Brązowy medalista olimpijski z Pekinu (2008), Wiaczesław Głazkow (9-0, 6 KO) nie spodziewa się żadnej niespodzianki w pojedynku swojego słynniejszego rodaka, posiadacza pasów super czempiona WBA, oraz mistrza świata WBO i IBF wagi ciężkiej, Władimira Kliczki (56-3, 49 KO) z byłym czempionem wagi jr. ciężkiej, Francuzem Jeanem-Markiem Mormeckiem (36-4, 22 KO).
- Nie chciałbym obrazić braci Kliczków, ale są pewnego rodzaju przedsiębiorstwem - powiedział Głazkow. - Słyszałem, że zgodnie z umową, jaką zawarli z telewizją musieli stoczyć w tym roku jeszcze jedną walkę, więc w trybie pilnym szukali rywala. Dlatego zgodzili się na walkę Mormeckiem. W zasadzie Francuz to dobry bokser, ale niestety już wiekowy i mający na koncie dotkliwe porażki.
Na pytanie czy walka młodszego Kliczki z Mormeckiem będzie ciekawsza niż pojedynek jego starszego brata, Witalija z Tomaszem Adamkiem, Głazkow powiedział:
- Nie sądzę. Mormeck nie jest w stanie pokazać jakiegoś fenomenalnego tempa walki i niczym nie zaskoczy Władimira. Myślę, że Kliczko, w typowy dla siebie sposób utrzyma go na dystans. Znacznie przewyższa Francuza warunkami fizycznymi, więc albo ta walka zakończy się wygraną Kliczki przez nokaut lub zostanie zastopowana z powodu kontuzji Francuza - przewiduje Ukrainiec.
Przypominamy, że pojedynek Kliczko-Mormeck odbędzie się 10 grudnia podczas gali boksu zawodowego w Duesseldorfie.
Opiekunowie byłego mistrza świata wagi średniej, Arthura Abrahama (32-3, 26 KO) nadal nie są zgodni co do tego w jakiej kategorii wagowej będzie on kontynuował swoje występy w ringu.
Promotor Wilfried Sauerland żąda powrotu Abrahama do wagi średniej (limit 72,5 kg), natomiast trener Ormianina z niemieckim paszportem, Ulli Wegner, jest zdania, że Abraham powinien boksować dwie dywizje wyżej, czyli w półciężkiej (79,4 kg). Sam zainteresowany niedawno powiedział w jednym z wywiadów, że zamierza w styczniu wrócić na ring ważąc ok. 75 kg.
Przypominamy, że po przejściu do kategorii super średniej (limit 76,2 kg), Arthur Abraham stoczył 5 walk, z których 3 zakończyły się jego porażką.
Israel Vazquez (44-5, 32 KO) nie zamierza kończyć sportowej kariery. Po trzech wojnach z Rafaelem Marquezem (40-7, 36 KO) porozbijany 'El Magnifico' zrobił sobie kilkunastomiesięczną przerwę, jednak nigdy nie wrócił już do formy, jaką prezentował wcześniej. W październiku 2009 roku Vazquez wymęczył zwycięstwo nad przeciętnym Angelem Antonio Priolo i już kilka miesięcy później po raz czwarty zmierzył się z 'Raffą', który lepiej zniósł trudy wcześniejszych wojen i tym razem stosunkowo łatwo pokonał swego wielkiego rywala.
- Wrócę na ring. Odpoczywam i nie zamierzam po raz kolejny popełniać tamtego błędu. Po wygranej z Priolo mogłem odczekać zamiast od razu wychodzić do ringu z Marquezem. Daję sobie czas na dojście do siebie, ale w przyszłym roku znów wyjdę między liny - zapowiedział 33-letni Meksykanin.
'El Magnifico' otwiera własny gym w Kalifornii, jednak nim na stałe zajmie się trenowaniem młodzieży, chce raz jeszcze spróbować swych sił w ringu i zmazać nieco złe wrażenie z ostatniej walki. Część kibiców Vazqueza wierzy, że jest on jeszcze w stanie konkurować z czołówką wagi piórkowej, jednak pozostali mają nadzieję, że Israel podejmie trudną decyzję o zawieszeniu rękawic na kołku, nim stanie mu się poważna krzywda.
W najbliższą sobotę po raz kolejny w ringu zaprezentuje się Deontay Wilder (18-0, 18 KO). Jeden z najbardziej obiecujących pięściarzy wagi ciężkiej wystąpi na gali w meksykańskim Cancun.
Dla brązowego medalisty olimpijskiego z Pekinu będzie to pierwsza wyprawa do kraju Ameryki Środkowej. Przeciwnik "Bronze Bombera" nie jest jeszcze znany, pojedynek zakontraktowany będzie na osiem rund.
W głównym wydarzeniu wieczoru zmierzą się faworyt gospodarzy Alfredo Angulo i James Kirkland.
- Tym razem wybieram się do Cancun w Meksyku. Zamierzam dopisać do rekordu kolejne zwycięstwo przed czasem! – zapowiada pewny siebie Wilder.
Jak już Was informowaliśmy, 10 grudnia podczas gali w Waszyngtonie niepokonany Seth Mitchell (23-0-1, 17 KO) stanie naprzeciw cenionego Timura Ibragimowa (30-3-1, 16 KO). Oto co 29-letni Amerykanin myśli o swoim najbliższym rywalu.
- Szykuje się dobry pojedynek, bo przynajmniej na papierze to jak dotąd mój najgroźniejszy rywal. Jest niezwykle doświadczony, zna wiele sztuczek i jestem przekonany, że wychodząc do ringu będzie na mnie przygotowany, dlatego dla mnie to będzie dobra nauka. Ibragimow będzie pewnie używał swoich nóg i próbował bić z kontry, bo wątpię by stanął ze mną oko w oko i wymieniał ciosy w otwartej wojnie. Pracujemy więc na sali treningowej nad kilkoma rzeczami - powiedział niezwyciężony bokser wagi ciężkiej. Zapytany o swoją pozycję na światowym rynku, Mitchell odparł - Według mnie powinienem być wymianiany jako jeden z dziesięciu, może piętnastu najlepszych bokserów kategorii ciężkiej. Niestety boks to polityka - zakończył pogromca Dereka Bryanta, Taurusa Sykesa czy Evansa Quinna.
Podczas wczorajszego treningu otwartego promującego walkę Denisa Lebiediewa z Jamesem Toneyem spotkaliśmy przybyłego do Rosji z zespołem tego drugiego pięściarza Lamona Brewstera (35-6, 30 KO). Były mistrz świata w kategorii ciężkiej zaprasza Was do śledzenia piątkowej gali w Moskwie i ... tłumaczy się z wygranej z Andrzejem Gołotą w 2005 roku. Wkrótce na Bokser.Org obejrzycie wywiad z "Nieustępliwym", który opowie o potyczce z polskim pięściarzem oraz innych pamiętnych walkach, między innymi z Władimirem Kliczką.
Mistrz świata WBA w wadze półciężkiej, Bejbut Szumenow (12-1, 8 KO) rozstrzygnął spór z promującą go dotąd grupą Goossen Tutor. Obie strony podpisały porozumienie, na mocy którego rozwiązano umowę z pięściarzem. Od tej pory wszystkimi sprawami Szumenowa zajmie się grupa promotorska KZ Productions, w której udziały ma brat mistrza świata, Czingis.
- Chcę walczyć z najlepszymi i być niekwestionowanym mistrzem świata wagi półciężkiej - powiedział Szumenow - Słyszałem, że czempioni WBO i IBF Nathan Cleverly i Tavoris Cloud często wymieniali moje nazwisko, ale nigdy nie skontaktowali się z moim promotorem. Wszyscy mówią, że dążą do unifikacji tytułów, ale jak przychodzi co do czego, nie można się z nimi skontaktować. Kiedyś powiedziałem do Jeana Pascala "jestem z Kazachstanu, a ty z Kanady, więc walczmy na neutralnym ringu w Las Vegas". To samo mogę doradzić Cleverly`emu z Walii. Mam nadzieję, że nowy roku przyniesie mi pojedynek unifikacyjny - zakończył Kazach.
Rywalem Ismayla Sillakha (16-0, 13 KO) podczas gali boksu zawodowego, która odbędzie się 4 listopada w Moskwie będzie ostatecznie dobrze znany polskim kibicom Ali Ismaiłow (18-7-1, 13 KO) z Azerbejdżanu. Były rywal Mateusza Masternaka sprawdzi wartość Ukraińca w nowej dla niego wadze, czyli junior ciężkiej.
Przypominamy, że wcześniej do Sillakha, który miał boksować w limicie wagi półciężkiej, przymierzano m.in. Maksima Własowa (21-1, 11 KO) i Konstantina Piternowa (13-2, 4 KO).
Bracia Kliczko choć zdominowali na lata wagę ciężką, to zawsze wypowiadają się z uznaniem o swoich najbliższych bądź byłych rywalach. Podobnie jest i teraz, gdy Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) ma już zaklepany na 10 grudnia pojedynek z dawnym królem kategorii cruiser, Jeanem Marckiem Mormeckiem (36-4, 22 KO).
- Nie spodziewam się by Mormeck uciekał i walczył na wstecznym biegu jak David Haye, to nie w jego stylu. On zna tylko jeden kierunek, do przodu. Mormeck zmierzył się kiedyś z Haye'em i omal go nie znokautował, zaś mi nie udało się wyprowadzić choćby jednego naprawdę czystego ciosu przeciwko Davidowi, dlatego też traktuję pojedynem z Mormeckiem bardzo poważnie - powiedział młodszy z braci.
Francuz z kolei powtórzył to, o czym mówi od czasu podpisania kontraktu - Kliczko przegrał trzy walki i wszystkie przed upływem czasu, tak więc nie potrafi przyjąć ciosu. Władimir ma szklaną szczękę i zamierzam go złamać.

Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO) z okazji Halloween postanowił zażartować sobie ze swojego największego konkurenta - Saula Alvareza (38-0-1, 28 KO). Młodzi meksykańscy mistrzowie od dawna są w otwartym konflikcie i żaden nie przepuszcza okazji, gdy może choć odrobinę dopiec rywalowi. 'Canelo' brał ostatnio udział w ulicznej bójce, podczas której złamał szczękę championowi kategorii junior muszej - Archiemu Solisowi. Syn legendy nawiązał do tego, nakładając na głowę rudą perukę i pozując do zdjęcia podczas zadawania ciosu znacznie mniejszemu mężczyźnie. Przyznacie, że dowcip nie jest najwyższych lotów, ale kąciki ust składają się do uśmiechu...
- To mnie śmieszy. Ta sytuacja pokazuje, że Julio o mnie marzy - odpowiedział podczas audycji radiowej urażony 'Canelo'. - Absolutnie mnie to nie rusza, jestem spokojny. Ludzie chcą zobaczyć mnie w walce z Chavezem, więc wkrótce będą usatysfakcjonowani.
Po zakończeniu turnieju o Mistrzostwo Świata, Międzynarodowa Federacja Boksu Amatorskiego (AIBA) zaktualizowała swój ranking najlepszych amatorskich pięściarzy świata. Sklasyfikowano ogółem 528 pieściarzy, wśród których znalazł się zaledwie jeden (!) reprezentant Polski - Dawid Michelus, który zajął 26. miejsce w wadze piórkowej (56 kg).
100 NAJLEPSZYCH PIĘŚCIARZY ŚWIATA WG AIBA>>>
Zestawienie w wielu punktach wydaje się być mocno dyskusyjne i zapewne nie oddaje w pełni układu sił, jaki panuje w czołówce amatorskiego boksu. Jest jednak o tyle istotne, że na jego podstawie dokona się rozstawienie podczas losowania najważniejszych imprez mistrzowskich, w tym Igrzysk Olimpijskich w Londynie.
W miniony piątek Salvador Sanchez II (26-4-3, 15 KO) w imponującym stylu rozprawił się z twardym Jovannym Soto (32-12-1, 27 KO) i jak widać otworzyło mu to drzwi do wielkiej kariery.
- Otrzymałem ofertę stoczenia walki 26 listopada na gali Alvarez-Cintron, mój manager się tym zajmuje. W 2012 roku będę gotowy na zdobycie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze piórkowej - wyznał krewny legendarnego Salvadora Sancheza (44-1-1, 32 KO), który zginął tragicznie w wieku 23 lat.
Trudno nie zauważyć ogromnego postępu, jaki w ostatnim czasie stał się dziełem młodego Meksykanina. 26-letni 'Sal II' w 2011 roku siedmiokrotnie wychodził do ringu i wygrał wszystkie swoje walki, w tym sześć przed czasem. Warto dodać, że na tle coraz mocniejszych przeciwników Sanchez spisywał się lepiej, niż w starciach z kelnerami.
- Mój manager zawsze potwarza, że im więcej wypracujesz na treningach, tym lepiej spiszesz się w walce. Przez sześć dni w tygodniu biegam od ośmiu do dziesięciu mil. Śpię od dziewiątej wieczorem do piątej rano i zaczynam od porannego treningu - zdradza Sanchez. - Mieliśmy plan na ostatnią walkę. Ciosy na tułów otworzyły mi drogę do nokautu. Mój manager posiada kolekcję pamiętek po moim wuju i pozwala mi korzystać z nich podczas moich występów. To spodenki, buty i szlafrok. Dzięki nim czuję obecność wuja za każdym razem, kiedy wychodzę do ringu.
Popularny wśród angielskiej klasy robotniczej Rendall Munroe (23-2, 9 KO) miał walczyć w Oldham 12 listopada, ale pochodzący z Leicester bokser swoją ostatnią w tym roku walkę stoczy ostatecznie 26 listopada w walijskim Newport. Jego przeciwnikiem będzie Wenezuelczyk Nehomar Cermeno (20-4-1, 12 KO).
Munroe łączy boks z pracą śmieciarza i wychodzi mu to bardzo dobrze. 24 października zeszłego roku walczył w Tokio z mistrzem świata WBC wagi super koguciej, Toshiakim Nishioką (39-4-3, 24 KO), ale nie zdołał odebrać Japończykowi tytułu, przegrywając jednogłośnie na punkty. Od tego czasu ''Śmieciarz'' stoczył dwie walki - obie wygrał i ma nadzieję na dostanie kolejnej szansy walki o mistrzostwo świata.
Mistrz świata federacji WBA w wadze junior półśredniej, Marcos Rene Maidana (31-2, 28 KO), jest otwarty na stoczenie walki z Paulem Malignaggim (30-4, 6 KO). Wstępna data to luty 2012 roku. 'Magik' od pewnego czasu domaga się szansy od kogoś z czołówki, a argentyński puncher miewał ostatnio problemy ze znalezieniem solidnego przeciwnika.
- Malignaggi rzucił mi wyzwanie. Cóż, chętnie wyjdę z nim do ringu. Teraz wszystko zależy od Golden Boy Promotions [grupa zajmuje się karierami obydwu zawodników - przyp. red.]. Trzeba przyznać, że Malignaggi ma jaja. Udowodnił to między innymi w walce z Cotto. Myślę, że to może być świetny pojedynek - powiedział 28-letni 'El Chino'.
Zamiast planowanego treningu otwartego Jamesa Toneya zgromadzeni w handlowo-rozrywkowym centrum "Atrium" w Moskwie mogli obejrzeć wczoraj pokazowe zajęcia Ismaila Sillakha (16-0, 13 KO), który podczas piątkowej gali w 16-tysięcznej hali "Megasport" zadebiutuje w kategorii junior ciężkiej. Rywalem 26-letniego pięściarza reprezentującego Ukrainę będzie dobrze znany Polakom Ali Ismaiłow (18-7-1, 13 KO). Pojedynek zakontraktowano na 10 rund.
Freddie Roach jest bardzo zadowolony z formy, jaką Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) przygotował na zbliżającą się walkę z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). Pojedynek odbędzie się za dziesięć dni w MGM Grand w Las Vegas.
O TRENINGACH PACQUIAO
- Manny jest niezwykle zmotywowany i trenuje bardzo wytrwale. Wydaje mi się, że odebrał tę akcję z koszulkami "I BEAT PACQUIAO TWICE" jak policzek. Manny odpłaci za to Marquezowi - zapewnia szkoleniowiec.
O MARQUEZIE
- Boksuje teraz bardziej ofensywnie. Zmienił trochę styl i mam nadzieję, że do tej walki też wyjdzie bojowo nastawiony. Wygląda na to, że Marquez ciężko trenował. Gołym okiem widać, że jest większy i silniejszy. Myślę, że to wpłynie negatywnie na jego szybkość, a to nam pomoże. Manny jest gotowy. Jeżeli Marquez będzie chciał zaatakować od pierwszego gongu, będziemy w 100% przygotowani.
CZY PACQUIAO ŻYWI URAZĘ DO MARQUEZA
- Manny lubi każdego na świecie, ale na pewno poczuł się urażony tym, że Marquez przyleciał na Filipiny i paradował w koszulkach z napisem, że został obrabowany ze zwycięstwa. Nigdy nie widziałem go tak zmotywowanego...
Niespełna dwa miesiące temu słynny okrzyk "Let's get ready to rumble!" po raz pierwszy zabrzmiał w naszym kraju, wznosząc się w wieczorne niebo nad wrocławskim stadionem, tuż przed walką Witalija Kliczki z Tomaszem Adamkiem. Dziś autor tego prawnie zastrzeżonego zawołania, najbardziej znany anonser ringowy Michael Buffer obchodzi 67 urodziny. Jego popularność dawno już wykroczyła poza środowisko bokserskie. Buffer wystąpił w kilkunastu filmach, w większości z nich grając zresztą... samego siebie. Był także zapraszany do popularnych programów telewizyjnych, grywał role w serialach komediowych. A w swoim fachu utrzymuje się na topie już 29 lat.
Już w najbliższą sobotę swoją kolejną walkę stoczy Chris Arreola (33-2, 28 KO). 'Koszmar' po raz pierwszy w karierze wystąpi w Meksyku, gdzie na dystansie dziesięciu rund zaboksuje z Raphaelem Butlerem (35-11, 28 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem pojedynku jest Arreola i chyba trudno spodziewać się, by o wyniku walki decydować mieli sędziowie. Niemal pewne jest, że mocno bijący i bardzo agresywny 'Koszmar' zastopuje swojego przeciwnika i niewykluczone, że zrobi to bardzo szybko.
Wygrana Arreoli - 1.02
Wygrana Arreoli przed czasem - 1.30
Wygrana Arreoli na punkty - 3.10
Remis - 34.00
Wygrana Butlera - 10.00
Wygrana Butlera przed czasem - 31.00
Wygrana Butlera na punkty - 31.00
Oczekiwanie na walkę swojego kolegi Jamesa Toneya z Denisem Lebiediewem najwyraźniej znudziło już Lamona Brewstera (35-6, 30 KO), który jeden z ostatnich wieczorów spędził w nocnym klubie. Amerykanin, który w ringu nosił przydomek "Nieustępliwy", wdał się w bójkę z jednym z gości lokalu, który zbyt natarczywie zaczepiał bawiącą się kobietę. Okazała się nią Alina Artz, rosyjska modelka i piosenkarka, która... ma wykonać hymn USA podczas piątkowej gali w hali "Megasport". Traf chciał, że zajście zarejestrowały trzy kamery. Zapis z dwóch z nich przedstawiamy w niniejszym materiale.
Wczoraj po południu James Toney (73-6-3, 44 KO) odmówił pokazania próbki swoich umiejętności podczas treningu otwartego promującego jego piątkową walkę o tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO). O film z przygotowań 43-letniego "Lights Out" postanowiliśmy zadbać wcześniej i zarejestrowany tydzień wcześniej materiał przedstawiamy teraz.
Od czasu porażki Chrisa Arreoli (33-2, 28 KO) z Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO) minęły ponad dwa lata. "Koszmar" wciąż wspomina tamten pojedynek i stara się wyciągnąć jak najwięcej trafnych wniosków. Amerykańsko-meksykańska nadzieja wagi ciężkiej zapewnia, że ewentualny rewanż przybrałby inne kształty.
- Witalij był w lepszej kondycji ode mnie, ponadto w ringu wykazywał się wówczas większą inteligencją. Kliczko pokazał się również z dobrej strony pod względem szybkości. Drugi raz walczyłbym rozsądniej, nie stał przed nim i schodził na boki. Kliczko jest ogromny, ale wciąż pozostaje zwinny – docenia klasę starszego Kliczki Arreola.
Arreola w pewnym momencie przeszedł niespodziewaną metamorfozę i mocno wziął się za siebie. Krytycy najwięcej uwag mieli do jego otłuszczonej sylwetki, coraz częściej zarzuty te stają się bezpodstawne.
- Teraz traktuję boks poważnie. Podczas obozu przygotowawczego nie skupiam się tylko i wyłącznie na zbijaniu wagi, ponieważ cały czas pozostaję w odpowiedniej formie. Wielu pięściarzy otrzymywało drugą szansę, ja chcę na nią zapracować – powiedział były rywal Tomasza Adamka.
Pod koniec sierpnia Siergiej Liachowicz (25-4, 16 KO) bardzo dzielnie stawiał opór Robertowi Heleniusowi, ale górę wzięły ostatecznie warunki fizyczne i wielki Fin przełamał Białorusina, dla którego był to debiut w Main Events. Były mistrz świata wagi ciężkiej dostał zapewnienie, że powróci do akcji w pierwszym kwartale 2012 roku, lecz on nie zamierza siedzieć bezczynnie i zaczął współpracę z nowym trenerem, Floydem Mayweatherem Seniorem.
- Nie jestem typem zawodnika, który po prostu usiądzie i będzie czekać. Cały czas muszę pozostawać aktywny, przebywać na ringu i ostro trenować. Ciągle muszę się również uczyć nowych rzeczy i czuję, iż z dobrym nauczycielem stać mnie jeszcze na zdobycie tytułu mistrza świata. Floyd nauczy mnie sztuczek i pokaże jak używać swojej siły będąc dużo mniejszym zawodnikiem od swoich rywali. Według mnie on jest w stanie wprowadzić mnie na kolejny, wyższy poziom - powiedział o swoim nowym szkoleniowcu Liachowicz.
- Widzę w Siergieju duży potencjał. To naprawdę twardy chłopak i mogę mu pomóc. Potrzebuje lepszej pracy nóg żeby deklasować tych wielkoludów, a ja mogę mu to pokazać. Dopiero zaczynamy wspólne treningi, ale zobaczycie zupełnie nowego Siergieja w ringu - zapewnia Mayweather Sr.
Szybki przyrost masy mięśniowej Juana Manuela Marqueza (53-5-1, 39 KO) oraz wyjawienie przez Victora Conte prawdziwej tożsamości nowego trenera od przygotowania fizycznego, który współpracuje z 'Dinamitą' zdaniem niektórych wystarczą do rzucania oskarżeniami. Podejrzewany o stosowanie nielegalnych środków dopingujących Meksykanin abolutnie się tym nie przejmuje i zapewnia, że nie ma nic do ukrycia.
- Z rozkoszą poddam się wszelkim testom. Nigdy w życiu nie brałem żadnej zabronionej substancji. Moja forma fizyczna to efekt wieloletniej pracy. Od 18 lat jestem zawodowym bokserem. Przed żadną z dotychczasowych walk nie trenowałem tak ciężko. Nie ma dla mnie znaczenia, co na ten temat mówią członkowie teamu Pacquiao [Alex Ariza zastanawiał się nad przyrostem masy mięśniowej 'Dinamity' w wywiadzie dla FightHype - przyp. red.]. Skupiam się na swoim zadaniu. Chcę walczyć inteligentnie, by znokautować Pacquiao - powiedział 38-letni Marquez.
Ricky Hatton definitywnie zakończył karierę zawodniczą i obecnie przygotowuje się do trenerskiego debiutu. 12 listopada w Oldham po raz pierwszy stanie w narożniku, a jego podopiecznym będzie Adam Little (3-0, 1 KO). Legendarny "Hitman" czuje dreszczyk emocji związany z rozpoczęciem nowej drogi zawodowej.
- Na pewno będę się trochę denerwował. Pierwszy raz stanę w narożniku Adama, wszyscy będą mnie obserwować. Byłem dobrym bokserem, ale to nie znaczy, że muszę być niezłym trenerem. Kilku najlepszych szkoleniowców w tym zawodzie nie odnosiło żadnych sukcesów podczas kariery zawodniczej - powiedział były przeciwinik m.in. Floyda Mayweathera i Manny'ego Pacquiao.
Ulubieniec brytyjskiej publiczności mocno wierzy w swojego podopiecznego, ale również w swój trenerski warsztat.
- Wierzę w swoje możliwości i jestem pewien, że mogę mojemu pięściarzowi zaoferować wiele dobrego. Będę walczył na ringu razem z Adamem, on ma do mnie wielkie zaufanie. Nie robię tego dla pieniędzy - zapowiada "Duma Manchesteru".
Uznawany za najlepszego pięściarza świata Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) wprost emanuje pewnością siebie na 10 dni przed trzecim pojedynkiem ze swym wielkim rywalem Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). Filipińczyk zapewnia, że 12 listopada w MGM Grand w Las Vegas nie pozostawi żadnych wątpliwości i zakończy wieloletnią rywalizację z 'Dinamitą'.
- Ta walka pokaże, czy Marquez był poprzednio okradany ze zwycięstw nade mną. Nie lekceważę go. Jestem teraz innym pięściarzem. Zmieniłem się, rozwinąłem swoje umiejętności. Jestem dużo bardziej niebezpieczny. Myślę, że obecnie jestem dużo lepszym pięściarzem. W ringu czeka go ogromna niespodzianka. Znamy jego słabości, ale nie będziemy ich zdradzać - powiedział blisko 33-letni 'Pacman'.
Jeśli Lebiediew zbliży się do Jamesa, to będzie dla niego krótki wieczór. Jeśli będzie uciekał, zabawa potrwa dłużej - mówił nam James "Buddy" McGirt podczas wczorajszego treningu otwartego przed piątkową galą boksu w Moskwie, gdzie jego podopieczny James Toney (73-6-3, 44 KO) stanie naprzeciw faworyta gospodarzy Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) w pojedynku o tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej. Starcie odbędzie się w mieszczącej 16 tysięcy widzów hali "Megasport". Oficjalna ceremonia ważenia już jutro o godzinie 13:00 polskiego czasu. Pamiętając o temperaturze, jaka towarzyszy wydarzeniom z udziałem Toneya, możemy się spodziewać kolejnych emocji.
Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) został uznany przez federację World Boxing Organization (WBO) najlepszym pięściarzem 2011 roku. Tytuł tej organizacji Ukrainiec zdobył w lutym 2008 roku, kiedy to na ringu nowojorskiej hali Madison Square Garden pokonał Sułtana Ibragimowa. Oprócz pasa WBO Kliczko posiada obecnie również trofea federacji WBA, IBF oraz IBO.
Potyczka z 23 lutego 2008 roku, choć 12-rundowa, nie należała do najtrudniejszych w karierze Kliczki, który pokonał rosyjskiego boksera wysoko na punkty. Dla Ibragimowa była to ostatnia potyczka w zawodowej karierze. Od tamtego czasu "Dr Stalowy Młot" stoczył sześć udanych obron pasa WBO.
Po raz pierwszy mistrzem świata Ukrainiec został w 2000 roku, kiedy to jeszcze jako zawodnik Universum Box-Promotion wygrał na punkty w Kolonii z Chrisem Byrdem. Łupem Kliczki padł wówczas właśnie pas WBO. W szóstej obronie, pamiętnym starciu z Corrie'em Sandersem, młodszy ze słynnych braci został znokautowany już w drugiej rundzie przez Corrie'ego Sandersa.
Kolejnym rywalem Kliczki będzie Jean-Marc Mormeck (36-4, 22 KO). Starcie z Francuzem odbędzie się 10 grudnia w niemieckim Dusseldorfie. Kilka dni temu Ukrainiec rozpoczął swój obóz treningowy, który tradycyjnie odbywa w austriackiej, wysoko położonej miejscowości Going Am Wilden Kaiser.
Paul Smith (31-2, 17 KO) jest absolutnie przekonany, że w sobotnim starciu z Georgem Grovesem (13-0, 10 KO), to właśnie on, a nie jego przeciwnik będzie dysponował mocniejszym ciosem. Pojedynek, w której stawce znajdą się należące do 23-latka tytuły mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, odbędzie się na Wembley Arena w Londynie.
- Mam w rekordzie 17 klasycznych nokautów. Nie wydaje mi się, żeby Groves naprawdę bił tak mocno, jak wszyscy twierdzą. Kiedy widzieliśmy jakiś efektowny nokaut w jego wykonaniu? Jego wygrane przed czasem to głównie poddania, kiedy przeciwnik stoi jeszcze o własnych siłach. To ja jestem prawdziwym puncherem w tej walce - przekonuje 29-letni Smith.
Na wczorajsze popołudnie, w ramach promocji piątkowej walki Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO) z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO) zaplanowano trening otwarty amerykańskiego pięściarza. Ten, niezadowolony ze zbyt długiego oczekiwania na wyjście do ringu (wcześniej miał spotkać się z jednym z czołowych rosyjskich polityków Władimirem Żirinowskim), postanowił nie przebierać się w dres treningowy i po przywitaniu zgromadzonych opuścił handlowo-rozrywkowe centrum "Atrium". Zamiast jego występu, publiczność obejrzała tylko tarczowanie Ismaila Sillakha (w piątek powalczy z Alim Ismaiłowem). Wśród gości pojawili się Michael Sprott i Travis Walker, którzy w Rosji najprawdopodobniej pomagać będą Aleksandrowi Powietkinowi w jego przygotowaniach do grudniowej walki z Cedrickiem Boswellem.