Już za kilka dni w Madison Square Garden w Nowym Jorku odbędzie się rewanżowe starcie Miguela Cotto (36-2, 29 KO) z Antonio Margarito (38-7, 27 KO), tymczasem zapraszamy do przypomnienia sobie dramatycznej pierwszej walki, w której lepszy okazał się 'Tony'.
Już jutro na gali w Trabzonie Selcuk Aydin (22-0, 17 KO) stanie do rewanżowego starcia z Ionutem Danem Ionem (29-1, 16 KO). Obaj panowie spotkali się ze sobą w ringu w czerwcu zeszłego roku, gdzie po dwunastu rundach zwycięzcą został ogłoszony "Mini Tyson" choć wielu ekspertów uznało ten wynik za kontrowersyjny. 30-letni "Jo Jo Dan" nie przejmuje się groźnymi zapowiedziami Selcuka i zamierza konsekwentnie realizować swoją taktykę od samego początku pojedynku.
- Od pierwszej rundy muszę ciężko pracować na zwycięstwo, narzucić swoje tempo. Muszę być bardzo skupiony, nie popełnić żadnego niepotrzebnego błędu. Nie będę wmawiał wam, że jestem innym zawodnikiem. Chcę po prostu pokazać, że jestem lepszy od Selcuka. Trenowałem ciężko, jestem pewien, że on też. Damy świetną walkę - powiedział Ion.
- Włodarczyk to bardzo dobry bokser, silny i groźny. Mam do niego dużo szacunku, jest przecież mistrzem świata. Ale jednego nie rozumiem: dlaczego on ma przydomek "Diablo". Przecież Polska to katolicki kraj, poprzedni papież był Polakiem. To co z tym Włodarczykiem jest nie tak?! - pyta humorystycznie Danny Green.
- Za mną bardzo długie i ciężkie przygotowania, sparowałem między innymi z Polakiem Andrzejem Fonfarą. Jestem w doskonałej formie i udowodnię to w środę w ringu - zapewnia Green.
Mistrz świata WBO wagi muszej, Brian Viloria (29-3, 16 KO) 11 grudnia w Manili zmierzy się z Meksykaninem Giovanim Segurą (28-1-1, 24 KO). Starcie to ma potencjał, by włączyć się do walki o miano pojedynku roku. Zwycięstwo Vilorii da mu - oprócz utrzymania tytułu - miejsce w rankingu P4P magazynu ''The Ring''.
- Sparowałem kiedyś z Segurą i były to bardzo zacięte konfrontacje. Emocje były tak wielkie, że publiczność nie narzekałaby, gdyby za oglądanie naszych sparingów była pobierana opłata. Segura jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem, ale jeżeli go pokonam zajmę jego miejsce w rankingu P4P magazynu ''The Ring'' (Segura zajmuje obecnie dziewiąte miejsce - przyp.red.).
Pochodzący z Hawany złoty medalista olimpijski i 3-krotny mistrz świata Odlanier Solis (17-1, 12 KO) opowiada między innymi o swojej kontuzji, braciach Kliczko, Davidzie Haye, a także o Tomaszu Adamku. Przypomnijmy, że 31-letni Kubańczyk w marcu tego roku starł się w ringu z mistrzem świata federacji WBC Witalijem i do czasu przerwania walki, radził sobie całkiem nieźle. Niestety na skutek pechowej kontuzji kolana, która uniemożliwiła kontynuowanie pojedynku czarnoskóremu oponentowi, kibice wciąż zadają sobie pytanie, który z powyższej dwójki zostałby wówczas zwycięzcą? Zapraszamy na wywiad z ‘La Sombrą’.
- Przez kłopoty z kolanem nie pojawiłeś się w ringu od marca. Jak przebiega twoja rehabilitacja?
Odlanier Solis: Czuję się już dużo lepiej i wprost nie mogę się doczekać powrotu na ring, ale lekarze ostrzegają mnie, żebym wciąż był ostrożny. Oczywiście to nie takie proste. Chcę mieć jednak pewność, że jestem gotowy na 100 procent zanim znowu zacznę walczyć.
- Co sądzisz o swoim pojedynku z Kliczką do czasu jego przerwania?
OS: Myślę, że większość ludzi wie doskonale, co tam wtedy zaszło. Wszystko układało się po mojej myśli, miałem nad nim kontrolę i zaczynałem trafiać go niezłymi ciosami. On praktycznie nic nie zrobił i widać było, że nie czuje się ze mną w ringu zbyt komfortowo. Te kilka uderzeń, które doszły do mojej głowy w ogóle nie odczułem. Sądziłem, że ma mocniejszy cios i że jest silniejszy.
- Jak potoczyłoby się to dalej, gdyby nie ta kontuzja?
OS: Ciężko powiedzieć, bo w walce wszystko może się zdarzyć, a zwłaszcza w wadze ciężkiej, gdzie stawką jest tytuł mistrza świata. Trafiłem go jednak kilkoma czystymi ciosami już w pierwszej rundzie. Wcześniej żaden z jego przeciwników nie zrobił tego przez długi czas. Gdyby nie to kolano to trafiałbym go coraz częściej i częściej. Jestem przekonany, że zastopował bym go w 9. albo w 10. rundzie i to ja byłbym dzisiaj mistrzem królewskiej kategorii.
Duma Manchesteru, Matthew ''El Torrito'' Hall (24-4, 16 KO) zakończył karierę po porażce we wrześniu zeszłego roku z Lukasem Konecnym (47-3, 22 KO) w walce o tytuł mistrza Europy wagi junior lekkiej. Wkrótce jednak ''Little Bull'' powrócił i po raz kolejny próbuje zdobyć tytuł mistrza Wielkiej Brytanii. Dziś w eliminatorze w Motherwell zmierzył się z dobrym technicznie, ale niezbyt mocno bijącym Krisem Carslawem (14-1, 3 KO).
Walka była zacięta, stała na niezłym poziomie i nie rozczarowała miłośników wyspiarskiego boksu. Silniejszy fizycznie i bardziej doświadczony Hall wywierał na Carslawie nieustanną presję i pokazał, że nie jest jeszcze wypalonym pięściarzem. Hall wreszcie wytrzymał walkę kondycyjnie. Rzadko trafiał czystymi ciosami, ale udało mu się ulokować kilka imponujących kombinacji. Carslawowi, mimo ciekawego stylu i odporności na uderzenia, brakowało odpowiedniej eksplozywności i siły, by powstrzymać ''El Torrito''. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97-93 i dwa razy 96-94.
Od dłuższego czasu na linii Alex Ariza vs Bob Arum & Michael Koncz było bardzo gorąco. Słynący z kontrowersyjnych wypowiedzi szkoleniowiec od przygotowania fizycznego oskarżył głównego doradcę Manny'ego Pacquiao o działanie na niekorzyść zawodnika oraz sabotowanie oficjalnej strony internetowej 'Pacmana'. Koncz długo milczał i pociągał sznurki, odpowiadając za pośrednictwem opłacanych przez siebie dziennikarzy, jednak w końcu rozmowę z nim zdecydował się przeprowadzić sam Pacquiao. Czego dotyczyła ta dyskusja - nie wiadomo, choć krążą domysły, że Filipińczyk zachodzi w głowę, jakim cudem zarabia znacznie mniej od Floyda Mayweathera Juniora, skoro ich wyniki P4P są w ostatnim czasie porówywalne ze wskazaniem na wyższość 'Pacmana'. Ariza zwrócił też uwagę na fakt, że Koncz namówił Manny'ego do założenia własnej grupy promocyjnej, jednak pozyskał tylko takich pięściarzy, którzy przynoszą straty i przegrywają swoje walki.
W ostatnim wywiadzie z dziennikarzem FightHype, Ariza wyznał, że Arum i Koncz próbują pozbyć się go ze stanowiska trenera Julio Cesara Chaveza Juniora.
- Julio ma za sobą najlepszy występ w karierze i można pomyśleć, że wszyscy w jego obozie się z tego cieszą. Jedynym człowiekiem, który ma z tym problem jest Bob Arum. Po raz kolejny Bob wciska nos w nie swoje sprawy i chce poróżnić mnie z moim zawodnikiem. Już kilka osób powiadomiło mnie, że Arum chce się pozbyć mnie i Freddiego. Chcą namówić Chaveza do zmiany trenerów. Julio miałby przenieść się do Roberta Garcii. Mówią, że Garcia lepiej zna meksykański boks, a Freddie potrafi uczyć tylko takich zawodników, jak Manny i Amir. Arum sączy jad w uszy Chaveza. Mówi mu, że Freddie nie ma dla niego czasu i Julio zawsze będzie u niego na dole listy. Cóż za ironia, przecież to właśnie Arum jest mistrzem traktowania Juniora jak gów**. Widzieliśmy to podczas przygotowań do walki z Ronaldem Hearnsem - powiedział Ariza.
- Jeszcze przed walką Chaveza słyszałem, że Arum żalił się ludziom na moją postawę w narożniku Pacquiao. Myślałem, że mamy to za sobą. Podczas pojedynku z Marquezem ja najszybciej zauważyłem rozcięcie Manny'ego i zamknąłem ranę. Mam wykształcenie w tym kierunku, znam się na tym lepiej niż większość cutmanów. To był spontaniczny manewr, który zaoszczędził nam masę czasu. Zobaczyłem to pierwszy i zająłem się tym. Krew już nie pociekła, czyli zrobiłem swoje. Podczas rundy powiedziałem o tym Miguelowi i w następnej przerwie on opiekował się rozcięciem. Arum ma swoich dziennikarzy, którzy piszą na jego zlecenie dla największych portali, ale pomylił się, myśląc, że wszyscy są lojalni. Oni widzą, że on psuje tę dyscyplinę swoimi gierkami i woleli skontaktować się ze mną i wyznać prawdę. Teraz Arum i Koncz starają się wmówić ludziom, że przeze mnie pogorszyło się rozcięcie przy oku Manny'ego. Skąd mogą to wiedzieć? Żaden z nich się na tym nie zna, a ja o ludzkim ciele uczę się całe życie i wiem więcej, niż pierwszy lepszy cutman. Arum i Koncz chcą się nas pozbyć, ale pogadamy o tym z Mannym. Teraz mówią: "Robert Garcia będzie trenerem roku. To nowy najlepszy trener".
Matchmaker grupy Golden Boy Promotions, Eric Gomez twierdzi, że Bob Arum nie jest zainteresowany zorganizowaniem walki Mayweather-Pacquiao. Gomez opowiada o liście, który otrzymał do szefa Top Rank i ujawnia, że Saul Alvarez (38-0-1, 28 KO) i Erik Morales (52-7, 36 KO) są na liście kandydatów do walki z ''Pretty Boyem''.
- Otrzymaliśmy list od Boba Aruma po walce Manny'ego z Juanem Manuelem Marquezem. Arum stwierdził w nim, że nie interesuje go organizacja walki Mayweathera z Pacquiao. Myślę, że Manny chce walki z Floydem, natomiast Bob Arum jest przeszkodą. Chcemy z nim współpracować, ale Top Rank po prostu nie chce tego pojedynku - powiedział Gomez.
- Saul twierdzi, że jest gotowy. W tą sobotę musi to udowodnić. Erik jest wojownikiem, nikogo nie unika. Zapytał nas o możliwość zorganizowania walki z Mayweatherem. ''Znam go dobrze, sparowałem z nim i mam odpowiedni styl, by go pokonać'' - powiedział nam Erik. Przekazaliśmy tą informację Mayweatherowi, ale on na razie nie podjął żadnej decyzji - dodał matchmaker.
Szef grupy Top Rank Bob Arum zapowiedział, że kolejnym rywalem Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO) może być Miguel Cotto (36-2, 29 KO). Warunek? Portorykańczyk musi wygrać rewanż z Antonio Margarito (37-7, 27 KO) i wykazać chęć do walki z synem meksykańskiej legendy boksu. Chavez ma być w gotowości…
- Jeśli Cotto pokona Margarito i zechce walczyć z Julio Cesarem Chavezem Juniorem o mistrzostwo świata w kategorii średniej, zorganizujemy tę walkę. Miguel i jego ludzie muszą tego chcieć. Rozmawiałem na ten temat z Chavezem oraz współpromotorem Fernando Beltranem i ustaliliśmy, że bylibyśmy w stanie do tego doprowadzić – zdradził Arum.
Saul Alvarez (38-0-1, 28 KO) zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie ze sobą walka z tak doświadczonym i silnym pięściarzem, jak Kermit Cintron (33-4-1, 28 KO). 'Canelo' zapewnia, że jest w pełni gotowy i jutro na oczach tysięcy swoich rodaków pokona portorykańskiego punchera dzięki przewadze w szybkości.
- Cintron jest twardym przeciwnikiem. To zawodnik kompletny. Ma doświadczenie, siłę i mocne uderzenie, ale muszę po prostu być od niego szybszy - uważa 21-letni Meksykanin.
Jutro na gali w Białymstoku, Przemysław Opalach (4-0, 3 KO) zmierzy się w ringu z Niemcem Jensem Kluge (4-1). Zapraszamy na wywiad z pięściarzem zawodowym z Olsztyna.
Już za tydzień na gali w Mannheim kolejną obronę swojego pasa WBA wagi średniej stoczy Felix Sturm (36-2-1, 15 KO), a jego kolejnym pretendentem będzie 29-letni Martin Murray (23-0, 10 KO). Zdaniem byłego przeciwnika Sturma, Matthew Macklina (28-3, 19 KO) Murray mimo, że jest niepokonany na zawodowych ringach nie sprosta tak doświadczonemu przeciwnikowi na jego terenie i polegnie przed czasem. Przypomnijmy, że Macklin walczył ze Sturmem w czerwcu tego roku gdzie po świetnej i bardzo wyrównanej walce sędziowie niejednogłośnie opowiedzieli się za mistrzem.
- Sturm walczył na najwyższym poziomie przez siedem lat natomiast Murray walczył raz o tytuł brytyjski z początkującym zawodowcem bez doświadczenia amatorskiego. Strum ma solidne podłoże amatorskie i jest bardziej wszechstronnym zawodnikiem, zastopuje Murraya w środkowych rundach - powiedział Macklin.
Dwanaście lat temu na ringu w Las Vega naprzeciw siebie stanęło dwóch wielkich mistrzów wagi półśredniej - niepokonani Oscar De La Hoya oraz Felix Trinidad. Po dwunastu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył wówczas popularny "Tito", choć większość obserwatorów była zdania, że to raczej "Złotemu chłopcu" bardziej należała się wygrana. Po latach obaj pięściarze chyba nadal pozostają wrogami, bo Oscara swoimi słowami zaatakował właśnie przebywający wraz z rodziną na Kubie Trinidad.
- De La Hoya tak naprawdę nigdy nie chciał tego rewanżu. Siedem razy zasiadaliśmy do negocjacji i ani razu nie doszliśmy do porozumienia, ponieważ jego zespół tak naprawdę nigdy nie chciał drugiej walki, a już szczególnie sam Oscar. Według mnie on po prostu obawiał się moich mocnych uderzeń i najzwyczajniej w świecie powiedział "Nie" - wyznał legendarny mistrz trzech dywizji, dolewając na koniec oliwy do ognia.
- Największym mistrzem w historii meksykańskiego boksu nie był De La Hoya, ale Julio Cesar Chavez i co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
W czwartek odbyła się konferencja prasowa anonsująca sobotnie starcie pomiędzy Saulem Alvarezem (38-0-1, 28 KO) i Kermitem Cintronem (33-4-1, 28 KO). "Canelo" w Mexico City będzie bronił tytułu czempiona WBC w kategorii junior średniej.
- Jestem gotowy, pokażę wszystkim, że dobry ze mnie pięściarz. Cintron jest idealnym testem dla mnie, ale jestem przekonany o swojej wyższości – zapowiedział Alvarez.
Cintron bardzo poważnie podszedł do tego wyzwania, o czym świadczy chociażby lista sparingpartnerów. "El Asesino" trenował m.in. z weteranem Shane’em Mosleyem i utalentowanym Mike’em Lee.
- Przybyłem tutaj, by walczyć o pas mistrzowski WBC, którego posiadaczem jest Alvarez, i zrobię wszystko, żeby tego dokonać. Trenowałem ciężko, a za sparingpartnerów miałem takich gości, jak Mike Lee i Shane Mosley – mówił Cintron.
- To będzie znakomita gala i wielki test dla Canelo Alvareza. Cintron mierzył się z najlepszymi na świecie. WBC z wielką przyjemnością organizuje tego typu walki – zachwytu nie ukrywał prezydent WBC, Jose Sulaiman.
3 grudnia na gali w hotelu Hilton Dawid Kostecki (37-1, 24 KO) zmierzy się z Byronem Mitchellem (28-8-1, 21 KO). "Cygan" będzie bronił pasów WBC Baltic i WBA Inter-Continental. Walka zakontraktowana jest na 10 rund.
38-letni Amerykanin był w przeszłości dwukrotnym mistrzem świata w kategorii super średniej. Z całą pewnością Mitchell najlepsze lata ma już za sobą, o czym nieubłaganie świadczą statystyki. Ostatnie trzy pojedynki przegrał przed czasem.
Kostecki po raz ostatni w ringu występował w czerwcu – na gali w rodzinnym Rzeszowie pokonał na punkty solidnego Llolengę Mocka.
Pod koniec października pięściarz grupy 12Rounds Knokcout Promotions został skazany na 2,5 roku więzienia. Kostecki podejrzewany jest o kierowanie grupą przestępczą. Wyrok nie jest prawomocny.
Miguel Cotto (36-2, 29 KO) otwarcie nazywa Antonio Margarito (38-7, 27 KO) kryminalistą i wzywa go do wyznania prawdy. W 2008 roku Meksykanin zastopował 'Junito', lecz przed następną walką wykryto w jego bandażach nielegalną substancję. Późniejsze badania wykazały, że środek utwardza plastry i sprawia, że z biegiem czasu ciosy są coraz mocniejsze. Cotto wierzy, że Margarito pokonał go tylko dzięki temu preparatowi. Wielki rewanż odbędzie się 3 grudnia w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
- Igranie z czyimś zdrowiem i życiem powinno być traktowane jak usiłowanie zabójstwa. Margarito wzmacniał rękawice nielegalnymi substancjami. Niczym kryminalista atakował swoich przeciników przy użyciu niebezpiecznej broni. W tym sporcie powinieneś walczyć w oparciu o umiejętności i przygotowanie fizyczne. Jeżeli słowo 'kryminalista' waszym zdaniem nie pasuje, powiedzcie mi proszę, jak mam go nazywać - oznajmił Cotto.
- Zniosłem tamtą porażkę jak mężczyzna. O Margarito nie można tak mówić. Jego oszustwa nie mają nic wspólnego z zachowaniem jak prawdziwy facet. Powinien przyznać się do winy, tylko tego żądam. Nie proszę nikogo, żeby anulował tę porażkę. Nie o to mi chodzi - dodaje Portorykańczyk.
Brytyjczyk Derek Chisora (15-1, 9 KO) po raz kolejny podgrzewa atmosferę przed swoim starciem z Robertem Heleniusem (16-0, 11 KO), które odbędzie się 3 grudnia w Helsinkach. Stawką jest wakujący tytuł mistrza Europy wagi ciężkiej.
- Wróciłem do swojej najlepszej dyspozycji. Nikt mnie nie pokona. Publiczność będzie przeciwko mnie i to da mi jeszcze więcej energii. Po walce będę w Finlandii bardziej znany niż Nokia! Trzeciego grudnia Helenius będzie mój - powiedział Chisora.
- Kiedy trafię przeciwnika czysto, ląduje on na deskach. Zobaczymy, jak twarda jest szczęka Heleniusa. Wszyscy zawodnicy wagi ciężkiej potrafią mocno uderzyć, jesteśmy wielkimi facetami. Liczy się to, czy potrafisz przyjąć i oddać. Bracia Kliczko mnie unikają i muszę pokonać Heleniusa, by zmierzyć się z którymś z nich - dodał ''Del Boy''.
Chauncy Welliver (50-5-5, 19 KO) kontynuuje swoją karierę w myśl zasady im częściej, tym lepiej. Wciąż tylko 28-letni pięściarz kolejny pojedynek stoczy już w sobotę, a jego rywalem będzie Galen Brown (36-17-1, 23 KO), którego miał już przyjemność zastopować w kwietniu tego roku (TKO 5 przyp. Redakcja). Stawką tej potyczki będzie broniony przez Wellivera regionalny pas WBC Continental Americas.
- Mój trener Joe Hipp bardzo mi pomógł podczas przygotowań. Przesparowałem też sporo rund z szybkim Vincentem Thompsonem i jestem gotów by zranić swojego najbliższego rywala. Nie pozwolę by ktokolwiek wszedł mi w drogę po tytuł mistrza świata - powiedział notowany przez WBC na 6., a przez WBO na 10. miejscu zawodnik wagi ciężkiej.
Zapraszamy do wysłuchania tego, co miał nam do powiedzenia Aleksy Kuziemski (22-3, 6 KO) zaraz po ceremonii ważenia przed jutrzejszą galą boksu w Białymstoku. W pojedynku wieczoru 34-letni "Ali" zmierzy się z pięć lat młodszym Doudu Ngumbu (27-3, 11 KO), a stawką potyczki będzie wakujący pas federacji WBF w wadze półciężkeij. Pięściarza z Francji polscy kibice pamiętają z wrześniowej gali Tomasza Babilońskiego na warszawskim Torwarze, kiedy to postawił bardzo twarde warunki Pawłowi Głażewskiemu. Niejednogłośnie na punkty wygrał wówczas Polak.
Sergio Gabriel Martinez (48-2-2, 27 KO) uważa, że pokonanie Kelly'ego Pavlika zniechęciło szefa Top Rank do wystawiania Argentyńczykowi kolejnych swoich podopiecznych. 'Maravilla' jest obowiązkowym pretendentem do tytułu WBC w wadze średniej, jednak promotor Julio Cesara Chaveza Juniora (44-0-1, 31 KO) woli zorganizować mu inną walkę.
- Od tego czasu Bob Arum nie chce nawet oglądać moich zdjęć. Top Rank ma ze mną złe doświadczenia. Chavez ostatnio się rozwinął, ale walczy z pięściarzami pokroju Petera Manfredo. Skoro jest mistrzem, niech zachowuje się jak prawdziwy champion. Unikanie obowiązkowego pretendenta powinno wiązać się z konsekwencjami. Zwycięzca walki Chavez-Manfredo powinien ze mną walczyć albo oddać tytuł, ale zdaję sobie sprawę, że Chavez dalej będzie traktowany jak rozpieszczony dzieciak. Mam już tego dojść - powiedział Martinez.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami nie może doczekać się powrotu na ring. Czterokrotny pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej rozpoczął sparingi i najprawdopodobniej na początku grudnia ponownie wejdzie między liny.
- Z walki pod koniec listopada nic nie wyjdzie. Nie chcę zapewniać, ale wiele wskazuje, że zaboksuję początkiem grudnia – przyznał w rozmowie z Dziennikiem Polskim "Andrew".
Gołota nie zamierza zawiesić rękawic na kołku, ponieważ chce pomścić porażkę sprzed ponad dwóch lat z Tomaszem Adamkiem. Dokładna data oraz przeciwnik najpopularniejszego polskiego boksera nie są jeszcze znane.
- Jestem dopiero na początku sparingów. Poza tym, wie pan, w moim wieku ciężko coś precyzyjnie powiedzieć – dodał mieszkający w Chicago Gołota.
Zapraszamy do wysłuchania ostatniej części bardzo ciekawej rozmowy z Andrzejem Kostyrą, świetnie znanym sympatykom boksu w Polsce z komentowania wydarzeń bokserskich w telewizji Polsat. Dziennikarza redakcji sportowej Super Expressu pytaliśmy o jego pracę jako komentatora wal bokserskich.
Podczas pierwszego grudniowego weekendu Vic Darchinyan (37-3-1, 27 KO) stanie przed szansą zdobycia tytułu mistrza świata w kategorii koguciej. 35-letni ormiański wojownik zmierzy się z championem WBA - Anselmo Moreno (31-1-1, 11 KO).
'Wściekły Byk' nie widzi w panamskim przeciwniku niczego specjalnego i traktuje najbliższą walkę jako niezbędny krok przed rewanżowymi starciami z Abnerem Maresem lub Josephem Agbeko.
- Moreno to dobry pieściarz, ale nie wojownik. On chce wygrywać swoje walki, ale nie lubi ryzyka. Walczy defensywnie. Jemu zależy na wygrywaniu rund, a nie toczeniu wspaniałych ringowych batalii - uważa Darchinyan. - Jest ode mnie trochę większy, ale będę zbyt silny. Jestem przygotowany. W walce z nim muszę być cierpliwy. Nie popełnię błędów z przeszłości. Będę czekał na swoją szansę, a ona w końcu przyjdzie.
Mistrz federacji WBO wagi średniej Dimitrij Pirog (19-0, 15 KO) ostatnią walkę stoczył we wrześniu tego roku pokonując przed czasem Gienadija Martirosyana (22-3, 11 KO) w 10 rundzie. Teraz Rosjanin przymierza się do planowanej od jakiegoś czasu walki unifikacyjnej z mistrzem IBF Danielem Gealem (26-1, 15 KO). Aktualnie obozy pięściarzy czekają na odpowiedź od największych stacji telewizyjnych w Stanach Zjednoczonych, czyli HBO oraz Showtime.
- Kontaktowaliśmy się z teamem Geale'a i pytaliśmy o to, czy jest możliwość zorganizowania walki w Rosji. Jego team woli, abyśmy poczekali na odpowiedź od największych stacji telewizyjnych. Oczywiście, wolę walczyć w Stanach na antenie Showtime lub HBO, dlatego poczekamy na odpowiedź. Liczę na to, że w styczniu będziemy mogli podać oficjalną datę. Myślę, że Amerykanie zainteresują się naszym pojedynkiem, a my będziemy mieli świetną okazję, by zaprezentować swoje umiejętności - powiedział Pirog.
Dziś o godzinie 17:00 w centrum handlowym Zielone Wzgórza w Białymstoku odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą organizowaną wspólnie przez grupy Boxing Production i O'Chikara Gmitruk Team. Główni bohaterowie jutrzejszego wieczoru Aleksy Kuziemski (22-3, 6 KO) i Doudu Ngumbu (27-3, 11 KO) powalczą o pas WBF w wadze półciężkiej, a dziś nie mieli problemu ze zmieszczeniem się w wynoszącym ok. 79,4 kg limicie. 34-letni podopieczny Dariusza Snarskiego zanotował rezultat 79,1 kg, a jego o pięć lat młodszy rywal z Francji był o sto gramów lżejszy. Przedstawiamy materiał video z ważenia.

Dziś o godzinie 17:00 w centrum handlowym Zielone Wzgórza w Białymstoku odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą organizowaną wspólnie przez grupy Boxing Production i O'Chikara Gmitruk Team. Główni bohaterowie jutrzejszego wieczoru Aleksy Kuziemski (22-3, 6 KO) i Doudu Ngumbu (27-3, 11 KO) powalczą o pas WBF w wadze półciężkiej, a dziś nie mieli problemu ze zmieszczeniem się w wynoszącym ok. 79,4 kg limicie. 34-letni podopieczny Dariusza Snarskiego zanotował rezultat 79,1 kg, a jego o pięć lat młodszy rywal z Francji był o sto gramów lżejszy. Już wkrótce na Bokser.Org więcej informacji, materiałów video oraz wywiadów związanych z jutrzejszą galą.
Dziś wieczorem w Szkocji dojdzie do ciekawego pojedynku dwóch przyjaciół. Przymierzany niedawno do walki z samym Erikiem Moralesem Anthony Crolla (22-2, 9 KO) zaboksuje na dystansie dwunastu rund z Williem Limondem (34-3, 8 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem tej potyczki jest 25-letni 'Million Dollar', który nie przegrał walki od ponad dwóch lat. Jego przeciwnik mierzył się co prawda z lepszymi zawodnikami, ale z każdym z nich przegrywał przed czasem (ostatnio z wspomnianym Moralesem i Amirem Khanem).
Wygrana Crolli - 1.20
Wygrana Crolli przed czasem - 2.20
Wygrana Crolli na punkty - 2.00
Remis - 34.00
Wygrana Limonda - 4.33
Wygrana Limonda przed czasem - 13.00
Wygrana Limonda na punkty - 5.50
Najwyżej sklasyfikowany w rankingu WBC w kategorii średniej Marco Antonio Rubio (52-5-1, 45 KO) wróci na ring 16 grudnia. Rywalem "El Veneno" będzie solidny i niezwykle trudny do przewrócenia Matt Vanda (44-13, 24 KO). Gala odbędzie się w Mandalay Bay w Las Vegas przy okazji 49. konwencji World Boxing Council . Zwycięzca zgarnie wakujący pas WBC Latino.
Rubio od dłuższego czasu domaga się konfrontacji z Julio Cesarem Chavezem Juniorem (44-0-1, 31 KO), który posiada pas mistrzowski. Drugim celem 31-letniego punchera jest Sergio Martinez (48-2-2, 27 KO).
Podczas tego wieczoru zaprezentuje się również Magomed Abdusalamow (12-0, 12 KO). Narzucający ostatnio wysokie tempo Rosjanin nie zna jeszcze nazwiska przeciwnika.