacznie na punkty (17-15) pokonał Georges Ory oraz Patryk Szymański (69), który przegrał (12-13) z zawodnikiem gospodarzy Wiktorem Muraszkinem. Najtrudniejszego rywala miał Tomasz Jabłoński (75 kg), któremu przyszło zmierzyć się z brązowym medalistą tegorocznych Mistrzostw Europy, Adriani Vastine. Po twardy boju lepszym okazał się (13-9) Francuz, ale w kolejnym pojedynku tych pięściarzy górą może być gdynianin. Piąty finalista, Damian Wrzesiński (60 kg), wysoko na punkty (4-18) uległ Białorusinowi Iwanowi Baranczikowi.
W uzupełnieniu dodajmy, że pierwsze walki przegrali (wszyscy z zawodnikami z Białorusi) Grzegorz Brynda (52 kg), Michał Syrowatka (64 kg), Igor Jakubowski (81 kg), Michał Gerlecki (91 kg) i Marcin Śnitko (+91 kg).
Kilka dni po porażce w rewanżowym starciu z Delvinem Rodriguzem, dość nieoczekiwanie Paweł Wolak (29-2-1, 19 KO) ogłosił zakończenie sportowej kariery.
- Pogodziłem się już z tą decyzją. W ringu zawsze dawałem z siebie wszystko i niczego nie żałuję. Nie mógłbym być bardziej dumny z tego, że zawodowo uprawiałem tę najwspanialszą dyscyplinę sportową - napisał w specjalnym oświadczeniu 'Wściekły Byk'.
Polski zawodnik zapewnił, że będzie kontynuował treningi, by utrzymać wysoką formę i okazyjnie pomagać okolicznym pięściarzom w przygotowaniach do ich walk, ale wydaje się, że jego decyzja jest ostateczna. Paweł dodał, że wciąż jest związany kontraktem z grupą Top Rank oraz managerem Cameronem Dunkinem i przez jakiś czas nie będzie udzielał wywiadów.
- Lista ludzi, którym chciałbym podziękować jest za długa, ale przecież wiecie, kim jesteście... Dziękuję mojemu teamowi, rodzinie, przyjaciołom i fanom, którzy czynili mnie lepszym mężem, człowiekiem, ojcem, synem i pięściarzem. Zawsze będę wam wdzięczny - oświadczył Wolak.
Finaliści turnieju Super Six już za 10 dni zmierzą się na ringu w Boardwalk Hall w Atlantic City (New Jersey), a zwycięzca oprócz pucharu wręczanego przez włodarzy telewizji Showtime, zgarnie również tytuły WBA Super oraz WBC. Charyzmatyczny Carl Froch (28-1, 20 KO) i wierzący w boskie pochodzenie swojego talentu Andre Ward (24-0, 13 KO) spotkali się twarzą w twarz przed kamierami. Oto efekt:
17 grudnia w Atlantic City mistrz świata WBC, Carl Froch (28-1, 20 KO) zmierzy się z mistrzem świata WBA, Andre Wardem (24-0, 13 KO) w finale turnieju Super Six wagi super średniej. Będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii tej kategorii. Oprócz wielkich sukcesów w boksie zawodowym obaj pięściarze byli znakomitymi amatorami. Największym osiągnięciem Frocha jest brązowy medal w wadze średniej podczas mistrzostw świata w Belfaście w 2001 roku. Ward może pochwalić się cenniejszym krążkiem - złotym medalem olimpijskim w wadze półciężkiej, który zdobył w 2004 roku w Atenach, pokonując m.in. faworyta turnieju, dwukrotnego mistrza świata Jewgienija Makarenkę. Ćwierćfinałowy pojedynek z Rosjaninem zakończył się wynikiem 23-16. Ward uratował honor Teamu USA. Amerykanie wywalczyli w Grecji tylko dwa medale, w tym jeden złoty.
Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO) oświadczył, że rok 2011 był najlepszym w całej jego karierze. W kwietniu meksykański puncher znokautował Japończyka Hasegawę i zdobył tytuł mistrza świata WBC w wadze piórkowej. Od tego czasu Gonzalez już trzy razy obronił to trofeum, stopując kolejno Tomasa Villę, Rogersa Mtagwę oraz Roineta Caballero. Pięściarz wierzy, że twórcą jego sukcesów jest legendarny meksykański szkoleniowiec - Ignacio 'Nacho' Beristain.
- Chciałem zakończyć ten rok efektowną wygraną i nie mogłem zrobić tego lepiej. Wszyscy wiedzą już, że biję niesamowicie mocno i udowodniłem to po raz kolejny. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z Nacho Beristainem. Przejście pod jego opiekę było najlepszą decyzją, jaką mogłem podjąć. Można powiedzieć, że 2011 rok jest najlepszym w mojej karierze. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się doprowadzić do walk z wielkimi rywalami, jak choćby Juanma Lopez - oznajmił Gonzalez.
Jak podają brytyjskie media promotor Frank Warren próbuje doprowadzić do konfrontacji swojego podopiecznego, mistrza świata federacji WBO w kategorii półciężkiej Nathana Cleverly`ego (23-0, 11 KO - na zdjęciu) z czempionem WBA Beibutem Szumenowem (12-1, 8 KO).
- Jestem pewien, że Cleverly chciałby walczyć ze mną u siebie w Wielkiej Brytanii, tak samo jak ja u siebie w Kazachstanie, ale do naszego pojedynku dojdzie zupełnie gdzie indziej. W stolicy boksu zawodowego Las Vegas- zdradza 28-letni pięściarz, który podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach zwyciężył naszego Aleksego Kuziemskiego.
Nieskazitelny rekord zachował Tomoki Kameda (22-0, 14 KO), który na gali z udziałem swoich starszych i sławniejszych braci znokautował w siódmej odsłonie Eduardo Garcię (21-7-1, 9 KO).
Wychowany na meksykańskim boksie Japończyk upodobał sobie uderzenia w tułów i to nimi wykończył dzisiejszego przeciwnika. 20-letni Tomoki większość swych walk toczył w limicie kategorii koguciej, jednak ostatnie dwa występy w wyższej dywizji mogą świadczyć o tym, że będzie kontynuował karierę w limicie 122 funtów.
Amir Khan (26-1, 18 KO) w żaden sposób nie lekceważy Lamonta Petersona (29-1-1, 15 KO), jednak nie potrafi sobie wyobrazić scenariusa, w którym przegrywa najbliższą walkę. Brytyjczyk chce efektownie pożegnać się z dywizją junior półśrednią i ma nadzieję, że w przyszłym roku uda mu się doprowadzić do walki z Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO).
- Doświadczenie, siła, szybkość - to wszystko będzie po mojej stronie. Lamont Peterson będzie miał ogromne problemy. Nie wychodzę do ringu po nokaut, nie spodziewam się łatwej walki, bo wiem, że będzie ciężko. Przede mną trudne zadanie i niewykluczone, że pojedynek rozegra się na pełnym dystansie, ale zwycięzca może być tylko jeden. Będę nim ja - zapewnia 'King' Khan.
Niemal natychmiast po ostatniej obronie przez Aleksandra Powietkina (23-0, 16 KO) tytułu "regularnego" mistrza świata WBA wagi ciężkiej, pozycję Rosjanina zakwestionował mistrz świata WBO wagi jr. ciężkiej, Marco Huck (34-1, 25 KO). Przypominamy, że całkiem niedawno Bośniak z niemieckim paszportem rzucił wyzwania braciom Kliczkom. W krótkim wywiadzie Huck wyjaśnił dlaczego nagle przeniósł swoją uwagę na Powietkina.
- Chciałeś walczyć z walczyć Kliczkami, a teraz nagle rzucasz wyzwanie Powietkinow. Co się dzieje?
MH: Po prostu Kliczkowie się mnie boją, ale mogę przez długie lata rzucać im wyzwania. Być może kiedyś wyrażą zgodę, zanim się zestarzeją. Mamy z Powietkinem wspólnego promotora, więc nasza walka może odbyć się bardzo szybko.
- Jesteś znudzony występami w wadze junior ciężkiej?
MH: Osiągnąłem w niej wszystko, a ja stale potrzebuję nowych wyzwań. Waga ciężka to jak piłkarska Liga Mistrzów!
- Ale przecież jest jeszcze inny Rosjanin, Denis Lebiediew, który nie miałby nic przeciwko stoczeniu walki rewanżowej z Tobą...
MH: Niby dlaczego miałbym walczyć z facetem, którego już pokonałem? Staram się patrzeć w przyszłość, rozwijać się.
- Ale wielu kibiców, także niemieckich, kwestionuje wynik tamtej walki...
MH: Niech sobie mówią, co chcą. Myślę, że udowodniłem swoją wyższość nad rywalem.
- Co sądzisz o Powietkinie jako pięściarzu?
MH: mam dla niego wiele szacunku. Osiągnął naprawdę wiele - został mistrzem olimpijskim i zawodowym mistrzem świata. Bardzo się cieszę, że być może stoczę z nim najbliższy pojedynek.
Akcje Delvina Rodrigueza (26-5-3, 14 KO) po pewnym zwycięstwie nad Pawłem Wolakiem (29-2-1, 19 KO) poszły w górę. Chęć konfrontacji z reprezentantem Dominikany wyraził mistrz świata WBA w kategorii junior średniej Austin Trout (24-0, 14 KO). 31-letni Rodriguez dzięki rozbiciu naszego "Wściekłego Byka" doczeka się prawdopodobnie kolejnej dużej szansy.
- Chciałbym zmierzyć się z Delvinem Rodriguezem, który w dobrym stylu pokonał Pawła Wolaka. Chcę tego gościa, najlepiej na gali organizowanej przez HBO. Zrobiłbym z nim porządek. Moja lista życzeń jest długa – jeśli dacie mi znaczące nazwisko, a organizatorzy zechcą pokazać mnie w telewizji, to przyjmę taką propozycję – powiedział Trout.
Niepowodzeniem Pawła Wolaka (29-2-1, 19 KO) zakończyła się druga walka z Delvinem Rodriguezem (26-5-3, 14 KO). Jej rozstrzygnięcie w konkursie dla czytelników BOKSER.ORG przewidziało kilkanaście osób, nagrody mamy tylko dla dwóch. Zwycięzców wybraliśmy w drodze losowania.
PAWEŁ WOLAK - SERWIS SPECJALNY >>
Para rękawic bokserskich Everlast z autografem walecznego Pawła powędruje do czytelnika o nicku: peter03. Oficjalny T-Shirt Pawła Wolaka z autografem "Wściekłego Byka" wylosował czytelnik o nicku: SGS. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy, prosimy o wysłanie danych do wysyłki na adres: redakcja@bokser.org. Nagrody, które wyślemy w przyszłym tygodniu, przekazał nam sam Paweł Wolak.
Istnieje możliwość, że w 2012 roku zobaczymy walkę dwóch najlepszych dominikańskich pięściarzy występujących w kategorii junior półśredniej. Były dwukrotny mistrz świata niższych dywizji, Joan Guzman (31-0-1, 18 KO), miałby się zmierzyć z mocno bijącym Victorem Manuelem Cayo (27-2, 19 KO).
Na przeszkodzie w organizacji stoją niestety bardzo wysokie wymagania finansowe niepokonanego 'Małego Tysona'. Jeżeli w jakiś sposób uda się je obejść, na gali miałaby również wystąpić mistrzyni IBF w wadze piórkowej - Dahiana Santana (28-6, 12 KO).
Mistrz świata WBC w wadze średniej, Julio Cesar Chavez Junior (44-0-1, 31 KO), chętnie zmierzy się z Miguelem Angelem Cotto (37-2, 30 KO) w 2012 roku. Syn meksykańskiej legendy boksu w nocy z soboty na niedzielę kibicował swojemu rodakowi Antonio Margarito (38-8, 27 KO), ale jest zadowolony z wyniku, bo nie chciał wychodzić do ringu z 'Tonym'.
- Kibicowałem Tony'emu, bo jest moim rodakiem, ale z drugiej strony nie chciałem, żeby to on był moim kolejnym rywalem. Od zawsze marzyłem o walce z Cotto i mam nadzieję, że w przyszłym roku dojdzie do tego pojedynku - oświadczył Chavez.
Emanuel Steward jest pod wrażeniem tego, co Miguel Angel Cotto (37-2, 30 KO) zaprezentował w swojej ostatniej walce. Słynny trener, który stał w narożniku Portorykańczyka w jego wcześniejszych dwóch pojedynkach, uważa, że obecny 'Junito' miałby szansę na wygraną w rewanżowym starciu z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO). Pierwsza potyczka Cotto z 'Pacmanem' zakończyła się zwycięstwem Filipińczyka przez TKO w 12. rundzie.
- To byłaby naprawdę zacięta walka. Teraz, gdy Miguel lepiej boksuje, nie popełnia dawnych błędów i nie wykańcza się zbijaniem wagi, mógłby pobić Pacquiao. Walka musiałaby odbyć się w limicie 150 funtów albo nieco wyżej. To byłby bardzo trudny pojedynek dla Manny'ego - twierdzi legendarny szkoleniowiec.
25-letni japoński czempion trzech kategorii wagowych, Koki Kameda (27-1, 17 KO) po raz trzeci obronił pas mistrza świata WBA wagi koguciej. Podczas gali boksu zawodowego w Prefectural Gymnasium w rodzinnej Osace znokautował w 4. starciu Meksykanina Mario Maciasa (23-8, 11 KO).
O rok starszy od Kamedy pretendent aż trzykrotnie lądował na deskach, by w 2 minucie i 4 sekundzie czwartego starcia zostać wyliczonym.
Francuski pięściarz wagi ciężkiej, Jean-Marc Mormeck (36-4, 22 KO), poinformował, że o anulowaniu jego walki z Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO) dowiedział się dopiero w poniedziałek, po przyjeździe do Duesseldorfu.
- O odwołaniu pojedynku z Kliczką dowiedziałem się dosłownie na godzinę przed poniedziałkową konferencją prasową, po przyjeździe do hotelu - przyznał Francuz. - Oczywiście, że jestem bardzo dobrze przygotowany. Skoncentrowałem się zupełnie na tej walce, nabrałem zaufania do swojego teamu. Jeszcze w niedzielę byłem przekonany, że walka na pewno się odbędzie. Rozmawialiśmy tego dnia z ludźmi Kliczki przez telefon i wszystko było w porządku, więc w poniedziałek wstałem wcześnie rano i wyleciałem do Duesseldorfu - powiedział Mormeck.
Na pytanie, czy nie obawia się, że może się powtórzyć historia sprzed roku, kiedy nagle odwołano walkę Kliczki z Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), po czym Anglik nie dostał już możliwości walki z Ukraińcem, Mormeck powiedział:
- Jeśli tak się stanie, będzie to znaczyć, że Kliczko obawia się mnie bardziej niż innych - zakończył Francuz.
Tomasz Adamek, 1 grudnia skończył 35 lat. Swoje urodziny świętował w ekskluzywnym, górskim pensjonacie: Mirror Lake Inn w Lake Placid. Właścicielem pensjonatu jest Ed Weibrecht, ojciec amerykańskiego mistrza w slalomie olimpijskim Andrew Weibrechta. Zarówno Ziggy Rozalski jak i Tomasz Adamek przyjaźnią się z rodziną Weibrecht i są regularnymi gośćmi w ich pensjonacie. Tomasz na urodziny otrzymał czekoladowe ciasto, zdmuchując na nim świeczki miał tylko jedno życzenie.
- Do szczęścia nie brakuje mi niczego, mam kochającą rodzinę, zdrowie mi dopisuje i mam wspaniałych przyjaciół. Moje życzenie urodzinowe jest tylko jedno: móc jeszcze raz zawalczyć o pas w wadze ciężkiej. I zrobię wszystko by je spełnić. - powiedział polski pięściarz, który przez ostatni weekend szalał na nartach po stokach w Lake Placid. Wieczorami zaś relaksował się grając w bilard i pływając w basenie. Po powrocie z nart do swego domu w New Jersey poleciał na treningi do St. Louis.
W najbliższą sobotę Amir Khan (26-1, 18 KO) po raz ostatni wystąpi w limicie kategorii junior półśredniej. Na gali w Waszyngtonie utalentowany Brytyjczyk będzie bronił tytułów mistrza świata WBA Super oraz IBF w starciu z lokalnym bohaterem - Lamontem Petersonem (29-1-1, 15 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z firmy UNIBET nie wierzą w twardego i bardzo solidnego 'Havoca'. Wprawdzie pretendent będzie miał za sobą znaczną część publiczności oraz świadomość, że jest to jego życiowa szansa, ale nie można zapominać, że faworyzowany Khan ma w perspektywie wielkie walki w kategorii półśredniej i nie może pozwolić sobie na wpadkę, więc z całą pewnością nie zlekceważy Petersona.
Wygrana Khana - 1.07
Wygrana Khana przed czasem - 1.65
Wygrana Khana na punkty - 2.50
Remis - 31.00
Wygrana Petersona - 7.50
Wygrana Petersona przed czasem - 13.00
Wygrana Peteresona na punkty - 17.00
Khan w rundach 1-3 - 7.00
Khan w rundach 4-6 - 5.50
Khan w rundach 7-9 - 5.50
Khan w rundach 10-12 - 5.50
Peterson w rundach 1-3 - 50.00
Peterson w rundach 4-6 - 40.00
Peterson w rundach 7-9 - 40.00
Peterson w rundach 10-12 - 50.00
Na łamach rosyjskich mediów, mistrz świata WBO wagi średniej, 31-letni Dmitrij Pirog (19-0, 15 KO), żali się, że niemiecki superczempion WBA, Felix Sturm (36-2-2, 15 KO), unika z nim walki. Dlatego kolejnym rywalem Rosjanina ma być mistrz świata IBF, Australijczyk Daniel Geale (26-1, 15 KO).
- Próbowaliśmy negocjować ze Sturmem zaraz po moim zwycięstwie nad Danielem Jacobsem i zdobyciu pasa mistrza świata, ale jakiekolwiek próby nawiązania choćby kontaktu nie przyniosły efektu - mówi Rosjanin. - Wydaje mi się, że Felix po prostu mnie unika. Co ciekawe, możliwym było w tym samym czasie prowadzenie konstruktywnych rozmów z innymi liderami naszej kategorii. Dlatego w tej chwili negocjujemy warunki pojedynku z mistrzem świata IBF, Danielem Geale`em - zakończył Pirog.
Wczoraj informowaliśmy Was o powrocie na ring Matta Godfreya (20-3, 10 KO). Były pretendent do tytułu mistrza świata w kategorii junior ciężkiej miał zaboksować podczas piątkowej gali w West Warwick. Z nieznanych przyczyn występ "Too Smootha" został odwołany.
W walce wieczoru Jason Estrada (16-4, 4 KO) zmierzy się z Josephem Rabotte (11-18-1, 3 KO).
Marco Antonio Rubio (52-5-1, 45 KO) swoją kolejną walkę stoczy 17 grudnia podczas konwencji WBC w Las Vegas. Pojedynek 'El Veneno' z Mattem Vandą (44-13, 24 KO) odbędzie się w Mandalay Bay Resort & Casino.
Rubio, który od ponad pół roku jest obowiązkowym pretendentem do tytułu WBC w wadze średniej, planuje zaimponować włodarzom federacji, efektownie nokautując twardego amerykańskiego weterana.
- To będzie wspaniała noc. Ponieważ jest to część konwencji WBC, zamierzam błyszczeć jak nigdy wcześniej! Wiem, że będzie tam wielu wpływowych ludzi, w tym prezydent federacji - Jose Sulaiman. Chcę wszystkim zaimponować - oświadczył Meksykanin.