Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO) zapewnia, że do trzeciej walki z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) przygotował się jeszcze lepiej, niż do poprzednich dwóch. Jego zaawansowany wiek (38 lat) nie będzie problemem, co potwiedza również znakomity szkoleniowiec - Nacho Beristain.
- Znów jestem przygotowany na zwycięstwo. Wygrałem pierwsze dwie walki i z tą myślą będę wchodził do ringu. Zdaję sobie sprawę, że poprzednie pojedynki z Pacquiao były bardzo zacięte. W trzecim starciu roztrzygnie się, który z nas jest naprawdę lepszy. Nie tylko mój team twierdzi, że wygrałem tamte walki. Mówią to również kibice i media - powiedział 'Dinamita'.
- Wiek nie będzie problemem. Jestem doskonale przygotowany, tak samo gotowy jak przed laty. Wolałbym walczyć z Pacquiao jeszcze 3 lub 4 razy, niż ponownie wychodzić do ringu z Mayweatherem. On nie walczy, nie bije się. Wszyscy wiemy, że Pacquiao jest inny, więc spodziewamy się kolejnej wielkiej wojny - dodaje Meksykanin.
- Pacquiao stał się w ostatnim czasie zawodnikiem boksującym lepiej technicznie, jednak Marquez również się rozwinął - zapewnia Beristain. - Jest bardziej doświadczony, będzie skupiony i gotowy na wszystko. Moim zdaniem da występ na poziomie 24-latka.
W sobotę w kasynie Mohegan Sun w Uncasville w Connecticut niepokonany Mariusz Wach (25-0, 13 KO) zmierzy się z byłym mistrzem świata w wadze ciężkiej, pogromcą Lennoxa Lewisa, Oliverem McCallem (56-11, 37 KO). Wach przed walką rozmawiał z "Super Expressem".
- Twój najbliższy przeciwnik ma 46 lat, niektórzy mówią, że obijasz emerytów.
Mariusz Wach: - Są tacy, którym się nigdy nic nie będzie podobało. Jeśli bym walczył z 19-latkiem, to by mówili, że obijałam małolatów bez rekordu. Teraz będą narzekać, że leję starszych. W ogóle nie przejmuję się takim gadaniem. W wadze cięż-kiej z pięściarzami jest jak z winem: im starsi, tym lepsi. Mają doświadczenie w ringu i ciągle mocne ciosy. Spójrz na takiego Bernarda Hopkinsa, George'a Foremana czy Evandera Holyfielda. Oni wszyscy po czterdziestce byli ciągle w świetnej formie.
- Albo taki Andrzej Gołota, który ma 43 lata i wraca do boksu. Może on będzie twoim kolejnym przeciwnikiem?
- Tak, pewnie spotkam się z nim. Ale 5 listopada na mojej najbliższej walce, gdyż zapowiadał się, że będzie na niej. A poważnie mówiąc, to bratobójcze pojedynki bokserskie nikomu nie przynoszą nic dobrego, nie chcę walczyć z Polakami. Jeśli Andrzej się dobrze czuje, to niech wraca do bosku. Chętnie mu pokibicuję, bo dla mnie zawsze był i będzie legendą boksu i nikt mu tego nie zabierze.
- Ostatnio jego legenda jest chyba zagrożona, gdyż na drugiego Gołotę typują twojego kolegę, Artura Szpilkę...
- A ja słyszałem, że on ma być drugim Mikiem Tysonem. Artura prywatnie bardzo lubię, ale musi jeszcze trochę poboksować, aby zawalczyć o mistrzostwo świata. Ma talent i serce do boksu, a na jego wielkie walki przyjdzie jeszcze czas.
- Dobrze ci płacą w tej Ameryce za boksowanie?
- (śmiech) Nie wiesz, że dżentelmeni nie gadają o forsie.
- A kto powiedział, że jesteś dżentelmenem?
- Ja. Zarabiam dostatecznie dobrze, że wystarcza mi na życie, niczego mi nie brakuje, nie narzekam. Wiem, że wraz z kolejnymi walkami przyjdą większe pieniądze, jestem cierpliwy.
- Twoja narzeczona Marta też chyba ma anielską cierpliwość. Ona w Polsce, ty za oceanem. Tak się da żyć?
- Da, i to bardzo dobrze, jesteśmy razem już od ośmiu lat, nie mamy ślubu, bo jakoś nigdy nie ma na to czasu, ale jest nam ze sobą bardzo dobrze. Miło jest za sobą tęsknić, lubię też te powroty do domu i czułe powitania (śmiech). Nie mamy też czasu na kłótnie. A rozmawiamy każdego dnia przez Skype'a, więc nic nam nie umyka.
- Czy pojedynek z McCallem będzie twoim ostatnim w tym roku?
- Tak myśleliśmy. Ale może zawalczę jeszcze raz w grudniu. Jednak nic na siłę, wracam do Polski. W Stanach melduję się z powrotem w styczniu i wznawiam treningi. Chciałbym jeszcze za pośrednictwem "Super Expressu" pozdrowić wszystkich fanów boksu i zachęcić do oglądania naszej gali w Polsacie Sport.
Już jutro w 'Lodowym Pałacu' w Moskwie dojdzie do bardzo ciekawej potyczki w kategorii junior ciężkiej. Uznawany przez wielu za niekoronowanego mistrza świata Denis Lebiediew (22-1, 17 KO) po pokonaniu genialnego Roya Jonesa Juniora stanie w szranki z kolejną amerykańską legendą boksu - Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem pojedynku jest 32-letni Rosjanin, nikt jednak nie wie, co zaprezentuje kibicom ekscentryczny 'Lights Out'. Jeśli 43-letni Toney był w stanie przygotować formę, jaką imponował jeszcze kilka lat temu, Lebiediewa może czekać bardzo ciężka noc. Ceremonia ważenia przyniesie nam odpowiedź na wiele pytań...
Wygrana Lebiediewa - 1.13
Wygrana Lebiediewa przed czasem - 1.80
Wygrana Lebiediewa na punkty - 2.20
Remis - 31.00
Wygrana Toneya - 5.50
Wygrana Toneya przed czasem - 13.00
Wygrana Toneya na punkty - 11.00
Kilka godzin temu informowaliśmy, że pojedynek Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) z byłym mistrzem świata, Oliverem McCallem (56-11, 37 KO), został w nagłym trybie odwołany i w miejsce 'Atomowego Byka" zakontraktowano jego rodaka, Jasona Gaverna (21-8-4, 10 KO). Jak zapewnił naszą redakcję "Wiking", nieoczekiwana zmiana przeciwnika nie zrobiła na nim większego wrażenia:
- Czuję, że jestem psychicznie mocny i już powoli przestawiam się na nowego oponenta - zapewnia Mariusz. - O zmianie rywala dowiedziałem się dosłownie parę godzin temu. Zrobiliśmy więc wszystko, co w takiej chwili należy zrobić, czyli obejrzeliśmy jego kilka walk i ...tyle. W sobotę po prostu wyjdę do ringu, zobaczę w jakiej jest dyspozycji i wymyślimy plan na ten pojedynek. Szkoda, że nie dojdzie do potyczki z McCallem, którego styl bardziej by mi "leżał". Gavern to prezentuje najgorszy typ bokserów jakich znam, takich, którzy robią dużo szumu i zawsze są niebezpieczni. Ale wszystko jest w porządku. Jestem gotowy na tę wojenkę.
Przy okazji Mariusz zdradził nam jaki miał plan taktyczny na pojedynek z 46-letnim byłym mistrzem świata i zwycięzcą Lennoxa Lewisa:
- Założenia były proste - przez 3 rundy nie dać się za bardzo poobijać, a potem narzucić rywalowi swój styl walki i ...zlać go - zakończył podopieczny Mariusza Kołodzieja.
Przypominamy, że wspomniana rywalizacja, której stawką będzie pas WBC International odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w Mohegan Sun Arena w Uncasville. Galę transmitować będzie Polsat Sport.
Około 13:30 polskiego czasu rozpoczęła się oficjalna ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą w Moskwie, gdzie pojedynkiem wieczoru będzie starcie Denisa Lebiediewa (21-1, 17 KO) i Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO) o tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej. Zarówno Rosjanin, jak i Amerykanin zmieścili się w wymaganym limicie 200 funtów (ok. 90, 7 kg). Zgodnie z przewidywaniami, większy zapas zachował 32-letni Lebiediew, który wniósł na wagę 89,8 kg. Z kolei przy nazwisku ważącego jeszcze niedawno grubo ponad 100 kg Toneya oficjele zanotowali rezultat 90,4 kg.
- Cóż, skoro Freddie Roach jest zaskoczony faktem, że jestem przekonany o swojej wyższości w dwóch pierwszych walkach, to ja jestem zaskoczony tym, że nie przyznano mi zwycięstwa - powiedział Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO), nawiązując podczas konferencji prasowej do słów sławnego trenera Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO), z którym meksykański wojownik skrzyżuje rękawice w następną sobotę.
- Obie strony mają swoje zdanie na pewne tematy, a według mnie wygrałem dwukrotnie. Na pewno więc jestem tak samo zmotywowany jak Manny, gdyż traktuję ten pojedynek bardzo osobiście. Walka będzie świetnym widowiskiem dla kibiców, ponieważ zarówno ja jak i Manny tak bardzo chcemy wygrać i udowodnić, kto tak naprawdę jest lepszy. Trzecie starcie powinno to wyjaśnić raz na zawsze, bo przecież nie tylko my byliśmy zdania, że powinniśmy wygrać za pierwszym i drugim razem. Nie sądzę też by wiek miał tu jakiekolwiek znaczenie. Trenowałem bowiem wyjątkowo ciężko i czuję się równie dobrze jak kilka lat temu. Szykuje się nam wielka wojna - zakończył Marquez.
W sobotę w kasynie Mohegan Sun w Uncasville w Connecticut niepokonany Mariusz Wach (25-0, 13 KO) zmierzy się z byłym mistrzem świata w wadze ciężkiej, pogromcą Lennoxa Lewisa, Oliverem McCallem (56-11, 37 KO). Zapraszamy na wypowiedzi 'Wikinga' oraz jego sparingpartnerów na temat przygotowań i szans Wacha na najwyższe trofea w wadze królewskiej. W treningach Wachowi pomagali Amerykanie Faruq Saleem (38-1, 32 KO) i Tyyab Beale (5-3, 1 KO).
Grupa 12 round KnockOut Promotions poinformowała, że 12 listopada podczas gali boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night" w Gdyni rywalem wracającego do zdrowia po kontuzji Pawła Kolodzieja (28-0, 16 KO) będzie 36-letni Argentyńczyk Mauro Adrian Ordiales (26-8, 24 KO).
Pojedynek najprawdopodobniej zakontraktowany będzie na 12 rund, zaś stawką będzie międzynarodowy pas WBA wagi junior ciężkiej, który Polak zdobył w Krynicy, pokonując Amerykanina Feliksa Corę jr. Oprócz "Harnasia" w Gdyni wystąpią także: Andrzej Wawrzyk, Rafał Jackiewicz, Izuagbe Ugonoh, Krzysztof Zimnoch i Cezary Samełko.
W ubiegłym miesiącu Floyd Mayweather (42-0, 26 KO) powrócił udanie na ring po długiej przerwie, choć jego zwycięstwo nad Victorem Ortizem pozostawiło spory niesmak, a jeszcze większy wywiad po walce z Larry Merchantem. Według najnowszych doniesień mistrz świata wagi półśredniej według federacji WBC kolejny pojedynek stoczy dopiero 5 maja w sławnej MGM Grand w Las Vegas.
Oficjalnie oczywiście nie poznaliśmy jeszcze nazwiska rywala "Pięknisia", lecz jego doradca Leonard Ellerbe przyznaje, iż głównym celem będzie Manny Pacquiao (53-3-2, 38).
- Floyd dał jasno do zrozumienia, że szukamy największej z możliwych walk, a wszyscy przecież wiemy o jaką potyczkę chodzi. Floyd chce dać kibicom to, na co czekają - powiedział Ellerbe.
Już jutro w Moskwie dojdzie do długo wyczekiwanego pojedynku Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) z Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO). Stawką tej walki będzie pas WBA Interim w kategorii junior ciężkiej. Redaktorzy BOKSER.ORG podzielili się z Wami swoimi przewidywaniami na tę walkę. Zapraszamy do dyskusji w komentarzach, jaki według Was będzie scenariusz piątkowego wieczoru w moskiewskim Ice Palace?
- Nie wierzę w odrodzenie Jamesa Toneya i jego wielkiej kariery, choć wierzę w jego genialną defensywę. Spodziewam się więc walki podobnej do tej Lebiediewa z Royem Jonesem, choć zakończonej na punkty, bowiem obrona "Lights Out" jest szczelniejsza, a i głowa wydaje się twardsza. Na końcu minimalne zwycięstwo Rosjanina na punkty po dobrym początku i dzięki lepszej końcówce. Toney zabierze młodszemu rywalowi kilka rund w środku i może sprawić, że momentami będzie wyglądał nieporadnie, lecz na końcu to ręka Denisa pójdzie w górę – przewiduje redaktor naczelny, Łukasz Furman.
- Wypalony Roy Jones pokazał, że Lebiediew jest mocno przereklamowany i nie leżą mu "śliscy" pięściarze. Jeśli Toney potrafi zbliżyć się do formy, jaką prezentował jeszcze kilka lat temu, może po zaciętej walce wygrać na punkty, a nawet pokusić się o TKO na stosunkowo prostym rosyjskim zawodniku. Jeżeli jednak "Lights Out" robi jedynie dobrą minę do złej gry, to będzie to walka do jednej bramki. Toney zawsze potrafił przyjąć, więc ciężko będzie go znokautować, ale skoro Samuel Peter potrafił go ograć, może to zrobić również Lebiediew. Ceremonia ważenia przyniesie odpowiedź na wiele pytań – uważa Leszek Dudek.
Pozostałe typy w rozwinięciu
Walka Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) z byłym mistrzem świata Oliverem McCallem (56-11, 37 KO) została odwołana. Miejsce 46-letniego Amerykanina zajmie jego rodak, o dwanaście lat młodszy Jason Gavern (21-8-4, 10 KO).
"Atomowego Byka" do walki z naszym reprezentantem nie dopuściła komisja sportowa stanu Connecticut. W ten sposób szansę otrzymał Gavern, który na propozycję grupy Global Boxing Promotions odpowiedział bardzo szybko.
Polskim kibicom Gavern może kojarzyć się jako sparingpartner Tomasza Adamka przed starciem z Jasonem Estradą. W maju ubiegłego roku, podczas gali Kliczko-Sosnowski w Gelsenkirchen bokser z Florydy dość niespodziewanie (acz po bardzo nudnej walce) zremisował z Jonathonem Banksem. Od tamtej pory zanotował dwie wygrane i porażkę. Ostatnio walczył w sierpniu, nokautując już w pierwszej rundzie przeciętnego Bobby'ego O'Bannona.
Starcie o należący do Wacha pas WBC International odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w Uncasville. Galę transmitować będzie Polsat Sport.
Nowy rywal Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) zapewnia o swoim bojowym nastawieniu. Jason Gavern (21-8-4, 10 KO) zajął dziś miejsce Olivera McCalla, którego komisja sportowa stanu Connecticut nie dopuściła do sobotniej potyczki z Polakiem w Uncasville. Pięściarz z Florydy zapowiada, że wykorzysta daną mu przez los okazję.
- Dla mnie to norma. Późno dostaję telefon i rywale myślą, że łatwo mnie pokonają, bo o walce dowiaduję się na dwa lub trzy dni przed. Kończy się tak, że wszyscy są zaskoczeni. Taki plan obowiązuje również teraz. Jedna, dwie walki i zacznę być brany pod uwagę przy dobieraniu rywali dla mistrzów świata. Starcie z Wachem może wywindować mnie na taką pozycję. Mam nadzieję, że Mariusz spodziewa się prawdziwej walki - mówi 34-letni Amerykanin.
- Wach trenuje od dłuższego czasu, a jego poczynania podczas obozu treningowego można łatwo znaleźć w internecie. Wiem, że jest w formie. Chcę narzucić na niego wielką presję. Ciśnienie rozsadza rury. Im więcej narzucę presji, tym większe kłopoty będzie miał w późniejszych rundach - prognozuje Gavern.
Kilkanaście dni temu odwiedziliśmy z kamerą sekcję bokserską klubu Broń Radom. Przedstawiamy rozmowę z Tomaszem Piątkiem, kilkakrotnym medalistą imprez rangi mistrzowskiej w Polsce (w 2006 roku był złotym medalistą MP juniorów). 23-letniego zawodnika pytaliśmy o początki z boksem, warunki w rodzimym klubie oraz pięściarskie ambicje.
Niech Toney zachowuje się tak, jak chce. Ja go wychowywał nie będę, nie nazywam się Makarenko - mówił nam wczoraj Denis Lebiediew (22-1, 17 KO), który jutro, na dystansie 12 rund skrzyżuje rękawice z Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO), byłym mistrzem świata w trzech kategoriach wagowych. 32-letniego pięściarza spotkaliśmy na meczu hokejowym CSKA Moskwa - Witjaz Czechów. W ramach promocji pojedynku z Toneyem, rosyjski bokser oficjalnie otworzył spotkanie, dokonując symbolicznego rzucenia krążka na lód. Następnie, w towarzystwie swojego trenera Kostyi Tszyu, przez kilkanaście minut rozdawał autografy i pozował do zdjęć w głównym holu obiektu CSKA.
Aleksander Krasjuk, dyrektor ukraińskiego oddziału, należącej do braci Kliczków, grupy promotorskiej K2, powiedział, że mistrz świata WBC wagi ciężkiej, Witalij Kliczko (43-2, 40 KO), może w przyszłym roku stoczyć pojedynek na stadionie "Olimpijskim" w Kijowie. Zdaniem Krasjuka prawdopodobnym rywalem starszego z ukraińskich braci będzie nieco zapomniany były mistrz świata WBA, Rosjanin Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO).
- Rywalem Witalija będzie najprawdopodobniej Nikołaj Wałujew - informuje Ukrainiec. - To oczywiste, że Kliczko nigdzie nie będzie miał tak wspaniałego dopingu jak we własnym domu, więc od dawna jego marzeniem jest walka w Kijowie.
Stadion Olimpijski w Kijowie, który będzie jedną z aren przyszłorocznych piłkarskich Mistrzostw Europy, może pomieścić aż 70 000 widzów. Po ostatniej przebudowie idealnie nadaje się na zorganizowanie tam wielkiej gali bokserskiej. Kiedy zatem możliwa byłaby walka Kliczki z Wałujewem?
- Być może jeszcze przed Mistrzostwami Europy, ale nie wykluczamy, że nieco później - asekuruje się nieco Krasjuk.
Podobno niezależnie od tego, czy "Rosyjski Gigant" zgodzi się na walkę z mistrzem świata WBC, negocjacje w sprawie organizacji w Kijowie gali z udziałem starszego z Kliczków już trwają.
Już w najbliższą sobotę na gali w Cancun swój kolejny pojedynek stoczy gorący prospekt występujący w kategorii średniej - Peter Quillin (25-0, 19 KO). 'Kid Chocolate' zaboksuje na dystansie dziesięciu rund ze szkockim mańkutem - Craigem McEwanem (19-1, 10 KO), który w marcu znakomicie radził sobie z trenowanym przez Emanuela Stewarda Andym Lee, jednak ostatecznie przegrał przez TKO w ostatniej odsłonie.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
29-letni McEwan jest dla Quillina solidnym przeciwnikiem, jednak wszyscy oczekują efektownego zwycięstwa Amerykanina o kubańskich korzeniach. Jeśli współpracujący z Freddiem Roachem 'Czekoladowy Dzieciak' pokona Szkota, będzie już tylko o krok od walki o tytuł mistrza świata wagi średniej.
Wygrana Quillina - 1.33
Remis - 31.00
Wygrana McEwana - 3.10
Próbujący odbudować swoją karierę po porażce z Tysonem Fury - ekscentryczny Dereck Chisora (14-1, 9 KO), znalazł się nagle bez rywala na sobotnią galę w Londynie. Olbrzymi Larry Olubamiwo (10-2, 9 KO), który miał wyjść naprzeciw "Del Boya" w hali Wembley Arena, wycofał się w ostatniej chwili z gali, informując o tym na jednym z portali społecznościowych.
- Jestem naprawdę mocno chory i nie będę zdolny walczyć w najbliższą sobotę. Wrócę na ring tak szybko jak to tylko możliwe - napisał Larry (na zdjęciu).
Na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze kto mógłby go zastąpić i w jego miejsce skrzyżować rękawice z Chisorą.
Andre Dirrell (19-1, 13 KO) od czasu zeszłorocznego triumfu nad Arthurem Abrahamem pozostaje nieaktywny. Mańkut ze Stanów Zjednoczonych ma już za sobą problemy zdrowotne i obecnie jest na etapie poszukiwania wielkiego sportowego wyzwania. Na celowniku "Matrixa" znalazła się cała plejada największych w dywizji super średniej.
Na początku posiadający znakomite warunki fizyczne Dirrell wspomniał o Andre Wardzie (24-0, 13 KO). Obaj pięściarze znają się ze sobą i mogliby stworzyć wspaniałe widowisko.
- Razem z Wardem stworzylibyśmy niezapomnianą wojnę, kibice byliby zachwyceni – zapewnia Dirrell.
Były uczestnik turnieju "Super Six" pragnie zrewanżować się Carlowi Frochowi za dyskusyjną porażkę sprzed dwóch lat, ale wspomina również o Mikkelu Kesslerze i Lucianie Bute.
- Bardzo chciałbym ponownie zmierzyć się z Frochem. Kibice chcą to zobaczyć, Carl też tego chce. Nie ma dla mnie znaczenia czy Brytyjczyk będzie miał pas, czy go straci. Poza turniejem "Super Six" jest również Mikkel Kessler i oczywiście Lucian Bute. Kategoria super średnia wciąż jest jedną z najmocniej obsadzonych dywizji - słusznie zauważa Dirrell.
Federacja WBA opublikowała swój nowy (październikowy) ranking. W gronie sklasyfikowanych znajduje się sześciu Polaków.
Co prawda porażka z Jamesem DeGale`em sprawiła, że z pierwszej "15" najlepszych "super średnich" wypadł były mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO), ale równocześnie w kategorii średniej na znakomitym 5. miejscu zadebiutował nowy mistrz Europy Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) w wśród najlepszych "junior średnich" na 9. miejscu pojawił się Damian Jonak (30-0-1, 20 KO).
W gronie najlepszych pięściarzy wagi junior ciężkiej, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) nadal zajmuje bardzo wysokie drugie miejsce, tuż za Lateefem Kayode i zaledwie jedno oczko przed Denisem Lebiediewem, który zanotował awans o dwa miejsca. Od razu na miejsce nr 4 awansował najbliższy rywal Rosjanina, James Toney, co z kolei spowodowało spadek o jedno oczko (na pozycje nr 11) Mateusza Masternaka (23-0, 17 KO).
O jedno miejsce w rankingu awansował "półciężki" Dawid Kostecki (37-1, 24 KO), który kosztem Hiszpana Gabriela Campillo jest już drugi, tuż za Gayratem Amedowem z Uzbekistanu.
Szóstym Polakiem w rankingu WBA jest oczywiście Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO), zajmujący nadal bardzo wysokie, trzecie miejsce w wadze junior średniej.
Denis Lebiediew jest jak Jurij Gagarin i jutro będzie musiał odlecieć w kosmos, ale uda mu się to tylko z pomocą energii rosyjskiego narodu - uderzył w patriotyczne tony Władimir Hriunow podczas dzisiejszej ceremonii ważenia przed walką Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) z Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO). Być może wypowiedź promotora ma związek z faktem, że pojedynek odbędzie się w Dzień Jedności Narodowej, rosyjskie święto państwowe. Stawką potyczki będzie pas tymczasowego mistrza świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej.
Czech Lukas Konecny (47-3, 22 KO), który w lutym 2012 roku jako obowiązkowy pretendent stanie do walki o tytuł mistrza świata WBO wagi junior średniej z Zaurbekiem Bajsangurowem (26-1, 20 KO), zwakował pas zawodowego mistrza Europy wagi junior średniej.
Wszystko wskazuje na to, że o "wolny" pas EBU powalczą obowiązkowy challenger Siergiej Rabczenko (18-0, 13 KO) z Białorusi i francuski pięściarz Cedric Vitu (32-1, 14 KO), który sklasyfikowany jest jako nr 2 w rankingu europejskiej federacji.
Zawodowy mistrz Europy wagi ciężkiej, Aleksander Dimitrenko (32-1, 21 KO) przeszedł w poniedziałek operację lewego łokcia i czeka cierpliwie aż lekarze pozwolą mu na wznowienie treningów.
- Po trzeciej rundzie walki z Michaelem Sprottem, poczułem ból w lewym łokciu, który doskwierał mi już nieraz w przeszłości. Mogłem odmówić kontynuowania walki, ale zarówno w życiu, jak i w ringu nigdy się nie poddaję. Dlatego też, z zaciśniętymi zębami, pozostałem w ringu i obroniłem swój tytuł - powiedział dumny z siebie mistrz Europy.
- Oczywiście, że chcę jak najszybciej wrócić do boksu i jak tylko lekarze pozwolą mi opuścić klinikę, od razu rozpocznę ćwiczenia fitnessu. Mój cel się nie zmienił - chcę zdobyć dla Niemiec długo oczekiwany tytuł mistrza świata wagi ciężkiej - deklaruje Ukrainiec z niemieckim paszportem.
W chwili obecnej, Dimitrenko posiada tytuł mistrza EBU i jest na drugim miejscu w rankingach WBC i WBO, co oznacza, że pojedynki z mistrzami świata tych federacji, braćmi Kliczkami, stają się coraz bardziej realne.
Przedstawiamy fotorelację z jednego z ostatnich treningów Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO) przed jutrzejszym pojedynkiem z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO), którego stawką będzie tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej. Już dzisiaj o godzinie 13:00 polskiego czasu odbędzie się oficjalne ważenie przed piątkową galą, na której zobaczymy również walki Ismaila Sillakha, Wiaczesława Głazkowa czy Aleksandra Bachtina.
Trener rosyjskiej kadry narodowej kobiet, Wiktor Lisicyn podsumował zakończone niedawno 8. Mistrzostwa Europy oraz uchylił rąbka tajemnicy w kwestii przygotowań Rosjanek do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Na Mistrzostwach Europy w Rotterdamie jego podopieczne zdobyły 7 medali: cztery złote, dwa srebrne i jeden brązowy.
- Jak Pan ocenia wyniki swojej drużyny na ostatnich Mistrzostwach Europy?
WL: Cztery dziewczyny zdobyły złote medale, więc myślę, że jest to dobry wynik. Na więcej nie liczyliśmy.
- Największym rozczarowaniem była porażka dwukrotnej mistrzyni świata Sofii Oczigawy [na zdjęciu] w finale wagi lekkiej?
WL: Nie można uznać tego za rozczarowanie. Problem leży gdzie indziej. Sofia, po poważnej kontuzji nogi, której doznała w ubiegłym roku, ma pewne problemy natury psychologicznej. Ma pewną barierę psychologiczną, której nadal nie może w sobie przezwyciężyć. Dlatego w finale nie walczyła na miarę swoich możliwości [pokonała ją Irlandka Katie Taylor 10-5 - przyp. JD].
- Z czym konkretnie związane są problemy Sofii?
WL: Ona po prostu nie chce zaryzykować, boi się, że w każdej chwili może nastąpić nawrót zaleczonego urazu. I właśnie tej blokady nie potrafimy jej zwolnić. Będziemy w tym celu musieli dołączyć do kadry psychologa, aby przeprowadził niezbędne działania profilaktyczne.
- Jak Pan ocenia rywalkę Oczigawy, trzykrotną mistrzynię świata, Katie Taylor?
WL: Taylor boksuje tak samo jak zawsze i wiemy, że jest zawodniczką, z która można wygrać. Zasadniczo używa brutalnej siły, wymachując rękami jak wiatrak, ale nie pokazuje przy tym inteligentnego boksu.
- Przejdźmy do drugiej z kategorii olimpijskich, czyli średniej. Uważa Pan, że Nadieżda Torłopowa kolejny raz udowodniła swój wysoki poziom, potwierdzając, że jest najlepsza w tej wadze w Europie?
WL: Oczywiście. To niesamowite w jakim stylu Nadieżda wchodzi na ring i toczy heroiczne, zwycięskie potyczki. Ma pewne braki w wyszkoleniu i koordynacji, ale ma w sobie duszę prawdziwej, silnej rosyjskiej dziewczyny. Kiedy wchodzi do ringu, nie mam żadnych obaw, że może przegrać - ona zawsze wychodzi po to, by wygrywać.
- Mozna jeszcze do czasu Igrzysk poprawić wspomniane przez Pana niedostatki Torłopowej?
WL: Należy pamiętać, że Nadieżda zaczęła trenować boks w wieku 28 lat i nie miała okazji przejść podstawowej pięściarskiej edukacji. Staramy się teraz nadrobić te zaległości i mam nadzieję, że się nam uda.