REDAKCJASKLEPINNENA ŻYWOCHATFORUMFORUMENGLISH      
       STARTBOKS ZAWODOWYBOKS AMATORSKIBOKS KOBIETBIOGRAFIEENCYKLOPEDIAHISTORIALUDZIE BOKSUBLOGI      
       ZAKŁADYPORADNIKZAŁÓŻ KONTOINFORMACJE
 

Archiwum wiadomości z dnia: 2011-11-13

 

PACQUIAO UDERZAŁ CZĘŚCIEJ

Redakcja, Compubox

2011-11-13

Przedstawiamy statystykę ciosów pojedynku Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO), który odbył się wczorajszej nocy w Las Vegas. Na punkty w stosunku dwa do remisu wygrał ten pierwszy pięściarz i obronił tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej. Werdykt część obserwatorów uznała za krzywdzący dla Meksykanina.

Ciosy ogółem:

Pacquiao: 176/578 (30%)
Marquez: 138/436 (32%)

Ciosy proste:

Pacquiao: 59/304 (19%)
Marquez: 38/182 (21%)

Mocne uderzenia:

Pacquiao: 117/274 (43%)
Marquez: 100/254 (39%)

PACQUIAO: BYŁEM BARDZO OSTROŻNY

Jakub Biluński, boxingscene.com

2011-11-13

Werdykt walki Pacquiao-Marquez III wzbudza olbrzymie kontrowersje. Coraz więcej kibiców, ekspertów i ludzi boksu wychwala postawę Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO) i mocno krytykuje nachalną politykę HBO. Mówi się o tym, że telewizja za wszelką cenę próbuje doprowadzić do starcia Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) z Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO). Filipińczyk twierdzi natomiast, że wygrał z Marquezem zasłużenie.

- To, że wygrałem tę walkę, jest bardzo jasne, choć Marquez jest dobrym zawodnikiem i potrafi kontrować. Zranił mnie kilka razy, ale byłem bardzo ostrożny, gdyż on czekał na moje ataki, szukał okazji do kontry - powiedział zdenerwowany gwizdami publiczności Pacquiao.

ARUM: CHCĘ CZWARTEJ WALKI

Jakub Biluński, boxingscene.com

2011-11-13

Na konferencji prasowej po walce Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO), promotor Filipińczyka Bob Arum wezwał do natychmiastowego rewanżu.

- Organizuję walki w Meksyku. Jest tam teraz wielu wściekłych Meksykanów. Chcę czwartej walki. Chcę być bezpieczny, kiedy pojawię się w Meksyku - powiedział uśmiechnięty Arum.

- Według mnie minimalnie wygrał Manny, ale jestem jego promotorem, więc moja opinia się nie liczy. Mam jedną radę dla obu stron. Zorganizujmy natychmiastowy rewanż. To była wspaniała walka - dodał promotor.

WASZYM ZDANIEM...

Redakcja, Informacja własna

2011-11-13

Już za około 5-6 godzin wielka trylogia pomiędzy Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) a Juanem Manuelem Marguezem (53-5-1, 39 KO) się wypełni. Dwie pierwsze potyczki dostarczyły wielu emocji, a werdykty do dziś wzbudzają kontrowersje wśród niektórych kibiców szermierki na pięści. W tym temacie możecie wymieniać swoje zdanie na temat tego pojedynku oraz całej gali w Las Vegas.

MARQUEZ: ZOSTAŁEM OBRABOWANY

Jakub Biluński, guardian.co.uk

2011-11-13

Po zakończonej kontrowersyjnym werdyktem walce z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO), pokonany Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO) był rozgoryczony i stwierdził, że zwycięstwo zostało mu po raz kolejny zabrane przez niesprawiedliwych sędziów.

- Kolejny raz zostałem obrabowany. Nie wiem, czy chcę kolejnej walki. To będzie trudna decyzja. Być może zakończę karierę. Ciężko jest walczyć, mając trzech sędziów przeciwko sobie. Dziękuję za wsparcie wszystkim moim fanom na całym świecie. Oni wiedzą, że wygrałem. W ostatnich rundach nie atakowałem zdecydowanie, gdyż w narożniku otrzymałem informację, że walkę wygrywam. To mogło zadecydować o porażce - powiedział ''Dinamita''.

FINAŁY TURNIEJU im. JERZEGO KRASNOŻONA

Leszek Dąbrowski, Informacja własna

2011-11-13

W dniach 11-13 listopada w Knurowie odbywał się IX Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Jerzego Krasnożona pod honorowym patronatem prezydenta miasta Knurowa - Adama Ramsa.

VIDEO Z FINAŁÓW I WYNIKI WALK >>

W rozwinięciu prezentujemy komplet wyników turnieju oraz zapis transmisji na żywo z tych zawodów. Serdecznie zapraszamy.

BRADLEY POKONAŁ CIEŃ CASAMAYORA

Redakcja, Informacja własna

2011-11-13

Timothy Bradley (28-0, 12 KO) obronił po raz szósty tytuł mistrza świata kategorii junior półśredniej, stopując w ósmej rundzie wielkiego kiedyś, a dziś naprawdę już podstarzałego Joela Casamayora (38-6-1, 22 KO).

Kubańczyk przez lata dał się poznać jako jeden z najlepiej kontrujących bokserów w historii tej dyscypliny i już na samym początku wciągnął broniącego tytułu Amerykanina na swoją lewą rękę, ale już od drugiej połowy pierwszej rundy więcej niż na kontrach skupiał się niestety na przetrwaniu. Dużo również klinczował, za co w czwartej odsłonie został ukarany odjęciem punktu. Minutę przed końcem piątej rundy mocny prawy Bradleya na korpus wysłał doświadczonego Kubańczyka po raz pierwszy na matę, a na początku szóstej Joel był liczony po raz drugi, tym razem po krótkim lewym sierpowym w zwarciu.

Legenda Casamayora gasła z każdą sekundą tej potyczki, choć raz na jakiś czas potrafił jeszcze z defensywy trafić długim lewym prostym. W dywizji junior półśredniej jego ciosy nie robią już niestety takiego wrażenia jak kiedyś i czujący się pewnie Timothy cały czas parł do przodu. Walka była nudna, prowadzona w jednostajnym tempie i dopiero w ósmym starciu mistrz świata wziął się ostrzej do roboty, kończąc wszystko przed czasem. Najpierw trafił ładnym prawym podbródkowym, poprawił dwa razy lewym sierpowym, by posłać Casamayora po raz trzeci na matę lewym hakiem w okolice wątroby. Co prawda mistrz olimpijski sprzed blisko dwóch dekad zdołał się podnieść na osiem, ale jego narożnik poddał pojedynek na sekundę przed przerwą.

ARTYŚCI RINGU: KIRKLAND LAING

Jakub Biluński, Opracowanie własne

2011-11-13

Czwartego września 1982 roku w Detroit miała miejsce walka, która wprawiła w osłupienie niemal cały pięściarski świat. Roberto Duran, kamiennoręki morderca z Panamy został pokonany przez pochodzącego z Jamajki Brytyjczyka, Kirklanda Lainga. ''El Cholo'' przystąpił do tej walki jako jedna z największych gwiazd boksu, powracająca po porażce z Wilfredem Benitezem. Oczekiwano Durana wściekłego i żądnego krwi, o Laingu właściwie się nie mówiło i niewielu wierzyło, że zdoła dotrwać do końca pojedynku, natomiast w jego zwycięstwo - oprócz ludzi, którzy znali historię szalonego boksera - nie wierzył nikt. Dla miażdżącej większości widzów Laing był przeciwnikiem anonimowym, również Duran niezbyt się nim interesował, przygotowania do walki spędzając w barze Larry'ego Holmesa. Zlekceważenie Lainga okazało się fatalnym w skutkach błędem. W pierwszych dwóch rundach uwidoczniła się przewaga szybkości Brytyjczyka, który nie wdawał się w wymiany ciosów i tańczył wokół Durana. Przed trzecią rundą trener Lainga nakazał swojemu zawodnikowi większą aktywność i podjęcie ryzyka. Wiedział, że aby zaimponować sędziom, Laing będzie musiał wstrząsnąć Duranem. Od trzeciej rundy Kirkland przejął inicjatywę i nie oddał jej do końca walki, demonstrując wspaniały refleks, wyczucie dystansu i celność ciosów. Technika mieszkańca Nottingham ośmieszała próby ataków Durana. Laing nie sygnalizował swoich uderzeń, mieszając błyskawiczne proste z krótkimi, soczystymi sierpowymi najwyższej próby. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 94-96 i dwa razy 96-94 - nawet oni nie byli w stanie całkiem zaprzeczyć tamtego dnia faktom, choć całkiem mocno próbowali...

SUKCES ZESPOŁU BKS SKORPION

Redakcja, Informacja własna

2011-11-13

BKS Skorpion Szczecin został najlepszym klubem wśród młodzików podczas nieoficjalnych Mistrzostw Polski - turnieju im. Pawła Szydły w Poznaniu.

W turnieju udział brało dziesięciu zawodników oraz dwie zawodniczki klubu Skorpion oraz po jednym ze Sztormu Szczecin i Gardy Chojno, którzy są uczniami klas bokserskich Gimnazjum Mistrzostwa Sportowego przy ul .Mazurskiej 40 w Szczecinie.

Złote medale zdobyli:


Dominika Szymankiewicz (52kg), BKS Skorpion Szczecin, uczennica II kl. bokserskiej GM, zwyciężając jednogłośnie na pkt 3:0 zawodniczkę Kaczor Boks Team Wałbrzych

Dorian Kozłowski
(40kg), BKS Skorpion Szczecin, uczeń II kl. bokserskiej GM, pokonując w finale Pawła Przepiórkę z BKS Gorzów, AB 3 r

ROACH PRZYZNAJE SIĘ DO BŁĘDU

Redakcja, boxingscene.com

2011-11-13

Podobnie jak większość ekspertów i kibiców, Freddie Roach spodziewał się łatwego zwycięstwa Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO) w walce z Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO). Filipińczyk zwyciężył po zaciętej batalii, a werdykt (dwa do remisu) znów wywołał sporo kontrowersji.

- Byłem bardzo zaskoczony przebiegiem tego pojedynku - wyznał szkoleniowiec. - Spodziewałem się, że mój podopieczny wygra w pierwszych sześciu rundach. Okazało się, że bardzo się myliłem. To była bardzo wyrównana walka, wynik mógł pójść w każdą stronę. Manny zapewnił sobie zwycięstwo w dwóch ostatnich rundach. Nie chcę kolejnego starcia z Marquezem, ale będziemy musieli je zorganizować. Marquez zna sposób na Manny'ego, udowodnił to trzeci raz. Uważam, że należy mu się kolejna szansa.

PAWEŁ KOŁODZIEJ vs MAURO ADRIAN ORDIALES

Redakcja, youtube.com

2011-11-13

DLACZEGO NIE BYŁO NOKAUTU?

Redakcja, Sportbox.ru

2011-11-13

W ubiegły piątek w Moskwie Denis Lebiediew (23-1, 17 KO) pokonał na punkty Jamesa Toneya (73-7-3, 44 KO) i zgarnął tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w kategorii junior ciężkiej. Pojedynek nie należał do efektownych, a według sędziów punktowych wszystkie rundy wygrał Rosjanin. 32-letni Lebiediew wytłumczył, dlaczego swoje ataki opierał na kombinacjach złożonych z dwóch, trzech ciosów i nie dążył do znokautowania Amerykanina.

- Wszyscy mieli wrażenie, że mogę znokautować Toneya. Obejrzawszy kilka jego pojedynków, podczas przygotowań doszliśmy do wniosku, że w walce powinienem bić kombinacje składające się z maksimum dwóch, trzech ciosów. Ci, którzy przeciwko Toneyowi wyprowadzali dłuższe serie, na koniec przegrywali. Bardzo wnikliwie analizowaliśmy jego potyczkę z Wasilijem Żirowem i to ona stała się punktem wyjścia w naszych przygotwaniach. Wasja zasypywał Toneya gradem ciosów, ale James spokojnie się bronił, a potem sam wyprowadzał jeden lub dwa zniechęcające do życia uderzenia. Takie dwa ciosy przekreślają całą pracę rywala - wytłumaczył Lebiediew.

43-letni Toney od drugiej rundy walczył z kontuzją kolana, którego operację przeszedł dwa dni temu. Lebiediew o urazie rywala dowiedział się dopiero po walce.

- Podczas walki nie wiedziałem o kontuzji Toneya. Słyszałem tylko, jak Kostya Tszyu i Sasza Powietkin krzyczą: "Nie rozluźniaj się za bardzo, zachowaj uwagę!". Kostya od początku powtarzał, że Toney jest bardzo doświadczony, umie wszystko i kiedy zechce, może użyć każdej ze swoich sztuczek, dlatego trzeba być skupionym. Wobec tego mogę szczerze powiedzieć, że nawet przeceniałem go jako rywala. Walka była łatwiejsza niż oczekiwałem - przyznaje Rosjanin.

GOTZEW: PŁATOW NA DRODZE DO KLICZKÓW

Redakcja, Sportbox.ru

2011-11-13

Oleg Płatow (29-1, 23 KO), ukraiński pięściarz kategorii ciężkiej, po raz ostatni wychodził na ring w czerwcu ubiegłego roku. Menedżerowi zawodnika Iwaiło Gotzewowi nie przeszkadza to jednak twierdzić, że 28-latek z Dnipropietrowska w najbliższym czasie zawojuje swoją dywizję wagową.

- Myślę, że po dwóch walkach na rozgrzewkę zaczniemy poprawiać swoje pozycje w rankingach. Oleg to bardzo doświadczony i waleczny zawodnik. Dzięki temu mogę twierdzić, że bardzo szybko stanie się gwiazdą wagi ciężkiej. Będziemy starać się o jego awanse we wszystkich rankingach, w każdym razie wszystkie drogi prowadzą go do Kliczków - uważa Gotzew.

- Braci zanm bardzo dobrze, bo walczyli z nimi moi pięściarze: trzykrotnie Samuel Peter i raz Shannon Briggs. Biorąc pod uwagę styl Olega, to nie ma znaczenia, który z Kliczków będzie jego rywalem. Najważniejsze, żeby został oficjalnym pretendentem. Istotny jest też fakt, że Płatow, jak mówi się w Ameryce, ma "telewizyjny styl". Walka to widowisko, a pięściarze na ringu powinni być jak gladiatorzy, mają walczyć. Kliczkowie robią wszystko dla zwycięstwa, ale cierpi na tym styl - podkreśla menedżer.

W swoim bilansie walk Płatow ma już kilka wygranych nad przeciwnikami o znanych nazwiskach, między innymi Henrym Akinwande, Dannym Williamsem, Jasonem Gavernem czy Gbengą Oloukunem. Pięściarz przez pewien czas reprezentował grupę Sauerland Event, ale kontrakt z niemiecką stajnią już wygasł.

SZKARUPA PRZEGRAŁ Z WŁASOWEM

Redakcja, vringe.com

2011-11-13

Nie udał się dobrze znanemu polskim kibicom Romanowi Szkarupie (24-3-2, 8 KO) wyjazd do Estonii, gdzie wczoraj wieczorem przegrał przez techninczny nokaut w 3. rundzie z rosyjskim prospektem Maksimem Własowem (22-1, 12 KO). 25-latek z Samary zdobył tym samym pas WBC Baltic w kategorii super średniej.

Były zawodnik stajni Andrzeja Gmitruka padł na deski pod koniec trzeciej odsłony, jednak wstał i chciał kontynuować pojedynek. Nie pozwolił na to jednak trener Szkarupy, który przerwał walkę rzucając na ring ręcznik.

W innym pojedynku gali Kohtla-Järve 31-letni Aleksander Kotlobaj (21-2-1, 15 KO) wygrał przez TKO w siódmej rundzie z Mantasem Tarvydasem (18-11, 12 KO) z Litwy. Rosjanin obronił pas WBC Baltic w kategorii cruiser.

ALVARADO ZASTOPOWAŁ PRESCOTTA

Redakcja, Informacja własna

2011-11-13

Po kapitalnym i zaciętym widowisku w kategorii junior półśredniej Mike Alvarado (32-0, 23 KO) zastopował w ostatnich sekundach Breidisa Prescotta (24-4, 19 KO).

Po bardzo zaciętych pierwszych minutach, bombardier z Kolumbii rzucił wszystko na jedną szalę w czwartej rundzie i choć nie zdołał przewrócić swojego rywala, to na przerwę Alvarado schodził z zapuchniętymi ustami i rozciętą powieką na oku, mocno krwawiąc dodatkowo z nosa. Przetrwał jednak kryzys, w końcówce kolejnej odsłony zaczął powoli przejmować inicjatywę, by w szóstym starciu dwukrotnie omal nie wysłać Breidisa na deski, pod którym ugięły się nogi najpierw po lewym, a potem po prawym sierpowym.

W połowie siódmej rundy Prescotta dopadł poważny kryzys, na moment stanął i wydawało się, że ze zmęczenia może zaraz się przewrócić o własne nogi, ale przetrwał ciężkie chwile, by po przerwie zepchnąć do defensywy swojego przeciwnika. Pojedynek był niezwykle zażarty, trudny do punktowania, lecz przed ostatnią rundą chyba minimalnie prowadził jedyny dotąd pogromca Amira Khana. Kolumbijczyk nie dotrwał jednak do końca, gdyż sto sekund przed końcem walki nadział się najpierw na prawy podbródkowy, po którym Mike poprawił jeszcze krótkim lewym hakiem na szczękę, a zamroczony Prescott padł na matę. Zdołał podnieść się na osiem, jednak będąc potem w klinczu Alvarado wystrzelił trzykrotnie z rzędu prawym podbródkiem i półprzytomnego Kolumbijczyka od ciężkiego nokautu wyratował doświadczony sędzia Jay Nady, stopując go na minutę przed końcem.

LAMOTTA: ZA WALKĘ O PAS MUSIAŁEM ZAPŁACIĆ

Wojciech Czuba, Boxing News

2011-11-13

Legendarny czempion kategorii średniej ‘Wściekły Byk’ Jake LaMotta (83-19-4, 30 KO) ma 90 lat. Mimo zaawansowanego wieku, ten słynny przed laty pięściarz wciąż ma się świetnie. Nadal mieszka w Nowym Jorku i razem ze swoją partnerką życiową Denise Baker, występuje na scenie w jednym z tamtejszych teatrów. W przedstawieniu pod tytułem ‘Lady and the Champ’ Jake gra samego siebie, przybliżając zgromadzonym swoją burzliwą historię życia.

Jako zawodowiec w latach 1941-1954 stoczył aż 106 pojedynków, mimo tego na jego twarzy nie widać większych znaków tych ringowych wojen. Jego skóra jest wciąż gładka, a oczy wciąż posiadają to ostre spojrzenie, jakim obdarzał swoich ringowych rywali. Mimo 90 lat na karku były mistrz nadal regularnie ćwiczy, a czasami można go zobaczyć nawet jak biega po ulicach w pobliżu swojego apartamentu położonego przy 57 ulicy, w pobliżu pierwszej alei.

Jake twierdzi, że nigdy nie miał oficjalnego trenera, ponieważ wiedział o boksie więcej od nich wszystkich. Za swoją największą wadę uważał skłonności do tycia pomiędzy walkami, do których zawsze musiał zrzucać wiele kilogramów. Na jego długiej liście zwycięstw, figurują wielcy twardziele tamtych czasów o których dzisiaj nie pamięta już prawie nikt. Bo ‘Byk z Bronksu’, jak nazywano również LaMottę, nie unikał w ringu nikogo.

SPROTT I WALKER SPARUJĄ Z POWIETKINEM

Redakcja, Championat.com

2011-11-13

Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO), regularny mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej, wchodzi w decydujący okres przygotowań przed pojedynkiem z Cedricem Boswellem (35-1-0, 26 KO). Pierwsza obrona wywalczonego w sierpniu pasa odbędzie się 3 grudnia w helsińskiej Hartwall Arenie.

W treningach w podmoskiewskim Czechowie Powietkinowi pomagają dobrze znani pięściarze najcięższej kategorii - były mistrz Wielkiej Brytanii Michael Sprott (36-17-0, 17 KO) oraz Amerykanin Travis Walker (38-7-1, 30 KO).

- Aleksander to świetny zawodnik. Znakomicie czuje dystans i dostrzega właściwie wszysyko. Zarówno w głowę, jak i na tułów potrafi przyłożyć bardzo mocno, a do tego jest bardzo wytrzymały. Ma też doświadczonego trenera Teddy'ego Atlasa, który jest w stanie zrobić z niego wielkiego pięściarza - mówi 36-letni Sprott, który w ostatniej walce dość nieoczekiwanie sprawił trochę kłopotów mistrzowi Europy Aleksandrowi Dimitrence.

TRENER MARQUEZA: TO KPINA

Redakcja, Informacja prasowa

2011-11-13

Podobnie jak część obserwatorów, szkoleniowiec Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO) Ignacio Beristain jest mocno zawiedziony decyzją sędziów punktowych we wczorajszym pojedynku z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO).

- Takie decyzje sędziowskie to zwyczajna kpina z Marqueza, Pacquiao oraz wszystkich, którzy oglądali ten pojedynek. Takim obrotem sprawy jestem bardzo rozczarowany. Prawdziwym zwycięzcą był dzisiaj Marquez, a nie Pacquiao - twierdzi Beristain.

W MGM Grand w Las Vegas 32-letni Pacquiao wygrał w stosunku dwa do remisu i zachował pas mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej. Była to trzecia konfrontacja Filipińczyka z Marquezem. Dwie poprzednie, w 2004 i 2008 roku zakończyły się remisem oraz minimalną wygraną "Pacmana".

FURY vs PAJKIC - VIDEO

Redakcja, YouTube.com

2011-11-13

W główej walce wieczoru wczorajszej gali w Manchesterze kolejną wygraną do swojego rekrodu zapisał Tyson Fury (17-0, 12 KO). Po ciekawym pojedynku 23-letni Brytyjczyk wygrał przez techniczny nokaut w 3. rundzie z Nevenem Pajkicem (16-1, 5 KO), choć sam zapoznał się wcześniej z matą ringu. Fury obronił pas mistrza Wspólnoty Brytyjskiej w wadze ciężkiej.

PKB POZNAŃ WYGRAŁ W BIAŁYMSTOKU

Redakcja, poranny.pl

2011-11-13

W meczu Elitarnej Ligi Bokserskiej Hetman Białystok przegrał 11:12 z PKB Poznań. Goście zapewnili sobie drużynowe mistrzostwo Polski. W obozie gospodarzy poruszenie wywołała walka w kategorii 75 kg, gdy dwaj arbitrzy punktowi ze stolicy Wielkopolski wytypowali zwycięstwo Kamila Gardzielika z Kamilem Szeremetą.

- W tym momencie Poznań przegrywał, więc trzeba było dać zwycięstwo swojemu zawodnikowi. Nie czuję się przegrany i wynik walki na pewno powinien być na moją korzyść - mówił po kontrowersyjnym pojedynku rozgoryczony Szeremeta.

WYNIKI WALK I ZAPIS VIDEO MECZU >>

- Jestem zadowolony z tych, co zwyciężyli, ale i z tych, którzy przegrali. Każdy coś wniósł i dał z siebie wszystko pokazując, że trzeba się z nami liczyć - ocenia trener Hetmana Stanisław Wąsowski.

19 LAT TEMU BOWE ZOSTAŁ MISTRZEM ŚWIATA

Redakcja, youtube.com

2011-11-13

SUKCESY MŁODYCH POZNANIAKÓW

Redakcja, boks-poznan.pl

2011-11-13

Kolejny sukces podczas jednej z najważniejszych imprez krajowych odnieśli zawodnicy zaprzyjaźnionego klubu Boks Poznań. Na ziemi leszczyńskiej wywalczyli w finale Pucharu Polski Kadetów (4-6.11.11) aż trzy medale. W walce ćwierćfinałowej porażki doznał tylko Szymon Gmerek (63 kg), który przegrał z bardziej doświadczonym zawodnikiem, Dariuszem Ziemczykiem, boksującym na codzień w Skorpionie Szczecin.

Brązowy medal udało się zdobyć Nikodemowi Sierszulskiemu (75 kg), który w walce o medal pokonał przez dyskwalifikację w 3r. Błażeja Surowca z KSZO Ostrowca Świętokrzyskiego. W walce półfinałowej przyszło mu się spotkać z  Kamilem Bednarkiem (tegoroczny reprezentant Polski na Mistrzostwach Europy kadetów) z DKB Dzierżoniowa. Mańkut z Dolnego śląska pokonał naszego reprezentanta, ale trzeba przyznać że pojedynek stał na wysokim poziomie i mógł się podobać publiczności. Kamil zdobył pierwsze miejsce i został uznany najlepiej wyszkolonym technicznie pięściarzem Pucharu Polski.

UPADKI I WZLOTY MINIONEGO TYGODNIA

Wojciech Czuba, Informacja własna

2011-11-13

Czyli komu się powiodło w bokserskiej dżungli i został drapieżnikiem, a komu raczej nie i przyjął rolę ofiary. Tradycyjnie zaczniemy od dobrych wiadomości.

1. Kirkland zabijaka.
Po dwuletnim pobycie w więzieniu i dosyć nieoczekiwanej porażce przed czasem z nikomu nieznanym Japończykiem, który dynamitu w rękawicach bynajmniej nie posiadał, James Kirkland (30-1, 27 KO) wrócił w końcu do gry. Dokonał tego w sposób iście imponujący, stwarzając razem z Alfredo Angulo (20-2, 17 KO) thriller, który z pewnością będzie kandydatem do walki roku. Po niezwykłej pierwszej rundzie 27-letni Amerykanin zdołał ujarzmić starszego o dwa lata wściekłego ‘Psa’ i ostatecznie zastopować go w 6. odsłonie. Palce lizać.

2. Szkocki triumf.
Ricky Burns
(33-2, 9 KO) dokonał tego, czego bez powodzenia próbowali wcześniej dokonać jego dwaj rodacy Kevin Mitchell i Graham Earl. Waleczny Szkot po zaciętym pojedynku zwyciężył australijskiego bombardiera Michaela Katsidisa (28-5, 23 KO). Czyli potwierdziły się słowa angielskich dziennikarzy sportowych, którzy nazywali Rickyego "najgłębiej skrywaną brytyjską tajemnicą bokserską". W zeszłą sobotę tajemnica ujrzała światło dzienne.

ROACH I MANNY O WALCE

Jakub Biluński, boxingscene.com

2011-11-13

Trener Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO), Freddie Roach przyznaje, że walka jego pięściarza z Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO) była bardzo wyrównana, choć - według Roacha - atak w dwóch ostatnich rundach zapewnił Filipińczykowi zwycięstwo. Pacquiao skarży się natomiast na skurcze mięśni nóg.

- To była bardzo wyrównana walka. Byliśmy w stanie przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę dzięki wygranej Manny'ego w dwóch ostatnich rundach. Marquez czekał na okazję do kontry. Jeżeli rundy są wyrównane, wygraną daję agresorowi - powiedział Roach.

- Myślę, że Marquez zasługuje na rewanż. Ich walki były i będą wyrównane. Marquez walczył bardzo dobrze - dodał trener Manny'ego.

- To zaczęło się w czwartej rundzie. Czułem się tak źle, że straciłem mój balans. Za każdym razem, kiedy wyprowadzałem cios, czułem to w nogach - powiedział Pacquiao.

''ZŁODZIEJE CZASAMI NOSZĄ OŁÓWKI''

Jakub Biluński, ringtv

2011-11-13

Ron Borges z magazynu ''The Ring'' nie zostawia suchej nitki na sędziach, którzy dali Manny'emu Pacquiao (54-3-2, 38 KO) wygraną w trzecim pojedynku z Juanem Manuelem Marquezem (53-6-1, 39 KO).

- Złodzieje czasami noszą ołówki, zwłaszcza w Las Vegas. Jakimś cudem sędziowie Glenn Towbridge i Dave Moretti widzieli wygraną Pacquiao. Większość ekspertów oglądających walkę z miejsc tuż przy ringu widziało zdecydowane zwycięstwo Marqueza. Najczęściej mówiło się o wygranej Meksykanina 116-112 lub 117-112. Ostateczną ocenę wydaje często publiczność, która tym razem wygwizdała decyzję sędziów i wypowiedzi Pacquiao po walce. Sfrustrowany Marquez nie wydawał się zainteresowany dochodami z pojedynku. Przeważyło rozczarowanie werdyktem - oto fragment tekstu Borgesa.

SHOWBIZNES WYGRAŁ ZE SPORTEM

Tomasz Ratajczak, Opinia własna

2011-11-13

Niestety po raz kolejny cierpliwość i wyrozumiałość kibiców boksu została wystawiona na ciężką próbę, po tym, gdy minionej nocy na ringu w Las Vegas jeden z bardziej przereklamowanych pięściarzy w ostatnich latach, po przegranej walce dostał w prezencie od sędziów niezasłużone zwycięstwo z rywalem, którego w ten sposób pokonał niesprawiedliwie już po raz trzeci. Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) okazał się prawdziwym fatum dla Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO), ale wina spada oczywiście nie na zawodnika, lecz punktujących walkę sędziów. W pojedynku, w którym w najlepszym razie można było dać "Pacmanowi" cztery rundy, jeden z nich widział remis, a dwóch punktowe zwycięstwo kongresmana z Filipin. Warto zapamiętać nazwiska tych rabusiów, którzy pozbawili Marqueza z w pełni zasłużonego zwycięstwa - Dave Moretti i Glenn Trowbridge.

Dlaczego Meksykanin przegrał wygraną walkę? Odpowiedź jest niestety prosta - "kasa misiu, kasa". Miliony kibiców oczekują od dawna wielkiego starcia dwóch liderów rankingu P4P - "Pacmana" właśnie, oraz niepokonanego Floyda Mayweathera Jr. (42-0, 26 KO). Marquez już z Mayweatherem walczył i zebrał straszne cięgi, przegrywając do wiwatu prawie wszystkie rundy. A w Pacquiao wielu kibiców upatruje tego, który pierwszy pokona pyszałkowatego "Moneya" (ciekaw jestem jakim cudem...). Oczywiście głównym wygranym jest Bob Arum, który już zaciera ręce licząc wpływy z planowanej na wiosnę potyczki, lub proponując bezczelnie czwartą rewanżową walkę, kolejny raz okradzionemu ze zwycięstwa Marquezowi. Na jego miejscu rzeczywiście omijałbym Meksyk. Bowiem choć nikogo nie złapiemy za rękę, można być pewnym, że na ringu w Las Vegas wygrały biznesowe układy, a nie sport. Z Pacquiao pokonanym przez Marqueza, pogromca Meksykanina, Mayweather z pewnością nie chciałby walczyć i wielka kasa przeszłaby wielu osobom - nie tylko obu pięściarzom - koło nosa. Takich dochodów nikt nie spodziewał się po ewentualnej walce Mayweather-Marquez II.

W każdym razie wszyscy, którzy jeszcze do niedawna ślepo wierzyli w geniusz swojego idola, oczekując jego walki z nielubianym za ekscentryczny styl bycia Mayweatherem, teraz muszą zrewidować swoje poglądy. "Pacman" chyba myślami jest już bardziej na fotelu prezydenta Filipin, co przepowiada mu Arum, niż w realiach ringowej wojny. Może nawet uwierzył w swój niemal boski status jaki ma w rodzinnym kraju, gdyż jego zdziwienie na gwizdy publiczności po oszukańczym werdykcie w Las Vegas było autentyczne. On nie rozumiał, dlaczego zwykle tak kochająca go publiczność, protestuje wobec rabunku dokonanego na zwycięskim Marquezie. Jednak Filipińczyk w takiej dyspozycji jak wczorajszego wieczoru, w przypadku ewentualnej walki z Mayweatherem, zostanie zdeklasowany i nawet "chcący dobrze" sędziowie nie pomogą.

Rabunek w MGM Grand jest tym bardziej bolesny, że psuje reputację całej dyscypliny, w której coraz mniej sportowej rywalizacji, a coraz więcej showbiznesowego cyrku. Wszystko dokonało się zresztą w odpowiedniej scenerii - w końcu Meksykanin został ograbiony w stolicy hazardu. W tej bokserskiej ruletce miał jednak przeciw sobie zbyt wielu graczy i choć rozbił bank, wraca do domu bez nagrody. A wraz z nim wszyscy ci, którzy podobnie jak autor tego felietonu widzieli wyraźne (w granicach 116-112, 117-111) zwycięstwo dzielnego Meksykanina. Marquez zaimponował mi tego wieczoru, pokazując faworyzowanemu Pacquiao, że jego miejsce jest raczej w filipińskim kongresie niż na szczycie listy P4P. Zdecydowanym liderem rankingu pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe jest obecnie Floyd Mayweather Jr. i na horyzoncie nie widać rywala, który w najbliższym czasie mógłby zagrozić jego pozycji.

STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE

Wojciech Czuba, Boxing News

2011-11-13

Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor.

Te wypowiedziane kilkadziesiąt lat temu przez Józefa Becka słowa, idealnie pasują dzisiaj do dwóch dumnych wojowników. Mający 38 lat Meksykanin Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO) za kilka godzin ponownie stanie przed szansą, aby udowodnić całemu światu, a w głównej mierze samemu sobie, że wie jak pokonać młodszego o 6 lat Manny’ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Filipiński król uważa to za nonsens i głośno zapowiada, że tym razem znokautuje swojego wielkiego rywala. Do długo oczekiwanej i określanej największą w tym roku rywalizacją w boksie zawodowym dojdzie na ringu w słynnym MGM Grand w Las Vegas. Pacquiao- Marquez cześć trzecia!

Starzy znajomi.

Po raz pierwszy spotkali się w 2004 roku w kategorii piórkowej i po niezwykłej pierwszej rundzie w której Marquez trzy razy lądował na deskach, w dalszej części pojedynek tak się wyrównał, że sędziowie orzekli remis. Oczywiście ta filipińsko-meksykańska wojna przez wszystkich kibiców na całym świecie uznana została za prawdziwy ringowy klasyk.

Do rewanżu doszło 4 lata później w dywizji super piórkowej. Po 12. elektryzujących rundach w których ponownie losy walki zmieniały się jak w kalejdoskopie, zwycięzcą ogłoszono Pacquiao. Filipińczyk zwyciężył jednak tylko jednym punktem, a wynik ten był długo i żarliwie komentowany, dzieląc znawców i ekspertów ponownie na dwa obozy.

Za kilka godzin obaj panowie skrzyżują rękawice po raz trzeci. Tym razem w dywizji półśredniej, w której Meksykanin ostatni raz wystąpił ponad dwa lata temu, kiedy to został zdeklasowany przez pięściarskiego wirtuoza Floyda Mayweathera (42-0, 26 KO). Oczywiście 'Pacman' nie jest olbrzymim półśrednim, ale sprawdził się już kilkukrotnie w starciach z czołowymi zawodnikami z tej kategorii, fundując im srogie bicie. Jak chociażby w swoim ostatnim występie w maju tego roku, kiedy to po zadziwiająco jednostronnym pojedynku zwyciężył Shanea Mosleya (46-7-1, 39 KO).

CIEKAWE WALKI W MANCHESTERZE

Jakub Biluński, Informacja własna

2011-11-13

Oprócz pełnej emocji walki Tysona Fury'ego (17-0, 12 KO) na gali w Manchesterze miały miejsce dwa inne ciekawe pojedynki. W pierwszym z nich Denton Vassell (19-0, 9 KO) pokonał Samuela Colombana (20-4, 10 KO) po dwunastu zaciętych rundach.

Vassell dążył do walki w półdystansie, często mocno trafiał uderzeniami na korpus i kontrolował przebieg pojedynku, ale Colomban w każdej rundzie starał się odgryzać ciosami prostymi i potwierdził swoją reputację boksera niesamowicie odpornego, przyjmując w ostatnich rundach kilka soczystych lewych sierpów w okolice skroni. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 117-112 i dwa razy 116-112, wszyscy dla Vassella, który obronił tytuł mistrza Wspólnoty Brytyjskiej wagi półśredniej.

W kolejnej walce udany zawodowy debiut zaliczył utalentowany syn Chrisa Eubanka, Chris Eubank Junior (1-0, 1 KO), który pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie dobrego znajomego polskich kibiców, Kirilasa Psonko (8-16-1, 6 KO). Młody Eubank skopiował wejście do ringu swojego charyzmatycznego ojca i również między linami starał się chwilami naśladować legendę ''Simply The Best''. W najbliższych latach przekonamy się, Chris czy zdoła nawiązać do dokonań sławnego rodzica.

ANDRZEJ WAWRZYK vs NELSON DARIO DOMINGUEZ

Redakcja, youtube.com

2011-11-13

PACQUIAO STRACIŁ 'OKO TYGRYSA'

Redakcja, Informacja własna

2011-11-13

Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO) ma kolejny powód do narzekania - po dwunastu zaciętych rundach po raz kolejny przegrał z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO), tym razem bez nokdaunów. Po ostatnim gongu 'Dinamita' był pewny zwycięstwa, a zawiedziony 'Pacman' nie uniósł rąk w górę. Dwaj sędziowie wygraną przyznali jednak filipińskiemu gwiazdorowi, co część kibiców przywitała gwizdami... Czy czwarta walka się odbędzie? Musi.

Pierwsza runda bez historii. Marquez trafia ładną serią ciosów na korpus, ale Pacquiao odpowiada bezpośrednim lewym. Filipińczyk wciąż boksuje zachowawczo w drugiej odsłonie, Meksykanin nastawia się na kontry. Pacquiao czeka na błąd, Marquez jednak jest bardzo ostrożny. 'Pacman' dwukrotnie znakomicie kontruje prawym sierpowym i powoli wchodzi w swój rytm.

Manny aktywniejszy w czwartej odsłonie, kilka razy trafia 'Dinamitę'. Marquez odpowiada, ale przegrywa to starcie. W piątej rundzie obydwaj mieli swoje momenty. W szóstej odsłonie mamy wreszcie zalążek wojny. Marquez sporo bije na korpus, jednak gubi się, gdy Pacquiao decyduje się na otwarty atak. Świetna siódma runda - Pacquiao podkręca tempo i częściej trafia, ale Marquez zachowuje spokój i odpowiada swoimi akcjami. Póki co 'Dinamita' znakomicie radzi sobie z chaotycznie boksującym Filipińczykiem..

W ósmej rundzie Manny wciąż niczego nie zmienia. Pojedynek jest wyrównany, być może z przewagą Marqueza. Pacquiao cały czas nie pokręca tempa, w jego narożniku spokój. W ostatniej minucie dziewiątego starcia w końcu rozgorzała wojna, w której przeważa 'Pacman'. Marquez odpowiada, ale przyjmuje coraz więcej. Być może opada z sił... Problemem Pacquiao jest brak celności i... pomysłu. Manny bardzo otwiera się w wymianach, jednak Marquez jest już wyczerpany. Wygląda na to, że brak agresji Pacquiao jest nieuleczalny. Pacquiao w ataku, ale nie potrafi znaleźć sposobu. Po zderzeniu głową nad prawym okiem Filipińczyka pojawiło się rozcięcie. Ostatnia runda może zadecydować o wszystkim.

Manny atakuje, ale nie idzie na całość. Brak mu agresji - po raz kolejny Freddie Roach nie potrafi go dobrze nastawić do walki. Wygląda na to, że 'Pacman' myślami nie jest już przy boksie i Marquez wykorzystuje to znakomicie. Ostatnią rundę, podobnie jak większość starć tego wyrównanego pojedynku, trudno punktować. Dwaj sędziowie przyznają wygraną 'Pacmanowi', trzeci widzi remis (114-114, 116-112, 115-113). W kontrowersyjnych okolicznościach zwycięża Filipińczyk, ale traci pozycję króla P4P, która należy się Floydowi Mayweatherowi Juniorowi.

PACQUIAO vs MARQUEZ III W STATYSTYKACH

Redakcja, CompuBox

2011-11-13

Kilka godzin temu przedstawialiśmy już statystyki z walki, jednak przy kontrowersjach jakie wywołał werdykt faworyzujący Manny'ego Pacquiao (54-3-2, 38 KO), warto przyjrzeć się im bardziej dokładnie. Odpowiadają one na pytanie dlaczego Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO) słusznie po raz drugi z rzędu przegrał z Filipińczykiem. Miejmy nadzieję, że czwarte starcie 'Pacmana' z 'Dinamitą' jasno wskaże lepszego zawodnika.

PACQUIAO UDERZAŁ CZĘŚCIEJ >>

W dziewięciu odsłonach (1,2,4,5,6,7,10,11 i 12) Manny doprowadził do celu więcej ciosów. W dwóch starciach (3 i 9) obydwaj zawodnicy uderzali celnie tyle samo razy i tylko w jednej rundzie (8) przewagę uzyskał Meksykanin. Oczywiście ilość celnych ciosów niekoniecznie odzwierciedla się na punktacji sędziów, ale bezpiecznie będzie przyznać Pacquiao rundy 1,4,6,7,10,11 i 12, a Marquezowi starcia 2,3,5,8 i 9, co daje nam wynik 115-113 dla Filipińczyka.

Runda 1.
Pacquiao - 11/38 (29%)
Marquez - 7/32 (22%)

Runda 2.
Pacquiao - 9/42 (21%)
Marquez  - 8/30 (27%)

Runda 3.
Pacquiao - 10/53 (19%)
Marquez - 10/39 (26%)

Runda 4.
Pacquiao - 15/47 (32%)
Marquez - 12/43 (28%)

Runda 5.
Pacquiao - 13/45 (29%)
Marquez - 12/34 (35%)

Encyklopedia: ''Sting Like a Bee'' Jose Torresa

Jakub Biluński, Opracowanie własne

2011-11-13

''Sting Like a Bee'' Jose Torresa - wydana w 1971 roku książka poświęcona Muhammadowi Alemu. Jej pełny tytuł to ''Sting Like a Bee: The Muhammad Ali Story''. Autor książki, Portorykańczyk Jose Torres (1936-2009) był pierwszym latynoskim mistrzem świata wagi półciężkiej i w 1997 roku został wybrany do Bokserskiej Galerii Sławy. ''Sting Like a Bee'' jest podzielona na trzy części. W pierwszej Torres skupia się na powrocie Alego do boksu w 1970 roku i walkach ''Największego'' poprzedzających pierwszy pojedynek z Joe Frazierem. Druga część (napisana przez Torresa wspólnie z Burtem Sugarem) ma charakter klasycznej biografii, w trzeciej zaś Torres opisuje ''Walkę Stulecia'', czyli Ali-Frazier I. Autorem wstępu do książki jest Norman Mailer. ''Sting Like A Bee'' została uznana za dzieło pionierskie, szczególnie ze względu na realistyczne, pełne detali opisy walk. Tim Gebhart z ''BC Book Review'' nazwał książkę Torresa ''niekwestionowanym klasykiem'' i stwierdził, że autor ''zabiera nas w podróż do wnętrza gymu, szatni i umysłu boksera''.

KARTY PUNKTOWE WALKI PACQUIAO-MARQUEZ

Redakcja, badlefthook.com

2011-11-13

Karty punktowe po zakończonej kontrowersyjnym werdyktem walce Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) vs Juan Manuel Marquez (53-6-1, 39 KO).

WYWIAD Z ANDRZEJEM KOSTYRĄ

Mateusz Fudala, Nagranie własne

2011-11-13

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Andrzejem Kostyrą, świetnie znanym sympatykom boksu w Polsce z komentowania wydarzeń bokserskich w telewizji Polsat. Dziennikarza redakcji sportowej Super Expressu pytaliśmy o jego opinie na temat najlepszych polskich pięściarzy, między innymi Tomasza Adamka i Krzysztofa Włodarczyka.



Panel logowania
Login:
Hasło:
 
 
Zapamiętaj
Bokser.org przegląda teraz 13623 gości
oraz 207 zalogowanych użytkowników,
przy długości sesji 4:00 godziny.
Statystyki

MMA