5 listopada we wrocławskim klubie Gwardia odbyła się Międzynarodowa Gala Boksu, na której zaprezentowali się młodzi wychowankowie tegoż klubu w konfrontacji z niemieckim Hessen Auswahl. Zapraszamy na zapis video z pojedynku w kategorii 64kg, w którym zmierzyli się Sebastian Reszka i Jose Tutistas.
W sobotę Julio Cesar Chavez Junior (43-0-1, 30 KO) stanie do pierwszej obrony pasa WBC w kategorii średniej. Rywalem syna meksykańskiej legendy boksu będzie Peter Manfredo Junior (37-6, 20 KO). Areną zmagań obu panów będzie Reliant Arena w Houston.
- Wcześniej moim marzeniem było zostać mistrzem świata. W czerwcu pokonałem Zbika i dokonałem tego. Teraz mam inny cel, być czempionem do końca sportowej kariery. Pierwszą obronę pasa traktuję bardzo poważnie. Cieszę się, że będę mógł pokazać się przed wspaniałą publiką w Houston – zapowiedział naładowany pozytywną energią Chavez.
Głównym organizatorem gali jest Bob Arum z Top Rank. Słynny amerykański promotor komplementował młodego Chaveza.
- Cieszę się, że duma Meksyku wraca na ring. Houston ma bardzo bogate tradycje bokserskie. Jesteśmy zachwyceni z faktu, że pojedynek Julio z Peterem Manfredo odbędzie się w Reliant Arena – powiedział Arum.
Mistrz świata IBF wagi junior średniej, Cornelius Bundrage (31-4, 18 KO) jest pod wrażeniem walki Jamesa Kirklanda (30-1, 27 KO) z Alfredo Angulo (20-2, 17 KO) i jest skłonny dać Kirklandowi szansę walki o tytuł.
- Przed walką myślałem, że Angulo wygra. Wstając po nokdaunie Kirkland pokazał serce do walki. To była dobra robota. Dam Kirklandowi okazję. Udowodnił, że jest lepszy od Angulo, ale nie udowodnił, że może pokonać mnie - powiedział ''K9''.
- Jestem w tym biznesie dla pasów i pieniędzy. Pokonałem tymczasowego mistrza świata WBO, Bajsangurowa w Niemczech i mogę zrobić to jeszcze raz. Chcę jego pasa i pasa Miguela Cotto - dodał Bundrage, który swój ostatni pojedynek stoczył w czerwcu, pokonując jednogłośnie na punkty Sechew Powella (26-3, 15 KO).
Legendarny Erik Morales (52-7, 36 KO) potwierdził, że ludzie z Golden Boy Promotions rozmawiali z nim o ewentualnej walce ''El Terrible'' z Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO), który zamierza stoczyć swój kolejny pojedynek 5 maja w Las Vegas (być może Mayweather stoczy również walkę w lutym - przyp.red.).
- Nie było oficjalnej oferty ani propozycji finansowej. Richard Schaefer z Golden Boy chciał tylko wiedzieć, czy jestem otwarty na walkę z Mayweatherem. ''Dlaczego nie?'' - odpowiedziałem. Oglądałem również w Las Vegas walkę Pacquiao-Marquez III. Myślę, że Marquez wygrał siedem lub osiem rund. Coś było z Mannym nie w porządku. Nie był skupiony - powiedział Morales, jedyny Meksykanin, któremu udało się pokonać ''Pacmana''.
Jeden z największych meksykańskich wojowników, Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO) przybył dziś do Mexico City i został przywitany jak bohater. Wielu ludzi trzymało w rękach transparenty wyrażające wsparcie i podziw dla ''Dinamity''. Bokser stwierdził, że rozważy możliwość czwartej walki, ale tym razem Marquez chce pojedynku w Meksyku.
- Trzymam teraz wszystkie karty w ręku i myślę, że czwarta walka powinna się odbyć w Meksyku, na moich warunkach - powiedział Juan Manuel.
- To była niesprawiedliwość. Kiedy walka się skończyła, moi krewni i przyjaciele byli szczęśliwi, gdyż zwycięstwo Juana było niezaprzeczalne. A potem ogarnął nas smutek... To niesprawiedliwe, że Pacquiao jest otoczony protekcją. Jeden z najlepszych meksykańskich bokserów w historii został obrabowany. To był skandal - dodał brat Juana Manuela, znakomity Rafael Marquez (40-7, 36 KO).
Słynny trener Naazim Richardson uważa, że Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO) jest lepszym bokserem niż Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO). Richardson twierdzi również, że już walka Filipińczyka z trenowanym przez Naazima Shanem Mosleyem (46-7-1, 39 KO) pokazała, jak można pokonać Manny'ego.
- Marquez jest lepszym zawodnikiem niż Pacquiao, choć nie jest tak silny jak Filipińczyk. Myślę, że Marquez wygrał nie tylko sobotnią walkę, ale także dwa poprzednie pojedynki z Mannym. Pacquiao jest bardziej eksplozywny, natomiast Marquez był w pierwszej i drugiej walce nieco zbyt agresywny. Meksykanin jest przede wszystkim dużo lepszy technicznie. Pacquiao to fenomenalny bokser, ale Marquez jest na innym poziomie. ''Dinamita'' jest jak Alexis Arguello, Ricardo Lopez czy Azumah Nelson - powiedział Richardson.
- Tylko Mayweatherowi pozwolą pokonać Pacquiao na punkty. Na walce Floyda z Mannym zarobią przecież wszyscy. Ludzie twierdzili, że jestem szalony, kiedy mówiłem o tym, jak Mosley odkrył słabości Pacquiao. Teraz jednak każdy bokser już wie, jak walczyć z Mannym. Freddiemu Roachowi będzie bardzo trudno zmienić złe nawyki swojego boksera - dodał Naazim.
Wczoraj w kościele baptystów w Filadelfii odbyły się uroczystości pogrzebowe legendarnego mistrza wagi ciężkiej Joe Fraziera, zmarłego na raka wątroby w wieku 67 lat. W ostatniej drodze wielkiemu pięściarzowi towarzyszyły tysiące kibiców, a wraz z rodziną żegnali go także sławni mistrzowie boksu - największy rywal Muhammad Ali, który sam od lat zmaga się z ciężką chorobą, podtrzymujący go Larry Holmes oraz filadelfijczyk Bernard Hopkins. Nie zabrakło także Dona KInga, który promował wielkie walki z udziałem Fraziera. Obecny na uroczystości znany obrońca praw człowieka pastor Jesse Jackson nawiązując do figury filmowego bohatera Rocky Balboa, stojącej przed muzeum w Filadelfii powiedział, że w odróżnieniu od tej fikcyjnej postaci, "Smokin" Joe był prawdziwym mistrzem, który w realnym życiu zmierzył się z najlepszymi pięściarzami swojej epoki, poznał smak własnej krwi i w pełni zasługuje na to, by zostać uhonorowany pośmiertnie pomnikiem w swoim rodzinnym mieście. Fraziera pożegnano tradycyjnym salutem bokserskim, uderzając 10 razy w ringowy gong.

- Plan na walkę Krzysztofa Włodarczyka z Dannym Greenem jest prosty - jedziemy, wygrywamy, zarabiamy - powiedział Andrzej Wasilewski.
Kamil Wolnicki: Powoli kończycie przygotowania do zaplanowanej na 30 listopada w australijskim Perth walki z Dannym Greenem i...
Andrzej Wasilewski: I wszystko przebiega wzorcowo. Krzysiek poddał się reżimowi treningowemu, ma świetnych sparingpartnerów. Łącznie było ich czterech, a obecnie dopinam kwestie piątego, który będzie nam potrzebny już w Australii.
- Czy to prawda, że zagwarantowaliście sobie w kontrakcie prawo do rewanżu w przypadku porażki z Greenem.
AW: Jakiej porażki? Nie bierzemy takiej opcji pod uwagę, bo trener Fiodor Łapin nie lubi tak daleko latać samolotami. A poważnie mówiąc, faktycznie podpisaliśmy kontrakt, w którym mamy między innymi zagwarantowany rewanż. Takie są przyjęte standardy. W końcu jedziemy bronić tytułu mistrza świata najbardziej prestiżowej federacji boksu zawodowego.(...)
- Co będzie dalej, jeśli wygracie? Trener Fiodor Łapin mówił mi, że najlepsza byłaby walka unifikacyjna.
AW: Nie ma na razie dalszego planu, ale rzeczywiście najprawdopodobniej będziemy szukać unifikacji. Do tej pory wybieraliśmy dobrowolne obrony, ale trzeba pamiętać, że one służą w boksie zawodowym zarabianiu pieniędzy. (...)
Tymczasowy mistrz WBA w wadze junior średniej, Anthony Mundine (43-4, 25 KO), obejrzał ostatni pojedynek pełnoprawnego championa - Austina Trouta (24-0, 14 KO) i nie zauważył niczego szczególnego.
- Walczy w szybkim tempie i w pojedynku ze mną pewnie będzie próbował przyspieszać, ale widziałem w ringu już wszystko i mogę się dostosować do każdego przeciwnika - zapewnia 36-letni Australijczyk. - Pokonanie LoPorto doda mu pewności siebie, ale gdy tylko zaczniemy, Trout zda sobie sprawę z tego, że jestem lepszy, niż wszyscy poprzedni jego rywale. On nigdy nie miał do czynienia z kimś, kto walczy tak jak ja. W dniu naszej potyczki będę zabójcą.
Do końca kwietnia Trout musi zmierzyć się z doświadczonym Mundine, lecz ma również ochotę na starcie z super championem, którym obecnie jest Miguel Angel Cotto (36-2, 29 KO). Obóz 'No Doubt' nie widzi w Australijczyku groźnego przeciwnika i ma nadzieję na łatwe pieniądze, co bardzo dziwi Mundine.
- Nie ma dla mnie znaczenia, gdzie i kiedy odbędzie się walka. Potrzebuję tylko ośmiu tygodni na przygotowanie i będę gotowy - przekonuje 'The Man'.
Trener Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO), Nacho Beristain wciąż jest zszokowany werdyktem sobotniej walki jego boksera z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO). Nacho rozmawiał już z prawnikami i być może zdecyduje się na skierowanie sprawy do sądu.
- Jestem w boksie już 52 lata, ale nigdy nie widziałem gorszego rabunku. Trzej sędziowie, którzy wydali werdykt, nie zasługują na pozostanie w tym sporcie. Badamy możliwośc podjęcia kroków prawnych, chcemy odsunięcia tych ludzi od boksu. Badamy również możliwość zmiany rezultatu walki przez sąd. Myślę, że mamy wystarczająco dużo dowodów, by wygrać sprawę - powiedział Beristain.
- Przemyśleliśmy to - Pacquiao jest człowiekiem, który przyciąga pieniądze, dlatego nie może przegrać. Kurs na wygraną Marqueza wynosił 12,0 - jeżeli Juan Manuel wygrałby walkę, straty kasyna byłyby olbrzymie. Nie było sprawiedliwości - dodał Nacho.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z walki, która miała miejsce czwartego listopada w Rudzie Śląskiej, podczas gali grupy Silesia Boxing. W pojedynku wieczoru, którego stawką był pas młodzieżowego mistrza BBU wagi półciężkiej, Michał Nieroda (4-1, 1 KO) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Białorusina Yauheniego Bohdanouskiego (3-3, 3 KO).
Wiadomo już, kto 30 grudnia skrzyżuje rękawice z wracającym do boksu po długiej przerwie Jermainem Taylorem (28-4-1, 17 KO). Rywalem 33-letniego byłego mistrza świata wagi średniej będzie pochodzący z miasta Baltimore Jessie Nicklow (22-2-3, 8 KO). Mający 24 lata oponent o ringowym pseudonimie 'Bestia', mimo całkiem niezłego rekordu jak do tej pory nie zmierzył się z nikim poważnym. Jedynym jak do tej pory rywalem, który prezentował poziom zbliżony do Taylora, był Fernando Guerrero (21-1, 16 KO), który w 2009 roku rozgromił 'Bestię' w przeciągu 4. rund.
Przypomnijmy, że siejący przed kilku laty pogrom w dywizji średniej 'Bad Intentions' ostatni raz wystąpił w ringu w październiku 2009 roku. Został wówczas straszliwie znokautowany przez pochodzącego z Armenii Arthura Abrahama (32-3, 26 KO). Kilka miesięcy wcześniej dokładnie tak samo zakończył z nim walkę Brytyjczyk Carl Froch (28-1, 20 KO). Czy tego świetnego niegdyś zawodnika stać jeszcze na sukcesy w tak trudnej dyscyplinie, jaką bez wątpienia jest boks zawodowy? Odpowiedź poznamy już w grudniu.
Przed Wami fotorelacja z walki, która miała miejsce czwartego listopada w Rudzie Śląskiej, podczas gali grupy Silesia Boxing. W pojedynku rozgrywanym w limicie wagowym 73 kg Mariusz Biskupski (14-17-1, 5 KO) zremisował z Białorusinem Dzianisem Makarem (2-4-1, 2 KO). Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 40-36 dla Biskupskiego i dwa razy 38-38.
W najbliższą sobotę w Johannesburgu będzie miał miejsce pojedynek dwóch weteranów wagi ciężkiej. 43-letni Francois Botha (48-5-3, 29 KO) zmierzy się z 39-letnim Michaelem Grantem (47-4-3, 35 KO). Amerykanin uważa, że zasługuje na walkę o mistrzostwo świata i potępia rządzące boksem układy. Opowiada również o znaczeniu taktyki w walce z Bothą.
- Oferują mi nędzne wypłaty za walki z zawodnikami, którzy są kontrolowani przez pozbawionych skrupułów promotorów. Kiedy odmawiam, jestem za to karany - powiedział Grant.
- Bardzo ważny jest dobór odpowiedniej taktyki i trzymanie się planu. Większość fachowców uważa, że jeżeli walka nie skończy się przed czasem, pokonam Bothę na punkty. Jeżeli jednak pojawi się okazja, poszukam nokautu - dodał Amerykanin.
Amir Khan (26-1, 18 KO) czuje, że wymarzony pojedynek z Floydem Mayweatherem Jr. (42-0, 26 KO) jest bliżej niż kiedykolwiek. W przyszłym roku 24-letni Brytyczyk przeniesie się do kategorii półsredniej i ma nadzieję, że wyjdzie do ringu z niepokonanym amerykańskim gwiazdorem w ciągu najbliższych 9-12 miesięcy.
- Chcę tej walki, chce jej również bokserski świat. Ludzie chcą zobaczyć Mayweathera w walce z kimś, kto nie jest skazany na porażkę. Ze mną Floyd będzie miał problemy. Wkrótce skończę 25 lat, będę więc dojrzalszy, silniejszy i bardziej doświadczony. To wymarzony czas na tę walkę - uważa Khan.
Słynny trenera Amira, Freddie Roach, popiera swojego podopiecznego.
- To byłby dla nas świetny pojedynek. Myślę, że w półśredniej Amir będzie jeszcze lepszy - dodaje Roach.
Pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych Joe Frazier (Cześć Jego Pamięci) nagrał kilkanaście soulowo-funkowych numerów. Jego grupa nazywała się Joe Frazier and the Knockouts. Szczególnie wzruszająco brzmi tuż po pogrzebie Mistrza cover utworu ''My Way'' Franka Sinatry, w którym Frazier zwraca się m.in. do Muhammada Alego. Spoczywaj w Pokoju Joe.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Tyson Fury (17-0, 12 KO) kolejny pojedynek stoczy prawdopodobnie 17 marca w nowojorskiej Madison Square Garden. Wówczas odbędzie się Dzień Świętego Patryka, wyjątkowa uroczystość dla wszystkich Irlandczyków, których nie brakuje również w Stanach Zjednoczonych. O swoich irlandzkich korzeniach często wspomina Fury, tym razem przydadzą mu się one do autopromocji.
Niepokonany pięściarz wagi ciężkiej w ostatnią sobotę rozprawił się z Nevenem Pajkicem (16-1, 5 KO), pomimo wcześniejszego zapoznania się z matą ringu. Fury uważa, że należą mu się tym większe brawa, ponieważ wstał z desek i niedługo później posłał w to samo miejsce swojego rywala.
- Jestem na dobrej drodze do spełnienia moich marzeń. Prawdziwi mistrzowie padają na deski, ale potrafią z nich powstać. Wielkie męstwo w połączeniu z odwagą pozwoliły mi wrócić do gry i znokautować Pajkica. W dwóch ostatnich pojedynkach byłem zamroczony. Nikt nie wie co się wtedy z tobą dzieje – komentuje 23-letni Fury.
Wielką wiarę w potencjał Fury’ego przejawia promotor Mick Hennessy.
- Fury jest niezwykle groźnym bokserem i może zostać mistrzem świata w przeciągu 18 miesięcy. Oczywiście, przed nim jeszcze wiele pracy, ale za 16 miesięcy zobaczycie o wiele bardziej doświadczonego pięściarza – zapowiada promotor.
Ricky Hatton w sobotę rozpoczął nowy etap w zawodowym życiu. Były mistrz świata zadebiutował w roli trenera. Dowodzony przez "Hitmana" Adam Little (4-0, 1 KO) pewnie pokonał na punkty Billy’ego Smitha (12-106-2, 0 KO) po czterech jednostronnych rundach 40:36.
Gala odbyła się w Sports Centre w Oldham, gdzie Hatton został owacyjnie przywitany przez wciąż wielbiących go brytyjskich fanów.
- Byłem podenerwowany, ale szybko zdałem sobie sprawę, że nie mam się o co martwić – przyznał 33-letni szkoleniowiec.
Ponadto zwycięstwo do rekordu dopisał pięściarz promowany przez Hatton Promotions Denton Vassell (19-0, 9 KO).
W najbliższą sobotę na gali w Sydney do pierwszej obrony tytułu mistrza świata federacji IBF w kategorii piórkowej przystąpi Billy Dib (32-1, 19 KO). Rywalem 26-letniego Australijczyka będzie niepokonany Włoch - Alberto Servidei (31-0-2, 7 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem potyczki jest Billy Dib, który powinien stosunkowo łatwo poradzić sobie z walczącym z odwrotnej pozycji byłym mistrzem Europy.
Wygrana Diba - 1.14
Remis - 31.00
Wygrana Servidei - 5.50
Niepokonany Mike Alvarado (32-0, 23 KO) w sobotę stoczył wspaniałą wojnę z Breidisem Prescottem (24-4, 19 KO). Kibice zgromadzeni w MGM Grand nie mogli narzekać na brak emocji. W ostatnim starciu, rzutem na taśmę Amerykanin odnalazł w sobie głęboko schowany pokład sił i wykończył dzielnego Kolumbijczyka. Wielki triumf stał się również znakomitą promocją nazwiska Alvarado wśród obserwatorów.
- Dzięki walce z Prescottem moje nazwisko stało się rozpoznawalne w światku bokserskim. W porównaniu do moich poprzednich pojedynków, wcale nie jestem zadowolony ze swojego występu. Powinienem rozpocząć nieco agresywniej. Rozcięcia nie przeszkadzały mi wcale, skupiałem się tylko i wyłącznie na poczynaniach ringowych. Pobrałem niezwykle wartościową lekcję – powiedział "Mile High".
Wojowniczy Alvarado zapewnia, że jest w stanie z powodzeniem bić się o mistrzostwo świata i czeka tylko na odpowiednią propozycje.
- Jestem gotowy zmierzyć się o mistrzostwo świata. Pokazałem serce. Kibice mogli obejrzeć kawał dobrego boksu. Mój rekord jest solidnie wypracowany – 32 zwycięstwa, brak porażek. Zróbmy to, dajcie mi mistrzowską szansę.
Anthony Peterson (30-1, 20 KO) nie walczył od czternastu miesięcy, ale 10 grudnia powróci między liny na gali w Waszyngtonie. Młodszy brat 'Havoca' zaboksuje z nieznanym rywalem na dystansie dziesięciu rund i zapewnia, że jest gotowy na powrót do szerokiej czołówki wagi lekkiej.
- To najlepszy obóz przygotowawczy w mojej karierze. Oczywiście nie jest tak, że przez cały czas trenuję bez wytchnienia, ale zwykle daję z siebie wszystko - zapewnia 26-letni Amerykanin. - Cóż, nie mogę teraz martwić się o walkę brata, tak samo jak on nie może zaprzątać sobie głowy moim występem. Gdy tylko zakończy się mój pojedynek, będę myślał tylko o jego walce, ale póki co naprawdę nie mogę się na tym skupiać.
Rozmowy na temat potencjalnej walki Floyda Mayweathera (42-0, 26 KO) z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO) skończyły się zanim tak naprawdę się zaczęły. Jak informują specjaliści ze stacji ESPN, Bob Arum odrzucił w przedbiegach propozycję Richarda Schaefera z Golden Boy Promotions i Leonarda Ellerbe'a - doradcy "Pięknisia".
- Dostaliśmy jasny przekaz, że Arum w tym momencie nie jest zainteresowany pojedynkiem Floyda z Mannym - przyznał Schaefer - Jestem już po prostu zmęczony przekręcaniem faktów przez Aruma. Prawda jest taka, że otrzymaliśmy dziś po południu e-mail od sędziego federalnego Daniela Weinsteina, który poinformował nas, że grupa Top Rank prowadzi rozmowy w sprawie kolejnego rewanżu z Marquezem, a co za tym idzie, nie jest zainteresowana podjęciem natychmiastowych rozmów co do ewentualnej walki Mayweather-Pacquiao. Dla nas jest więc oczywiste, iż oni nie chcą takiego pojedynku. Tak więc niestety Floyd będzie musiał szukać sobie innego rywala na datę 5 maja - zakończył szef GBP.
- Teraz w końcu wszyscy wiemy już, dlaczego dotąd jeszcze nie doszło do tej potyczki. Wydaje się być oczywistym, że Arum, Roach i sam Pacquiao nie liczą się z tym, co tak naprawdę interesuje kibiców. Floyd jest zdania, że jeśli to kogoś nie przekona, to nie przekona chyba już nic - dodał od siebie doradca Mayweathera od spraw biznesowych.
- Według mnie są trzy powody, dla jakich Arum tak bardzo nie chce tej walki. Po pierwsze wie doskonale, iż nie ma żadnych szans by Pacquiao to wygrał. Po drugie to zrujnowałoby jego "świnkę" z pieniędzmi i w końcu po trzecie nie mógłby kontrolować obu stron jak to robił dotąd. Dlatego właśnie zanim w ogóle zaczęliśmy rozmowy na temat potencjalnej walki, Top Rank już nie chce na ten temat nic słyszeć - zakończył Ellerbe.
27 lat temu na zawodowym ringu w słynnej Madison Square Garden w Nowym Jorku zadebiutował pięściarz, który kilka miesięcy wcześniej na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles zdobył brązowy medal w wadze półciężkiej. Był kandydatem do złota, jednak w walce półfinałowej znokautował rywala ciosem zadanym tuż po komendzie stop i przegrał przez dyskwalifikację. W zawodowym debiucie zmierzył się z wymagającym przeciwnikiem, co nie zdarza się w tym sporcie zbyt często i pewnie wygrał na punkty. Później zawojował profesjonalne ringi, stając się legendą za życia i do dziś mimo 49 lat, uznawany jest za jednego z czołowych pięściarzy wagi ciężkiej. Mowa oczywiście o Evanderze Holyfieldzie (44-10-2, 29 KO), niekwestionowanym mistrzu świata wagi junior ciężkiej w latach 1986-88, oraz pierwszym w historii mistrzu wszechwag, który odzyskiwał tytuł aż czterokrotnie. "The Real Deal" nie traci rezonu i zapowiada, że na tronie królewskiej kategorii zasiądzie po raz piąty. Tymczasem wykorzystując rocznicową okazję przypominamy jego debiutancką walkę z Lionelem Byarmem. Warto podkreślić, że tego dnia na ringu w MSG zadebiutowała duża część amerykańskiej reprezentacji olimpijskiej - Pernell Whitaker, Meldrick Taylor, Mark Breland i Virgil Hill, a więc zawodnicy, którzy podobnie jak Holyfield odnieśli później w zawodowym boksie znaczące sukcesy.
Leonard Ellerbe, doradca mistrza świata WBC wagi półśredniej - Floyda Mayweathera Juniora (42-0, 26 KO), nie widzi powodu, dla którego walka Pacquiao-Marquez IV powinna się odbyć jak najszybciej. Ellerbe oczekuje od Filipińczyka żądania walki z Mayweatherem.
- Myślę, że Manny Pacquiao podejmie wyzwanie i powie: ''Chcę walki z Mayweatherem''. Manny jest honorowym gościem i jest uwielbiany w swoim kraju. Jeżeli nie podejmie wysiłku, rozczaruje swoich fanów. Nie wydaje mi się, by Manny chciał ich zawieść. Walkę z Marquezem można zorganizować po znokautowaniu Pacquiao przez Floyda, kiedy zamkniemy rozdział zatytułowany ''Floyd i Manny''.
Mick Hennessy, promotor mistrza Wielkiej Brytanii wagi ciężkiej, Tysona Fury'ego (17-0, 12 KO) chce, aby przeciwnikiem jego boksera 17 marca (Dzień Świętego Patryka) w nowojorskiej Madison Square Garden był mistrz świata WBA World, Rosjanin Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO).
Starcie niepokonanych ''ciężkich'' miałoby się odbyć podczas gali, której pojedynkiem wieczoru będzie prawdopodobnie walka Macklin-Martinez. Według dziennika ''Daily Mirror'', Hennessy złożył już wstępną ofertę obozowi Powietkina. Promotor Rosjanina, Kalle Sauerland twierdzi jednak, że Hennessy jeszcze się z nim nie kontaktował.
- Mick jeszcze ze mną nie rozmawiał. Ma mój numer telefonu i wystarczy zadzwonić. To byłaby wspaniała walka. Powietkin jest w Europie gwiazdą. Jeżeli oferta finansowa będzie bardzo lukratywna, walka może odbyć się w MSG. Fury jest głodny zwycięstw, ale myślę, że Powietkin byłby dla niego zbyt dużym kąskiem do przełknięcia - powiedział Sauerland.
Kariera Mateusza Masternaka nabierze teraz prawdziwego rozpędu. Uważany za nadzieję polskiego boksu i następcę Tomasza Adamka bokser lada dzień podpisze umowę z niemiecką grupą promotorską Sauerland Event. - Oni doprowadzą mnie do tytułu mistrza świata - nie ma wątpliwości "Master".
Masternak ma na koncie 24 walki, wszystkie wygrał, jest notowany w pierwszej dziesiątce rankingów federacji WBC (10.), WBO (7.) i IBF (9.), zaś w WBA jest 11.
- Chcemy, żeby kariera Mateusza się rozwijała. Nie interesują nas walki w remizach i obijanie kelnerów - mówi wprost Andrzej Gmitruk, trener i menedżer Masternaka. - Właśnie dlatego postanowiliśmy podpisać kontrakt z grupą Sauerlanda. Oni są silni, stabilni, świetnie zorganizowani. Mają wsparcie niemieckiej telewizji, a ich gale w Polsce pokazuje Polsat.
- To największy promotor w Europie. Moja kariera teraz nabierze wielkiego rozpędu. Pod względem finansowym to też zupełnie inna bajka - zdradza Mateusz Masternak. - Pieniądze nie są najważniejsze, ja skupiam się głównie na moich sportowych celach. Ale fajnie jest wiedzieć, że będę zarabiał w euro, i to naprawdę dobrze.
Gmitruk wciąż będzie trenerem Masternaka. Będą pracowali w Polsce, a 4-5 tygodni przed każdym pojedynkiem przeniosą się do bazy w Niemczech. - Mateusz jest dwie, trzy walki od tytułu mistrza świata - nie ma wątpliwości trener. - Prawda jest taka, że będziemy mieli dużo lepsze warunki niż w Polsce. Lepsze też niż proponowała nam amerykańska grupa Main Events.
Sauerland Events to prawdziwy dream team. Członkami grupy są między innymi mistrzowie świata: Aleksander Powietkin (waga ciężka), Yoan Pablo Hernandez i Marco Huck (obaj junior ciężka) oraz słynny Nikołaj Wałujew. - Fajnie będzie mieć takich kolegów w grupie. Ale mam nadzieję, że już niedługo ktoś powie, że Sauerland Event to ta grupa, w której boksuje Mateusz Masternak - podkreśla "Master", który ma zadebiutować na gali niemieckiego promotora już 3 grudnia w Helsinkach.
5 listopada we wrocławskim klubie Gwardia odbyła się Międzynarodowa Gala Boksu, na której zaprezentowali się młodzi wychowankowie tegoż klubu w konfrontacji z niemieckim Hessen Auswahl. Zapraszamy na zapis video z pojedynku w kategorii 57kg, w którym zmierzyły się Izabela Milczarek i Beata Błaszczyk .
Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) według "złodziei z ołówkami" pokonał w sobotę na punkty Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO). Grono obserwatorów i fachowców uznało, że Filipińczyk nie zasłużył na triumf. Według dziennikarza portalu eastsideboxing.com Jamesa Slatera "Pac Man" bezsprzecznie stracił miano najlepszego boksera świata.
- Niezależnie od Waszej opinii dotyczącej kart punktowych po walce, Marquez zaskoczył chyba cały bokserski świat. Pacquiao nie wyglądał przy nim wyjątkowo. Czy Mayweather, który w weekend nie zadał żadnego ciosu, może odzyskać miano najlepszego boksera bez podziału na kategorie wagowe? – pytał amerykański dziennikarz. Odpowiedź jest twierdzącą, ponieważ w jego zestawieniu "Money" widnieje na samej górze.
Zestawienie P4P według dziennikarza eastsideboxing.com:
1: Floyd Mayweather Junior (42-0, 26 KO)
2: Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO)
3: Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO)
4: Sergio Gabriel Martinez (48-2-2, 27 KO)
5: Nonito Donaire (27-1, 18 KO)
6: Władimir Kliczko (56-3, 49 KO)
7: Amir Khan (26-1, 18 KO)
8: Witalij Kliczko (43-2, 40 KO)
9: Andre Ward (24-0, 13 KO)
10: Carl Froch (28-1, 20 KO)

Rok temu Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) został uhonorowany cennym wyróżnieniem. Po głosowaniu wybrano go najlepszy pięściarzem zawodowym roku 2010 i włączono do Bokserskiej Galerii Sław New Jersey (New Jersey Boxing Hall of Fame). Rok po tym wydarzeniu, to znów Polak dostąpił tego zaszczytu. Kapituła galerii sław wybrała Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO) najlepszym pięściarzem zawodowym roku 2011 i włączono go do Bokserskiej Galerii Sław New Jersey. Nasi pięściarze tym samym znalaźli się wśród takich sław jak Mike Tyson, Arturo Gatti czy Zab Judah. Wyróżnienie to przyznawane jest już od 42. lat.
W sieci pojawiło się już kilka filmików ukazujących 'sekretną sztuczkę, dzięki której Marquez poradził sobie z Pacquiao'. Chodzi rzecz jasna o powtarzające się przydeptywanie stopy Manny'ego, który nie mógł w porę ustrzec się przed nadchodzącymi ciosami Meksykanina. Czy był to jednak element taktyki, czy może przypadkowy faul, jaki czasami zdarza się w pojedynkach mańkuta z bokserem walczącym ze zwykłej pozycji - nie wiemy.
Czy Juana Manuela Marqueza pokonał marketing słynnego rywala Manny'ego Pacquiao? - zastanawia się bokserski świat po walce zakończonej spornym werdyktem.
Skromnym zwycięstwem - jeden sędzia typował nawet remis - zakończył się sobotni pojedynek Pacquiao z Meksykaninem nazwany 3WW, czyli III wojną światową. Filipińczykowi wypłacono ponad 20 mln dol. Ceną za bajońskie honorarium było 28 szwów na łuku brwiowym i upokorzenie, gdy kilkanaście tysięcy widzów gwizdało i buczało po ogłoszeniu decyzji sędziów. Z pewnością nie wszyscy gwiżdżący byli fanami Marqueza, jak zapewne wmawiał sobie Filipińczyk. Nawet w jego ojczyźnie, gdzie ma miliony bezkrytycznych fanów, pojawili się wątpiący w sprawiedliwość werdyktu.
- Było to smutne i zawstydzające zwycięstwo - powiedział informatyk z Manili cytowany przez agencję prasową. Starsza kobieta - kolejna bohaterka doniesień agencyjnych - odmawiała różaniec za remis. Takich głosów w stolicy Filipin było więcej. Reporterzy opisują żołnierzy w szpitalu wojskowym w Manili. Trafili oni tam po walkach z maoistowską partyzantką oraz muzułmańskimi separatystami i zawiedzeni oglądali walkę majora Pacquiao.
Na wyważonym i szanowanym portalu sportowym ESPN.com komentatorzy sugerowali, że wpływ na dyskusyjny werdykt, a także na poziom gwizdów na trybunach miała legenda Filipińczyka, czyli w biznesowym języku - a boks jest biznesem - pozycja jego marki.
W minioną sobotę w Akwizgranie kolejne zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł tegoroczny debiutant, mający polskie korzenie były amatorski mistrz Niemiec, Robert Tlatlik (5-0, 4 KO). Swojego rywala, również mającego polskie korzenie, Patryka Wolke (0-3) pokonał przed czasem w drugiej rundzie.
Przeciwnik Tlatlika znalazł się na deskach już w pierwszm starciu, a koniec nastąpił po ciosie na wątrobę, który staje się firmowym uderzeniem młodego pięściarza. Tlatlik pokonał przed czasem czterech rywali, w tym trzech przegrywało z nim właśnie na skutek lewego haka na korpus. Może więc młody Niemiec urodzony w Polsce zasługuje na przydomek "Liver Shot"?
- Popełniłem błąd. Dwa lata boksowania w wadze ciężkiej to za mało czasu, by pokonać Kliczkę - powiedział Tomasz Adamek "Faktowi". Polak nie planuje stawać do kolejnej walki o mistrzostwo świata wcześniej niż w 2013 roku.
Zbyt mały staż w wadze ciężkiej to nie jedyny błąd, jaki swoim zdaniem popełnił polski pięściarz. - Za późno przyleciałem do Polski. Nie zdążyłem się zaaklimatyzować. W ringu nie byłem sobą. Teraz nie zrobię tego błędu - zdradza Adamek we wtorkowym Fakcie.
Polak najbliższą walkę planuje stoczyć w Stanach Zjednoczonych, ma do niej dojść w marcu. Latem planuje jednak poboksować w Polsce. Żeby nie popełnić wcześniejszych błędów, będzie wtedy chciał przylecieć do polski dwa miesiące wcześniej.
Adamek planuje w sumie stoczyć w 2012 roku trzy walki, nie chce jednak w najbliższym czasie znów bić się o mistrzowski pas. - Muszę się odbudować po porażce, do walki o pas nie chcę wychodzić wcześniej niż w 2013 roku. Wtedy zostanę mistrzem świata - obiecuje na łamach "Faktu" Polak.
Siergiej Liachowicz (25-4, 16 KO) pod koniec sierpnia przegrał przez techniczny nokaut ze wschodzącą gwiazdą wagi ciężkiej Robertem Heleniusem (16-0, 11 KO). Urodzony na Białorusi pięściarz natychmiast stwierdził, że nie zamierza zawieszać rękawic na kołku, a porażka była spowodowana dużym rozbratem z ringiem. 35-latek dotrzymał słowa i 21 stycznia powróci między liny.
"Biały Wilk" zaprezentuje się kibicom w Filadelfii w hali Asylum Arena. Rywal byłego mistrza świata WBO nie jest w tej chwili znany, wiemy zaś że walka zakontraktowana będzie na osiem rund.
Liachowicz wywalczył tytuł czempiona w 2006 roku pokonując na punkty będącego wówczas w gazie Lamona Brewstera. Pierwsza obrona tytułu skończyła się dla Białorusina bardzo nieszczęśliwie. Mistrz prowadził na punkty z Shannonem Briggsem, ale w ostatniej rundzie został trafiony i przegrał przez TKO.
Obecnie doświadczony pięściarz znajduje się pod opieką Floyda Mayweathera Seniora, z którym szlifuje formę na styczniowy start.
Przedstawiamy materiał z treningu na gruszce bokserskiej Michaela Pereza (15-0-1, 9 KO), 21-letniego pięściarza wagi lekkiej. Zawodnik o pseudonimie ringowym "The Artist" pracuje nad formą na sali treningowej IKE&Randy's Boxing Gym w mieście Paterson, dobrze znanej również Pawłowi Wolakowi (29-1-1, 19 KO). Już wkrótce na Bokser.Org materiały z treningów "Wściekłego Byka" przed rewanżowym starciem z Delvinem Rodriguezem, do którego dojdzie 3 grudnia w nowojorskiej Madison Square Garden.
Mistrz świata federacji WBA Super oraz IBF w wadze junior półśredniej, Amir Khan (26-1, 18 KO), będzie doradzał swemu przyjacielowi i koledze z sali treningowej Manny'emu Pacquiao (54-3-2, 38 KO) zawieszenie rękawic na kołku. Brytyjczyk oglądał sobotnią walkę 'Pacmana', który po bardzo zaciętej walce wygrał dwa do remisu z 38-letnim Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO).
Zdaniem Amira, Meksykanin zrobił wystarczająco dużo, by pokonać Manny'ego. Khan nie widzi sensu w kontynuowaniu kariery bokserskiej przez Filipińczyka, który równocześnie zajmuje się również wieloma innymi rzeczami.
- Powiem Manny'emu, że powinien rozważyć zakończenie kariery. Nie powinien boksować zbyt długo. On ma teraz o czym myśleć, przecież ledwo udało mu się z Marquezem. Im dłużej będzie walczył, tym więcej może stracić. Po jego ostatnim występie trudno spodziewać się, że może pokonać Floyda Mayweathera. To mój przyjaciel, muszę być szczery - oświadczył Khan.