W ubiegłą sobotę na gali w Białymstoku kolejną wygraną do zawodowego dorobku dopisał Maciej Sulęcki (8-0, 2 KO). Występujący w kategorii średniej podopieczny Andrzeja Gmitruka na dystansie sześciu rund wypunkitował Fehtiego Bentafnę (11-5-4, 3 KO) z Francji.
Aleksander Powietkin (23-0, 16 KO) znokautował w końcówce ósmej rundy Cedrica Boswella (35-2, 26 KO) i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata według organizacji WBA.
W pierwszej rundzie bokserzy walczyli ze wzajemnym szacunkiem, używając głównie lewego prostego i badając się nawzajem. W drugiej Aleksander już ostrzej wziął się do roboty, trafił lewym sierpowym, a pod koniec zanurkował pod lewym rywala i trafił krótkim prawym. Po nudnym i trochę chaotycznym trzecim starciu, w czwartym Powietkin zaczął robić to, z czego słynie. Skracał dystans i z doskoku ładował w przeciwnika serie złożone z 3-4 ciosów. Nawt przy dobrej defensywie Amerykanina i zbieraniu większości tych ciosów na rękawice, zawsze choć jedno uderzenie dochodziło do celu. W piątej odsłonie Boswell zaczął boksować na wstecznym i często klinczował, a obrońca tytułu złapał go ładnym lewym sierpowym po zwodzie na lewy prosty.
Rosjanin kontrolował pretendenta swoją lewą ręką, a szczególnie lewym prostym, a gdy 20 sekund przed końcem siódmej rundy Boswella przed liczeniem uratowały tylko liny, a potem gong. Po przerwie Rosjanin wyszedł by dokończyć dzieła zniszczenia. Obijał opnenta i nękał lewą ręką, by wystrzelić nagle na pół minuty przed końcem potężnym prawym sierpowym na brodę. Oszołomiony Cedric jeszcze to jakoś ustał, ale Powietkin dopadł do niego, władował na jego głowę całą serię mocnych ciosów i znokautował na kilka sekund przed końcem tego starcia, po raz pierwszy broniąc tytuł mistrza świata wagi ciężkiej według federacji WBA.
Dokładnie 26 lipca 2008 roku w 11. rundzie mokry od potu Antonio Margarito (38-7, 27 KO) uniósł swoje ręce w geście zwycięstwa nad zakrwawionym i rozbitym Miguelem Angelem Cotto (36-2, 29 KO). Obydwaj wojownicy stworzyli wówczas na ringu w MGM Grand w Las Vegas niesamowite i porywające widowisko. Już za kilka godzin zmierzą się ponownie w rewanżu na który czekają i który obejrzą miliony na całym świecie.
Pierwsza wojna.
Tamtej pamiętnej nocy 33-letni Meksykanin z pewnością nie był faworytem w spotkaniu z niepokonanym w 32. pojedynkach i młodszym o dwa lata Portorykańczykiem. Jednakże w bokserskim światku mało który z liczących się zawodników ośmielił się stawić mu czoła. Antonio na próżno domagał się walki z Oscarem De La Hoyą, czy Floydem Mayweatherem Juniorem. Obydwie gwiazdy doskonale wiedziały, jak groźny jest to przeciwnik, którego nie bez powodu przecież nazywano 'Tornadem z Tijuany'. Na ryzyko skusił się odważny Cotto i jak się później okazało, zapłacił za to straszliwą cenę.
Na początku nic nie zwiastowało nadchodzącej klęski ówczesnego mistrza świata federacji WBA w wadze półśredniej. Przez pierwsze 5. rund Miguel dawał Antonio prawdziwą lekcję boksu, ale o dziwo im więcej ciosów lądowało na twarzy Meksykanina, tym zażarciej i agresywniej parł on do przodu. W końcu przełamał rywala i co chwilę trafiał go potwornymi bombami, które szybko zaczęły zamieniać twarz Cotto w krwawą maskę. Koniec nastąpił w 11. odsłonie tej brutalnej wojny, kiedy to Portorykańczyk skapitulował przyklęknąwszy po raz drugi tej nocy na kolano. Cały Meksyk oszalał z radości. Umarł król niech żyje król!
Nie napracował się Krzysztof Głowacki (15-0, 10 KO) w ostatnim w tym roku występie. Co prawda Konstantin Semerdjiev (29-14-2, 18 KO) uchodzi za twardego przeciwnika, o czym mogłoby świadczyć pełne osiem rund z Krzyśkiem Włodarczykiem, to dziś jednak przyjechał do Warszawy zarobić na prezenty.
Polak w pierwszej rundzie ładnie dystansował prawym prostym i kontrował próbującego się do niego zbliżyć Bułgara lewym hakiem na korpus bądź lewym podbródkowym. Na początku drugiego starcia trafił z bliska krótkim lewym sierpowym, rozciął trochę prawą powiekę, a Semerdjiev po konsultacji z lekarzem został poddany, choć on sam wyglądał, jakby to jemu było trochę na rękę...
Już za kilka godzin Dawid Kostecki (37-1, 24 KO) skrzyżuje w Warszawie rękawice z byłym mistrzem świata, Byronem Mitchellem (29-8-1, 22 KO). Zobaczcie co do powiedzenia na temat tego pojedynku oraz swoich kłopotów prawnych ma do powiedzenia popularny "Cygan", który jest już tylko krok od walki o pas mistrza.
- Już tylko godziny zostały do Twojej walki z Byronem Mitchellem. Jak wygląda sprawa z Twoją ręką, bo to chyba największy problem w tej chwili...
Dawid Kostecki: Wiesz co, ręka jest rzeczywiście największym problemem jeśli chodzi o te przygotowania, dlatego że wszystkie pozostałe rzeczy idą naprawdę super. Był obóz w Wiśle i przygotowania w fajnej atmosferze, gdzie naprawdę było wyciszenie, spokój i myślało się tylko o tym żeby budować formę. Ta kontuzja nie jest natomiast na tyle poważna, abym nie mógł walczyć. Gdyby to zagrażało mojemu zdrowiu, to po prostu nie wyszedłbym do ringu, bo nie chcę się rozmieniać na drobne, a w walce może zdarzyć się przecież wszystko. Jakaś porażka jeśli chodzi o moją osobę to byłby naprawdę duży krok wstecz. Nie mogę sobie na to pozwolić, dlatego kontuzja była, no ale jestem przecież dorosłym facetem. Nie jestem dzieciakiem, który będzie płakał jak go coś boli, dlatego zdecydowałem się przygotowywać i walczyć. Dałem sobie czas na dwa tygodnie przed galą, żeby zobaczyć w poniedziałek na sparingu jak to ze mną jest. Okazało się, że jest bardzo dobrze i zdecydowałem, że wystąpię. Byłem nawet gotowy wycofać się z tego pojedynku na dwa tygodnie przed galą. Kontuzja trochę przeszkadza, jednak nie na tyle aby nie móc się przygotowywać naprawdę dobrze do tej walki. Mam już przecież doświadczenie w walce jedną ręką, oczywiście w cudzysłowie, bo walczyłem dwoma, ale tą lewą tylko go tak oszukiwałem. To były co prawda szybkie ciosy, lecz nie takie nokautujące, tak więc potrafię już oszukać, a przy okazji sobie wyrabiam naprawdę mocny prawy prosty i sierpowy. W ogóle prawa ręka jest teraz dużo lepsza, czuję iż mocniej nią biję, pewnie ze względu na to, że właśnie prawą ręką teraz więcej pracowałem. Mam lepszy "timing", czyli wyczucie w tej prawej ręce i naprawdę wszystko jest sprawdzone na sparingach, tak więc jestem optymistą i nie uważam żeby kontuzja w jakikolwiek sposób mogła wpłynąć na moją postawę w ringu. Po prostu zaciskam zęby i robię swoje. Lewa ręka to nie tylko złamany palec, lecz również bark i szczerze mówiąc to mi bardziej dokuczało, natomiast zaraz po pojedynku będę miał robiony zabieg aby być potem w stu procentach sprawny.
Zrelaksowany Antonio Margarito (38-7, 27 KO) jest przekonany, że po raz kolejny uda mu się przełamać Miguela Cotto (36-2, 29 KO). 'Tony' dodał nawet, że portorykańscy kibice traktują go bardzo dobrze, a część z nich życzy sobie porażki 'Junito'.
- Wygram przez nokaut i nie pozostawię żadnych wątpliwości. To był najlepszy obóz przygotowawczy w mojej karierze. Jestem gotowy. Cotto chciał walczyć w limicie 150, a potem 152 funtów. Przeprowadziłem rozmowę z Bobem Arumem i zasugerowałem, że skoro Cotto jest mistrzem w wadze junior średniej to limit powinien być wyższy. Stanęło na 153 funtach. Tym razem oberwie jeszcze bardziej, jestem naprawdę silny - zapewnia Margarito.
- Portorykańczycy są dla mnie bardzo mili. Powiem wam coś. Wielu Portorykańczyków nie przepada za Cotto. Znaczna ich część pragnie mojego zwycięstwa. Mówili mi o tym - dodaje Meksykanin.
W konkurencji kto najszybciej skończy walkę póki co prowadzi Kamil Łaszczyk (6-0, 5 KO), który debiutując jako "Pro" na polskim ringu pokazał się całe 70 sekund z liczeniem włącznie.
Od pierwszego gongu przestraszony Istvan Paszti (0-2) schował się za podwójną gardą i tylko uciekał nogami. Gdy nasz postrach kategorii super piórkowej zorientował się, na wymianę nie ma co liczyć, a i przez gardę nie ma co bić, huknął lewym po dole i Węgier został wyliczony do dziesięciu. Szybko, łatwo i przyjemnie...

Już za kilka godzin w Nowym Jorku Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) po raz drugi skrzyżuje rękawice z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). W związku z tą ważną dla Pawła walką, zapraszamy wszystkich zarejestrowanych czytelników BOKSER.ORG na atrakcyjny konkurs, w którym do wygrania są dwie nagrody: para rękawic bokserskich Everlast oraz oficjalny T-Shirt Pawła Wolaka z autografem "Wściekłego Byka".
Przedstawiamy materiał z ceremonii ważenia przed galą grupy Top Rank w nowojorskiej Madison Square Garden. W jednej z najciekawszych walk niepokonany Mike Jones (25-0, 19 KO) skrzyżuje rękawice z Sebastianem Andresem Lujanem (38-5-2, 24 KO). Stawką potyczki będą pasy NABA i WBO NABO w kategorii półśredniej.
Już dziś w Anaheim dojdzie do bardzo ciekawego rewanżu. Mistrz świata WBC i IBF wagi koguciej, Abner Mares (22-0-1, 13 KO) zmierzy się z Josephem Agbeko (28-3, 22 KO), któremu w sierpniu tego roku w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach (sędzia Russell Mora wielokrotnie ignorował uderzenia poniżej pasa zadawane przez Meksykanina) odebrał tytuł IBF. Obaj pięściarze wnieśli wczoraj na wagę dokładnie tyle samo - 117,75 funtów.

Ciężko jest powiedzieć, kiedy dokładnie Ameryka zaczęła przegrywać swoją bitwę z Europą o dominację w królewskiej kategorii. Być może miało to miejsce podczas zwycięskiego pojedynku Lennoxa Lewisa z Evanderem Holyfieldem w 1999 roku? Mniejsza o to, faktem natomiast jest, że ostatnim Amerykaninem dzierżącym tytuł w wadze ciężkiej (federacji WBO), był Shannon Briggs, a było to dokładnie 5 lat temu.
Nawet dzisiaj, gdy od ilości federacji bokserskich zwykły kibic dostaje bólu głowy i często ciężko się połapać w tym całym ‘bogactwie’ i 'wachlarzu' oferowanych tytułów, próżno jest znaleźć pięściarza z USA wśród panujących czempionów. Jak na razie nie zanosi się także, aby ta sytuacja szybko uległa zmianie. Chyba, że swoją wielką i dosyć niespodziewaną szansę wykorzysta dzisiaj 42-letni Cedric Boswell (35-1, 26 KO), który na ringu w Hartwall Arena spróbuje zdetronizować młodszego o 10 lat Aleksandra Powietkina (22-0, 15 KO). Niepokonany na zawodowych ringach Rosjanin położy na szali dzierżony przez siebie pas WBA World.
Oczywiście nie można zapomnieć, że podopieczny Teddy'ego Atlasa jest tylko pół-mistrzem. Tym prawdziwym, legitymującym się tytułem super czempiona jest bowiem Ukrainiec Władimir Kliczko, który razem ze swoim bratem Witalijem od lat panują niepodzielnie na najwyższym stopniu podium. Z powyższego faktu świetnie zdaje sobie sprawę czarnoskóry bokser z Atlanty.
Dziś wieczorem na gali w Helsinkach dojdzie do starcia dwóch ciekawych prospektów wagi ciężkiej. Miejscowy faworyt, Robert Helenius (16-0, 11 KO), zmierzy się z dwukrotnie przymierzanym do walki z Kliczko Dereckiem Chisorą (15-1, 9 KO). W stawce pojedynku, oprócz należących do Fina interkontynentalnych pasów federacji WBA i WBO, znajdzie się wakujący tytuł mistrza Europy w wadze ciężkiej.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z firmy UNIBET nie wierzą w wygraną nieprzewidywalnego 'Del Boya', który podczas wczorajszej ceremonii ważenia robił wszystko, by sprowokować spokojnego Heleniusa. Kreowany na przyszłego mistrza świata 'Nordycki Koszmar' jest zdecydowanym faworytem tej potyczki.
Wygrana Heleniusa - 1.16
Remis - 34.00
Wygrana Chisory - 4.80
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.78, NIE - 1.92
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.60, NIE - 2.20
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.47, NIE - 2.45
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.35, NIE - 2.90
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.27, NIE - 3.40
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.17, NIE - 4.33
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.11, NIE - 5.50
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.06, NIE - 7.50
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.01, NIE - 15.00
Jeżeli dzisiaj w nocy 26-letni Brytyjczyk John Murray (31-1, 18 KO), zdetronizuje utalentowanego Brandona Riosa (28-0-1, 21 KO) i odbierze mu pas mistrza świata federacji WBA w wadze lekkiej, to będzie jedna z największych niespodzianek tego roku. Do tego interesującego starcia obydwu panów dojdzie na gali Cotto-Margarito w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
Pochodzący z Manchesteru Murray powróci dzisiejszej nocy do ringu po pierwszej porażce w karierze, której sprawcą w lipcu tego roku został jego rodak Kevin Mitchell (32-1, 24 KO). Jego rywal ze słonecznej Kalifornii idzie natomiast przez zawodowe ringi jak burza i wszyscy wróżą mu świetlaną przyszłość w boksie zawodowym. Dlatego wielu ekspertów nie daje Anglikowi większych szans nie tylko na zwycięstwo, ale i na dotrwanie do końcowego gongu. Sam John nie przejmuje się tym ani trochę i jest głęboko przekonany, że stać go na niespodziankę.
- Ludzie już mnie skreślili, ale ja wiem, że jestem teraz w formie życia - zapewnia były mistrz Europy. - Dodatkowym atutem jest to, że nie ciąży na mnie żadna presja, a wtedy zawsze wszystko wychodzi mi rewelacyjnie i daję świetne widowisko. Moja przegrana z Mitchellem była kubłem zimnej wody na głowę. Teraz znowu jestem głodny sukcesów. Przyparty do muru potrafię wydobyć z siebie to co najlepsze. Stary dobry John Murray powraca!
Menadżer mistrza świata WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej Władimira Kliczki (56-3, 49 KO), Bernd Boente poinformował niemiecką agencję DAPD, że Ukrainiec trafił do szpitala w Dusseldorfie z powodu silnych bólów brzucha. Boente twierdzi również, że u Kliczki wystąpiły symptomy kolki nerkowej, która zazwyczaj spowodowana jest kamicą nerkową.
- Walka Władimira z Mormeckiem nie jest jeszcze odwołana. Władimir czuje się dobrze. W sobotę zostaną przeprowadzone dodatkowe badania, ale zakładamy, że walka będzie mogła się odbyć - powiedział Boente. Kliczko nigdy wcześniej nie miał kamicy nerkowej ani żadnych podobnych problemów.
Anthony Dirrell (24-0, 21 KO) pokonał Renana St Juste (23-3-1, 15 KO) w eliminatorze do walki o pas WBC w wadze super średniej, czym zapewnił sobie prawo do stoczenia pojedynku ze zwycięzcą turnieju Super Six.
Młodszy brat słynnego 'Matrixa' dominował nad starszym przeciwnikiem od samego początku, skutecznie unikając uderzeń kanadyjskiego weterana i wspaniale kontrując sierpami z obydwu rąk.
Początkiem końca było zderzenie głowami w czwartej odsłonie, po którym St Juste próbował zadać cios wchodzącemu do klinczu Dirrellowi, co zakończyło się bardzo nieprzyjemną kontuzją 39-letniego mańkuta. 'The Dog' nie od razu zauważył uraz przeciwnika, lecz gdy zobaczył, że ten stracił zainteresowanie walką, podkręcił tempo i bezkarnie obijał jednorękiego Kanadyjczyka.
Chwilę później St Juste nie mógł już wytrzymać bólu i jasno dał do zrozumienia, że nie może kontynuować. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Dirrella przez techniczny nokaut w ostatniej sekundzie czwartej rundy.
Brandon Rios (28-0-1, 20 KO) stracił tytuł WBA wagi lekkiej. ''Bam Bam'' przekroczył wczoraj limit wagowy swojej kategorii (135 funtów) o 1,5 funta podczas pierwszej próby. Chwilę później wszedł na wagę po raz drugi i tym razem osiągnął 135,6 funtów. Następnie dostał godzinę na zrzucenie wagi, ale ku zaskoczeniu wszystkich trzecie podejście dało wynik...136,6 funtów.
Walka Riosa z Johnem Murrayem (31-1, 18 KO) dojdzie do skutku pod jednym warunkiem - dziś rano waga Riosa nie może przekroczyć 146,6 funtów. Jeżeli pojedynek się odbędzie i Brytyjczyk zwycięży, zdobędzie tytuł WBA, jeżeli natomiast wygra Rios lub starcie zakończy się remisem, tytuł zostanie zwakowany.
Zaledwie 110 sekund potrzebował Izuagbe Ugonoh (6-0, 5 KO) na zdemolowanie słabiutkiego Floriansa Strupitsa (2-22, 2 KO) podczas trwającej gali w Warszawie. "Rywal był niepoważny" - te słowa najlepiej oddają przebieg tego pojedynku.
Izu naruszył przeciwnika prawym podbródkowym, a wysłał na deski lewym hakiem w okolice wątroby. Chwilę po liczeniu przewrócił drugi raz Łotysza długim prawym prostym, zaś zakończył wszystko prawym krzyżowym. Sędzia Mirosła Brózio bez zbędnego liczenia przerwał walkę, ogłaszając wygraną czarnoskórego Polaka przez TKO.
Trener legendarnego Guillermo Rigondeaux (8-0, 6 KO), Ronnie Shields przez dwa tygodnie przebywał w Meksyku w związku z walką Alvarez-Cintron. Dopiero w poniedziałek Rigondeaux wznowi treningi pod okiem Shieldsa w Houston. W międzyczasie jeden z najlepszych pięściarzy amatorskich w historii pracował pod okiem Jorge Rubio, byłego trenera kubańskiej kadry. Rubio w 2008 roku był trenerem Amira Khana i został zwolniony po trzech miesiącach pracy, niemal natychmiast po porażce Brytyjczyka z Breidisem Prescottem. Wielu ekspertów krytykuje metody Rubio w boksie zawodowym, ale Rigondeaux znany jest z upodobania do korzystania z pomocy Kubańczyków, którzy najlepiej znają jego charakterystyczny styl. 31 grudnia w Anaheim, podczas walki Rigondeaux-Ramos przekonamy się, jaki efekt da połączenie metod Shieldsa i Rubio.
Wczoraj odbyła się emocjonująca ceremonia ważenia przed smakowicie zapowiadającą się galą PPV w nowojorskiego Madison Square Garden. Główni bohaterowie wieczoru, Miguel Cotto (36-2, 29 KO) i Antonio Margarito (38-7, 27 KO) nie mieli problemów ze zmieszczeniem się w umownym limicie 153 funtów. Mistrz wniósł na wagę nieco powyżej 152 funtów, a jego przeciwnik 152,5 funta.
Dziś wieczorem na gali w Helsinkach do pierwszej obrony tytułu mistrza świata WBA w wadze ciężkiej przystąpi niepokonany Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO). Podopieczny Teddy'ego Atlasa zmierzy się z 42-letnim Amerykaninem - Cedricem Boswellem (35-1, 26 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Murowanym faworytem tego pojedynku jest Powietkin, który w poprzednim występie pokonał Rusłana Czagajewa. W tym miejscu należy przypomnieć, że 'Biały Tyson' kilka razy porządnie wstrząsnął Rosjaninem, a skoro jego ciosy robiły na 'Saszy' tak duże wrażenie, z pewnością zranić go może również mocno bijący 'The Boz'. Ustrzelenie mistrza jest chyba jedyną szansą Amerykanina na zwycięstwo w dzisiejszym pojedynku, bo ciężko będzie mu punktować szybszego i znacznie młodszego Powietkina, który w razie czego może również liczyć na pomoc sędziów.
Wygrana Powietkina - 1.08
Remis - 40.00
Wygrana Boswella - 7.00
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.55, NIE - 2.30
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.45, NIE - 2.55
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.40, NIE - 2.70
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.35, NIE - 2.90
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.27, NIE - 3.40
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.17, NIE - 4.40
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.11, NIE - 5.50
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.06, NIE - 7.50
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.01, NIE - 15.00
Czyli komu się powiodło w bokserskiej dżungli i został drapieżnikiem, a komu raczej nie i przyjął rolę ofiary. Tradycyjnie zaczniemy od dobrych wiadomości.
1. Diabelskie moce!
Jak słusznie napisał szanowny redaktor Jarosław Drozd, do Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) i tego co dokonał w odległej Australii świetnie pasuje słynne zdanie wypowiedziane przez Juliusza Cezara 'Veni, Vidi, Vici'. Przy czym owe 'vici' do końca wisiało na włosku, bowiem lokalny gwiazdor Danny Green (31-5, 27 KO) hardo stawiał czoła mistrzowi świata federacji WBC z Piaseczna. Na szczęście Polski Diablo przy pomocy swoich twardych jak stal pięści w 11. rundzie zdemolował faworyzowanego rywala, łamiąc mu bez skrupułów zarówno nos jak i szczękę i wysyłając go ostatecznie na sportową emeryturę. Oby więcej takich zwycięstw!
2. Cynamonowy król.
Młodziutki Meksykanin Saul Alvarez (39-0-1, 29 KO) po raz kolejny potwierdził, że jest już gotowy na poważniejszych rywali niż znani, ale nieco wypaleni, lub niegroźni oponenci, którzy ostatnimi czasy nie opacznie stawali mu na drodze. Najświeższą ofiarą 21-letniego 'Canelo' został były mistrz świata Kermit Cintron (33-5-1, 28 KO). Portorykański 'El Asesino' został zastopowany w 5. odsłonie.
3. Bez problemu.
Utalentowana gwiazda z Cincinnati, czyli Adrien 'The Problem' Broner (22-0, 18 KO) w zeszłą sobotę na oczach 5 tysięcy swoich wiernych kibiców znokautował już w 3. rundzie doświadczonego Argentyńczyka Vicente Martina Rodrigueza (34-3-1, 19 KO). Tym samym 22-latek został właścicielem mistrzowskiego pasa federacji WBO w wadze junior lekkiej. Pogratulować.
4. Szczęśliwy wujek Bob.
W związku z dopuszczeniem przez New York State Athletic Commision Antonio Margarito (38-7, 27 KO) do walki z Miguelem Cotto (36-2, 29 KO), Bob Arum mógł wreszcie odetchnąć z ulgą. Jego wielkie dzisiejsze show w Madison Square Garden zostało uratowane dosłownie w ostatniej chwili.
Zapraszamy do wysłuchania naszej wczorajszej rozmowy z Pawłem Wolakiem (29-1-1, 19 KO), który w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w nowojorskiej Madison Square Garden po raz drugi skrzyżuje rękawice z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). W pierwszym pojedynku naszego boksera z Dominikańczykiem padł remis. Walką wieczoru będzie potyczka Antonio Margarito z Miguelem Cotto o należący do tego drugiego pięściarza pas mistrza świata federacjI WBA w wadze junior średniej. W tej samej kategorii boksują Wolak i Rodriguez.
Wczorajsza walka Felixa Sturma (36-2-2, 15 KO) z Martinem Murrayem (23-0-1, 10 KO) wzbudziła wiele kontrowersji. Niemiec jak zwykle świetnie operował lewym prostym i jego ciosy były bardziej efektywne, ale Brytyjczyk był aktywniejszy i częściej trafiał. Oczywiście statystyki Compubox mogą być tylko pomocniczym narzędziem w ocenie pojedynku, jednak trzeba przyznać, że Sturm prawdopodobnie nie jest już w stanie wyraźnie wygrywać ważnych walk.
Wszystkie ciosy:
Murray - 258/1061 - 24% skuteczności
Sturm - 182/631 - 29%
Ciosy proste przednią ręką:
Murray - 74/502 - 15%
Sturm - 92/441 - 29%
Ciosy mocne:
Murray - 184/559 - 33%
Sturm - 90/190 - 47%
Przedstawiamy materiał z ceremonii ważenia przed rewanżowym pojedynkiem Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO) z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO), który odbędzie się dzisiejszej nocy w nowojorskiej Madison Square Garden. W pierwszej walce pomiędzy Polakiem i Dominikańczykiem, rozegranej w lipcu, padł remis.
Już za kilka godzin w Helsinkach Derek Chisora (15-1, 9 KO) zmierzy się z Robertem Heleniusem (16-0, 11 KO) w walce, której stawką jest wakujący tytuł EBU wagi ciężkiej. Brytyjczyk podgrzał atmosferę na wczorajszym ważeniu, próbując pocałować Fina. Helenius, który dziesięć dni temu nazwał ''Del Boya'' ''świetnym facetem'', ma już chyba dość wybryków Chisory i krótko podsumował swoje plany w ostatniej przed dzisiejszym pojedynkiem wypowiedzi.
- Nie martwię się nim ani jego siłą uderzenia. To on powinien obawiać się mojej siły. Boks to mordercza gra, a Chisora nie lubi pracować. Zmuszę go dziś do pracy - powiedział Helenius. Fin jest zdecydowanym faworytem konfrontacji, która powinna przynieść kibicom solidną dawkę ''ciężkich'' emocji.
Mistrz świata WBA wagi super koguciej, Amerykanin Rico Ramos (20-0, 11 KO) spotkał się w Anaheim z Kubańczykiem Guillermo Rigondeaux (8-0, 6 KO) podczas pierwszej konferencji prasowej przed zaplanowanym na 31 grudnia pojedynkiem obu pięściarzy. Wciąż nie wiadomo, czy gala w Anaheim dojdzie do skutku po tym, jak Zsolt Erdei doznał kontuzji dłoni i wycofał się z pojedynku z Tavorisem Cloudem.
- Pracowałem bardzo ciężko, by zdobyć mój tytuł. Wciąż kontynuuję tę pracę i poświęcam się mojemu jedynemu celowi - zwycięstwu za wszelką cenę. 31 grudnia zatrzymam pas i pozostanę niepokonany - powiedział Ramos.
- Nie przyjechałem tutaj, by zbyt wiele mówić. Jestem gotowy w stu procentach, miałem wspaniały obóz przygotowawczy i pokażę wszystkim, że to ja jestem mistrzem - rzekł dwukrotny złoty medalista olimpijski, legendarny ''El Chacal''.
Nie mniej ciekawą walką niż starcie Agbeko-Mares II będzie w Anaheim pojedynek mistrza świata WBA wagi koguciej, Anselmo Moreno (31-1-1, 11 KO) z Vicem Darchinyanem (37-3-1, 27 KO). Panamczyk ważył wczoraj 118 funtów (limit wagi koguciej), natomiast Darchinyan był nieznacznie lżejszy - 117,75 funtów.

Dziś w nocy na gali w Honda Center (Anaheim, Kalifornia) odbędą się dwa arcyciekawe starcia na szczycie wagi koguciej. W pierwszym z nich Anselmo Moreno (31-1-1, 11 KO) stanie do kolejnej obrony tytułu WBA Super. Rywalem panamskiego technika będzie uwielbiający ringowe wojny Vic Darchinyan (37-3-1, 27 KO). W walce wieczoru już po raz drugi zmierzą się finaliści turnieju Showtime - Abner Mares (22-0-1, 13 KO) i Joseph Agbeko (28-3, 22 KO). Ich pierwszy pojedynek zakończył się kontrowersyjnym zwycięstwem Meksykanina i przed rewanżem nieznacznym faworytem jest 'King Kong'.
Podczas wczorajszej ceremonii ważenia Brandon Rios (28-0-1, 21 KO) stracił tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze lekkiej. Za kilka godzin w nowojorskim Madison Square Garden 'Bam Bam' zmierzy się z Johnem Murrayem (31-1, 18 KO) i choć jest dużym faworytem, coraz więcej osób zastanawia się nad tym, czy nie zlekceważył walecznego Brytyjczyka. Na dyspozycję Riosa może mieć również fakt, że zabroniono mu nabrać więcej niż 10 funtów w ciągu nocy przed walką (gdyby Brandon się nie zastosował, pojedynek zostałby odwołany).
Wygrana Riosa - 1.08
Remis - 40.00
Wygrana Murraya - 7.50
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Na tej samej gali swój kolejny występ zaliczy również niepokonany Mike Jones (25-0, 19 KO), który zmierzy się z Sebastianem Andresem Lujanem (38-5-2, 24 KO) w eliminatorze z ramienia federacji IBF. Dużym faworytem tego pojedynku jest 28-letni 'M.J.', który od jakiegoś czasu wymieniany był przez Boba Aruma w gronie potencjalnych przeciwników Manny'ego Pacquiao, jednak jego argentyński przeciwnik nie przegrał od ponad czterech lat i nie zamierza przerywać tej dobrej passy dzisiejszej nocy.
Wygrana Jonesa - 1.18
Remis - 34.00
Wygrana Lujana - 4.33
Dzisiaj w nocy w nowojorskiej Madison Square Garden kibice boksu otrzymają solidną dawkę emocji. Dwa wyczekiwane rewanże dojdą do skutku – w walce wieczoru Miguel Angel Cotto (36-2, 29 KO) skrzyżuje pięści z okrytym złą sławą Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Istotną częścią wieczoru będzie polski akcent, czyli druga wojna pomiędzy Pawłem Wolakiem (29-1-1, 19 KO) i Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). Redaktorzy Bokser.Org przygotowali dla Was swoje spostrzeżenia dotyczące wymienionych walk. Zapraszamy do komentowania!
Cotto vs Margarito II
- Ciężko wytypować zwycięzcę tej arcyciekawej walki. Jak wiadomo, ich pierwsza walka była świetna dla oka. Po początkowym punktowym prowadzeniu Cotto uległ pod koniec walki silnemu Meksykaninowi. Jednak tej walce towarzyszyły kontrowersje jakoby Margaritto używał utwardzonych bandaży. Tym razem nie powinno być niedomówień kto jest lepszym bokserem. Miguel Cotto wydaje się być na fali wznoszącej i do tego jest bardzo zdeterminowany, aby zmazać tę plamę na swoim rekordzie. Z kolei dla Margaritto to jest walka o honor oraz pozostanie w czołówce. Będę odważny i stawiam mimo wszystko na Meksykanina. Jest silniejszy, większy i wygrał pierwszą walkę więc wie, jak boksować z Cotto – typuje Maciej Dąbkowski.
- W tej walce wszystko jest możliwe. To będzie prawdziwa latynoska wojna. Pojawiają się opinie, że obaj rywale swoje najlepsze lata mają już za sobą, ale ja zupełnie takich głosów nie rozumiem. Jednak faktem jest, że upływ czasu daje o sobie powoli znać i chyba bardziej widoczne jest to w boksie Margarito. Czy niezagipsowany Meksykanin będzie w stanie rozbić Portorykańczyka? Nie sądzę, ale zdecydowanego faworyta tej walki nie widzę. Jedno jest niemal pewne moim zdaniem - ten wielki rewanż zakończy się przed czasem – twierdzi Tomasz Ratajczak.
- Antonio Margarito po wielkim laniu z rąk Manny’ego Pacquiao nie będzie już tym samym pięściarzem. Meksykanie potrafią się odradzać jak feniks z popiołu, ale nie sądzę, by w tym przypadku tak było. Cotto również ma za sobą trudne walki, ale jest lepiej zakonserwowany. Poza tym, „Junito” traktuje rewanż z Margarito bardzo osobiście, ma coś do udowodnienia i przemawia za nim wielka motywacja do zbicia banity. Szybkość będzie po stronie Portorykańczyka, poza tym Cotto nie będzie miał w sobie obawy o własne zdrowie. Liczę na wygraną Cotto przed czasem w końcowych rundach – przewiduje Piotr Jagiełło.
(w rozwinięciu typy na Wolak vs Rodriguez II)
Tak jak można było się spodziewać walki ciekawe i bardzo emocjonujące, mogły się podobać zgromadzonej publiczności. Na szczególne wyróżnienie napewno zasłużyły pojedynki Maksym Sylwi z Koroniecką Beatą oraz Ewy Gawędy z Ewą Brodnicką. W sobotę walki wkraczają w decydującą fazę w serii porannej stoczonych zotanie 18 pojedynków w popołudniowej 16. Napewno w tych pojedynkach niezabraknie emocji i ambicji występującym zawodniczkom.
Za kilkanaście godzin w nowojorskim Madison Square Garden dojdzie do wyczekiwanego rewanżu pomiędzy Pawłem Wolakiem (29-1-1, 19 KO) a Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). Ich pierwsza walka odbyła się w lipcu i po dziesięciu zaciętych rundach sędziowie wytypowali remis.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wielu ekspertów wątpi w nagłą zmianę stylu 'Wściekłego Byka' i bezpiecznie typują wygraną pochodzącego z Dominikany Rodrigueza, jednak sam Wolak zapewnia, że tym razem przełamie rywala i pewnie zwycięży. Eksperci z firmy UNIBET dali się przekonać Polakowi i to jemu przyznają większe szanse w dzisiejszym rewanżu.
Wygrana Wolaka - 1.52
Remis - 26.00
Wygrana Rodrigueza - 2.50
Amerykanin Terrance ''Big Jim'' Marbra (6-1, 5 KO) będzie rywalem Artura Szpilki (9-0, 7 KO) 3 lutego w Las Vegas. Polak, który powraca na ring po operacji lewej dłoni, będzie miał kolejną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności na dużej amerykańskiej gali.
Walką wieczoru w Las Vegas będzie prawdopodobnie rewanżowe starcie Yordanisa Despaigne'a (9-1, 4 KO) z Edisonem Mirandą (34-6, 29 KO).
10 grudnia w Waszyngtonie mistrz świata WBA i IBF wagi junior półśredniej, Brytyjczyk Amir Khan (26-1, 18 KO) zmierzy się z Lamontem Petersonem (29-1-1, 15 KO). Może to być ostatnia walka Khana w limicie wagowym 140 funtów, choć Freddie Roach wspomniał dziś o szansie na zorganizowanie pojedynku ''Kinga'' z Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO).
- Guerrero jest moim przyjacielem. To dobry chłopak i dobry zawodnik. Jeżeli pojedynek z Robertem będzie najlepszą z możliwych opcji po walce w Waszyngtonie, to Guerrero mógłby się spotkać w ringu z ''Kingiem''. To byłaby wspaniała walka. Jeżeli Robert chciałby walczyć z Amirem w wadze junior półśredniej, możemy to zorganizować, jesteśmy również otwarci na starcie w wadze półśredniej - powiedział Roach.
Przyszły członek Galerii Sław Boksu, James Toney (73-7-3, 44 KO), jeszcze przez trzy tygodni będzie dochodził do siebie po operacji kolana, a potem zamierza wznowić treningi. Na początku listopada 43-letni 'Lights Out' został gładko wypunktowany przez Denisa Lebiediewa (23-1, 17 KO) na dystansie dwunastu rund. Jak zapewnia amerykański weteran, jego słaba postawa była spowodowana groźną kontuzją i po jej wyleczeniu powróci dawny Toney.
- Za trzy tygodnie wracam do treningów. Chcę kontynuować karierę w kategorii junior ciężkiej, bo to motywuje mnie do trzymania wagi. Wiem, że stać mnie na znacznie lepsze występy od tego, jaki dałem w Rosji. Moje kolano naprawdę było rozbite. Nie mogłem zadawać żadnych mocnych ciosów, ale z drugiej strony nie chciałem się poddawać - tłumaczy 'Lights Out'.
Dziś wieczorem na gali w Helsinkach do pierwszej obrony tytułu mistrza świata WBA w wadze ciężkiej przystąpi niepokonany Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO). Podopieczny Teddy'ego Atlasa zmierzy się z 42-letnim Amerykaninem - Cedricem Boswellem (35-1, 26 KO). Zapraszamy na wywiad z pięściarzem z Rosji.
Krzysztof Zimnoch (9-0-1, 7 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Gaborem Farkasem (6-20-5, 3 KO) w pojedynku w wadze ciężkiej na gali Wojak Boxing Night w Warszawie. Pięściarz z Białegostoku w zakontraktowanym na cztery rundy pojedynku zmierzył się z Węgrem Gaborem Farkasem. W pierwszej rundzie aktywniej walkę rozpoczął rywal Zimnocha, ale nie był w stanie wyrządzić większych szkód polskiemu bokserowi.
Ten z kolei spokojnie zmniejszał dystans, aż trafił mocnym lewym sierpowym. Po chwili Węgier musiał przyjąć mocny prawy prosty i nieco zachwiał się w ringu. W drugiej rundzie odważniej zaatakował Zimnoch, ale miał problemy z czystym trafieniem rywala, ale walka nieco się wyrównała.
Trzecia runda pokazała jednak, że Węgier ciężko znosi ten pojedynek. Wiele razy uciekał pod liny, ale w pewnym momencie nie zdołał zablokować mocnego ciosu Zimnocha i wyraźnie się zachwiał. Po chwili kombinacja ciosów sprawiła, że Węgier wylądował na deskach, szybko się z nich jednak podnosząc.
W czwartej rundzie Zimnoch kontynuował "oblężenie", ale Farkas mimo otrzymania kilku mocnych ciosów, w tym jednego po bardzo szybkiej kombinacji - zdołał dotrwać do końca pojedynku. Werdykt sędziów nie mógł być inny i każdy z nich punktował 40:35 na korzyść Polaka.
Problemów na wadze nie mieli Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) i Delvin Rodriguez (25-5-3, 14 KO), którzy po pięciu miesiącach od stoczenia wielkiej dziesięciorundowej wojny, staną do wyczekiwanego rewanżu. Polak zanotował 153.5 funta, a jego rywal dokładnie 153 funty.
W czwartek pięściarz grupy Global Boxing Promotions Kamil Łaszczyk (5-0, 4 KO) odbył w klubie Gwardia Wrocław swój ostatni trening przed walką na gali w hotelu Hilton, która będzie jego debiutem przed publicznością w Polsce. Wrocławianin od swego ostatniego pobytu w Polsce zrobił duże postępy, co możecie ocenić sami oglądając materiał filmowy.
37-letni były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Węgier Zsolt Erdei (33-0, 18 KO) wycofał się z walki z mistrzem świata IBF wagi półciężkiej, Tavorisem Cloudem (23-0, 19 KO). Pojedynek miał odbyć się 31 grudnia, ale Erdei odniósł kontuzję prawej dłoni i cała gala stanęła pod znakiem zapytania, choć być może Węgra zastąpi były mistrz WBA wagi półciężkiej, Hiszpan Gabriel Campillo (21-3-1, 8 KO).
- Zsolt odniósł kontuzję podczas sparingu i ma trudności z wyprowadzaniem ciosów. Zabraliśmy go do lekarza z nadzieją, że dopuści on Zsolta do dalszych treningów, ale badanie wykazało, że obrzęk jest zbyt duży. Przekazaliśmy wyniki badania telewizji Showtime i to jej szefowie zdecydują, czy gala się odbędzie - powiedział Lou DiBella, promotor Erdeia.
Już dzisiaj na ringu w Madison Square Garden pochodzący z Manchesteru John Murray (31-1, 18 KO) spróbuje wywalczyć mistrzowski pas federacji WBA w wadze lekkiej. Z pewnością czeka go arcytrudne zadanie, albowiem powyższe trofeum należy do utalentowanego Teksańczyka Brandona Riosa (28-0-1, 21 KO). Czy były mistrz Europy i Wielkiej Brytanii pokusi się o sensację i zdetronizuje groźnego Amerykanina? O tym przekonamy się już niebawem, tymczasem zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z odważnym Johnem.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
John Murray: Zacząłem trenować boks w wieku 14 lat i swoją pierwszą walkę stoczyłem rok później.
- Ulubiony pięściarz wszechczasów?
JM: Julio Cesar Chavez Senior. Kocham ten jego agresywny styl i to, jak niszczył swoich rywali.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
JM: Pojedynki na pościeli ułożonej na podłodze w moim pokoju z moimi braćmi. Najpierw oglądaliśmy filmy typu 'Rocky', a później próbowaliśmy robić to samo (śmiech).
- Najpiękniejszy moment w twojej karierze?
JM: Myślę, że wywalczenie mistrzostwa Wielkiej Brytanii, kiedy to pokonałem Lee Meagera było czymś wspaniałym. Boksowałem wtedy rewelacyjnie. To była chyba najpiękniejsza noc w mojej karierze.
Główni bohaterowie wieczoru jutrzejszej gali w Nowym Jorku, Miguel Cotto (36-2, 29 KO) i Antonio Margarito (38-7, 27 KO) nie mieli problemów ze zmieszczeniem się w umownym limicie 153 funtów. Mistrz wniósł na wagę nieco powyżej 152 funtów, a jego przeciwnik 152,5 funta.
W rozmowie z BoxingScene czołowy pięściarz wagi średniej - Andy Lee (27-1, 19 KO KO) wyznał, że obóz Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO) odrzucił ofertę walki z nim. Zawiedziony Irlandczyk postanowił skupić się na doprowadzeniu do pojedynku z królem tej kategorii - Sergio Gabrielem Martinezem (48-2-2, 27 KO).
- Chcę walczyć z najlepszymi, więc celuję w Martineza. Jestem na niego gotowy i mam odpowiedni styl, by go pokonać. Wielu jego ostatnich przeciwników było dobieranych w ten sposób, żeby Martinez błyszczał na ich tle. Chodzili za nim po całym ringu i nachodzili na jego ciosy. Ja będę potrafił go skontrować. Jestem zbyt wysoki. Zawodnik jego wzrostu nie może mnie punktować, ani narzucać swojego stylu - powiedział Lee.
Irlandczyk zdaje sobie sprawę, że nieco większe szanse na walkę z 'Maravillą' ma Matthew Macklin (28-3, 19 KO), lecz nie traci nadziei. Nawet jeśli zostanie pominięty w pierwszej połowie przyszłego roku, liczy na to, że przed końcem 2012 dostanie swą szansę.
- Wszystko rozegra się pomiędzy mną a Matthew. W tej chwili wydaje się, że to on ma większe szanse na tę walkę, ale to jeszcze nic pewnego. Jeśli nie w najbliższej walce to nieco później. W 2012 roku na pewno będę walczył z Martinezem i zostanę mistrzem świata.
Jak podał ukraiński portal boxingnews.com.ua, powołując się na źródła bliskie obozowi Władimira Kliczki (56-3, 49 KO), pojedynek mistrza świata federacji IBF, IBO, WBA i WBO w wadze ciężkiej z Jeanem-Markiem Mormeckiem (36-4, 22 KO) odbędzie się zgodnie z planem. Pięściarze wyjdą na ring w następną sobotę, a miejscem ich potyczki będzie ponad 50-tysięczny stadion Esprit Arena w Dusseldorfie.
Wcześniej Bernd Boente, menedżer Kliczki poinformował niemiecką agencję DAPD, że jego zawodnik trafił do szpitala z powodu wystąpienia silnych bólów brzucha, które mogły być związane z kamicą nerkową. Jak pisze ukraiński portal, 35-letni zawodnik czuje się już dużo lepiej i pojedynek z byłym mistrzem świata w wadze junior ciężkiej z Francji nie jest zagrożony.
Podczas gali w Białymstoku swój debiut na zawodowym ringu zaliczył występujący w kategorii ciężkiej Marcin Siwy (1-0, 1 KO). Zawodnik O'Chikara Gmitruk Team już w pierwszej rundzie zastopował Aleksandra Makarankę (2-4, 2 KO). Po serii ciosów Polaka w okolicach narożnika, na które Białorusin nie odpowiadał, walkę przerwał sędzia.