Mało efektownie wyglądała pierwsza obrona tytułu mistrza świata federacji WBC i WBO dywizji koguciej w wykonaniu Nonito Donaire'a (27-1, 18 KO). Wszystko przez wyjątkowo defensywne nastawienie championa dwóch niższych kategorii, Omara Andresa Narvaeza (35-1-2, 19 KO), który pokazywał kunszt w obronie, lecz z drugiej strony nie zrobił praktycznie nic żeby wygrać ten pojedynek.
Donaire początkowo jeszcze musiał uważać na pojedyncze kontry Argentyńczyka - szczególnie prawy sierpowy, jakim pretendent straszył po zebraniu ciosu rywala na gardę. Z czasem jednak odgryzał się coraz mniej, skupiając się tylko na szczelnej zasłonie i na tym, by nie zainkasować niczego mocnego. Nonito nie wiedział z kolei jak się ma zabrać za mniejszego i szybszego na nogach przeciwnika, dlatego poza czwartą rundą nawet na moment nie był bliski znokautowania challengera. Mocno trafił tylko raz, właśnie w czwartym starciu, gdy najpierw rozbił gardę pretendenta lewym prostym, uderzył prawym krzyżowym, po którym natychmiast poszedł jeszcze krótki prawy sierpowy. Narvaez zachował mimo wszystko zimną krew i przetrwał trudną dla siebie sytuację, do końca boksując już bezpiecznie dla siebie.
Po ostatnim gongu nie mogło być żadnych wątpliwości i wszyscy sędziowie zgodnie wytypowali walkę w stosunku 120:108 na korzyść broniącego tytułu mistrza świata Donaire'a.

Na gali w nowojorskiej Madison Square Garden, gdzie walką wieczoru było starcie Nonito Donaire'a (27-1, 18 KO) z Omarem Narvaezem (35-1-2, 19 KO), kolejne zwycięstwo odniósł Miguel Angel Garcia (27-0, 23 KO). Występujący w wadze piórkowej ''Mikey'' potwierdził swój ogromny talent, demolując w czterech rundach bardzo solidnego Juana Carlosa Martineza (19-13-1, 7 KO).
Garcia od początku walki imponował doskonałym wyczuciem dystansu, nienaganną techniką i precyzją. W trzeciej rundzie Martinez wylądował na deskach, natomiast w czwartej Garcia dokończył dzieła. Trzy kolejne nokdauny zmusiły sędziego do przerwania tego pojedynku. ''Mikey'' wydaje się być gotowy do walki o mistrzostwo świata - według zapowiedzi trenera Roberta Garcii jest ona możliwa na początku przyszłego roku.
Paweł Głażewski (16-0, 4 KO), który niedawno pokonał po efektownej i zaciętej ringowej wojnie na warszawskim Torwarze groźnego Doudou Ngumbu (26-3, 11 KO), a będący stawką tego pojedynku pas WBC Baltic Silver wręczał mu sam Lennox Lewis, dostał szansę walki o znacznie bardziej prestiżowe trofeum. Włodarze federacji EBU wyznaczyli podopiecznego Tomasza Babilońskiego jako oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza Unii Europejskiej. Na razie obozy obu pięściarzy dostały czas na negocjacje.
Posiadaczem pasa EBU-EU w kategorii półciężkiej jest dobry znajomy Głażewskiego, Francuz Tony Avarlant (16-5-2, 4 KO), z którym Polak zmierzył się już w ubiegłym roku na gali w Kielcach, wygrywając jednogłośnie na punkty po sześciu rundach. Avarlant mimo tamtej porażki dostał szansę walki o tytuł mistrza UE po dwóch kolejnych wygranych walkach. Swoją szansę wykorzystał, choć dopiero za drugim podejściem. W pierwszej walce z czempionem Arturem Heinem zremisował i dopiero w rewanżu wygrał przed czasem w 11 rundzie.
Przed Głażewskim wielka szansa, gdyż udowodnił, że rywal jest w jego zasięgu, ma psychiczną przewagę nad mistrzem, którego już pokonał, a ewentualne zwycięstwo otworzy mu drzwi do pojedynków na najwyższym poziomie. Przypomnijmy, że pas EBU-EU jest bardzo często przepustką do rywalizacji o "pełne" mistrzostwo Europy, jak było ostatnio choćby w przypadku Grzegorza Proksy. Zatem kolejny Polak zmierza wielkimi krokami po prymat w Europie.
Trzy z czterech polskich medalistek 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie - od lewej: Sandra Drabik, Katarzyna Furmaniak i Sylwia Kusiak - w towarzystwie trenerów kadry Leszka Piotrowskiego i Krzysztofa Kucharzewskiego po ceremonii wręczenia medali mistrzostw.
W myśl zasady „lepiej późno, niż wcale” publikujemy z małym poślizgiem wyróżnienia miesięczne BOKSER.ORG za wrzesień 2011 roku. Dla nas w Polsce był to prawdziwie bokserski miesiąc, z walką rodaka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej i wizytą nad Wisłą jednego z największych czempionów wszechwag w historii, Lennoxa Lewisa. Jednak w skali globalnej wrzesień nie należał na najciekawszych miesięcy, może za wyjątkiem długo oczekiwanego powrotu na ring Floyda Mayweathera, który zakończył się w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Ze względu na dużą liczbę walk, które stoczono we wrześniu na zawodowych ringach w Polsce, wyróżnienia w każdej kategorii przyznajemy wyjątkowo osobno dla naszego kraju i świata. Zapraszamy do lektury!
Walka miesiąca, świat: Paul McCloskey vs Breidis Prescott
Kolumbijski pogromca Amira Khana był bliski zwycięstwa nad lokalnym bohaterem, który z tymże Amirem Khanem przegrał z kolei pięć miesięcy wcześniej. Prescott już w pierwszej rundzie rzucił Irlandczyka na deski, ale niedawny mistrz Europy wagi junior półśredniej pozbierał się i od czwartej rundy zaczął się rozkręcać, by jednak ponownie w starciu szóstym być na skraju kolejnego nokdaunu. McCloskey przejął inicjatywę w drugiej części walki, co pozwoliło sędziom uznać jego minimalne zwycięstwo punktowe, choć w ostatniej rundzie znów zajrzało mu w oczy widmo porażki przed czasem. Walka zacięta, decyzja sędziowska dość kontrowersyjna, a Prescott po raz kolejny przekonał o sile swojego ciosu i z pewnością będzie nadal liczyć się w rywalizacji ze światową czołówką tej kategorii wagowej.
Walka miesiąca, Polska: Paweł Głażewski vs Doudou Ngumbu
Pod względem rangi pojedynku, walką miesiąca z pewnością było starcie Adamka z Kliczką, jednak z perspektywy sportowego poziomu, naszym zdaniem na wyróżnienie zasługuje ringowa wojna, którą na oczach Lennoxa Lewisa stoczyli na warszawskim Torwarze Paweł Głażewski i notowany wyżej od niego Doudou Ngumbu. Promotor „Głaza” Tomasz Babiloński zagrał va banque i sprowadził dla swojego podopiecznego równorzędnego przeciwnika, co w polskich realiach należy do rzadkości, natomiast coraz częściej ma miejsce właśnie na galach Babilon Promotion. Walka była niezwykle zacięta i wyrównana, obaj pięściarze mieli w niej kryzysowe momenty, a nokdaun wisiał w powietrzu. Minimalnie na punkty zwyciężył Polak, choć w walce tak bliskiej remisu wynik mógł pójść w obie strony. Zwycięstwo „Głaza” nie budzi jednak kontrowersji, a pojedynek z pewnością mógł podobać się honorowemu gościowi gali.
Przedstawiamy pierwszą część rozmowy z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO), byłym pretendentem do tytułyu mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej. Po znokautowaniu w 10. rundzie Roya Jonesa Jr., na drodze 32-letniego Rosjanina stanie niebawem kolejny utytułowany Amerykanin - James Toney (73-6-3, 44 KO), były mistrz śwaita w trzech kategoriach wagowych. Do tego bardzo ciekawie zapowiadającego się starcia dojdzie 4 listopada w mieszczącej kilkanaście tysięcy widzów hali "Megasport" w Moskwie.

Zwycięstwem BC Ostrava zakończył się towarzyski międzypaństwowy mecz bokserski w Kędzierzynie-Koźlu. Drużyna z Czech (w barwach której wystąpiło również kilku polskich zawodników) pokonała TS ''Chemik'' Kędzierzyn-Koźle (zasilony przez zawodników ze Śląska, Podbeskidzia i Małopolski) 12:10. Największe uznanie wzbudziła jednak walka nie klasyfikowana do punktacji turnieju, w której kadetka Laura Grzyb - srebrna medalistka wrześniowych mistrzostw Europy - w świetnym stylu pokonała Joannę Mazurkiewicz. Laura jest z pewnością jedną z polskich nadziei na medal IO w Rio w 2016 roku.
Można powiedzieć, że boks udanie powrócił do Kędzierzyna-Koźla. Gośćmi honorowymi turnieju byli Damian Jonak i Łukasz Janik, natomiast Pan Mieczysław Budzyński - słynny pogromca Janusza Gortata i trener ''Chemika'' - raczył kibiców pięściarstwa anegdotami z dawnych lat. Komplet wyników turnieju podajemy w rozwinięciu.
Omar Andres Narvaez (35-1-2, 19 KO) nie ma sobie zbyt wiele do zarzucenia po zdecydowanej porażce na punkty w starciu z królem wagi koguciej - Nonito Donaire (27-1, 18 KO).
- Dobrze radziłem sobie w defensywie, ale za mało atakowałem, żeby wygrać tę walkę - powiedział zadowolony z występu Argentyńczyk.
- Żaden z nas nie chciał popełnić błędów, bo w takim pojedynku mogłyby się one okazać fatalne w skutkach. Myślę, że otworzyłem sobie drogę do kariery w Stanach, ale następną walkę stoczę w limicie wagi super muszej - dodaje 36-letni weteran.
Przedstawiamy nagranie ze sparingu pięściarzy przygotowujących się do bardzo ciekawie zapowiadającej się gali w Moskwie, która odbędzie się 4 listopada. W walce wieczoru Denis Lebiediew (22-1, 17 KO) podejmie byłego mistrza świata w trzech kategoriach wagowych Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO). Być może stawką tej walki będzie tytuł tymczasowego mistrza świata WBA w wadze cruiser. W kategorii ciężkiej wystąpuje Wiaczesław Głazkow (9-0, 6 KO). Rywalem 27-letniego Ukraińca ma być Samuel Peter (34-5, 27 KO), w przeszłości również mistrz świata.
Przed tygodniem na gali w Staples Center miał miejsce osobliwy debiut. 52-letni Dewey Bozella (1-0), który niesłusznie skazany za morderstwo przesiedział w więzieniu ponad połowę swojego życia, po czterech rundach pokonał jednogłośnie na punkty Larry'ego Hopkinsa (0-4). Najstarszy w historii debiutant nie mógł złapać rytmu w pierwszych minutach, lecz z czasem zaczął dominować i w czwartej odsłonie był nawet bliski wygranej przed czasem, jednak jego wykończony przeciwnik kilkukrotnie wypluwał ochraniacz na zęby, by zyskać cenne sekundy. Po walce zwycięski Bozella udzielił wywiadu Maxowi Kellermanowi z HBO. 52-letni Amerykanin zapewnił, że starał się o nokaut i wyraził przekonanie, że dopiąłby swego, gdyby Hopkins nie unikał walki w nieprzepisowy sposób, co Kellerman skwitował stwierdzeniem "To zrozumiałe, że nie chciałeś zostawić decyzji w rękach sędziów".
Wczoraj odbyła się premiera pierwszego odcinka HBO 24/7 poświęconego zbliżającej sie walce Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). Kamery HBO śledzą niemal każdy krok zawodników przygotowujących się do listopadowego pojedynku w MGM Grand w Las Vegas.
33-letni David Lopez (40-13, 23 KO) w przyszłym tygodniu powróci między liny po nieudanym ataku na tron WBA w wadze junior średniej. 'The Destroyer' wystąpi na gali w Hermosillo, gdzie w walce wieczoru po raz drugi rękawice skrzyżują Hernan 'Tyson' Marquez (31-2, 24 KO) i Luis 'El Nica' Concepcion (23-2, 18 KO).
Na początku kariery Lopez był niezbyt wymagającym testerem dla zawodników budujących rekordy, jednak z czasem ten obdarzony wspaniałymi warunkami fizycznymi pięściarz (188 cm wzrostu i blisko 200 cm zasięgu ramion) zaczął radzić sobie coraz lepiej i zanotował serię szesnastu zwycięstw między majem 2005 roku, a czerwcem 2011. Pokonał go dopiero wciąż jeszcze niedoceniany w Stanach Austin Trout (23-0, 13 KO), który ma wszystko, by przed dłuższy czas zasiadać na tronie kategorii do 154 funtów.
Dziś w nocy w "Tropicana Hotel & Casino" w Atlantic City doszło do gali, gdzie zaboksowało dwóch znanych bokserów wagi ciężkiej.
Odpoczywający blisko rok po laniu z rąk Tomka Adamka Vinny Maddalone (34-7, 25 KO) potrzebował zaledwie 82 sekundy na zdemolowanie Mike'a Shepparda (20-13-1, 9 KO).
Z kolei starający się odbudować swoją pozycję w rankingach po przegranej z Tonym Thompsonem waleczny Chazz Witherspoon (29-2, 21 KO) zanotował trzecie kolejne zwycięstwo przed czasem. Tym razem jego ofiarą został Ty Cobb (14-3, 8 KO), który już w drugiej rundzie dwukrotnie zapoznał się z matą ringu, by w trzeciej ostatecznie polec przez klasyczny nokaut.

Siedzę wysoko w lesie i przymykam oczy: / Bezczynność, fałsz snu nie wkrada się / Między mą głowę a szponiaste nogi: / Ani we śnie nie odtwarzam doskonałych zbrodni / Wygoda drzew wysokich! / Lekkość powietrza i promień słońca / Są dla mnie tak korzystne: / A ziemia rozpościera się przed moim wzrokiem. / Moje szpony zaciskają się na szorstkiej korze. / Cały Świat podjął się stworzyć / Moje szpony i każde pióro. / Teraz ja trzymam Świat w mych szponach. / Albo wzlatuję i obracam nim wolno – / Zabijam do woli, gdyż wszystko jest moje. / Nie ma sofistyki w mym ciele; / Obrywanie głów to mój zwyczaj – / Zadawanie śmierci. / Jedyna droga mego lotu wiedzie / Przez kości żyjących. / Żadne argumenty nie potwierdzają mych praw. / Słońce jest poza mną. / Nic nie zmieniło się od początku. / Moje oko nie dopuściło do zmian. / Pragnę utrzymać ten stan rzeczy nadal. Ted Hughes doskonale oddał duchowość Aarona Pryora, wspaniałego ringowego drapieżnika. ''Jastrząb'' jest jednym z najbardziej niedocenianych pięściarzy lat 80-tych, wielkim szacunkiem darzą go wprawdzie historycy i hardcore'owi (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) kibice, ale Pryor nie zdołał przebić się do świadomości mas, pozostając mistrzem drugiego planu. Uczucie odsunięcia towarzyszyło zresztą Aaronowi od zawsze.

Lutowa walka z Brandonem Riosem (28-0-1, 21 KO) spowodowała, że były mistrz WBA wagi lekkiej, Miguel Acosta (29-5-2, 23 KO) nie jest już tym samym pięściarzem, co kiedyś. Na gali w Panama City Wenezuelczyk sensacyjnie przegrał z Richardem Abrilem (17-2-1, 8 KO), który zdobył wakujący pas WBA 'interim' wagi lekkiej.
Acosta lądował na deskach w czwartej i dziesiątej rundzie. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 113-112, 117-108 i 115-111 - wszyscy dla Abrila. W walce wieczoru zmierzyli się Alberto Mosquera (16-0-2, 12 KO) i Brunet Zamora (21-0-2, 10 KO). Po dziesięciu rundach sędziowie orzekli remis (dwa razy 114-114 i 117-111 dla Mosquery). Stawką pojedynku był wakujący pas WBA 'interim' wagi junior półśredniej.
Cztery medale w tym 2 srebrne (Sandra Drabik i Sylwia Kusiak) i 2 brązowe (Karolina Michalczuk i Katarzyna Furmaniak) przywiozą z Rotterdamu, z 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie podopieczne trenera Leszka Piotrowskiego. Wczoraj późnym wieczorem, po walkach finałowych, odbyła się ceremonia wręczenia medali. Zapraszamy na fotorelację.
Minionej nocy Nonito Donaire (27-1, 18 KO) wysoko wypunktował niepokonanego wcześniej Omara Andresa Narvaeza (35-1-2, 19 KO), jednak jego występ zawiódł nieco kibiców, którzy oczekiwali, że 'Filipiński Błysk' rozprawi się z Argentyńczykiem w sposób równie spektakularny, jak przed laty z Vicem Darchinyanem, czy ostatnio z Fernando Montielem.
- Teraz wiem, jak czuł się Manny Pacquiao, gdy walczył za schowanym za podwójną gardą Joshuą Clotteyem. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, ale przeciwnik nie przybył tutaj, żeby stoczyć ze mną prawdziwy pojedynek - powiedział zwycięski Donaire.
Bierna postawa Narvaeza doprowadziła czołowego pięściarza P4P do prawdziwej frustracji. Po jedenastej rundzie Donaire wypowiedział w narożniku kwestię, jakiej trudno doszukać się w historii boksu zawodowego. "Jestem znudzony" - oświadczył Filipińczyk. W ostatniej odsłonie Nonito starał się uratować widowisko, zabawiając publikę efektownymi akcjami i popisując się fenomenalną pracą nóg, jednak nawet wtedy argentyński pretendent nie podjął walki i do ostatniego gongu nie zerwał się do żadnego otwartego ataku, co nie przeszkadzało mu świętować po zakończeniu pojedynku.
- Robiłem wszystko, żeby on się otworzył. Odsłaniałem się, prowokowałem do ataku, wystawiałem się na ciosy, żeby zyskać możliwość skontrowania, ale on nie chciał się bić - stwierdza zawiedziony Donaire. - Inni argentyńscy zawodnicy są wojownikami. Martinez, Maidana... Oni wychodzą do ringu z wolą zwycięstwa. To była moja ostatnia walka w kategorii koguciej, w dodatku przesadziłem ze zbijaniem wagi i zszedłem za nisko, co również mogło zaważyć na mojej formie w dniu walki. Przenoszę się do limitu 122 funtów.
Naszym dwóm finalistkom 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie nie udało się niestety wczoraj wieczorem wygrać walk finałowych. Sandra Drabik (54 kg) uległa nieznacznie na punkty (12-16) Rosjance Elenie Saweliewej, a Sylwia Kusiak (81 kg) przegrała (6-17) z jej rodaczką Swietłaną Kosową. Tym samym nasze reprezentantki przywiozą dzisiaj do domu cztery medale, w tym 2 srebrne (Drabik i Kusiak) i 2 brązowe (Karolina Michalczuk i Katarzyna Furmaniak).
W finałach rywalizowało 6 Rosjanek, po 2 Angielki, Holenderki, Polki, Turczynki i Ukrainki oraz po jednej zawodniczce z Armenii, Francji, Irlandii i Walii. Najwięcej złotych medali (4) przypadło w udziale Rosjankom, 2 złote krążki wywalczyły Turczynki i po jednym Angielka, Holenderka, Irlandka i Ukrainka.
Przypominamy, że w ostatnim występie na mistrzostwach Starego Kontynentu, które odbyły się w ukraińskim Nikołajewie (2009) biało-czerwone wywalczyły dwa medale (złoto - Michalczuk i srebro - Furmaniak).
Ubiegłej nocy Marco Huck (34-1, 25 KO) po raz ósmy obronił pas mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej, nokautując w szóstym starciu gorszego o kilka klas Argentyńczyka Rogelio Omara Rossiego (17-3-1, 11 KO). 'Kapitan' wyznał, że nie potrafił cieszyć się z wygranej, widząc ciężko znokautowanego przeciwnika.
- Nie mogłem cieszyć się ze zwycięstwa, dopóki nie wiedziałem, czy z moim rywalem wszystko w porządku - oświadczył 26-letni Huck, zapominając najwyraźniej, że celebrowanie wygranej rozpoczął tuż po nokaucie. - To była ciężka walka. Miałem dwanaście rund na rozbicie przeciwnika, ale wystarczyło mi sześć.
- Mam dopiero 26 lat, a już obroniłem mistrzowski tytuł osiem razy. Jestem silny i wybuchowy, ludzie chcą mnie oglądać. Mam nadzieję, że wkrótce uda się zorganizować pojedynek unifikacyjny - dodaje naturalizowany Niemiec.
Kalle Sauerland, promotor Hucka, również widzi przed swoim podopiecznym świetlaną przyszłość. - Kibice kochają jego styl walki. To ekscytujący pięściarz i w dodatku wciąż taki młody. Wkrótce zaczniemy rozglądać się za kolejnym rywalem dla Marco. Ktokolwiek wyjdzie z nim do ringu, będzie miał problemy z jego niezwykłą siłą - uważa syn założyciela grupy Sauerland Event.
Osobisty doradca króla wagi średniej, Sampson Lewkowicz, rozwiał plotki dotyczące zaawansowanych negocjacji z obozem Floyda Mayweathera Jr. (42-0, 26 KO). Co ciekawe, kilka dni temu taka informacja wyszła z ust samego Sergio Martineza (48-2-2, 27 KO).
36-letni Argentyńczyk pojawi się na listopadowej gali z udziałem Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO), który w pojedynku z Peterem Manfredo Jr. (37-6, 20 KO) będzie bronił tytułu mistrza świata WBC. Jeśli syn legendy pokona 'Dumę Providence', Martinez chętnie zmierzy się z nim w pierwszym kwartale 2012 roku.
- Sergio nadal chce walczyć z Chavezem, tak jak nakazała federacja WBC - wyjaśnia Lewkowicz. - Jeśli Chavez wygra najbliższy pojedynek i nie zechce wyjść do ringu z Martinezem, zostanie zmuszony do oddania tytułu. Sergio zabierze jego pas, uściśnie mu rękę i nie będzie żywił urazy.
Czwarty w rankingu federacji WBA wagi ciężkiej Aleksander Ustinow (25-0, 19 KO) dopisał do swojego dorobku kolejne pewne, acz mało efektowne zwycięstwo. Rosyjski olbrzym po dwunastu rundach pokonał jednogłośnie na punkty Denisa Bachtowa (33-7, 23 KO).
Początkowo lżejszy o 30 kilogramów Bachtow dzięki dobrej pracy nóg był zbyt szybki dla silniejszego, acz trochę ociężałego rywala i doskakując do niego skracał mądrze dystans, zaś bijąc seriami zyskiwał przewagę. Z czasem jednak Ustinow się rozkręcił, zaczął być aktywniejszy, a u Denisa agresywny styl wyszedł w późniejszych rundach i gdy nogi już nie wytrzymywały ciągłej pracy, on był zmuszony podjąć otwartą wojnę, w której z racji ogromnej dysproporcji w warunkach fizycznych skazany był na przegraną. Ustinow "przestawiał go" w końcowych minutach i sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Aleksandrem, punktując 119:110, 118:110 oraz 117:111.
Potwierdzają się słowa Cedrica Boswella (35-1, 26 KO), który kilka dni temu poinformował na jednym z portali społecznościowych, że to właśnie on będzie najbliższym rywalem mistrza świata federacji WBA - Aleksandra Powietkina (22-0, 15 KO).
3 grudnia na gali w Hartwall Hall w Helsinkach, oprócz pojedynku niepokonanego Rosjanina z 42-letnim 'The Bozem', kibice zobaczą również Roberta Heleniusa (16-0, 11 KO). Nazwisko przeciwnika 'Nordyckiego Koszmaru' zostanie ogłoszone wkrótce.
- To będzie noc prawdziwych eksplozji w wadze ciężkiej - zapowiada Kalle Sauerland. - Nowo koronowany mistrz, Aleksander Powietkin, jest jednym z najszybszych i najbardziej ekscytujących pięściarzy ostatnich lat. Sasza udowodni swą klasę w walce z Boswellem, znakomitym zawodnikiem o imponującym rekordzie. Dodajmy do tego występ króla nokautu, Roberta Heleniusa, który ma już na koncie zwycięstwa przed czasem nad trzema byłymi mistrzami i otrzymamy prawdziwą reklamę nowego pokolenia w wadze ciężkiej.
Już tylko trzy tygodnie dzielą nas od wyczekiwanego pojedynku pomiędzy Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO), a Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). 32-letni 'Pacman' trenuje w Wild Card Gym pod okiem duetu Roach-Ariza i powoli dochodzi już do szczytowej formy. Czy zgodnie z oczekiwaniami większości ekspertów tym razem Filipińczyk zastopuje wspaniałego meksykańskiego wojownika?
Były mistrz świata w wadze ciężkiej i sprawca fatalnego samopoczucia polskich kibiców w dniu 22 maja 2005 roku Lamon Brewster (35-6, 30 KO), a także były szkoleniowiec Tomasza Adamka Buddy McGirt pojawili się w moskiewskiej akademii boksu na "Łużnikach", gdzie spotkali się z jej wychowankami i dziennikarzami. Amerykanie w Rosji przebywają od czwartku. Obaj są członkami zespołu Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO), przygotowującego się do starcia z Denisem Lebiediewem (4 listopada).
Texas Tommy Punch - cios poprzedzony obróceniem przeciwnika wokół jego własnej osi, którego wynalazcą był Johnny O'Leary, bokser z Seattle. Za najbardziej prawdopodobną datę wynalezienia tego ciosu uznaje się rok 1915. O'Leary zauważył wówczas piruety wykonywane przez nastoletnich tancerzy podczas jednego z widowisk ''Texas Tommy Dance''. Na początku 1916 roku O' Leary zastosował Texas Tommy Punch w trzech walkach z rzędu - kolejno z Youngiem Lustigiem, Sollym Burnsem i Joe Azevedo. Wszystkie te starcia odbyły się w Filadelfii. Bokser z Seattle najpierw dążył do klinczu, a kiedy już do niego doprowadził, obracał przeciwnika dookoła jego własnej osi dwoma szybkimi ruchami rękawic, zahaczając nimi o ramiona. Kiedy zdezorientowany rywal wykonał pełen obrót, na jego szczęce lądował błyskawiczny cios. A. W. Maxwell, redaktor działu sportowego gazety ''Philadelphia Evening Ledger'', nazwał Texas Tommy Punch ''najsprytniejszym ringowym trikiem'', jaki widział od lat. Cios wymyślony przez O'Leary'ego nie znalazł naśladowców. W świetle coraz bardziej dbających o ''czystość'' walki przepisów Texas Tommy Punch stał się nielegalny.

Według Carla Morettiego z Top Rank, były mistrz świata IBF wagi półśredniej, Joshua Clottey (35-4, 20 KO) powróci na ring 19 listopada w Houston. Jego przeciwnikiem ma być Calvin Green (21-6-1, 13 KO). Walka odbędzie się podczas gali, której pojedynkiem wieczoru jest starcie Julio Cesara Chaveza Juniora (43-0-1, 30 KO) z Peterem Manfredo Juniorem (37-6, 20 KO).
Przypomnjmy, że ostatnia walka walka Clottey'a - w Marcu 2010 roku z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) - zakończyła się jednogłośną porażką ''Grand Mastera'' na punkty. Pojedynek z Greenem odbędzie się w kategorii junior średniej.
W dniach 14-16.10.2011 w Tarnopolu na Ukrainie podczas międzynarodowego turnieju bokserskiego wystąpili zawodnicy z zaprzyjaźnionych klubów Boks Poznań oraz BKS Skorpion Szczecin, którzy przebywali tam na zaproszenie trenera ukraińskiej Kadry Narodowej Kadetów Wiktora Pietrowa, ojca bardzo utalentowanego i utytułowanego zawodnika Wiktora Pietrowa juniora. Udział w zawodach wzięło trzech zawodników Boks Poznań oraz uczeń I klasy bokserskiej gimnazjum ze Szczecina, Karol Kowal. Szkoleniowcem podczas turnieju był Sebastian Rzadkiewicz z klubu Boks Poznań.
W turnieju udział wzięły ekipy Mołdawii, Polski oraz kluby z całej Ukrainy, włączając w to Donieck oraz Odessę. Jednym z widzów finałowych pojedynków był Andriej Kotelnik, były zawodowy mistrz świata wagi junior półśredniej. Nasi reprezentanci pokazali się z bardzo dobrej strony na tle silnych i dobrze wyszkolonych zawodników ukraińskich. W całym turnieju brało udział czterech medalistów ME kadetów czy juniorów z tego roku, a bardzo wyrównaną walkę finałową z jednym z nich stoczył Nikodem Sierszulski z Boks Poznań. Pokazuje to, że tylko starty w zawodach międzynarodowych są dobrym prognostykiem na dalsze sukcesy, a nie tylko zamykanie się w swoich okręgach i rywalizacji krajowej. Jest to sygnał dla ludzi zarządzających polskim boksem - aby osiągać dobre wyniki w boksie seniorskim, trzeba stworzyć warunki do pracy młodym oraz możliwość odpowiedniego rozwoju sportowego poprzez starty międzynarodowe.
W ubiegłym tygodniu przytalaczliśmy wypowiedź Jamesa Toneya (73-6, 44 KO), który oznajmił, że stawką jego pojedynku z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO) będzie tytuł mistrzowski federacji WBA w kategorii junior ciężkiej. Menedżer rosyjskiego pięściarza Władimir Hriunow potwierdził, że 4 listopada w Moskwie pięściarze powalczą o pas, ale nie uściślił jaki.
- Myślę, że 4 listopada w hali Megasport będziemy mieli komplet widzów. Chcę przypomnieć, że starcie Lebiediewa z Toneyem będzie walką o tytuł i w przypadku zwycięstwa Denis będzie mógł wybrać sobie kolejnego przeciwnika. Jeśli chodzi o Marco Hucka (Lebiediew przegrał z nim w kontrowersyjnych okolicznościach w grudniu 2010 roku - przyp.red.), to wciąż jesteśmy gotowi na ten pojedynek - mówi Hriunow.
Wiele wskazuje na to, że 43-letni Toney i o 11 lat młodszy Lebiediew powalczą o tymczasowy tytuł WBA, co sugeruje również witryna Boxrec.com. Do niedawna pas WBA Interim dzierżył Yoan Pablo Hernandez, ale zrezygnował z niego przyjmując propozycję walki ze Steve'em Cunninghamem o tytuł IBF (Kubańczyk odebrał pas Amerykaninowi).
Pełnoprawnym mistrzem WBA jest 39-letni Panamczyk Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO), który pasa bronił będzie 5 listopada na Florydzie. Jego rywalem ma być 26-letni Michael Marrone (20-3, 15 KO).
Światowej klasy szkoleniowiec, Ignacio Beristain, który przygotowuje Juana Manuela Marqueza (53-5-1, 39 KO) do trzeciej walki z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO), uważa, że rozwój umiejętności Filipińczyka korzystnie wpływa na szanse jego podopiecznego w zbliżającym się pojedynku.
- To działa na naszą korzyść, bo będziemy mieli do czynienia z zawodnikiem, który poprawnie zadaje ciosy. Łatwiej walczyć z takim przeciwnikiem, niż z dzikim wojownikiem, który próbuje na tobie rzeczy, jakich nigdy wcześniej nie widziałeś - powiedział Beristain w premierowym odcinku Pacquiao vs. Marquez - HBO 24/7.
'Nacho' wspominał również wrażenia z pierwszej walki z 'Pacmanem', który aż trzy razy posłał wówczas 'Dinamitę' na deski.
- Juanma wyszedł do ringu bardzo pewny siebie. Był przekonany, że da rywalowi lekcję boksu i nagle znalazł się na macie. Zrozumieliśmy wtedy, że mamy do czynienia z dużo większym wyzwaniem, niż mogło nam się wydawać wcześniej. Przed nami stała tykająca bomba o wyglądzie Filipińczyka.

5 listopada w meksykańskim Cancun czeka nas fascynujące starcie. Obdarzony potężnym uderzeniem Alfredo ''El Perro'' Angulo (20-1, 17 KO) zmierzy się z innym niezwykle groźnym puncherem, Jamesem Kirklandem (29-1, 26 KO). Zwycięzca tego pojedynku stanie się obowiązkowym przeciwnikiem dla mistrza świata WBC wagi junior średniej, Saula ''Canelo'' Alvareza (38-0-1, 28 KO).
- To oczywiste, że chcę się zmierzyć z mistrzem świata, ale w tej chwili nie mogę o tym myśleć, muszę najpierw wygrać z Kirklandem. On będzie trudną przeszkodą do pokonania. Kirkland jest bardzo mocnym puncherem. To nie przypadek, że 26 z 29 wygranych walk zakończył nokautem. Ma na koncie tylko jedną porażkę. Po co mam teraz mówić o ''Canelo''? - powiedział ''El Perro''.
Wczoraj Marco Huck (34-1, 25 KO) po raz ósmy obronił tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej, wygrywając przez nokaut w szóstej rundzie z Rogelio Omarem Rossim (17-3-1, 11 KO). Starcie z rosłym (190 cm) Argentyńczykiem utwierdziło boksera grupy Sauerland Event w przekonaniu, że niedługo będzie mógł z powodzeniem rywalizować z pięściarzami najcięższej kategorii.
- Myślę poważnie o przejściu do wagi ciężkiej. Widzieliście właśnie, że mogę roznieść każdego, kto stoi na mojej drodze - powiedział po walce Huck, który już wielokrotnie zapowiadał, że w przyszłości mierzy w potyczki z najlepszymi w kategorii ciężkiej - braćmi Witalijem i Władimirem Kliczko.
Jego szkoleniowiec tego pomysłu na razie zdaje się nie traktować zbyt poważnie. - Marzyć będziemy później - skwitował Ulli Wegner.
Ze swojego występu w Ludwigsburgu Huck jest zadowolony. - Być może trochę zbyt długo się rozkręcałem. Mogłem przejść do rzeczy szybciej, ale i tak wszystko wyszło świetnie i pozostałem mistrzem - cieszy się 26-letni Niemiec serbskiego pochodzenia.