REDAKCJASKLEPINNENA ŻYWOCHATFORUMFORUMENGLISH      
       STARTBOKS ZAWODOWYBOKS AMATORSKIBOKS KOBIETBIOGRAFIEENCYKLOPEDIAHISTORIALUDZIE BOKSUBLOGI      
       ZAKŁADYPORADNIKZAŁÓŻ KONTOINFORMACJE
 

Archiwum wiadomości z dnia: 2011-12-04

 

COTTO vs MARGARITO - STATYSTYKI Z WALKI

Redakcja, CompuBox

2011-12-04

Gołym okiem widać było wczoraj wielką, momentami wręcz przygniatającą przewagę Miguela Cotto (37-2, 30 KO), jednak statystyki nie kłamią i pokazują, że Antonio Margarito (38-8, 27 KO) robił wczoraj wszystko, by przełamać Portorykańczyka.

W ośmiu z dziewięciu starć 'Tony' wyprowadzał więcej ciosów i aż trzy razy zbliżał się do granicy 100 w jednej rundzie (m.in. w ostatniej odsłonie). Pomimo tego tylko w jednym starciu Meksykanin doprowadził do celu więcej uderzeń, niż niezwykle skuteczny tego wieczoru 'Junito'.

Wszystkie ciosy:
Cotto - 210 z 493 (43%)
Margarito - 157 z 700 (22%)

Ciosy proste przednią ręką:
Cotto - 62 z 200 (31%)
Margarito - 26 z 306 (8%)

Ciosy mocne:
Cotto - 148 z 293 (515)
Margarito - 131 z 394 (33%)

VIDEO. SKRÓT Z GALI W ANAHEIM

Redakcja, shosports

2011-12-04

Wczorajsza gala w nowojorskim Madison Square Garden nie była jedyną, dla której warto zarwać noc. W tym samym czasie w kalifornijskim Anaheim doszło do dwóch ciekawych potyczek na szczycie kategorii koguciej. Anselmo Moreno (32-1-1, 11 KO) potwierdził wielką klasę dodając do swego rekordu najcenniejsze dotychczas zwycięstwo - na dystansie dwunastu rund 'Chemito' gładko wypunktował kończącego się Vica Darchinyana (37-4-1, 27 KO) i po raz dzewiąty obronił tytuł mistrza świata WBA Super. Chwilę później w ringu znaleźli się Abner Mares (23-0-1, 13 KO) i Joseph Agbeko (28-4, 22 KO), którzy mieli sobie wiele do udowodnienia po sierpniowym finale turnieju Showtime. Wielu ekspertów oczekiwało wygranej 'King Konga', jednak młody Meksykanin znów udowodnił, że ciagle się rozwija i pomimo groźnego rozcięcia, z którym zmagał się przez dziesięć rund, zdominował byłego dwukrotnego mistrza świata i wygrał jednogłośnie na punkty.

TLATLIK NA PUNKTY

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

W piątek na ringu w Düsseldorfie kolejną walkę stoczył tegoroczny debiutant w zawodowym boksie, mający polskie korzenie były amatorski mistrz Niemiec Robert Tlatlik (6-0, 4 KO). W pojedynku rozgrywanym w kategorii półśredniej zmierzył się z Rumunem Robertem Cristeą (4-23, 4 KO). Rywal Tlatlika nie legitymował się dobrym rekordem, jednak większość przegranych walk stoczył z bardzo dobrymi rywalami.

To doświadczenie dało o sobie znać w ringu, gdyż Tlatlik, który w dotychczasowych pojedynkach demolował swoich przeciwników, tym razem przeboksował pełny dystans sześciu rund, a jego rywal zdaniem sędziów wygrał nawet jedno starcie. Niewykluczone, że młody pięściarz z Niemiec pojawi się niebawem w gymie Global Boxing, gdzie miał już okazję gościć ze swoim bratem i menadżerem Sebastianem. Od tamtej pory grupa Mariusza Kołodzieja znanego ze wspierania polskich pięściarzy w USA, patronuje dynamicznie rozwijającej się karierze urodzonego w Polsce zawodnika z Niemiec, a on sam umieścił logo Global Boxing na swoich spodenkach.

TARCZA SZYBKIEGO 'SZCZURKA'

Redakcja, Nagranie własne

2011-12-04

Na wczorajszej gali w Warszawie Kamil Łaszczyk (7-0, 6 KO) w ekspresowym tempie rozprawił się ze swoim przeciwnikiem. Zapraszamy na ostatnią tarczę "Szczurka" z trenrem Grzegorzem Strugałą przed występem. Kamil zrobił duże postępy w szybkości i sile, co widać gołym okiem podczas treningu, zapraszamy.

MARGARITO: COTTO MNIE NIE ZRANIŁ

Jakub Biluński, boxingscene.com

2011-12-04

Antonio Margarito (37-8, 27 KO) nie może pogodzić się z porażką przed czasem, którą poniósł wczoraj z rąk Miguela Cotto (37-2, 30 KO). Meksykanin twierdzi, że potrzebował jeszcze dwóch rund, by znokautować Portorykańczyka, natomiast doktor Anthony Curreri, który zażądał przerwania walki, nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Czułem się dobrze. Potrzebowałem jeszcze dwóch rund, by zwyciężyć. Udowodniłem lekarzowi, że z moją wizją nie jest źle. Od tego momentu wiedziałem, że Cotto będzie chroniony, ponieważ szala zwycięstwa zaczynała przechylać się na moją stronę. Cotto ani razu mnie nie zranił. On uderza jak dziewczyna - twierdzi Margarito.

- Margarito nie widział na jedno oko. Myślę, że kontynuowanie walki w takim stanie byłoby dla niego bardzo niebezpieczne - powiedział doktor Curreri.

LIVE: BOKS W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM

Leszek Dąbrowski, Relacja własna

2011-12-04

Zapraszamy do śledzenia transmisji twającego od godziny 16:00 meczu w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie pięściarze miejscowego zespołu Champion podejmują zawodników dziewięciu innych zespołów. Pozostałe drużyny to: Boks Poznań, Feniks Warszawa, Sport Klub Lublin, Broń Radom, Pirs Olsztyn, Champion Wołomin, Gwardia Szczytno, UOLKA Ostrów Mazowiecki i Knockout Warszawa.

MANSOUR NADAL NIEPOKONANY

Adam Gaik, Informacja własna

2011-12-04

Nr 7. rankingu wagi ciężkiej federacji WBO Amir 'Hardcore' Mansour (16-0, 12 KO) wygrał swoją szesnastą zawodową walkę. W swoim rodzinnym stanie Delaware, leżącym na wschodnim wybrzeżu USA, 39-letni Amerykanin pokonał w szóstej rundzie przez techniczny nokaut swojego przeciwnika z Kolumbii Epifanio Mendozę (32-13-1, 28 KO).

Mansour od pierwszej rundy nałożył wysokie tempo walki, chcąc rozstrzygnąć pojedynek przed czasem. Mendoza, który w swoim ostatnim pojedynku dosyć niespodziewanie pokonał uczestnika Igrzysk Olimpijskich z Chin Carlosa Negrona, ograniczył się do obrony, rzadziej kontrując.

W rundzie trzeciej i piątej Mansour  ulokował mocne ciosy na twarzy swojego przeciwnika, który o mały włos nie zaliczył nokdaunu. W szóstej rundzie korner Kolumbijczyka rzucił ręcznik, kiedy ten nie potrafił uciec z narożnika, gdzie dopadł go Amerykanin, zasypując gradem silnych ciosów.

- Zaskoczył mnie trochę swoją siłą oraz ruchliwością tułowia - powiedział po walce Mansour. - Muszę po prostu lepiej słuchać co mówi do mnie mój narożnik. Zrobiłem po prostu to, co powiedzieli mi przed szóstą rundą i jak widać przyniosło to natychmiastowy efekt - dodał pięściarz.

HELENIUS POKONAŁ CHISORĘ PO BARDZO RÓWNEJ WALCE I WĄTPLIWYM WERDYKCIE

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Faworyzowany Robert Helenius (17-0, 11 KO) miał najcięższą przeprawę w karierze, ale wygrał niejednogłośną decyzją z bojowym Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO).

Anglik zaczął zdecydowanym atakiem, rozochocony zepchnał olbrzymiego Fina do obrony, lecz w połowie rundy nadział się na prawy krzyżowy, lekko zachwiał i troszkę spokorniał. Chisora znów rozpoczął dobrze w drugim starciu, gdy kilka razy skrócił dystans i z bliska kilka razy uderzył łądną kombinacją, ale w drugiej połowie mocniej bijący Helenius znów zaczął przestawiać przeciwnika pojedynczymi ciosami prostymi. Dereck w końcu miał lepszą rundę trzecią. Udało mu się zniwelować przewagę warunków fizycznych oponenta, a z bliska był już aktywniejszy, bijąc szczególnie dużo na korpus. Jeszcze lepiej radził sobie po przerwie, trafiając kilka razy w zwarciu krótkimi podbródkami. Helenius co prawda walczył ekonomicznie, zaś Chisora dawał z siebie wszystko, ale inicjatywę zaczął przejmować Brytyjczyk.

W piątej i szóstej rundzie w ringu rozgorzała prawdziwa wojna, przy czym to niedoceniany Dereck trafił bardzo mocnym prawym sierpowym, który zrobił wrażenie na jego rywalu. Kolejna odsłona to znów cios za cios z obu stron i trudny pojedynek do punktowania. Co chwilę zdawało się, że raz jeden, raz drugi ma jakiś kryzys, jednak żaden z nich tak naprawdę nie odpuszczał. Niedoceniany Chisora dwukrotnie złapał Roberta w dziewiątym starciu na obszerny, lecz szybki prawy sierpowy bity tak troszkę z góry za ucho i w przerwie w narożniku Fina zrobiło się gorąco. Helenius dał się zepchnąć w rundzie dziesiątej i wynik stawał się sprawą otwartą, a o wszystkim miały zadecydować ostatnie minuty.

W jedenastym starciu Robert podjął rękawice i nawet momentami przeważał, jednak nie był w stanie utrzymać stale tak wysokiego tempa i to znów Chisora zostawił w końcówce po sobie lepsze wrażenie. Kapitalna i niezwykle zacięta była ostatnia runda, gdy obaj zapomnieli o defensywie i nie żałowali sobie mocnych ciosów. Po ostatnim gongu zarówno obóz Heleniusa jak i Chisory świętowały zwycięstwo.

Sędziowie typowali niejednogłośnie - 115:113 dla Heleniusa, nasz Leszek Jankowiak 115:113 dla Chisory, a trzeci arbiter widział wygraną 115:113 Fina, który tym samym został nowym mistrzem Europy.

RIOS ROZBIŁ MURRAYA

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Z powodu nie utrzymania wymaganego limitu Brandon Rios (29-0-1, 22 KO) już przed walką z Johnem Murrayem (31-2, 18 KO) stracił tytuł mistrza świata wagi lekkiej według federacji WBA. Chciał jednak pokazać się z jak najlepszej strony aby zamazać ten zły obraz - i udało się.

Pierwsze trzy rundy to walka w najbliższym półdystansie. Obaj zawodnicy stanęli czoło w czoło i próbowali przełamać się nawzajem. Lepiej z tego wychodził silniejszy Rios, który szczególnie prawym podbródkowym przebijał się przez gardę rywala. Po dziewięciu minutach jednak zupełnie stanął, oddając czwartą i piątą rundę Murrayowi. Dopiero w szóstej powrócił to gry, ale za to w wielkim stylu. Obijał przeciwnika seriami z obu rąk, bił na zmianę po dole i na głowę, a schodząc na przerwę Anglik bardzo mocno krwawił z nosa i ust. W siódmej odsłonie Brytyjczyk dodatkowo zarobił ostrzeżenie za cios poniżej pasa i dopiero w końcówce ósmej ładnie finiszował. Na tym etapie był już jednak mocno pokieraszowany.

Po dwóch wyrównanych rundach, w jedenastej Rios przeprowadził ostatni, skomasowany atak. Trafił prawym sierpowym, zmienił pozycję na mańkuta i bił na zmianę lewym podbródkowym i krótkim prawym sierpem za gardę, w okolice ucha. Zasypał taką serią swojego przeciwnika i gdy ten już nie odpowiadał na ciosy, sędzia wkroczył do akcji przerywając ten krwawy pojedynek.

ARUM: COTTO I MARGARITO CHCĄ CHAVEZA

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Spekulowano o tym od dawna, jednak nieznane były dotąd opinie samych pięściarzy. Bob Arum wyjawił dziś, że zarówno Miguel Cotto (36-2, 29 KO), jak i Antonio Margarito (38-7, 27 KO) chętnie wyjdą do ringu z mistrzem WBC wagi średniej - Julio Cesarem Chavezem Jr. (44-0-1, 31 KO).

Sam champion wydaje się być bardziej zainteresowany pojedynkiem z inną meksykańską gwiazdą młodego pokolenia - Saulem Alvarezem (39-0-1, 29 KO), jednak na drodze stają w tym przypadku promotorzy 21-letni 'Canelo'.

- Obydwaj [Cotto i Margarito - przyp. red.] chcą tej walki. Myślę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę z faktu, że ze względu na wagę nie uda się zorganizować pojedynku Chaveza z Canelo - krótko skomentował Arum.

JONES: JESTEM GOTOWY NA WALKĘ O PAS!

Redakcja, boxingscene, fot. Michał Jaszewski

2011-12-04

Po zwycięstwie w eliminatorze IBF, niepokonany Mike Jones (26-0, 19 KO) jest gotowy na walkę o tytuł mistrza świata w kategorii półśredniej. Drugim obowiązkowym pretendentem jest obdarzony potężnym uderzeniem Randall Bailey (42-7, 36 KO).

- Wydawało mi się, że wygrałem każdą rundę. Następnym krokiem jest walka o mistrzowski tytuł i jestem na to gotowy. Nie mogę się doczekać tego, co niesie dla mnie przyszłość - oświadczył Jones.

Szef grupy Top Rank, Bob Arum, nie zamierza opóźniać pojedynku z Baileyem i ma nadzieję, że uda się do niego doprowadzić już w pierwszym kwartale 2012 roku.

- Jones musi zmierzyć się z Baileyem. Nie mamy z tym żadnego problemu, zrobimy tę walkę. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, doprowadzimy do niej w pierwszym kwartale przyszłego roku - stwierdza Arum.

WASZYM ZDANIEM...

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Już za kilkadziesiąt minut w Polsacie Sport Extra rozpocznie się transmisja z gali w Madison Square Garden, która na terenie Stanów Zjednoczonych pokazywana jest w systemie PPV. W Nowym Jorku odbędą się cztery arcyciekawe pojedynki. Dwa z nich to wyczekiwane rewanże - w pierwszym Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) postara się udowodnić swą wyższość nad Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO), natomiast w drugim słynny Miguel Angel Cotto (36-2, 29 KO) zrobi wszystko, by zemścić się na znienawidzonym Antonio Margarito (38-7, 27 KO) za brutalną porażkę sprzed trzech lat. Oprócz tego kibice zobaczą także starcia Rios-Murray oraz Jones-Lujan, a najbardziej wytrwali fani mogą za pomocą internetowych streamów śledzić galę z Anaheim, gdzie po raz drugi rękawice skrzyżują Abner Mares (22-0-1, 13 KO) i Joseph Agbeko (28-3, 22 KO), a wcześniej Vic Darchinyan (37-3-1, 27 KO) postara się zdetronizować Anselmo Moreno (31-1-1, 11 KO).

GŁAŻEWSKI: NIE LUBIĘ TAKICH JAK BARNEY

Tomasz Nieboga, Informacja własna

2011-12-04

Paweł Głażewski (16-0, 4 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Matthew Barneyem (26-8-1, 6 KO) podczas gali Wojak Boxing Night, która odbyła się w hotelu Hilton w Warszawie. Po walce popularny "Głaz" przyznał, że jego zdaniem sędziowie powinni punktować jeszcze bardziej na jego korzyść.

- Być może punktacja pokazała, że była to ciężka walka, ale ja tak nie uważam. Szczerze mówiąc, to byłem nią zdziwiony, uważałem iż powinna być zdecydowanie wyższa na moją korzyść - powiedział po walce Paweł Głażewski.

Popularny "Głaz" przyznał, że walka z Anglikiem nie była dla niego wielkim wyzwaniem, ale ceni sobie doświadczenie wyniesione z tego pojedynku. - On właściwie nic nie pokazał w ringu. Ciągle klinczował, przytrzymywał i faulował. Wiedziałem jednak, ze będzie to nieczysto walczący zawodnik i byłem na to przygotowany. Najważniejsze jest jednak kolejne doświadczenie i wygrana, o to chyba w tym wszystkim chodzi - podsumował polski bokser.

Miał jednak wiele zastrzeżeń do Barneya. - Sam z dużym szacunkiem podchodzę do rywali, nie lubię takich zawodników jak on - bezczelnych, którzy się krzywo patrzą na przeciwnika. Widać było, że pomylił dyscyplinę - powiedział "Głaz".

REWANŻE, DO KTÓRYCH NIGDY NIE DOSZŁO

Wojciech Czuba, Boxing News

2011-12-04

Drugi pojedynek Cotto-Margarito już za nami. Portorykańczyk wykorzystał szansę i wyrównał rachunki ze swoim meksykańskim wrogiem. Poniżej jednak przedstawiamy pięć innych niezapomnianych walk, które w przeciwieństwie do wczorajszej wojny, niestety nigdy nie doczekały się drugiej odsłony. Zapraszamy do lektury.

1. Sugar Ray Leonard (36-3-1, 25 KO) vs Marvin Hagler (62-3-2, 52 KO).
Gdybyście powiedzieli pochodzącemu z Brockton 'Marvelousowi', że 'Sugar' zgodził się wyjść z nim ponownie do ringu, ten mimo 57 lat na karku w jednej sekundzie ubrałby bokserskie rękawice i stanął gotowy na bój. Do dzisiaj twierdzi bowiem, że nie przegrał ich pierwszej potyczki, która rozegrana została w kwietniu 1987 roku w Las Vegas. Po niejednogłośnej decyzji sędziów punktowych triumfatorem został ogłoszony wówczas popularny król wagi półśredniej z Północnej Karoliny. Ciekawe kto zwyciężyłby za drugim razem?

2. James Douglas (38-6-1, 25 KO) vs Mike Tyson (50-6, 44 KO).
Niespodziewane zwycięstwo 'Bustera' przez nokaut nad ówczesnym królem wagi ciężkiej było prawdziwą sensacją, która wstrząsnęła całym światem. Drugiego lutego 1990 roku na ringu w Tokio 'Iron' Mike okazał się tylko człowiekiem, a nie 'Bestią' za jaką go uważano. Prawdopodobnie w rewanżu lepiej przygotowany i skoncentrowany zmiażdżyłby swojego pogromcę, niestety nigdy się już tego nie dowiemy.

3. Pernell Whitaker (40-4-1, 17 KO) vs Julio Cesar Chavez (107-6-2, 86 KO).
Niezwykły czarnoskóry mistrz defensywy, elegancko walczący czempion dywizji półśredniej w 1993 roku skrzyżował rękawice z meksykańskim wojownikiem Chavezem, który przystępując do tego starcia legitymował się niesamowitym rekordem 87 zwycięstw bez porażki. Przez znaczną część walki to Whitaker kontrolował wydarzenia w ringu, jednak dwóch z trzech sędziów po 12. rundach orzekło remis. Rewanż tych dwóch czołowych wówczas zawodników list P4P wydawał się być tylko kwestią czasu. Niestety kibice bez skutku czekają na niego do dziś.

WOLAK - RODRIGUEZ: KARTY PUNKTOWE

Grzegorz Lemiechowicz, Materiał własny

2011-12-04

Nie udał się Pawłowi Wolakowi (29-2-1, 19 KO) rewanż na Delvinie Rodriguezie (26-5-3, 14 KO) za remisowy pojedynek z lipca bieżącego roku. Wczorajszej nocy w nowojorskiej Madison Square Garden "Wściekły Byk" przegrał na punkty jednogłośną decyzją sędziów, ktorzy na swoich kartach wytypowali rezultaty 98:92, 98:91 i 100:90 na korzyść 31-letniego Dominikańczyka. Zobaczcie, jak punktowano tę walkę runda po rundzie.

MORENO POTWIERDZA KLASĘ

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Prawdziwej lekcji boksu udzielił Anselmo Moreno (32-1-1, 11 KO) Vicowi Darchinyanowi (37-4-1, 27 KO) w dziewiątej obronie tytułu mistrza świata WBA Super w kategorii koguciej. Po dwunastu rundach wszyscy trzej sędziowie wskazali na panamskiego championa, punktując 116-111, 117-110 i 120-107.

'Wściekły Byk' nie miał żadnego pomysłu na tę walkę i zdał się na to co, zwykle w jego przypadku działa najlepiej - bezustanny atak i dziesiątki ciosów bitych nieco na oślep. 'Chemito' Moreno kontrolował jednak sytuację od samego początku i nie dawał się trafiać, a dzięki wspaniałej szybkości i kapitalnej pracy nóg, uzyskał przewagę i bezkarnie trafiał Darchinyana swoimi lekkimi uderzeniami.

Ormianin dał wyraz swojej frustracji, rzucając (dosłownie) przeciwnika na deski w końcówce czwartej rundy. Kosztowało go to utratę punktu. Mniej więcej od siódmej rundy Moreno zaczął ośmieszać coraz bardziej zmęczonego Vica. Wkrótce na twarzy Darchinyana pojawiły się pierwsze ślady walki, a zdający sobie sprawę z dużej przewagi na kartach punktowych champion odpuścił nieco w ostatnich dwóch starciach, by bez zbędnego ryzyka 'dowieźć' zwycięstwo.

EFEKTOWNY NOKAUT KOSTECKIEGO!

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Dawid Kostecki (38-1, 25 KO) w bardzo efektowny sposób obronił interkontynentalny pas federacji WBA kategorii półćiężkiej, ciężko nokautując w czwartej rundzie byłego dwukrotnego mistrza świata, Byrona Mitchella (29-9-1, 22 KO).

Popularny "Cygan" od początku ostro wziął się do roboty, polował na prawy krzyżowy, a w ostatnich sekundach złapał rywala w wymianie lewym sierpowym, posyłając go na matę. W drugiej i trzeciej odsłonie Polak wciąż dominował nad swoim utytułowanym przeciwnikiem, zasypując go seriami złożonymi z 3-4 ciosów. Bił w różnych płaszczyznach, boksował na luzie i wyraźnie górował nad Amerykaninem. Koniec nastąpił na samym początku czwartej rundy, kiedy najpierw trafił bardzo mocnym prawym sierpowym. Półprzytomny Mitchell choć zamroczony, to ustał na nogach, a "Cygan" doskoczył, poprawił raz jeszcze prawym i skończyło się ciężkim nokautem.

WYNIKI Z ANAHEIM

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Trwa gala w Honda Center w kalifornijskim Anaheim. Polscy kibice mogą na żywo oglądać jej przebieg w telewizji Orange Sport. Poniżej prezentujemy wyniki zakończonych walk:

Eric Morel (46-2, 23 KO) na dystansie dziesięciu rund pokonał Jose Silveirę (12-6, 4 KO). Punktacja sędziów: 97-93, 98-92, 98-92.

Frankie Gomez (12-0, 9 KO) ciężko znokautował w trzeciej odsłonie Jamesa Hope'a (6-9-1, 4 KO).

Niepokonany Carlos Molina (15-0-1, 7 KO) gładko wypunktował Manuela Leyvę (18-4, 10 KO) na dystansie dziesięciu rund. Punktacja sędziów: 99-91, 99-91, 100-90.

Udanie na ring powrócił Sakio Bika (29-5-2, 20 KO), którego rywal, Alfredo Contreras (11-13-2, 5 KO), poddał się po trzeciej rundzie.

Pojedynek Omara Henry'ego (11-0-1, 9 KO) i Lestera Gonzaleza (12-5-3, 6 KO) zakończył się technicznym remisem po drugiej rundzie. Przypadkowe zderzenie głowami otworzyło groźne rozcięcie nad prawym okiem kubańskiego journeymana i zmusiło sędziego ringowego do przerwania walki.

WŁODARCZYK O WALCE Z GREENEM

Redakcja, Nagranie własne

2011-12-04

W piątek przed południem na warszawskim Okęciu zameldował się Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO), który dwa dni wcześniej w australijskim Perth obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. "Diablo" wygrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie z Dannym Greenem (31-5, 27 KO). Zapraszamy do wysłuchania tego, co 30-letni pięściarz miał do powiedzenia dziennikarzom tuż po pojawieniu się na stołecznym lotnisku.

HUCK RZUCIŁ WYZWANIE POWIETKINOWI

Redakcja, Sportbox.ru

2011-12-04

Mistrz świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej Marco Huck (34-1, 25 KO) nie ustaje w próbach wzbudzenia zainteresowania swoją osobą jako kandydata do walk z najlepszymi bokserami najcięższej kategorii. Po tym, jak jego zapowiedzi zignorowali bracia Kliczko, niemiecki bokser jako cel obrał Aleksandra Powietkina (23-0, 16 KO).

Po wczorajszym zwycięstwie Rosjanina z Cedrikiem Boswellem w Helsinkach (noakut w 8. rundzie), na konferencji prasowej podsumowującej galę Huck rzucił wyzwanie Rosjaninowi, posiadaczowi pasa regularnego mistrza świata federacji WBA.

- Jestem bardzo zadowolony z tego, że Aleksander zaprezentował się z najlepszej strony. W walce z Czagajewem miał pewne problemy z formą, ale dzisiaj znów zobaczyliśmy Powietkina w najlepszym wydaniu. Już teraz myślimy nad kolejnymi krokami w jego karierze, a w ich powodzenie pokładamy spore nadzieje - mówił promotor Kalle Sauerland, po czym przerwał mu Huck, podobnie jak Powietkin reprezentujący Sauerland Event.

- Panie Sauerland, chwileczkę! Rzucam wyzwanie Powietkinowi. Dla mnie to znakomita okazja, aby udowodnić, że jestem prawdziwym mistrzem. Tytułu w wadze junior ciężkiej broniłem już osiem razy i zwyczajnie kończą mi się już rywale. Teraz chcę zostać niemieckim mistrzem świata w wadze ciężkiej, co nie udało się ani Axelowi Schulzowi ani Luanowi Krasniqi - mówił 27-letni "Kapitan Huck".

W MSG POŻEGNANO FRAZIERA W 30. ROCZNICĘ OSTATNIEJ WALKI

Tomasz Ratajczak, Informacja własna

2011-12-04

Podczas wczorajszej gali w nowojorskiej Madison Square Garden, przed walką wieczoru zgromadzeni w hali kibice raz jeszcze pożegnali zmarłego niecały miesiąc temu legendarnego mistrza świata wagi ciężkiej Joe Fraziera. Tradycyjnie poawiło się dziesięć uderzeń w ringowy gong, a w honorującej wielkiego czempiona prezentacji video skoncentrowano się przede wszystkim na momencie jego największego triumfu, zwycięstwie na Muhammadem Alim, odniesionym właśnie w MSG, 40 lat temu. Na wielkim telebimie pojawiły się słowa: "Nigdy nie zapomnimy tego lewego sierpowego Joe", nawiązujące do ciosu, którym w 15 rundzie tamtej walki "Smokin" Joe rzucił swego rywala na deski.

Uroczystość kommemoratywna podczas wczorajszej gali zbiegła się wyjątkowo w czasie z okrągłym jubileuszem - 30 rocznicą ostatniej walki Joe Fraziera. 3 grudnia 1981 roku, Frazier wrócił na ring z bokserskiej emerytury, na którą wysłał go 5 lat wcześniej George Foreman. W Chicago Frazier zmierzył się z bardzo przeciętnym Floydem Cummingsem i po 10 rundach zaciętej walki zremisował. Taki wynik ostatecznie skłonił go do definitywnego zakończenia pięściarskiej kariery.

ROACH: TO BYŁO OKROPNE

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Po bardzo kontrowersyjnym werdykcie w walce pomiędzy Robertem Heleniusem (17-0, 11 KO) i Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO), swoje oburzenie wyraził trener Freddie Roach. Przypomnijmy, że na gali w Helsinkach dwoje sędziów punktowało 115-113 na rzecz Fina, a jeden 115-113 dla Brytyjczyka.

- To niesamowite, że Helenius może twierdzić, że wygrał tę walkę. Teraz jeszcze szuka wytłumaczenia swojej słabej postawy, twierdząc że uszkodził prawą rękę w pierwszej rundzie. Może miał po prostu słabszy dzień, ale decyzja jest okropna. W ten sposób niszczy się ten sport. To się nie powinno wydarzyć, ale takie jest życie. Może złamał rękę, może nie miał dnia, może da Chisorze rewanż w Anglii i tam będziemy mieli inny werdykt - powiedział słynny trener.

SAUERLAND OBIECAŁ CHISORZE REWANŻ

Redakcja, Informacja prasowa

2011-12-04

Dobrze przygotowany i zdeterminowany Dereck Chisora (15-2, 9 KO) ukazał wszytkie braki kreowanego na przyszłego mistrza świata Roberta Heleniusa (17-0, 11 KO) we wczorajszym pojedynku o wakujący pas EBU. Walka rozegrała się na pełnym dystansie i zakończyła się niejednogłośnym zwycięstwem Fina, choć zdecydowana większość obserwatorów widziała kilkupunktową wygraną 'Del Boya'.

- To była najtrudniejsza walka w moim życiu - przyznał Helenius. - W pierwszej rundzie nabawiłem się kontuzji ręki i przez to nie mogłem rozwinąć skrzydeł w dalszej części pojedynku. Atmosfera w Hartwall Arena była fantastyczna.

Oczywiście z werdyktem nie zgadza się Chisora, który czuje, że wyraźnie wygrał wczorajsze starcie. - Zwyciężyłem, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Narzuciłem mu swój styl, cały czas nacierałem i to mi należy się wygrana - oświadczył 'Del Boy'.

Wilfried Sauerland obiecuje, że za jakiś czas złoży obozowi Brytyjczyka ofertę rewanżu, jednak najpierw nowy mistrz Europy stanie do pierwszej obrony tytułu, w której zmierzy się z Aleksandrem Dimitrenko (32-1, 21 KO).

- Decyzja sędziów była dla Roberta bardzo szczęśliwa. Złożymy Chisorze ofertę rewanżu, jednak najpierw Robert przystąpi do pierwszej obrony - wyjawił promotor.

RZADKOSZ: WYJŚĆ I POKAZAĆ SIĘ Z JAK NAJLEPSZEJ STRONY

Czarek Kolasa, Informacja własna

2011-12-04

Od 9 do 11 grudnia w Krakowie odbywać się będzie turniej o "Złotą Rękawice". Ubiegłorocznego tytułu w wadze do 75 kg bronić będzie Mateusz Rzadkosz. W rozmowie z BOKSER.ORG, młody pięściarz z Gliczarowa Górnego opowiada o swoim najbliższym występie oraz treningach w Warszawie. 

Cezary Kolasa: Mateusz, jak Twoja forma przed grudniowym turniejem?
Mateusz Rzadkosz: Na dzień dzisiejszy forma jest bardzo dobra, kończymy sparingi. Został już tydzień, więc powoli odpuszczamy. 

CK: Gdzie się przygotowujesz i z kim odbywasz sparingi?
MR: Cały czas pracowaliśmy w Warszawie, pod okiem trenerów: Gmitruka i Soroko. Sparowałem z kolegami z grupy, lecz niewolno było zapomnieć, że startuje wciąż jako amator. Dlatego skorzystaliśmy z gościnności warszawskiego klubu Fenix, gdzie sparowałem z bardzo dobrym amatorem - Wojciechem Sobierajskim oraz z kilkoma innymi zawodnikami. 

CK: Będziesz bronił Złotej Rękawicy, którą zdobyłeś w ubiegłym roku w wadze do 75 kg. Czy w związku z tym nie doskwiera Ci trema?
MR: Trema zawsze jest przed występem. Faktycznie będę bronił tego trofeum, ale wiem jak ciężko pracowałem. Wiem również, jak wspaniały mam narożnik. Te niektóre elementy mają dać mi siłę i wolę walk, aby wyjść i pokazać się z jak najlepszej strony. 

WŁADIMIR KLICZKO PRZESZEDŁ OPERACJĘ

Jakub Biluński, boxingscene.com

2011-12-04

Mistrz świata WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) przeszedł operację usunięcia kamienia nerkowego w szpitalu w Dusseldorfie. Ukrainiec może już opuścić szpital, według Bernda Boente (menadżera Kliczki) operacja przebiegła pomyślnie i młodszy z braci czuje się dobrze.

Podczas obozu przygotowawczego Kliczko narzekał na silne bóle brzucha. Po przeprowadzeniu badań w Innsbrucku został w piątek przewieziony do Dusseldorfu. Wygląda na to, że po udanej operacji Władimir powróci w przyszłym tygodniu do treningów i jego walka z Jeanem Marcem Mormeckiem (36-4, 22 KO) odbędzie się zgodnie z planem - 10 grudnia w Dusseldorfie.

ŁATWE ZWYCIĘSTWO DAVIDA RODRIGUEZA

Jakub Biluński, fightnews.com

2011-12-04

Kolejne łatwe zwycięstwo odniósł ''ciężki'' z El Paso, David Rodriguez (36-0, 34 KO). Tym razem na gali w Las Cruces ''Nino'' pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Byrona Polleya (24-13-1, 11 KO). ''The Bear'', którego w 2009 roku rozbił Grzegorz Kiełsa, nie miał w starciu z Rodriguezem absolutnie nic do powiedzenia.

Polley trzykrotnie lądował na deskach, zanim sędzia przerwał ten nierówny pojedynek. Mimo zwycięstwa Rodriguez podkreślił swój status pięściarza obijającego journeymanów i unikającego prawdziwych wyzwań. ''Nino'' ma już 34 lata i wciąż nie zmierzył się z jakimkolwiek wymagającym rywalem. Nic nie wskazuje na to, by Teksańczyk miał zamiar zmienić ten stan rzeczy.

LARSEN NOKAUTUJE WILLIAMSA

Adam Gaik, Informacja własna

2011-12-04

Norweski ciężki Leif Larsen (14-0, 11 KO) bez większych problemów poradził sobie w pojedynku z byłym pretendentem do walki o mistrzostwo świata Dannym Williamsem (44-11, 33 KO). Trzy nokdauny w drugiej rundzie oznaczały koniec walki i zadecydowały o zwycięstwie 36-letniego boksera ze Skandynawii.

Mierzący 197 cm oraz ważący około 120 kg Norweg, który jest byłym zawodnikiem NFL, ligi futbolu amerykańskiego, chce stanąć ponownie pomiedzy linami już w lutym. Jak zaznaczył sam pięściarz, z jeszcze lepszym rywalem.

38-letni Williams, który w roku 2010 już raz zakończył swoją karierę bokserską, tym razem podobno ostatecznie, powiesił rękawice na kołku.

GONZALEZ ZNOKAUTOWAŁ CABALLERO

Jakub Biluński, fightnews.com

2011-12-04

Mistrz świata WBC wagi piórkowej, Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO) obronił tytuł w dobrym stylu, nokautując w drugiej rundzie Panamczyka Roineta Caballero (31-11-1, 22 KO) w Mexico City.

Ciosy Gonzaleza mają potężną moc, a ostatnio staje się on również coraz lepszym technikiem. Caballero padł na deski trafiony klasycznym, ''meksykańskim'' sierpowym na wątrobę i został wyliczony przez sędziego.

ZAWODY W GRUDZIĄDZU: WYNIKI PÓŁFINAŁÓW

Leszek Dąbrowski, Informacja własna

2011-12-04

W Grudziądzu na terenise Miejskiego Klubu Sportowego "Start" przy ulicy Konarskiego 36 trwają zawody III Pucharu Polski Seniorek i Juniorek, a także II Pucharu Polski Kadetek. W sobotę odbyły się dwie serie walk półfinałowych, które wyłoniły finalistki. Ostatnie pojedynki zawodów dzisiaj od godziny 10:00. Wszystkie dotychczasowe wyniki i zestaw par finałowych w rozwinięciu wiadomości.

Wyniki walk półfinałowych, I seria 03.12.2011r. (sobota), godz. 11:00:

Kadetki:
Waga 46 kg
1/17. Ruszczyńska Karolina (Czarni Słupsk) vs 3:2  Niedziela Alicja (LKS Dąbrowa Chełm.)
Waga 46 kg
2/18. Mroczkowska Angelika (Start Włocławek) vs 1r. RSC Krerowicz Dominika (Golden Nowy Sącz)
Waga 50 kg
3/19. Niedziela Barbara (LKS Dąbrowa Chełm.) vs Majsak Joanna (Radomiak Radom) 5:0
Waga 50 kg
4/20. Cieślik Magdalena (DKB Dąbrowa Górnicza) vs Twaróg Magdalena (MDK-5 Bydgoszcz) AB 2R
Waga 54 kg
5/21. Grygiel Grażyna (LKS Dąbrowa Chełm.) vs Głowicka Monika (Gwardia Szczytno) RSC 2R

COTTO WZIĄŁ SROGI REWANŻ

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Miguel Angel Cotto (37-2, 30 KO) udowodnił, że jest fenomenalnym bokserem i rozbił walecznego Antonio Margarito (38-8, 27 KO) w ciągu dziewięciu rund. Tym samym 'Junito' wziął srogi odwet za porażkę przed czasem sprzed trzech lat i przy okazji obronił tytuł mistrza świata WBA Super w wadze junior średniej. Członkowie komisji lekarskiej przyglądali się prawemu oku Meksykanina i w porozumieniu z sędzią ringowym Stevem Smogerem zdecydowali się nie dopuścić 'Tony'ego' do dziesiątego starcia.

Doskonała pierwsza runda w wykonaniu Cotto. Portorykańczyk znakomicie czuje dystans i trafia lewym prostym, do którego sporadycznie dokłada prawy prosty lub prawy sierpowy, a w samej końcówce wydłuża serię ciosów i kończy lewym sierpem. Margarito w swoim zwyczaju przyjmuje wszystko z uśmiechem na ustach. 'Junito' jest niezwykle ostry w swoich atakach. Dzięki dobrej pracy nóg ucieka przed powolnym Meksykaninem, a jego kontry kilka razy wstrząsają 'Tonym'. W końcówce Margarito próbuje skrócić ring i dopaść Cotto serią ciosów, ale różnica w szybkości w tej fazie walki jest jeszcze zbyt duża.

Pierwsza minuta trzeciej rundy to pokaz boksu w wykonaniu Cotto. Na twarzy Margarito pojawiają się pierwsze ślady walki. W drugiej minucie 'Tony' atakuje agresywnie, a 'Junito' przyjmuje wymianę i trafia potężnymi bombami. Choć ciosy Cotto są wyraźniejsze, wydaje się, że Margarito zaczyna narzucać swój styl... Meksykanin wywiera presję, ale kontry Portorykańczyka wyglądają zabójczo. 'Tony' nic sobie jednak z nich nie robi. Uderzenia 'Junito' po nim spływają, a 'Tornado z Tijuany' jest coraz bardziej skuteczne. Wiele zależeć będzie od kondycji Cotto.

Wachlarz ofensywny championa jest dziś imponujący, ale 'Tony' absolutnie nic sobie z tego nie robi. Miguel wygrywa rundę za rundą, ale pojawiają się obawy, czy zdoła wytrzymać w tym tempie do samego końca. Cotto wciąż ma przewagę, ale z każdą kolejną minutą Margarito jest coraz groźniejszy. Może jeszcze za wcześnie na taki wniosek, ale Cotto zdaje się tracić wiarę w przełamanie Meksykanina.

Siódma odsłona to wspaniały, bardzo mądry boks w wykonaniu Portorykańczyka. Margarito nie był w stanie go złapać, a celne ciosy 'Junito' całkowicie zamknęły prawe oko 'Tony'ego'. Cotto odzyskał pewność siebie i kontrolę nad sytuacją. Narożnik zastanawia się nad poddaniem rozbitego Margarito. 'Tony' chce walczyć dalej, ale lekarz jest bardzo sceptyczny. Ostateczna decyzja należy do Steve'a Smogera, który poddaje Margarito po dziewiątej rundzie. W chwili przerwania walki Cotto prowadził na wszystkich kartach punktowych 89-82.

WOLAK PRZYJĄŁ 237 MOCNYCH CIOSÓW

Grzegorz Lemiechowicz, Compubox

2011-12-04

Statystyka ciosów rewanżowego pojedynku Pawła Wolaka (29-2-1, 19 KO) z Delvinem Rodriguezem (26-5-3, 14 KO) jednoznacznie wskazuje na przewagę pięściarza z Dominikany. Ostatniej nocy w nowojorskiej Madison Square Garden "Wściekły Byk" wyraźnie przegrał z Rodriguezem na punkty. Pełna statystyka uderzeń w rozwinięciu wiadomości.

Wyprowadzone ciosy:
Wolak: 742
Rodrigez: 734

Ciosy trafione:
Wolak: 157
Rodriguez: 257

Skuteczność ciosów:
Wolak: 23 %
Rodriguez: 35%

Wyprowadzone ciosy proste:

Wolak: 350
Rodriguez: 235

ARUM O COTTO-CHAVEZ

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Po arcyciekawej gali PPV kończącej 2011 rok, szef grupy Top Rank ma już w planach kolejną wielką galę, którą postara się zorganizować w pierwszej połowie 2012. Bob Arum chce doprowadzić do starcia Miguela Cotto (37-2, 30 KO) z Julio Cesarem Chavezem Juniorem (44-0-1, 31 KO).

- Chcę, żeby ta walka odbyła się tutaj, w Madison Square Garden - dodaje Arum. Czy w ten sposób wpływowy promotor próbuje odkupić zaufanie Portorykańczyka, który ostatnimi czasy czuł się przez niego pomijany?

GŁAŻEWSKI NA PUNKTY

Redakcja, Onet

2011-12-04

Paweł Głażewski (17-0, 4 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Matthew Barneyem na gali Wojak Boxing Night w Warszawie.

Polski posiadacz pasa WBC Baltic przed starciem odgrażał się, że "zmyje uśmieszek" z twarzy Anglika i od pierwszego gongu ostro ruszy na rywala. Doświadczony Barney (26-8-1, 6 KO) okazał się jednak bardzo niewygodnym rywalem. Co rusz zawodnicy klinczowali, a przodował w tym zawodnik z Wysp Brytyjskich, który sprawił że momentami walka przypominała bardziej zapasy niż pojedynek bokserski.

W drugiej i trzeciej rundzie "Głaz" miał nieznaczną przewagę, ale w żaden sposób nie mógł złamać "aktywnego" Barneya. Anglik dodatkowo nie popisał się, oddając cios po komendzie "stop".

Czwarta odsłona i piąta miały podobny przebieg co poprzednie i co ważne, nieco lepiej prezentował się Głażewski. Pod koniec piątej rundy zdołał zadać kilka mocnych ciosów, ale brytyjskiemu pięściarzowi udało się wyjść obronną ręką z opresji.

W ostatniej, szóstej rundzie, to Anglik rozpoczął od lewego sierpowego, "Głaz" jednak kontrolował sytuację w dalszej części pojedynku i zwyciężył po ciekawym pojedynku jednogłośnie na punkty 58-57, 58-57, 58-57.

KOSTECKI: RYWALOWI 'WIAŁO' W GŁOWIE

Tomasz Nieboga, Onet.pl

2011-12-04

Dawid Kostecki (38-1, 25 KO) przez nokaut w czwartej rundzie wygrał z Byronem Mitchellem (29-9-1, 22 KO) w walce wieczoru gali Wojak Boxing Night, która odbyła się w hotelu Hilton w Warszawie. Po walce popularny "Cygan" przyznał, że mimo kontuzji czuje "moc" w swojej prawej ręce.

Już przed walką Kostecki zapowiadał, że powali rywala. Miało to odbyć się na początku pojedynku, skończyło się na czwartej rundzie. - Przede wszystkim musiałem być skupiony na obronie, trener mnie bardzo na to uczulał. Gdybym ponowił uderzenie, mógłbym już wcześniej go załatwić, ale to doświadczony zawodnik, wygrał dużo walk przed czasem i przyjmował to wszystko na luźno. Nie chciałem takiej sytuacji, gdy to ja prowadzę walkę, a jeden cios niweczy cały wysiłek i przegrywam - powiedział tuż po walce "Cygan".

38. wygrana polskiego boksera nie podlegała jednak dyskusji. Po potężnym sierpie w czwartej rundzie rywal wylądował na deskach i już się z nich nie podniósł.

- W czwartej rundzie chciałem zacząć hakami - lewy, prawy, lewy - najważniejsze, że udało się trafić. Chyba jest jakaś moc w tej prawej ręce, bo oglądałem poprzednie walki Mitchella, kiedy przegrywał przed czasem. Kładł się po ciosach i wstawał (po uderzeniu "Cygana" długo nie mógł podnieść się z desek - przyp. red.). Widziałem, że po każdym ciosie jaki mu zadałem "wiało" mu w głowie. Ale to był wojownik, nie przyjechał tutaj, żeby dostać mocniejszą bombę, wywrócić się i skasować pensję. To doświadczony zawodnik, dlatego po tych ciosach utrzymywał się na nogach, w końcu jednak udało mi się ponowić atak i dobrze go trafić - dodał Kostecki.

WARREN: ZOSTALIŚMY OBRABOWANI

Jakub Biluński, youtube.com

2011-12-04

Promotor Derecka Chisory (15-2, 9 KO), Frank Warren zamierza walczyć o zmianę werdyktu walki Brytyjczyka z Finem Robertem Heleniusem (17-0, 11 KO). Bokserski świat jest w szoku po tym, co stało się wczoraj na gali grupy Sauerlanda w Helsinkach. Od Freddiego Roacha i komentatorów telewizyjnych, przez ekspertów portali internetowych do Dwyera z YTBC - głosy oburzenia są coraz głośniejsze.

- Z całą pewnością będziemy protestować. Jestem przekonany, że pomoże nam Brytyjska Komisja Bokserska. Cały świat widział zwycięstwo Chisory. Zostaliśmy obrabowani. Dereck stoczył walkę życia i pokazał, że może być zagrożeniem dla każdego. Sędzia ringowy przez cały pojedynek próbował wytrącić Derecka z rytmu, ale nie mógł zmienić obrazu walki. W innym kraju ''Del Boy'' wygrałby bez problemu - powiedział Warren.

ARUM: RIOS NIE WRÓCI DO LEKKIEJ

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Po wczorajszym niesatysfakcjonującym występie Brandona Riosa (29-0-1, 22 KO), Bob Arum rezygnuje z planów doprowadzenia do jego walki z Yuriorkisem Gamboą (21-0, 16 KO) w limicie kagegorii lekkiej.

W piątkowe popołudnie 'Bam Bam' stracił na wadze tytuł mistrza świata WBA, a później nie porwał kibiców w walce z o klasę gorszym Johnem Murrayem (31-2, 18 KO) i zwyciężył dopiero w jedenastym starciu.

Szef Top Rank chce, by swój kolejny pojedynek Rios stoczył już w dywizji junior półśredniej, gdzie czeka na niego Mike Alvarado (32-0, 23 KO).

- Nie zobaczycie już Brandona Riosa w limicie 135 funtów. On może walczyć z każdym w wadze junior półśredniej, ale w tej chwili najlepszym wyborem wydaje się być Mike Alvarado. To byłaby niesamowita walka. Zapłaciłbym za taki pojedynek - oznajmił Arum.

HISTORIA BOKSU: KONKURS

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Redakcja BOKSER.ORG zaprasza do udziału w konkursie, w którym do wygrania jest książka pt. "Parada Championów – Na ringu i za kulisami” autorstwa Krzysztofa Kraśnickiego. Tych, którzy nie będą mieli szczęścia w konkursie, zapraszamy gorąco do kupna książki – każdy prawdziwy kibic boksu powinien ją mieć w swoich zbiorach. Książka przedstawia opowiadania o pierwszych mistrzach świata wagi ciężkiej do Joe Louisa, ostatniego z wielkich pięściarzy pierwszej połowy XX wieku.

Pytanie konkursowe:

Jack Dempsey jako pierwszy miał szansę na odzyskanie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej; sprawić, aby powiedzenie "They never come back-Oni nigdy nie wracają" stało się nieaktualnym. W jakich okolicznościach?

Odpowiedzi należy wysyłać do północy na adres konkurs@bokser.org Wyniki konkursu podamy na początku przyszłego tygodnia na łamach portalu BOKSER.ORG

'FIRST LADY' WYGRYWA W HELSINKACH

Tomasz Ratajczak, youtube.com

2011-12-04

Podczas wczorajszej gali w Helsinkach doszło do ciekawego pojedynku na szczycie wagi półśredniej w boksie kobiet, który nie był pokazywany w transmisji polskiej telewizji, dlatego zdecydowaliśmy się zaprezentować go czytelnikom BOKSER.ORG. W ósmej już obronie swoich pasów WBC, WBA i WBO wystąpiła absolutna dominatorka kategorii półśredniej, piękna mistrzyni z Norwegii Cecilia "First Lady" Braekhus (19-0, 5 KO), która pokonała przed czasem w ostatniej 10 rundzie (kobiety toczą mistrzowskie walki na dystansie dziesięciu 2-minutowych rund) notowaną w czołówce tej kategorii wagowej Amerykankę z Hawajów Kuulei Kupiheę (7-2, 2 KO). Do czasu przerwania walki Braekhus prowadziła na kartach punktowych oddając tylko jedną rundę.

ARTYŚCI RINGU: DERECK CHISORA

Jakub Biluński, Opracowanie własne

2011-12-04

- Jako dziecko oglądałem walki dawnych mistrzów i Joe Frazier był dla mnie prawdziwą inspiracją - takie słowa wypowiedział 6 listopada Dereck Chisora. Kilka dni później ogłoszono grudniową walkę ''Del Boya'' z promowanym przez grupę Sauerlanda Robertem Heleniusem, olbrzymim Finem kreowanym na przyszłego pogromcę braci Kliczko. Mający opinię bezczelnego lenia Brytyjczyk został niemal natychmiast skazany na porażkę w starciu z potężnie bijącym i obdarzonym stalową szczęką ''Nordyckim Koszmarem''. Mówiło się o tym, że Frank Warren stracił cierpliwość po walce Chisory z Tysonem Furym (Dereck przystąpił do niej z co najmniej dziesięciokilogramową nadwagą) i wysyła pochodzącego z Zimbabwe ''ciężkiego'' na pewną śmierć. - Europejscy promotorzy zabijają boks. Dla pieniędzy sprzedaliby własne matki - powiedział fińskim reporterom Chisora na dwa dni przed walką. Ważenie przyniosło kolejny wybryk Derecka, który próbował Heleniusa pocałować. - Dam wam to, na co czekacie, jestem najlepszym z najlepszych - mówił ''Del Boy'', zdając się czerpać energię z gwizdów publiczności. W wywiadzie po ważeniu Brytyjczyk pokazał jednak swoją refleksyjną stronę. - Mam nadzieję, że fińscy kibice mnie pokochają i atmosfera podczas walki będzie pełna miłości, gdyż to, co czeka mnie i Roberta w ringu, będzie dla nas obu bardzo trudne - oto ostatnia wypowiedź nieprzewidywalnego pięściarza przed walką. 3 grudnia okazało się, że charyzma Chisory jest czymś więcej niż tylko werbalnym popisem.

CHISORA-HELENIUS: OSTATNIA RUNDA I WERDYKT

Jakub Biluński, youtube.com

2011-12-04

Ostatnia runda wczorajszej walki Derecka Chisory (15-2, 9 KO) z Robertem Heleniusem (17-0, 11 KO) pokazuje, dlaczego starcie w stolicy Finlandii było jednym z najlepszych pojedynków wagi ciężkiej ostatnich lat. Niestety, kontrowersyjny werdykt pozostawił niesmak. Skazywany na porażkę ''Del Boy'' wydał ''Nordyckiemu Koszmarowi'' bezkompromisową wojnę i w oczach miażdżącej większości ekspertów i widzów zasłużył na zwycięstwo.

RODRIGUEZ: CHCIAŁEM GO ZNOKAUTOWAĆ

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Ubiegłej nocy Delvin Rodriguez (26-5-3, 14 KO) odniósł największe w karierze zwycięstwo, pokonując Pawła Wolaka (29-2-1, 19 KO) na dystansie dziesięciu rund. W ostatniej odsłonie 31-letni pięściarz z Dominikany był nawet bliski wygranej przed czasem, jednak 'Wściekły Byk' pokazał całe serce do walki i przetrzymał kryzys.

- Jeśli przyjrzycie się mojej karierze, wiele razy nieznacznie wygrywałem, ale ostatecznie sędziowie dawali zwycięstwo moim przeciwnikom. Od początku rozmawiałem z moimi ludźmi o tym, że jeśli nadarzy się szansa, postaram się o nokaut. Nabrałem wiatru w skrzydła i próbowałem urwać mu głowę. Naprawdę chciałem go znokautować - oznajmił zwycięski zawodnik.

POWIETKIN WOLAŁBY WALCZYĆ Z FURYM

Aleksander Pawłow, Sportbox.ru

2011-12-04

Niech decyduje mój promotor. Dla mnie nie ma różnicy z kim walczę - mówi regularny mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej Aleksander Powietkin (23-0, 16 KO) komentując wyzwanie rzucone przez Marco Hucka (34-1, 25 KO). Po dobrym występie 32-letniego Rosjanina w starciu z Cedrikiem Boswellem (35-2, 26 KO, Amerykanin został znokautowany w 8. rundzie), na konferencji prasowej podsumowującej galę w Helsinkach niemiecki bokser zgłosił gotowość do walki z podopiecznym Teddy'ego Atlasa. Przypomnijmy, że oficjalnym pretendentem do walki o pas WBA World jest w tej chwili były mistrz świata, 39-letni Hasim Rahman (50-7-2, 41 KO).

- Pańskie pięści nie rwą się, aby odpłacić się Huckowi za walkę z Denisem Lebiediewem? Rok temu zwycięstwo przyznano Niemcowi w równie kontrowersyjnych okolicznościach, jak we wczorajszym pojedynku Heleniusa z Chisorą.
Aleksander Powietkin:
Denis nie zdołał go dobić, dlatego mogę zrobić to ja. Moim zdaniem Denis świetnie wtedy boksował i pokonał Hucka.

- Oświadczenie Hucka na konferencji prasowej było zupełnie nieoczekiwane. Pomyślał pan wtedy, że Marco zwariował?
AP:
Przecież to nie mogła być tylko jego inicjatywa. Bokser robi to, co podpowie mu jego menedżer.

MANSOUR NADAL NIEPOKONANY

Adam Gaik, Informacja własna

2011-12-04

Nr 7 rankingu wagi ciężkiej federacji WBO Amir 'Hardcore' Mansour (16-0, 12 KO) wygrał swoją szesnastą zawodową walkę. W swoim rodzinnym stanie Delaware, leżącym na wschodnim wybrzeżu USA, 39-letni Amerykanin pokonał w szóstej rundzie przez techniczny nokaut swojego przeciwnika z Kolumbii Epifanio Mendozę (32-13-1, 28 KO).

Mansour od pierwszej rundy nałożył wysokie tempo walki, chcąc rozstrzygnąć pojedynek przed czasem. Mendoza, który w swoim ostatnim pojedynku dosyć niespodziewanie pokonał uczestnika Igrzysk Olimpijskich z Chin Carlosa Negrona, ograniczył się do obrony, rzadziej kontrując.

W rundzie trzeciej i piątej Mansour ulokował mocne ciosy na twarzy swojego przeciwnika, który o mały włos nie zaliczył nokdaunu. W szóstej rundzie korner Kolumbijczyka rzucił ręcznik, kiedy ten nie potrafił uciec z narożnika, gdzie dopadł go Amerykanin, zasypując gradem silnych ciosów.

JONES POKONAŁ LUJANA

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Sebastian Lujan (38-6-2, 24 KO) przegrał co prawda wysoko na punkty z niezwyciężonym Mike'em Jonesem (26-0, 19 KO), ale po raz kolejny pokazał widowiskowy boks i znów dał kibicom coś, na co czekali. Bojowy i niezwykle odporny na ciosy Argentyńczyk praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty gonił po całym ringu za swoim rywalem, zbierał potężne bomby, a mimo wszystko nie robił nawet kroku w tył.

Jones najbliżej wygranej przed czasem był chyba w drugim starciu, kiedy lewym podbródkowym na sam czubek brody o mały włos nie wyrwał Lujana z butów, lecz ten po zatoczeniu się już po kilku sekundach przeszedł do skomasowanego kontrataku. W jedenastej rundzie bezczelnie opuścił ręce i zbierał wszystko co w niego Jones właduje, cały czas stojąc twardo na nogach. Sam kilka razy również mocno trafiał swoimi sierpami, lecz po ostatnim gongu przegrał u wszystkich sędziów - 110:118 oraz dwukrotnie 109:119. Tym samym Mike został oficjalnym pretendentem do tronu federacji IBF kategorii półśredniej.

RODRIGUEZ POKONAŁ PAWŁA WOLAKA

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Blisko pięć miesięcy po pierwszej, fantastycznej walce, dziś Delvin Rodriguez (26-5-3, 14 KO) uporał się jednogłośną decyzją sędziów z naszym wojowniczym Pawłem Wolakiem (29-2-1, 19 KO).

Już na wstępie Rodriguez poczęstował naszego "Wściekłefgo Byka" prawym krzyżowym, lecz to Polak zdominował pierwszą rundę, spychając w swoim stylu rywala do głębokiej defensywy. Drugie starcie było już nieco bardziej wyrównane, a pięściarz z Dominikany zaakcentował je w samej końcówce mocnym prawym podbródkowym. I właśnie ta akcja - prawy podbródkowy, okazała się receptą Delvina na ataki Pawła w trzeciej odsłonie, gdy bodaj trzy razy rękawica doszła od dołu do głowy Wolaka. Ten nic sobie z tego nie robił i ciągle szedł do przodu.

Czwarta runda to niestety popis Rodrigueza. Boksował wszechstronnie, bił w różnych pozycjach, a popisem w jego wykonaniu była akcja prawy podbródkowy - prawy sierp. Bezradny Paweł w ostatnich sekundach w końcu opanował kryzys i zaczął robić swoje, ale mocno już krwawił z ust i nosa. Po przerwie Polak złapał jakby drugi oddech, więcej używał lewej ręki i runda się wyrównała. Na półmetku to jednak jego rywal prowadził.

W szóstej odsłonie Pawłowi udało się skrócić dystans, a w walce z bliska radził sobie już znacznie lepiej. Co prawda ciosy Rodrigueza robiły większe wrażenie, ale nasz rodak zadawał ich w tym okresie więcej. Po przerwie Delvin zmienił taktykę, uciekał od Wolaka jak najdalej nogami i starał się kontrować z defensywy. Wychodziło mu to nieźle i kilka razy skarcił Pawła, ale widać było, że przeżywa lekki kryzys. Minuta odpoczynku starczyła mu jednak na dojście do siebie i znów ładnie oszukiwał Polaka bijąc z obrony na zmianę lewą i prawą ręką. Paweł cały czas szedł do przodu, niestety Rodriguez bił celniej.

W połowie dziewiątego starcia Wolak przycelował ładnie prawym sierpowym. Rodriguez ustał ten cios, a po kilkudziesięciu sekundach odpowiedział prawym podbródkowym, który okazał się kluczem do jego wygranej. W ostatniej rundzie Delvin szalenie ostro finiszował. Zasypał Pawła serią kilkunastu bomb bitych z całego ciała, głowa Polaka tylko odskakiwała, ale dzielny i twardy Wolak udowodnił, że przydomek "Wściekły Byk" do niego pasuje. Co prawda przegrał z kretesem te ostatnie trzy minuty, to jednak będąc półprzytomnym i zakrwawionym cały czas starał się odpowiadać.

Po ostatnim gongu sędziowie zgodnie i dość wysoko opowiedzieli się za bokserem z Dominikany, typując jego zwycięstwo 98:92, 98:91 i przesadnie 100:90.

MARES WYPUNKTOWAŁ AGBEKO W REWANŻU

Redakcja, Informacja własna

2011-12-04

Nie udał się Josephowi Agbeko (28-4, 22 KO) rewanż na Abnerze Maresie (23-0-1, 13 KO) za kontrowersyjną porażkę w finale turnieju Showtime. Po dwunastu rundach wszyscy trzej sędziowie byli zgodni i każdy wypunktował 118-110 dla 26-letniego Meksykanina, który tym samym po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata IBF w wadze koguciej.

Agbeko nie chciał popełnić błędu z pierwszej walki i próbował zacząć w dobrym tempie. Młodszy o kilka lat Mares i tak okazał się od niego szybszy i lepiej przygotowany kondycyjnie, ale drugą odsłonę kończył z mocno rozciętym prawym łukiem brwiowym. Plan taktyczny 'King Konga' nie zdał egzaminu i strata do Maresa rosła z każdą kolejną rundą.

31-letni Agbeko wiedział, że musi coś zmienić i uczynił to w okolicach ósmego starcia, kiedy w końcu zaczął trafiać w rozcięcie i pogłębiać kontuzję rywala. Twarz Maresa zamieniła się w krwawą maskę, jednak gdy zdawać się mogło, że odwracają się losy walki, pretendent opadł z sił i oddał ostatnie rundy aktywniejszemu i bardziej zdeterminowanemu podopiecznemu Golden Boy Promotions.

WARREN: HELENIUS WYGRAŁ CZTERY RUNDY

Redakcja, boxingscene.com

2011-12-04

Frank Warren zamierza jak najszybciej doprowadzić do rewanżu pomiędzy Robertem Heleniusem (17-0, 11 KO) a Dereckiem Chisorą (15-2, 9 KO). Zdaniem wpływowego brytyjskiego promotora, wczorajszy werdykt faworyzujący Fina jest jednym z najgorszych, jakie widział w ostatnim czasie, a rok 2011 obfitował przecież w niedorzeczne decyzje sędziów...

- Wczorajszy werdykt jest jednym z najgorszych w ostatnim czasie. Nie wiem, jak Helenius może unosić ręce w górę i udawać, że wygrał, choć wszyscy widzieli jego porażkę. On miał być kolejnym rywalem dla braci Kliczko, a Dereck ukazał wszystkie jego słabości. Myślę, że zapisanie na koncie Roberta czterech rund jest bardzo hojnym darem. Chisora udowodnił, że zalicza się do ścisłej czołówki i przy drugim spotkaniu z Heleniusem pokaże, że ma na niego odpowiedni sposób - oświadczył Warren.

Encyklopedia: Gleason's Gym

Jakub Biluński, Opracowanie własne

2011-12-04

Gleason's Gym - nowojorska sala treningowa mieszcząca się na nabrzeżu Brooklynu. Oryginalny gym powstał w Bronksie - stworzył go Peter Gagliardi, były bokser wagi półśredniej, który zmienił imię i nazwisko na Bobby Gleason. Sala przeżywała rozkwit w latach 40-tych i 50-tych, stając się symbolem czasów, gdy Nowy Jork stanowił centrum bokserskiego świata. Pierwszymi gwiazdami sportu trenującymi w Gleason's byli Jake LaMotta, Mike Belloise, Phil Terranova i Jimmy Carter. Lata sześćdziesiąte przyniosły gymowi kolejną generację wybitnych zawodników, z Carlosem Ortizem, Bennym Paretem i Muhammadem Alim na czele. ''Największy'' przygotowywał się w Gleason's do pierwszej walki z Sonnym Listonem. W 1974 roku gym został przeniesiony na Manhattan. Wraz z Gleasonem do nowej siedziby przenieśli się legendarni trenerzy, Whitey Bimstein i Freddy Brown. Sala stała się bazą treningową Roberto Durana, którego fanatycznym kibicom zdarzało się koczować w okolicach gymu. W 1981 roku właścicielem Gleason's został nowojorski biznesmen Ira Becker, który kontynuował dawne tradycje. W 1983 roku przeniósł on gym na brooklyńskie nabrzeże. Becker zdołał - przynajmniej częściowo - zachować pierwotny, spartański charakter sali. W Gleason's nakręcono wiele filmowych scen, w gymie powstawał m.in. ''Raging Bull'' Martina Scorsese. W latach 90-tych właściwie wszyscy liczący się pięściarze z Nowego Jorku trenowali w Gleason's. Do dziś gym pozostaje ostoją amerykańskiej tradycji pięściarskiej. Na ścianie sali znajduje się motto autorstwa Wergiliusza: ''Ktokolwiek ma w sobie odwagę i silnego, spokojnego ducha, niech wystąpi naprzód i założy rękawice''.



Panel logowania
Login:
Hasło:
 
 
Zapamiętaj
Bokser.org przegląda teraz 13521 gości
oraz 200 zalogowanych użytkowników,
przy długości sesji 4:00 godziny.
Statystyki

MMA